KATEGORIE [rozwiń]

Kulinaria

33,40 zł
55,00 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 31,34 zł

39,19 zł
69,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 36,39 zł

44,78 zł
79,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 41,59 zł

32,30 zł
49,00 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 32,30 zł

52,54 zł
69,00 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 64,74 zł

29,28 zł
49,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 29,73 zł

32,25 zł
54,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 33,53 zł

25,19 zł
44,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 25,19 zł

57,52 zł
99,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 57,83 zł

37,66 zł
49,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 37,93 zł
Okładka książki Przetwory. Z babcinego notatnika

16,90 zł 12,00 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 12,00 zł

Chutneye, octy i oliwy, kwaszonki, marynaty, konfitury, dżemy, galaretki, czyli przeszło 100 przepisów na zamykanie smaków i aromatów w słoikach, według starych, sprawdzonych receptur.
Okładka książki Przetwory. Z babcinego notatnika TW

24,99 zł 18,13 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 18,13 zł

Chutneye, octy i oliwy, kwaszonki, marynaty, konfitury, dżemy, galaretki, czyli przeszło 100 przepisów na zamykanie smaków i aromatów w słoikach, według starych, sprawdzonych receptur.
Okładka książki Odkrywanie wina

41,90 zł 21,79 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 21,79 zł

Wino rzadko kiedy ma smak winogron – najczęściej smakuje czymś zupełnie odmiennym. Kluczem do zrozumienia wina jest rozpoznawanie i zapamiętanie tych różnorodnych smaków. Ta wiedza wskazuje kierunki i pozwala sprawnie poruszać się w świecie win klasycznych, a także służy jako drogowskaz dla tych, którzy szukają dla nich alternatywy. W swojej książce Joanna Simon demaskuje mity krążące wokół wina, a także analizuje poszczególne elementy składające się na jego ostateczny smak.
Okładka książki Łatwa kuchnia japońska

39,99 zł 27,59 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 27,59 zł

Cechą, która odróżnia kuchnię japońską od innych, jest jej niezwykła prostota. W Japonii ceni się prawdziwy smak i wygląd produktów. Najlepszym sposobem, który umożliwia docenienie ich naturalnych walorów, jest poddanie ich krótkiej, prostej i delikatnej obróbce. Unika się aromatycznych ziół i przypraw, gdyż mogą przyćmić prawdziwy smak składników. Co więcej, Japończycy w wielu aspektach swojego życia, od malarstwa po produkcję układów scalonych, przykładają ogromną wagę do detali. To samo charakteryzuje filozofię jedzenia - zarówno w czasie przygotowywania potraw. jak i ich serwowania najważniejsze są szczegóły. Przez długi czas japońskie potrawy pozostawały ukrytym skarbem, aż do lat 80. XX wieku, kiedy sushi zyskało niezwykłą popularność w wielu częściach świata. Wraz ze wzrostem znaczenia Japonii na arenie międzynarodowej rosła też sprzedaż w japońskich restauracjach i sklepach z japońską żywnością w najważniejszych miastach Zachodu. Z kolei pojawienie się kaiten sushi (barów samoobsługowych serwujących sushi na ruchomych taśmach - przyp. tłum.) zapewniło dostęp do japońskiej żywności szerszemu gronu osób, które nie mogły sobie pozwolić na stosunkowo drogie potrawy w restauracjach. Ostatnia z najbardziej tajemniczych kuchni na świecie została w końcu zaprezentowana światu i Zachód przekonał się, że japońskie potrawy to nie tylko sushi i tempura. Japonia jest krajem zbliżonym pod względem powierzchni do Wielkiej Brytanii, zamieszkiwanym przez około 125 milionów ludzi. Kraj rozciąga się na 16 stopniach szerokości geograficznej północnej, co odpowiada odległości pomiędzy północną Szkocją, a południową Francja. Takie położenie geograficzne sprawia, że Japonia obfituje w różnorodność lokalnych produktów. Poza tym jest krajem górzystym -pasma górskie rozciągają się południkowe od krańców północnych po południowe, pokrywając 75-80 procent powierzchni kraju. Produkty żywnościowe wykorzystywane w Japonii do przygotowywania dań różnią się nie tylko z uwagi na porę roku i region. ale również szerokość geograficzną - pochodzić mogą z wysokich gór lub równin ciągnących się wzdłuż wybrzeża. Oprócz tego zderzanie się zimnych i ciepłych prądów morskich w oblewających Japonię morzach, powoduje, że są niezwykle bogatym źródetem ryb i owoców morza, których różnorodność zmienia się w zależności od pory roku i rejonu kraju. Na historię japońskiej kuchni nie bez wpływu była również religia. Już w VIII w. n.e. upowszechnił się wśród Japończyków buddyzm. Za jego sprawą większość społeczeństwa stała się wegetarianami, żywiącymi się produktami z upraw oraz z gór. Tylko czasami w skład diety Japończyków wchodziły ryby poławiane w rzekach, jeziorach i morzach - gotowane w wodzie, w którą Japonia jest niezwykle zasobna. Mięso w diecie Japończyków pojawiło się dopiero pod koniec XIX w., gdy Kraj Kwitnącej Wiśni ..otworzył" się na Zachód. Wiele elementów z życia Japończyków, od buddyzmu po hashi (pałeczki), a nawet sushi, miało swój początek w Chinach. Liczne składniki występują w kuchni chińskiej i japońskiej, jednak sposoby gotowania są zupełnie inne: tradycyjna kuchnia japońska opiera się na wodzie i wszystkie wchodzące w jej skład dania można przygotować bez kropli oleju. Wiele dań mięsnych oraz tych. w których produkty są smażone w głębokim tłuszczu, a opisanych w tej książce, stosunkowo od niedawna występuje w kuchni japońskiej, a ich pojawienie się jest wynikiem wpływu kuchni chińskiej i innych krajów. Łatwa kuchnia japońska pozwala przygotować różnorodne proste i oryginalne japońskie potrawy, od klasycznej zupy miso do niezwykle kolorowych i ożywczych maki (rolowane sushi). Każdy przepis wzbogacono ilustracją pobudzającą kubeczki smakowe oraz łatwymi do śledzenia instrukcjami. Z kolei zestawy dań stanowią propozycję posiłków na każdą okazję - od szybkiego i lekkiego lunchu po wystawne dania obiadowe na przyjęcia. Rozdziały, w których opisano produkty, wyposażenie kuchni i metody gotowania, dostarczają praktycznych informacji, które pomogą przygotować zarówno tradycyjne, jak i współczesne potrawy japońskie. - Wprowadzenie do książki Łatwa Kuchnia Japońska Spis treści: WPROWADZENIE CZĘŚĆ 1 PODSTAWY Składniki Techniki Wyposażenie kuchni Podstawowe przepisy PRZEPISY PRZYSTAWKI I PRZEKĄSKI ZUPY SUSHI I SASKIMI DANIA GŁóWNE SAŁATKI I SURóWKI RYŻ I MAKARONY DESERY MENU Prosty lunch Pudełko z lunchem Lunch rodzinny Lunch z przyjaciółmi w tygodniu Lunch z rodziną w weekend Lunch w przyjaciółmi w weekend Codzienny obiad Romantyczny obiad Obiad z rodziną w tygodniu Obiad z przyjaciółmi w weekend Obiad proszony Przyjęcie z drinkami INDEKS
Okładka książki Dobra kuchnia. Kuchnia śląska Dragon

8,99 zł 4,67 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 4,67 zł

Kuchnia śląska ulegała rozmaitym wpływom. O jej dzisiejszym kształcie w największym stopniu zdecydowały tradycje: polska, niemiecka, czeska i austriacka. Wśród wielu potraw z tego regionu najbardziej charakterystyczne pozostają rolady, kluski i krupnioki. Wiele śląskich specjałów weszło do ogólnopolskiego kanonu. Na śląskim stole królują: wodzionka ? zupa z chleba z dodatkiem czosnku i smalcu, zupa na zakwaszonej mące, czyli żur, oberiba z kalarepy i parzybroda z kapusty. Poza nimi ważne miejsce zajmują krupnioki i żymloki z kaszy lub bułki tartej wymieszanej z wieprzową krwią, ajerkuchy, czyli regionalna wersja racuchów, oraz placki ziemniaczane przygotowywane na wiele sposobów. Dzięki Kuchni śląskiej Czytelnik pozna przepisy na te i inne wyborne specjały, a także pozna znaczenie tajemniczo brzmiących nazw, takich jak: nudelzupa, siemieniotka czy kyksy ze szpyrek.
Okładka książki Dobra kuchnia. Kuchnia góralska Dragon

8,99 zł 4,67 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 4,67 zł

Podstawą góralskiego jadłospisu były niegdyś potrawy przyrządzane z tego, w co obrodziło gospodarstwo. Prawdziwy góral nie potrafił obejść się bez ziemniaków, z których gospodynie wyrabiały kilkanaście rodzajów klusek, bez kiszonej kapusty, będącej głównym składnikiem kwaśnicy, a przede wszystkim bez słynnej bryndzy i oscypka. Chociaż kuchni z terenów Tatr i Beskidów w żaden sposób nie można nazwać wytworną, nie sposób odmówić jej smaku oraz iście podhalańskiej finezji. Kuchnia góralska w przystępny sposób prezentuje część dorobku tej wspaniałej tradycji kulinarnej, bogatej w grule, bukty, hałuśki, moskole, redykołki i żyntycę. Dzięki publikacji te i inne potrawy Czytelnik będzie mógł poznawać, przyrządzać i degustować w domowym zaciszu, przenosząc się w myślach na postrzępione górskie granie, gdzie tradycja spleciona z dobrym smakiem cieszy podniebienia najstarszych górali i ceprów.
Okładka książki Dobra kuchnia. Pasztety Dragon

8,99 zł 4,67 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 4,67 zł

Pasztet to potrawa przyrządzona ze zmielonego mięsa, podrobów, boczku, słoniny, warzyw, grzybów, ryb, sera, a nawet owoców. Podaje się ją na ciepło lub zimno, jako apetyczną przystawkę lub pożywne danie obiadowe. Wspaniale smakuje z sosami i żurawiną, kaparami, marynowanymi grzybami, piklami, gruszkami, brzoskwiniami i śliwkami w occie. Podstawowymi składnikami pasztetów mięsnych są oczywiście różne gatunki mięs: cielęcina, wołowina, wieprzowina, drób, dziczyzna, a nawet strusina. Pasztety wegetariańskie można przyrządzać z warzyw, grzybów lub różnych gatunków sera. Do pasztetów na zimno serwuje się zimne sosy, sałatki, pikle, owoce i grzyby w occie oraz świeże pieczywo. Pasztety to zbiór najlepszych przepisów na wyśmienite pasztety mięsne i wegetariańskie, które staną się doskonałym uzupełnieniem codziennego menu, jak i wykwintnego przyjęcia.
Okładka książki Dobra kuchnia. Kluski, knedle, pierogi Dragon

5,99 zł 4,08 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 4,08 zł

Kluski, pierogi czy knedle przez dziesięciolecia miały opinię potraw niezdrowych i bardzo tuczących. Dziś ten pogląd jest kwestionowany i coraz częściej zwraca się uwagę na ich zalety. Potrawy bazujące na produktach mącznych dają długotrwałe uczucie sytości i nie tuczą, jeśli nie zjada się ich w nadmiernej ilości. Serwowane z produktami mącznymi dodatki są źródłem niepotrzebnych kalorii. Ciężkie sosy i tłuste sery dodawane do makaronów czy klusek można jednak zastąpić warzywami i lekkimi sosami z oliwą lub jogurtem, tym samym nie tylko eliminując zbędny tłuszcz, ale podnosząc również walory smakowe potrawy. Warto wiedzieć, że kluski, makarony, knedle i pierogi dostarczają organizmowi potrzebne białko, błonnik, sole mineralne i witaminy. Kluski, knedle, pierogi to propozycja dla tych, którzy chcą poznać nowe przepisy na mączne potrawy i cieszyć się ich smakiem bez wyrzutów sumienia oraz lęku o swoją figurę.
Okładka książki Sałatki surówki ciasta desery lody musy koktaj

23,10 zł 15,93 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 15,93 zł

Jedną z najzdrowszych form zaspokajania naszych kulinarnych potrzeb są potrawy z warzyw, jaj, ryb, owoców, również, choć w stopniu minimalnym z mięs i przetworów mięsnych. Wśród nich królują coraz modniejsze sałatki i surówki, których odżywcza wartość jest niepodważalna. Nawet wówczas, kiedy uświadomimy sobie, że występujące w roślinach i warzywach białko zapewnia nam niższą ilość kalorii niż mięso czy wędliny. Bogusław Skowron
Okładka książki Zdrowie zgodne z grupą krwi. Jak uniknąć choroby

39,30 zł 20,44 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,44 zł

Zdrowie zgodne z grupą krwi - Jak uniknąć choroby Lepiej zapobiegać niż leczyć - tym hasłem można by w sposób najkrótszy scharakteryzować istotę tej publikacji. Kiedy 30 lat temu świat po raz pierwszy usłyszał o unikalnej metodzie leczenia, w myśl której grupa krwi pacjenta determinuje jego dietę, nikt nie spodziewał się, że zrewolucjonizuje ona świat ówczesnej medycyny naturalnej. Doktor James D`Adamo, twórca i propagator programu żywieniowego zgodnego z grupami krwi, odkrywca zależności między grupami krwi a potrzebami człowieka dotyczącymi odżywiania i ruchu, zachęca do wzięcia odpowiedzialności za swoje zdrowie. Przy pomocy jego najnowszych badań, które pozwoliły mu efektywnie leczyć tysiące pacjentów wyjaśnia, jakie pokarmy i ćwiczenia są odpowiednie dla poszczególnych osób; jakie mamy wrodzone predyspozycje; w jaki sposób poprawić pracę umysłu. Niniejsza publikacja zawiera najbardziej aktualne i wyczerpujące porady doktora D'Adamo; prezentuje programy dietetyczne dla dzieci, uczy też, jak robić zakupy, jak gotować i jak jeść. Ta książka stanowi podsumowanie jego dotychczasowej praktyki. Dostarcza przy tym najnowszych informacji o grupach krwi i związanych z nimi dietach, których przestrzeganie wzmacnia zdrowie. Stanowi ona także wyzwanie dla lekarzy i osób zajmujących się problematyką odżywiania zgodnego z grupą krwi. Ujawnia bowiem, w jaki sposób zapobiegać przewlekłym chorobom i je leczyć. Chodzi tu o nowotwory, choroby serca, cukrzycę, otyłość, hipoglikemię i depresję... choroby, które nie tylko powodują ludzkie cierpienie, ale mogą prowadzić też do śmierci. Z powodu chorób związanych z niewłaściwym odżywianiem, m.in. takich jak otyłość i nowotwory - w samej Ameryce co roku umiera ponad pół miliona osób. Niniejsza publikacja zawiera najbardziej aktualne i wyczerpujące porady oraz pełną gamę terapii naturalnych, zalecanych przez Instytut dr. Jamesa D'Adamo. Doktor James D`Adamo, odkrywca zależności między grupami krwi a potrzebami człowieka, zrewolucjonizował świat medycyny naturalnej i zmienił myślenie wielu tysięcy ludzi. Autor pokazuje, jak wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie, by zapobiec przewlekłym chorobom: - podaje wykazy zalecanych produktów dla poszczególnych grup krwi, - przedstawia jadłospisy dla grup i podgrup, - uczy, jak stworzyć własny program profilaktyczny, w tym programy dietetyczne dla dzieci, - opisuje, co i jak należy jeść, by przez długie lata cieszyć się życiem. Kiedy życie zetknęło mnie z doktorem Jamesem D'Adamo nauczyłam się, że nasze jedzenie i myśli w pełni wpływajq na zdrowie każdego z nas. Tania, niezdrowa żywność i negatywne myśli zwyczajnie niszczą zdrowie. A ciało samo wie, jak leczyć siebie: po prostu musimy dostarczać mu jedzenia, któreao potrzebuje. Dziś mam już ponad 80 lat i wciąż stosuję korzystne praKtyki, które mi zalecił. Wyrażam mu ogromne podziękowania za wszystko, czego mnie nauczył na temat tego, jak odzyskać doskonałe zdrowie. Jego wiedza mi pomogła i może pomóc również tobie.
Okładka książki Dania bez gotowania

12,00 zł 8,28 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 8,28 zł

Najnowsza książka z serii „Biblioteczka Poradnika Domowego”. Nie każdy ma czas i ochotę siedzieć długo w kuchni i przygotowywać wymyślne dania na ciepło, zwłaszcza że zbliża się lato i upały mogą skutecznie zniechęcić do włączania kuchenki. Dla tych więc, którzy mimo wszystko nie chcą zrezygnować z potraw własnej roboty, podajemy ponad 160 przepisów na smakowite sałatki, kanapki, sandwicze, tartinki, tosty i grzanki, pasty, kremy, masła smakowe oraz słodkości, niektóre niezwykle ozdobne, podawane do win, inne doskonałe na drugie śniadanie. Wszystkie należą do rodziny przekąsek, przystawek, zakąsek. Są proste w wykonaniu, niedrogie, pyszne, a nawet wykwintne. Mają też wspólną cechę – nie można ich zepsuć, zawsze się udają. Są więc idealne dla osób zapracowanych. Przepisy te można dowolnie modyfikować, zmieniać składniki lub stosować je zamiennie.
Okładka książki Moje przepisy

39,00 zł 25,72 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 25,72 zł

Oto zabawny dziennik, do którego możecie wpisywać ulubione przepisy oraz sekrety kulinarne przekazywane z pokolenia na pokolenie w Waszej rodzinie. Jest tu także miejsce na zdjęcia z rodzinnych uroczystości przy stole, różne porady praktyczne związane z posiłkami, a nawet opisy pierwszych eksperymentów kulinarnych waszych dzieci lub wnuków. Systematycznie wypełniany album stanie się cenną pamiątką, niezastąpionym strażnikiem rodzinnych tradycji.
Okładka książki Kuchnia antyrakowa

34,90 zł 21,60 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 21,60 zł

Kuchnia antyrakowa jest wyjątkową książką kucharską. We wstępie czytelnicy znajdą klarowny opis założeń autorki w odniesieniu do najnowszych badań nad rakiem. W części głównej znajdują się smakowite przypisy podzielone na 8 działów: Przystawki, Sałatki, Zupy, Tarty, Dania mięsne, Dania z ryb, Dania na słodko oraz Desery. Każdy przepis opatrzony jest informacją, które składniki potrawy mają działanie przeciwnowotworowe, co pozwoli modyfikować potrawy, zachowując jednocześnie ich zdrowotne działanie. Kuchnia antyrakowa to sprawdzone przepisy zarówno dla tradycjonalistów, jak i miłośników nowinek kulinarnych. Kolorowa tarta z łososiem, brokułami i marchewką? Królik z tymiankiem i cytryną? Chłodnik ogórkowy z krewetkami? Jeżeli myśleliście, że jedzenie zdrowe to jedzenie nudne – jesteście w błędzie! Przygotujcie się na nowe doznania kulinarne Chantal Tse.
Okładka książki Kuchnia dla diabetyków

34,90 zł 23,73 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,73 zł

Nasze pożywienie powinno być lekarstwem, a nasze lekarstwo – pożywieniem. Hipokrates Cukrzyca nie oznacza obecnie utraty radości z jedzenia – wręcz przeciwnie! Specjalistki do spraw żywienia Britta Macho i Tina Schlag pokazują, jak można w łatwy i prosty sposób przygotowywać różnorodne potrawy ze zwyczajnych składników, czerpiąc z tego przyjemność. Nie trzeba całkowicie rezygnować z cukru, ani stosować specjalnej diety. Smaczne przystawki, bogate w błonnik przekąski, niskotłuszczowe dania mięsne zawierające dużą ilość warzyw, potrawy z ryb, a także słodkie przysmaki sprawią, że cała rodzina będzie odżywiać się rozsądnie i zdrowo. Takich potraw z przyjemnością skosztują również goście! Szybkie i różnorodne dania dla całej rodziny!
Okładka książki Dobra kuchnia. Wódki, nalewki, miody..  Dragon

19,99 zł 11,99 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 11,99 zł

Częstowanie członków rodziny lub przyjaciół alkoholem własnej roboty – bezcenne. Ich wytwarzanie wymaga sporej dozy cierpliwości i zaangażowania, ale efekty są tego warte. Nic bowiem nie zastąpi satysfakcji i smaków samodzielnie przyrządzonych wódek, nalewek, bimbrów czy miodów. Dobrze przygotowany domowy alkohol to przede wszystkim wspaniały smak, aromat i kolor. Zaprezentowane receptury, przekazywane często z pokolenia na pokolenie, to wypróbowane sposoby na wyśmienite miody pitne, będące typowo polskim trunkiem, babcine nalewki, wódki i bimbry oraz bursztynowe napitki, jakimi są piwa. Książka przeprowadzi Czytelnika przez wszystkie etapy produkcji alkoholu – od doboru odpowiednich składników przez przyrządzenie po przechowywanie trunków tak, by samodzielnie przygotowane napoje cieszyły oczy i podniebienia.  
Okładka książki Marketing w gastronomii

59,90 zł 43,72 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 43,72 zł

Gastronomia jako ogniwo sfery usług pełni ważne funkcje gospodarcze i społeczne. Dostarczając wysoko przetworzone produkty żywnościowe, może się przyczyniać do unowocześnienia spożycia oraz korzystnie wpływać na poziom życia ludności. Książka stanowi całościowe opracowanie z dziedziny marketingu w gastronomii. Autor omówił w niej: ? pojęcie i rolę gastronomii w gospodarce rynkowej, ? istotę i specyfikę marketingu w gastronomii, ? usługę gastronomiczną jako produkt, ? strategie produktu w gastronomii indywidualnej i systemowej, ? dystrybucję usług gastronomicznych, ? kształtowanie cen w gastronomii, ? promocję usług gastronomicznych, ? usługi gastronomiczne jako komponent produktu w hotelarstwie, ? usługi gastronomiczne jako czynnik podnoszenia konkurencyjności produktu w hotelarstwie. Książka jest adresowana do studentów kierunków ekonomicznych oraz słuchaczy szkół o profilu turystycznym. Dostarcza niezbędnej wiedzy osobom zatrudnionym w biznesie restauracyjno-hotelarskim.
Okładka książki Kuchnia polska  ARYSTOTELES

34,90 zł 20,83 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,83 zł

Książka ta to dokładnie 400 przepisów, receptur starych jak świat i tych nadążających z duchem czasów, a także tych, które do naszej kuchni polskiej przywędrowały z różnych zakątków świata, jednak zadomowiły się już na dobre. Bo czy możemy wyobrazić sobie dziś domowe menu bez spaghetti, lecza czy pizzy?
Okładka książki Jak schudnąć bez diety? Metoda Gabriela

34,90 zł 20,80 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,80 zł

Jon Gabriel nie tylko stracił ponad 100 kilogramów bez diet i operacji, ale – co niespotykane – nie ma na ciele żadnych śladów dawnej otyłości. Metoda Gabriela Pamiętam wyraźnie chwilę, która na zawsze odmieniła moje życie. Było to w sierpniu 2001 roku. Ważyłem prawie 186 kilogramów. Przez poprzednie 12 lat przytyłem ponad 90. Zjechałem właśnie z trasy numer 4 w New Jersey, na Para-mus/River Edge. Przy zjeździe z autostrady uderzyła mnie pewna myśl, zupełnie jak porażenie prądem: „Moje ciało chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie mogę w żaden sposób stracić na wadze". Skręciłem w najbliższą przecznicę i po prostu siedziałem w samochodzie. Przez następne 20 minut w mojej głowie panowała pustka. Przez 12 lat, kiedy to przybyło mi 90 kilo, próbowałem wszystkiego, co tylko się dało, aby schudnąć. Wypróbowałem każdą dietę pod słońcem - od niskotłuszczowych po niskocu-krowe? I wszystkie po drodze. Byłem zarówno w Instytucie Nathana Prinkinsa w Kalifornii, jak i u samego śp. doktora Atkinsa w Nowym Jorku. U doktora Atkinsa wydałem ponad 3000 dolarów, a ostatecznie był on w stanie jedynie nakrzyczeć na mnie za to, że jestem taki gruby. Kilka innych małych fortun wydałem na wszelkie dostępne terapie holistyczne i alternatywne. Bez względu na to, co robiłem, moje ciało nadal tyło. Każda dieta czy program, za które się brałem, wyglądały tak samo: zaczynało się od konieczności liczenia - kalorii, tłuszczów, węglowodanów, soli, czegoś tam jeszcze - oraz listy zakazów. Przestrzegałem wskazówek co do joty. Zazwyczaj najpierw szybko chudłem, ale później spadek masy ciała spowalniał. Aż w końcu waga stawała w miejscu. W tym momencie trwałem przy diecie już nie po to, aby schudnąć, ale by utrzymać wagę. Przez cały ten czas mój apetyt na produkty, których nie wolno mi było jeść, wzrastał. Zniechęcony i przygnębiony, zbyt zmęczony walką z wilczym apetytem, zaczynałem w końcu się objadać. Kilogramy stracone w ciągu miesiąca wracały w kilka dni. Parę tygodni później ważyłem od 4 do 6 kilo więcej niż w chwili rozpoczęcia diety. W odpowiedzi na wszystko, co robiłem, by stracić na wadze, moje ciało walczyło ze mną zębami i pazurami - i zawsze wygrywało. Po całych latach bicia głową w mur i odchudzania się na siłę musiałem przyznać w końcu, że dopóki moje ciało chce być grube, sytuacja jest beznadziejna. Z chwilą, kiedy to do mnie dotarło, rzuciłem odchudzanie raz na zawsze. Postanowiłem, że zamiast zmuszać się do utraty wagi wbrew mojej woli, postaram się zrozumieć, dlaczego moje ciało w ogóle chce być grube. Na poszukiwanie odpowiedzi ruszyłem, zagłębiając się godzinami w studiowanie wszelkich dostępnych materiałów z dziedziny biochemii, żywienia, neurobiologii i psychologii. W latach 80. uczyłem się w Szkole Biznesu Wartona przy Uniwersytecie Pensylwanii, gdzie bardzo zainteresowałem się biochemią i skończyłem szereg kursów z biologii. Przez rok u doktora Jose Rabinowitza w Szpitalu Weteranów w Filadel- fii prowadziłem też badania nad syntezą cholesterolu. Wszystko to dało mi solidne podstawy do zrozumienia współczesnych badań nad otyłością. Przekopywałem się przez 20 do 30 raportów badawczych dziennie, a po przeczytaniu kilkuset, jeśli nie kilku tysięcy z nich, stałem się już specjalistą w dziedzinie najnowszych badań nad chemią otyłości i odchudzania. Zająłem się także medytacją, hipnozą, programowaniem neurolingwistycznym, psycholingwistyką, terapią pola myśli, tai-chi, chi kung oraz badaniami nad świadomością. Wziąłem się nawet za fizykę kwantową. Byłem pewien, że odpowiedzi leżą gdzieś pomiędzy umysłem i ciałem. Najintensywniej badałem jednak własne ciało. Przestałem postrzegać je jako wroga, który po prostu nie chce mnie słuchać; zrozumiałem, że to nie ono jest moim problemem, ale nieumiejętność posługiwania się nim. Od tamtego momentu zacząłem dokładnie go słuchać. Przestałem przestawiać je z kąta w kąt i zmuszać do postępowania wbrew jego woli. Zamiast tego stałem się jego uczniem. A ponieważ byłem spragniony wiedzy, okazało się ono bardzo skutecznym nauczycielem. Nauczyło mnie, dlaczego chce być grube i co mam robić, aby zapragnęło być szczupłe. Kiedy tylko zrozumiałem, że moje ciało ma powody, aby chcieć być grube, odrzuciłem diety. Po co być na diecie, skoro to nie rozwiąże problemu? Później odkryłem, że stosowanie diet nie tylko nie działa, ale jeszcze skłania ciało, które chce być grube do tego, że zechce być jeszcze grubsze. Odpuszczenie sobie diet było najwspanialszą i najbardziej wyzwalającą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Nienawidziłem tego. Nienawidziłem swojej obsesji jedzenia i traktowania każdej oznaki głodu jako bitwy, którą trzeba stoczyć. Nienawidziłem oceniania kolejnych dni pod kątem tego, czy byłem grzeczny: „O, to był dobry dzień!". Albo w kiepski dzień: „Okej, dzisiaj było źle, więc co mi tam. Chodźmy do sklepu wykupić wszystkie ciasta, ciastka, ciasteczka i wszystkie rodzaje lodów. Nie, czekolady nie! Ma za dużo kalorii. O, to jest beztłuszczowe -słoneczny waniliowy sorbet mleczny z bananami. A przy okazji można by też spróbować passiflory i brzoskwini. Aaa, co tam! Jak już to wszystko kupujemy, to może jeszcze lody o smaku ciastek czekoladowych z podwójną polewą, prawdziwe lody. Ale nie tylko te jedne, dzisiaj i tak już jest z głowy. A skoro już pozwoliłeś sobie na tyle, to spróbujmy jeszcze tego, na co od dawna też miałeś ochotę". Dieta, a potem odpuszczanie sobie stało się moim stylem życia, ale po olśnieniu, jakiego doznałem, skończyłem z tym. Dałem sobie spokój i nie było już dobrych i złych dni; przestałem traktować każdy atak głodu jak bitwę. Jeśli zgłodniałem, jadłem, a jeśli nie byłem głodny - nie jadłem. Jeśli chciałem coś tam z podwójną polewą, to brałem sobie. Kęs, dwa, dziesięć albo wszystko, co było. Ponieważ przestałem liczyć kalorie, nie zależało mi; zdałem sobie sprawę, że mnóstwo ludzi nie oblicza tego, co jedzą. Nie przywiązują wagi do tego, co jedzą, a nigdy nie tyją. Nazywam tych ludzi „szczupłymi z natury". Naturalnie szczupli nie trwają w patologicznych relacjach z jedzeniem. Nie mają dobrych ani złych dni. Nie mają zakazanych potraw. Jedzą, co chcą i kiedy chcą. Nie zadręczają się rozmyślaniem, co jest dla nich najlepsze. Po prostu nie zależy im. Jedzą, kiedy są głodni - koniec, kropka. Zacząłem więc tak żyć. Zacząłem żyć tak jak osoba szczupła z natury, jedząc to, co chciałem, kiedy tylko chciałem; z jedną tylko różnicą - pilnowałem, aby jeść także takie potrawy, które zawierają składniki odżywcze potrzebne mojemu ciału, w formie strawnej i przyswajalnej. Na początku miałem największą ochotę na te same pokarmy co wcześniej. Nadal pochłaniałem mnóstwo bezwartościowych rzeczy, co wynikało z faktu, że wcześniej tak długo ich sobie odmawiałem. Stopniowo zaczęło się to zmieniać, miałem ochotę na coraz mniejsze ilości - a także na znacznie zdrowsze potrawy Teraz jeżeli moje ciało czuje głód, to nie bez przyczyny. Szanuję to i nie oceniam. Po prostu słucham i staram się dostosować, jak tylko potrafię. Moje ciało upomina się o świeże owoce i urozmaicone kolorowe sałatki. Jedzenie, które kiedyś postrzegałem jako przymus i karę, teraz smakuje mi lepiej niż wszystko, co jadłem przez 15 lat obżarstwa i życia ponad stan w Nowym Jorku. Całkowicie zmienił mi się smak. Większość z tego, na co dawniej miałem ochotę, nie było nawet prawdziwym pokarmem. Składało się tylko z cukru i syntetycznych aromatów. Pakowałem w swoje ciało puste kalorie i niewiele więcej. Tak naprawdę jednym z powodów nieustającego głodu był więc brak składników odżywczych. Głodziłem swoje ciało. Nie mogło wykorzystać jedzenia, które przyjmowałem, więc było ono nieustannie niedożywione. I to niezależnie od tego, jak dużo zjadłem, bo w pokarmach, które dostawało, nie było składników odżywczych. Wyobraźcie sobie karmienie niemowlęcia samą oranżadą. Takie porównanie przychodzi mi do głowy na wspomnienie tamtego okresu mojego życia. Niemowlę potrzebowało mleka matki, a ja dawałem mu coca-colę. Jaki więc miało wybór? Mogło jedynie ciągle płakać. Musiało coś robić. Musiało prosić o więcej tego, co mogłem mu dać, nie miało wyboru. Mimo że ważyłem 180 kilo, a dni, kiedy przyjmowałem ponad 5000 kalorii, zdarzały się często, pod względem odżywczym głodowałem. Moje ciało trwało w stanie ciągłego niedożywienia mimo niewyczerpanych zasobów bezwartościowego pożywienia oraz zgromadzenia zapasu tłuszczu, który wystarczyłby na następne trzy życia. Głodowało zresztą nie tylko moje ciało. Przymierałem głodem w każdym innym aspekcie. Głodowałem mentalnie, emocjonalnie i duchowo. Nie słuchałem głosu serca. Żyłem według pewnego przyjętego wzoru. Serce wskazywało mi zupełnie inny kierunek, a ja nie słuchałem. Wciąż broniłem się przed zmianami, do jakich mnie wzywało. W rezultacie z głodu umierała moja dusza - z głodu doświadczeń, których w tym życiu pragnęła. Spędzałem czas, pracując w zamknięciu w Nowym Jorku, podczas gdy pragnąłem przebywać wśród czystej, dziewiczej przyrody. Tkwiłem w biurze na etacie 5 dni w tygodniu, przez ogromną większość dnia w świetle jarzeniówek, w zapachu wykładzin, w dźwięku tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych, które słyszałem codziennie przez 15 lat. Brakowało mi nie tylko witamin - brakowało mi życia. W głębi serca pragnąłem być gdzie indziej. Co jednak mogłem zrobić? Jako sprzedawca obligacji zarabiałem dwa lub nawet trzy razy więcej niż ktokolwiek inny, kim mógłbym zostać. A pieniędzy potrzebowałem na spłatę trzech kredytów pod hipotekę, dwóch samochodów w leasingu i trzynastu kart kredytowych, wykorzystanych prawie zupełnie. Byłem uwięziony w biurze, przykuty do zobowiązań tym, co w branży nazywaliśmy „złotymi kajdankami". Moje życie stało się więzieniem i nic nie zapowiadało wyjścia na wolność. Kiedy zacząłem słuchać uważnie swojego ciała, w końcu usłyszałem także własne serce. Po raz pierwszy. Usłyszałem, jak mówi mi, że się duszę. Nie miałem jednak żadnego planu, więc mogłem jedynie słuchać go i marzyć. Choć nie czułem w sobie odwagi ani siły, by zrobić coś ze swoim życiem, miało ono jednak diametralnie się zmienić. W miesiąc po moim olśnieniu planowałem podróż do San Francisco na spotkanie biznesowe, które mogło się okazać jednym z najważniejszych w moim życiu. Chodziło o rozmowy z dużą firmą brokerską w sprawie zakupu przez nią spółki, którą zbudowałem. Był to dzień, który na zawsze mógł odmienić moje życie, a spotkanie miało moc spełnienia moich wszystkich marzeń. Za każdym razem, kiedy leciałem do San Francisco, wybierałem bezpośredni lot z lotniska Newark. Tym razem mój partner postanowił jednak zaoszczędzić 150 dolarów i zarezerwował mi bilet na tańszy, lecz znacznie mniej dogodny lot, opuszczający nowojorskie lotnisko La Guardia po południu. Nie byłem specjalnie zachwycony perspektywą przebijania się 2 godziny przez korki, by dostać się do La Guardia, wydania 300 dolarów na parking oraz dwugodzinnego postoju w Cincinnati po to, by zaoszczędzić 150 dolarów. W innej sytuacji pewnie znalazłbym jakieś inne wyjście, ale coś mi podpowiadało, żebym sobie po prostu odpuścił. Tak też zrobiłem. Koniec końców nigdzie nie poleciałem, bo lotnisko zamknięto. Był 11 września 2001. Nigdy nie dotarłem do San Francisco na to spotkanie służbowe, choć lot, którym pierwotnie chciałem polecieć, zdążył opuścić lotnisko. Był to Lot 93 United Airlines, który znajdował się już w powietrzu, kiedy pierwszy samolot uderzył w World Trade Center. Jego pasażerowie zdążyli o tym usłyszeć. Zdążyli zadzwonić z komórek do mężów i żon, powiedzieć im, jak wiele dla nich znaczą i że bardzo ich kochają, a później przejąć kontrolę nad sytuacją i zmusić porywaczy do rozbicia samolotu na polu w Pensylwanii. Nikt z nich nie przeżył. Gdybym poleciał Lotem 93, pozostawiłbym za sobą moje 180-kilogramowe ciało po życiu spędzonym w biurze, pozbawione sił życiowych i więdnące w świetle jarzeniówek, zmuszone do słuchania ciągle tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych. Taki byłby mój los, gdyby Boża Opatrzność nie dała mi drugiej szansy. Dwa tygodnie później przybyłem do biura, gotowy rozpocząć nowy dzień, z zamiarem wzięcia się z życiem za bary i maksymalnego wykorzystania wszystkiego, co ze sobą niesie. I dowiedziałem się, że moja firma upadła. Firma brokerska, która zajmowała się naszą księgowością, splajtowała jako jedna z tych, które dotknął spadek giełdowy po 11 września. Z dnia na dzień stracili 80 milionów dolarów, przez co zostały zamrożone wszystkie aktywa nasze i naszych klientów. Przez trzy tygodnie nikt z klientów nie mógł wypłacić swoich pieniędzy z konta ani dokonywać transakcji. Pieniądze wycofali od razu, kiedy pojawiła się taka możliwość. I tak padł mój interes. W okamgnieniu zniknęło wszystko: firma, którą tworzyłem z takim wysiłkiem, moje poświęcenia, zmagania i wyzwania, które podejmowałem. Ogłupiały usiadłem przy biurku. Nie miałem pojęcia, co robić, więc gapiłem się na monitor komputera. W końcu coś do mnie dotarło. Znowu uratowano mi życie. Nagle poczułem przemożne pragnienie spełnienia swoich marzeń, zrobiłem więc to, co podpowiadał mi głos z głębi serca. Kupiłem dwa bilety w jedną stronę do Australii Zachodniej, dla mojej żony i dla siebie. Marzyliśmy o tym od dawna i w końcu byłem gotów to marzenie spełnić, uzbrojony jedynie w wiarę i chęć słuchania głosu serca. Tego wieczoru przyniosłem do domu dwie wiadomości dla żony. Jedną było to, że nie mam pracy, a drugą, że przenosimy się w najbliższym półroczu do Australii. Dwa tygodnie później to ona miała wieści dla mnie - spodziewaliśmy się naszego pierwszego dziecka. Po upływie pół roku siedzieliśmy już w samolocie do Australii. Nie mieliśmy pojęcia, co będziemy robić przez resztę życia, i nie obchodziło nas to. Wierzyłem, że coś mnie prowadzi i idę właściwą drogą, póki słucham swego serca. Po dziś dzień słucham głosu serca i podążam właśnie za nim. Transformacja ciała była dla mnie w bardzo dużym stopniu także transformacją całego mojego życia. Pojawiły się jednak także inne problemy, którymi musiałem się zająć. Żyłem w ogromnym stresie, a jak wyjaśnię później, niektóre rodzaje stresu potrafią zwabić ciało w pułapkę pragnienia bycia grubym, aktywując coś, co nazywam mechanizmami FAT. Cierpiałem na „otyłość na tle emocjonalnym", która występuje, kiedy dana osoba czuje się bezpieczniej, będąc grubą. Musiałem uporać się z wieloma problemami. Poniżej omawiam wiele powodów, dla których nasze ciała mogą pragnąć tycia. Większość czytelników będzie musiała skupić się na 1-2 z nich. Trzeba po prostu je zrozumieć, a następnie nauczyć się sposobów ich eliminowania. Cały proces może okazać się bardzo prosty, a po lekturze tej książki będziesz dokładnie wiedzieć, co należy robić. Na razie musisz jedynie zrozumieć, że jeśli masz ponad 5 kilogramów nadwagi, których w żaden sposób nie możesz się pozbyć, to znaczy, że twoje ciało ma swój powód, by utrzymywać tę dodatkową masę. Chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie ma sensu z nim walczyć. To twoje ciało rozdaje karty. Ono kontroluje apetyt. Jeżeli chce, może sprawić, że będziesz czuć niepohamowany głód niewłaściwych pokarmów w przesadnych ilościach. Ono kontroluje twój metabolizm, więc nawet jeśli uważasz, że potrafisz ograniczać ilość przyjmowanego jedzenia, to pamiętaj, że ono steruje spalaniem energii i gromadzeniem zapasów.[...]Pamiętam wyraźnie chwilę, która na zawsze odmieniła moje życie. Było to w sierpniu 2001 roku. Ważyłem prawie 186 kilogramów. Przez poprzednie 12 lat przytyłem ponad 90. Zjechałem właśnie z trasy numer 4 w New Jersey, na Para-mus/River Edge. Przy zjeździe z autostrady uderzyła mnie pewna myśl, zupełnie jak porażenie prądem: „Moje ciało chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie mogę w żaden sposób stracić na wadze". Skręciłem w najbliższą przecznicę i po prostu siedziałem w samochodzie. Przez następne 20 minut w mojej głowie panowała pustka. Przez 12 lat, kiedy to przybyło mi 90 kilo, próbowałem wszystkiego, co tylko się dało, aby schudnąć. Wypróbowałem każdą dietę pod słońcem - od niskotłuszczowych po niskocu-krowe? I wszystkie po drodze. Byłem zarówno w Instytucie Nathana Prinkinsa w Kalifornii, jak i u samego śp. doktora Atkinsa w Nowym Jorku. U doktora Atkinsa wydałem ponad 3000 dolarów, a ostatecznie był on w stanie jedynie nakrzyczeć na mnie za to, że jestem taki gruby. Kilka innych małych fortun wydałem na wszelkie dostępne terapie holistyczne i alternatywne. Bez względu na to, co robiłem, moje ciało nadal tyło. Każda dieta czy program, za które się brałem, wyglądały tak samo: zaczynało się od konieczności liczenia - kalorii, tłuszczów, węglowodanów, soli, czegoś tam jeszcze - oraz listy zakazów. Przestrzegałem wskazówek co do joty. Zazwyczaj najpierw szybko chudłem, ale później spadek masy ciała spowalniał. Aż w końcu waga stawała w miejscu. W tym momencie trwałem przy diecie już nie po to, aby schudnąć, ale by utrzymać wagę. Przez cały ten czas mój apetyt na produkty, których nie wolno mi było jeść, wzrastał. Zniechęcony i przygnębiony, zbyt zmęczony walką z wilczym apetytem, zaczynałem w końcu się objadać. Kilogramy stracone w ciągu miesiąca wracały w kilka dni. Parę tygodni później ważyłem od 4 do 6 kilo więcej niż w chwili rozpoczęcia diety. W odpowiedzi na wszystko, co robiłem, by stracić na wadze, moje ciało walczyło ze mną zębami i pazurami - i zawsze wygrywało. Po całych latach bicia głową w mur i odchudzania się na siłę musiałem przyznać w końcu, że dopóki moje ciało chce być grube, sytuacja jest beznadziejna. Z chwilą, kiedy to do mnie dotarło, rzuciłem odchudzanie raz na zawsze. Postanowiłem, że zamiast zmuszać się do utraty wagi wbrew mojej woli, postaram się zrozumieć, dlaczego moje ciało w ogóle chce być grube. Na poszukiwanie odpowiedzi ruszyłem, zagłębiając się godzinami w studiowanie wszelkich dostępnych materiałów z dziedziny biochemii, żywienia, neurobiologii i psychologii. W latach 80. uczyłem się w Szkole Biznesu Wartona przy Uniwersytecie Pensylwanii, gdzie bardzo zainteresowałem się biochemią i skończyłem szereg kursów z biologii. Przez rok u doktora Jose Rabinowitza w Szpitalu Weteranów w Filadel- fii prowadziłem też badania nad syntezą cholesterolu. Wszystko to dało mi solidne podstawy do zrozumienia współczesnych badań nad otyłością. Przekopywałem się przez 20 do 30 raportów badawczych dziennie, a po przeczytaniu kilkuset, jeśli nie kilku tysięcy z nich, stałem się już specjalistą w dziedzinie najnowszych badań nad chemią otyłości i odchudzania. Zająłem się także medytacją, hipnozą, programowaniem neurolingwistycznym, psycholingwistyką, terapią pola myśli, tai-chi, chi kung oraz badaniami nad świadomością. Wziąłem się nawet za fizykę kwantową. Byłem pewien, że odpowiedzi leżą gdzieś pomiędzy umysłem i ciałem. Najintensywniej badałem jednak własne ciało. Przestałem postrzegać je jako wroga, który po prostu nie chce mnie słuchać; zrozumiałem, że to nie ono jest moim problemem, ale nieumiejętność posługiwania się nim. Od tamtego momentu zacząłem dokładnie go słuchać. Przestałem przestawiać je z kąta w kąt i zmuszać do postępowania wbrew jego woli. Zamiast tego stałem się jego uczniem. A ponieważ byłem spragniony wiedzy, okazało się ono bardzo skutecznym nauczycielem. Nauczyło mnie, dlaczego chce być grube i co mam robić, aby zapragnęło być szczupłe. Kiedy tylko zrozumiałem, że moje ciało ma powody, aby chcieć być grube, odrzuciłem diety. Po co być na diecie, skoro to nie rozwiąże problemu? Później odkryłem, że stosowanie diet nie tylko nie działa, ale jeszcze skłania ciało, które chce być grube do tego, że zechce być jeszcze grubsze. Odpuszczenie sobie diet było najwspanialszą i najbardziej wyzwalającą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Nienawidziłem tego. Nienawidziłem swojej obsesji jedzenia i traktowania każdej oznaki głodu jako bitwy, którą trzeba stoczyć. Nienawidziłem oceniania kolejnych dni pod kątem tego, czy byłem grzeczny: „O, to był dobry dzień!". Albo w kiepski dzień: „Okej, dzisiaj było źle, więc co mi tam. Chodźmy do sklepu wykupić wszystkie ciasta, ciastka, ciasteczka i wszystkie rodzaje lodów. Nie, czekolady nie! Ma za dużo kalorii. O, to jest beztłuszczowe -słoneczny waniliowy sorbet mleczny z bananami. A przy okazji można by też spróbować passiflory i brzoskwini. Aaa, co tam! Jak już to wszystko kupujemy, to może jeszcze lody o smaku ciastek czekoladowych z podwójną polewą, prawdziwe lody. Ale nie tylko te jedne, dzisiaj i tak już jest z głowy. A skoro już pozwoliłeś sobie na tyle, to spróbujmy jeszcze tego, na co od dawna też miałeś ochotę". Dieta, a potem odpuszczanie sobie stało się moim stylem życia, ale po olśnieniu, jakiego doznałem, skończyłem z tym. Dałem sobie spokój i nie było już dobrych i złych dni; przestałem traktować każdy atak głodu jak bitwę. Jeśli zgłodniałem, jadłem, a jeśli nie byłem głodny - nie jadłem. Jeśli chciałem coś tam z podwójną polewą, to brałem sobie. Kęs, dwa, dziesięć albo wszystko, co było. Ponieważ przestałem liczyć kalorie, nie zależało mi; zdałem sobie sprawę, że mnóstwo ludzi nie oblicza tego, co jedzą. Nie przywiązują wagi do tego, co jedzą, a nigdy nie tyją. Nazywam tych ludzi „szczupłymi z natury". Naturalnie szczupli nie trwają w patologicznych relacjach z jedzeniem. Nie mają dobrych ani złych dni. Nie mają zakazanych potraw. Jedzą, co chcą i kiedy chcą. Nie zadręczają się rozmyślaniem, co jest dla nich najlepsze. Po prostu nie zależy im. Jedzą, kiedy są głodni - koniec, kropka. Zacząłem więc tak żyć. Zacząłem żyć tak jak osoba szczupła z natury, jedząc to, co chciałem, kiedy tylko chciałem; z jedną tylko różnicą - pilnowałem, aby jeść także takie potrawy, które zawierają składniki odżywcze potrzebne mojemu ciału, w formie strawnej i przyswajalnej. Na początku miałem największą ochotę na te same pokarmy co wcześniej. Nadal pochłaniałem mnóstwo bezwartościowych rzeczy, co wynikało z faktu, że wcześniej tak długo ich sobie odmawiałem. Stopniowo zaczęło się to zmieniać, miałem ochotę na coraz mniejsze ilości - a także na znacznie zdrowsze potrawy Teraz jeżeli moje ciało czuje głód, to nie bez przyczyny. Szanuję to i nie oceniam. Po prostu słucham i staram się dostosować, jak tylko potrafię. Moje ciało upomina się o świeże owoce i urozmaicone kolorowe sałatki. Jedzenie, które kiedyś postrzegałem jako przymus i karę, teraz smakuje mi lepiej niż wszystko, co jadłem przez 15 lat obżarstwa i życia ponad stan w Nowym Jorku. Całkowicie zmienił mi się smak. Większość z tego, na co dawniej miałem ochotę, nie było nawet prawdziwym pokarmem. Składało się tylko z cukru i syntetycznych aromatów. Pakowałem w swoje ciało puste kalorie i niewiele więcej. Tak naprawdę jednym z powodów nieustającego głodu był więc brak składników odżywczych. Głodziłem swoje ciało. Nie mogło wykorzystać jedzenia, które przyjmowałem, więc było ono nieustannie niedożywione. I to niezależnie od tego, jak dużo zjadłem, bo w pokarmach, które dostawało, nie było składników odżywczych. Wyobraźcie sobie karmienie niemowlęcia samą oranżadą. Takie porównanie przychodzi mi do głowy na wspomnienie tamtego okresu mojego życia. Niemowlę potrzebowało mleka matki, a ja dawałem mu coca-colę. Jaki więc miało wybór? Mogło jedynie ciągle płakać. Musiało coś robić. Musiało prosić o więcej tego, co mogłem mu dać, nie miało wyboru. Mimo że ważyłem 180 kilo, a dni, kiedy przyjmowałem ponad 5000 kalorii, zdarzały się często, pod względem odżywczym głodowałem. Moje ciało trwało w stanie ciągłego niedożywienia mimo niewyczerpanych zasobów bezwartościowego pożywienia oraz zgromadzenia zapasu tłuszczu, który wystarczyłby na następne trzy życia. Głodowało zresztą nie tylko moje ciało. Przymierałem głodem w każdym innym aspekcie. Głodowałem mentalnie, emocjonalnie i duchowo. Nie słuchałem głosu serca. Żyłem według pewnego przyjętego wzoru. Serce wskazywało mi zupełnie inny kierunek, a ja nie słuchałem. Wciąż broniłem się przed zmianami, do jakich mnie wzywało. W rezultacie z głodu umierała moja dusza - z głodu doświadczeń, których w tym życiu pragnęła. Spędzałem czas, pracując w zamknięciu w Nowym Jorku, podczas gdy pragnąłem przebywać wśród czystej, dziewiczej przyrody. Tkwiłem w biurze na etacie 5 dni w tygodniu, przez ogromną większość dnia w świetle jarzeniówek, w zapachu wykładzin, w dźwięku tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych, które słyszałem codziennie przez 15 lat. Brakowało mi nie tylko witamin - brakowało mi życia. W głębi serca pragnąłem być gdzie indziej. Co jednak mogłem zrobić? Jako sprzedawca obligacji zarabiałem dwa lub nawet trzy razy więcej niż ktokolwiek inny, kim mógłbym zostać. A pieniędzy potrzebowałem na spłatę trzech kredytów pod hipotekę, dwóch samochodów w leasingu i trzynastu kart kredytowych, wykorzystanych prawie zupełnie. Byłem uwięziony w biurze, przykuty do zobowiązań tym, co w branży nazywaliśmy „złotymi kajdankami". Moje życie stało się więzieniem i nic nie zapowiadało wyjścia na wolność. Kiedy zacząłem słuchać uważnie swojego ciała, w końcu usłyszałem także własne serce. Po raz pierwszy. Usłyszałem, jak mówi mi, że się duszę. Nie miałem jednak żadnego planu, więc mogłem jedynie słuchać go i marzyć. Choć nie czułem w sobie odwagi ani siły, by zrobić coś ze swoim życiem, miało ono jednak diametralnie się zmienić. W miesiąc po moim olśnieniu planowałem podróż do San Francisco na spotkanie biznesowe, które mogło się okazać jednym z najważniejszych w moim życiu. Chodziło o rozmowy z dużą firmą brokerską w sprawie zakupu przez nią spółki, którą zbudowałem. Był to dzień, który na zawsze mógł odmienić moje życie, a spotkanie miało moc spełnienia moich wszystkich marzeń. Za każdym razem, kiedy leciałem do San Francisco, wybierałem bezpośredni lot z lotniska Newark. Tym razem mój partner postanowił jednak zaoszczędzić 150 dolarów i zarezerwował mi bilet na tańszy, lecz znacznie mniej dogodny lot, opuszczający nowojorskie lotnisko La Guardia po południu. Nie byłem specjalnie zachwycony perspektywą przebijania się 2 godziny przez korki, by dostać się do La Guardia, wydania 300 dolarów na parking oraz dwugodzinnego postoju w Cincinnati po to, by zaoszczędzić 150 dolarów. W innej sytuacji pewnie znalazłbym jakieś inne wyjście, ale coś mi podpowiadało, żebym sobie po prostu odpuścił. Tak też zrobiłem. Koniec końców nigdzie nie poleciałem, bo lotnisko zamknięto. Był 11 września 2001. Nigdy nie dotarłem do San Francisco na to spotkanie służbowe, choć lot, którym pierwotnie chciałem polecieć, zdążył opuścić lotnisko. Był to Lot 93 United Airlines, który znajdował się już w powietrzu, kiedy pierwszy samolot uderzył w World Trade Center. Jego pasażerowie zdążyli o tym usłyszeć. Zdążyli zadzwonić z komórek do mężów i żon, powiedzieć im, jak wiele dla nich znaczą i że bardzo ich kochają, a później przejąć kontrolę nad sytuacją i zmusić porywaczy do rozbicia samolotu na polu w Pensylwanii. Nikt z nich nie przeżył. Gdybym poleciał Lotem 93, pozostawiłbym za sobą moje 180-kilogramowe ciało po życiu spędzonym w biurze, pozbawione sił życiowych i więdnące w świetle jarzeniówek, zmuszone do słuchania ciągle tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych. Taki byłby mój los, gdyby Boża Opatrzność nie dała mi drugiej szansy. Dwa tygodnie później przybyłem do biura, gotowy rozpocząć nowy dzień, z zamiarem wzięcia się z życiem za bary i maksymalnego wykorzystania wszystkiego, co ze sobą niesie. I dowiedziałem się, że moja firma upadła. Firma brokerska, która zajmowała się naszą księgowością, splajtowała jako jedna z tych, które dotknął spadek giełdowy po 11 września. Z dnia na dzień stracili 80 milionów dolarów, przez co zostały zamrożone wszystkie aktywa nasze i naszych klientów. Przez trzy tygodnie nikt z klientów nie mógł wypłacić swoich pieniędzy z konta ani dokonywać transakcji. Pieniądze wycofali od razu, kiedy pojawiła się taka możliwość. I tak padł mój interes. W okamgnieniu zniknęło wszystko: firma, którą tworzyłem z takim wysiłkiem, moje poświęcenia, zmagania i wyzwania, które podejmowałem. Ogłupiały usiadłem przy biurku. Nie miałem pojęcia, co robić, więc gapiłem się na monitor komputera. W końcu coś do mnie dotarło. Znowu uratowano mi życie. Nagle poczułem przemożne pragnienie spełnienia swoich marzeń, zrobiłem więc to, co podpowiadał mi głos z głębi serca. Kupiłem dwa bilety w jedną stronę do Australii Zachodniej, dla mojej żony i dla siebie. Marzyliśmy o tym od dawna i w końcu byłem gotów to marzenie spełnić, uzbrojony jedynie w wiarę i chęć słuchania głosu serca. Tego wieczoru przyniosłem do domu dwie wiadomości dla żony. Jedną było to, że nie mam pracy, a drugą, że przenosimy się w najbliższym półroczu do Australii. Dwa tygodnie później to ona miała wieści dla mnie - spodziewaliśmy się naszego pierwszego dziecka. Po upływie pół roku siedzieliśmy już w samolocie do Australii. Nie mieliśmy pojęcia, co będziemy robić przez resztę życia, i nie obchodziło nas to. Wierzyłem, że coś mnie prowadzi i idę właściwą drogą, póki słucham swego serca. Po dziś dzień słucham głosu serca i podążam właśnie za nim. Transformacja ciała była dla mnie w bardzo dużym stopniu także transformacją całego mojego życia. Pojawiły się jednak także inne problemy, którymi musiałem się zająć. Żyłem w ogromnym stresie, a jak wyjaśnię później, niektóre rodzaje stresu potrafią zwabić ciało w pułapkę pragnienia bycia grubym, aktywując coś, co nazywam mechanizmami FAT. Cierpiałem na „otyłość na tle emocjonalnym", która występuje, kiedy dana osoba czuje się bezpieczniej, będąc grubą. Musiałem uporać się z wieloma problemami. Poniżej omawiam wiele powodów, dla których nasze ciała mogą pragnąć tycia. Większość czytelników będzie musiała skupić się na 1-2 z nich. Trzeba po prostu je zrozumieć, a następnie nauczyć się sposobów ich eliminowania. Cały proces może okazać się bardzo prosty, a po lekturze tej książki będziesz dokładnie wiedzieć, co należy robić. Na razie musisz jedynie zrozumieć, że jeśli masz ponad 5 kilogramów nadwagi, których w żaden sposób nie możesz się pozbyć, to znaczy, że twoje ciało ma swój powód, by utrzymywać tę dodatkową masę. Chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie ma sensu z nim walczyć. To twoje ciało rozdaje karty. Ono kontroluje apetyt. Jeżeli chce, może sprawić, że będziesz czuć niepohamowany głód niewłaściwych pokarmów w przesadnych ilościach. Ono kontroluje twój metabolizm, więc nawet jeśli uważasz, że potrafisz ograniczać ilość przyjmowanego jedzenia, to pamiętaj, że ono steruje spalaniem energii i gromadzeniem zapasów.[...] Fragment wprowadzenia do książki Spis Treści: Część l ZASADY ROZDZIAŁ i. Mechanizmy FAT - prawdziwa przyczyna tycia ROZDZIAŁ 2. Prawo Jessiego Część IISTRES PSYCHICZNY POWODUJĄCY DZIAŁANIE MECHANIZMóW FAT ROZDZIAŁ 3. Mentalne przyczyny otyłości ROZDZIAŁ 4. Otyłość na de emocjonalnym ROZDZIAŁ 5. Eliminowanie niefizycznych przyczyn otyłości w trybie SMART ROZDZIAŁ 6. Wykorzystanie pozytywnych emocji do wyłączenia mechanizmów FAT ROZDZIAŁ 7. Tworzenie wymarzonego ciała ROZDZIAŁ 8. Proste zastosowania zasad z części II Część III Stres fizyczny uruchamiający mechanizm FAT ROZDZIAŁ 9. Dlaczego diety są nieskuteczne? ROZDZIAŁ 10. Podstawy ROZDZIAŁ 11. Życiodajność - niezbędny niekaloryczny składnik diety ROZDZIAŁ 12. Jedzenie się nie liczy, jeśli nie wchłaniają go twoje komórki ROZDZIAŁ 13. Inne formy niedożywienia ROZDZIAŁ 14. Tłuszcz a toksyny ROZDZIAŁ 15. Proste zastosowania zasad z części III Część IV DOBROCZYNNE SIŁY, DZIĘKI KTóRYM CIAŁO CHCE CHUDNĄĆ ROZDZIAŁ 16. Dobroczynny stres ROZDZIAŁ 17. Im się udało - metoda Gabriela w praktyce Część V SPEŁNIANIE MARZEŃ ROZDZIAŁ 18. Tworzenie idealnego ciała ROZDZIAŁ 19. Jak szybko schudnę? DODATEK Chemia mechanizmów FAT
Okładka książki Prywatne smaki PRL-u

29,90 zł 21,23 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 21,23 zł

„Prywatne smaki PRL-u” Andrzeja Fiedoruka to zapiski będące wspomnieniami z okresu panowania systemu totalitarnego w Polsce. I choć odcisnął on na społeczeństwie swoje piętno, to jednak wywołuje miłe wspomnienia i tęsknoty za zdrową, naturalną żywnością, produkowaną metodami naszych przodków. Jak Autor sam pisze: „Młodszym czytelnikom niech służy ona jako opis obyczajów PRL-u oraz smaków usytuowanych w kontekście wydarzeń, świąt czy też brutalnej jak na tamte czasy prozy życia. Pozostałych Państwa zapraszam do powrotu w lata młodości, a może i próby przypomnienia swoich własnych »smako-chwil«.”
Okładka książki Albumik Kuchnia Polska wersja angielska

25,00 zł 15,00 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 15,00 zł

Zawarta w 4 rozdziałach opowieść o historii i tradycji polskiej kuchni wsparta licznymi przepisami. Kulinarna wędrówka po Polsce pełna jest niespodzianek. Bogactwa i różnorodności polskiej kuchni doświadczymy w każdym regionie. Tradycyjne pieczywo i wędliny, domowe przetwory z owoców i warzyw, wspaniałe miody i niespotykana w innych krajach rozmaitość potraw z kaszy i ziemniaków. Do tego polska specjalność – wyborne nalewki owocowe.
Bestsellery
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,76 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 56,93 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 55,90 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 42,90 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 45,42 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 42,57 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 27,39 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 36,82 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 22,86 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 30,65 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 28,88 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 22,23 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 16,00 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 44,78 zł

Promocje

Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj