KATEGORIE [rozwiń]
  • Czasem… często, nie rozumiemy dokąd prowadzi nas życie. Czasem …często, stoimy przed decyzją czy wyzwaniem i potrzebujemy podpowiedzi, potwierdzenia lub zatrzymania. A czasami po prostu czujemy się zagubieni i zdezorientowani, tęskniąc za kimś, komu moglibyśmy zaufać i dać się poprowadzić. Taki Przyjaciel, Przewodnik, Doradca jest cały czas przy nas i wciąż do nas mówi. To samo Życie. Wielką przygodą może być nauczenie się języka, którym możemy się z Nim porozumiewać, zadawać pytania, rozumieć odpowiedzi. Parafrazując znane powiedzenie Alberta Einsteina – można żyć dwojako: tak jakby nic nie miało znaczenia i jakby we wszystkim kryło się znaczenie. Autorka książki uczy nas odkrywania znaczeń tego, co dzieje się w naszym życiu. Nic nie jest przypadkowe, wszystko jest szczególną, unikalną informacją, jaką przekazuje nam Wszechświat - i każdy z nas ma i może nauczyć się tego wyjątkowego języka, w którym odbywa się ten dialog. TAKIEJ książki jeszcze nie było. Warto po nią sięgnąć, aby nasza podróż przez życie była sensowna, wartościowa i piękna. I ze zrozumiałą mapą w ręce!
    Prostymi słowy o złudzeniach, poprzednich wcieleniach, religii, seksie, polityce i cudach przebaczenia Znany amerykański bestseller literatury duchowej, stanowiący wprowadzenie do Kursu Cudów (księgi czasami zwanej chrześcijańskim buddyzmem) jedna z najlepszych książek o duchowości. Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie kim jesteś, czy istnieje Bóg, dlaczego pozwala na zło, jaki jest sens tego świata, czym jest ego – to właśnie znalazłeś książkę, która pomoże ci uzyskać odpowiedzi.
    Dr. David Hawkins, amerykański psychiatra, który odniósł imponujące sukcesy terapeutyczne wyjaśnia w książce dlaczego tak modne obecnie wyrażanie uczuć, wcale nie pomaga sobie z nimi radzić i proponuje zupełnie nowe podejście do tematu, które stosował zarówno w pracy z pacjentami jak i we własnym życiu. Autor krok po kroku opisuje Technikę Uwalniania - prostą i skuteczną metodę, która pozwala uwolnić się od negatywnych emocji i stanów umysłu, by w pełni cieszyć się miłością, powodzeniem, zdrowiem i szczęściem. Zawiera praktyczne wskazówki jak poradzić sobie samodzielnie z apatią, smutkiem, żalem, strachem, żądzą czy gniewem, pokazuje anatomię emocji w uzdrawianiu przeszłości, uczy poddawania negatywnych myśli oraz budowania pozytywnych uczuć. Powinien przeczytać ją każdy, kto poważnie traktuje własny rozwój. Czy należysz do osób, które próbowały już wszystkiego by osiągnąć szczęście? Do tych, którzy niestrudzenie poszukują i sprawdzają kolejne metody, biorą udział w coraz to nowych szkoleniach rozwoju osobistego?  „Medytujesz, intonujesz mantrę, jesteś ześrodkowany. Uczysz się NLP, próbujesz samorealizacji, ćwiczysz wizualizację. Studiujesz psychologię, ćwiczysz jogę, taniec, kickboxing, przechodzisz kolonoterapię, dietę i uprawiasz aerobik. Nosisz amulety. Pijesz chińskie zioła, oczyszczasz się. Jedziesz do Indii. Znajdujesz nowego guru. Uwalniasz doświadczenia poprzednich wcieleń. Piszesz afirmacje. Robisz mapę marzeń. Poddajesz się regresji hipnotycznej. Zamawiasz analizę horoskopu. Praktykujesz tantrę. Oczyszczasz swoją aurę. Wisisz głową w dół...” Co jeszcze?  – jeszcze 3 strony tej fantastycznej wyliczanki, bo autor wie, że: „Intuicyjnie wyczuwamy, że gdzieś tam jest ostateczna odpowiedź. Dlaczego jednak nie możemy jej znaleźć? Nie rozumiemy istoty problemu – oto dlaczego nie możemy znaleźć odpowiedzi. Może jest ona niezwykle prosta i  dlatego właśnie jej nie dostrzegamy. Może za bardzo polegamy na swoich przekonaniach i jesteśmy ślepi na to, co oczywiste. (...)    Zagubienie jest naszym ocaleniem. Dla tych, którzy są zdezorientowani wciąż jest jeszcze nadzieja. Trzymaj się swojego poczucia zagubienia. Ostatecznie to ono jest twoim najlepszym przyjacielem, twoją najlepszą obroną przed śmiercionośnymi odpowiedziami innych ludzi, przed byciem zgwałconym przez ich idee. Jeśli jesteś zdezorientowany, to znak, że wciąż jesteś wolny. Jeśli jesteś zdezorientowany, ta książka jest właśnie dla ciebie." "Podczas wieloletniej praktyki w psychiatrii klinicznej moim nadrzędnym celem było poszukiwanie najskuteczniejszych sposobów usuwania ludzkiego cierpienia. Odkryłem podczas wszystkich tych poszukiwań, że bardzo mi pomaga świadome uwalnianie. Jego rola jest tak doniosła, że poczułem konieczność napisania książki, w której będę mógł podzielić się tym, co zaobserwowałem jako klinicysta, i tym, czego doświadczyłem. (...) Co znajdziesz w tej książce? Przedstawienie prostej metody osiągania głębokiej jasności zrozumienia i przekraczania twoich problemów, które pojawiają się po drodze. Nie odbywa się to poprzez odnalezienie odpowiedzi, lecz poprzez usunięcie przyczyn problemu. Stan osiągany przez nielicznych ludzi na przestrzeni dziejów też jest nam dostępny; rozwiązania znajdują się wewnątrz nas i są łatwe do znalezienia. Mechanizm poddania jest prosty, a prawda oczywista. Stosuje się go podczas naszego codziennego życia. Nie jest związany z żadnym dogmatem, ani systemem przekonań. Jego działanie oceniasz sam dla siebie, więc nie możesz zostać wprowadzony w błąd. Nie będziesz zależny od żadnych nauk. Działa w przypadku cyników, pragmatyków, osób religijnych i ateistów. Działa w przypadku osób w każdym wieku, wywodzących się z dowolnej kultury. Działa zarówno w przypadku osób uduchowionych, jak i nie zajmujących się duchowością. Ponieważ mechanizm ten przynależy do ciebie, nikt nie może cię go pozbawić. Pozostajesz tym samym chroniony przed rozczarowaniem. Odkryjesz sam dla siebie co jest prawdziwe, a co jest jedynie programem umysłu czy systemem przekonań. W miarę kontynuowania procesu uwalniania, staniesz się zdrowszy, będziesz odnosił większe sukcesy przy mniejszym wysiłku, staniesz się szczęśliwszy i bardziej zdolny do prawdziwej miłości. Nie doświadczysz 'odlotu', po którym następuje upadek. Odkryjesz natomiast, że masz w sobie automatycznego, wewnętrznego nauczyciela." - David Hawkins
    •         Za dużo myślę. •         Moi bliscy mówią, że jestem zakręcona i że zadaję sobie za dużo pytań. •         W mojej głowie stale coś się kłębi – czasem marzę o tym, żeby wcisnąć wyłącznik umysłu. •         Mam wrażenie, że jestem z innej planety. •         Nie mogę sobie znaleźć miejsca. •         Czuję się niezrozumiany.   Czy chociaż jedno z tych zdań opisuje właśnie ciebie? Jeśli tak, prawdopodobnie rozpoznasz się w profilu osoby nadwydajnej mentalnie. Cóż, bycie nadwydajnym bywa naprawdę męczące, ale twój mózg – właśnie ten, który myśli zbyt wiele – to prawdziwy skarb. Jego subtelność, złożoność i szybkość, z jaką działa, są naprawdę zdumiewające, a pod względem mocy można go porównać z silnikiem Formuły 1!  Ale bolid wyścigowy nie jest zwykłym samochodem. Gdy prowadzi go jakiś niezdara, może się okazać kruchy i niebezpieczny. Potrzebuje kierowcy najwyższej klasy i toru na swoją miarę, by wykorzystać swój potencjał.  Do tej pory to mózg wiódł cię po wertepach. Czas jednak, abyś przejął stery, i to już od dziś. Dzięki tej książce nauczysz się wykorzystywać niezwykłe możliwości swojego umysłu, który do tej pory wydawał się nie do ogarnięcia! A do tego poczujesz ulgę i wreszcie odetchniesz pełną piersią, akceptując siebie i swój fantastyczny umysł.    
    To moc całej rośliny i synergia zawartych w niej związków powoduje, że drobnoustroje nie mają szans i muszą się wycofać. Co nam przywraca nadzieję, że w trudnych sytuacjach mamy na kogo liczyć. Odkrycie antybiotyków na początku XX wieku wydawało się absolutnym tryumfem medycyny akademickiej. I rzeczywiście to był tryumf. Wiele chorób, które wcześniej dziesiątkowały ludzkość, zostało praktycznie wyeliminowanych lub ograniczonych do tego stopnia, że przestały zagrażać życiu. Niestety nieodpowiedzialne praktyki polegające na nadużywaniu antybiotyków, zarówno w systemie opieki zdrowotnej, jak również hodowli roślin czy zwierząt doprowadziły do wykształcenia wielu szczepów lekoopornych patogenów, które nie reagują na żadne farmaceutyki i są bardzo zjadliwe. Zagrażają generalnie każdemu z nas, a nie tylko dzieciom, osobom starszym czy ciężko chorym pacjentom. Czy zatem pozostał nam jakiś oręż, który ma szansę zastąpić antybiotyki – tym bardziej, że poza kilkoma wyjątkami, nie są prowadzone na szeroką skalę żadne badania, prowadzące do odkrycia nowych leków tego rodzaju? Rzeczywiście na co dzień możemy się posiłkować wieloma owocami, ziołami czy przyprawami, które potrafią wzmocnić nasz układ odpornościowy. Jednak w tej książce nie przeczytacie o nalewce z czosnku, syropie z cebuli, ekstrakcie z pestek grejpfruta czy olejku z oregano. Owszem, wszystkie te specyfiki wykazują działanie przeciwbakteryjne, ale nie jest ono na tyle mocne, żeby poradzić sobie z infekcjami lekoopornym. Ta książka opisuje tych przedstawicieli świata roślin, którzy mogą uratować zdrowie i życie nas i naszych bliskich, kiedy wszystko inne zawiedzie. Okazuje się, że miliony lat ewolucji, uczyniło z niektórych roślin naszych niezwykłych sprzymierzeńców w konfrontacji z bakteriami i innymi mikrobami. Nie mogąc skorzystać z pomocy lekarza czy szpitala, musiały samodzielnie wykształcić takie mechanizmy obronne, które pozwoliły im przetrwać nieskończoną ilość ataków i trzymać patogeny na dystans. Jednak ich siła wcale nie tkwi w pojedynczych, wyizolowanych składnikach czy związkach chemicznych, które nieraz uzyskujemy dzięki zaangażowaniu biotechnologii. To moc całej rośliny i synergia zawartych w niej związków powoduje, że drobnoustroje nie mają szans i muszą się wycofać. Co nam przywraca nadzieję, że w trudnych sytuacjach mamy na kogo liczyć. "Gdybym sam był zagrożony śmiercią z powodu choroby opornej na antybiotyki – zioła przedstawione w książce są tymi, które absolutnie bym zastosował. Bez wahania." Stephen Harrod Buhnerr
    Arnold Ehret jeden ze znanych na świecie orędowników naturopatii początku XX wieku. Propagandysta zdrowego odżywiania, poprzez swój System diety bezśluzowej w niesamowity sposób wpłynął na życie wielu ludzi na całym świecie.   Przedstawiamy polskiemu czytelnikowi uzupełnione artykułami „Tak mówi Żołądek” i „Tragedia odżywiania człowieka”, a także przykładowym jadłospisem wraz z przepisami, nowe wydanie zawsze aktualnej filozofii Arnolda Ehreta – Systemu Leczenia Dietą Bezśluzową, dotychczas tak trudno dostępnej w języku polskim. To właśnie w tej książce, naszym zdaniem, przejawia się cała moc intelektu, spostrzegawczości, zdrowego myślenia profesora Arnolda Ehreta. Skomplikowane pojęcia i procesy medyczne opisuje on w sposób łatwy do zrozumienia dla każdego czytelnika.   Najważniejsza dla człowieka jest WIEDZA. Poszukiwania wiedzy o organizmie ludzkim przez ostatnie 100 lat skierowane zostały w zupełnie inną stronę – niekorzystną dla zwykłego człowieka: naukowcy „zagłębiając się” coraz dalej w geny, chromosomy, DNA, nauczyli się klonować organy ludzkie, na porządku dziennym są transplantacje i wiele innych osiągnięć nowoczesnej nauki zwanej medycyną. Ale jeśli zapytamy: co w nowoczesnym świecie wynaleziono stricte dla ZDROWIA (cielesnego oraz psychicznego), w jaki sposób ta otchłań informacji technicznej i teoretycznej wpłynęła na czerpanie radości z życia w zdrowym ciele przez przeciętnego człowieka? Odpowiedź jest smutna: oficjalna medycyna – to „taśmociąg śmierci”, przy czym jest to dość rentowna branża. Potwierdza to fakt, że przez ostatnie 100 lat lista oficjalnie znanych chorób cały czas się powiększa i aktualnie znajduje się już na niej kilkadziesiąt tysięcy nazw. „Wiek” zaś inicjacji tych chorób przerażająco się obniża.

Recenzje

Cuda chodzą parami

Dwa tragiczne nieporozumienia zaważyły na losie głównej bohaterki. Oba się wyjaśniły. Niestety to pierwsze zbyt późno. Jednak drugie w samą porę. W tym samym dniu, w którym okazało się, że cudem zwalczyła chorobę nowotworową, spadł na nią z nieba inny nieoczekiwany cud, stanowiący wyjaśnienie owego drugiego nieporozumienia. Elżunia w szkole, w domu Erica przerażona jest decyzją matki, która zamierza wraz z nią i jej siostrą przenieść się do Zachodnich Niemiec, żeby połączyć się z krewnymi jako „późna przesiedlona”. Dziewczyna zdała właśnie na studia, pragnie pozostać w ojczyźnie, którą stanowi dla niej Polska. Jednak gdy wracając w nocy z romantycznej randki, zostaje na schodach zgwałcona przez sąsiada, po czym okazuje się, że zaszła w ciążę, a od ukochanego nie nadchodzi obiecany list, postanawia popełnić samobójstwo. Z pomocą przychodzi jej licealna wychowawczyni, ofiarując pieniądze na aborcję. Odtrącenie przez młodzieńca z nobliwej krakowskiej rodziny, co okazuje się nieporozumieniem (niestety zbyt późno), napełnia Elżbietę goryczą. Decyduje się na wyjazd wraz z matką i siostrą, gdzie trafia do zapyziałego nazistowskiego miasteczka i upiornych krewnych, którzy gwałtem usiłują uczynić z niej Niemkę. Doprowadzona do desperacji zdobywa się na odwagę, by udać się na drugi koniec Niemiec i rozpocząć studia w międzynarodowym środowisku uniwersyteckiego zabytkowego Heidelbergu, gdzie przeżywa olśnienie. Tutaj znów jest Polką Elą. Elżbieta Gawełczyk musi się zmierzyć z okrutnym losem. Mimo, że w młodości bardzo chciała pozostać w Polsce, po zgwałceniu, usunięciu ciąży i pozornym opuszczeniem przez ukochanego jedynym rozwiązaniem, by rozpocząć nowe życie, okazał się wyjazd do Niemiec. Tam ukończyła studia, podjęła pracę dziennikarki. Wszystko układało się dobrze, do momentu, w którym zaczęła tęsknić za krajem. Wybuch stanu wojennego, powstanie „Solidarności” – wszystkie te wydarzenia na nowo rozbudziły w niej patriotyzm. I choć nie powróciła do ojczyzny, nigdy nie zrezygnowała z walki o nią. A tymczasem z Eli nie potrafił zrezygnować pewien tajemniczy, atrakcyjny playboy, przed którym wiecznie uciekała, gdyż podejrzewała go o niecne zamiary, z czego wynikały tragikomiczne nieporozumienia. W tej niezwykle wciągającej opowieści o miłości autorka stawia przed nami pytania o tożsamość, sens istnienia i wiarę na tle ciekawie opisanych, trudnych relacji polsko-niemieckich. Owa poruszająca lektura opowiada nie tylko o przełomowych wydarzeniach w Polsce. To także próba wniknięcia w psychikę kobiety ciężko doświadczonej przez los – zgwałconej w młodości, a później zaatakowanej przez chorobę nowotworową. I choć tematyka nie jest lekka, autorka potrafiła z wyczuciem wejść w głąb duszy bohaterki, oddać jej nastrój oraz targające nią emocje. To właśnie wraz z pełną zaskakujących zwrotów akcją stanowi o atrakcyjności tej powieści, którą połyka się jednym tchem, by przez wiele jeszcze dni o niej myśleć. Powieść dostępna we wszystkich księgarniach od 14 marca.

Monika

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Jak schudnąć gdy dieta nie działa

Książka napisana bardzo przystępnym językiem (miałam wrażenie ze rozmawiam z kumpelą) zadania stawiane przez panią Anię są do zrealizowania także jeśli jesteś zdeterminowana i masz zamiar podjąć walkę z insulinoopornoscia to serdecznie polecam tą książkę.POLECAM

Ala

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Ręce ojca

Jeśli mnie pamięć nie myli, nie przypominam sobie, by jakakolwiek książka z Wydawnictwa JanKa kiedykolwiek mnie zawiodła. Trzymając więc przed sobą egzemplarz „Rąk ojca” Aleksandry Julii Koteli, świadomie liczyłam na co najmniej dobry kawałek literackiego chleba, choć – nie powiem – odzywał się i chochlik sceptycyzmu. Na szczęście dotychczasowa reguła sprawdziła się również tym razem, bo książka mną zawładnęła i z pewnością jest to dla mnie ten rodzaj epickiej strawy, po który z dużą przyjemnością sięgnę ponownie w przyszłości. Julia – bohaterka „Rąk ojca” – młoda dziewczyna, zaledwie dwudziestokilkuletnia, wychowywała się samotnie bez ojca. Jej relacje z matką są jak rany po ostrzu noża, bolesne i dokuczliwe. Kobiety nie potrafią ze sobą rozmawiać, a wzniesiona bariera niczym dawny słup graniczny na Odrze skutecznie trzyma je na dystans. Dowiadując się o śmierci ojca, który zmarł w Heidelbergu, Julia jedzie na jego pogrzeb, by dowiedzieć się czegoś więcej o przeszłości rodzica. W „Rękach ojca” znajdziemy cechy powieści psychologicznej z rysą kryminału i romansu, a wszystko to podane w atypowy sposób. I chyba ta odmienność stanowi największy wyróżnik stylu zarówno samej Koteli, jak i wykreowanej przez nią głównej postaci. Dzięki differentia specifica książka nie daje się łatwo zaszufladkować i zetykietować. Nie jest to jednak wyłącznie nacisk na wymuszoną oryginalność, a raczej próba poszukiwania w sobie atrybutów stanowiących o naszej indywidualności i tożsamości. Kotela poszukuje odpowiedzi na konkretne pytania, jednakowoż sposób, w jaki peregrynuje, wymaga niejednego przystanku z niemal filozoficzno-egzystencjalnego pogranicza. Odkrywanie i poznawanie własnej tożsamości okazuje się bowiem procesem, który nie zawsze prowadzi do oczywistych wniosków, a nawet nie zawsze opiera się na słusznych założeniach, dlatego Julia często zmuszona jest kluczyć, stawiać pytania, analizować, a nawet mieć wątpliwości. Wewnętrzne samopoczucie bohaterki, w którym przebija się niepewność i strach przed prawdą, niosącą ryzyko konsekwencji i nieodwracalności dokonywanych wyborów, a także instynktowne pragnienie zaspokojenia tęsknoty za ojcem, Kotela wzmacnia uzupełniająco zaledwie kilkoma ruchami pióra, które nie burząc kompozycji, dobarwiają aurę zmętniałym buro-szarym kolorytem Heidelbergu. Tym sposobem prowadzona niemal introwertycznie narracja (podobnie jak sama mizantropijna bohaterka) nie potrzebuje nadmiaru słów, by oddać wyczuwalne w powieści emocje. I choć jest ich wyrażonych wprost może niewiele, to składają się na nieznośną lekkość uczuć, która momentami frustrująco uwiera Julię. Autorka lubi ocierać się o granice zjawisk, czy to sprzeczności czy to paradoksu. W mojej ocenie stanowi to jeden z jej podstawowych asów pisarskich. Bohaterka tropiąc niestrudzenie ślady ojca, stopniowo odkrywa wielość jego twarzy, przy czym każda z nich – choć różna – okazuje się być jednako prawdziwa. Potrzeba poznania własnych korzeni jest w rzeczy samej intuicyjną koniecznością zrozumienia samej siebie. Kim naprawdę jestem, czyli kto lub co mnie ukształtował? Ile mnie samej we mnie? Co składa się na dualizm ludzkiej natury? Jak bardzo człowiek jest wolny w swoich decyzjach, mogąc o sobie samostanowić? A na ile wpływ na niego mają czynniki od niego niezależne? Kotela pozwala bohaterce eksplorować przeszłość, jak kropla wody drąży skałę. Niespiesznie, najpierw wierzch i obrzeża, by stopniowo zagłębiać się w zakamarkach, które nie dość, że zawiłe i skomplikowane, to jeszcze jednocześnie fascynująco piękne i przerażające w swych sprzecznościach. Do czego doprowadzi prawda z jej różnorodnymi, acz autentycznymi obliczami? Czy w alternatywie lepsza gorzka prawda niż złudny fałsz, każdy z nas wybierze tę samą drogę? „Ręce ojca” to książka z charakterem, w której Aleksandra Julia Kotela w podskórnym pragnieniu odkrywania faktów ociera się niemalże o kognitywną teorię względności, a postaciom daje możliwość balansowania w swych zachowaniach na krawędzi odmienności i psychopatii. Autorka przewrotnie modeluje kontrasty, zestawia odcienie czerni i bieli, gdzie każdy szczegół i niuans mają znaczenie, sama być może wyznając zasadę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Kotela ujęła mnie dojrzałym, wyrobionym stylem, wnikliwością obserwacji, sposobem kształtowania narracji tak, bym się zatrzymała, zastanowiła, wróciła do niektórych wątków i odnalazła akurat to jedno słowo lub zdanie, które w przyszłości odegra kluczową rolę. Takie podejście lubię i tego szukam w literaturze.

blog "Czytam duszkiem"

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka