Autorką książki, którą mają Państwo w ręku, jest bardzo młoda dziewczyna, która w swoim niedługim życiu zdążyła wejść do piekła i z niego wrócić mądrzejsza o parę dekad. Bo wpadła w szpony hazardu, według schematu, który przerabia chyba każdy uzależniony od alkoholu, seksu i wszystkiego innego, co człowiek potrafi wymyślić. Kiedy już zeszła na dno, mając olbrzymie długi, tabuny ścigających ją wierzycieli, pozrywane więzi rodzinne i koleżeńskie oraz myśli samobójcze zwierzyła się siostrze, która namówiła ją na terapię I dalej idzie opowieść o wszystkim: ścigających ją zmorach, fatalnym samopoczuciu, rodzajach terapii i bardzo powolnym uwalnianiu się z tych sieci Tę książkę powinien przeczytać każdy uczniowie, którzy pod szkolną ławą coś na swoim telefonie obstawiają, ich rodzice i nauczyciele, pedagodzy, psycholodzy, psychiatrzy, alkoholicy, seksoholicy, narkomani, hazardziści, młodzi, niemłodzi, wszyscy Bo to książka na tu i teraz, do bólu uzmysławia to, czego nikt swoim życiu nie chce A oto fragmenty: Zaczęło się od drobnych zmian, które początkowo nie wydawały się być problemem. Przestałam regularnie odwiedzać swoją siostrę, z którą dotąd utrzymywałam bliski kontakt. Z dnia na dzień coraz rzadziej angażowałam się w codzienne obowiązki, w tym w studia, które zaczęły schodzić na dalszy plan. Mało się uczyłam, bo całą moją uwagę pochłaniał hazard. Kiedy jadłam obiad, nie mogłam oderwać wzroku od ekranu, wciąż sprawdzając wyniki. Nawet podczas spacerów nie potrafiłam uwolnić się od myśli o grze i nie sprawdzać wyników czy analizować kolejnych kuponów. Wydaje się to wręcz absurdalne kontynuować coś, co nie tylko nie przynosi żadnych korzyści, ale wręcz pogarsza sytuację. Hazard, choć na początku może wydawać się ekscytujący, ma swoje oczywiste i destrukcyjne konsekwencje. Poczucie winy, lęk, złość, niepokój, zrujnowane relacje, problemy finansowe to tylko niektóre z efektów ubocznych, które towarzyszą uzależnieniu od hazardu. A mimo to, wciąż wracałam do gry, mimo że wiedziałam, jak bardzo mi szkodzi.Zastanawiałam się, dlaczego tak się dzieje. W końcu, to logiczne czemu kontynuować coś, co już teraz przynosi straty i ból? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w rozdziale Mechanizmy uzależnienia. Uzależnienie jest procesem, który wykracza poza racjonalne myślenie. W moim przypadku, mimo świadomości szkodliwości hazardu, nie potrafiłam się od niego uwolnić. Było to jak pułapka, z której nie mogłam znaleźć wyjścia.
"MY BABY ZE WSI. Życie intymne kobiet na polskiej wsi-tabui rzeczywistość. Lata 1900-1945" to jedno z najbardziej poruszających świadectw życia kobiet na polskiej wsi w pierwszej połowie XX wieku, jakie ukazały się w ostatnich latach. Ten tom obejmuje lata 1900-1945, jest opowieścią o kobietach zanurzonych w codzienności, której ciężar daleko wykraczał poza współczesne wyobrażenia o pracy, macierzyństwiei intymności. Autorka Anna Nowak nie tworzy suchego, akademickiego przeglądu faktów. Jej narracja jest żywa, sensualna, nasycona detalemi emocją, a jednocześnie pełna szacunku wobec bohaterek, które przez dziesięciolecia milczały, choć to one dźwigały wieś na swoich barkach. Autorka sięga po pamiętniki, listy, ustne przekazy i archiwalia, łącząc jez realistyczną, reporterską rekonstrukcją scen życia codziennego. To nie jest książka "o historii" - to historia, która oddycha.Największą siłą tomu jest umiejętne połączenie wielkiej historiiz mikroświatem kobiecej codzienności. Czytelniczki i czytelnicy spotykają konkretne kobiety: Antoninę, Franciszkę, Apolonię - twarde, zniszczone pracą, a jednocześnie obdarzone godnością budzącą podziw. Książka pokazuje świat, w którym każde dziecko było jednocześnie darem i ciężarem, a miłość matki wyrażała się nie w słowach, lecz w pracy, zmęczeniu, nocnym czuwaniu i milczeniu.Anna Nowak nie unika tematów trudnych: przemocy domowej, podporządkowania kobiet, tabu seksualności, traum poporodowych, śmierci dzieci, biedy i głodu. W tej opowieści obecna jest czułość - taka, której same bohaterki często nie mogły sobie okazać, lecz która płynie z narracji autorki, pełnej empatii i zrozumienia.Szczególne wrażenie robi opis kobiecej intymności - tej, o której nie mówiło się nawet między sobą. Seks, często postrzegany jako obowiązek, był milczeniem, bólem, wstydem i lękiem. A jednak w tej ciszy pobrzmiewały także marzenia i drobne chwile bliskości, uchwycone przez autorkęz niezwykłą delikatnością. Historia kobiet tego tomu kończy się na roku 1945 - świadomie i symbolicznie. Wojna przyniosła nie tylko zniszczenie, lecz także zamknęła pewną epokę wiejskiej kobiecości. Świat po 1945 roku będzie inny, a autorka przygotowuje czytelnika na tę zmianę z dużą świadomością historyczną.My baby ze wsi to książka, która porusza, otwiera oczy i zmusza do przewartościowania spojrzenia na historię polskiej wsi. To zapis bólu, wysiłku i cichego heroizmu zwykłych kobiet. Lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośników historii, lecz dla każdego, kto chce zrozumieć, skąd przyszliśmy - i kto naprawdę dźwigał ten świat.
Anna Nasiłowska we wspomnieniowej książce Węzeł rodzinny opowiada dzieje swojej familii od zabójstwa św. Stanisława, w którym, wedle rodzinnej legendy, brali udział przodkowie autorki, do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem lat 19051980 oraz losów pradziadków i dziadków, odpowiedzialnych za wyhodowanie nowego gatunku cebuli tzw. rawskiej. Wspomnienia układają się w fascynującą opowieść o zawiłych losach polskiej inteligencji od ziemianina do profesora.
Ks. Paweł Smolikowski CR (18491926) zmartwychwstaniec, wychowawca dzieci i młodzieży w Bułgarii oraz we Lwowie. Wieloletni rektor Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie. Przełożony generalny Zgromadzenia Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Ceniony spowiednik i kierownik duchowy. Teolog, filozof, historyk i pisarz. Kandydat na ołtarze. Od 2017 r. Czcigodny Sługa Boży. Straciłem bardzo wiele, bo był to prawdziwy przyjaciel, z którym mogłem szczerze i zawsze mówić, znajdując nie tylko życzliwe przyjęcie, ale też sąd o rzeczach tak prawdziwie chrześcijański. Był to prawdziwy wzór kapłana i zakonnika []. Myślę, że możemy śmiało modlić się do niego, bo przecież chyba Pan Jezus go już przyjął do siebie. Jego, który z taką gorliwością głosił życie Chrystusa w nas i zaparcie się siebie, które w życiu swoim bez przestanku praktykował. abp Adam S. Sapieha W życiu Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Pawła Smolikowskiego odnajduję prawdziwe odbicie ducha każdego z Założycieli Zmartwychwstańców: wizję Bogdana Jańskiego, duchowość ojca Piotra Semenenki i ducha misyjnego ojca Hieronima Kajsiewicza. Rzeczywiście nazwać go tym, który był duszą Zgromadzenia i który zamykał w sobie całą jego tradycję, nie było żadną przesadą tuż po jego śmierci i nadal nią nie jest. Ojciec Paweł rozumiał i realizował wizję Założyciela. Jego (i nasz) charyzmat nadziei przynagla nas do pracy nad osobistym zmartwychwstaniem każdego i nad zmartwychwstaniem całego społeczeństwa". Paul Voisin CR
"Groch z powidłem" to książka, która nie porządkuje chaosu - ona go odsłania. Jest próbą literackiego zapisu przeżyć osoby chorej psychicznie, która mimo diagnozy pragnie odnaleźć swoje miejsce w świecie. Autorka świadomie rezygnuje z jednej, spójnej narracji. Zamiast niej pojawia się wielogłos: mieszają się style, gatunki i formy, tak jak mieszają się myśli, emocje i stany osoby zagubionej, próbującej nazwać samą siebie. Ten pozorny nieład nie jest błędem - jest kluczem. Oddaje wewnętrzny bałagan, niepewność, fragmentaryczność prawdy o sobie, którą można ujawnić tylko trochę, bo cała byłaby zbyt trudna, zbyt ciężka, może zbyt prawdziwa. To zapis intymny, momentami nieporadny, ale właśnie dlatego autentyczny. "Groch z powidłem" pokazuje, że choroba psychiczna nie odbiera głosu, wrażliwości ani ambicji. To książka o próbie zrozumienia siebie, o prawie do mówienia własnym językiem i o tym, że nawet w chaosie można odnaleźć sens, coś zbudować i bardzo dużo w życiu osiągnąć.
Artyści niesforni. Bez definicji. Wolni tak bardzo, że dawali wolność innym.Choć władza ludowa pragnęła kontrolować także środowiska twórcze, niektórzy ówcześni artyści i celebryci wymykali się systemowym ograniczeniom.Miron Białoszewski pisał utwory, których prawie nikt nie rozumiał, ale i tak każdy chciał obejrzeć spektakl w jego Teatrze Osobnym. Performer Andrzej Partum chadzał własnymi ścieżkami i przerywał koncerty, by wąchać sobie stopy. Członkowie Pomarańczowej Alternatywy, podając się za krasnoludki, organizowali pomysłowe happeningi ośmieszające absurdy codzienności i stosunki panujące nad Wisłą. Małgorzata Spychalska, córka marszałka Polski, uczestniczyła w szalonym życiu warszawskiej bohemy i mocno dała się we znaki pracownikom Ambasady Polskiej w Paryżu. A niezwykle tolerancyjny, kultowy Klub Utopia oferował zabawę na najwyższym poziomie i wprowadzał gości w nowe czasy.Sławomir Koper, autor ponad 20 książek o PRL-u, po raz kolejny przypomina, że ta epoka wcale nie była szara
Poznaj prawdę, której nie zobaczysz na Instagramie. The Secret DJ to książka, która zburzy twoje wyobrażenie o świecie muzyki elektronicznej. Autor odsłania to, co przemysł muzyczny od lat stara się ukryć.Narkotyki, uzależnienia i brutalna rzeczywistość za kulisami sceny, która nie ma nic wspólnego z błyszczącym światem, jaki znamy z mediów. Ta książka to nieocenzurowany, bezkompromisowy wgląd w ciemne strony DJ-skiego życia i klubowego lifestyle'u.***Światowej sławy DJ z ponad 30-letnim doświadczeniem, obserwował kulturę klubową od świtu acid house'u do zmierzchu EDM. Grał i dla tysięcy fanów w superklubach na Ibizie, i w bocznych salkach lokalnych pubów. Jego doświadczenia są przestrogą - uzależniającym i szokująco szczerym opisem świata ukrytego za kabiną DJ-a.Do bólu szczere wyznanie jednego z czołowych DJ-ów sceny klubowej, które zarówno cię rozbawi, jak i przerazi.***Błyskotliwe i słusznie ironiczne obserwacje autora odsłaniają kulisy sceny klubowej I POKAZUJĄ JĄ TAKĄ, jaką jest, czyli często bardziej mroczną, niż wszyscy wokół myślą.Co nie znaczy, że mniej intrygującą, pełną niuansów i zależności. "Co dzieje się w klubie, zostaje w klubie" - ta zasada nie obowiązuje w książce The Secret DJ.Hubert Grupa, redaktor naczelny Muno plOpowiedziana z reporterskim wyczuciem detalu i komicznym talentem do slapsticku. To najbardziej szczera relacja, jaką przeczytasz o życiu zawodowego DJ-a.BILL BREWSTER, brytyjski DJ,współautor książkiLast Night a DJ Saved My Life
Kontynuacją "Powieści z życia" - planowanej na trzy tomy opowieści profesora Andrzeja Mencwela o jego rodzinie. Inaczej niż pierwszy tom pt. "Strona ojca" (Nisza, 2022) należący w całości do literatury non-fiction "Wszystko o mojej babci" łączy udokumentowane fakty z literacką fikcją, "'zdarzenia ze zmyśleniami", jak to ujął autor. Główną bohaterkę poznajemy jako prawie osiemdziesięcioletnią kobietę dyrygującą pracami po żniwach w swoim gospodarstwie w wielkopolskiej wsi. Wydaje polecenia, sama pracuje, a jednocześnie prowadzi wewnętrzny monolog, zamyśliwszy się nad całym swoim życiem. Wspomina najważniejsze dla siebie osoby i wydarzenia, nawet tak intymne jak noc poślubna (brawurowo "zmyślona" przez autora). Urodzona w 1880 roku kobieta pamięta życie "pod zaborem najpierw i za kajzera, u rodziców, całkiem dostatnio, początki naszej wspólnej z Ignacem gospodarki w nowym wieku też dobre, dwie wojny potem, od nas niby dość dalekie, ale zbrodni, mordów, ofiar ludzkich co niemiara, strach pomyśleć, a co dopiero przeżyć śmierć najbliższą, męża i ojca niewypłakaną?! W państwach to trzech albo czterech żyliśmy, okupacją ostatnią ten hitlerski Warthegau nie wiadomo jak uznać, dwa państwa polskie dodać, ile to zmian pieniędzy, cen, kosztów, rządów i przepisów, danin i podatków, rekwizycji i rujnacji - tego nie policzysz, a na ich kołchoz ostatnio, tośmy się wypięli i nic nam nie zrobili, bo cała gromada odmówiła".
Historia ludzi skazanych na Syberię i wieczną emigracjęOpuścili domy w pośpiechu, z walizkami, które miały pomieścić całe ich życie. Nigdy już tam nie wrócili. Wojna zesłała ich najpierw na Syberię, a potem zostali skazani na tułaczkę po obcych ziemiach. Stali się emigrantami nie z wyboru, lecz z konieczności – ludźmi, których dzieli wiele, ale łączy wspólny bagaż doświadczeń.Czym jest dla nich cierpienie, którego kiedyś doświadczali codziennie? Co według nich kryje się pod słowami rozstanie, tęsknota i strach, gdy wszystko, co znali, zostało im odebrane? Jak pojmują miłość, wiarę i sprawiedliwość w świecie, który wystawił ich na najcięższą próbę?Siostra Halina Pierożak, Misjonarka Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej, wsłuchała się w ich historie, spisując je i chroniąc przed zapomnieniem. To coś więcej niż wspomnienia – to głosy tych, którzy w obcym świecie nie stracili nadziei, choć zapłacili za nią wielką cenę.
Większą część mojego dzieciństwa i młodości nie dzieliłam z tatą i dopiero już jako dorosła osoba, mężatka i mieszkająca za granicą poznałam go bliżej. Ojciec przez wiele lat mieszkał razem z nami w Szwecji. Zainteresowałam się, kim jest i skąd pochodzi. Wtedy też zrozumiałam, jak ważny w życiu taty był Kobryń. Z czasem stał się też ważny dla mnie.
Niniejszy tom trzeci, zamykający wspomnienia Leona Babińskiego, poświęcony jest Smarżowej - majątkowi wniesionemu w posagu przez Marię z Rutowskich Babińską. Autor z wyjątkową wrażliwością i historyczną precyzją odtwarza świat ziemiaństwa Podkarpacia - właścicieli okolicznych dworów, ich koligacje, wykształcenie, stan majątkowy i życie towarzyskie. Nie pomija przy tym duchowieństwa ani wyróżniających się rodzin chłopskich, tworzących barwny obraz lokalnej społeczności.Wspomnienia Babińskiego przywracają pamięć o części powiatu jasielskiego i jego mieszkańcach w czasach wojny, ukazują także bogate życie kulturalne i tradycje, które przetrwały mimo okupacyjnych trudów. To poruszająca opowieść, która łączy osobiste doświadczenie z dziejową refleksją.
Roman Zelek urodził się w 1893 r. w Wełczu, w parafii Busko-Zdrój. Po ukończeniu proseminarium w Pińczowie wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach i w 1915 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Pierwsze probostwo objął w 1918 r. Prowadził bardzo pracowite życie kapłana i społecznika. Po przejściu na emeryturę został zachęcony przez archiwistę diecezji kieleckiej ks. prałata Tomasza Wróbla do spisania pamiętnika. Pracował nad nim 6 lat (1969-1975), dokumentował zachodzące procesy i zjawiska w Kościele lokalnym oraz w otoczeniu społecznym. Pisał o nauce w seminarium, wikariatach, probostwach, awansach kościelnych, funkcji senatora RP, o osadzeniu w więzieniu stalinowskim. Duże partie pamiętnika poświęcił rozmaitym inicjatywom społecznym, w których brał udział. Opisując te fakty i zdarzenia, czynił to w nawiązaniu do ówczesnych realiów i osób. Dlatego na kartach pamiętnika pojawia się mnóstwo postaci, swoista panorama ludzi kieleckiego Kościoła i osób świeckich na przestrzeni kilku dekad. Jego życie opisane w pamiętniku rozgrywa sią na tle dziejów Kościoła kieleckiego i społeczności diecezji kieleckiej w czasach, które obfitowały w wydarzenia definiujące dzieje naszego państwa w XX wieku.
Bogaty zbiór korespondencji obejmujący całe życie słynnego pisarza Listy Vonneguta przypominają jego powieści, opowiadania, artykuły i eseje — skłaniają do myślenia, podnoszą na duchu, budzą sprzeciw wobec niesprawiedliwości, ukazują rzeczywistość w nowym świetle, podważają utarte przekonania i niezmiennie bawią. Pisane przez ponad sześć dekad listy do najróżniejszych adresatów zawierają wiele celnych uwag Vonneguta na temat wydarzeń w jego życiu prywatnym i zawodowym, a także są pełne błyskotliwych cytatów dotyczących nauki, sztuki, gospodarki i polityki. Towarzyszące im uwagi wieloletniego przyjaciela autora, Dana Wakefielda, dostarczają niezbędne wyjaśnienia i przybliżają kontekst każdego listu. Z tej niezwykłej korespondencji wyłania się portret człowieka — i pisarza —którego cięty humor, nieustępliwa ciekawość i szczery humanizm uczyniły jedną z najważniejszych postaci literatury XX wieku. Właśnie dlatego listy te można traktować jako swoistą autobiografię, której Kurt Vonnegut nigdy nie spisał, choć być może napisał ją mimochodem — dzień po dniu, list po liście…
Jest to opowieść odkrywcza. Nie mam źródeł innych niż osobiste doświadczenia spotkań z ludźmi i drzewami. Moja drzewna wiedza od czasu wydania mojej pierwszej książki na ten temat w 2017 roku poszerzyła się i uzupełniła. Zapytacie Dlaczego ten Przewodnik jest Sekretny? Odpowiem, że nie jest to przewodnik dla wszystkich, tylko dla tych którzy czują więcej. Dla tych, którzy mają percepcję nastawioną na odczuwanie, smakowanie, piękno, harmonię, odcienie radości i bielsze odcienie bieli. Dla odczuwających przestrzeń 5 wymiaru, czyli przestrzeń medytacji, kontemplacji, pracy duchowej na poziomie serca jest on bardzo przydatny. Opisuje mistykę sekretnych przestrzeni puszczańskich, niewidzialnych dla szukających mocnych wrażeń i hałasu. Dla słyszących muzykę puszczańskiej ciszy. Doświadczenie wypełniło się i jest gotowe, by podzielić się nim ze wszystkimi w poszerzonej wersji. Spotkanie z Dębem Duninem rosnącym w Prybudkach na Podlasiu pokazało mi nowe perspektywy patrzenia na rzeczywistość. Gdy spytałam go ile ma lat to oczekiwałam, że powie 500600. A on odpowiedział 200 tysięcy. Spytałam zdziwiona ale jak to? Mówiąc o Miejscu Mocy mam na myśli obiekt lub obszar, w którym występują bardzo silne promieniowania zazwyczaj wpływające na człowieka pozytywnie i stymulująco, uzdrawiające, podnoszące wyraźnie energetykę ciała i stymulujące umysł do duchowych wglądów. Większość znanych miejsc mocy to obiekty różnych kultów religijnych i ośrodków władzy. Towarzyszą im różnego rodzaju duże budowle: świątynie, kręgi kamienne, megality, kurhany, pomniki, zespoły staromiejskie. Budowle te poprzez umiejętne rozplanowanie i właściwą konstrukcję zazwyczaj wzmacniają naturalną stymulującą energię własnym promieniowaniem kształtu. Nie bez znaczenia pozostają duże walory artystyczne budowli, które dodatkowo wzmacniają potęgę miejsca. Nasi przodkowie posiadali umiejętność wyszukiwania takich miejsc. Potrafili o nie zadbać i prawidłowo z nich korzystać. Miejscami naturalnej mocy, które bardzo silnie działają, a nie ma na nich budowli, są mało dostępne szczyty górskie powyżej 10000 m n.p.m. Wspinanie się na nie powoduje potężne podwyższenie energii w człowieku na długo. Podobną moc mają stare Drzewa i duże zespoły Drzew. Wiele Miejsc Mocy pozostaje nadal nie odkrytych, tym bardziej, że najczęściej natrafia się na nie przypadkowo, przy okazji wykonywania innych prac radiestezyjnych w terenie. Nie wszystkie tzw. Miejsca Mocy, opisywane w przewodnikach są pozytywne. Niektóre są przereklamowane. Zapraszają ofertą wysokiej energetyki, ale człowiek zwiedzający takie miejsce doświadcza czegoś przeciwnego zawrotów głowy, omdleń, odpływu energii życiowej, rozproszenia myśli i rwących się ciągów myślowych. To prosta informacja o tym, że miejsce jest negatywnie wibrujące. Osobiście odczuwam jak Drzewa dbają o to bym omijała miejsca o destrukcyjnym promieniowaniu, cmentarze i pobojowiska, miejsca straceń. To nie są miejsca Mocy, ale Miejsca niemocy. Gdyby była prawdziwe to nie doszłoby w nich do zbrodni lub utraty życia przez kogokolwiek. Prawdziwa Moc Natury wspiera życie, radość i kwitnienie, wspiera szczęśliwe rozmnażanie się i prosperowanie. Celem istnienia na ziemi istot żywych jest uzyskiwanie przez nie maksymalnego rozkwitu i rozwoju świadomości. Jeśli jednak zdarzyło się, że ktoś w Miejscu Mocy odszedł z tego świata to taki był plan jego duszy by wzniósł się wyżej w chwili śmierci. Istnieją portale dobrej śmierci, gdzie po dusze odchodzące przychodzą Anioły Przejść, które nie pozwolą by odchodzący gubili się w zaświatach. Takie miejsca wybierają często stare zwierzęta by łatwo powrócić do krainy Wielkiego Ducha. Nie są to Miejsca Mocy dla żyjących, lecz miejsca Mocy Dobrej Śmierci.
Przez lata tworzył światy, w których to on decydował, kto przeżyje, a kto zniknie w mroku. Mistrz kryminałów, który potrafił jednym zdaniem zatrzymać czytelnikowi oddech. Aż pewnego dnia sam usłyszał wyrok, którego nie da się zrzucić na fikcję. Rak prostaty z licznymi przerzutami do kości.Nie bohater z papieru, lecz on sam - człowiek z krwi, bólu i strachu - stał się centralną postacią najokrutniejszej historii, jaką życie mogło mu napisać. Gorączka przez kilkadziesiąt dni paliła ciało jak żar z pieca hutniczego. Kości bolały tak, jakby ktoś łamał je od środka. Nocne poty ściekały po skórze jak dowody na to, że każda chwila jest walką, a nie trwaniem. Ale mimo tego - nie uciekł. Nie odwrócił wzroku. Nie próbował udawać, że nic się nie dzieje. Zamiast milczeć, zaczął pisać. Każda linijka była aktem oporu, każde zdanie próbą utrzymania przy życiu siebie i swojej godności. To, co inni przemilczają, on opisał z bezlitosną szczerością: upokorzenie, strach, ból, wściekłość.A między tym wszystkim - jego czarny humor, który niczym ostatnia broń pozwalał mu drwić z choroby, nawet gdy odbierała mu siły. To autor, który nie tylko tworzy historie. To autor, który własną historię przeżył, przepisał i przetrwał. A ten dziennik jest dowodem, że nawet gdy ciało pęka, można walczyć słowem - i nie dać się pokonać.
Pasjonująca opowieść o walce na śmierć i życie toczącej się na sali operacyjnej.Jay Jayamohan, wybitny brytyjski neurochirurg dziecięcy, zabiera czytelnika za kulisy sal operacyjnych, oddziałów intensywnej terapii i rodzinnych dramatów, które rozgrywają się w cieniu trudnych decyzji medycznych.Autor z niezwykłą szczerością opisuje zarówno spektakularne sukcesy, jak i bolesne porażki, odsłaniając emocjonalną cenę, jaką płaci lekarz ratujący najbardziej kruche ludzkie istnienia.To historia o odwadze i nadziei, o momentach niewyobrażalnej ulgi i przytłaczającego smutku, ale przede wszystkim o bezwarunkowej determinacji, by zrobić wszystko, co możliwe - i często to, co wydaje się niemożliwe."Praktykuję neurochirurgię dziecięcą, aby podarować dzieciom życie. Dać im szansę. Okazać im szacunek".
Piotr Wrangel (1878-1928) to postać w Polsce stosunkowo mało znana, choć jego nazwisko często pojawia się obok innych białych generałów, takich jak A. Denikin, A. Kołczak czy N. Judenicz. Podczas wojny domowej w Rosji był jednym z kluczowych przywódców antybolszewickich sił na południu kraju. W latach 1918-1919 dowodził korpusem konnym w armii gen. Antona Denikina. W kwietniu 1920 r. został dowódcą Sił Zbrojnych Południa Rosji. W czerwcu zajął rejony na północ od Krymu (Tauryda Północna). Po porażkach we wrześniu i październiku próbował bezskutecznie powstrzymać ofensywę bolszewicką na Krym.Pod koniec 1920 r. znalazł się na emigracji, gdzie powstały i po raz pierwszy zostały opublikowane jego "Wspomnienia".
Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina i eter - Witkacy opisuje swoje doświadczenia z tymi używkami, wrażenia, odczucia i przemyślenia. W tym zbiorze esejów autor przedstawia również spostrzeżenia w kwestii wpływu wymienionych substancji na społeczeństwo. Ostatnia część, appendix, zawiera opinie Witkacego na temat higieny i zdrowia.
Jak zapowiada we wstępie Dalajlama, ta książka jest przede wszystkim obrachunkiem z ponad siedmioma dekadami kontaktów, jakie w imieniu Tybetu i Tybetańczyków utrzymywałem z kolejnymi przywódcami komunistycznych Chin. A także apelem do sumienia Chińczyków z których wielu dzieli z nami spuściznę buddyzmu mahajany oraz do społeczności międzynarodowej o zainteresowanie losem narodu tybetańskiego. Nasza sprawa ma wymiar egzystencjalny, na szali leży przetrwanie narodu z jego starożytną kulturą, językiem i religią. Próbuję również wskazać możliwe rozwiązanie. Ponieważ stawką jest los narodu i cywilizacji o długiej historii, jeśli okaże się to konieczne, nasza walka będzie trwać i po mojej śmierci. Nie da się bez końca odmawiać Tybetańczykom prawa do bycia gospodarzami własnej ziemi ani zdławić siłą pragnienia wolności.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?