W tym dziale znajdą coś dla siebie Ci, którzy poszukują ciekawych, wyszukanych przepisów, mnóstwo książek kucharskich z niesamowitymi, ciekawymi, przepysznymi przepisami. Diety, jadłospisy, sposoby przyrządzania, kuchnie świata, kuchnia tradycyjna, kuchnia polska, poradniki dietetyczne, mity żywieniowe, zdrowa kuchnia rodzinna, sałatki, marynaty, superfoody. Te i inne informacje znajdziesz w naszych publikacjach w sklepie Dobreksiazki.pl
W poszukiwaniu źródeł medycyny naturalnej, przepisów dietetycznych i kulinarnych oraz odmiennych od znanych dotychczas sposobów wykorzystywania bogactw przyrody, w szczególności wody i roślin o właściwościach leczniczych, zwracamy się dzisiaj ku niektórym metodom terapeutycznym, przepisom kulinarnym i dietetycznym stosowanym w odległych wiekach. Kuchnia oparta o wiedzę i praktykę św. Hildegardy to naturalny sposób na zdrowe życie, wypełnione przy tym wybornym smakiem znakomitych potraw. Aby to, co spożywacie, było waszym lekarstwem. Niech to zalecenie Hipokratesa będzie mottem naszej przygody z kuchnią św. Hildegardy.
Lato to jedyna pora roku tak obfita w świeże warzywa i owoce. Dojrzewające w słońcu sezonowe owoce i warzywa wzbogacone warzywami strączkowymi, kiełkami, nasionami i orzechami to podstawa zbilansowanej letniej diety według Pięciu Przemian. Teraz możesz skomponować pyszne, zdrowe i zrównoważone posiłki odpowiednie na letnie dni.
Zachowując zasady gotowania według Pięciu Przemian i dodając składniki w odpowiedniej kolejności sprawisz, że energia wydobyta z potraw będzie krążyła i wzmacniała energię twojego organizmu, dzięki czemu osiągniesz równowagę, harmonię i pełnię zdrowia.
Lekka zupa, krem warzywny lub chłodnik. Warzywa gotowane bądź zapiekanka z kaszą. Sałatka z warzywami strączkowymi, a na deser szarlotka, gruszki w koglu-moglu lub maliny w sosie waniliowym… i oczywiście przetwory, by móc cieszyć się latem także za kilka miesięcy. To tylko niektóre z ponad 100 przepisów z wykorzystaniem sezonowych, wegetariańskich, a także bezglutenowych składników.
Według Pięciu Przemian lato to Przemiana Ognia, energetyczna naturę yang, żywiołowa czerwień i smak gorzki, zaś na poziomie emocji to radość życia, witalność, kreatywność i serdeczność, które śmiało możesz wykorzystać także w kuchni.
Jeśli znajdą się osoby, których nie przekona sugestywny sposób, w jaki Foer opisuje okropieństwa przemysłowej hodowli zwierząt i oskarża odpowiedzialnych za nią ludzi, to znaczy, że są nieczułe albo głuche na głos rozsądku. Albo i jedno, i drugie.
J.M. Coetzee
Dzięki tej książce zostałam wegańską aktywistką.
Natalie Portman
Najlepsi dziennikarze (Michael Pollan, Eric Schlosser) i aktywiści praw zwierząt (Peter Singer, Temple Grandin) – a także Jezus, Gandhi, Pitagoras, Arystoteles, John Locke i Immanuel Kant – zmagali się z pytaniem o to, czy zabijanie zwierząt na mięso jest etyczne. Dzięki tej niezwykle dociekliwej książce Foer dołącza do nich. […] Zjadanie zwierząt jednak nie nawołuje do przejścia na wegetarianizm. Ta książka to apel o świadomość i odpowiedzialność.
Susan Salter Reynolds, „Los Angeles Times”
Zjadanie zwierząt jest wyjątkowe, ponieważ wegetarianin Foer pozwala farmerom i aktywistom mówić we własnym imieniu. Do zjadaczy mięsa odnosi się z dużą empatią, a jego poczucie humoru słodzi gorzką rzeczywistość.
O, „The Ophra Magazine”
Zjadanie zwierząt to porządna dziennikarska robota z literackim nerwem.
Jessica Roy, „Salon”
Foer przekonuje, że ludzi określają ich wyrzeczenia. Wegetarianizm wymaga rezygnacji z przyjemności prawdziwych i niezastępowalnych niczym innym. Autor ma na tyle dużo odwagi, że nie wstydzi się wymagać tego poświęcenia od swoich czytelników.
Elizabeth Kolbert, „The New Yorker”
To, że za każdym razem, gdy jem befsztyk, zastanawiam się nad tym, czy nie jestem hipokrytą, to wielki sukces autora. W książce pisze: „Musimy odnaleźć miejsce na mięso w debacie publicznej, tak samo jak znaleźliśmy je na naszych talerzach”. Po lekturze tej książki, trudno się z nim nie zgodzić.
Geoff Nicholson, „San Francisco Chronicle”
Wybrany fragment książki
Przyjaciele i wrogowie
Psy i ryby nie mają ze sobą nic wspólnego. Psy mają coś wspólnego z kotami, z dziećmi, z policją. Śpią, jedzą i jeżdżą na wakacje razem z nami, wozimy je do lekarza, cieszymy się, kiedy są wesołe, i płaczemy po ich śmierci. Ryby kojarzą się bardziej z akwarium, z sosem tatarskim, z pałeczkami i w ogóle tak naprawdę nikogo nie obchodzą. Dzieli je od nas woda i cisza.
Psy i ryby nie mogą się bardziej różnić. „Ryba" to tak naprawdę 31 tysięcy gatunków, których nazwy nie funkcjonują w potocznym języku. „Pies" natomiast jest bardzo konkretny. Jeden gatunek, imiona własne. Należę do tych 95 procent właścicieli psów, którzy rozmawiają ze swoimi psami, właściwie może nawet do tych 87 procent, którzy wierzą, że psy rozmawiają z nimi22. Ciężko jednak wyobrazić sobie, jak ryby postrzegają świat, nie wspominając już o próbach wejścia w interakcję z nimi. Ryby reagują na zmiany ciśnienia wody i potrafią odnaleźć się w środowisku dzięki wydzielinom innych organizmów, rejestrują dźwięki dochodzące z odległości 25 kilometrów23. Psy są tu i teraz - wchodzą ubłoconymi łapami na dywan i chrapią pod stołem. Ryby żyją jakby w innym wymiarze
- milczące, obojętne, o martwych, nieruchomych oczach. Bóg stworzył je innego dnia niż resztę zwierząt i myśli się o nich jak o jednym z pierwszych przystanków na drodze ewolucji człowieka.
Kiedyś tuńczyk - którego wybrałem na przedstawiciela rybiego świata, jako że Amerykanie jedzą go najczęściej
- był poławiany głównie przez wędkarzy i rybaków prowadzących małe, rodzinne firmy. Złapany na haczyk wykrwawiał się na śmierć albo tonął (ryby toną, kiedy ich ruchy są krępowane), a następnie wciągano go na łódź. Duże ryby (np. miecznik, marlin] często nie umierają od razu, ale męczą się nawet przez kilka dni z haczykiem wbitym w podniebienie. Czasem potrzeba było kilku mężczyzn, by wydostać z wody największe okazy24. Używano (i wciąż się używa) do tego też specjalnych, przypominających bosak narzędzi nazywanych osękami wędkarskimi. Wbicie osęki w bok, ogon lub nawet oko ryby to krwawa, ale skuteczna metoda na wciągnięcie jej na pokład. Podobno grzbiet to optymalne miejsce do wbicia osęki. Chociaż według poradnika opublikowanego przez Komitet ds. Rybołówstwa ONZ najlepiej celować w głowę25.
Dawniej rybacy po zlokalizowaniu ławicy tuńczyków łapali za wędki, żyłki i osęki26. Dziś tuńczyków nie łowi się już w ten sposób. Stosuje się nowoczesne metody: połów za pomocą sznurów haczykowych i okrężnic. Kiedy zacząłem dociekać, co się dzieje z rybami, zanim trafią na nasze talerze, moją uwagę zwróciły szczególnie te dwie techniki połowu tuńczyków. Opiszę je dokładniej w dalszej części książki. Najpierw napiszę o czymś innym.
W internecie jest pełno krótkich filmików z połowów. Jacyś kolesie wyciągają z wody nieszczęsnego marlina albo makrelę i są z siebie zadowoleni, zupełnie jakby właśnie uratowali czyjeś życie czy coś podobnego. W tle leci kiepski rockowy kawałek. Zamiast kolesiów zdarzają się też odziane w skąpe bikini dziewczyny albo dzieci podbierające ryby osękami. Pomijałem cały ten dziwaczny rytu-alizm i przewijałem każdy z filmików, próbując uchwycić moment, w którym narzędzie zostało już rzucone, ale nie wbiło się jeszcze w stworzenie...
To oczywiste, że żaden z czytelników tej książki nie zniósłby widoku psa z hakiem wbitym w pysk. Czy ryby nie zasługują na nasze moralne względy, czy może też uprzywilejowana pozycja psów wynika z naszej bezmyślności? Czy długą i bolesną agonię stworzenia uznaje się za okrucieństwo zależnie od gatunku, do jakiego to stworzenie należy?
Czy zażyłość łącząca nas ze zwierzętami domowymi powinna kierować naszym myśleniem o jedzeniu zwierząt w ogóle? Jak bardzo odległe od naszej codzienności są ryby (lub krowy, świnie, kurczaki)? Czy ten dystans jest przepaścią, szczeliną i czy w ogóle ma on tutaj jakieś znaczenie? A gdyby któregoś dnia silniejsze i bardziej od nas inteligentne formy życia nadały nam taki status, jaki my nadajemy rybom, jak byśmy im wytłumaczyli, że zjadanie nas jest niewłaściwe?
Życie miliardów zwierząt i dobrostan skomplikowanych ekosystemów zależy od odpowiedzi na te pytania. Takie ogólne rozważania mogą wydawać się odległe. Najbardziej martwi nas przecież to, co nas bezpośrednio dotyczy, o całej reszcie z łatwością zapominamy. Mamy też skłonność do sugerowania się tym, co robią inni, szczególnie jeśli chodzi o jedzenie. Etyczny aspekt jedzenia jest tak złożony, bo nasze wybory zależą nie tylko od kubków smakowych, ale też od gustu, od indywidualnych przekonań i uwarunkowań społecznych. Zorientowana na definiowanie siebie poprzez wybory kultura zachodnia stwarza stosunkowo dobre warunki dla jednostek, które wybrały niestandardową dietę. Paradoksalnie jednak to ci wyluzowani wszystkożercy, którzy twierdzą: „wszystko mi jedno, jem wszystko", mogą zostać uznani za bardziej wrażliwych społecznie niż ci starający się jeść tak, by społeczeństwu nie szkodzić. Wśród wielu czynników warunkujących nasze wybory żywieniowe rozum (ani świadomość) nie gra wielkiej roli.
Z jakiegoś powodu doszło do polaryzacji poglądów na temat jedzenia zwierząt. Albo nie jesz ich wcale, albo się nad tym nie zastanawiasz. Albo jesteś aktywistą, albo gardzisz aktywistami. Przyjmowanie takich skrajnych postaw (lub silna niechęć do zajmowania stanowiska] wskazuje na to, że sprawa jest jednak poważna. To, czy i jak jemy zwierzęta, porusza w nas jakieś delikatne struny. Sprawa mięsa należy do naszej przeszłości i teraźniejszości, pojawia się w Księdze Rodzaju i w ustawach związanych z prawem rolnym. Ma swoje miejsce w rozważaniach filozoficznych i w przynoszącym ponad 140 miliardów dolarów przemyśle, którego działalność zajmuje jedną trzecią powierzchni Ziemi28, kształtuje ekosystemy oceaniczne29 i przyczynia się do zmiany klimatu. Wciąż jednak skupiamy się na skrajnościach zamiast skoncentrować się na realiach. Moja babcia powiedziała, że nie zjadłaby wieprzowiny nawet w obliczu głodowej śmierci. Kontekst jej opowieści faktycznie był ekstremalny. Dziś jednak większość ludzi stosuje model „wszystko albo nic" w odniesieniu do codziennych wyborów żywieniowych. Ale tego sposobu myślenia nie zaakceptowalibyśmy w rozważaniach etycznych o innych sferach życia. (Wyobraźcie sobie wybór pomiędzy mówieniem zawsze całej prawdy a ciągłym kłamaniem). Prawie za każdym razem, gdy wspominałem, że jestem wegetarianinem, w odpowiedzi słyszałem, że jestem niekonsekwentny. (Właściwie mój wegetarianizm emocjonował innych bardziej niż mnie samego).
Potrzebujemy lepszego języka do mówienia o jedzeniu zwierząt. Musimy odnaleźć miejsce na mięso w debacie publicznej, tak samo jak znaleźliśmy je na naszych talerzach. Nie chodzi tu o jakieś zbiorowe porozumienie. Niezależnie od siły naszych przeczuć odnośnie do tego, co jest dobre dla nas samych, lub nawet tego, co jest dobre dla wszystkich, zakładamy, że nasze stanowisko koliduje z innymi. Jak sobie z tym poradzić? Unikać konfrontacji czy sformułować jej zasady na nowo?
W Przepisach na pyszne mięsa siostry Marii znajdziesz znakomite przepisy na najpopularniejsze polskie dania z drobiu, wołowiny, wieprzowiny i dziczyzny, idealne na powszedni lub niedzielny obiad, spotkanie w gronie rodziny oraz uroczyste przyjęcie. Nasza książka to wspaniały prezent dla wszystkich miłośników polskiej kuchni!
To prawdziwa skarbnica wiedzy kulinarnej przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Twórcom Kuchni Polskiej przyświecał zamysł stworzenia podręcznej książki kulinarnej,pełnej tradycyjnych polskich przepisów, ale też wzbogaconej o przyswojone naszej kulturze specjały kuchni świata.
Czytelnik znajdzie tu sposoby przygotowania różnorodnych przystawek,sałatek,potraw na specjalne okazje,dań wegetariańskich,ciast i wielu innych przysmaków.
Doskonała kuchnia Marii Marciszewskiej to smakowita opowieść o sztuce dobrego gotowania i wszelakich przyjemnościach stołu zachwycająca i zaskakująca obfitością i różnorodnością dań i wyrobów na każdą okazję i każdą porę roku. Przypomniane w niej zostały wypróbowane przepisy od najskromniejszych do najwykwintniejszych które dawniej stosowano w najrozmaitszych odmianach w polskich domach zarówno na co dzień jak i od święta. Nie brak tu również mnóstwa cennych informacji praktycznych porad przestróg i wskazówek jak prowadzić dom podejmować gości czy przechowywać żywność i tym podobnych. Prezentowane potrawy z mięsa ryb jarzyn grzybów wyroby cukiernicze nalewki zapasy spiżarniane i wiele wiele innych specjałów wywodzi się z tradycji staropolskiej regionalnej a także kresowej. Tajniki ich przyrządzania przekazywano z pokolenia na pokolenie. Niektóre receptury przywędrowały do Polski z innych krajów nawet z odległego Orientu i tu się zadomowiły. Część z kolei weszła na trwałe do kuchni międzynarodowej gdzie stosowane są a la polonaise . Choć dzisiaj już - z racji niedostępności niektórych ingrediencji a przede wszystkim rozrzutności ponad miarę czy niefrasobliwości dawnych pań domu przerastającej nasze wyobrażenia o zdrowej diecie - trudno na przykład sprawiać raki kopami lub piec baby drożdżowe z kilku tuzinów jaj pozostałe przepisy trafiają jednak we współczesne upodobania kulinarne i zasługują na ocalenie od zapomnienia. Niezwykle barwny sposób narracji rozbudza wyobraźnię oraz przywołuje smaki i aromaty którym trudno się oprzeć. Smakosze i miłośnicy sztuki kulinarnej oraz wszyscy którzy lubią czytać o jedzeniu w książce odnajdą wiele inspirujących pomysłów wartych wypruwania. Bon appetit
Książka przedstawia 100 przepisów na popularne drinki i koktajle, które uprzyjemnią każdą imprezę, wzbogacą nastrój i złagodzą obyczaje. Te tradycyjne i nowoczesne, podpowiadają różne rozwiązania i mogą być inspiracją do stworzenia własnego niepowtarzalnego drinka - hitu wieczoru.
Pomysły na przekąski, które można zabrać do szkoły, pracy, na wyjazd... Zalety dań noszonych ze sobą w kolorowym pudełku są ogromne. To zdrowy, smaczny i tańszy posiłek, dostępny od zaraz. I naprawdę nie musi to być kanapka. Przepisy proponowane w książce są podzielone na przekąski na zimno i te przeznaczone do podgrzania. Mnóstwo rozwiązań pozwalających zachować zdrowy brzuszek i pełny portfel nawet przy dużym głodzie.
Pyzy, knedle, kopytka, pielmieni, buchty, pierogi z kapustą i grzybami, tortellini i ravioli... nazwy brzmią jak najbardziej romantyczna muzyka i dajemy się uwieść niewiarygodnie pysznym kluseczkom. Ponad 80 przepisów na pierogi i kluski z różnych kuchni i kultur z dodatkiem mięsa, warzyw, serów namawiają na chwileczkę zapomnienia. Są pyszne, naprawdę warto spróbować!
Nawet gdy bardzo nie chcemy się spieszyć, to mamy coraz mniej czasu. Jak w tym natłoku zajęć przygotować pełnowartościowy posiłek? W książce czytelnik znajdzie wiele propozycji jednogarnkowych dań, zapiekanek i sałatek, które może błyskawicznie sporządzić i zaskoczyć rodzinę smacznym, gorącym posiłkiem. Co więcej, może nie dać się zaskoczyć gościom, gdyż zanim dobrze się rozsiądą, coś smacznego będzie już gotowe.
Dania warzywne są nie tylko dietetyczne, ale i pożywne oraz smaczne. Faszerowane warzywa, zapiekanki, jarzynowe zupy i sałatki to bogactwo dań, które można wyczarować łącząc różne warzywa. Kotlety czy sznycle przygotowane z cukinii, bakłażanów lub kapusty to pyszny obiad nawet dla wymagających smakoszy.
Nalewki to wspaniałe alkoholowe wyciągi z owoców, kwiatów lub ziół, znane i lubiane od pokoleń. Babcia trzymała w kredensie nalewkę ziołową na reumatyzm, malinową na rozgrzewkę i wiśniową na odpędzenie chandry. Lecznicze właściwości napitku wykorzystywane były od dawna. Oprócz zdrowotnego znaczenia, nalewki i likiery mają niepowtarzalne walory smakowe. W książce znajduje się ponad 50 przepisów na dawne i nowe trunki.
Można je przygotować błyskawicznie, są dosyć proste w robieniu, skutecznie zaspokajają głód. Kolorowe bomby witaminowe to ozdoba każdego spotkania towarzyskiego, z odpowiednimi dodatkami są nie tylko smaczną przekąską, ale i daniem obiadowym lub kolacyjnym. To też najlepszy sposób na niskokaloryczny, dietetyczny, ale sycący posiłek. Warzywa surowe lub lekko obgotowane z dodatkiem mięsa, ryby lub serów to tajemnica szczupłej sylwetki i okazja na twórcze podejście do gotowania. Tu ponad 60 sałatek warzywnych i owocowych.
Lubiane przez dzieci i dorosłych, mogą być pikantne lub słodkie. W książce znajduje się ponad 80 przepisów na wyjątkowo smaczne naleśniki czy tortille, do których nadają się rozmaite farsze, przepisy na placki z różnych warzyw, jak i słodkie placki w rodzaju racuchów. Nawet nie będąc mistrzem rondla można przystąpić do przyrządzania placków wiedząc, że sukces czeka na talerzu.
Sałatki i dania z warzyw siostry Marii to znakomita książka, w której znajduje się wiele wyśmienitych i sprawdzonych przepisów nie tylko na zdrowe i bogate w witaminy sałatki, ale także na pożywne potrawy z warzyw, które mogą stanowić samodzielny posiłek. Dzięki dokładnym opisom i wskazówkom, a także pięknym zdjęciom, każda surówka, sałatka czy inna potrawa warzywna zawsze się uda.
To prawdziwa skarbnica wiedzy kulinarnej przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Twoje dziecko często miewa infekcje, doskwiera mu brak apetytu lub przeciwnie – je zbyt dużo?
Ma problemy z koncentracją, jest apatyczne i zamknięte w sobie?
Co możesz zrobić, by dziecko zdrowo rosło i prawidłowo się rozwijało?
Święta Hildegarda z Bingen daje nam sześć złotych reguł, które możemy zastosować we wszystkich dziedzinach życia. Szczególny nacisk kładzie na rozkład dnia, pielęgnowanie talentów dziecka, świadome odżywianie, regularność snu i odpowiednie formy spędzania wolnego czasu. Jej reguły dotyczą jednak nie tylko dzieci, lecz i każdego dorosłego człowieka.
W książce tej znajdziesz starannie dobrane przepisy, leki i eliksiry z apteczki Hildegardy, które pomagają łagodnie i w zgodzie z naturą leczyć dziecięce choroby oraz skutecznie im zapobiegać. Odkryjesz też wiele cennych wskazówek i rozwiązań problemów, o których wcześniej nie miałeś pojęcia!
Czy wiesz, że według św. Hildegardy:
• Lepiej jeść morele i czereśnie zamiast brzoskwiń i śliwek?
• Dzięki wystarczająco zróżnicowanej diecie można uniknąć uzależnień?
• Pluskanie się w strumieniu ma właściwości uspokajające?
• Mięso wieprzowe osłabia siły obronne organizmu?
• Śpiew pobudza wydzielanie hormonów szczęścia, wpływa na proces zapamiętywania, łagodzi stres i obniża agresję?
Bo przecież zdrowie to nie tylko spokojny sen, ruch na świeżym powietrzu i brokuły na parze. Koncepcja św. Hildegardy z Bingen zakłada dbałość zarówno o zdrowie fizyczne, jak i emocjonalne. Wiedząc o tym, że harmonijny rozwój dzieci jest dla rodziców najważniejszy, Brigitte Pregenzer i Brigitte Schmidle, znawczynie i entuzjastki medycyny świętej Hildegardy, opierając się na własnych doświadczeniach, przygotowały ten wyjątkowy poradnik, który pomoże rodzicom nauczyć dzieci właściwych postaw i szacunku dla zdrowej żywności oraz wpoić im pożyteczne przyzwyczajenia.
Wybrany fragment książki
Podstawowe zasady odżywiania
W programie żywienia św. Hildegardy wymienia się kilka artykułów spożywczych, których nie należy używać. Powoduje to niestety nieco zamieszania, utrudniając niejednemu adeptowi drogę do kuchni naszej Mistrzyni. Chodzi o cykorię, brzoskwinie, śliwki, truskawki, pora oraz mięso wieprzowe, których unika się także we wschodnich dietach. Hildegarda odrzuciła również tak zachwalaną oliwę z oliwek. Swoją subtelnością wszystkie te produkty wpływają bowiem negatywnie na nasze zdrowie. W swoim dziele Physica uzasadnia, dlaczego nie powinniśmy spożywać pewnych artykułów spożywczych, a niedawno przeprowadzone badania naukowe to potwierdziły. Oto krótkie resume:
Truskawki tworzą metan i zaflegmiają organizm, co często skutkuje alergią, egzemą, zapaleniem ucha środkowego i wyrostka robaczkowego. Zapalenia te wypadają bardzo często właśnie w okresie zbiorów truskawek.
Brzoskwinie również powodują zaflegmienia, a także - twierdzi Hildegarda - rozkładają dobre soki w organizmie, co może powodować zakłócenia w przemianie materii.
Z kolei śliwki przyczyniają się do powstawania „czarnej żółci", gdyż pomnażają w ciele kwasy, co doprowadza do zakłóceń nastroju, depresji oraz reumatyzmu.
Por, a także cykoria szkodzą systemowi odpornościowemu, gdyż według Hildegardy odwracają działanie ludzkich soków oraz negatywnie wpływają na produkcję krwi. Skutkiem tego system immunologiczny nieade-kwatnie reaguje na bodźce (broni „pogody ducha").
Mięso wieprzowe także pomnaża złe soki i osłabia siły obronne organizmu. Ponadto wzmaga element choleryczny w człowieku i „rozpala" go. Oznacza to, że nadmiernie pobudza krążenie oraz wydzielanie hormonów. Warto wspomnieć, że o młodej wieprzowinie nasza Mistrzyni wspomina jako o środku dietetycznym przy osłabieniu starczym. Należy ją wtedy - i tylko wtedy -spożywać aż do odzyskania sił.
Oliwa z oliwek, czytamy u Hildegardy, „nie nadaje się do jedzenia, gdyż spożyta wywołuje nudności i psuje smak innych potraw". Jeden z instytutów opublikował niedawno badania dowodzące, że oliwa z oliwek „raczej wzmaga ryzyko arteriosklerozy oraz poważnych schorzeń układu krążenia".
Japonia to raj dla smakoszy. Japończycy zadają sobie nadzwyczaj dużo trudu i ponoszą spore koszty, by jeść najlepszą i absolutnie najdziwaczniejszą żywność, jaką tylko można sobie wyobrazić. Ich unikatowa kuchnia, niestroniąca od takich dań, jak choćby pączki z nadzieniem z ośmiornicy, wielorybie lody czy sashimi z kurczaka, jest niedoceniana w Europie, gdzie jedynym jej symbolem pozostaje sushi.
Michael Booth postanawia więc wyruszyć na podbój Kraju Kwitnących Wiśni, by sprawdzić, gdzie bije kulinarny puls współczesnej Japonii, poznać przepisy, w jakie wtajemniczono nielicznych mieszkańców Zachodu, i dzięki temu odsłonić oblicze tego fascynującego kraju.
W towarzystwie niesfornych dzieci i wyrozumiałej żony podróżuje ? korzystając m.in. z superszybkiego pociągu pocisku Shinkansen ? od wysuniętej najdalej na północ, ogromnej wyspy Hokkaido przez tętniące życiem metropolie, jak Tokio i Osaka, po leżącą na uboczu, różniącą się od reszty kraju Okinawę. Po drodze dowiaduje się, skąd biorą siłę zawodnicy sumo, odkrywa sekret nadzwyczajnej długowieczności Japończyków, robi masaż najdroższym krowom świata i poi je piwem, zdradza, jak polubić surową rybę i jak powinno smakować perfekcyjne sushi, a ponadto je obiad w najlepszej restauracji w kraju w towarzystwie mistrza tamtejszej kuchni i przekonuje się, jakie korzyści może przynieść tradycyjna japońska dieta.
Z rzeczy mniej przyjemnych ? niszczy ogrody Kioto, jest świadkiem masowej rzezi fugu, ma uraz po spotkaniu z gigantycznymi krabami, lekkomyślnie podejmuje się pokazu gotowania dla pań z socjety Kioto, który okazuje się katastrofą, a najsłynniejszym gwiazdom japońskiej telewizji zadaje nieopacznie pytanie: ?Kim wy jesteście??.
Co Japończycy wiedzą o jedzeniu? Okazuje się, że być może więcej niż ktokolwiek na świecie?
Michael Booth ? dziennikarz i autor książek podróżniczo-kulinarnych, m.in. Jedz, módl się, jedz (PWN, 2012). Regularnie pisuje do licznych brytyjskich i zagranicznych czasopism, takich jak: ?Independent on Sunday?, ?Condé Nast Traveller?, ?Monocle? czy ?Time Out?. Sushi i cała reszta otrzymała Nagrodę im. Kate Whiteman od brytyjskiego Związku Pisarzy Kulinarnych (Guild of Food Writers) dla najlepszej publikacji o jedzeniu i podróżach w 2010 r.
Czy można odkryć receptę na życie dzięki… kuchni francuskiej? Czy prostota i miłość wystarczą, aby odnaleźć drogę do szczęścia?
Wyobraź sobie, że spotykasz francuskiego szefa kuchni, który serwuje lekcje o miłości i duchowości, równie łatwo jak wyśmienite dania.
Robert Dufau to nie tylko znakomity kucharz, ale także przewodnik duchowy, który pomaga głównemu bohaterowi Jamesowi przejść przez proces niebywałej transformacji, po nieoczekiwanym rozstaniu z kobietą. James przygląda się swoim dawnym związkom, pozbywa negatywnych wzorców i uczy, jak uwolnić się od strachu i w pełni otworzyć serce.
Zasada wyznawana przez francuskiego kucharza mówi, że jedzenie jest źródłem pełnej duchowości. Spożywanie posiłków przypomina głęboką medytację, gdyż wymaga milczenia i cieszenia się chwilą, a wtedy najłatwiej wniknąć we własne Ja.
To książka, która poruszy serca, ale też podpowie, jak zostać szefem, nie tylko w kuchni, ale przede wszystkim we własnym życiu. To recepta na życie przekazana w bardzo osobisty sposób, który trafi do każdego.
Pokochaj jedzenie, a pokochasz życie!
Wybrany fragment książki
WSTĘP
Gdy byłem mały, z zachwytem obserwowałem, jak moja matka gotowała. Nawet gdy wkroczyłem w dorosłość i wyprowadziłem się z domu, twierdziłem, że robiła najlepsze lasagne na świecie, a jej sałatka taco nie miała sobie równych. W czasie studiów na Uniwersytecie Loyola zajadałem się chicagowską pizzą i innymi lokalnymi przysmakami, ale nic nie emanowało taką energią, jaką wyczuwałem wokół rodzinnego stołu - zwłaszcza gdy mama wyjmowała parujące naczynie żaroodporne z piekarnika, a ja wiedziałem, jaka poezja kryje się pod aluminiową folią. Stopione sery i inne „dekadenckie" składniki może i nie były najzdrowszym jedzeniem, ale nic nie da się porównać z wpływem, który te posiłki miały na moją duszę... i mają aż po dziś dzień. W moim mniemaniu nie istniała żadna godna konkurencja: kuchnia mamy była najlepsza.
Rozmyślałem o tym i znalazłem jeszcze jedno wytłumaczenie swoich odczuć. Choć kuchnia mamy odcisnęła na mnie niezatarte piętno, jestem pewien, że istniały lepsze kucharki od niej. Jednak w naszej kuchni było coś, z czym nikt inny nie miał szans konkurować, nawet najzdolniejsza kucharka świata. Mama bezgranicznie kochała całą rodzinę, a jej miłość ogarniała każdą potrawę niczym delikatny zapach, który zmienia atmosferę w całym pomieszczeniu. Czuliśmy tę miłość; przenikała nasze ciała z taką siłą, że nie miało dla nas znaczenia to, czyje lasagne były tak naprawdę smaczniejsze. Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z tego, że miłość ma moc przemiany jedzenia. Wspaniałe danie zależy zarówno od przygotowującej je osoby, jak i od samego przepisu.
Obecnie tę sztukę uprawia moja dwudziestopięcioletnia córka Angela. Raz na jakiś czas zjawia się na progu mojego domu w Portland z talerzem w ręku. Nie mija chwila, a zawartość talerza zostaje pochłonięta. Angela odziedziczyła po babci zbiór przepisów i właśnie te dania zazwyczaj mi przywozi - pewnie dlatego, że wie, jak je uwielbiam. Albo zdaje sobie sprawę z tego, że jej tato nie ma za grosz talentu kulinarnego.
Gdybym miał obliczyć, ile wydaję rocznie na posiłki w restauracjach, suma ta przyprawiłaby mnie o zawrót głowy. Zatem widok uśmiechniętej Angeli na ganku z daniem prosto z piekarnika jest zawsze miłą niespodzianką. I znowu kluczem jest miłość - czuję ją w każdym kęsie.
Może jakaś cząstka mnie nie chce nauczyć się gotować, ponieważ boi się, że oznaczałoby to koniec kulinarnych dostaw od mojej córki. A może jest ważniejszy powód, który dopiero zaczynam odkrywać... Jakiś głębszy sens, którego szukam i którym chcę się z wami podzielić.
Nasze życia są pełne zbiegów okoliczności - przelotnych spotkań i drobnych wydarzeń, które mogą nas zmienić. Ale te chwile są często niezauważane albo lekceważone. Jesteśmy zbyt zajęci, zbyt zabiegani (a może po prostu zbyt przerażeni tym, czego moglibyśmy się o sobie dowiedzieć), aby waga takich chwil dotarła do nas w pełni. Ale gdy czasem zwalniamy (albo zostajemy do tego zmuszeni), w końcu zaczynamy dostrzegać, że roztaczają się przed nami szerokie perspektywy i możemy zdobyć niebywałą wiedzę.
Mówię o otwarciu się i chwytaniu chwili, ale nie różnię się od większości ludzi. Moje olśnienie, moje przelotne spotkanie z przeznaczeniem przytrafiło mi się tak nagle, że nie dało się tego nie zauważyć...
Margaryna przyczynia się do chorób serca? Wapń wywołuje zawały? Beztłuszczowy jogurt powoduje bezpłodność? To tylko kilka spośród pytań, na które odpowiedzi znajdziesz w tej książce. Jej Autor uświadamia, jak wiele kłamstw przekazywanych w środkach masowego przekazu i reklamach zostało przez nas uznane za fakty. Choć lekarze coraz częściej próbują uświadamiać nam ukryte działanie popularnych, reklamowanych jako zdrowe, produktów, ich głos jest przytłaczany przez działanie potężnej machiny marketingowej międzynarodowych koncernów. Nie musisz dawać się dalej zwodzić!
Dieta, której zaufali specjaliści i miliony Czytelników!
W książce zawartych jest 150 przepisów które pomogą w tworzeniu posiłków z 500 i 600 kcal.
Niezbędna książka dla wszystkich miłośników "Diety 5:2 dr. Mosleya".
Bestseller "New York Timesa" i Amazona!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?