ALE MIAŁEM CIEKAWE ŻYCIE
Autorzy: ks. Mieczysław Maliński
klasyfikacja: życie i wiara
kategoria: Biografie i świadectwa
Początkowo książka miała inny tytuł: Ale miałem wspaniałe życie. Tylko powiedziano mi: „Nie przesadzaj. Zresztą to jest dwuznaczne słowo: «wspaniałe». Zmieniłem na „ciekawe". Chociaż to jest też dwuznaczne słowo. Ale może i lepsze. Bo ta książka jest o życiu w nieludzkim czasie. O życiu za wszelką cenę ludzkim i zgodnym z Ewangelią. A to znaczy: żyć z szacunkiem dla każdego człowieka, niezależnie czy wróg, czy przyjaciel. A równocześnie być wolnym. Nawet w najbardziej groźnych sytuacjach.
I o tym jest ta książka. Dla jednych interesująca i ważna, dla innych nudna. Jednak dla wszystkich - świadectwo.
Ks. Mieczysław Maliński (okładka)
dodatkowe info.: W prezencie film DVD o Ks. Malińskim
format WAM: A5+: 136×210 mm
stron: 480
ISBN: 978-83-7318-928-7
rodzaj oprawy: miękka
cena detaliczna: 39,90 zł.
Dzienniczek zawiera osobiste zapiski siostry Faustyny, polskiej zakonnicy zmarłej w 1938 r., wizjonerki i mistyczki, której Jezus zlecił przekazanie światu orędzia o Bożym Miłosierdziu. Niezwykłe dzieło duchowe, zachwycające swą prostotą i mądrością. Kieruje ono do każdego z nas osobiste wezwanie do bezgranicznego zawierzenia Bogu, który jest „samym Miłosierdziem”.
Dzienniczek zawiera osobiste zapiski siostry Faustyny, polskiej zakonnicy zmarłej w 1938 r., wizjonerki i mistyczki, której Jezus zlecił przekazanie światu orędzia o Bożym Miłosierdziu. Niezwykłe dzieło duchowe, zachwycające swą prostotą i mądrością. Kieruje ono do każdego z nas osobiste wezwanie do bezgranicznego zawierzenia Bogu, który jest „samym Miłosierdziem”.
Głęboko poruszające, inspirujące i przepełnione entuzjazmem sprawozdanie o swojej drodze kobiety, która pod koniec dziewiętnastego wieku przy pomocy własnego umysłu wydźwignęła się ze skrajnego ubóstwa do wielkiego bogactwa. Książka pełna szczerości i dowodów pochodzących z własnego doświadczenia, napisana po mistrzowsku, językiem przystępnym dla każdego. Kilka słów autorki: Książkę tę dedykuję tym wszystkim mężczyznom i kobietom pracującym na całym świecie, którzy zbierają nazbyt skromne owoce swoich starań; tym, którzy nie ustają w wysiłkach i dążeniach, lecz napotykają na opór. Wam, wspinającym się na szczyt wielkiej drabiny dla silnych, którzy pragniecie najlepiej wykorzystać swoje umysły powiadam - nie szczędzicie trudu w sferze mentalnej pragnąc stworzyć coś lepszego niż dotychczas; wszystkim tym, którzy pragną większego bogactwa, celów, mocy i jaźni. Gdy poznacie siebie, żadne przeszkody nie mogą mieć nad wami władzy. Czytając tę książkę rozpal w sobie światło jestestwa i spraw, by świeciło jasno i mocno. Odkryj siebie!
FRAGMENT KSIĄŻKI:
Byłam żoną farmera i nigdy nie uskarżałam się na trudy takiego życia. Z każdym rokiem jednak traciliśmy pieniądze, aż ostatecznie nasza farma została zastawiona i sprzedana za długi. Możliwe, że nie było dla mnie lepszego punktu wyjścia niż ten, gdy znalazłam się na drodze po latach ciężkiej pracy na roli. Cały mój majątek zmieścił się w walizce, a ja czekałam na dyliżans, który miał mnie zawieźć do wioski położonej o siedem kilometrów dalej. Wówczas nie dostrzegałam w tej sytuacji niż korzystnego. Nie miałam grosza przy duszy i żadnych perspektyw. Dziwne, że w ogóle zdobyłam się na odwagę, by wyruszyć w drogę. Jechałam jednak do San Francisco oddalonego o jakieś sto trzydzieści kilometrów (mieszkałam wówczas
(...) Bez względu na to, czy mieszkałem w Polsce, w Argentynie, w Stanach Zjednoczonych czy w Meksyku, miałem zawsze to, na co zasłużyłem. Dobrze wiem, że sytuacja materialna większości ludzi jest li tylko rezultatem włożonej przez nich pracy, wysiłku i rozsądku. Jeśli ktoś tego nie rozumie i liczy na to, że mu państwo pomoże, jest ostatnim głupcem, który robi krzywdę i wstyd swoim dzieciom, swoim sąsiadom,a przede wszystkim sobie.
Jeśli umiecie liczyć, to liczcie tylko na siebie - jest to najbardziej opłacalny sposób życia (...)
„Kiedyś sama chciałam naprawiać świat, ale gdy zrozumiałam, że naprawianie powinnam zacząć od siebie, mój świat przewrócił się do góry nogami” – wspomina Tori, bohaterka książki „Puzzle”. Od zdobycia tej świadomości rozpoczęła na nowo naprawienie swojego życia, na nowo zaczęła dopasowywać kawałki układanki do odpowiedniego miejsca. A nie było to łatwe. Musiała bowiem zmierzyć się z bolesną przeszłością – ojcem alkoholikiem, niezrozumieniem w rodzinnym domu, poniżaniem. Nie raz chodziła głodna, bo ojciec wolał wydawać pieniądze na alkohol. Kiedy już jako nastoletnia dziewczyna pierwsze zarobione pieniądze przeznaczyła na upragniony mikroskop – a pod jej nieobecność ojciec oddał go kuzynce - nie była w stanie wydobyć z siebie słowa. Do czasu. Po latach zrozumiała i nauczyła się walczyć o siebie, mówić głośno o swoich potrzebach, pragnieniach i tym, co boli. Dzięki terapii i pomocy bliskich, mierzy się z demonami przeszłości, by w końcu być szczęśliwą. I choć życie nadal jej nie oszczędza, bo Tori w związku z nieuleczalną chorobą traci wzrok – nie traci już jednak optymizmu i pogody ducha. „Puzzle” to nie tylko opowieść o życiu skrzywdzonego dziecka. To również historia dorosłej, świadomej kobiety wychodzącej ze współuzależnienia. To historia wojowniczki, którą musisz poznać!
Książkę tę skończyłem w roku 1942. Dotyczyła ona okresu okupacji litewskiej i wkroczenia bolszewików. W treści atakowała władze i politykę litewską, tudzież poddawała bardzo ostrej krytyce stanowisko społeczeństwa polskiego przy wkraczaniu wojsk czerwonych. W dalszym ciągu poświęcona była sprawie żydowskiej. Broniłem Żydów przed identyfikowaniem ich z bolszewizmem, co uprawiała nie tylko propaganda hitlerowska, ale część naszego społeczeństwa. Książka nosiła tytuł ""Prawda w oczy nie kole"" i odbita była w dwóch egzemplarzach, z których jeden wręczyłem członkowi tajnej organizacji (Radziwinowi Romualdowi) dla kolportażu.
Książka „Na całe życie. Listy 1910–1954” zawiera listy Olgi Frejdenberg i Borysa Pasternaka oraz fragmenty jej dziennika.
Jak pisze profesor Nina Bragińska, filolog klasyczny i badaczka spuścizny Olgi Frejdenberg:
„W 1973 roku znalazłam w skrzyni z rękopisami Olgi Frejdenberg 129 listów Borysa Pasternaka. Rusudan Rubienowna Orbieli, spadkobierczyni Frejdenberg, nie miała pojęcia o ich istnieniu. Listy zostały przekazane synowi pisarza, Jewgienijowi, i w rezultacie w 1981 roku, za granicą, ukazało się pierwsze książkowe wydanie tej korespondencji (część listów Olgi do Borysa zachowała się w rodzinie Pasternaków), która następnie została przetłumaczona na inne języki i wywołała duży odzew medialny w wielu krajach.
Nikomu nieznana korespondentka Borysa Pasternaka wywołuje ogromne zainteresowanie. Zamiast zwykłego człowieka, kuzynki, którą los na chwilę wydobył z cienia zgasłego życia i przypadkiem postawił obok wielkiego człowieka, przed czytelnikiem pojawia się doskonale władająca piórem rozmówczyni poety, w niczym mu nieustępująca w prowadzonym dialogu.
W Moskwie lat 80. nieliczne egzemplarze „Korespondencji” [wydanej na Zachodzie] przekazywano sobie z rąk do rąk i czytano w jedną noc jak wydawnictwa drugiego obiegu. Energia przyciągania i odpychania bliskich sobie i dalekich ludzi powodowała gorące spory, kto jest w tym duecie silniejszy, wyrazistszy i kto ma więcej racji. Nie brałam w tym udziału, zawsze myślałam: oto brat i siostra, ale on – nieśmiertelny bóg, a ona – śmiertelna istota.”.
Bohaterowie epistolarnej epopei – wybitna uczona, filolog klasyczny i językoznawca, prekursorka studiów antropologiczno-kulturowych oraz poeta, pisarz i tłumacz, bliscy krewni, w podobny sposób odczuwający i postrzegający świat, w okresie młodzieńczym przez chwilę poddani romantycznemu zauroczeniu, w miarę upływu lat zdani na listowną wymianę opinii i ocen w sprawach osobistych i zawodowych – dają nam wgląd w świat swoich przeżyć i wzruszeń, pragnień i dokonań oraz wprowadzają w życie inteligencji rosyjskiej w latach, które obejmuje korespondencja.
Przedrewolucyjna idylla dzieciństwa i młodości bohaterów, wychowywanych w rodzinach artystyczno-dziennikarskiej inteligencji, zostaje brutalnie zburzona najpierw wojną, a później rewolucją i wojną domową – katastrofami, które zmieniły czas w nieprzerwaną walkę o zachowanie wartości kultury i cywilizacji budujących tożsamość Europy od czasów antyku w warunkach brutalnej przebudowy podstaw życia społecznego Rosji, doświadczonej kolejną wojną i spowodowanymi nią cierpieniami.
Korespondencja Olgi Frejdenberg i Borysa Pasternaka udostępnia nam codzienność, świat doznań i przeżyć ludzi obdarowanych przez naturę niezwykłą wrażliwością, talentami artystycznymi i pasjami tworzenia, ocalającymi człowieczeństwo i przyzwoitość w czasach rozpętanych żywiołów totalitaryzmu i zdziczenia. Poznajemy naszych bohaterów w doświadczeniach wspólnych innym ludziom, w sytuacjach, które dobrze jest znać tylko z literatury.
Twórczość poetycka i prozatorska Borysa Pasternaka jest znana w Polsce od wielu lat. Dzieło naukowe Olgi Frejdenberg stopniowo znajduje właściwe miejsce w humanistyce polskiej. Jej Dzienniki nie zostały dotąd wydane w całości również w Rosji. Udostępniana obecnie polskiemu czytelnikowi książka będzie z pewnością zajmującą lekturą dla wszystkich, którzy próbują ogarnąć i zrozumieć, co uczynił człowiek w XX wieku w Europie ze swoim światem i kulturą.
„Zamiast oni mnie nawracać, to wreszcie pora, bym ja zaczął was nawracać” – to słowa naszego kapitana, Pietraszka. No, pewno. Dzisiaj niedziela, wszyscy weseli idą na film, a nawet na stadion. Nikt nie wspomni choć trochę o kościele. Czy nie możemy spróbować wysłać delegacji z prośbą o pozwolenie pójścia do kościoła? Jakoś wspólnie się modlić. Dzisiaj pracowałem wspólnie z klerykami z Pelplina i razem to rozważaliśmy. Trzeba jakoś razem się trzymać i pokazać, że jesteśmy klerykami, odmawiać modlitwy na głos. Tak samo możemy nie jeść mięsa w piątki. Trzeba to rozgłosić, każdy swoim kolegom. Razem, bo inaczej źle z nami. Już widać, że będzie straszna makabra. Są całkiem „lewo” nastawieni cywile, są „eksy” i świetnie przeszkoleni cywile do walki z klerem. A na razie nic nie ma.
W 1911 i 1912 roku Rudolf Steiner wygłosił w Neuchâtel (w Szwajcarii) trzy wykłady o Christianie Rosenkreutzu, które w niezwykły sposób przybliżają nam dzieło i misję tego wielkiego wtajemniczonego różokrzyżowca. Dla wszystkich, którzy pragną iść jego śladami, stanowią one źródło wiedzy i inspiracji. W tej książce poruszane są między innymi takie tematy jak: rozwój człowieka w dobie średniowiecza, szkoła dwunastu, wtajemniczenie i zadanie Christiana Rosenkreutza, prawo 100 lat, trzy wielkie procesy alchemiczne, system kopernikański i jego wpływ na ewolucję psychiczną człowieka, a także posłannictwo Buddy.
In 1960, when he was almost sixty years old, John Steinbeck set out to rediscover his native land. He felt that he might have lost touch with its sights, sounds and the essence of its people.
Accompanied only by his dog, Charley, he travelled all across the United States in a pick-up truck. His journey took him through almost forty states, and he saw things that made him proud, angry, sympathetic and elated.
All that he saw and experienced is described with remarkable honesty and insight.
Travels with Herodotus records how Kapuscinski set out on his first forays – to India, China and Africa – with the great Greek historian constantly in his pocket. He sees Louis Armstrong in Khartoum, visits Dar-es-Salaam, arrives in Algiers in time for a coup when nothing seems to happen (but he sees the Mediterranean for the first time). At every encounter with a new culture, Kapuscinski plunges in, curious and observant, thirsting to understand its history, its thought, its people. And he reads Herodotus so much that he often feels he is embarking on two journeys – the first his assignment as a reporter, the second following Herodotus’ expeditions.
Sięgając do zasobów tradycji i składając Wandzie Chotomskiej ten zbiorowy hołd, czy może tylko hołdzik, staramy się brać pod uwagę stuletnie doświadczenia. Unikamy zgiełku i śmiertelnej powagi, trzymamy się form lekkich i żartobliwych, przemawiając na serio tylko wówczas, gdy jest to niezbędne dla zgłębienia tajników warsztatu i wyobraźni poetki. Joanna Papuzińska
Życie zaczyna się od papierosa i kawy oraz mocnej herbaty w palarni. W cenie, i to jakiej, jest papieros, kawa i herbata, rarytasem jest czekolada, cukierek czy ciastko. Kto ma ten towar jest bogaczem, kto nie ma, zrobi wszystko, aby go zdobyć. Tam rządzą takie zasady. To nie opis życia więziennego. Tak swój pobyt w szpitalu psychiatrycznym wspomina autor ukrywający się pod pseudonimem Ryszard Drzazgowski. Jak sam mówi, choroby psychiczne są przez nasze społeczeństwo wciąż traktowane jak wstydliwe znamię, które rzutuje na życie chorego i jego rodziny. Wstrząsające opisy kolejnych pobytów w oddziałach zamkniętych szpitali psychiatrycznych, sposób w jaki przez personel traktowani są chorzy, poczucie bezradności, osamotnienia, strach i upokorzenie dają wyobrażenie o tym, co było udziałem autora i zapewne tysięcy innych chorych.
Dzięki temu kilka razy urodziłem się na nowo. Zbigniew Piotrowicz znany jest w środowisku górskim głównie jako niestrudzony organizator kultowego już Festiwalu Filmów Górskich w Lądku Zdroju. Tym razem na wesoło wspomina swoje liczne górskie przygody. Jest więc o pierwszych fascynacjach Sudetami, Bieszczadami, Tatrami, a potem o wyprawach alpinistycznych i trekkingowych w góry wysokie. Lecz nie sama relacja jest istotna, a bardziej ujmujący humor autora, w oczach którego otaczający go świat mieni się jako katalog rzeczy dziwnych i ulotnych. Jednym słowem - porządna dawka rasowej literatury górskiej. Wydanie drugie.?
Moje ostatnie tchnienie to nie tylko opowieść o życiu Luisa Bunuela (1900-1983). To także rozległe spojrzenie na historię kina, bogato ilustrowane anegdotami związanymi z filmem, nie brak tu również odniesień do realiów historycznych. Wspomnienia odsłaniają kulisy powstania najważniejszych dzieł reżysera, ale i z humorem opowiadają o jego drodze życiowej, od dzieciństwa w Hiszpanii, poprzez pobyt we Francji i epizod w Hollywood, po emigrację w Meksyku.
Andriej Tarkowski (1932-1986) - jeden z najwybitniejszych reżyserów w historii światowego kina. Twórca ""Andrieja Rublowa"" , ""Zwierciadła"", ""Stalkera"", a także ""Solaris"". Zdaniem Tarkowskiego sztuka filmowa powinna wpływać bezpośrednio na umysł i ducha człowieka, prowadzić do jego wewnętrznej przemiany. ""Czas utrwalony"", obok myśli o posłannictwie sztuki i odpowiedzialności artysty, zawiera głębokie spostrzeżenia dotyczące pracy reżysera, istoty obrazu filmowego oraz zadań, które Tarkowski stawiał przed sobą w czasie realizacji poszczególnych filmów
W niniejszej książeczce, w której Catalina opisuje swoje duchowe doświadczenie cierpienia z powodu śmierci jej brata i matki, znajdujemy zbiór zbawiennych nauk o nieskończonym miłosierdziu Bożym okazywanym nam w ostatniej chwili życia. Skłania nas ona do zastanowienia się nad sensem śmierci, która, według Bożego objawienia, jest ustanowionym przez samego Boga decydującym momentem przejścia życia ludzkiego do życia nadprzyrodzonego ? jako celu i przeznaczenia wszystkich, ponieważ wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy podlegli śmierci i zmierzamy ku nowemu życiu.
Nigdy nie lubiłem gotować, a w szczególności na jachtach, gdzie kuchnia podskakuje na fali, w ciasnym pomieszczeniu śmierdzi i słona woda kapie na głowę z pokładu. Szybko zorientowałem się, że jedyną osobą na pokładzie, która nie musi gotować, jest zgodnie z polską tradycją KAPITAN.
Dla tych oto przyziemnych pobudek zostałem kapitanem
kapitan - kuk
jachtowym w dość młodym wieku. I jak na ironię losu mój pierwszy wielki rejs dookoła Ameryki Południowej odbyłem na jachcie „Śmiały” w charakterze kucharza, bo tylko tak mogłem zabrać się na wyprawę. Ta niezwykła pozycja kuka, który jest równocześnie kompetentnym kapitanem pozwoliła poczynić szereg ciekawych obserwacji i o tym jest książka „Kapitan kuk”.
Pierwsze Transatlantyckie Regat Samotnych Żeglarzy (The Observer Singlehanded Transatlantic Race) zgromadziły na starcie w roku 1960 pięciu zawodników. Cztery lata później startowało już piętnastu, a w roku 1968 trzydziestu pięciu. W następnym roku Polski Związek Żeglarski otrzymał od Krzysztofa Baranowskiego propozycję udziału w tych regatach polskiego żeglarza. Projekt dotyczył wszystkich polskich kapitanów jachtowych, którzy chcieliby wziąć udział, ale zgłosiło się tylko 15, w tym jedna kobieta - Teresa Remiszewska. W efekcie wieloetapowych eliminacji (zdrowie, kondycja, umiejętności żeglarskie) wygrał Baranowski, ale w regatach wystartowała również sponsorowana przez Marynarkę Wojenną Teresa Remiszewska na jachcie Komodor i Zbigniew Puchalski na własnym jachcie Miranda. W międzynarodowym światku żeglarskim zawrzało, gdyż był to pierwszy występ żeglarzy spoza żelaznej kurtyny wzmocniony jeszcze udziałem Richarda Konkolskiego z Czechosłowacji na jachcie Nike.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?