Albert Hofmann (19062008) był szwajcarskim chemikiem, członkiem Komitetu Noblowskiego i byłym dyrektorem Oddziału Badań fabryki leków Sandoz.19 kwietnia 1943 roku o 16:20 Albert Hofmann dokonał auto-eksperymentu, przyjmując wynalezioną przez siebie substancję LSD. Wydarzenie to na zawsze odmieniło jego życie.Wkrótce LSD stało się znane na całym świecie, stanowiąc eksperymentalny lek, przedmiot dyskusji psychiatrów i filozofów, a także jeden z fundamentów ruchu hippisowskiego.LSD dla jednych stało się synonimem chemicznej drogi do Nirwany, dla drugich szatańskim narkotykiem, a dla jeszcze innych narzędziem posiadającym niesłychany potencjał w badaniu naszej świadomości. Aldous Huxley umierając poprosił swoją żonę o podanie mu właśnie LSD...Łatwo można powiedzieć, że jeśli chodzi o tę substancję, wszystko wymknęło się spod kontroli.Jednak jak do tego wszystkiego doszło? Jak wyglądały narodziny cudownego narkotyku?
Kaznodzieja dzierżący broń w ręku, armia rebeliantów z szaleńcem na czele i całe wsie wycięte w pień tylko dlatego, że były po drodze…
Książka „W obronie innych” opisuje historię niezwykłej przemiany Sama Childersa, który z agresywnego bandyty stał się człowiekiem wiary, prowadzącym wojnę o ocalenie dzieci w jednym z najniebezpieczniejszych zakątków świata. Jego życie zainspirowało twórców filmu Kaznodzieja z karabinem z Gerardem Butlerem w roli głównej.
W obronie innych traktuje o prawdziwym terroryzmie… wymierzonym w 200 000 dzieci w północnej Ugandzie i Sudanie Południowym. Sam Childers – wojownik i kaznodzieja (nazywany przez niektórych najemnikiem) – bez wytchnienia przemierza z niewielkim oddziałem dżunglę, występując przeciw okrutnej armii, która znacznie przewyższa liczebnością jego siły. Jeden człowiek może bardzo wiele zmienić. I Samowi Childersowi się to z całą pewnością udaje”. Peter Fonda, aktor i producent filmowy
Wielebny Sam Childers jest od lat bliskim i zaufanym przyjacielem rządu Sudanu Południowego. Prezydent Sudanu Południowego Salva Kiir Mayardit
Wielebny Sam Childers to od lat oddany przyjaciel naszego kraju, a my wspieramy jego odważną działalność. Prezydent Ugandy Yoweri Museveni
Kilkanaście lat temu zawalił mu się cały świat. Rak zaatakował go jak tornado. Pomyślał o napisaniu książki, bo chciał opowiedzieć swoją historię. Dziś Fabio Salvatore żyje bardziej niż kiedykolwiek, z duszą pomalowaną tysiącami kolorów, z ciałem wzmocnionym cierpieniami i z czyhającym tuż za rogiem rakiem, który znów chce być w centrum sceny i burzyć wszystkie jego przekonania. Jego wiara i pogoda ducha doprowadziły go tam, gdzie jest obecnie. Jedno jest konsekwencją drugiego. Fabio miał szczęście spotkać wielką miłość i dawać o niej świadectwo pomimo cierpienia. „Moje życie było kompletną fikcją. Grałem na zewnątrz i na scenie, twarz dusiła się w tragicznej masce. Brak prawdy, który wiele lat wcześniej zranił mi serce, teraz znów się ujawnił z powodu choroby fizycznej. Kładę rękę na sercu. W piersiach głośno dudnią uderzenia tętna. Rozpalone światłem oczy krzyczą, że żyję. Poranna poświata przenika przez okno szpitalnej łazienki. Błyszczące płytki, pokruszone na brzegach w paru miejscach, rolki papieru nagromadzone za drzwiami, jakieś pojemniki i kosz na śmieci, zapach środka dezynfekcyjnego i ludzkich płynów ustrojowych, które przywodzą na myśl życie, matczyne łono, początek wszystkiego. Mam dwadzieścia lat i raka. Żyję. Otwieram szeroko ręce ku niebu, chciałbym objąć chmury”.
Książka jest przejmującą opowieścią o ludziach narkotykowego szlaku prowadzącego z Amsterdamu przez Grecję, Turcję, Iran, Afganistan do Indii i Nepalu. Setki tysięcy młodych ludzi z zachodniego świata przemierza ten szlak w poszukiwaniu innego życia, innej prawdy i innych wzorców niż te, w których wyrośli.
Opowieść jest bezpośrednią relacją młodego misjonarza, który wraz z rodziną zdecydował się żyć wśród tych wędrowców, aby móc do nich dotrzeć z Ewangelią. Slumsy Kabulu, koszmarne afgańskie więzienia czy stacja misyjna wciśnięta między dom publiczny a świątynię satanistyczną to miejsca toczącej się akcji.
Ten wstrząsający dokument kryzysu wartości wśród młodzieży Zachodu jest jednocześnie porywającym świadectwem miłości i potęgi Najwyższego.
Floyd McClung jr. przedstawia historię Bożego prowadzenia przez życie, historię autentyczną, o przełamywaniu lęku i pokonywaniu własnych barier w imię niesienia pomocy potrzebującym. Niełatwo odczytać Bożą wolę, jeszcze trudniej na nią odpowiedzieć, rezygnując z samego siebie. Jednak obawy okazują się nieuzasadnione, troska Boga o wszystkie aspekty życia misjonarzy nieustannie zaskakuje, a efekty tej współpracy znacznie przewyższają oczekiwania.
Opis: Jest to zaledwie nikły szczątek niezmiernie obfitych zbiorów epistolograficznych, które bezpowrotnie zaginęły, a które Schulz pieczołowicie przez całe lata segregował i gromadził. Zachowana resztka nie daje o tej kolekcji wyobrażenia, ale przez sam fakt przetrwania jest szczególnie cenna jako niemal symboliczny ślad po masowej egzekucji ludzi i pamiątek po nich. Te listy, które udało się w ciągu kilkudziesięciu lat odnaleźć, stanowią nie tylko zbiór epistolarny, ale przede wszystkim cząstkową autobiografię pisarza, istotny przyczynek do jego życiorysu, którego liczne ślady zatarł czas, a świadkowie w ogromnej większości zginęli.
W roku 2006 po światowym sukcesie Boga urojonego Richard Dawkins stał się ikoną ruchów ateistycznych i sceptycznych. Ten sukces przyćmił nawet jego ważne dokonania naukowe i kluczową rolę, jaką w popularyzacji neodarwinizmu - i szerzej, naukowej wizji świata - odegrały jego poprzednie książki - od Samolubnego genu poprzez Fenotyp rozszerzony i kilkanaście innych, aż po Najwspanialsze widowisko świata. W każdym razie dziś nikt, nawet przeciwnicy Dawkinsa (a ma ich wielu) nie kwestionuje jego wyjątkowej pozycji naukowca, intelektualisty i obrońcy rozumu.Apetyt na cuda to pierwszy tom wspomnień, które profesor Dawkins postanowił przygotować z okazji swoich siedemdziesiątych urodzin
Pisana w formie dziennika opowieść o życiu, które nie może istnieć bez miłości, swoiste studium tego uczucia i idącej z nim w parze samotności. Upływ czasu śledzony na kartach pamiętnika, prowadzonego z dużymi przerwami najpierw przez podlotka, potem młodą kobietę, wreszcie kobietę dojrzałą, boleśnie konfrontuje marzenia z realnymi doświadczeniami. Bez daty. Kartki z dziennika to ostatecznie nie tylko opowieść o miłości, ale niezwykle żywy i ponadczasowy utwór opowiadający o mierzeniu się z niespełnieniem i lękiem przed nieubłaganie płynącym czasem.
Barbara N. Łopieńska, wybitna polska dziennikarka, przed 1997 rokiem przeprowadziła intrygujący wywiad z barwną postacią polskiej literatury – dziennikarzem, pisarzem, wydawcą, bibliotekarzem, recenzentem, tłumaczem, a także działaczem społecznym – Pawłem Hertzem. Paweł Hertz w latach młodości podróżował po Europie, odwiedził m.in. Austrię, Włochy i Francję. W 1939 roku wrócił do Polski, a gdy dotarł do Lwowa, został aresztowany i skazany na pobyt w obozie jenieckim. W 1942 roku objęła go amnestia, a następnie wyjechał do Samarkandy. Do Polski wrócił z końcem 1945 roku. Był członkiem PZPR do 1957 roku, a w marcu 1964 roku zdecydował się podpisać List 34 w obronie wolności słowa. Od 1969 roku był członkiem zarządu polskiego PEN Clubu, a w latach 1975–1978 był jego wiceprezesem. Od grudnia 1980 należał do zarządu Związku Literatów Polskich. Należał również do Rady Duszpasterstwa Środowisk Twórczych, a w latach 1991–1995 do Rady do Spraw Stosunków Polsko-Żydowskich przy prezydencie RP. Był członkiem korespondentem Institut für die Wissenschaften vom Menschen w Wiedniu. W tej fascynującej i porywającej rozmowie Paweł Hertz wspomina swoje pasje pisarskie i wybory życiowe. Z młodego człowieka poszukującego swojego miejsca w literaturze stał się wszechstronnym humanistą otoczonym już za życia literacką legendą.
Marianna i róże to rodzaj pamiętnika napisanego przez autorki na podstawie zachowanego archiwum rodziny Malinowskich i Jasieckich, osiadłych w Wielkim Księstwie Poznańskim na przełomie XIX i XX wieku, oraz różnych źródeł historycznych dotyczących tego okresu. Są to przede wszystkim dzieje ziemiańskiej rodziny, jej zwyczajów, tradycji, „spisane” przez Mariannę z Malinowskich Jasiecką dla jej dzieci. Opisy codziennego bytowania rodziny wiążą się jednak z wypadkami o szerszym zasięgu. M. Jasiecka wspomina wydarzenia, którymi żyła Wielkopolska w dobie panowania pruskiego. Znaczne partie wspomnień są poświęcone walce ziemiaństwa i chłopstwa polskiego z germanizacyjną polityką Prusaków na przykładzie działalności Kółek Rolniczych i ich patrona M. Jackowskiego, ks. P. Wawrzyniaka i in. Ukazane też zostały społeczne i narodowe zasługi Emilii Szczanieckiej, której plenipotentem był mąż Jasieckiej, jej stryja ks. Franciszka Ksawerego Malinowskiego, znanego językoznawcy i współzałożyciela Poznańskiego Towarzystwa Naukowego, także Antoniny Estkowskiej, wdowy po głośnym pedagogu Ewaryście, założycielki renomowanej pensji w Poznaniu, w której kształciły się córki autorki wspomnień. Brała ona udział m.in. w uroczystościach w Miłosławiu, w których uczestniczył Henryk Sienkiewicz. Do interesujących epizodów wspomnieniowych należą wzmianki autorki o pobycie Jana Kasprowicza oraz Ignacego Paderewskiego w Poznaniu. Rewelacyjnie wręcz brzmią uwagi Jasieckiej o „Czarnej Księdze” i jej domniemanym autorze A. Swinarskim, który swą konspiracyjną działalnością zwalczał pruską Komisję Kolonizacyjną. „Marianna i róże” to ciekawy obraz rodziny, której dobro było dla Marianny Jasieckiej najwyższym nakazem moralnym, i zarazem obraz życia w Wielkopolsce w latach niewoli pruskiej.
„Jako panienka chciałam być królewną, damą, czasem szlachcianką? No, dobrze - ziemianką! Mieć dworek na wsi i służbę... Co robi ziemianka? Szeleści sukniami, czyta... pachnie? Kupiłam sobie Mariannę i róże, bo (jak przeczytałam w opisie) opowiada o życiu średniozamożnej Marianny Jasieckiej i jej męża Michała, i wreszcie, całej ich rodziny. Zaintrygowana byłam tym, że ich majątek to Polwica koło Zaniemyśla, miejsce moich studenckich praktyk rolniczych. PGR - Zaniemyśl.
PGR - mój Boże! Nie myślałam wówczas, że ten nowotwór gospodarczy niszczył czyjeś przedwojenne dzieło serca... Wtedy jeszcze nie znałam Marianny. Książkę czytałam łapczywie podczas wakacji, stopniowo zaprzyjaźniając się z Nią, coraz bliższą mi kobietą, narzeczoną, żoną, matką, gospodynią. Polką o pięknej i skromnej osobowości.
Nie miałam pojęcia, ile pracy jest w takim majątku! Jak bardzo nowoczesne było to gospodarstwo, ile wymagało ciężkiej pracy i wiedzy gospodarza - Michała i ile Marianny, w prowadzeniu samego domu! Zdałam sobie sprawę, że Ona dlatego dała radę tylu ciążom, porodom, wychowaniu, domowi jako takiemu, służbie i przygotowaniom do kolejnych zim (a także kolejnych ślubów własnych dzieci), że tkwiła głęboko korzeniami we własnej rodzinie, a owe kobiece mądrości wyssała z matczynym mlekiem, bo była za młodu pod opieką matki, babek, ciotek…
To piękna i mądra opowieść o polskiej rodzinie. O tym, o czym dzisiaj tak bardzo lubimy czytać, bo rodzina... rodzina, drodzy Państwo, jest ponadczasowa, jej wartość jest stała i trwała, jak wzorzec kilograma z Sevres”.
Małgorzata Kalicińska, autorka mazurskiej trylogii („Dom nad rozlewiskiem”, „Powroty nad rozlewiskiem” i „Miłość nad rozlewiskiem”), a także „Fikołków na trzepaku”
Jeśli żużel masz w sercu, a metanol w żyłach, tej autobiografii nie możesz przegapić!Odkąd w 1966 roku po raz pierwszy usiadł na motorze, zakochał się w żużlu bez pamięci. Najpierw jako zawodnik,a później utytułowany trener poświęcił mu całe życie. Dziś trudno wyobrazić sobie czarny sport bez takcharyzmatycznej i barwnej postaci, jaką jest Marek Cieślak.W tej książce trener reprezentacji Polski pozwala zajrzeć czytelnikom za kulisy wielkiego speedwaya i wyjaśnia,kto jest kim w żużlowym środowisku. Szczerze i bez lukrowania pisze o zawodnikach, prezesach i działaczach, aleteż o wypadkach, przygotowywaniu toru i mediach.
Odcięta dłoń w reklamówce pełnej dwustuzłotówek, czy brutalne sex taśmy -takie pamiątki zostawiali nam uczestnicy spotkań w zaciszu restauracyjnych vip-roomów. Komfortowe saloniki u „Sowy i Przyjaciów” oraz w „Amber Room” zapewniały dyskrecję, więc stały się ulubionymi miejscami rozmów ludzi władzy i biznesu. Przy drogich winach i wyrafinowanych potrawach podejmowali oni najistotniejsze dla Polski decyzje. Bez świadków. Ale do czasu. Z czasem w vip-roomach pojawiły się urządzenia rejestrujące dźwięk. To ja je tam umieszczałem. A teraz opowiem wam, jak podsłuchałem system. Dlaczego to zrobiłem. I czego się dowiedziałem.
„Projekt: prawda” to pozycja, jakiej na polskim rynku wydawniczym jeszcze nie było. Książka ta jest kolażem, na który składają się miniatury Mariusza Szczygła z własnego i cudzego życia oraz powieść z 1959 roku „Portret z pamięci” zapomnianego dziś pisarza, Stanisława Stanucha.
Szczygieł stawia swego rodzaju pomnik tej przebrzmiałej, ale cenionej kiedyś powieści, porównywanej w latach 60. z dziełami Sartre’a czy Camusa. Jeszcze się nie zdarzyło – uważa pomysłodawca projektu – żeby autor, którego zafascynuje jakaś książka, postanowił wydrukować ją we własnej książce.
Bohater powieści Stanucha wyznaje: „Przyszło mi do głowy, że każdy rozsądny człowiek powinien dążyć do prawdy, starać się odkryć w swoim życiu jedną, bodaj najmniejszą prawdę. W przeciwnym razie życie jego wydawać się może zmarnowane”.
Mariusz Szczygieł – znany reporter, autor „Gottlandu” i „Zrób sobie raj”, przełożonych na 17 języków, laureat Europejskiej Nagrody Literackiej 2009 – twierdzi, że te słowa zainspirowały go do szukania cudzych prawd. Pomogło mu to przeżyć trudny dla niego rok: „Pisarz Stanisław Stanuch z Nowej Huty rzucił mi koło ratunkowe. Narzucił mi rygor”.
Reporter szuka prawdy w Grudziądzu, Supraślu, Warszawie, Londynie, Pradze, Paryżu, Nowym Jorku, w birmańskim Ngapali czy laotańskim Luang Prabang. Jej dostarczycielami są postaci znane jak Stańko, Kapuściński czy Osiatyński, ale i przygodnie poznani pasażerowie pociągów, goście knajp, taksówkarze czy bywalcy warszawskiej księgarni Wrzenie Świata.
„Projekt: prawda” składa się z trzech części. W pierwszej jest zapisem intymnych przeżyć autora, który chowa się przed światem „między malarstwem a muzyką”. Część druga to „Portret z pamięci” czyli książka w książce. Część trzecia jest „zapisem apetytu na życie”, a precyzyjniej ujmując: apetytu na ludzi. Reporter Szczygieł nie ma żadnych zahamowań, aby przypadkowo poznane osoby pytać o ich osobistą filozofię. Spotkani ludzie powierzają mu swoje życiowe odkrycia.
Ktoś uważa, że trzeba zawsze mówić „tak” rzeczom małym.
Ktoś, że albo można należeć do ludzi, którzy wyrzucają krzesła, albo do ludzi, którzy dają krzesłom nowe życie.
Ktoś, że nie wolno dać zasnąć ślimakowi, bo nie wolno dać zasnąć miłości.
Eugenia Markowa (Gina z Pinkusów Szwarc) urodziła się w Koninie w 1895 roku, dzieciństwo i młodość spędziła w Łodzi, zmarła w Paryżu w 1973 roku. Książka, którą zatytułowała Wybór, jest szczególną formą jej wspomnień spisanych w języku polskim w latach 50. XX wieku, następnie przetłumaczonych na francuski i w tym języku opublikowanych we Francji w 1961 roku. Wersja polska Wyboru została zniszczona przez córkę Giny i Marka, Tereskę Torres pod koniec lat 50. Niniejsza publikacja jest zatem tłumaczeniem z języka francuskiego.
Książka obejmuje zaledwie kilka lat życia autorki, jej męża oraz pierwszy okres życia ich dziecka, są to lata 1919–1921. Markowa w ramy swych wspomnień włączyła także fragmenty intymnego dziennika, który regularnie prowadziła w czasie paryskich lat życia wiedzionego u boku męża-artysty. Życie Giny, opisane przez nią samą w prezentowanej publikacji, początkowo wydawało się całkowicie zależne od losu Marka Szwarca, wybitnego artysty związanego z kręgiem żydowskich twórców École de Paris, z jego decyzjami i wyborami. Gdy, już w Paryżu, przyszło na świat ich dziecko, los Giny nierozłącznie spleciony został z życiem Tereski. W książce autorka opisuje najwcześniejszy okres dzieciństwa córeczki - Teresy Zuzanny, w przyszłości znanej francuskiej dziennikarki i pisarki Tereski Torres. Kolejne paryskie lata znacznie poszerzają i wzbogacają życie młodej kobiety. Marek Szwarc wprowadza żonę w kręgi artystycznej bohemy Montparnasse’u lat 20., w zagadnienia współczesnej sztuki, której kształtowanie początkowo zdawała się jedynie obserwować, w istocie zaś była jej wrażliwym odbiorcą i komentatorem. Oboje wywodzili się z rodzin żydowskich (Marek Szwarc urodził się w Zgierzu w 1892 roku). Rodzice Giny byli zasymilowanymi, zamożnymi łódzkimi Żydami, rodzice Marka byli bardziej ortodoksyjni, ojciec Izucher (Isucher) Szwarc był zasłużonym dla mieszkańców rodzinnego Zgierza działaczem społecznym i politycznym, zwolennikiem umiarkowanej asymilacji żydowskiej i jednym z twórców syjonizmu formowanego na ziemiach polskich
Przez wiele lat karmiłem się różnymi rzeczami, gnozą, buddyzmem Zen - to mnie fascynowało. Ale to nie dawało mi życia. Wciąż byłem nieszczęśliwy. To Chrystus dał mi życie, wygnał ze mnie demona, uzdrowił mnie i wskrzesił do prawdziwego życia - doświadczyłem tego, widziałem to wszystko, widziałem, jak uwolnił moją żonę. Czy musiałem się jakoś natrudzić? Nie, to wszystko dostałem za darmo! Nikt mi tego nie zabierze, nie wydrze, bo widziałem to na własne oczy i dlatego mogę teraz o tym mówić. Dlatego opowiadam dzisiaj o miłości.Tomasz Budzyński
Trudno zdefiniować, czy jest to biografia, kryminał, czy paniczny lament rozpaczy. Z pewnością to swego rodzaju list do czytelnika, w którym autor szczerze i wyjątkowo bezpośrednio dzieli się z nim przeszło trzydziestoma latami swojego życia. Wszyscy popełniają błędy, ale mało kto umie się do nich przyznać, nie mówiąc o ich upublicznieniu. I wcale nie po to, by zyskać sławę, rozgłos, lecz ustrzec ludzi przed tym, co spotkało jego. Autor opowiada o swojej życiowej drodze, od wzorowego ucznia i grzecznego chłopca, poprzez zdemoralizowanego, nowobogackiego karierowicza, bezdomnego bankruta, przykładnego męża, ojca i przedsiębiorcę, przez złodzieja, gangstera, aż po lata nawrócenia i duchowej odnowy. Znajdziemy tu wiele osobistych wyznań, wiele emocji, elementy tragiczne, społecznie nieakceptowalne, drażliwe, ale miejscami również humorystyczne. Ta autobiograficzna opowieść pomaga docenić najprostsze wartości, każe się nam zatrzymać i dostrzec
sens w spokojnym, normalnym życiu. To książka dla każdego, kto wątpi w szczęście i spełnienie, jakie niesie zwykła codzienność.
„Już po pierwszym strzale wiedziałem, że polubiłem ten sport tak jak zapach prochu. Jest coś dziwnego w człowieku, że niektóre zapachy pochodzące od różnych przedmiotów stają się dla niego równie ulubione jak najlepsze perfumy. Moimi, oprócz Kenzo, są podkłady kolejowe i spalony proch strzelniczy. W pewnym sensie symbole odwzorowujące całe moje życie: luksus, wędrówka i zbrodnia. Straszne odkrycie, którego dokonałem w czasie, kiedy pisze ten akapit”.
Michał Leśniak - ur. 2.03.1974 r. w Warszawie. Za kratami zainteresował się poezją, prozą i sięgnął po pióro. Jeden z jego scenariuszy teatralnych wygrał dwa ogólnopolskie konkursy, a wystawiona na jego podstawie sztuka „Teatrzyk” zajęła trzecie miejsce na II Poznańskim Konkursie Teatrów Więziennych w 2015 roku. Liczne wiersze, scenariusze, opowiadania, bajki, a ostatnio nawet audycje radiowe są doceniane co roku na różnych przeglądach i niezależnych konkursach. Od czterech lat jego artykuły są stale publikowane w ogólnopolskich miesięcznikach „Znaki Czasu” oraz „Głos adwentu” i na portalu ejoba.pl. Michał jest współzałożycielem Grupy Pomocy Charytatywnej „Serce w kratkę” (więcej informacji w internecie). Cały czas stara się również o zmniejszenie wyroku i zbiera wpisy na stronie www.michal-lesniak.eu.
Kardynał Kasper, człowiek o wielkiej ludzkiej subtelności prowadzi nas w stronę głębokiego zrozumienia postaci papieża Franciszka i ukazuje wszystkie aspekty jego pontyfikatu, naświetlając kwestie rozwoju synodalnego oraz Synodu, jak również związanego z nim Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia.
Książka pełna jest anegdot, ciekawych, inspirujących opowieści z różnych kultur i religii, opowieści prezentujących wydawałoby się całkiem inne spojrzenie na sens życia, na sposób odkrywania Największej Tajemnicy.Bohaterami książki są: John - Kanadyjczyk polskiego pochodzenia, Dan - Indianin z plemienia Mohawk i Sita - hinduska mieszkająca w Delhi. Losy tych trzech osób splatają się kilka tysięcy stóp nad ziemią, w trakcie podróży z Toronto do Brukseli. Czytając książkę ma się wrażenie, że siedzimy w tym samym samolocie, dzieli nas od bohaterów kilka centymetrów, mamy tą niesamowitą możliwość podsłuchania ich historii. To niesamowite wyróżnienie dla Ciebie Czytelniku te opowieści to milowy krok w dojściu do sedna w poszukiwaniu Największej Tajemnicy
„Arab przyszłości” to autobiograficzny komiks Riada Sattoufa, w którym opowiada on o swoim dzieciństwie spędzonym w cieniu trzech dyktatorów - Mu`ammara al-Kadafiego, Hafiza al-Asada i własnego ojca. W pierwszym tomie udaje się Sattoufowi w fascynujący sposób uchwycić dziecięce spojrzenie na świat i gorączkę politycznego idealizmu. Autor wspomina wczesne lata spędzone zarówno na francuskiej wsi, w Libii Kadafiego i Syrii Asadów, niezależnie jednak od kraju zawsze pod dachem domu rządzonego przez ojca - Syryjczyka, zwolennika panarabizmu, który ciągnie rodzinę w pogoni za wspaniałym snem o wspólnym arabskim narodzie. Riad, dziecko delikatne i bacznie obserwujące świat, podąża za swoimi wyjątkowo niedobranymi rodzicami. Matka to rozkochana w książkach francuska studentka, cicha i skromna w przeciwieństwie do rozgorączkowanego, krzykliwego ojca. Z Francji rodzina najpierw przenosi się do Libijskiej Republiki Arabskiej, a potem do syryjskiego Homs, by dołączyć do plemienia, z którego pochodzi ojciec Riada. Gdziekolwiek się jednak znajdują nieustannie wierzą, że raj jest tuż za rogiem. Nawet jeśli ciągle brakuje jedzenia, miejscowe dzieci zabijają psy dla zabawy, a zamykanie mieszkań jest zakazane. I tak pewnego dnia Sattoufowie zastają w swoim mieszkaniu zupełnie inną rodzinę, która właśnie się do nich wprowadziła, a jasnowłosy Riad, wieczny outsider, zostaje wyzwany od. Żydów. Na szczęście ojciec ma już nowy, jeszcze lepszy plan na przyszłość. „Arab przyszłości” to prawdziwa historia pewnej ekscentrycznej rodziny, pokazująca zaskakujący, pełen niuansów i absurdów obraz Bliskiego Wschodu. Kipiący życiem i nie stroniący od czarnego humoru komiks to popis niesamowitego talentu Riada Sattoufa i dzieło, które już dziś porównuje się do „Mausa” Arta Spiegelmana i „Persepolis” Marjane Satrapi.
Młyna nad Jaworznikiem autorstwa Affreda Przybyłek, to bardzo ciekawa powieść historyczna o życiu w XIX wieku na terenach granicznych pomiędzy cesarstwami Rosji, Prus i Austrii.
Fragmenty książki www.mlynnadjaworznikiem.pl
Autor o książce:
W atmosferze kultu pracy, rozwoju, wiary w zdobycze naukowe i kulturowe, w zgodzie z hasłami Pozytywistów polskich, czyli „pracy u podstaw i pracy organicznej”, wszelako w wierze w legendy, baśnie, przesądy i zjawiska nadprzyrodzone, toczy się życie społeczności opisane w książce.
Jest druga połowa XIX wieku. Ludzie pomni skutków zniewolenia przez zaborców, skutków zrywów powstańczych, wspomagani skutecznie przez rosnącą świadomość, doskonalą organizacje życia społecznego, dostrzegają korzyści, jakie mogą płynąć z włączenia się, bardziej aktywnie w nurt nienotowanego od wieków rozwoju cywilizacyjnego Europy i Świata.
Z godną podziwu aktywnością starają się nie pozostawać w ogonie fascynujących przemian dziejowych, lecz równać do najlepszych, święcie przekonani, że ta droga właśnie, którą wybierają, wiedzie do poprawy ich stopy życiowej, odzyskania upragnionej niepodległości, budowania wspólnej, lepszej przyszłości dla mieszkańców zaludniających ziemie po obu stronach Brynicy i Przemszy zarówno Czarnej jak i Białej, stanowiących po Kongresie Wiedeńskim (1815 r.) granicę, pomiędzy cesarstwami Rosji, Prus i Austrii.
Iga Cembrzyńska w szczerej opowieści o swoim życiu.
Kobieta obdarzona tysiącem twarzy, wieloma talentami niepowtarzalnym głosem – Iga Cembrzyńska. Adam Hanuszkiewicz powtarzał, że będą z niej ludzie, a Wojciech Has podarował swoją kurtkę i prorokował: będziesz kiedyś wielka. Widzowie pokochali ją za role w „Stawce większej niż życie”, „Hydrozagadce” i „Wrzecionie czasu”. To ona wylansowała przeboje: „W siną dal”, „Mówiłam żartem” czy „Peruwianka”.
Iga Cembrzyńska po latach milczenia opowiada o dzieciństwie w cieniu wojny, życiu w powojennym Radomiu i krętej drodze do aktorstwa. Nieśmiała dziewczyna, która nawet zakląć nie potrafiła, wyrosła na jedną z największych polskich aktorek.
Agnieszka Osiecka zaproponowała jej wykonanie piosenki „Intymny świat”, którą w Opolu podbiła serca milionów. Miała dwadzieścia pięć lat i od razu stała się gwiazdą – od Moskwy aż po paryską Olimpię. Pisano, że Iga to szlagier. Nowoczesność. Świeżość. Młodość. Gracja.
Zagrała w kultowych dziś filmach lat sześćdziesiątych. Urocza w słynnych produkcjach: „Salto”, „Rękopis znaleziony w Saragossie”, „Stawka większa niż życie”, „Otello z M-2”, „Ściana czarownic”, „Komedia z pomyłek”. W niezapomnianej parodii komiksu „Hydrozagadka” stworzyła brawurową czołówkę, która została uznana za największe osiągnięcie filmu.
Z ogromną czułością opowiada o związku z Andrzejem Kondratiukiem. W końcu po kilku godzinach wspólnie spędzonych podjęli decyzję, że nigdy się nie rozstaną, i już ponad czterdzieści lat słowa dotrzymują! Dramatyczne wydarzenia ostatnich lat jeszcze bardziej scementowały ich związek.
Ta intymna rozmowa to opowieść o wielkiej życiowej pasji, sukcesach i porażkach. Opowieść o barwnym, pięknym życiu, ale też niełatwym, pełnym zwrotów akcji i dramatów. Opowieść o kobiecości i spełnionych oraz porzuconych marzeniach. To historia dwóch wielkich i trudnych miłości: do sztuki i do mężczyzny.
Magdalena Adaszewska – dziennikarka, autorka literackich portretów znanych osób ze środowiska aktorskiego, artystycznego oraz tekstów o tematyce społecznej i psychologicznej. Publikowała w miesięcznikach: „Twój Styl”, „Marie Claire”, „Sukces”, „Pani”, „Elle”. Absolwentka polonistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 2014 roku ukazała się jej rozmowa z Tadeuszem Plucińskim „Na wieki wieków amant”. Pisanie to jej największa pasja. A spotkania z ludźmi najpiękniejsza przygoda.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?