Autobiografia artystyczna artysty kabaretowego Jana Pietrzaka wydana z okazji jego 80. urodzin. Zawiera ułożone chronologicznie teksty felietonów i piosenek, ilustrowane rysunkami i zdjęciami.
Wysoki Zamek to jeden z najciekawszych portretów świata dzieciństwa, jaki pojawił się w literaturze polskiej lat powojennych. Pełna błyskotliwego humoru autoanaliza, w której pisarz przygląda się swym początkom, aby odkryć najważniejsze pierwiastki twórczej natury: skłonność do marzeń, oryginalną wyobraźnię i nieposkromioną dociekliwość. Udaje się także Lemowi opisać przedwojenny Lwów jego wielonarodową i wielokulturową społeczność, charakterystyczne miejsca i postacie, zapamiętane najważniejsze wydarzenia.
AUTYZM I PROBLEMY NATURY SENSORYCZNEJ
W niniejszej publikacji Temple Grandin – wysoko funkcjonująca osoba z autyzmem, doktor zoologii i znana na całym świecie działaczka na rzecz dobrostanu zwierząt – opowiada o swoim dzieciństwie i problemach związanych z dorastaniem z perspektywy osoby z zaburzeniami z ASD. Doświadczenia własne autorki stanowią pretekst do przekazania Czytelnikowi rad dotyczących wychowywania dziecka z autyzmem. W książce skupiono się na sposobie myślenia osób ze spektrum oraz na problemach sensorycznych. Grandin używa prostego języka, a jej narracja nie przytłacza nadmiarem faktów naukowych.
Patrzę na mój czas"" to dziewiąta książka Anny Winner. Na jej treść składają się wspomnienia zmarłej w 2014 r. w Sztokholmie matki autorki Janiny Lewandowski, opracowane na podstawie 16 tomów pamiętników, pisanych od najwcześniejszej młodości do ostatnich dni bohaterki. Uzupełniają je relacje członków rodziny. Książka ukazuje historię, wywodzącego się z austriackiego zaboru, ziemiańskiego rodu zamieszkałego na Kresach. Czytelnik znajdzie tu barwną opowieść o przeszłości, wzbogaconą anegdotami o znanych członkach rodziny (matka bohaterki wychowywała się ze swym kuzynem Kazimierzem Wierzyńskim, poetą należącym do grupy Skamander), zdjęciami, wyimkami z pamiętników. Przede wszystkim jest to opowieść o delikatnej a dzielnej kobiecie urodzonej we Lwowie, wychowanej w majątku Nesterowce, pensjonarce, absolwentce szkoły sióstr urszulanek, córce wyemancypowanej kobiety, jednej z pierwszych studiujących na politechnice lwowskiej i ojca, prawnika zmuszonego sytuacją do zarządzania majątkiem żony. Wybuch drugiej wojny, to ślub z zawodowym oficerem, lekarzem weterynarii i później konieczność ukrywania się męża w zapadłych kątach Kresów przed Niemcami, Rosjanami, znowu Niemcami i nacjonalistami ukraińskimi. Echa rzezi wołyńskiej docierające na Podole i realna groźba śmierci zmuszają małżonków do ucieczki. Ojciec bohaterki, Czesław Niezabitowski, członek Delegatury Rządu RP na Kraj oraz jego syn Andrzej w 1944 r. zostają skazani na wieloletnie łagry jako wrogowie ZSRR. Lwów przestaje należeć do Polski. Po 1945 roku dla matki autorki rozpoczyna się nowe życie w Lublinie. Ta część wspomnień mówi o studiach i pracy na nowo tworzącym się Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej, a także o tragedii wynikłej z opuszczenia jej przez męża i o samotnym wychowywaniu trójki dzieci. Bohaterka wyszła z tej walki z sukcesem. Dzieci zdobyły wyższe wykształcenie, a ona, wieloletnia wykładowczyni na lubelskich uczelniach, zrobiła doktorat. Ostatnie trzydzieści lat swego życia spędziła w Szwecji. Los wynagrodził jej bohaterskie, pełne wyrzeczeń życie. Została odszukana przez swoją dawną miłość, wdowca mieszkającego w Szwecji. Tu znalazła zasłużoną, spokojną przystań. Kochała i była kochana.
Widziałem takich /szczególnie mężczyzn/, którzy niby są wierzący, a wstydzą się wyraźnie przeżegnać i robią coś w rodzaju namiastki znaku krzyża. Jest to doskonały przykład psychozy wstydu i lęku - żeby jakiś bałwan z tłumu - kolega - nie podśmiał. Raczej gnuśnieć w tłumie baranów byleby się nie narazić na wytknięcie palcem, jako człowiek niezrozumiały dla przeciętniaków. Wcale nie znaczy to, że chciałbym siebie ponad innych wynieść - Przeciwnie! Chciałbym wstrząsnąć każdym, żeby z tego dorośniętego tylko do pewnego znormalizowanego poziomu - tłumu, wystrzeliły, jeśli nie można wszędzie - to przynajmniej tu i ówdzie - pędy myśli, czynu(...)
(Witold Pilecki, Raport W, 1943 r.).
W roku 1985 wraz z Simonem Yatesem Joe Simpson wyruszył w Andy na szczyt Siula Grande (6344 m). Podczas zejścia uległ poważnemu wypadkowi. Na dwa lata porzucił góry, ale poświęcił się innemu zajęciu. Za namową przyjaciela, wydarzenia na Siula Grande opisał w książce. Tak powstało Dotknięcie pustki, które do tej pory przetłumaczono na kilkanaście języków.
Nieprawdopodobna, wstrząsająca historia Joe i Simona została opowiedziana obiektywnie i precyzyjnie, jak przystało na prawdziwą literaturę faktu. (Tomasz Łubieński)
Ojciec Agostino da San Marco in Lamis był długoletnim spowiednikiem i kierownikiem duchowym Ojca Pio, świadkiem jego mistycznych spotkań z Bogiem. Nikt nie poznał duszy Ojca Pio tak wnikliwie, jak właśnie on.Dziennik zawiera słowa wypowiedziane przez Ojca Pio podczas ekstaz i rzuca cenne światło na wiele wydarzeń z jego życia. Jest też świadectwem rozwijania się jego kultu.Swoje spotkania z drogim Piuccio ojciec Agostino relacjonuje lakonicznie, ale właśnie dzięki tej prostocie stylu surowego, bez upiększeń z kart dziennika przebija prawdziwe oblicze Ojca Pio: zwyczajnego człowieka i oddanego Bogu kapłana, którego Pan Bóg obdarzył nadprzyrodzonymi znakami.Zapiski ojca Agostina mają wartość dokumentalną. Są obok zbioru listów podstawowym źródłem poznania życia i duchowości Ojca Pio.Dziennik ojca Agostina da San Marco in Lamis składa się z czterech ręcznie zapisanych zeszytów. Przechowywany jest w archiwum klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów w San Giovanni Rotondo i prawnie należy do prowincjała kapucyńskiej prowincji zakonnej w Foggii.Wspomniane zeszyty mają swoistą historię. Wraz z licznymi listami Ojca Pio oraz innymi ważnymi dokumentami były zazdrośnie strzeżone przez ojca Agostina. Przechowywał je w małej szkatułce, którą miał zawsze przy sobie. Odnaleziono je po jego śmierci, która nastąpiła w klasztorze w San Giovanni Rotondo 14 maja 1963 roku.Ojciec Agostino i Ojciec Pio poznali się w Serracaprioli pod koniec października 1907 roku. Ojciec Pio był wtedy studentem teologii. Ojciec Agostino wspomina go jako ułożonego, posłusznego, pilnego, choć nieco chorowitego. Pisze też, że nie dostrzegł w nim wówczas nic nadzwyczajnego czy nadprzyrodzonego. W następnym roku przenoszą się obaj do Montefusco. Relacja między nimi się nie zmienia: pierwszy jest wykładowcą w seminarium duchownym, a drugi klerykiem-studentem. Po kolejnym roku znajomości ojciec Agostino odwozi brata Pio do Pietrelciny, gdyż z powodu choroby lekarze zalecili mu pobyt w środowisku rodzinnym. Przybywa tam ponownie 14 sierpnia 1910 roku po wyświęceniu Ojca Pio na kapłana, by wygłosić kazanie na jego mszy prymicyjnej. Kolejny raz spotykają się w 1911 roku, tym razem w Venafro. Ojciec Agostino pracował tam jako lektor homiletyki, zaś Ojciec Pio choć był już kapłanem przyjechał się dokształcać. Właśnie wtedy ojciec Agostino po raz pierwszy zdał sobie sprawę z tego, że jego podopieczny, który zachorował na tajemniczą chorobę, doświadcza nadprzyrodzonych fenomenów mistycznych. Przez czterdzieści dni był świadkiem wielu ekstaz Ojca Pio oraz szatańskich udręk.
Engramy to ślad pamięciowe, zmiany pozostawione w układzie nerwowym przez konkretne przeżycia. Na ich podstawie pamięć odtwarza potem cały magazyn wspomnień i doświadczeń. W „Engramach” Marta Eloy Cichocka proponuje nam wietrzenie magazynów pamięci: nie tylko tej indywidualnej (nieraz bardzo prywatnej, choć przecież uniwersalnej), lecz również pamięci zbiorowej, palimpsestu wyimków ze świętej księgi Majów obok świeżych okruchów traum całkiem współczesnych. Wietrzenie magazynów zainspirowali m.in. Zbigniew Herbert, Olga Tokarczuk i Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, PJ Harvey, Jónsi i Patti Smith, Juan Gelman czy Ko Un. To liryka erudycyjna i osobista zarazem, delikatna i drapieżna, serdeczna i skupiona, wciśnięta w strofy jak w szpilki, a czasem jak w glany, „kobieca jak / poezja kobiety którą stać na poezję”, i której ironiczne credo brzmi: „dużo / piszę mało zapisuję”. Tak wybrzmiewa poetycki wielogłos samotności: „mam cztery języki w jednym milczę / w drugim mówię w trzecim piszę / w czwartym liczę tylko na siebie”.
Niniejszy album to próba ukazania drogi, która z Wadowic, „gdzie wszystko się zaczęło”, zawiodła Karola Wojtyłę do Świętości. W szczegółowym kalendarium przypominamy wydarzenia, które doprowadziły do wyboru polskiego biskupa na Stolicę Apostolską, oraz dzieje niezwykłego pontyfikatu, naznaczonego licznymi pielgrzymkami i podróżami apostolskimi. W osobnych rozdziałach wspominamy momenty, które dla nas, Polaków, miały wyjątkowe znaczenie – wizyty Św. Jana Pawła II na ojczystej ziemi.
Album stanowi także pamiątkę z niezwykłego dnia – 27 kwietnia 2014 –
w którym Jan Paweł II został ogłoszony świętym. Kanonizacja stulecia,
jak nazwały to wydarzenie media, przyciągnęła do Watykanu niemal 800 tysięcy wiernych z całego świata, a wśród nich tysiące Polaków.
Edward Dziewoński (19162002) aktor, reżyser. Kojarzony przede wszystkim z założonym przez siebie kabaretem Dudek oraz Teatrem Kwadrat, noszącym dziś jego imię. Dla widzów pozostanie Kuszelasem z Kabaretu Starszych Panów, Dzidziusiem z Eroicy, ale także głosem Ferdynanda Wspaniałego z rysunkowego serialu. Dla znajomych i przyjaciół Dudek.O Dudku facecją: typulo nie z tej ziemi, a jednocześnie najsolidniejszy z przyjaciół. Podobnie książka; czytając ją, słyszymy niepowtarzalną melodię dudkowej narracji, smakujemy ekstrawagancje jego stylu. Nie ma tu chronologii, decyduje swoista logika wspominania. Przeskakujemy z epoki w epokę, z anegdoty w anegdotę, a jednocześnie zamykamy tom Dudka bogatsi o solidną wiedzę na temat teatru, kabaretu, filmu i telewizji powojennej, oraz o nieocenione wspomnienia przedwojennej Warszawy.Antoni MarianowiczWziął się raptem, znienacka, z marszu do zupełnie innej konkurencji. Pytałem Jak ci idzie? on: - Piszę, piszę. Ja to przyjmowałem, aż któregoś dnia mówi, że ma napisane, i dał do czytania. Przeczytałem z pewnym osłupieniem. Owszem, przez całe życie miał do czynienia ze słowem. Ale co innego siąść i w wolnych chwilach, a miał ich wtedy nie za dużo, napisać intrygujące wspomnienia.Tadeusz Konwicki
Tytułowa Diavolina, posługaczka, a potem lekarka przez lata służąca Gorkiemu, jego żonom, kochankom i otaczającemu go tłumowi literatów, donosicieli, naukowców, rewolucjonistów, wydawców, czekistów, artystów, którzy miesiącami i latami żyli na koszt pisarza, pod koniec życia stała się jego ostatnią miłością. Zapiski Olimpiady Czertkowej, bo tak naprawdę nazywała się Diavolina, to fascynująca opowieść o zmaganiach wielkiego twórcy z autorytarną władzą. Choć sam pamiętnik jest fikcyjny, wszystkie pojawiające się w nim postaci i wydarzenia są autentyczne.Historia Gorkiego odsłania przerażającą rzeczywistość rewolucji wszechobecność potwornego terroru, nienawiść, strach i ogromną liczbę ofiar bezlitosnych inżynierów dusz. Opowieść stawia też odwieczne pytanie o cenę, jaką artysta płaci za funkcjonowanie, a czasem wręcz przeżycie w zbrodniczym systemie.Erudycja i precyzja Spiró w opisywaniu i analizowaniu procesów społeczno-politycznych prowadzi do dramatycznego wniosku: bolszewizm trwa i nadal zbiera krwawe żniwo. Zdaniem autora Diavoliny ideologia rewolucyjna nie była wyjątkiem, ale regułą dyktatury XX wieku, a jej wariacje można dostrzec we współczesnych totalitaryzmach.
To książka o tym, jak dobrze mieć wspaniałą rodzinę, a przede wszystkim rodziców. Jakie to wielkie szczęście. Bo właśnie rodzice kształtują to, jacy jesteśmy, jacy będziemy, wpływają na to, jaki mamy charakter, upodobania, gust, w jakim środowisku się obracamy.
Pogadaliśmy jak stary z młodym, jak uczestnik pochodów pierwszomajowych z bywalcem Ikei i McDonalda.
Gadaliśmy o pierwszych prywatkach – adapter Bambino, pocztówki dźwiękowe z bazaru Różyckiego i cudem zdobyte płyty zachodnich wykonawców kontra era płyt CD i jakości HD. Gadaliśmy o samochodach, podróżach, ciuchach i pracy.
Te porównania są zaskakujące i czasem bardzo zabawne. Wyrastaliśmy w różnych epokach. W czasach PRL-u, wielkich zmian i zupełnie nowej Polski. Jaki był świat wtedy, a jak wygląda dziś? Przeżyliśmy całą epokę rozwoju technologii, od telefonów z tarczą i zdemolowanych budek telefonicznych po smartfony i tablety.
Pierwszy raz mogliśmy usiąść przy stole i opowiedzieć o tym, jacy byliśmy, jaką drogę przeszliśmy. Szczerze, w cztery oczy i bez żadnej ściemy. W tej książce piękne jest to, że jest do bólu prawdziwa i do bólu nasza. Dała nam też okazję do zbliżenia się, bo mężczyznom nie jest łatwo gadać o uczuciach. Właściwie stała się pretekstem do tego, żebyśmy wreszcie usiedli i pogadali jak facet z facetem, jak ojciec z synem.
Zygmunt Chajzer – ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat był dziennikarzem radiowej Jedynki, gospodarzem „Sygnałów dnia”, „Lata z Radiem” i „Czterech pór roku”, obecnie w Radiu Pogoda. W TVP1 prowadził „Wiadomości” i poranny program „Kawa czy herbata”. Był gospodarzem teleturniejów i programów rozrywkowych: „Idź na całość”, „Na zawsze razem”, „Grasz czy nie grasz”, „Gwiezdny cyrk”, „Moment prawdy” (Polsat), TeleGra”, „Chwila prawdy” i „Ananasy z mojej klasy” (TVN). Brał udział w programach „Gwiazdy tańczą na lodzie” i „Taniec z gwiazdami”. Jest zdobywcą dwóch Telekamer w kategorii „Rozrywka”. Od młodości grywa w siatkówkę. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za pracę w radiu.
Filip Chajzer – pracę dziennikarza zaczynał w „Super Expressie”, „Życiu Warszawy” i „Newsweeku”. Pracował w radiowej Trójce i Czwórce oraz Radiu Złote Przeboje. Był reporterem serwisu informacyjnego „Stolica” w TVN Warszawa. Od 2011 roku pracuje jako reporter w „Dzień Dobry TVN”. Prowadzi programy „Mali Giganci”, „Jak to się stało?”. Nagrodzony Wiktorem w kategorii „Odkrycie Roku 2013”. Doceniony przez jury MediaTorów statuetką w kategorii AkumulaTor. Obwołany osobowością roku 2014 przez czytelników magazynu Plejada.
Książka ""W cieniu Katynia"" jest relacją ocalałego oficera - świadka zbrodni, który znalazł się bardzo blisko lasu katyńskiego. ""Po dziesiątkach lat - pisze C. Miłosz (""O podróżach w czasie"") - kiedy rządy krajów zachodnich udawały, że zbrodnię w Katyniu popełnili Niemcy, żeby nie drażnić Moskwy, nie znalazła się żadna wielka firma wydawnicza na Zachodzie, żeby wydać dzieło, tak ważne dla zrozumienia historii XX wieku, i choć w ten sposób powiadomić opinię publiczną o wielkim kłamstwie podtrzymywanym latami przez rząd i mass media. Choćby pamięć o jednej z wielkich zbrodni XX wieku była jedynie wewnętrzną sprawą Polaków, a naprawdę przejmowała tylko rodzinę najbardziej wiarygodnego świadka?""Książka na płycie CD, czyta: Maciej Kowalik.Czas trwania: 16 godzin 6 minut
Jan Radożycki (1911–2003), filolog klasyczny, tłumacz dzieł starożytnych (m.in. Józefa Flawiusza) i współczesnych, uhonorowany nagrodami Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich oraz Polskiego PEN Clubu.
W niniejszych wspomnieniach opowiada o swoim życiu, które w dużej części przypadło na jeden z najbardziej tragicznych okresów w historii Polski. Swój udział w Kampanii Wrześniowej 1939 r. opłacił utratą oka, a uczestnictwo w ruchu oporu skazało go na wieloletnią tułaczkę i nieustającą ucieczkę przed gestapo. Po wojnie, podobnie jak wielu polskich patriotów, nie zaprzestał działalności konspiracyjnej i w efekcie dostał się w ręce UB. Niezwykły hart ducha i dar pokonywania trudności, a także Boża opieka pozwoliły mu przetrwać najbardziej dramatyczne i ciężkie chwile.
Po sześciu latach wojennej tułaczki i dziewięciu więziennej udręki potrafił powrócić do pracy filologicznej, tak że pod koniec życia mógł poszczycić się sporym dorobkiem naukowo-literackim. Dzieje autora stanowią doskonały przykład, jak wielką rolę w życiu człowieka może odegrać siła charakteru oraz optymistyczne i pełne wiary usposobienie.
Opowieść o własnych losach stała się dla autora okazją, aby zapoznać Czytelnika z wybitnymi uczestnikami polskiej walki o niepodległość. Niektórzy oddali swe życie w bezpośrednich zmaganiach z okupantami, inni pomarli w więzieniach, a części udało się przetrwać. O wielu się już dzisiaj nie pamięta, a byli to ludzie, którzy często wykazywali się nadzwyczajnym bohaterstwem.
Zbeletryzowane wspomnienia Stefana Wasilewskiego Droga przez piekło obejmują losy jego rodziny w latach 1939-1942. Krótkie dzieciństwo autora we wsi Złotowo nad Szczarą, niedaleko Słonimia na Grodzieńszczyźnie, szybko minęło w towarzystwie dwóch braci i dwóch sióstr. Ojciec, żołnierz Wojska Polskiego i weteran wojny polsko-sowieckiej 1920 roku, nie wrócił do domu po zakończeniu kampanii wrześniowej 1939 roku (autor zobaczył go dopiero po powrocie do Polski w 1948 roku). Matka, wychowująca piątkę dzieci, musiała sama prowadzić duże gospodarstwo rolne, obejmujące 25 ha ziemi ornej i 10 ha łąk. Wasilewscy hodowali kilkadziesiąt krów, konie i trzodę chlewną.Po agresji Związku Sowieckiego na Polskę 17 IX 1939 roku Złotowo znalazło się pod okupacją imperium Stalina. Autor wiele uwagi poświęca opisowi polityki władz bolszewickich wobec miejscowej ludności. Jej celem było skłócenie zamieszkujących Kresy Wschodnie II RP Białorusinów, Ukraińców, Żydów z Polakami i wywołanie waśni narodowościowych.Rodzina Wasilewskich, zaliczana przez władze do wrogów ustroju sowieckiego, padła ofiarą pierwszej fali deportacji w lutym 1940 roku. Po trwającej kilka tygodni podróży pociągiem została wywieziona na Daleką Północ, do sowchozu Szunt Oziero w obwodzie archangielskim. Polaków zapędzono tam do ciężkiej pracy przy wyrębie lasu. Matka autora zajmowała się wywozem drewna nad rzekę Dźwinę, którą latem było ono spławiane do Kotłasu.Po zawarciu w lipcu 1941 roku układu między ZSRR i rządem polskim w Londynie rodzinie Wasilewskich udało się wyjechać z zesłania za kręgiem polarnym na południe, w poszukiwaniu Wojska Polskiego dowodzonego przez gen. W. Andersa. Po prawie rocznej podróży obfitującej w dramatyczne wydarzenia, niemal w ostatniej chwili, latem 1942 roku Wasilewskim udało się ewakuować do Persji.Dalsze losu autora i jego bliskich są tematem drugiego tomu wspomnień pt. Ocaleni z piekła (Warszawa 2015).
Pierwszym spostrzeżeniem przy lekturze Ucieczki bez kresu jest brak typowej dla Rotha cesarskokrólewskiej tonacji. Jakby los bohatera, porucznika Franciszka Tundy, nie pozostawiał dla niej miejsca. Powieść jest precyzyjna w następujących po sobie epizodach. Nie zaburzają ich ładu retrospekcje. Czytelnik towarzyszący porucznikowi Tundzie ze zwykłego obserwatora prędko staje się uczestniczącym świadkiem zdarzeń. To cecha wielu powieści Rotha, wynikająca z jego pracy dziennikarskiej. Być jak najbliżej tego, co opisywane, nie tylko w klimacie, ale też w detalach i portretach ludzi, umiejętnie stosować skrót ? wszystko to znajdziemy także w Ucieczce bez kresu. Tytuł powieści od razu wyznacza jej perspektywę. Po wielkiej wojnie Tunda ? podobnie jak Odys ? pragnie wrócić do domu. Lecz Itaki już nie ma. Austria przestała być ojczyzną. Narzeczona Irena, którą pozostawił idąc na front, wychodzi za mąż i przenosi się do Paryża. Nie ma więc także Penelopy. Powrót staje się ucieczką: od koszmarów wojny i zastanej po wojnie sytuacji. (ze wstępu Pawła Huellego)
W książce tej autor na podstawie własnych doświadczeń przebywania świadomością poza ciałem fizycznym (OOBE), opisuje rolę świadomości w funkcjonowaniu wszechświata, poruszając również temat całej jego kosmologii, oraz zmian zachodzących na Ziemi, prowadzących do przejścia jej w wyższy wymiar.
Reptilianie, Szaraki, inne istoty pozaziemskie… – autor opisuje osobiste spotkania z przedstawicielami obcych ras oraz z energetycznymi istotami anielskimi i demonicznymi.
Książka niesie informacje pomagające budzić świadomość na różnych poziomach egzystencji oraz sposoby, jak rozwijać swoją percepcję zwaną pozazmysłową – opartą na funkcjonowaniu energii pola serca. Zawiera również wiedzę dotyczącą bezpiecznych eksploracji światów astralnych i mentalnych oraz sposoby budzenia światła w ciałach subtelnych i zakotwiczania go w swojej przestrzeni. Ponadto w książce znajdują się metody, które pozwalają nawiązać kontakt na zasadach hiperkomunikacji z własnym wyższym ja, swoim źródłem oraz źródłem matrycy wszechwiedzy.
Autor wskazuje także, czym jest boska kreacja i jak korzystać z potężnej mocy swojej świadomości… Zachęca do uruchomienia w sobie własnej, uśpionej mocy, mogącej posłużyć każdemu do realizacji jego celów materialnych oraz osobistych aspektów duchowych.
Jednocześnie autor przekazuje kompletną metodę uzdrawiania opartą o technikę „Otwartych drzwi i okien z wykorzystaniem depolaryzacji punktu”.
Książkę można traktować jako podręcznik lub przewodnik po światach astralnych, mentalnych oraz hiperprzestrzeni. Każdy zainteresowany różnie pojmowaną duchowością, ezoteryką, samoświadomością, samorozwojem i samostanowieniem, ponadto mechaniką kwantową w kontekście anatomii wszechświata, obcymi cywilizacjami, czy też zjawiskiem „out of body experience” i technikami przenoszenia świadomości w różne dymensyjne wymiary, powinien po nią sięgnąć.
Autorka dzieli się z czytelnikiem swoim doświadczeniem zderzenia z informacją, że dziecko, które nosi pod sercem jest chore. Opowiada nam też o rozwoju Zuzi, która według lekarzy nie miała szansy żyć.Czytając to świadectwo, trudno nie wejść w świat emocji całej rodziny.Pozycja warta zauważenia szczególnie w kontekście toczącej się w Polsce dyskusji o obronie życia poczętego.
W odróżnieniu od pierwszej części Anderstendu, która skupiała się na ogólnym bałaganie umysłowym ludzi niepełnych, dwójka to dosłowne "wejście w brudne buty" Kacpra i zobaczenie świata z jego prywatnej perspektywy. Osoby, które otarły się o jego pisarską twórczość, podsumowują ją głównie jak wulgarny, dosadny, a czasem brutalny sposób interpretacji życia wśród ludzi, z naciskiem na osoby wizualnie odstające od tzw. normalności.
Włodzimierz Herman opowiada o swoim życiu i fascynacji przenikaniem się dwóch kultur, polskiej i żydowskiej, z których się wywodzi. Opowieść tę ilustruje własnym przekładem dramatu Dybuk An-skiego. Czytelnik odnajdzie w tej książce obraz świata, którego już nie ma, lecz który żyje nadal w ludzkiej pamięci, w malarstwie, muzyce, w dziełach literackich i w dalszym ciągu wpływa na stosunki polsko-żydowskie. Włodzimierz Herman, ur. w 1937 r., ukończył historię na Uniwersytecie Wrocławskim i reżyserię w PWST w Warszawie, reżyser i kierownik artystyczny Studenckiego Teatru Kalambur we Wrocławiu (19621968). Po studiach pracował jako reżyser w Teatrze Polskim we Wrocławiu. W 1970 r. w związku z falą politycznego antysemityzmu w Polsce wyemigrował i osiadł ostatecznie w Danii, gdzie po okresie pracy reżyserskiej w Zurychu zrealizował ponad sto produkcji na scenach eksperymentalnych i w większych teatrach. Reżyserował m.in. prapremiery sztuk polskich i rosyjskich autorów. Swoje projekty artystyczne realizował na scenach Teatru Królewskiego w Kopenhadze, inscenizował Hamleta (we współpracy z Janem Kottem), reżyserował Ambasadora Sławomira Mrożka (prapremiera europejska), dla Teatru Radia Duńskiego przygotował słuchowiska na podstawie Szewców Witkacego i jednoaktówek Mrożka. Reżyserował w Nowym Jorku, Moskwie, Budapeszcie i w Szwecji. W 2000 r. został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi za wkład w polską kulturę i promowanie polskiego teatru za granicą. Po przejściu na emeryturę nadal uczestniczy w życiu kulturalnym i teatralnym oraz udziela się w środowisku polskim i żydowskim Danii. Opublikował pierwszy przekład z języka jidysz na duński sztuki Dybuk. Między dwoma światami An-skiego (Multivers, Kopenhaga 2012). Został laureatem prestiżowej nagrody teatralnej im. Hermana Banga, a po wieloletniej przerwie w kontaktach z polskim teatrem zaprezentował w Warszawie w 2014 r. swój filozoficzno-literacki kabaret Kierkegaard, czyli z papierów jeszcze żyjącego, we współpracy z aktorami warszawskiego Teatru Narodowego. Jego książkę Filozof na scenie, czyli moja przygoda teatralna z Kierkegaardem. Wrocławska nostalgia wydano we Wrocławiu (ATUT 2015).
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?