Postanowiłam przelać na papier swoje wspomnienia, mimo że wiem, iż jest to zadanie nielekkie, połączone z bólem i cierpieniem. Ale czuję, że powinnam, bo jestem to winna nie tylko moim dzieciom, ale też historii.Gdy spojrzę wstecz, w przeszłość, widzę ich wszystkich, pojawiają się jak w kalejdoskopie. Widzę ciocię Frumę, starszą siostrę mojej mamy, mądrą, okazałą kobietę, matkę dwojga dzieci. Widzę jej syna, mego kuzyna Lusia, starszego ode mnie o rok. Ma krótki wzrok, jest chudy, jak na swój wiek wyrośnięty, bystry i inteligentny. A tuż obok jego młodsza siostrzyczka Betka. Ma zaledwie dwa latka, uśmiechniętą buzię, niebieskie oczy i masę niesfornych loczków miodowego koloru. Wspominam moją ciotkę Donię, która tak ładnie umiała śpiewać, i jej pięcioletnią córeczkę Niusię, ładną i zaradną dziewczynkę. Jej małego braciszka Bena pamiętam jako zaledwie półroczne niemowlę. A słodki Lesio, blondyn o mądrych oczach, ma tylko sześć lat, a już umie czytać.Widzę ich wszystkichPamiętam, że to my, całe stadko rozbawionych wnuków, byliśmy źródłem radości i pociechy dla naszego dziadka Jakóba Habera z Horodenki. Był on przekonanym syjonistą i wierzył, że kiedyś w końcu uda mu się pojechać z rodziną do Ziemi Świętej. Marzył, że tam młode pokolenie zazna życia spokoju, z dala od nieprzyjaznego otoczenia, a on sam zostanie pochowany w Jerozolimie.Właśnie jego miałam w pamięci, gdy stanęłam jak skamieniała, dotarłszy po raz pierwszy do Ściany Płaczu w 1967 roku. Stojąc przed monumentalnym murem Starej Świątyni, patrzyłam na olbrzymie kamienie i wyrastające spomiędzy nich wątłe źdźbła zielonej trawy, czując jakąś magnetyczną siłę przyciągającą mnie ku nim. Nie mogłam opanować łez, gdy procesja tych wszystkich drogich mi osób przesuwała się przed oczyma mojej wyobraźni. Niestety, tylko ja jedna z nich wszystkich przeżyłam i mogłam przyjechać do ojczyzny naszych przodków sprzed dwóch tysięcy lat. Tylko ja jedna mogę opowiedzieć o ich życiu i śmierci.
,,W tej niezwykłej i wzruszającej książce jest wiele rzeczy godnych podziwu. Te wspomnienia, napisane przystępnym, a zarazem pełnym elegancji językiem, przywołują dzieje pojedynczych osób wplątanych w wir potężnych historycznych wydarzeń. W intymnej i porywającej opowieści autorka ukazuje biografię własną i swojej matki na tle straszliwych tragedii drugiej wojny światowej i Holokaustu, z niezwykłą wrażliwością śledząc cień nieuchronnej traumy, jaka zaciążyła na ich życiu w powojennych dziesięcioleciach. Powściągliwość i łagodne poczucie humoru stanowią kontrapunkt dramatu - narracji o cudownym ocaleniu, a zarazem wnikliwie obserwowanej opowieści - relacjonowanej z punktu widzenia uczestniczki wydarzeń - o relacji między matką i córką. To piękne połączenie biografii i historii z pewnością znajdzie oddźwięk u czytelnika"".David Rechter profesor historii nowożytnej Żydów, uniwersytet w Oksfordzie
"Pełna napięcia i dobrze udokumentowana podróż do sedna medycznej tajemnicy i z trudem wywalczonego wyzdrowienia". – Publishers Weekly Poruszające wspomnienia i pełna napięcia historia medyczna młodej dziennikarki „New York Post” walczącej z rzadką i przerażającą chorobą, a jednocześnie nowe spojrzenie na świat fascynującej nauki o ludzkim mózgu.
„Umysł w ogniu” to niezwykłe wspomnienia Cahalan, opisujące przebieg choroby i przeprowadzoną dosłownie w ostatniej chwili interwencję lekarską, która ocaliła jej życie. Podczas kolejnych tygodni bohaterka staczała się nieubłaganie, przechodząc na przemian od zachowań pełnych przemocy do katatonii. Warte milion dolarów testy krwi i badania mózgu niczego nie wykazywały. Wyczerpani lekarze byli zdecydowani umieścić ją w zakładzie zamkniętym na całe życie. Bestseller "New York Timesa" i "Wall Street Journal” Na podstawie książki nakręcono film pod tym samym tytułem.
BARDZO MOCNY DEBIUT.PRAWDZIWA, PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O PRÓBIE ODNALEZIENIA OJCA, KTÓREGO ZABRAŁ ALKOHOL.Wklepuję na fejsa komunikat, że to koniec, że umarł nagle i niezapowiedzianie, że nie miałam okazji poznać własnego ojca, ponieważ on wolał wódę. I jabole, i browary, i pewnie nawet denaturat, bo był uzależnionym typu menela, który zasrywa sobie nogawkę spodni, śmierdzi w autobusie i zalega na dworcach. Potem usuwam to o denaturacie oraz dworcach. Piszę, że ojciec zmarł nagle i że mi smutno. Po chwili dodaję: Choć już wiele lat temu mi zabrały go demony plątające się po jego trzewiach i głowie. Nie znaliśmy się spotykałam głównie tego z trzewi i głowy, który podpowiadał mu, co robić. Że poza wódką jest tylko strach, że nic nie warto. Żeby dał sobie spokój. Tato, przykro mi, że tak się stało. Dzięki Tobie uczę się współczuć. Może to taki ostatni prezent, od Ciebie dla mnie. Słowo tato kłuje w oczy, ale w całą resztę przez chwilę wierzę. Potem zostaje tylko to kłucie. Tato, papo, papko, językowe narzędzia tortur.
Leonardo Sciascia nie mylił się, pisząc, że „Sycylia jest metaforą”. Bo jak inaczej mówić o miejscu uwodzącym różnorodnością odziedziczoną po wszystkich, którzy w ciągu wieków żeglowali przez Morze Śródziemne? W sycylijskich krajobrazach i miasteczkach jak w zwierciadle odbija się skomplikowana historia wyspy, a kontrasty nie dają o sobie zapomnieć: Wschód i Zachód, turyści i uchodźcy, mafia i praworządność, historia i nowoczesność. Jarosław Mikołajewski i Paweł Smoleński, „jeden z Rzymu, drugi z Krymu”, zabierają nas w wyjątkową podróż po Sycylii. Spotkanie poetyckie w więzieniu, gwarny targ rybny, stare świątynie, wyludnione centra miasteczek, dzielnice imigrantów – to tylko kilka z licznych przystanków na trasie tej niezwykłej wyprawy.
Czerwony śnieg na Etnie to pełna głębokiego humanizmu opowieść o złożonej naturze sycylijskiego świata i sycylijskiej duszy – opowieść, w której poetycka czułość Mikołajewskiego i reporterska wnikliwość Smoleńskiego współtworzą barwny portret wyspiarskiej rzeczywistości.
„Pierwszy raz pojechaliśmy na Sycylię, ponieważ Jarek, który zna wyspę jak własną kieszeń, tak długo przekonywał Pawła, aż przekonał. Bo we dwóch lepiej się jeździ niż samemu. Bo dwie pary oczu więcej widzą niż jedna. A wino lub averna pite z przyjacielem lepiej smakują niż do lustra.
Drugi raz pojechaliśmy na Sycylię, by ostatecznie sprawdzić, że powody, które skłoniły nas do pierwszego razu, były wystarczające, ale też najlepsze na świecie. No i z kim, jak nie z kumplem, można zażarcie debatować na temat kamiennego słonia z Katanii? Albo drogi wiodącej gdzieś w góry, która w oczywisty sposób jest drogą z Mazur lub Podlasia, tylko prowadzącą gdzie indziej?” Autorzy
Poinformowano mnie krótko o dotychczasowych wypadkach, więc o pozornym napadzie na Sulejówek, o udziale gen. Żeligowskiego w spisku w ten sposób, że oddał w ostatniej chwili swego urzędowania ministerialnego jednostki przygotowane do buntu do dyspozycji marszałkaPiłsudskiego pozornie na ćwiczenia w Rembertowie, nie informując o tym swego następcy, gen. Malczewskiego, co wywołało niesłychane zamieszanie, o marszu oddziałów zbuntowanych z Rembertowa na Warszawę, o interwencji P. Prezydenta Rzeczypospolitej na moście Poniatowskiego i powstrzymaniu marszałka Piłsudskiego na tym moście przez oficerską szkołę piechoty pod dowództwem majora Porwita, o przybyciu szkoły Podchorążych z Rembertowa do Warszawy na stronę legalną, nie bacząc na 7 p.uł., który jej stał w drodze, o tym, że się mosty na Wiśle jeszcze jakoby trzymają, chociaż o moście Kierbedzia tego na pewno nie wiedziano, przypuszczając nawet, że jest już ewentualnie opanowany przez tamtą stronę. Do tych wypadków jeszcze przy końcu mego sprawozdania powrócę.
Mówi się: ""Obyś żył w ciekawych czasach"". Czy czasy PRL były ciekawe? Tak. Często opisywane są przez historyków, socjologów czy filozofów. Ukazywane są jako czasy trudne, momentami tragiczne, niebezpieczne, pełne strachu. Każdy coś wie o PRL. Ci, którzy w nim żyli wspominają go przeważnie albo dobrze, albo źle. Połowa Polaków zna PRL tylko z opowiadań lub książek.A jak widziała to dziewczynka, która żyła w tamtych czasach? Dzieci nie rozumieją polityki, chcą spędzać czas z rówieśnikami, chcą stabilizacji, bezpieczeństwa, chcą swobody. Mają swoje małe i ogromne problemy.Nie obchodzi je ustrój czy polityka, które przelatują przez codzienność i rzutują na całe życie.""Opowiadania nostalgiczne"" uchylają rąbka tajemnicy o życiu córki członka aparatu ówczesnej władzy. Czy było tak inne, jak się czasami o tym mówi w tonie deprecjonowania? Jak wyglądało jej patrzenie na codzienność? Opowieść dotyczy lat środkowego PRL. Każdy znajdzie tu coś dla siebie: starsi wspomnienia swojej młodości, młodsi wiele ciekawych informacji o życiu w tamtych czasach. PRL był jaki był. Każdy żył jak mógł i umiał, a czasem nawet jak chciał, i to niezależnie od tego kim się było.Każdy miał swój PRL.Jolanta Czartoryska absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez kilkadziesiąt lat wykonywała cztery zawody prawnicze, obecnie emerytowany radca prawny. Doktor nauk humanistycznych historyk, publicystka, laureatka konkursu Deutsche Welle i Rzeczypospolitej (2002) oraz innych wyróżnień, autorka książki-dyskursu dotyczącego okresu PRL i współczesności Odejść w cień( LSW 2012).Lubi porządkować problemy i przestrzeń wokół siebie.
Życie tam, w getcie, w pojedynkę było niemożliwe. Bez tego nie można było przeżyć i zostać człowiekiem. Zawsze trzeba było mieć kogoś do pary w tym sensie, że trzeba było mieć przy sobie drugiego człowieka, który myśli tak samo, który jest w ciebie tak samo wciągnięty, jak ty w niego. Dla którego zrobisz wszystko, a on dla ciebie. I to jest miłość"" - pisał Marek Edelman, jeden z dowódców powstania w getcie warszawskim. W rozmowie z Paulą Sawicką przywołuje najintymniejsze chwile z życia swoich przyjaciół, znajomych, niekiedy zupełnie obcych ludzi. Wypływa z nich uniwersalne przesłanie: to uczucie pokonuje wszystko, pozwala na szczęście, wyzwala od strachu, także przed śmiercią.I była miłość w getcie, historia opowiedziana prosto i bez patosu, w przejmujący sposób dotyka jądra człowieczeństwa.
Moje 0-1 to trudna, ale pełna nadziei i optymizmu opowieść o człowieku i jego walce z chorobą nowotworową. Autobiograficzna książka Krzysztofa Domagały, cierpiącego na glejaka mózgu pierwszego stopnia, zabiera nas w podróż do miejsc, których nigdy nie chcielibyśmy odwiedzać. To przychodnie, szpitalne oddziały onkologiczne i ośrodki rehabilitacji. Ale ta podróż jest dla czytelników doświadczeniem ważnym, bo przynoszącym katharsis. Dzięki niej dowiadujemy się, jak ważna, ocalająca może być wiara w Boga, który nadaje wszystkiemu sens, nawet cierpieniu. I jak ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół. Moje 0-1 przynosi wiarę w świat i człowieka. Mimo wszystko.
Dla czytelników, których poruszył Dziennik Anne Frank oraz Tatuażysta z Auschwitz
Gdy w 1939 roku Hitler zaatakował Holandię, Edith van Hessen była uczennicą znanego holenderskiego gimnazjum. Była także Żydówką. W tym samym miesiącu, w którym zaczęła ukrywać się Anne Frank, Edith wysłano do odważnej protestanckiej rodziny, gdzie zamieszkała pod przybranym nazwiskiem i przeżyła, udając nie-Żydówkę. Jedną trzecią ukrywających się holenderskich Żydów Niemcy odkryli i zamordowali; w ten sposób zginęła większość członków rodziny Edith.
Jej pamiętnik powstał w oparciu o zapiski z dzienników, które prowadziła jako nastolatka w okupowanej Holandii, listów z okresu wojny i wspomnień dorosłej ocalałej. Historia Edith, w której autorka relacjonuje wydarzenia z czasów wojny i opowiada o tym, co wtedy czuła, jest afirmacją życia, miłości i wyjątkowej odwagi.
Trzyma w napięciu jak Dziennik Anne Frank, wstrząsający, pouczający, zdumiewa potęgą odwagi.
„The Guardian”
Historia Edith, wspomnienia dziewczynki podobnej do Anne Frank, której – w odróżnieniu od Anne - udało się przeżyć, jeszcze dobitniej przedstawia minione czasy grozy, choć nie jest opowieścią grozy. Zła i smutku w niej nie brak, lecz przyćmiewa je dobroć, śmiałość i hart ducha.
Roy Blount Jr.
Budząca grozę Opowieść o niewyjaśnionym do dziś fenomenie znanym jako Wiedźma BellówW latach 1817-21 w Robertson County w stanie Tennessee, w domu Bellów, miały miejsce paranormalne manifestacje niewidzialnej istoty. Okazało się, że rodzinę nawiedza duch nazwany z uwagi na pewne lokalne skojarzenia wiedźmą.Początkowo wizyty objawiały się niewyjaśnionymi odgłosami. Potem doszły szepty, głosy dobiegające ze ścian, śpiewy, zaczęły się poruszać przedmioty. Z czasem manifestacje przybierały coraz gwałtowniejsze formy; dla jednych były jedynie budzącą grozę ciekawostką, dla innych udręką. W efekcie doprowadziły do tragicznego finału śmierci Johna Bella.Niewidzialna istota objawiała się na różne sposoby. Przemawiała, dialogowała, przytaczała wyimki z Pisma Świętego i modlitw, poprawiała kaznodziejów. Cytowała także kazania wygłaszane nawet w odległych miejscowościach, na dodatek w tym samym czasie. Donosiła o tym, co dzieje się w okolicznych domach, miała wgląd w myśli i zamierzenia domowników i ich gości.Oprócz multilokacji miała wygłaszać przepowiednie i przemieszczać się z niewyobrażalną prędkością. Zwodziła słuchaczy co do swej natury i istoty. Wprowadzała w domu Bellów chaos i wabiła niepożądane tłumy ciekawskich gości.Opracowanie Ingrama to obszerny, analityczny komentarz do pamiętnikarskiego zapisu Richarda Williama Bella Nasz rodzinny kłopot. Wspomnienia te, spisane w 1846 roku, przeleżały w archiwach rodzinnych do śmierci wszystkich członków rodziny Bellów pamiętających wizytę wiedźmy i zostały po raz pierwszy opublikowane właśnie w tej książce.Martin Van Buren Ingram urodził się 20 czerwca 1832 roku w pobliżu Guthrie w stanie Kentucky. Jako okaleczony weteran amerykańskiej wojny domowej, zaczął wydawać lokalną gazetę i na dobre związał się z przemysłem prasowym, dopóki pozwalało mu na to zdrowie. Wydana w 1894 roku Wiedźma przyniosła mu sporą popularność. M.V. Ingram zmarł w październiku 1909 roku.
Jedyny w swoim rodzaju, unikatowy dziennik więźnia na bieżąco opisujący i ilustrujący codzienność niemieckiego obozu koncentracyjnego.Aldo Carpi artysta, profesor malarstwa spędził w obozach blisko półtora roku. Strażnicy uczynili sobie z niego malarza na zlecenie.Jednocześnie dzięki temu zyskał on możliwość stworzenia wyjątkowego dokumentu czasu zniewolenia. Pisał go i rysował z dnia na dzień, w obliczu nieustającego terroru i groźby śmierci.Każde zawarte na kartach dziennika słowo, każdy obraz wydarte zostały śmierci i obozowej katordze. Całość stanowi rozpaczliwy głos człowieka, któremu chciano odebrać prawo do życia. Z tych zapisków poznajemy piekło życia w miejscu przeznaczonym do umierania. Niezwykłe rysunki dokumentujące codzienność chwilami przemawiają dobitniej od słówJest to również piękne świadectwo tego, że nawet w piekle można pozostać człowiekiem i nie sprzeniewierzyć się wyznawanym wartościom: miłości, przyjaźni i solidarności, choćby nawet oprawcy uznali je za przestępstwo. To zarazem ostrzeżenie i zachęta do obrony ze wszystkich sił przed tymi, którzy chcą zniszczyć prawdę, depcząc prawa i godność człowieka..Aldo Carpi (1886-1973) artysta malarz, profesor i dziekan Akademii Sztuk Pięknych Brera. Podczas I wojny światowej służył w armii włoskiej. Aresztowany przez SS na półtora roku trafił do obozów koncentracyjnych w Mauthausen i Gusen. Uwolniony powrócił do Mediolanu i został ponownie dziekanem Akademii Brera. Zajmował się m.in. sztuką sakralną, tworząc freski, witraże i mozaiki. W 1956 roku otrzymał złoty medal zasłużonego obywatela Mediolanu i nagrodę państwową za twórczość i zasługi kulturalne. W 1971 roku, opublikował Dziennik z Gusen, który w niecały rok doczekał się aż czterech wydań. W 1972 roku zmarła jego żona Maria, z którą przeżył 55 lat i doczekałsześciorga dzieci.
TADEUSZ PEŁCZYŃSKI urodził się 14.02.1842 roku w Warszawie. W roku 1915 wstępuje do Legionów, gdzie zostaje oficerem w 6 pułku piechoty obejmując stanowisko dowódcy plutonu. W roku 1917, po kryzysie przysięgowym, zostaje aresztowany. Zwolniony w roku 1918, został przyjęty do Wojska Polskiego i wyznaczony na stanowisko dowódcy 1 kompanii, a następnie batalionu w 6 pułku piechoty Legionów. W marcu 1920 przeniesiony został do Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie na stanowisko dowódcy kompanii, a później batalionu. 1 października 1923 kończy kurs i otrzymuje dyplom naukowego oficera Sztabu Generalnego. Z dniem 1 września 1924 zostaje przydzielony do Biura Ścisłej Rady Wojennej na stanowisko
referenta w Wydziale „Wschód” Oddziału IIIa. W czasie przewrotu majowego 1926 roku opowiada się po stronie zamachowców. W maju 1927 rozpoczyna służbę w Oddziale II Sztabu Generalnego. Był oficerem, który w okresie międzywojennym najdłużej sprawował funkcję szefa polskiego wywiadu i kontrwywiadu. W styczniu 1939 został zwolniony ze stanowiska szefa Oddziału II SG i mianowany dowódcą piechoty dywizyjnej 19 Dywizji Piechoty. Powodem zwolnienia miała być działalność polityczna Wandy Pełczyńskiej wymierzona przeciwko Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu i Felicjanowi Składkowskiemu.
Od 5 do końca września 1939 dowodził zgrupowaniem na tyłach Werhmachtu w Lasach Przyuskich. Po zakończeniu kampanii wrześniowej przybył do Warszawy i podjął działalność konspiracyjną w SZP, a następnie ZWZ i AK. W latach 1940–1941 jest komendantem Okręgu Lubelskiego ZWZ. Rozpracowany przez tamtejsze Gestapo powrócił do Warszawy i objął funkcję
szefa sztabu KG ZWZ-AK (VII 1941 – X 1944). Jednocześnie, od lipca 1943, był zastępcą komendanta głównego AK. 1 października 1943 mianowany przez Naczelnego Wodza na stopień generała brygady. Dowodził akcjami sabotażowymi przeprowadzanymi przez oddziały Kedywu. 21 lipca 1944 roku razem z generałem Okulickim wystąpił z wnioskiem do generała Komorowskiego by wywołać w Warszawie powstanie. W dniu 31 lipca na spotkaniu KG AK, był zwolennikiem rozpoczęcia powstania w Warszawie. W czasie Powstania Warszawskiego został ciężko ranny podczas bombardowania gmachu PKO na ulicy Świętokrzyskiej (4 września 1944), przez co przestał pełnić funkcję szefa sztabu KG AK. Po upadku powstania trafił do niemieckiego obozu w Langwasser, a następnie w Codlitz. Po wojnie na emigracji, zmarł w roku 1985.
Tadeusz Pełczyński wraz ze swoją żoną Wandą Pełczyńską byli niemal wzorcową patriotyczną parą działającą w Polsce na rzecz niepodległości w czasach przed uzyskaniem przez Polskę niepodległości oraz działającą na rzecz umocnienia i rozkwitu Polski. Dlatego w tej książce prezentujemy nie tylko opis działań 6 pułku piechoty w okresie legionowym, ale też fantastyczne wystąpienie sejmowe Wandy Pełczyńskiej, w którym w duchu tolerancji i poszanowania wzajemnego wyraża pragnienie aby inne narodowości mieszkające w Polsce poczuły się jak u siebie w domu. Szczególną uwagę poświęca stosunkom polsko-ukraińskim i krytykuje dotychczasową politykę rządu polskiego wobec Ukraińców. Kto wie, czy gdyby posłuchano wtedy Wandy Pełczyńskiej, nie doszłoby do rzezi wołyńskiej. Odezwa Wandy Pełczyńskiej do premiera Mikołajczyka, pełna emocji i rozgoryczenia wobec jego postawy po powrocie do Polski, zawiera taki ładunek emocji, że zdaje się iż za chwilę papier na którym czyta się jej wystąpienie wybuchnie!
Książka składa się z 3 części: dziejów 6 pułku Legionów, Dzienników wojennych Tadeusza Pelczyńskiego i pism Wandy Pełczyńskiej.
Odcyfrowanie Dzienników stanowiło nie lada problem. Ich słaba jakość (prezentujemy je w oryginale) sprawiła, że nie zawsze udawało się je w 100% rozszyfrować. Są więc czasem ubytki w tekście. Ich wartość dla historyków jest jednak tak ogromna, że postanowiliśmy je zaprezentować.
To niezwykle odważna Książka, którą mógł napisać jedynie Żyd. Jest rok 1977. W głębiamazońskiej dżungli wycieńczeni izraelscy łowcy nazistów docierają do kryjówkinajwiększego zbiega wszechczasów Adolfa Hitlera, który jak się okazuje, nie zginął zbunkrze pod Kancelarią Rzeszy, lecz zdołał zbiec do Ameryki Południowej. Młodzi,fanatyczni członkowie specjalnego komanda muszą w środku nieprzyjaznej dżungli zmierzyćsię najpierw z przepaścią istniejącą między obrazem potwora, którego spodziewali sięaresztować, a postacią bezbronnego, małomównego, zgrzybiałego staruszka, który wpadł wich ręce. Muszą także sprostać zadaniu dostarczenia go do San Cristobal, skąd ma zostaćprzetransportowany do Izraela. Zadaniu temu nie sprzyja ustawiczne zmaganie się zewspomnieniami tych wszystkich miejsc przeklętych, które w ich mentalności zostawiły śladynie do wymazania. Na dodatek, nie wiedzą, że ich kroki są pilnie śledzone przez wywiadybrytyjski, amerykański, francuski i rosyjski, dla których perspektywa postawienia Hitleraprzed sądem blisko 40 lat po wojnie, nie jest wymarzoną opcją polityczną.
Książka zawiera wspomnienia gen. Eugeniusza de Henning-Michaelisa: I i II tom ""Burzy dziejowej"" (lata 1914-1917) i ""W zamęcie"" (lata 1917-1918).Gen. Eugeniusz de Henning-Michaelis - ur. 1863 r. Od 1881 r. w armii carskiej. Uczestnik rosyjskiej interwencji w Chinach oraz wojny z Japonią. W okresie I wojny światowej dowódca 13 Dywizji Piechoty. W latach 1917-1918 dowódca III Korpusu Polskiego na Wschodzie. Od stycznia 1919 r. w Wojsku Polskim, w lipcu i sierpniu 1920 r. stał na czele Komitetu Fortyfikacyjnego w obronie Warszawy. Od sierpnia 1920 do sierpnia 1921 r. wiceminister spraw wojskowych, następnie szef Administracji Armii. W 1923 r. przeniesiony w stan spoczynku. We wrześniu 1939 r. ewakuował się z żoną na wschód, zginął 14 września 1939 r.
Wspomnienia uczestnika inwazji sił zbrojnych Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Ich autor w nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 r. w składzie wojsk 2 Armii przekroczył granicę tego państwa i spędził na jego terenie 65 dni. Choć był tylko jednym z ponad 25 tys. polskich żołnierzy (do tego na najniższym szczeblu dowodzenia), choć nie miał żadnego wpływu na przebieg wydarzeń, to do dziś odczuwa wyrzuty sumienia. Postanowił zatem złożyć świadectwo i w pierwszoosobowym przekazie historycznym pozostawić kolejnym pokoleniom sprawozdanie ze swoich działań podczas okupacji Czechosłowacji.
Haga, 1942 rok. Jedynym sposobem na ocalenie Lien, dziewięcioletniej Żydówki, przed nazistowskimi prześladowaniami jest oddanie jej do rodziny zastępczej. Po wojnie uratowana przed Holokaustem dziewczynka dowiaduje się, że jej rodzice i niemal wszyscy bliscy zginęli. Z czasem relacje z nową rodziną się pogarszają, a w końcu z niejasnych przyczyn więzi zostają całkowicie zerwane. Tajemnicę stara się rozwikłać Bart van Es, wnuk rodziców zastępczych Lien, który postanawia opowiedzieć jej historię, poszukując odpowiedzi na dręczące go pytanie: dlaczego żydowską dziewczynkę wymazano z rodzinnej pamięci? Dziewczynka z wycinanki to mistrzowskie połączenie książki historycznej, reportażu i biografii. Podróżując w czasie i przestrzeni, van Es rozlicza się nie tylko z przeszłością własnej rodziny. Opisuje również niejednoznaczną postawę Holendrów wobec niemieckiego okupanta, odsłaniając ciemne strony liberalnego i tolerancyjnego społeczeństwa. Bart van Es, brytyjski historyk literatury, z urodzenia Holender, którego dziadkowie ukrywali żydowską dziewczynkę w czasie II wojny światowej, opowiada historię jej uratowania, łącząc wnikliwą pracę naukowca, umiejętność empatycznego wsłuchania się w cudzy los i imponującą odwagę konfrontowania się z czarnymi stronami pomocy. Ważna, przejmująca książka. Anna Bikont, autorka książki Sendlerowa. W ukryciu Pełna współczucia przemyślana książka. To jednocześnie portret wyjątkowej kobiety i świadectwo tego, jak ważne jest wzajemne zrozumienie. Skomplikowana opowieść, która podnosi na duchu. „Kirkus Reviews” Głęboko poruszająca. Prosta, pełna niedopowiedzeń proza godna W.G. Sebalda. „The Guardian” Zniuansowana, poruszająca i wyjątkowa opowieść o ukrywanym dziecku. „Publishers Weekly” Niezwykle potrzebna książka – choć przepełniona cierpieniem i tragedią, daje szansę na pocieszenie. „The Times” UK Dziewczynka z wycinanki przypomina o tym, jakie bogactwo kryje się w archiwach i jakie skarby można tam odnaleźć. „Times Literary Supplement” Bart van Es wykłada literaturę angielską na Uniwersytecie Oksfordzkim (St. Catherine’s College). Jest autorem książek naukowych Spenser’s Forms of History, Shakespeare in Company i Shakespeare’s Comedies: A Very Short Introduction. Urodzony w Holandii, mieszka z rodziną w Wielkiej Brytanii. Jego Dziewczynka z wycinanki otrzymała główną nagrodę Costa Book Awards 2018.
Kończył się sierpień 1939 roku. Zabrano mnie z letniska do Łodzi i chyba nazajutrz odbyła się w domu narada rodzinna. Irka, moja o rok starsza siostra stryjeczna, i ja, wówczas prawie jedenastoletnia, grałyśmy w monopol na dywanie w gabinecie mego ojca. A w stołowym nasi rodzice i warszawski wujek Aronczyk radzili. Ustalili, że ponieważ będzie wojna, kobiety z dziećmi, czyli nasze mamy z nami, mają wyjechać natychmiast na Kresy Wschodnie i tam bezpiecznie przeczekać. Uznali widocznie, że wojna tak daleko nie dojdzie i potrwa krótko. Nigdy nie zrozumiałam, dlaczego wobec tego mama zabrała futra i srebro stołowe. (fragment) Tamara Kołakowska – lekarka, żona Leszka Kołakowskiego – wspomina lata dzieciństwa i młodości. Dzieciństwo spędzone w domu rodzinnym w Łodzi, pełne miłości i wspólnych zabaw z kuzynostwem, przerywa wojna. Zaczyna się tułaczka. Najpierw wyjazd do Sarn, później Penzy, Fergany, pierwszy rok studiów medycznych na uniwersytecie w Taszkiencie. Po wojnie kontynuuje je na Uniwersytecie Łódzkim. Po powrocie do Łodzi okazuje się, że cała rodzina, która została w kraju, zginęła. W 1948 roku poznaje kolegę – Leszka Kołakowskiego.
Jak odnaleźć Boga w obliczu okrucieństwa wojny?
Pamiętniki Etty Hillesum – Żydówki, która dobrowolnie zdecydowała się towarzyszyć współrodakom w obozie koncentracyjnym – to przeszywający szczerością zapis życia młodej kobiety, naznaczonego namiętnościami, wzlotami i upadkami. To zarazem dotykające do głębi świadectwo duchowego dojrzewania i poszukiwania Boga.
Początkowo była daleka od Boga, lecz gdy odkryła Go, patrząc w głąb samej siebie, napisała: „Jest we mnie bardzo głęboka studnia. I w tej studni jest Bóg. Czasami udaje mi się do Niego dotrzeć, częściej przykrywają Go kamienie i piasek: wówczas Bóg jest zasypany. Muszę Go wydobyć”.
Benedykt XVI
Etty Hillesum (1914–1943) – Holenderka żydowskiego pochodzenia. Urodzona w Middelburgu, dzieciństwo spędziła w Deventer. Następnie przeniosła się do Amsterdamu, gdzie kształciła się, aby uzyskać tytuł magistra prawa. W lipcu 1942 otrzymała pracę w Radzie Żydowskiej, w wydziale Pomocy dla Wyjeżdżających. Dwa tygodnie później dobrowolnie osiadła w obozie w Westerborku, aby pomagać swoim współrodakom. We wrześniu 1943 roku została deportowana do Auschwitz, gdzie została zamordowana.
„Nigdy dotąd nie dotknęło mnie, tak dojmująco, przeczucie końca epoki, nawet więcej, końca kultury trwającej, mimo ciężkich zapaści, kilka tysięcy lat. Nigdy wcześniej nie obezwładniła mnie tak bezwzględnie nicość agresywnej ideologii, chaosu moralnego, deprawacji języka, barbarzyńskiego zaborczego antyczłowieczeństwa, moralnie podobnego do grozy transhumanizmu. Kontury nowego porządku widać wystarczająco wyraźnie, by stracić nadzieję, że moje dzieci, nie wspominając o wnukach, będą żyły w normalnym świecie. […]
Od dłuższego czasu obserwuję działalność dystrybutorów filmów zagranicznych, która niszczy język polski i dobre obyczaje. Czyni to, fałszując podczas tłumaczenia dialogi filmów. Nie sądzę, by rzecz opierała się na braku kompetencji i pomyłkach. W opowieści, której bohaterem jest Berni Madoff, jeden z największych prywatnych oszustów w historii, pewien z oszukanych przez niego ludzi, dowiedziawszy się, że stracił majątek, wykrzykuje do telefonu: Jezu Chryste! Wyprowadzony w pole jest starszym, eleganckim człowiekiem z wyższych sfer. I takim zdarza się szpetnie przekląć, ale tym razem to się nie dzieje. Zapewne tak został wychowany. Dystrybutor zatwierdził tłumaczenie brzmiące: Ja pierdolę!”
Jan Polkowski, Pandemia i inne plagi, 5 czerwca 2020 / 13 czerwca 2020
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?