W tej strefie zapraszamy czytelników tak zwane artystyczne dusze po książki z kategorii Sztuka. Polecamy szereg publikacji o sztuce i jej historii,ciekawostki i portfolia artystów, eseje, albumy, książki o malarstwie, rzeźbiarstwie, architekturze oraz histoii fotografii. Biografie ciekawych artystów, książki i powieści przedstawiające fascynujące losy malarzy i osób uwiecznianych na obrazach. W tym dziale tylko ksiązki ze sztuka w tle.
Byli tandemem idealnym, choć trudno sobie wyobrazić bardziej niedobraną parę panicz z zamożnej rodziny i syn aptekarza. Nierozłączni w pracy i w życiu przez siedemnaście lat. Rozwijając własny styl architektoniczny, upowszechniali idee awangardy, głoszone przez grupę Praesens. To środowisko o międzynarodowych ambicjach, kierowane przez małżeństwo Syrkusów i współpracujące z Kazimierzem Malewiczem, Walterem Gropiusem i Le Corbusierem, ukształtowało ich i ukierunkowało. Zanim rozwijającą się karierę spółki autorskiej Lachert&Szanajca we wrześniu 1939 roku przecięła tragiczna śmierć tego drugiego, zdążyli stworzyć ponad sto pięćdziesiąt nowatorskich projektów: od przystanków tramwajowych po gmachy najważniejszych instytucji. Tylko część udało się zrealizować. Po wojnie Lachert zaangażował się w budowę Polski Ludowej, licząc, że nowa władza pomoże wprowadzać w życie lewicowe utopie, lecz szybko pokazano mu, gdzie jego miejsce. Książka Beaty Chomątowskiej opowiada o przyjaźni i symbiozie tak silnej, że nawet po latach nie da się mówić o Lachercie i Szanajcy osobno, o ludziach, którzy chcieli zmieniać nie tylko świat, ale i kanony estetyczne, o ideałach i ich zderzeniu z rzeczywistością. O fascynującym i niezwykle utalentowanym środowisku polskich modernistów. Książka Beaty Chomątowskiej jest jak świetna architektura. Doskonale wpisana w kontekst, nawiązuje z nim twórczy dialog; doskonale skomponowana, o idealnych, nadających jej lekkości proporcjach; wykonana z najszlachetniejszych materiałów, ujmuje precyzją i dbałością o detal. Co jednak najważniejsze, biografia Bohdana Lacherta i Józefa Szanajcy, tak jak ważne dzieło architektoniczne, jest odpowiedzią na naglącą potrzebę. W tym przypadku było nią opisanie sporego fragmentu historii polskiej architektury. W naszej literaturze (i przestrzeni) pełno takich luk. Można się tylko cieszyć, że kolejna została wypełniona tak kunsztownie i bezpretensjonalnie. Filip Springer
Fenomen muzeów sztuki współczesnej w Europie Środkowej po roku 1989 to temat wciąż niezbadany. Autorka patrzy na muzea i centra sztuki XX i XXI wieku z perspektywy kulturowej, społecznej i politycznej, przez pryzmat światowego muzealnictwa, ale też lokalnych tradycji muzealnych. Stara się oddać charakter instytucji muzealnych w Czechach, w Polsce, na Słowacji i na Węgrzech, znajdujących się – nie tylko w sensie geograficznym – między lokalizmem a Zachodem. Podejmuje kwestie mody na muzea, walorów ikonicznych muzealnej architektury, jej postindustrialnego kostiumu, rewitalizacji, odwołuje się także do współczesnych przykładów polityki wkraczającej w praktykę zarządzania muzeami. Jest to pierwsze całościowe spojrzenie na region Europy Środkowej z perspektywy współczesnych muzeów.
Tom obejmuje obiekty sakralne kolejnych miejscowości z zachodniej części województwa brzeskolitewskiego, tym razem są to: Bereza Kartuska, Bogdziuki, Czernawczcyce, Dołhe, Drohiczyn Poleski, Dziady, Kamieniec Litewski, Linowo, Peliszcze, Prużana, Siehniewicze, Słobódka pod Prużaną, Szereszów.
Gdy Sex Pistols znieważyli królową Elżbietę II w trakcie jej srebrnego jubileuszu, wydawało się, że muzycy nie mogą być już bardziej obrazoburczy i szokujący. Pistolsi beztrosko przeklinali w telewizji, a z gitar wydobywali dźwięki kojarzące się z alarmem bombowym i wyciem piekielnych ogarów. Punk był rewolucją i nie brał jeńców.Tak w każdym razie brzmi oficjalna wersja tego wspaniałego ruchu, który rozpoczął się w roku 1977. Simon Reynolds, jeden z najznakomitszych dziennikarzy muzycznych, widzi tę historię nieco inaczej. Punk był tylko ostatnim westchnieniem starej branży muzycznej i starego rock'n'rolla. Prawdziwa rewolucja miała się zacząć dopiero po jego przedwczesnej śmierci Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz jest porywającą kroniką tej rewolucji, a także najlepszą biografią jej awangardy: od PiL przez Joy Division i Gang of Four aż do ABC i The Human League.Każdy kto twierdzi, że przeczytał pięć lepszych książek o popie jest szaleńcem albo kłamcą.The GuardianPo raz drugi po hipisowskiej rewolcie lat 60. muzyka przestała być na pewien czas tylko zabawą.Kora i Kamil Sipowicz
Czy ktoś ma prawo do chorału? Chciałoby się rzec: Kościół! Ale przecież chorał pozostaje niezaprzeczalnym, uniwersalnym wytworem kultury – nawet jeśli jego brzmienie wyjęte jest z pierwotnego kontekstu liturgicznego! A trzeba zauważyć, że chociaż liturgia jest dzisiaj dostępna (przynajmniej zewnętrznie) każdemu, trzeba przyznać, że chorału jest w niej coraz mniej. Więcej go natomiast w mediach, nagraniach – w internecie. Trochę na koncertach. Pojawia się jako nastrojowe tło, muzyczny wyraz mniej lub bardziej określonej egzotyki. Oczywiście tu i ówdzie istnieją jeszcze klasztory, ale i w nich nie zawsze śpiewa się chorał. Zadziwia więc jego istnienie. Tak naprawdę, poniekąd wydziedziczony ze swego właściwego środowiska, radzi sobie całkiem dobrze. A może należałoby powiedzieć inaczej – że w dzisiejszych czasach nie wystarczą mu dotychczasowe ramy, chce zaistnieć mocno na zewnątrz. I tak się dzieje. Ale czy traci przez to swoją tożsamość? A może jest jeszcze bardziej sobą?
Na pewno jest poszukiwany i potrzebny. Skoro tak, to coś musi znaczyć. Oddziałuje na słuchacza. Jak? Co daje? Radość, przyjemność, spełnienie? Po trochu tak. I nic w tym dziwnego. Tyle wieków ukształtowało i sprawdziło jego brzmienie! Musiało pozostać to, co najlepsze. Sama istota. Czyli – co? Na czym polega owa istota, rzec by się chciało: „tajemnica chorału” – tyleż wzniosła, co dostępna, w sumie na miarę wrażliwości i muzycznego wyrobienia? Nie ma tutaj ekspertów ani monopolistów. W pewnym sensie każdy ma do chorału swoją drogę. Może prostszą i bliższą niż do innych rodzajów muzyki. To gwarantuje jego prostota i wielkość. Czy zatem można wypowiadać się o nim adekwatnie i w sposób dla wszystkich dostępny? Po co zakłócać czystość i niepowtarzalność jego odbioru?
Niniejsza książka rodzi się – paradoksalnie – z niemożności odpowiedzi na powyższe pytania. Stwarza ją, skądinąd sympatyczna i nieco rozleniwiająca, „bezradność” wobec chorału, którą – być może – należałoby nazwać zachwytem, co jednakże niekoniecznie musiałoby implikować słowa czy próby opisu. Lepiej więc jednak pozostać przy bezradności, lecz takiej, która nie może się ze sobą pogodzić i każe podjąć się rzeczy niemożliwych. Bo chorał taki właśnie jest: wzywa do nieznanego, pociąga tam, gdzieśmy jeszcze nie byli. Jest blisko nas i naszego życia, ale i naszych, nawet najbardziej ukrytych marzeń i tęsknot. Co więcej – wyrasta gdzieś z prapoczątków naszej historii. Po prostu oplata ze wszystkich stron życie. Nawet pewnym sensie je tworzy, a raczej – gdy go poznamy i pozwolimy mu działać – pozwala je odkrywać w coraz głębszej i intensywniejszej pełni.
Cykle pasyjne przedstawiające wydarzenia z życia Chrystusa od Wjazdu do Jerozolimy aż po Złożenie do grobu były często wykorzystywane w średniowiecznym malarstwie ściennym. Wiele z tych przedstawień do naszych czasów dotrwało w postaci tylko kilku lub kilkunastu - czasem zniszczonych - scen pasyjnych. W sztuce zachodnioeuropejskiej powstały opracowania na temat poszczególnych scen cyklów pasyjnych Chrystusa, natomiast prezentowana praca jest próbą przedstawienia polskich, czeskich i (obecnie) słowackich cyklów pasyjnych od strony ikonograficznej. Autor zajmuje się przedstawieniami pasyjnymi w malarstwie ściennym, powstałymi w Europie Środkowej od XII do początku XVI wieku. Badaniem zostały objęte tylko dawne tereny Polski, Prus, Czech i Górnych Węgier (obecnie Słowacji), terytorialnie i historycznie dość ściśle ze sobą powiązane. Opierając się na bogatym materiale źródłowym (literatura i ikonografia), autor wyróżnił typy ikonograficzne w ramach poszczególnych tematów przedstawień pasyjnych, ukazał ich związek z ikonografią Zachodniej Europy oraz zwrócił uwagę na miejsce występowania i funkcję cyklów pasyjnych w krajach objętych badaniem.Do książki dołączona jest płyta CD ze zdjęciami.
Książka jest przeznaczona dla wszystkich, którzy chcą i lubią fotografować. Skończ z nudnymi zdjęciami! Fotografia to wspaniała przygoda i artystyczne doznanie. Fotografia z duszą jest wspaniałą i piękną książka dla każdego miłośnika fotografii. Bez względu na to czy jesteś aspirującym fotografem artystą, kreatywna matką, czy blogerem, z przyjemnością poszerzysz swoje rozumienie tematu za pomocą 44 wyjątkowych i refleksyjnych ćwiczeń. Pozwolą ci one lepiej zrozumieć zagadnienia techniczne i pogłębić ekspresję artystyczną.
Fotografia z duszą uczy skutecznych metod fotografii i podejścia typowego dla fotografii dziennikarskiej. Wprowadzając do ćwiczeń elementy emocjonalne i kontemplacyjne, skupiające się na indywidualnej eksploracji i przekazie autobiograficznym. Nauczysz się tworzyć obrazy przepełnione duszą, które umożliwią ci lepszy kontakt z odbiorcami zdjęć. Bez względu na to, czy będą nimi twoi przyjaciele i rodzina, profesjonaliści z branży, czy też czytelnicy twojego bloga lub strony internetowej.
Laboratorium kreatywnej fotografii to zbiór zabawnych i ciekawych ćwiczeń fotograficznych, stworzonych po to, by nauczyć Cię czegoś o twoim aparacie (i o Tobie!). Czy używasz lustrzanki, automatu czy nawet aparatu w smartfonie, ta książka:
- zapewni Ci proste ćwiczenia, które pomogą Ci odkryć własny styl,
- pomoże Ci opanować warsztat techniczny,
- odkryje przez Tobą nowe sposoby postrzegania,
- zmieni Twój aparat w potężne narzędzie ekspresji artystycznej,
- umożliwi Ci zrobienie wielu wspaniałych fotografii na bloga, do serwisu społecznościowego, albumu fotograficznego, na ścianę w domu lub po prostu dla siebie.
Nie musisz być profesjonalistą ani kupować drogiego sprzętu, by zrobić inspirujące zdjęcia. Jeśli zrobiłeś w życiu chociaż jedno zdjęcie, ta książka jest dla Ciebie.
W tej książce znajdziecie Państwo opowieść, dokumenty, fotografie, echa mediów i sztuki, wreszcie rodzinne wspomnienia: o meblach nowoczesnych i stylowych, o środowisku artystów, o Poznaniu i o Kresach, bo Kowalscy to przecież rodzina wielkopolsko-kresowa.MEBLE KOWALSKICH, wybitne osiągnięcie polskiego designu lat sześćdziesiątych, towarzyszyły milionom Polaków przez ponad trzy dekady. Wielu wciąż o nich pamięta. Jednak pokutuje przekonanie, że w popularnej nazwie chodziło o meble dla każdego, bo przecież przysłowiowy Kowalski to każdy. Tymczasem te Meble Kowalskich to rzeczywiście dzieło małżeństwa Kowalskich: Bogusławy i Czesława, poznańskich architektów wnętrz, którzy w 1962 roku wygrali konkurs na projekt mebli do małych mieszkań. Po pierwszym sukcesie przyszły następne, przynosząc warianty pierwotnego projektu, potem zaś liczne meblościanki lat 70, tworzone już w odmiennej estetyce. Jednak Kowalscy tworzyli też meble stylowe, a także aranżacje wnętrz (m. in. popularnych gościńców wielkopolskich), poza tym działając aktywnie winnych dziedzinach sztuk plastycznych, jak scenografia czy i malarstwo.Bogusława i Czesław Kowalscy twórcy popularnych Mebli Kowalskich, architekci wnętrz żyli w barwnym środowisku poznańskich artystów plastyków. Dzieje ich sukcesów zawodowych przeplatały się z przeżyciami pokolenia, które niosło w sobie pamięć lat wojennych i stalinowskich, aby w wieku dojrzałym być świadkiem kolejnych odwilży, wreszcie uczestniczyć w rewolucji Solidarności i w ustrojowej transformacji.Czesław (1930-2006) pochodził znad Niemna, ze zubożałej drobnoszlacheckiej rodziny. Bogusława urodziła się w wielkopolskim domu przedwojennego polityka. Spotkali się na studiach w poznańskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (PWSSP, dziś Uniwersytet Artystyczny). Zadebiutowali w dziedzinie teatralnej scenografii, ale powodzenie popularnych segmentów zwycięstwo w konkursie na meble do małych mieszkań w 1962 roku na stałe związało ich z meblarstwem. Czesław został profesorem na PWSSP, Bogusława kierownikiem artystycznym cepeliowskiej spółdzielni, produkującej meble stylowe.
Dzieje słynnego obrazu Gustave’a Courbeta, namalowanego w 1866 roku na zamówienie tureckiego dyplomaty i kolekcjonera Khalil-Beya. Ze względu na swój „drastyczny” temat (realistycznie ukazane kobiece łono) dzieło to nie funkcjonowało w obiegu publicznym, nawet w postaci reprodukcji, aż do momentu, gdy trafiło do zbiorów francuskiego Musée d’Orsay (1995), stając się jedną z jego największych atrakcji.
Savatier z iście śledczą pasją bada losy Początku świata, dzieła, które zostało uwikłane w dramatyczną historię XX wieku. Było własnością węgierskiego-żydowskiego kolekcjonera Ferenca Hatvaniego. Zdeponowane wraz z całą jego kolekcją w budapeszteńskim banku z obawy przed hitlerowskim rabunkiem, dostało się po wojnie w ręce armii radzieckiej. Wykupione przez samego właściciela, zostało wywiezione na Zachód. Ostatnim prywatnym właścicielem Początku świata był słynny i wpływowy psychoanalityk Jacques Lacan, który zazdrośnie strzegł swego wyłącznego prawa do dysponowania obrazem i pokazywał go wybranym znajomym, lecz nigdy o nim nie wspomniał w swych tekstach i wykładach.
Nie jest to śpiewnik, choć znajdą w niej Państwo teksty, nuty oraz informacje o wielu lubianych piosenkach. Nie jest to zbiór plotek, dowcipów i starych anegdot...Łatwiej mi powiedzieć czym ta książka nie jest, ponieważ jest czymś, co chyba trudno sklasyfikować…
Nigdy nie byłem punkiem"" - mówi w tej książce Tomek Lipiński. To więcej niż wywiad-rzeka: jeden z najważniejszych polskich muzyków rockowych po raz pierwszy tak szczerze opowiada o swojej buntowniczej młodości i drodze do muzyki. O błędach, jakie popełnił w życiu i o wieloletniej walce z ciężką depresją. I o tym, dlaczego autor piosenki ""Nie wierzę politykom"" zaśpiewał na konwencji Platformy Obywatelskiej, że ""jeszcze będzie przepięknie"". A w tle przesuwa się pół wieku zmieniającej się Polski, widzianej oczami dwóch rówieśników - chłopców z ""dobrych"" inteligenckich rodzin warszawskich, którzy niepostrzeżenie dobili do 60-tki.
Przewodnik po kościołach i sanktuariach Krakowa, Wieliczki i okolic, napisany z myślą o turystach i pielgrzymach licznie przybywających do Polski i do Krakowa, napisany przez najlepszy bez wątpienia autorytet w dziedzinie znajomości Krakowa i jego zabytków; Michała Rożka.
W polskim krajobrazie, na ziemiach Małopolski, Wielkopolski czy dawnych Kresów, znamienne punkty stanowiły zawsze magnackie rezydencje. Powstawały przez wieki, przybierając różne formy - od ufortyfikowanych zamków po otoczone parkami i ogrodami pałace. Niestety, do dziś pozostało ich niewiele, a jeszcze mniej cieszy się nadal dawną świetnością. Liczne, wspaniałe zespoły rezydencjonalne na zawsze już zostały utracone, poddane dewastacji i zniszczeniu. Historia okrutnie obeszła się z tymi perłami architektury i skarbnicami kultury. Tym cenniejsze są archiwalne zdjęcia, które pozwalają wyobrazić sobie, jak kiedyś wyglądały arystokratyczne siedziby. Wybór takich zdjęć zamieszczony został w albumie Rezydencje, kolejnym z serii poświęconej dawnej fotografii.W dzieje polskich zespołów rezydencjonalnych wprowadza Wit Karol Wojtowicz, znawca tematu, długoletni dyrektor Muzeum Zamku w Łańcucie.
Książka dotyka zagadnień rozwoju człowieku i wychowania poprzez sztukę:przez jej wartości artystyczne i ogólnoludzkie, a także poprzez zrozumienie etapów historii w obszarze mikro (rodzinnym) i makro (światowym), które są niczym innym jak wcześniejszymi ogniwami tego samego łańcucha zdarzeń, splatanego (lub stapianego niczym dzwon) z różnymi elementami i rozwijającego się po dzień dzisiejszy.
Home movies. Awangardowe konteksty filmów Dereka Jarmana
Od świadectwa do wyzwania. Postawa autobiograficzna Dereka Jarmana
At home, czyli w Anglii. Elżbietańska Arkadia i współczesna Apokalipsa
Stygmaty obcości. Analiza obcości i mechanizmu represji
It's a Sin. Kryzys AIDS w twórczości Jarmana
"Autor zajmuje się m.in. rolą webmastera i jego aktywnością na polu zarządzania i edukacji. Jeden fragment poświęcony jest sektorowi bankowemu. Tutaj Piotr Żabicki koncentruje się na analizie nowych relacji, jakie pod wpływem technologii informatycznej tworzą się między bankami a klientami.(...)"
prof. Eugeniusz Wilk.
Niniejsza publikacja wprowadza w najciekawsze zjawiska w polskiej sztuce współczesnej przełomu XX i XXI wieku. Przedstawiono w niej twórczość 10 uznanych polskich artystów (m.in. Katarzyna Kozyra, Anna Konik, Piotr Uklański, Wilhelm Sasnal). To doskonała publikacja zarówno dla nauczycieli wiedzy o kulturze i uczniów, jak i dla wszystkich osób zainteresowanych polską sztuką przełomu wieków. Książka nie tylko zbiera w jednym miejscu rozproszone na ogół informacje, ale również podpowiada, jak interpretować sztukę współczesną.Książka powstała w ramach zadania ""Tajemnice sztuki współczesnej"" realizowanego w ramach priorytetu ""Edukacja kulturalna"" programu ""Edukacja"" Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.O autorce:Olga Kłosiewicz - doktor nauk humanistycznych w zakresie filozofii, absolwentka Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalistka w dziedzinie estetyki i filozofii sztuki. Nauczycielka akademicka i wykładowczyni Uniwersytetu Otwartego UW, gdzie prowadzi kilka kursów dotyczących sztuki i filozofii współczesnej. Wygłaszała referaty na międzynarodowych i ogólnopolskich kongresach, zjazdach oraz konferencjach estetycznych i filozoficznych.
Książka Ukryty modernizm jest przede wszystkim wizualną opowieścią o architekturze Warszawy widzianej z odległej perspektywy z oddalenia fizycznego, kulturowego, ekonomicznego i społecznego. Jej pierwowzorem był przewodnik przygotowany dla studentów architektury na zuryskiej ETH, którzy zwiedzali Warszawę ze swoim profesorem, Christianem Kerezem. Jest to jednak również opowieść o Christianie Kerezie, bo to oprowadzanie po mieście bardzo wiele mówi o oprowadzającym. Pokazując to, co Christian Kerez uznał za najciekawsze w stołecznej architekturze, przybliżamy człowieka, który wkroczył na warszawską scenę, ale nie mógł do końca przedstawić swojej kwestii. [ze wstępu Jana Strumiłły] Kilka lat temu Christian Kerez, szwajcarski architekt i pedagog, wygrał konkurs na projekt budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jego projekt, ostatecznie niezrealizowany, nawiązywał wprost do modernistycznej architektury stolicy. Nieprzypadkowo, gdyż Kerez zachwycił się właśnie tym, co inni chcieliby zapomnieć i wymazać z mapy miasta: modernistycznymi budynkami epoki komunizmu. Zainteresowanie architekturą Warszawy znalazło także odbicie w wycieczce studyjnej po mieście, jaką Kerez zorganizował dla swoich szwajcarskich studentów. Jej owocem był skrypt, który stał się punktem wyjścia dla tej książki. Ukryty modernizm przedstawia więc Warszawę widzianą z innej perspektywy niż ta, do której przywykliśmy na co dzień. Efekt ten wzmacniają jeszcze fotografie wykonane przez innego Szwajcara, bardzo w Polsce zadomowionego, Nicolasa Grosspierre'a, a także nieznane szerzej archiwalia.
Publikacja jest owocem fakultetu, którego głównym celem było utrwalenie na fotografiach wybranych przez studentów dzieł street artu z terenu Trójmiasta. Ma zatem charakter inwentaryzacyjny służący przyszłym pokoleniom. Zgromadzony w niej materiał ilustracyjny wkrótce stanowić będzie jedyny zapis utrwalonych tu dzieł, jako że naturą tej dziedziny sztuki jest jej nietrwałość... Z czasem stanie się zatem podstawą do badań nad rozwojem trójmiejskiego street artu.
Omawiane prace są zlokalizowane w Gdańsku:
Śródmieściu,
Chełmie,
Suchaninie,
Wrzeszczu,
Zaspie,
Przymorzu,
oraz wzdłuż trasy SKM Gdańsk–Sopot–Gdynia.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?