Typy osobowości MBTI® --czyli jak klonować najlepszych ludzi w firmie
Ustalanie precyzyjnych kryteriów rekrutacji
Nagradzanie i dyscyplinowanie ludzi o różnych typach osobowości
Ankieta: badanie typów osobowości MBTI®
Gdyby tylko pracowało u nas więcej takich osób, jak Dawid...
Gdyby wszyscy ludzie myśleli i działali podobnie, praca kierowników byłaby prostsza. Wystarczyłby jeden uniwersalny system motywacyjny: te same kary i nagrody dla wszystkich. Problem w tym, że różni ludzie różnie reagują na te same bodźce. Racjonalny ekstrawertyk będzie pracować chętniej, gdy nakreślisz mu realną i obiecującą ścieżkę kariery. Lecz gdy masz do czynienia z emocjonalnym introwertykiem, lepiej sięgnij po inne argumenty. To samo dotyczy dyscyplinowania: ostra reprymenda jednych przywołuje do porządku, innym odbiera chęć do pracy.
Poznaj koncepcję MBTI®, a osiągniesz wyższy poziom percepcji. Zaczniesz dostrzegać subtelne różnice między ludźmi, z którymi pracujesz. Wyrobisz w sobie szósty zmysł, który pozwala lepiej przewidywać zachowania współpracowników.
Jak działa MBTI®?
MBTI® to system określania osobowości, stosowany przez kadrowców i menedżerów wielu dużych organizacji, takich jak Ernst & Young czy Whirlpool, zgodnie z którym psychikę ludzką można rozpatrywać w 4 wymiarach:
ekstrawertycy (E) - introwertycy (I)
percepcjoniści (P) - intuicjoniści (N)
myśliciele (T) - uczuciowcy (F)
sędziowie (S) - obserwatorzy (O)
Te wymiary, nałożone na siebie, tworzą 16 typów osobowości. I tak na przykład INTP jest kodem myślenia i zachowania teoretyków, którzy potrafią skutecznie interpretować rzeczywistość i dostrzegać w niej schematy oraz niespójności. Ludzie z tym kodem sprawnie rozwiązują problemy techniczne i pracują na ogólnych modelach. Są dobrymi analitykami i lubią wyjaśniać innym, jak działa świat.
MBTI® w obecnej postaci jest owocem wieloletnich badań psychologów z całego świata. To klucz, którym menedżerowie otwierają umysły współpracowników. Dowiedz się, jak z niego korzystać:
skąd biorą się różnice osobowości,
jak zbudować zrównoważony zespół ludzi,
jak odbierają rzeczywistość i jak pracują ludzie o różnych typach osobowości,
mocne i słabe punkty ludzi o poszczególnych typach osobowości,
cztery rodzaje temperamentów: Dionizosa, Epimeteusza, Prometeusza i Apollina.
Aretologia to nauka o cnotach intelektualnych i moralnych. Nam, laikom, cnota czy życie cnotliwe kojarzy się prawie wyłącznie ze sferą seksu. Tymczasem cnotą jest nie tylko wstrzemięźliwość seksualna, ale także np. męstwo, roztropność czy umiarkowanie. A czym jest męstwo lub roztropność w życiu codziennym – o tym właśnie jest ta książka. Pojęcia dzisiaj zupełnie niemodne, zapomniane czy wręcz wyśmiewane w świecie, w którym najważniejszą „wartością” jest dobra zabawa, coś, co jest „very funny” lub „very exciting”. Dzisiaj panuje powszechny indywidualizm, który jest skrajnie różny od chrześcijańskiego personalizmu, choć wydaje się, że pojęcia są zbieżne. To jednak złudzenie. To właśnie dzisiaj, w tzw. postmodernizmie, w którym panuje totalny permisywizm i relatywizm moralny, nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na schizofrenię, chorobę afektywną dwubiegunową, autyzm, anoreksję, bulimię i wiele innych chorób psychicznych. Mnożą się jak króliki salony wróżbiarskie, horoskop w gazecie to norma, wróż czy wróżka w telewizji może nam przepowiedzieć przyszłość ze szklanego ekranu (niektórzy może pamiętają jeszcze słynnego Kaszpirowskiego). A wystarczy powrót do starych, tradycyjnych wartości, do życia w zgodzie z Panem Bogiem i własnym sumieniem. Ale choć to wydaje się takie proste, to dlaczego tego nie robimy?
Historia wprowadzania się ludzi w stan odmiennej świadomości, odurzania się, intoksykacji, rauszu, odlotu napisana przez brytyjskiego badacza tej tematyki Stuarta Waltona nie jest typową historią zdarzeń i procesów. Śledzimy ją z kontrowersyjnej perspektywy autora, który rzuca wyzwanie „prohibicjonistom”. Jego podstawowa teza głosi, że człowiek od zawsze poszukiwał takich doznań. Jest to stała wszystkich kultur i cywilizacji. Używki, środki mniej lub bardziej odurzające, legalne lub nie, stale towarzyszą ludzkiemu życiu: kawa, herbata, alkohol, nikotyna, opium, amfetamina, LSD… Walton śledzi ich losy w historii, a jego druga teza brzmi: ograniczanie ich przynosi więcej szkody niż one same. Światowa wojna z narkotykami rodzi wynaturzenia na wzór tych z okresu amerykańskiej prohibicji. Wiele też wskazuje na to, że jest nie do wygrania. Eksperymenty społeczne dowodzą, że legalne udostępnienie narkotyków potrzebującym i chętnym przynosi wyniki ściśle odwrotne, niż wieszczą prohibicjoniści. To są niewątpliwie fakty, tak jak faktem jest kuriozalny stan rzeczy: piątkowy relaks z odrobiną używek mobilizuje światową machinę przymusu, która będzie próbowała zagrodzić ci drogę w odmienny stan świadomości. Oczywiście ta „rekreacyjna” forma odurzenia ma dwa poważne krańce: po jednej stronie patologię uzależnień, a po drugiej rytuał magiczny, odurzenie spod znaku Eleusis i szamanów. Książka Waltona daje nam przynajmniej tyle, że eksponuje całą złożoność i trwałość tego zjawiska.
„«Pustka» synonimicznie bywa zastępowana szeregiem takich określeń, jak: nicość, próżnia, nieskończoność, pustkowie, nieobecność, niewidzialność, niewyrażalność… Czytelność i zrozumienie kategorii pustki w kulturze europejskiej zasadza się na pewnej grze interpretacyjnej, w której znaczenia pustki tłumaczy się, dopełnia i dopowiada w różnych tekstach kultury, pozostawiając jednak pewien wspólny bagaż wyobrażeń o niej. Tytułowe po-widoki pustki byłyby zatem wypadkową dialogu z kulturowym, ale i indywidualnym rezerwuarem zapamiętanych obrazów pustkowi w ogóle. Namysł nad tymi wcieleniami pustki i analiza ich poszczególnych przypadków staje się tu de facto opowieścią o historii kultury, ze szczególnym uwzględnieniem historii wyobrażeń i wizualności”.
Ze wstępu
„(…) czeka nas lektura wielowątkowa, odwołująca się do szerokiego spektrum czasowego i przestrzennego, do prezentacji i analizy elementów z różnych dziedzin ludzkiej (tu: kulturowej) aktywności. Autorka porządkuje swoją narrację (… ) przez zastosowanie dwóch kategorii, którym wyznacza zadanie spajania swego dyskursu i zarazem – dynamizowania go, pozwalając na ujawnienie w wywodzie elementów teoretycznych refleksji o kulturze, odwołujących się także do zagadnień estetycznych, czy wreszcie – etycznych. Za pierwszą kategorię porządkującą uznaje autorka wielopostaciową pustkę, za drugą – roboczo ujmowaną – «po-widokowość». (… ) otrzymaliśmy tekst o wysokich walorach estetycznych, łączący cechy solidnej pracy naukowej, multidyscyplinarnej, jeśli chodzi o rozpiętość tematyki – od nauk humanistycznych po nauki ścisłe,
od tematyki filozoficznej po refleksje i analizy z kręgu sztuki wysokiej i popularnej”.
Prof. zw. dr hab. Michał Błażejewski
Rozważania 366 kluczowych słów hebrajskich ze Starego Testamentu
Słowa mają ogromne znaczenie! Używamy ich przecież każdego dnia. Są nośnikiem naszych myśli, uczuć, postaw, pomysłów, celów, radości, smutków – krótko mówiąc, wszystkiego. A skoro tak bardzo ważne są słowa, jakich używamy na co dzień, o ile większe znaczenie mają te zapisane w Piśmie świętym, pochodzące przecież od samego Boga i kryjące w sobie ogromne bogactwo. Dlatego tak ważne jest, abyśmy zrozumieli każde z nich, łącznie z delikatnymi różnicami, jakie kryją się za doborem znaczeń, którymi kierował się biblijny autor.
Celem powstania niniejszej książki było podzielenie się ze współczesnymi chrześcijanami bogactwem znaczenia hebrajskich słów użytych w Starym Testamencie. Każdego dnia roku autor analizuje konkretne słowo hebrajskie, najpierw prezentując zwięzłe jego studium, a następnie płynące z niego praktyczne wnioski. Wszystko po to, by słowo to stało się rzeczywistością w naszym codziennym życiu. Niektórzy mogą zadawać pytania: „Po co poświęcać czas na poznawanie słów, zwrotów, imion Boga i pojęć ze Starego Testamentu? Czy nie powinno się raczej zgłębiać prawd i nauk Nowego Testamentu? Czyż to nie on jest ostatecznym objawieniem danym od Boga?”. Patrząc jednak na nagłówki zamieszczonych w książce rozważań, przekonamy się, jak wiele słów, zwrotów czy koncepcji, które można tu dostrzec, znajdujemy później w Nowym Testamencie! Dlatego tak ważne jest poznanie dokładnego znaczenia słów użytych przez pisarzy Starego Testamentu.
Mamy nadzieję, że codzienne rozważania kluczowych słów Biblii Hebrajskiej pozwolą czytelnikom poznać Boże Słowo i lepiej je zrozumieć. Jeśli zdobyte zrozumienie zachęci wierzących do głębszej i staranniejszej analizy Pisma św., rozważania te osiągną swój cel.
Widzicie więc, że głód, pragnienie, sen, wyobraźnia, wszystkie apetyty, namiętności, zmysły, tak wewnętrzne, jak i zewnętrzne, słowem, wszystkie ruchy naszej maszyny prowadzą do miłości, a miłość do rozkoszy istot tak zorganizowanych, aby były szczęśliwe, istot niemających ani jednego punktu w swym ciele, który nie byłby wrażliwy na przyjemność, a to po to, by je zbudzić z ich letargicznej obojętności i pokazywać im wszędzie drogę do szczęścia.Rozkosz ma swoją skalę, tak jak sama Natura, niezależnie, czy po niej się wspinamy, czy też schodzimy jak z drabiny, nie przeskoczymy ani jednego stopnia; doszedłszy do szczytu, osiąga się prawdziwą ekstazę, pewien rodzaj miłosnej katalepsji, która unika rozpustników, ale nie pęta lubieżników.
Najnowsza książka niemieckiego historyka idei Rdigera Safranskiego (ur. 1945) traktuje o czasie w najróżniejszych postaciach. Safranski, badacz niemieckiego romantyzmu, a także współczesnej niemieckiej filozofii, od tej właśnie strony podchodzi do doświadczenia czasu, a matematyczno-fizyczna interpretacja temporalności nie gra tu głównej roli. Czas przeżywamy poza pomiarami za pomocą zegarów pewnej liniowej, jednokierunkowej wielkości. Jego żywe doświadczenie, opisywane w poszczególnych rozdziałach, wyraża się w przeżyciu nudy, początku czy troski. Dopiero czas uspołeczniony posługuje się zegarem. W gospodarce czas staje się pieniądzem, nabiera zróżnicowanego tempa. Zarówno jednak czas własnego ciała, jak i czas kosmiczny, eschatologiczny czy literackiej narracji mają osobne wymiary odległe od wymiaru mierzalnego, zegarowego. W ten sposób autor, wybitny erudyta i sprawny narrator, zapewnia czytelnikowi panoramę rozumień czasu w dzisiejszym świecie. Pod tym względem jest to wyjątkowa książka, obejmująca liczne dziedziny, w których czas się pojawia, i chociaż po jej lekturze nadal nie umiemy zdefiniować, czym on jest, to umiemy powiedzieć o wiele więcej o nim jako doświadczeniu i jako zjawisku.
Książka jest przeznaczona dla trzech kategorii osób: wykładowców i studentów filozofii, teologii, psychologii, socjologii, kulturoznawstwa i pedagogiki, osób pracujących z ludźmi nauczycieli, wychowawców i duszpasterzy, lekarzy, psychologów i psychoterapeutów, dziennikarzy i publicystów oraz tych pozostałych czytelników, którzy pragną pogłębić rozumienie tego doniosłego problemu egzystencjalnego, i tych, którzy chcą zrozumieć to, co obecnie dzieje się w kulturze Zachodu.
Fryderyk Nietzsche (1844-1900) uznawany jest za jednego z najważniejszych niemieckich filozofów, a był także poetą i filologiem. Jego poglądy znacząco wpłynęły na całe późniejsze myślenie o kulturze, cywilizacji, człowieku, religii. Nietzsche głosił upadek cywilizacji zachodniej, opartej na myśli greckiej, sokratejskiej, a zatem z gruntu apollińskiej (połączonej dodatkowo z chrześcijańską etyką). Tej postawie przeciwstawiał postawę dionizyjską, witalną (połączoną dodatkowo z pojęciami woli mocy i pojęciem nadczłowieka. Jak pisze Władysław Tatarkiewicz Podstawowym przekonaniem Nietzschego było, że życie cielesne fakt biologiczny jest osnową ludzkiej egzystencji, a życie duchowejest tylko jego odroślą. Z przekonania tego wypłynął jego naturalizm i relatwizm epstemologiczny i etyczny. Ale także wypłynęła koncepcja nowej moralności, przewartościowanie wszystkich wartości, wyjście poza dobro i zło, przeciwstawienie panów i niewolników, Dionizosa i Apollina... Same zaś tytułowe Dytyramby czyli pieśni pochwalne, panegiryki o hołd oddany dionizyjskiej postawie, dytyramby to pieśni, które Zaratustra wyśpiewywał sam sobie by znieść swą samotność. Te pieśni to: Trefniś jeno! Jeno poeta!
Pośród cór pusyni
ostatnia wola
pośród drapieżnych ptaków
Znak ognisty
Zachodzi słońce
Żale Aryadny
Sława i wieczność
O ubóstwie najbogatszego
Fryderyk Nietzsche (1844-1900) - jeden z najważniejszych filozofów niemieckich, także filolog, poeta, człowiek, którego poglądy znacząco wpłynęły na całą późniejszą filozofię, myślenie o kulturze, człowieku, religii.W "Jutrzence" Nietzsche przeprowadza zasadniczą krytykę dotychczasowej moralności, dotychczasowych stosunków społecznych, dotychczasowej kultury.
Jak pisze B.A.G. Fuller ażeby uwolnić ludzkość, nim będzie za późno, od zwyrodnienia do jakiego doprowadził chrześcijański, a w szczególności teutońsko-chrześcijański pogląd na życie i sposób życia, potrzebna jest nieodzownie radykalna rewolucja duchowa i, co za tym idzie, moralna i społeczna. Jutrzenka tę rewolucję zapowiada.
Codziennie słuchać, co inni o nas mówią, lub na domiar zagłębiać się w przypuszczeniach, co oni o nas myślą - to może przyprawić o zgubę najsilniejszego człowieka. Toć ludzie pozwalają nam istnieć jedynie dlatego, by mogli zawsze co do nas mieć słuszność! Bylibyśmy dla nich nie do zniesienia, gdybyśmy wbrew im mieli lub, co więcej, chcieli mieć słuszność!
Blais Pascal (1623-62) - francuski filozof, etyk, teolog, ale także wybitny matematyk i fizyk. Prowincjałki są obok Myśli najważniejszym z filozoficznych dokonań Pascala. Napisane z pobudek religijnych dzieło ma formę 18 listów, w których przedstawia racje jansenistów w ich sporze z jezuitami. Jak pisze Leszek Kołakowski W sporze Pascala z jezuitami uderza paradoksalny charakter obu stanowisk. Chodzi w tym sporze o to samo, o ch chodzi we wszystkich sporach ideologicznych na obszarze całej historii chrześcijaństwa - o stosunek między skończonym światem doświadczenia, a światem nadprzyrodzonym (...)Czy naturalny nasz rozum potrafi przekroczyć granice swojego świata i zdobyś sam wiedzęo sprawach boskich, czy też ma zamilknąć w pokornym bezruchu i ukorzyć się przed tym, co mu się musi jawić jako niemożliwe, a zarazem ponad wszelką wątpliwość pewne? Ale Pascal atakuje także jezuitów z powodów etycznych, jako tych którzy na zbyt wiele pozwalają grzesznikom. Ta krytyka jezuitów uderzała w pewnym sensie w samą instytucję Kościola, nic dziwnego, że w 1660 roku Prowincjałki zostały zakazane. Ważne jest także w Prowincjałkach rozróżnienie na łaskę skuteczną i wystarczającą, wokól którego to rozróżnienia toczył się poważny spór pomiędzy jansenistami, a jezuitami.
Jeden z najwybitniejszych XX-wiecznych filozofów niemieckich Ernst Cassirer (1874–1945) przeszedł do historii jako teoretyk „form symbolicznych”. Jego monumentalna Philosophie der symbolischen Formen (Filozofia form symbolicznych, 1923–1929) nie została (i zapewne już nie zostanie) przełożona na język polski, ale Esej o człowieku stanowi poniekąd skrót tamtego dzieła i jego uaktualnienie napisane w innym czasie (1944), w innym języku i w innym miejscu (w USA, Cassirer bowiem, żydowskiego pochodzenia wrocławianin, w 1933 roku wyemigrował z Niemiec). Autor, zaliczany do neokantystów, postrzega formy symboliczne jako swoistą sieć narzuconą na rzeczywistość i pośredniczącą w jej postrzeganiu. Człowiek nie żyje już w świecie fizycznym, lecz w symbolicznym: w świecie języka, mitu, religii, sztuki, nauki… Nie odnosi się bezpośrednio do rzeczywistości, nie stoi wobec niej „twarzą w twarz”. Ta sieć to echo Kantowskich form naoczności i kategorii intelektu „nakładanych” na „rzecz w sobie”, a zarazem umożliwiających w ogóle jakiekolwiek poznanie. Cassirer uprawia jednak raczej antropologię niż metafizykę. Bardziej niż wyjaśnianie tego odwrócenia „naturalnego porządku” zajmuje go działalność ludzkiego animal symbolicum wewnątrz „sieci”. Najwyżej sytuując w kulturze naukę, jest świadkiem i komentatorem jej gwałtownego rozwoju w pierwszych dekadach XX wieku, ale stara się ją ujrzeć w całokształcie „form symbolicznych”.
W niniejszych rozważaniach spróbuję odpowiedzieć na szereg pytań związanych z fenomenem wpływu Heglowskiej filozofii. Będę starała się przedstawić czynniki, dzięki którym wciąż jeszcze badamy i zachowujemy ją w naszej naukowej pamięci. (…) Swoje refleksje nad zjawiskiem oddziaływania Hegla oprę bezpośrednio na analizie hiszpańskiej recepcji podstaw jego systemu. Będę się starała wskazać zarówno przyczyny, jak i znamiona jego obecności w hiszpańskiej kulturze od drugiej połowy XIX aż do końca pierwszej połowy XX wieku, rozpoczynając od szkoły sewilskiej a kończąc na szkole madryckiej. Na przestrzeni przeszło stu lat dochodzi tam bowiem do silnego oddziaływania filozofii Hegla na życie intelektualne i społeczno-polityczne. Twórczy nurt heglizmu na trwałe zadomawia się w hiszpańskiej filozofii. Wyznacza tam podstawowe kierunki kształtowania się dyskursu filozoficznego. Nadto przyczynia się do unowocześnienia struktur państwowych i prawnych.
fragment Wstępu
Autorzy opisują wielką tajemnicę ezoteryczną, jaką była Konferencja Bożonarodzeniowa 1923/1924 Światowego Towarzystwa Antropozoficznego otwierająca nowy rozdział historii. Książka przedstawia jej duchowe tło i kosmiczny wymiar, jakim było stworzenie przez Rudolfa Steinera nowych misteriów. Przedstawione są związane z tą Konferencją zadania tych nowych misteriów, podane przez twórcę antropozofii, które do dzisiaj pozostają aktualne i są dostępne dla każdego.
Fluks to fascynujący, porywający esej, który bezpośrednio stara się odpowiedzieć na kwestię postawioną w konkursie rozpisanym przez Fundację na Rzecz Myślenia im. Barbary Skargi, ale w sposób, który wydaje się zupełnie oryginalny, bowiem wątkiem, na którym osnute są w nim rozważania, jest tytułowy fluks albo raczej pierwotny miszmasz, mieszanina płynów ustrojowych. Ten otwarty na przepływ „quasi-byt” ma teraz odegrać rolę zwornika rozważań o wspólnocie i zastąpić „suche ciało”, podmiot postulowany przez filozofie metafizyczne.
Punktem wyjścia tekstu jest analiza i krytyka całkowicie wysterylizowanego nowoczesnego podmiotu, odizolowanego od świata zewnętrznego i nieustannie obawiającego się zakażenia obcą materią. Esej to protest suchego ciała, które z powodu nadmiernej higieny cierpi na ciągłe alergie i choroby autoimmunologiczne. To swoisty hymn na cześć przełamującego granice ciał politycznych i ciał indywidualnych przepływu płynów ustrojowych. Fluks to ćwiczenie z myślenia wspólnoty materialnej, lepkiej i płynnej.
Zdaniem Autora dążąc do pełnego oddzielenia się od środowiska, staliśmy się jednocześnie bardziej samotni niż kiedykolwiek. W pełni indywidualny i odizolowany podmiot nie potrafi już nawet pomyśleć wspólnoty, chociaż tęskni za nią jak za niczym innym. W zatomizowanym świecie sterylnych granic i osuszonych ciał obsceniczna, przyziemna i materialna natura wspólnoty budzi obrzydzenie: jest ona bowiem z punktu widzenia indywidualnego podmiotu niehigienicznym skandalem mieszania się ciał, lepkim skandalem wymiany płynów ustrojowych.
Tekst rozwija się w oparciu o dialog z wieloma propozycjami współczesnej humanistyki, humanistyki różnych nurtów, także w pewnym sojuszu ze współczesną nauką. Esej Krzysztofa Pacewicza to znakomity przykład myśli autentycznej, bezkompromisowej, odważnej, krytycznej, ale wolnej od dogmatyzmu i intelektualnego zacietrzewienia.
O Autorze:
Krzysztof Pacewicz
(ur. 1989 w Warszawie) - filozof, kulturoznawca, związany z Wydziałem „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Współredaktor książek Foucault: źródła // ujścia (Warszawa 2015) i Gamification: Critical Approaches (Warszawa 2015), współzałożyciel Laboratorium Techno-Humanistyki WAL UW, publicysta Res Publiki Nowej. Zajmuje się teorią biopolityki, metafizyką życia i filozofią ciała.
Pochwała litości. Rzecz o wspólnocie to traktat antropologiczny, w którym autor prowadzi czytelnika aż do granicy języka filozoficznego, mierzącego się z dramatem ludzkiej egzystencji nie po to, by zagłuszyć ją słowami, lecz po to, by przygotować człowieka na mądre i milczące wejrzenie w otchłań irrealnego, przed-logicznego istnienia ludzkiej wspólnoty. Ta wspólnota na swym pierwotnym, archaicznym poziomie jest „lita”, czyli jednorodna, a przez to wolna jeszcze od struktur społecznych, idei moralnych, a nawet uczuć. Bardzo trudno ją dostrzec – tak jak trudno jest wykryć kosmiczne promieniowanie tła. A jednak nie jest to niemożliwe.
„Aktualność oraz humanistyczna wymowa to cechy dystynktywne książki Jana Hartmana. Jeśli uwzględnić obszerność podjętej przez autora problematyki, sprawność, z jaką prowadzi on swój wywód, i wnikliwość, która stanowi uderzającą aurę całego przedsięwzięcia, to zaiste trzeba powiedzieć, że oto do rąk czytelnika trafia mały wielki traktat! Pro forma tylko można dodać – Hartman jest przecież doświadczonym autorem, mającym na koncie wiele publikacji – że jego książka, oprócz tego, iż ma istotną wagę merytoryczną, jest doskonale napisana”.
Z recenzji prof. Krzysztofa Matuszewskiego
Litość jest prosta i słaba, za każdym razem oddana temu, nad czym moje ja się lituje, a przez to odporna na zredukowanie i zdefiniowanie. Jako słabe dobro wymyka się totalności. W litej jedności objętych moją i wzajemną litością wzrasta gotowość na śmierć, zapomnienie, pominięcie w chwale zbawienia. Struchlała i zastygła w litości wspólnota wykluczonych ze zbawienia doświadcza wolności-ku-śmierci, najbardziej radykalnego gestu ludzkiej autonomii i solidarności ze wszystkim, co zostało z triumfującego dobra-ku-Dobru wykluczone.
Fragment książki
Rzeczy żyją - zdaniem Remo Bodei fakt ten nie ulega wątpliwości. Mówi nam o tym nie tylko nasze codzienne doświadczenie, ale także zrodzone zeń literatura i sztuka. Nie trzeba więc zatem pytać czy rzeczy żyją, ale należy zadać sobie pytanie: jak żyją Rozstrzygnięcie tej kwestii jest istotne nie tylko dlatego, że pozwala nam lepiej rozumieć je same, ale także - a może przede wszystkim - dlatego, że dzięki temu jesteśmy w stanie pełniej uświadomić sobie naszą własną kondycję. Ta bowiem - jak uczy nas filozofia już od starożytności, o czym wszak jesteśmy skłonni zapominać - jest nieuchronnie uwarunkowana przez rzeczy. Człowiek od zawsze otacza się nimi, bez nich nie byłby tym, kim jest. Również one nie byłyby tym, czym są bez człowieka. Rzeczy zatem żyją własnym życiem, ale zarazem żyją tak, jak im na to pozwalamy. I odpowiednio - my żyjemy naszym życiem, niemniej na tyle, na ile pozwalają nam właśnie one.By uchwycić życie rzeczy, Bodei analizuje dzieła literackie - od Horacego po Lydię Flem - oraz XVII-wieczne martwe natury. Przywołuje też całą plejadę badaczy - socjologów, antropologów, historyków, ale przede wszystkim filozofów. Arystoteles, Plotyn, Kartezjusz, Spinoza, Kant, Hegel, Marks, Husserl, Heidegger, Merleau-Ponty - nie sposób wyliczyć ich wszystkich. To bowiem właśnie filozofia dostarcza pojęć, za pomocą których można ująć rzeczowość wraz z konstytuującą ją dychotomią przedmiot - rzecz.
Wykłady z filozofii mediów Jana Pawła Hudzika to oryginalna i pionierska publikacja na gruncie polskiego piśmiennictwa medioznawczego. Autor prezentuje krytyczne i całościowe spojrzenie na media, punktem wyjścia czyniąc perspektywę filozoficzną. Niełatwe zagadnienia filozofii mediów "od Platona do Baudrillarda" przedstawione zostały w sposób, dzięki któremu zarówno adepci, jak i czytelnicy zdecydowanie bardziej zaawansowani, jeśli chodzi o wiedzę na temat mediów, znajdą w publikacji Jana Pawła Hudzika interesujący materiał do przemyśleń.
Dzięki tym naukom możemy wczuć się głęboko w życie, które jest naszą ojczyzną, w głębię naszej duszy, a tym samym doświadczyć, kim jesteśmy naprawdę, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Gabriele tłumaczy i wyjaśnia nam te wielkie kosmiczne nauki Jezusa z Nazaretu.
Pokazuje, jak możemy je stosować w naszym codziennym życiu, w naszym domowym zaciszu, w pracy i w czasie wolnym. Na przykład – uczymy się prawidłowo pojmować naszych bliźnich, uniezależniać się od opinii i uznania innych, znajdować właściwą koncentrację i wiele więcej. Stopniowo odczuwamy w nas Wolnego Ducha, Boga w nas.
Chrystus Boży objawił przez Gabriele:
Jeśli znalazłeś siebie, to znalazłeś Boga i wszechświat jest twoim domem. Wtedy nie musisz rozglądać się za wszechświatem ani na prawo, ani na lewo, ani do góry, ani w dół – wszechświat jest w tobie; w tobie jest Bóg; w tobie jest twój bliźni; w tobie są wszystkie siły królestw przyrody. Jeśli znalazłeś siebie, to wszystko ujrzysz w sobie, gdyż ty sam jesteś wszystkim we wszystkim.
Książka ta zainteresuje każdego, kto chciałby pozbyć się strachu przed śmiercią i osiągnąć świadome życie, bezpieczeństwo, pogodę ducha i wewnętrzną stabilność - ponieważ, tak pisze Gabriela: ""Kto uczy się rozumieć swoje życie, nie musi już bać się śmierci"". Książka ta doprowadza do porządku i wyjaśnia wiele nieporozumień powstałych w wyniku błędnego przekazywania nauki pierwszych chrześcijan, opisuje między innymi, jak wczesnochrześcijańska nauka o reinkarnacji została nagle potępiona i jakie są tego fatalne następstwa.Ponadto Gabriela daje czytelnikowi wgląd między innymi w to, jak należy rozumieć słowo ""życie"" w jego prawdziwym znaczeniu, jaki sens i cel ma ziemskie życie człowieka i jaki jest, zupełnie indywidualny, związek pomiędzy jego życiem i umieraniem oraz dalszym życiem ""po tamtej stronie"". Opisuje ona różne sytuacje, w jakich może znaleźć się dusza, gdy umiera ludzkie ciało i jakie z tego wynikają następstwa. Czytelnik dowiaduje się też na przykład, jakie konsekwencje ma dla jego duszy i życia ""po drugiej stronie"" przeszczepienie organów.Jak czerwona nitka przewija się przez tę książkę wskazywanie na wewnętrzną samodzielność każdego człowieka w jego życiu. Jednocześnie przybliża się czytelnikowi pewność, że nie jest on pozostawiony samemu sobie: Bóg jest blisko niego i każdy może się do Niego zwrócić, bez kapłanów i innych pośredników.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?