Reporter wsiada do autobusu pełnego ludzi, którzy chcą uciec od życia, jakie oferuje im zdziadziała Ameryka tak w 1968 roku powstaje powieść Próba kwasu w elektrycznej oranżadzie i staje się jedną z najgłośniejszych książek non-fiction w USA. Zarówno z powodu tematu, jak i stylistycznej pirotechniki autora. To opowieść o sławnym pisarzu Kenie Keseyu, autorze powieści Lot nad kukułczym gniazdem (na jej podstawie powstał nagrodzony pięcioma Oscarami film Miloa Formana), oraz grupie hipisów i niedostosowanych do wymogów kapitalizmu freaków, którym Kesey przewodził. Byli młodymi ludźmi i wpadli w pułapkę kwasu. Wpadli pisze Wolfe do tego stopnia, że nie mogli odnaleźć życia. Nazywani Merry Pranksters Wesołymi Zgrywusami wyruszyli kolorowym autobusem w podróż po Stanach.W Historii literatury amerykańskiej czytamy, że w Próbie kwasu... zwolenników poszerzania świadomości halucynogenami obserwujemy z zewnątrz, a jednocześnie możemy zwiedzać ich mózgi w chwili tego poszerzenia.Ta książka w równym stopniu może kogoś zachwycić i zbrzydzić. Przez wielu czytelników została odebrana jako apoteoza ruchu hipisowskiego i ucieczki od dominującej kultury. Przez innych jako krytyka nadmiernej wolności i grozy, które niesie narkotyk.Wydana w Polsce po raz pierwszy 27 lat temu w ostatnich latach osiągała na portalach aukcyjnych trzycyfrowe ceny. Tom Wolfe był jednym z czołowych autorów Nowego Dziennikarstwa i nurtu Gonzo, które wzbogaciły amerykańską i światową literaturę o prawdę, jakiej nie umieli przekazać pisarze i pisarki fikcji. Przesuwał granice tego, co w dziennikarstwie jest dopuszczalne. Rozpasanie językowe i ekspresja Wolfea stały się wręcz nieokiełznane. Próba kwasu jest festiwalem niepoprawności politycznej. A dziś, kiedy słowa mają być wyważone i niewykluczające, staje się też historycznym dokumentem językowym. O swoim głównym bohaterze Kenie Keseyu Wolfe pisze, że miał wyryte na czole słowa ambitny wieśniak. Pochodził z Oregonu czy słyszeliście kiedy, żeby ktoś był z Oregonu? i cedził słowa jak na wsi w Oregonie. A kiedy Kesey przy kolacji usiłował coś powiedzieć, jego interlokutor zwracał się do gości: Z rozkoszą wysłucham wszystkiego, co pan Kesey ma do powiedzenia gdy tylko nauczy się jeść z talerza, nie przytrzymując mięsa kciukiem. Wolfe nie oszczędza w tej książce nikogo. Po jej lekturze Norman Mailer napisał w The New York Review of Books: Trzeba wreszcie rozważyć tę możliwość, że Tom Wolfe to nasz najlepszy pisarz.
Dziecko, które przeżyło piekło wojny, już zawsze będzie ją w sobie nosić. To dziecko dorastało w świecie, w którym jedno słowo, kolor oczu lub nieostrożny gest mogą sprowadzić śmierć, naznaczą na całe życie. Jak mimo bólu, lęku, tęsknoty zbudować w sobie siłę i odnaleźć nadzieję? Jak przeżyć następny i kolejny dzień? Jak nauczyć się kochać siebie i innych?Roma Ligocka osobiście, szczerze, wprost intymnie opowiada o tragedii, o zagładzie, którą przeżyła w dzieciństwie.Dziś, w obliczu wojny, która dzieje się tu i teraz, na naszych oczach - autorka zdecydowała się przybliżyć czytelnikom fragmenty swoich bestsellerowych powieści, m.in. Dziewczynki w czerwonym płaszczyku, Dobrego dziecka, Siły rzeczy w nowym układzie i opracowaniu.Dziecko wojny stanowi jedyny w swoim rodzaju zapis wojennych przeżyć widzianych z zupełnie nowej perspektywy. Pokazuje też siłę doznań z dzieciństwa, które nie opuszczają człowieka przez całe życie. Są w książce także teksty nowe, pisane dziś, z potrzeby chwili w obliczu wspólnych nam wszystkim doświadczeń. Jest w niej niezwykła siła wyrazu i intensywność uczuć. Są gorycz, walka z samą sobą, ale też nadzieja, która nigdy nie powinna nas opuszczać.Wydanie wzbogacone ilustracjami, które Roma Ligocka stworzyła w okresie dziecięcym i młodzieńczym."Każda wojna kiedyś się skończy, pozostawi ludzi oniemiałych z zamkniętymi ustami". Roma Ligocka, Dziecko wojny"I nie ma w życiu innej drogi do celu niż ta, którą przemierzamy własnymi zranionymi bosymi stopami codziennie i cierpliwie. A jednocześnie jest w nas ta niezaspokojona tęsknota, oby już, natychmiast oderwać się od ziemi, lecieć ku słońcu. Szybować w błękicie, płynąć lekko, bez wysiłku. Mieć skrzydła". Roma Ligocka, Dziecko wojny
Proces zbrodniarza, komendanta KL Plaszow, który własnoręcznie zamordował przeszło 500 osób we wstrząsających zeznaniach ofiar. Amon Leopold Gth nazywany był przez dawnych podwładnych panem na Płaszowie, a przez więźniów katem z Płaszowa.W gmachu Sądu Okręgowego przy ul. Senackiej w Krakowie 27 sierpnia 1946 r. przed Najwyższym Trybunałem Narodowym (NTN) rozpoczęła się rozprawa główna w procesie przeciw byłemu komendantowi KL Płaszów k. Krakowa Amonowi Gthowi. Przewodniczył jej sędzia dr Alfred Eimer prezes Sądu Specjalnego w Krakowie. W skład kolegium sędziowskiego NTN weszli dr Mieczysław Dobromęski prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie i dr Józef Zembaty sędzia Sądu Specjalnego w Katowicach. Funkcję ławników pełnili posłowie: Albin Jura, Marian Lityński, Pelagia Lewińska oraz Franciszek Żymała. Prokuratorami, którzy przygotowali akt oskarżenia, byli w ramach NTN dr Tadeusz Cyprian i Mieczysław Siewierski. Dopiero po kapitulacji Niemiec Amon Gth został rozpoznany, a następnie ponownie aresztowany, tym razem przez żołnierzy amerykańskich. Następnie jako zbrodniarza wojennego już w maju 1946 r. wydano go w ręce władz Polski ludowej. Były komendant do czasu rozprawy i ogłoszenia wyroku przebywał w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie.Postępowanie przed NTN przeciw Amonowi Gthowi trwało dziesięć dni, od 27 sierpnia do 5 września 1946 r. W jego trakcie zeznania składali byli więźniowie z KL Płaszów.Proces byłego komendanta KL Płaszów stanowił wydarzenie, które chciało śledzić bardzo wielu ludzi. Była to sprawa na tyle głośna, że by uniknąć przypadkowych gapiów wprowadzono specjalne karty wstępu na salę rozpraw. Rozprawie przysłuchiwali się wybrani byli więźniowie Płaszowa oraz politycy, prawnicy i dziennikarze. Niektóre fragmenty z jej przebiegu były transmitowane za pośrednictwem megafonów, by mógł je słyszeć zebrany przed sądem tłum. Nie dziwi zatem, że na czas trwania postępowania karnego przeciw Gthowi specjalny pluton Milicji Obywatelskiej zabezpieczał strony procesu, zapewniał porządek na sali rozpraw i przed gmachem sądu. Milicjanci zobowiązani byli do zwracania szczególnej uwagi, czy wchodzący na salę nie mają ze sobą broni. Gth przyjął tradycyjną dla nazistowskich zbrodniarzy wojennych linię obrony. Z jego zeznań wynikało, że był człowiekiem, który znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. W dodatku to jego zwierzchnicy popełniali zbrodnie, byli za nie politycznie i moralnie odpowiedzialni, bo wydawali rozkazy, które on, jako żołnierz i podwładny, zmuszony był wykonać. Wyrok ogłoszono 5 września 1946 r. Amon Leopold Gth został skazany na karę śmierci na podstawie art. 1 § 1 dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. ze zmianami wprowadzonymi dekretem z 16 lutego 1945 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego, oraz art. 47 § 1a i art. 52 § 2 kodeksu karnego (k.k.). Po wysłuchaniu wniosku prokuratora NTN wydał opinię, że skazany Gth nie zasługuje na ułaskawienie ze względu na brak jakichkolwiek przesłanek stanowiących okoliczność łagodzącą.Wyrok przez powieszenie wykonano 13 września 1946 r. w więzieniu Montelupich w Krakowie, a informację o tym prokurator Specjalnego Sądu Karnego w Krakowie podał do wiadomości publicznej w formie obwieszczenia.
Stanisława Gogołowska od początku okupacji hitlerowskiej we Lwowie była codziennym świadkiem koszmarnych zbrodni i najbardziej wyrafinowanego okrucieństwa. W jednym z najstraszliwszych kombinatów śmierci w obozie janowskim (nazwa obozu powstała od ulicy Janowskiej we Lwowie), miała możność poznania całego potwornego mechanizmu ludobójstwa.Okupacyjne losy autorki splotły się z tym właśnie obozem od pierwszego dnia jego istnienia, a nawet, jeszcze wcześniej, gdy go dopiero organizowano. Spenetrowała obóz janowski aż nazbyt dobrze. Zetknęła się tam z najohydniejszymi oprawcami stanowiącymi załogę obozową, od zwykłych pionków, którzy znęcali się i mordowali ślepo, bezmyślnie wykonując rozkazy, poprzez urodzonych morderców, którzy czynili to con amore; z własnej inicjatywy izniebywałą wymyślnością, aż do samych oberkatów, tylko z zewnętrznego wyglądu przypominających ludzi.
BOJOWNIK W ARMII BOGACały czas potrzeba wojowników Boga, gotowych do walki. Ludzi odważnych i wytrwałych, gdy walka trwa i będzie trwać, dopóki na ziemi pozostanie choćby jeden człowiek. Domenico AgassoKim był ks. Gabriele Amorth- człowiek o tysiącu twarzy, egzorcysta, który uwolnił z diabelskich sideł kilkadziesiąt tysięcy ludzi? Jak wyglądało jego życie przed rozpoczęciem posługi egzorcysty? Jaką rolę w jego kapłaństwie odegrały objawienia w Medjugorje? I jak na jego życie oraz posługę wpłynęły faszyzm i druga wojna światowa? Odpowiedzi na wszystkie te pytania szuka włoski dziennikarz Domenico Agasso, który w swojej książce odsłania kulisy życia najsłynniejszego egzorcysty naszych czasów. Ksiądz Amorth był duchowym synem o. Pio i uczniem o. Candida Amantiniego. Przez trzydzieści lat pełnił służbę oficjalnego egzorcysty Watykanu. Założył Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów - które do dzisiaj działa na całym świecie - i był jego przewodniczącym. Postać ks. Amortha, nawet po śmierci, szokuje i wzbudza zainteresowanie. Podczas prac nad książką Domenico Agasso korzystał z dokumentów, pamiętników i świadectw osób, które znały egzorcystę. Zachęca w niej do zagłębienia się w historię człowieka, który odegrał znaczącą rolę w historii Włoch i współczesnego Kościoła- Bożego bojownika, łamiącego wszelkie stereotypy.
Zanim Rafał Lemkin w czasie Zagłady ukuł termin genocide, „ludobójstwo”, eksterminacja całych grup społecznych była w ogólnie przyjętej opinii prawników i rządzących suwerennym prawem władz każdego kraju. „Farmer ma prawo wytępić swoje stado. Jeśli próbujesz mu w tym przeszkodzić, naruszasz cudzą własność”. Konstanty Gebert śledzi historię ludobójstw ostatnich 120 lat, od wymordowania przez cesarskie Niemcy rdzennych mieszkańców Namibii, przez dokonane przez Turków ludobójstwo Ormian, zbrodnie popełnione w Kambodży Czerwonych Khmerów oraz w Rwandzie i w b. Jugosławii, aż po dokonujące się dzisiaj w Chinach wyniszczanie Ujgurów. Pyta o ich źródła i konsekwencje oraz o to, czy i jak możemy je powstrzymać, by hasło „Nigdy więcej” nie było pustym frazesem. Czy książka o ludobójstwie może być zajmująca? Bezstronna? Jednoznaczna? Krzepiąca, choć niezostawiająca złudzeń? Przystępna, nawet sprawcza? Jeśli tak, to taka właśnie jest ta książka. Prof. Joanna Tokarska-Bakir, Uniwersytet Warszawski i Polska Akademia Nauk Ta niezwykła książka jest próbą odpowiedzi na pytania, które stawiali sobie myśliciele tej miary co Rafał Lemkin, Hannah Arendt czy Zygmunt Bauman. Gebert stawia i dokumentuje tezę, że Zagłada nie była w historii Europy i świata aktem jednorazowym i wyjątkowym. Jego przemyślenia skłaniają do zadumy nad tym, co sprawia, że normalni ludzie stają się jej sprawcami. I dlaczego immanentne zło zyskuje w oczach sprawców rangę moralnej wartości. Prof. Adam Daniel Rotfeld, Uniwersytet Warszawski Konstanty Gebert w sposób niezwykle erudycyjny przypomina, że masowy mord towarzyszy człowiekowi przynajmniej od rzezi antycznej Troi. Ale w ludobójstwie nie chodzi o przyjemność mordowania. Jest ono, na zgubę naszych sumień, drogą ku koślawej i zbrodniczej przebudowie świata. To ludzie ludziom gotują ten los, a okrzyk „Nigdy więcej” może być traktowany jak okrutna drwina. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy umieją się przejmować losem bliźnich. Paweł Smoleński, „Gazeta Wyborcza” Konstanty Gebert (ur. 1953) rozpoczął działalność dziennikarską w prasie podziemnej (dwutygodnik „KOS”, gdzie zaczął używać pseudonimu „Dawid Warszawski”); z „Gazetą Wyborczą” związany jest od jej powstania. Był jej korespondentem podczas wojny w Bośni, a przy tym współpracownikiem specjalnego sprawozdawcy ONZ Tadeusza Mazowieckiego. Relacjonował też wydarzenia m.in. z Turcji, Indii (Kaszmir) i Birmy, przez lata śledził konflikt izraelsko-palestyński, badał skutki ludobójstwa w Rwandzie. Był zarazem jednym z architektów odrodzenia życia żydowskiego w Polsce, współzałożycielem niezależnego Żydowskiego Uniwersytetu Latającego i Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz twórcą i pierwszym naczelnym żydowskiego miesięcznika „Midrasz”. Jest autorem 12 książek i kilku tysięcy artykułów prasowych opublikowanych w Polsce i za granicą. Wykładał m.in. na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, Uniwersytecie Berkeley w Kalifornii, Grinnell College i Collegium Civitas.
"Obrona człowieka" to zbiór esejów, które łączy jedno: chęć uchronienia osoby ludzkiej przed zakusami pragnących ją pochłonąć systemów. Wiek XX był stuleciem, w którym sekularyzacja dotknęła nie tylko religii, ale i gnozy. W związku z tym powstało wiele odmian gnozy politycznej, społecznej czy kulturowej, ubranej często w kostium nauki, lecz propagującej zabobon. Ich piewcy z poczuciem nieomylności głosili, że tylko oni posiedli klucz do szczęścia dla całej ludzkości. W tej globalnej - a niekiedy wręcz kosmicznej - perspektywie, ginęła natomiast jednostka, ze swą konkretną tożsamością i osobistymi pragnieniami. I właśnie w obronie takiego konkretnego człowieka z krwi i kości - a więc w obronie każdego z nas - staje G. K. Chesterton.Wszyscy ludzie są zwyczajnymi ludźmi - a ludzie nadzwyczajni to ci, którzy to rozumieją - G.K. Chesterton
Książka jest zapisem wspomnień Józefa Bau z czasów okupacji, w Krakowie i obozie KL Plaszow.Józef Bau urodził się w1920 roku, w Krakowie.Po ukończeniu Gimnazjum Hebrajskiego w 1938 roku rozpoczął studia w Państwowym Instytucie Sztuk Plastycznych. Przerwaną na początku okupacji edukację kontynuował po wojnie, kończąc tę samą uczelnię zwaną już jednak Wyższą Szkołą Sztuk Plastycznych.W 1940 roku podczas wielkiej hitlerowskiej akcji wysiedlania Żydów z Krakowa nie otrzymał kenkarty i razem z bratem ukrywał się w podkrakowskiej wówczas wsi Olsza. Po utworzeniu krakowskiego getta w marcu 1941 roku przedostał się tam z bratem nielegalnie i zamieszkał z resztą rodziny. Dzięki niebywałemu talentowi plastycznemu i zbiegowi okoliczności rozpoczął pracę jako grafik dla urzędów niemieckich, dzięki czemu udało mu się otrzymać kenkartę i zalegalizować pobyt w getcie. Nielegalnie podrabiał też dokumenty dla Żydów, wielokrotnie ratując im w ten sposób życie.Po likwidacji getta w marcu 1943 roku został wraz z innymi pracującymi przeniesiony do świeżo utworzonego przez hitlerowców obozu pracy przymusowej Plaszow (przekształconego w styczniu 1944 roku w obóz koncentracyjny). W obozie poznał współwięźniarkę Rebekę Tennenbaum, z którą wziął tam potajemnie ślub, uwieczniony pół wieku później przez Stevena Spielberga w Liście Schindlera. W okresie likwidacji obozu w drugiej połowie 1944 roku znalazł się dzięki wstawiennictwu żony na tzw. liście Schindlera (mimo iż w samej fabryce Schindlera nie pracował) i został wraz ponad tysiącem Schindlerjuden ewakuowany na Morawy, gdzie doczekał końca wojny.9Po powrocie do Polski zamieszkał ponownie w Krakowie. W drugiej połowie lat czterdziestych pracował jako grafik i ilustrator dla Przekroju, Żołnierza Polskiego i Szpilek. W 1950 roku ze względu na stale rosnącą opresję systemu stalinowskiego zdecydował się na wyjazd z rodziną do Izraela, co po wielu perturbacjach doszło wreszcie do skutku. W 1956 roku otworzył w Tel Awiwie własne studio filmowe, w którym zapoczątkował produkcję izraelskich filmów animowanych. Tworzył autorskie filmy animowane, reklamy, plakaty, pisał książki i wiersze.Zmarł 26 maja 2002 roku, pięć lat po ukochanej żonie.
"Dziennik" Kazimierza Sakowicza to zapis masowej zbrodni niemieckiej popełnionej w podwileńskim letnisku Ponary. Miejscem zaplanowanej zbrodni była nieukończona sowiecka baza paliwowa z głębokimi wykopami pod zbiorniki paliwa. Największe z nich, jako doły śmierci, pomieściły po kilkanaście tysięcy pomordowanych. Praktyczni Niemcy "potencjał" dobrze skomunikowanego miejsca odpowiednio wykorzystali. Wykonawcami i egzekutorami przeprowadzonego ludobójstwa byli kolaborujący z Niemcami Litwini. Notatki obejmują okres od 11 lipca 1941 do 6 listopada 1943 r. Autor, przedwojenny dziennikarz i wydawca, członek AK, od 1941 r. mieszkał w Ponarach, jego dom sąsiadował z "Bazą". Był naocznym świadkiem masowych zbrodni i egzekucji, scen okrutnych i dantejskich -- wszystko, na chłodno, szczegółowo, spisywał na luźnych kartkach i skrawkach papieru, zarówno to co zobaczył, jak i to, co usłyszał od innych. Zapiski chował do butelek i zakopywał w ogrodzie. Odnaleziono je przypadkowo po wojnie. Oprócz mordowanych w Ponarach Żydów, obywateli polskich z Wilna i okręgu wileńskiego (ok.70 tys.), rozstrzeliwano tu również Polaków, żołnierzy ZWZ-AK, zakładników spośród polskiej inteligencji wileńskiej, również jeńców radzieckich.
"Auschwitz zwykły dzień" to historie i zdarzenia jakie miały miejsce w KL Auschwitz, uwiarygodnione zeznaniami więźniów, ich wspomnieniami i innymi dokumentami. Adam Cyra jest z wykształcenia historykiem, obronił pracę doktorską o rotmistrzu Pileckim, jest również starszym kustoszem w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Napisał wiele książek i artykułów poświęconych historii tego obozu, w tej przybliża historie głośne i znane, i te trochę zapomniane, również sylwetki uwięzionych i ich oprawców; zdrajców, kapo, zbrodniarzy i bohaterów --rotmistrza Witolda Pileckiego, najsłynniejszego z żołnierzy wyklętych, nie mogło wśród bohaterów zabraknąć, Adam Cyra jest autorem bestsellerowej książki o nim i pracy naukowej na jego temat.Prowadzony przez Adama Cyrę blog "Wprawnym okiem historyka" w znacznej części poświęcony jest Auschwitz publikowane historie w nim również poruszał.
Stanisław Nogaj był dziennikarzem, działaczem niepodległościowym, powstańcom wielkopolskim i śląskim, porucznikiem WP.Aresztowany w marcu 1940 r. przez gestapo został osadzony w Dachau, następnie w Mauthausen-Gusen, gdzie pracował w kancelarii obozowej oraz organizował obozowe mecze piłki nożnej.Stanisław Nogaj miał przymus pisania, który przydał mu się w KL Gusen. Od chwili, kiedy aresztowano go w Sosnowcu, myślał głównie o tym, jak zdobyć papier i ołówek. Zeszyt ukradł z obozowego biura, gdzie przydzielono mu pracę -- znał przecież niemiecki i umiał pisać na maszynie. Ukrywał notatnik w sienniku, ale kapo szybko go zauważył i wrzucił do latryny. Wtedy na podłodze przy piecu Nogaj odkrył szparę, w którą można wrzucić coś cienkiego, baraki były budowane na palach, pod podłogą znajdowała się pusta przestrzeń wysoka na metr. Żeby tam coś znaleźć, trzeba by wszystko zrywać. Zapisane kartki pakował więc do kopert i wrzucał do skrytki. Pod koniec wojny razem z bratem, który też był więźniem Gusen, oderwali deski i wydobyli zabrudzone koperty. Tak powstała książka Nogaja "Gusen.Pamiętnik dziennikarza" (1945) o obozie, w porównaniu z którym Dachau nazywano sanatorium, a do Auschwitz byli więźniowie tej katowni gotowi byli wracać na kolanach. Po wojnie niemiecki prokurator powiedział mu: "Myślałem, że wiem o Gusen wszystko, dopóki pana nie poznałem". Niemcy uznały Nogaja za wroga już w 1937 roku.Dziennikarska relacja z Gusen powstała na podstawie ocalałych zapisków, precyzyjna w szczegółach, poraża ogromem zbrodni, okrucieństwa, wyzwolonego sadyzmu i "asortymentu" możliwych śmierci. Przeważająca część pamiętnika Nogaja z Gusen nigdy nie została opublikowana, książka zawiera wszystkie ocalałe zapisy Stanisława Nogaja z KL Gusen.
RADOGOSZCZ-GUSENApele przebiegały szybko i sprawnie, gdy wszystkie liczby się zgadzały. Kiedy jednak kogoś brakowało rozpętywało się istne piekło. Esesmani, blokowi i kapo przetrząsali każdy kąt obozu w poszukiwaniu brakującego więźnia. My zaś staliśmy na baczność, dopóki go nie odnaleźli żywego lub martwego. Trwało to kilkanaście minut, czasem godzinę lub dłużej. Jeżeli więzień żył, był natychmiast bestialsko mordowany na oczach całego obozu.Podobna zasada obowiązywała w przypadku ucieczek z Gusen. Wszyscy musieli stać i czekać, aż uciekinier zostanie schwytany i przyprowadzony na plac apelowy. Zazwyczaj esesmani "urozmaicali" nam czas wybuchami wściekłości. Bili kogo popadło i czym popadło. Oczekiwanie przedłużało się czasem do późnych godzin nocnych, ale komando "Steyr" było zwalniane trochę wcześniej, gdyż musiało odpocząć nie mogło psuć produkcji.
„Pięciu braci z Miłkowa” to już piąta książka Barbary Sykutowskiej. Jest to wzruszająca i jakże autentyczna opowieść o losach wielopokoleniowej rodziny doświadczonej przez los. W historii tej splatają się – jak w życiu – chwile radosne z momentami bolesnymi, naznaczonymi osobistymi tragediami poszczególnych bohaterów. Autorka przedstawia nam bogatą galerię postaci, które niejednokrotnie błądzą, szukają własnych dróg, próbują odnaleźć swoje małe szczęście, a tym, co je łączy i sprawia, że ciągle przy sobie trwają, nawet mimo dzielącej ich odległości, są więzi rodzinne.
Barbara Maria Sykutowska – urodziła się w Krakowie, gdzie mieszka z rodziną. Jest wnuczką przedwojennego pisarza Zdzisława Sykutowskiego. Pasjonatka psychotroniki, ukończyła akademię Psychotroniczną. Działa jako wszechstronny doradca parapsycholog. Już od lat na Fiverze doradza ludziom z całego świata w trudnych dla nich problemach życiowych. Swoją przygodę z pisarstwem zaczynała od opowiadań, pisząc do tygodników.
Rozpad państwa polskiego w II połowie XII w. objawiający się upadkiem władzy centralnej, skutkował wyodrębnieniem się samodzielnych księstw, w których władzę przejmowali przedstawiciele rozradzającej się dynastii Piastów. W tych okolicznościach pojawiło się też księstwo raciborskie, jako jedno z tych, których geneza tkwiła w konfliktach dynastycznych powodowanych ambicją poszczególnych książąt. Prezentowana publikacja zawiera sylwetki 25 najważniejszych książąt i księżnych raciborskich, od końca XIII w., do początku XVI w., zaprezentowanych na tle ważnych wydarzeń politycznych, gospodarczych, kulturowych i społecznych. Biogramy książąt powstały przede wszystkim w oparciu o źródła (archiwalne i drukowane) oraz o najnowsze ustalenia historiografii, w tym własne badania Autora, profesora Jerzego Sperki.
Biografia Haliny Mickiewiczówny (1923–2001), wybitnej śpiewaczki, występującej między innymi na scenach operowych w Warszawie i Szczecinie, w Teatrze Muzycznym w Gdyni, wspaniałej pedagog, wykładowczyni w Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku, wreszcie osoby o nieprzeciętnej sile charakteru, obdarzonej niezwykłym poczuciem humoru, urokiem i charyzmą, kochanej przez publiczność i uczniów.
Jej życie – począwszy od dzieciństwa, przez czasy wojny spędzone w Warszawie u boku Ady Sari i rozkwit kariery w tużpowojennej Polsce, aż po sukcesy pedagogiczne – to gotowy scenariusz na film.
Katarzyna Iga Gawęcka – pisarka i dokumentalistka. Autorka między innymi znanej i lubianej animowanej serii dla dzieci „Przytulaki”, wielokrotnie wznawianych książek „Kaszëbsczé abecadło”, „Twój pierwszi słoworz” i „Rymowanki z dreszczykiem, chochlikiem i morałem” oraz „Tyrmand i Ameryka” (z Maciejem Gawęckim). Scenarzystka i reżyserka, realizatorka filmów i reportaży dokumentalnych („Zapomniany przyjaciel. Rzecz o Herbercie Hooverze”, „Amerykański brzeg Leopolda Tyrmanda”, „Amerykańscy eksperci o Polsce”).
Obietnica złożona na łożu śmierci, rodzinne tajemnice, przerażająca prawdaSylvia i jej rodzina - litewscy emigranci mieszkający w Stanach Zjednoczonych - zawsze żyli w cieniu dziadka. Spoglądał na nich z portretu surowym spojrzeniem. Sam nigdy nie dotarł do Ameryki, zginął w sowieckiej katowni. Nieustannie jednak wspominano o jego odwadze i wojennych dokonaniach - udziale w powstaniu przeciw komunistycznej okupacji, pobycie w niemieckim obozie koncentracyjnym, partyzantce, odmowie emigracji i męczeńskiej śmierci, kiedy Sowieci wrócili na Litwę. Gdy Litwa odzyskała niepodległość, niezłomny "Generał Wicher" - Jonas Noreika dołączył do panteonu bohaterów narodowych. Sprawiedliwości stało się zadość.Czy jednak na pewno? Wszystko zmienia pewna obietnica. Umierająca matka zobowiązuje córkę - doświadczoną pisarkę i dziennikarkę Sylvię Foti - do napisania biografii dziadka. Aby dotrzymać słowa, Sylvia wchodzi na drogę bez odwrotu i rozpoczyna historyczne śledztwo. Skrywana przez lata prawda, którą ujawni, wstrząśnie nie tylko jej rodziną, ale i całą Litwą.
O jednym z najbardziej cenionych twórców komiksów, nie tylko z PRL-u Od dziecka uwielbiał rysować, choć przez wiele lat dorosłego życia wydawało się, że nic z tego nie będzie. Szersza publiczność poznała go w zeszytach z serii Kapitan Żbik, ale prawdziwą sympatię zdobył Bogami z kosmosu i cyklem przedstawiającym przygody swojskiego superbohatera - Funky'ego Kovala. Bogusław Polch to artysta wybitny, którego przywiązanie do detalu stało się nie tylko znakiem rozpoznawczym, ale także wyznacznikiem jakości dla wielu twórców, którzy na nim się wychowali. Charakterystyczna, wyzywająca, nowoczesna kreska towarzyszyła wielu w trudnym okresie peerelowskiej młodości. A przecież Polch nie zniknął, z powodzeniem tworząc już w wolnej Polsce, i to na wielu różnych obszarach. Kto wie, czy gdyby nie jego wizja, Geralt z Rivii nie wyglądałby inaczej Artystyczne ścieżki Bogusława Polcha są wciąż za mało odkrywane. Może znów warto wybrać się ich szlakiem?
Literacka biografia najsłynniejszego uwodziciela w historii, część książki Trzej piewcy swojego życia, jednego z tomów cyklu przedstawiającego sylwetki znanych osób, noszącego zbiorczy tytuł Budowniczowie świata. Stefan Zweig, ceniony za swoje opowiadania oraz zbeletryzowane, pisane na styku dokumentu i sztuki biografie, kreśli fascynujący wizerunek Casanovy. Tworzy sylwetkę słynnego awanturnika i kochanka nie tylko na podstawie jego pamiętników i innych dokumentów epoki. Po mistrzowsku, w charakterystyczny dla swojej twórczości sposób, uzupełnia źródła pisane podłożem psychologicznym. Poznajemy Casanovę jako człowieka z krwi i kości, ukazanego nie zaledwie powierzchownie, w sferze samych faktów, przez czyny i słowa, ale także kierujące nim uczucia, impulsy, motywy, przekonania, całą jego istotę wewnętrzną. Zweig nie opuszcza swojego bohatera w momencie, na którym kończą się pamiętniki Casanovy. Nie przestaje towarzyszyć mu, kiedy starzejącego się bon vivanta opuszcza wielka sława, przychylność dworów, fortuna i kobiety. Jak żywe stają przed oczyma czytelników przejmujące obrazy ostatnich lat życia Casanovy, na cudzym wikcie, nieomal zapomnianego, wynędzniałego, zrzędliwego starca napisane przez autora, który najbardziej bał się starości.
Zekranizowana opowieść o jednym z najtragiczniejszych wypadków w historii polskiego himalaizmu
Przemysław Wilczyński i Bartek Dobroch wracają do tragicznych wydarzeń z 2013 roku i starają się odpowiedzieć na pytanie, czy tragedia na Broad Peak kładzie kres polskiemu himalaizmowi w takiej formie, w jakiej go dotąd znaliśmy. Analizują feralną wyprawę krok po kroku, a także przeprowadzają poruszające rozmowy ze świad¬kami wydarzeń oraz przyjaciółmi i rodzinami uczestników wy¬prawy. Zgłębiają etykę polskiego himalaizmu i zastanawiają się nad granicami pasji. Czy wspinaczka w najwyższych górach jest hymnem wolności, czy ra¬czej „Himalajami egoizmu”?
Nowe wydanie książki poszerzono o rozdział prezentujący kulisy powstawania filmu fabularnego o dramatycznych wydarzeniach w Karakorum. Broad Peak w reżyserii Leszka Dawida we wrześniu 2022 rok zadebiutował na platformie Netflix.
Wierzę, że każdy z bohaterów tej książki zginął, robiąc to, co kochał najbardziej, i nie nam, którzy zostali bezpiecznie na nizinach, to oceniać. Warto przeczytać „Broad Peak. Niebo i piekło” i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka jest cena marzeń, którą warto zapłacić.
Martyna Wojciechowska
Niezwykła książka pokazująca od kulis nie tylko przebieg tragedii na Broad Peaku. To także retrospekcja i spojrzenie na sprawę z dzisiejszej perspektywy. Dzięki książce bliżej poznałem ludzi, z których wielu znałem osobiście, w tym Tomka Kowalskiego, który chciał wybrać się na Bieguny Ziemi. Wydaje mi się, że ścieżka osądzania i szukania winnych jest łatwiejszą drogą. Dużo trudniejsza jest próba zrozumienia skomplikowanego życia ludzkiego, które jak w soczewce skupiło się na Broad Peaku 5 marca 2013 roku. Warto przerobić lekcję, która płynie z tej tragedii.
Marek Kamiński
Z tej książki dowiesz się: Czy dieta bezmięsna mogła przydać się Polakom w walce o niepodległość?Kto przywiózł tofu z Azji?Czy Indie rzeczywiście są najbardziej wegetariańskim państwem świata?Kto uważał, że dieta jarska była najlepsza już dla dawnych Słowian?Dla kogo wymyślono płatki kukurydziane? Wegetarianie są wśród nas. I jest ich coraz więcej! Niejedzenie mięsa staje dziś coraz popularniejsze. Powody są różne: ekologiczne, etyczne czy zdrowotne. Obecnie mięsa nie je się z troski o zdrowie, klimat, dobrostan zwierząt. Ale czy zawsze tak było? Co kierowało pierwszymi osobami, które zdecydowały się przejść na dietę bezmięsną? I czy w ogóle wiadomo, kto był prekursorem wegetarianizmu?Natalia Mętrak-Ruda, kulturoznawczyni i historyczka kulinariów, prowadzi nas przez zawiłą (a czasem całkiem zabawną) historię roślinnej kuchni, a także jej pierwszoplanowych i epizodycznych bohaterów. Autorka pokazuje, że w przeszłości za ideą niejedzenia zwierząt stały zupełnie inne motywacje niż dziś nieraz decyzja ta wynikała z czynników religijnych lub ekonomicznych. I choć obecnie popularyzacja wegetarianizmu kojarzy się głównie z duchowością Wschodu i kontrkulturą, to kuchnia ta równie dużo zawdzięcza ruchom protestanckim. A także szalonym pomysłom dietetyków, dziwaków i hipochondryków. Dowiedz się, jaką drogę przebył wegetarianizm od wysp antycznej Grecji do dzisiejszych najbardziej wykwintnych restauracji. KSIĄŻKI DOBRE NIE TYLKO W TEORII!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?