Dowcip i mądrość to tysiące głębokich myśli, błyskotliwe gry słów, eseje w pigułce, jednozdaniowe obrazy poetyckie. Innymi słowy: potężna doza racjonalności, tania szczepionka przeciw głupocie; tu nie ma pustych treści ani czczych form językowych. Jest za to gęsta dawka wiedzy i odjazdowa szpryca humoru. Dla każdego coś dobrego, błyskotliwego i śmiesznego. Zdania dobre na czas wojny i pokoju, zdrowia i choroby, radości i smutku, nawet na okresy chronicznego braku czasu.W książce czeka na czytelnika ponad tysiąc personalnych doradców. Są to zarówno megagwiazdy nauki czy popkultury, jak i twórcy zapomniani, zapoznani, są też filozofowie i żartobliwi prowokatorzy, osoby duchowne i bezduszne, cynicy i święci, intryganci oraz pustelnicy, galernicy słów.Antologia adresowana jest do studentów i samouków, nudziarzy i dziennikarzy, milczków i mówców, malarzy i żeglarzy, imprezowiczów i samotników, kobiet, mężczyzn i tych niezdecydowanych. Lekkie i poważne zdania zawarte na tych kartach mogą się przysłużyć uczniom, publicystom, literatom, nauczycielom, politykom, uczonym, introwertykom, ekstrawertykom, podrywaczom oraz wszelkiej maści dyskutantom i pieniaczom. Czyhające tu na czytelnika paradoksy i aforyzmy mogą rozbawić niejedno towarzystwo albo rozbroić nastawionych polemicznie oponentów, nadają się do sal balowych, sejmowych, sądowych, szpitalnych i innych. Za pomocą tych niewinnie wyglądających zdań można poprawić nerwową atmosferę, obalić zdanie przeciwnika, uciąć jałową dyskusję, ośmieszyć głupca, zasmucić nadętego mędrka, rozweselić przyjmującego antydepresanty, odwrócić uwagę audytorium od niewygodnego tematu, milutko rzucać impertynencje albo prawić dwuznaczne komplementy.Jeśli nie przeczytasz tych aforyzmów,one nic nie stracą, ale ty nic nie zyskasz.(Krzysztof Bilica)
Niech nikt nie da się zwieść tytułowi tomu, poeci czasem sugerują dziwne tropy, czasem wiodą nas na manowce.Dla mnie jest to przede wszystkim męska poezja wieku dojrzałego, kiedy "Życie upuściło nam [już] krwi", kiedy "Nic już nie zdumiewa / nawet teatr cieni", a "najtrudniejsze drogi / są już chyba / za nami". Jest nutka żalu za śląskie losy, gdzie "Wystawiono na sprzedaż całe nasze pokolenia". Nie ma tu jednak afektowanego buntu czy mocno zaznaczonej nostalgii, choć rysuje się obawa "Czy zdążę napisać naszą odyseję?". Mądrość tego tomu zamyka się w zdaniu "Włosy siwieją dla samych siebie".Intrygującym dodatkiem są marginalia, w których autor - wydaje się - poczuwa się do obowiązku zajęcia stanowiska wobec spraw wielkich tego świata. Obnaża swą publicystyczną naturę czy tylko chce zaznaczyć swój udział w dyskusji? Warto sprawdzić!Maciej Zalewski
"Żywe ogniwa" to obszerna i wyjątkowa antologia tekstów poświęconych polskiemu muzealnictwu etnograficznemu, a zarazem swoisty i należny hołd, oddany kobietom: ludoznawczyniom i etnografkom, ich pasji i zasługom dla rozwoju tej dziedziny zarówno na polu gromadzenia zbiorów, jak i ich popularyzacji. Zbiór zawiera wybrane i opracowane przez dr Aldonę Tołysz artykuły wybitnych polskich etnografek: Priwy Baidaff-Grossowej, Wiesławy Cichowicz, Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej, Anieli Chmielińskiej, Zofii Cieśli-Reinfussowej, Marii Czaplickiej, Agnieszki Dobrowolskiej, Marii Frankowskiej, Janiny Jankowskiej-Orynżyny, Janiny Krajewskiej, Jadwigi Petrażyckiej-Tomickiej, Haliny Rutskiej, Bożeny Stelmachowskiej, Emilii Sukertowej-Biedrawiny, Janiny Tuwan, Kazimiery Zawistowicz, Marii Znamierowskiej-Prfferowej i Marii Żywirskiej. Materiałom źródłowym towarzyszą: esej wstępny prof. Anny Nadolskiej-Styczyńskiej, posłowie prof. Piotra Majewskiego oraz biogramy autorek. To już czwarty z kolei tom serii "Pomniki Muzealnictwa Polskiego", przygotowywanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy wspólnie z Narodowym Instytutem Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów.
Stany Zjednoczone przechodzą głęboką i radykalną transformację. Wszystkie oznaki wskazują na przyspieszone oddalanie się USA od nadanego sobie statusu globalnego hegemona. Dystans, który w wielu dziedzinach dzielił imperium od jego rosnących w siłę rywali radykalnie maleje.
Autor stara się zgłębić fakty dotyczące katastrofalnego upadku superpaństwa, zrozumieć jego przyczyny. Bada wiele dziedzin, od ekonomicznych (zwłaszcza energetycznych), przez technologiczne i militarne, po kulturowe. Obraz, który się wyłania jest porażający. Odindustrializowana gospodarka amerykańska staje się z dnia na dzień cmentarzem rodzimych przedsiębiorstw. Implozja dotyka tak dobrze do tej pory prosperujących dziedzin, jak komercyjny przemysł lotniczy, czy stoczniowy. Jedyny czynnik napędzający jako taki wzrost, wydobycie gazu i ropy z łupków, chwieje się na zbyt niepewnych podstawach.
Rozpad. Oznaki nadchodzącego upadku Ameryki i Zachodu to również książka o gwałtownym upadku wartości i profesjonalizmu elit i to zarówno tych przemierzających korytarze senatu i Białego Domu, jak umiejscowionych w wojsku i biznesie. Głęboki podział społeczeństwa wynikający bezpośrednio z rozpadu establishmentu grozi fizycznym rozpadem Stanów Zjednoczonych, jako zjednoczonego podmiotu – niezależnie od tego, czy górę wezmą tu podziały etniczne, czy ideologiczne. Najgłębsza linia podziału ma charakter kulturowy. Zachodzi ona pomiędzy samozwańczymi elitami wybrzeża, wspieranymi przez świeckie, liberalne media i struktury tzw. głębokiego państwa, które promują najbardziej radykalne ideologie dotyczące płci i rasy, a większością klasy robotniczej, którą te pierwsze definiują pejoratywnie, jako grupę „chrześcijańkich fundamentalistów”, „białych supremacjonistów”, „negacjonistów klimatycznych” i „wrogów nauki”.
Ameryka, kraj który kiedyś ogłosił się lśniącym miastem na wzgórzu, współcześnie stała się krajem słabo rokującym. Książka jest nie tyle ostrzeżeniem, przed zbliżającym się upadkiem, ile świadectwem procesu, który dzieje się tu i teraz. Ale czy wszystko jest stracone? Czy można jeszcze poradzić sobie z katastrofą, która rozgrywa się na naszych oczach? Autor dostrzega tu pewne możliwości.
***
ANDREI MARTYANOV jest ekspertem do spraw sił zbrojnych. Urodził się w Baku, ukończył Kaspijską Wyższą Szkołę Marynarki Wojennej i do 1990 roku służył jako oficer okrętowy i sztabowy straży przybrzeżnej. Brał udział w wydarzeniach na Kaukazie, które doprowadziły do upadku Związku Radzieckiego. W połowie lat 90. przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował jako dyrektor laboratorium komercyjnej grupy lotniczej. Jest popularnym w Stanach Zjednoczonych blogerem, często publikuje swoje analizy na blogu „US Naval Institute Blog”. Jest autorem poczytnych książek: Losing Military Supremacy i The Real Revolution in Military Affairs.
Wektory równoległe – o serii
Nic tak nie urąga inteligencji, jak wizja rzeczywistości czarno-białej. Właśnie dlatego stworzyliśmy nową serię wydawniczą, w której prezentujemy alternatywne wobec arbitralnych opinii punkty widzenia na bieżącą politykę i wydarzenia.
Według najpopularniejszej narracji nasz świat dzieli się na dwa przeciwstawne sobie obozy: siły dobra, czyli postępowe, zachodnie demokracje oraz mroczny Mordor, do którego zaliczyć należy państwa uparcie nie dające się podporządkować liberalnej demokracji. Jak głosi wieść: wloką one za sobą ogon niechlubnej (marksistowskiej?) przeszłości, umiłowały krwawe dyktatury zamiast wolności, noszą na ramionach ciężkie bagaże zapóźnienia cywilizacyjnego. Czy jednak w dynamicznym, ulegającym ustawicznemu przebiegunowaniu świecie ta uproszczona manichejska wizja może być prawdą? Czy granica pomiędzy złem i dobrem przebiega ściśle według wytyczonych przez ludzkość granic państwowych i ideologicznych? Posłuchajmy głosu świata równoległego.
Książka „Bieg czasu, bieg atramentu” Rafała Habielskiego jest prezentacją dokonań legendarnego założyciela "Wiadomości Literackich" - Mirosława Grydzewskiego. On sam i kolejne wcielenia prowadzonych przez niego w kraju, a potem na emigracji, pod różnymi tytułami „Wiadomości Literackich” zbierały najlepsze polskie pióra reportażu i eseju w wieku XX. Tak pisma jak i ich redaktor nie zostawiały nikogo ze świata literatury i dziennikarstwa polskiego obojętnym. Lubiano go i nie lubiano, ale doceniano i szanowano. Rafał Habielski, historyk i wielki znawca polskiej żurnalistyki, zebrał wspomnieniowe szkice poświęcone Grydzewskiemu i jego pismom, wybrał najciekawsze i ze swoim wstępem i objaśnieniami udostępnił czytelnikom. Powstała z tego niezwykle ciekawa i żywa mozaika stylów pisania, punktów obserwacji, refleksji autorskich. To tak, jak byśmy oglądali sylwetkę znanego człowieka i jego działa oświetlone z ponad dwudziestu kątów. Zawsze inne zatem i zawsze jednak podobne do siebie.
Za motto do tej książki mogłoby służyć hasło, które w latach dziewięćdziesiątych towarzyszyło kampanii reklamowej filmu Matrix. Miało ono postać pytania: czy kiedykolwiek wydawało ci się, że z tym światem jest coś nie tak? Domyślna odpowiedź jest oczywiście twierdząca.Powszechne zwłaszcza dzisiaj, kiedy światem nieustannie wstrząsają kolejne kryzysy. Kiedy rozpadają się kolejne z pozoru nienaruszalne struktury życia społecznego. I kiedy perspektywa takiej czy innej apokalipsy - na skutek zmian klimatu, wojny nuklearnej, wielkiej pandemii albo buntu biednych przeciwko bogatym - wydaje się więcej niż prawdopodobna. Jeśli dodamy do tego media społecznościowe i internet, które zamiast - jak o tym niegdyś marzono - sprzyjać budowie globalnej wspólnoty, wzmacniają tylko nasze naturalne tendencje do zamykania się w niewielkich totemicznych plemionach bańkach, krajobraz robi się jeszcze bardziej problematyczny.Ta książka bierze się z przekonania, że właśnie w takim świecie - ba, nade wszystko w takim - dystans, niespieszna analiza unikająca łatwych utożsamień i zbiorowych odruchów są potrzebne co najmniej tak samo jak maseczki w czasie pandemii. Bo choć w erze obrazu, emotikonu i bezzwłocznego działania myślenie i rozumienie nie cieszą się specjalną estymą - nic bez nich nigdy nie zmienimy na lepsze, nie będziemy bowiem wiedzieć, co by należało zmienić i dlaczego.
...wdzięczna pamięć i obserwacja, anegdota i logos, wejrzenie w siebie, w innych i w historię grają w jednej orkiestrze swój porywający, lekki, choć przez to nie mniej dojmujący, koncert. Jarosław Mikołajewski Kontynuacja esejów Zaraza. Lekcja nieprzerobiona i Statek głupców. Biedni Polacy patrzą na Usnarz. Tekst powstawał podczas długich spacerów po plażach Fuerteventury. Jest o - naturalnym w tym miejscu - przemijaniu, ale i o trwałości pewnych postaw. O jasnym, gorącym dniu, ale i o nagłym cieniu i mrocznych znakach Armagedonu. Tom dedykowany pamięci Jerzego Treli.
„Nic drobniej nie będzie” to kronika wydarzeń. Sprawozdanie z ostatnich paru lat. Jest tu mowa o rzeczach, które działy się tymczasem i mimochodem. Drobiazgach zwiastujących koniec epoki. O zniczach w kształcie Polski i wojnie z dynią. Ale także o żółwiach, klamkach, hotelach i wizytach u krewnych. O kubełku na zmieszane, emotikonach, przedwojennej złotówce, strategiach oporu, glinianych gwizdkach. O dorastaniu dzieci. O wspomnieniach. I o tym, jak przetrwać tournée literackie. Jest też o prawdziwych wojnach, prawdziwych lękach, nadciągającej przemocy. Czasami poetycki język i humor dają na chwilę odpór brutalności świata.
Na książkę składają się felietony, które Marcin Wicha publikował w latach 2017-2021 na łamach magazynu „Pismo” oraz nowe teksty.
Lektury subwersywne to lektury przekorne, w których teksty czyta się "pod włos", wskazując na to, że zawarty w nich sens nie do końca pokrywa się z intencjami ich autorów. Jest on w pewnym sensie "mądrzejszy" od tego, co zamierzali powiedzieć, i często nie daje się z tym pogodzić. Efektem tego typu lektury jest przemieszczenie sensu tekstu, jego radykalne przewartościowanie. Tę przewrotną strategię interpretacyjną Dybel obiera zarówno w odniesieniu do wybranych filozoficznych tekstów Gadamera, Kanta, Derridy i Lacana, jak i do tekstów literackich Szekspira, Kafki, Schulza i Gombrowicza. Wyrafinowanie takiej strategii polega na tym, że starając się z dużą precyzją zrekonstruować sens tych tekstów, dociera do jego ukrytych założeń, co każe mu poza ów sens wykroczyć i ukazać go w nowym świetle. Jeśli więc dokładnie przyjrzymy się estetyce Kanta, okazuje się, że - wbrew temu, co twierdzi Gadamer - pojęcie piękna jest w niej ściśle powiązane z tym, co etyczne; przeformułowana przez Derridę relacja między ergonem i parergonem dzieła, przemieszczona na plan ludzkiej egzystencji, wskazuje na zdumiewające pokrewieństwo doświadczenia piękna z doświadczeniem śmierci; twierdzenie Felman, że literatura jest ślepą subwersywną plamką psychoanalizy, implikuje między nimi relację kolistą, w której inspirują się nawzajem; zablokowane pragnienie Hamleta nie bierze się stąd, że - jak sugeruje Freud - chce on zająć miejsce ojca przy matce, ale stąd, że nie jest ona zdolna do żałoby po zamordowanym mężu; okrutny sposób, w jaki w Procesie Kafki funkcjonuje prawo, nie wynika z jego deformacji, ale z samych podstaw prawa pozytywnego, ukształtowanego w tradycji europejskiej. Na podobne paradoksy możemy wskazać, przyglądając się bliżej motywom mesjańskim w prozie Schulza czy toposowi "gęby" u Gombrowicza. Nasz tradycyjny sposób lektury tych tekstów zatem się załamuje i oto nagle skonfrontowani jesteśmy z całkiem nowymi pytaniami.
Słyszałem kiedyś takie powiedzenie: "Życie jest jak papier toaletowy, długie, szare i do d..y". Ja uważam, że życie jest takie, jakie sami je stworzymy. Wybór należy do nas i tylko od nas samych zależy, jak będzie wyglądało. Można się załamać i popaść w depresję, żyjąc w teraźniejszości. Są to czasy strachu i pełne obaw, żyjemy z pytaniem: co będzie? Nie za kilka czy kilkadziesiąt lat, tylko jutro - człowiek zaczyna się obawiać dnia następnego.(fragment książki)Współczesny świat pędzi do przodu. Liczy się kariera, pieniądz, władza. Ludzie zapominają o pewnych wartościach, które powinny być priorytetem: rodzina, miłość, spokojne życie. Autor zawarł w niniejszej książce swoje przemyślenia i odczucia. Niektóre zabawne, inne kontrowersyjne. Bez lukru i słodzenia opisuje to, co widział, przeżył i co o tym wszystkim myśli. Zwykły człowiek. Taki jak ty.
Niepokój / w polu widzenia Andrzeja Pilichowskiego-Ragno to fotograficzny esej oparty na napięciu między obrazem a słowem – między nieokreślonością i nieuchwytnością utrwalonych na zdjęciach „niedyskursywnych” momentów a teoretycznymi i literackimi próbami uchwycenia fenomenu fotografii. Wyimki – pochodzące zwykle z tekstów klasycznych już autorów, jak Vilém Flusser, Roland Barthes, André Rouillé, John Berger czy Joan Fontcuberta – czasem dopowiadają coś do zdjęć, innym razem ich związek z fotografiami, którym towarzyszą, pozostaje nieoczywisty lub nie istnieje w ogóle. „Obraz często pojawia się tam, gdzie zdaje się zawodzić słowo”, pisze Georges Didi-Huberman. Tym niemniej, czytelnik w naturalny sposób poszukuje tego związku. Rozdźwięk między słowem i obrazem lub – dla odmiany – zlepienie się słowa i obrazu pozostaje czymś, co „zakłóca” odbiór, wprawia w zakłopotanie. Jesteśmy więc nie tyle utwierdzani w naszych wyobrażeniach tego, „czym jest fotografia”, co nieustająco z nich wybijani. W tym sensie Niepokój / w polu widzenia raczej mnoży pytania, niż daje odpowiedzi.
Tomasz Szerszeń
Książka, którą oddajemy w ręce czytelników, została wydana we współpracy z Narodowym Centrum Kultury Filmowej przy okazji wystawy Mariusza Wilczyńskiego Zabij to… w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Nie jest jednak katalogiem wystawy ani opracowaniem krytycznym filmu — w ciągu ostatnich dwóch lat powstało o nim wiele tekstów w Polsce i za granicą. Zabij to i wyjedź z tego miasta dzięki swojej złożoności formalnej i konstrukcji czasoprzestrzennej pozwala odbiorcom podążać różnymi ścieżkami, skupić się na plastyce, muzyce, postaciach, dialogach, miejscach, głosach, fantazjach i realiach. Z inspirującą siłą tego obrazu zmierzyła się trójka pisarzy, którzy mieli całkowitą wolność w doborze tematu i formy literackiej, w interpretowaniu filmu lub wejściu z nim w dialog. Dorota Masłowska w eseju Pamiętnik znaleziony w skórze zwraca uwagę na cielesność animacji Wilczyńskiego. Jakub Żulczyk w Kilku refleksjach o bluesie podąża za muzyką jako ważną inspiracją dla autora i podkreśla jej znaczenie jako elementu konstrukcji filmu. Maciek Bielawski w opowiadaniu Najlepszy kolega przywołuje własną historię, w literackiej formie oddając czasoprzestrzenną płynność wspomnień.
Jednak zasadniczą część tej książki artystycznej, zaprojektowanej przez Annę i Magdalenę Piwowar, stanowią obrazy i sceny ze świata wykreowanego przez Mariusza Wilczyńskiego, z jego charakterystyczną kreską i niezapomnianym światłem. Mamy możliwość przyjrzeć się bliżej bohaterom jego wspomnień i wyobraźni. A przede wszystkim dostajemy szansę, by w każdej chwili móc powrócić do filmu Zabij to i wyjedź z tego miasta — w zupełnie innym medium”. [ze wstępu Marty Miś]
Przedstawiona publikacja to zbiór artykułów poświęconych humanistycznym i społecznym refleksjom naukowym nad zjawiskiem sportu. A ponieważ zjawisko to wciąż (mimo wyraźnej poprawy stanu rzeczy w ostatnich dwóch dziesięcioleciach) nie jest w Polsce wystarczająco przebadane naukowo, każdy projekt tego typu stanowi rozszerzenie naukowej wiedzy na ten temat. W kilku artykułach tomu pojawiają się porównawcze, multilateralne metody przedstawiania i analizowania cząstkowych tematów problemowych, co pozwala na konieczną relatywizację i właściwe wyważenie formułowanych wniosków. Cenne jest umiejscowienie wielu pomieszczonych w tomie analiz w szerokim kontekście społeczno-kutrowym, pozwalające wykazać wieloaspektowy charakter współczesnego zjawiska sportu. Formułowane w wielu artykułach wnioski stanowią nowatorskie spostrzeżenia, tym cenniejsze, że wynikające z badań materiałowych. Godne podkreślenia jest też zebranie w jednym tomie rozważań nie tylko językoznawczych (choć jest ich większość), lecz także komunikologicznych, filmoznawczych, pedagogicznych, socjologicznych.
Autorem książki „Wędrowanie pozostanie” cz. 1 jest Mirosław Kowalski, lekarz i podróżnik. „Wędrowanie pozostanie” nawiązuje do zmian, jakie dokonały się w świecie w ostatnich kilku latach. Książka jest zbiorem felietonów, poświęconych pięciu krajom i stanowi pierwszą część większego cyklu wydawniczego. W części pierwszej przedstawiona jest Malta, Mjanma (Birma), Kuba, Azerbejdżan i Uganda w podobnej sekwencji tematycznej: historia, przyroda, miasta, ludzie. Opis jest wspomnieniem i subiektywnym spojrzeniem autora, wielowątkowym, nie mającym charakteru przewodnika. Opisy krajów ilustruje ponad 200 wysokiej jakości fotografii.
Bywa, że wiecha graniczna - wysoki kij z przytroczoną do niego wiązką siana - może zyskać urzędową moc, by dzielić świat na "swój" i "obcy", a nawet "wrogi", i w środku niczego dzielić ludzi i wspólnoty, mieszać języki, prowokować nienawiść.- Ale przecież tu nie ma żadnej granicy! - można by powiedzieć za tytułowym bohaterem książeczki Stefana Themersona Pędrkiem Wyrzutkiem. - Granice są zwykle pomiędzy dwiema różnymi rzeczami. A tu jest tylko jedna rzecz: polana tutaj i polana tam!- Mylisz się - powiedział Karabinier. - To są dwie bardzo różne rzeczy. Tu jest tam, gdzie jesteś, a tam jest tam, gdzie chcesz być. A ja jestem granicą. I żadne ludzkie stworzenie nie przeskoczy przeze mnie, jeżeli mi nie pokaże, że ma kapelusz w porządku.***Taką właśnie krainą, którą przez stulecia dzieliły odgórnie narzucane granice, jest Północna Suwalszczyzna. Ze splątanych dziejów tego skrawka ziemi Aleksandra Domańska wydobywa głosy jego dawnych mieszkańców, by opowiedzieć, jak bardzo o ich losach decydowała nakreślona na mapie linia.Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Pierwszy polski przekład klasycznego dzieła dwudziestowiecznej estetyki muzyki Petera Kivy’ego The Sound Sentiment (1989), zawierającego oryginalną wersję The Corded Shell (1980) i wzbogaconego o dodatkowe rozdziały napisane w odpowiedzi na dyskusję, jaka toczyła się na temat emocjonalizmu. Autor przedstawia ekspresję muzyczną oraz problemy związane z jej rozumieniem, odwołując się do filozofii, historii muzyki i muzykologii. Analizuje poglądy w spektrum emotywizmu muzycznego w sposób odpowiadający wymaganiom dyskursu filozoficznego. Omawiając przykłady muzyczne, prezentuje się jako słuchacz i miłośnik muzyki, któremu zależy na zachowaniu ścisłości i dążeniu do odkrycia roli, jaką pełnią emocje w estetyce muzycznej. Kivy proponuje stanowisko kognitywizmu emocjonalnego, które zakłada rozpoznawanie emocji w muzyce bez jednoczesnego wywoływania emocji w słuchaczu oraz bez przypisywania emocji kompozytorowi. Postulując podobieństwo między pewnymi elementami muzyki (np. konturem melodii) a cechami kulturowymi (np. gestami ludzkimi) związanymi z wyrażaniem emocji, wskazuje na różnicę między ekspresją jako wyrażaniem uczuć a szczególną ekspresywnością, którą można przypisać muzyce. Publikacja Petera Kivy’ego zmieniła na zawsze dyskusję na temat muzyki i wskazała drogę następnym badaczom nie tylko w obszarze filozofii anglosaskiej, ale i w najszerzej pojętej światowej estetyce muzycznej i filozofii muzyki.
******
Sound Sentiment: An Essay on the Musical Emotions, including the complete text of The Corded Shell
The first Polish translation of Peter Kivy’s The Sound Sentiment (1989), a classic of the 20th century musical aesthetics, which contains the original version of The Corded Shell (1980) and additional chapters written in response to the debate concerning emotionalism. The author explores music expression and the problems related to its understanding, with reference to philosophy, history of music and musicology. Kivy advocates music cognitivism, which involves recognizing emotions in music without arousing emotions in the audience and without attributing emotions to the composer.
Keywords: Peter Kivy, aesthetics, the philosophy of music, expression, emotionalism
How do we shape a better world for LGBTQ+ people? Olly Alexander, Peppermint, Owen Jones, Beth Ditto, Shon Faye and more share their stories and visions for the future.
'A vital addition to your bookshelf' Stylist, 5 Books for Summer
'Captivating... A must-read' Gay Times, Books of the Year
In We Can Do Better Than This, 35 voices - actors, musicians, writers, artists and activists - answer this vital question, at a time when the queer community continues to suffer discrimination and extreme violence. Through deeply moving stories and provocative new arguments on safety and visibility, dating and gender, care and community, they present a powerful manifesto for how - together - we can change lives everywhere.
'Powerful, inspiring...urgent' Attitude
'Read and be inspired' Peter Tatchell
'Illuminating' Paul Mendez, author of Rainbow Milk
'Friendly and fierce' Jeremy Atherton Lin, author of Gay Bar
Autorski wybór felietonów Piotra Wierzbickiego z lat 1957-2022. Poeta, erudyta, znawca Chopina, Bacha, Czechowa i - jak pokazuje jego eseistyczna książka wydana dwa lata temu przez PIW - Mickiewicza, tym razem przypomina się jako felietonista. Nie są to jednak słynne teksty, którymi chłostał i chłoszcze polityków i społeczeństwo, Domek Baby Jagi pokazuje Wierzbickiego felietonistę, który podejmuje tematy o wiele cięższego kalibru niż polityka. Próżno szukać tu Wierzbickiego dziennikarza, mamy za to poetę i erudytę.
Pierwsza biografia zbrodniarki wojennej z obozu dla dzieci, która w PRL-u pracowała w żłobku.Nikt na tej sali nie jadł żywych myszy i wesz, a ja jadłam w obozie. Na apelu zapytano nas, kto czuje głód, i nas wystąpiło czworo. Dano nam żywe myszy i wpychano w usta- zeznawała Maria Gapińska, w obozie Pawłowska. Maria Delebis-Jakólska zapamiętała:Kiedyś wylałam farbę i za to Pol mnie skatowała. Pod budynkiem była piwnica i tam zrobiono karcer. Jak mnie zamknięto, to szczury mi nogi obgryzły.Jan Prusinowski zeznawał pod przysięgą:Polecił mi zebrać kał do miski, w której przyniesiono mi jedzenie, i siłą podniósł mi ją do ust. Pol uderzyła mnie z tyłu głowy tak, że twarz wpadła mi do miski, a kał do ust. Pilnowali, żebym zjadł, co wydaliłem.Eugenia Pol ukończyła siedem klas szkoły podstawowej. Jak to możliwe, że stała się jedną z najokrutniejszych strażniczek z obozu dla dzieci i młodzieży na Przemysłowej? A po wojnie przez kilkanaście lat pracowała jako intendentka w żłobku? Do końca życia nie przyznała się do zarzucanych jej zbrodni. Proces był poszlakowy. Do dziś budzi wątpliwości. Śledztwo biograficzne szukające prawdy o kacie, który zabijał polskie dzieci na raty.Błażej Torański- publicysta, pisarz. Specjalizuje się w literaturze faktu. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Pracował m.in. we ""Wprost"", ""Prawie i Życiu"", ""Rzeczpospolitej"". Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, sekretarzem jego łódzkiego oddziału. W 2017 roku otrzymał nagrodę SDP im. Janusza Kurtyki za publikacje na łamach ""Do Rzeczy"" i ""Odry"". Autor zbioru wywiadów z twórcami o cenzurze ""Knebel. Cenzura w PRL-u"" (2016), współautor (wraz z Marcinem Jakubem Szymańskim) książki ""Fabrykanci. Burzliwe dzieje rodów łódzkich przemysłowców"" (2016) oraz bestsellerowego ""Małego Oświęcimia"" (2020).
Moja ostatnia książka, za pośrednictwem której chcę się podzielić z podobnymi do mnie stworzeniami naszego wspólnego ojca prawie wszystkimi ukrytymi do tej pory i nieoczekiwanie poznanymi przeze mnie tajemnicami wewnętrznego świata człowieka.Gurdżijew napisał te słowa 6 listopada 1934 roku. Przez kilka następnych miesięcy całkowicie poświęcił się przygotowywaniu materiału do trzeciego cyklu swoich pism pod tytułem Życie jest realne tylko wtedy, gdy Ja jestem.Potem nagle, 2 kwietnia 1935, bezpowrotnie przestał pisać.Tekst zawarty w niniejszej książce to fragmentaryczny i wstępny szkic tego, co Gurdżijew zamierzał w niej przedstawić, a co miało sprzyjać pojawieniu się w myśleniu i uczuciach czytelnika prawdziwego niefantazyjnego wyobrażenia o świecie realnym.Gurdżijew zwraca się do człowieka epoki współczesnej, do człowieka w głębi niespełnionego, odczuwającego brak sensu w swoim życiu. Wskazuje mu drogę, która nie izoluje od życia, lecz przez nie biegnie; drogę, która uwzględnia wszystkie sprzeczności, wszystkie przeciwstawne siły.Georgij Iwanowicz Gurdżijew, uważany za jednego z największych mistyków XX wieku, urodził się w Armenii około 1870 roku i zmarł w Paryżu w 1949. W latach 18941912 podróżował po Azji i Bliskim Wschodzie, zgłębiając tajniki prastarych tradycji i poszukując prawdy o człowieku. W 1913 roku przeniósł się do Moskwy, a po wybuchu rewolucji bolszewickiej wyjechał na Kaukaz, potem do Konstantynopola i w końcu osiadł we Francji, gdzie w 1922 roku założył organizowany od lat Instytut Harmonijnego Rozwoju Człowieka.W 1924 roku, po ciężkim wypadku samochodowym, Gurdżijew skupił się na pracy pisarskiej, która miała objąć trzy cykle pism. Pierwszy cykl pod tytułem Opowieści Belzebuba dla wnuka ukazał się zaraz po jego śmierci. Drugi, zatytułowany Spotkania z wybitnymi ludźmi, został opublikowany dopiero kilka lat później, a trzeciego nigdy nie skończył.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?