„Ostatni taki rok” to zbiór felietonów dokumentujących to, co się działo w 2020 roku. Teksty pierwotnie były publikowane bądź w papierowej wersji dwutygodnika Wolna Droga, bądź w portalu NaszaPolska.pl.
Autor jest dziennikarzem, byłym posłem na Sejm VIII kadencji, gdzie zasłynął przede wszystkim jako twórca zespołu zajmującego się bezpieczeństwem szczepień. Wtedy właśnie został okrzyknięty „jeźdźcem proepidemicznej apokalipsy” przez ludzi, którzy dzisiaj szafują zdrowiem Polaków w imię walki z plandemią.
Choć wydaje się to niemożliwe, to jednak historia opowiedziana przez Witolda Pronobisa wydarzyła się naprawdę. Ucieczka tytułowego Imiennika Lenina z najgłębszych kręgów sowieckiego piekła lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku została w tej książce osnuta fabułą, tylko w niewielkim stopniu ubarwioną talentem narracyjnym autora. Włodzimierz Ziomek, bohater tego niezwykłego, powieściowego reportażu, rzucony w tryby zbrodniczego systemu stalinowskiej Rosji, okrutnych wydarzeń II wojny światowej, a wreszcie ubeckiego terroru Polski Ludowej, nie doczekał niestety publikacji. Jego ucieczka wydawała się nie mieć końca – aż do teraz…
OD AUTORA: W ręce czytelników oddajemy kolejną książkę tego autora. Jej treść wypełnia historia polskiego chłopca, urodzonego w okolicach Warszawy w 1923 r., który z woli swojego ojca – komunisty – otrzymał imię Lenina: Włodzimierz. Kiedy miał zaledwie jedenaście lat, wraz z rodzicami i małym braciszkiem Józefem, wyjechał do Moskwy. Kolejne lata spędzone w wybranej przez jego ojca ojczyźnie, stanowią zasadniczą treść tej niezwykłej książki. Bohater doświadczył niemal wszystkich aspektów życia w ZSRR, zarówno jako teoretycznie wolny mieszkaniec sowieckiej stolicy, jak też później – jako więzień łagrów, z okrutną Kołymą włącznie, by wreszcie, w znienawidzonym przez siebie mundurze czerwonoarmisty, dotrzeć do Polski, poddawanej pełnej kontroli Moskwy. Jego obserwacje i spontaniczne, czasami szokujące oceny społecznych zjawisk i ludzkich zachowań, dają obraz ówczesnych mieszkańców „nieludzkiej ziemi”. Pozwalają też szukać wytłumaczenia mentalności dzisiejszych Rosjan, którzy od wielu lat, zdecydowaną większością głosów, wybierają na przywódcę państwa byłego oficera tajnych sowieckich służb, Wladimira Putina – popierając tym samym jego zbrodnie wobec przeciwników politycznych, jak i narodów, które Putin zamierza spacyfikować i podporządkować imperialnym dążeniom.
Książka dotyczy uwikłań współczesnej sztuki wynikających z kondycji późnej nowoczesności. Broni tezy, że sztuka współczesna, wciągana w gry obronne z nowoczesną apokalipsą, które prowadzą do jej ekonomicznej, politycznej, ideologicznej funkcjonalizacji i swego rodzaju pauperyzacji, kryje w sobie jednak silny potencjał niezależności i dystansu wobec fikcji konstruowanych przez nowoczesną kulturę.
Ma nietypową formę „żywego”, otwartego pod względem formalnym dialogu filozoficzno-artystycznego. Jego uczestnicy – Iwona Lorenc, filozofka, i jej rozmówca, filozofujący artysta Sławomir Marzec – omawiają na przykładzie wybranych praktyk artystycznych strategie artystyczne i problemy filozoficzne, które kształtują pole dzisiejszej sztuki. Miejscami ze sobą polemizując, miejscami wzajemnie się uzupełniając, analizują wnikliwie zjawiska w sztuce najnowszej i przez odniesienie ich do filozoficznych kontekstów interpretacyjnych ukazują szerokie spektrum tematów. Zachowując należną dbałość o warsztat naukowy, wychodzą poza tradycyjne „traktatowo-monologowe” formy wypowiedzi filozoficznej, aby uatrakcyjnić lekturę i ułatwić odbiór książki szerszym kręgom czytelników zainteresowanych zarówno sztuką, jak i humanistyką.
******
On Art on the Titanic. Talks with Sławomir Marzec
The book explores the entanglements of modern art resulting from the condition of late postmodernism. It is written in the form of a “lively”, formally open, philosophical and artistic dialogue, whose participants – a philosopher and a philosophizing artist – draw on selected examples of artistic practices to discuss the artistic strategies and philosophical problems which shape the field of today’s art. They analyze in depth a number of phenomena in modern art, and by relating them to philosophical interpretative contexts, throw light on a wide range of subjects. Maintaining due care for scholarly method, they go beyond traditional “treatise-monologue” forms of philosophical expression so as to make the book more appealing and approachable for a wider audience of readers interested in both art. And the humanities.
AŻ TRUDNO UWIERZYĆ!Autor 40 lat temu przewidział wydarzenia w Europie, które dzieją się na naszych oczach.Książka odważna. Niesamowicie wizjonerska i prorocza. Aż do bólu niepoprawna politycznie. I AŻ DO BÓLU PRAWDZIWAW nękanych głodem i epidemiami krajach Orientu setki tysięcy ludzi opanowują statki, barki i łodzie. Niepowstrzymaną wściekłą falą ruszają ku Europie. Ów barbarzyński potop powoduje, że Europa umiera. Jej mieszkańcy z nielicznymi wyjątkami są od dawna sparaliżowani duchowo, moralnie i fizycznie przez ideologię permisywizmu, poprawności politycznej, tolerancji i multi-kulti. Poddają się więc biernie dzikim hordom. Ostatnie bastiony oporu, wierne ideałom cywilizacji chrześcijańskiej, są bezradne. Niemal już nie ma szlachetnych i mądrych elit. ROZPOCZYNA SIĘ ARMAGEDONDlaczego Europa Białego Człowieka biernie poddaje się unicestwieniu i jaką rolę w tym procesie odgrywają media?
Introducing Little Clothbound Classics: irresistible, mini editions of short stories, novellas and essays from the world's greatest writers, designed by the award-winning Coralie Bickford-Smith.
Celebrating the range and diversity of Penguin Classics, they take us from snowy Japan to springtime Vienna, from haunted New England to a sun-drenched Mediterranean island, and from a game of chess on the ocean to a love story on the moon. Beautifully designed and printed, these collectible editions are bound in colourful, tactile cloth and stamped with foil.
Lolly Willowes, so gentle and accommodating, has depths no one suspects. When she suddenly announces that she is leaving London and moving, alone, to the depths of the countryside, her overbearing relatives are horrified. But Lolly has a greater, far darker calling than family: witchcraft.
'The book I'll be pressing into people's hands forever is Lolly Willowes . . . Starting as a straightforward, albeit beautifully written family saga, it tips suddenly into extraordinary, lucid wildness' Helen Macdonald
Chiny według Leszka Ślazyka
Dlaczego Chiny? Nigdy przecież nie chciałem być Brucem Lee. Jakoś też nigdy nie ujął mnie język chiński. No to skąd te Chiny? Klasyka – przypadek - praca.
Odwiedził mnie znajomy i powiedział, że pewna firma szuka ludzi, którzy mają związek z przemysłem odzieżowym. To był rok 1994. Od tego czasu więcej spędzam czasu za Wielkim Murem niż nad Wisłą.
Byłem świadkiem największej transformacji w dziejach świata. Pamiętam robotników koczujących na styropianie, pracujących za garść dolarów i widziałem jak wielki kraj sytuowany gospodarczo w okolicach Etiopii zaczął doganiać światową czołówkę a potem urwał się peletonowi i wysforował do przodu.
• Chiny są zupełnie inne, niż to głoszą fachowcy od Chin
• Skąd się wzięły dzisiejsze Chiny i na czym polegał największy błąd Donalda Trumpa?
• Jak Chiny radzą sobie z epidemią i dlaczego tak dobrze?
• Jak wieśniacy z Chin podbili cały świat, a ten się nawet nie zorientował
• Komunistyczna Partia Chin zdemaskowana
• O przenoszeniu produkcji z Chin, czyli opowieść z mchu i paproci
• Social Credit System - narzędzie zniewolenia 1 miliarda 400 milionów Chińczyków?
• Chiny jak Amazon, Amazon jak Chiny
Kiedyś pewien redaktor zadał mi fundamentalne pytanie:
- Panie Leszku, a Pan jest sinofilem, czy sinofobem?
Czy kogoś kto bada wulkany pytamy, czy bada je dlatego, że się ich boi, lub że się w nich kocha? Moja książka ma być źródłem wiedzy, impulsem do dalszego eksplorowania informacji na temat Chin współczesnych w wielu aspektach. Bez wszystkich ideologicznych dopalaczy, które pozbawiają nas możliwości rzetelnej oceny.
Leszek Ślazyk
Dowcip i mądrość to tysiące głębokich myśli, błyskotliwe gry słów, eseje w pigułce, jednozdaniowe obrazy poetyckie. Innymi słowy: potężna doza racjonalności, tania szczepionka przeciw głupocie; tu nie ma pustych treści ani czczych form językowych. Jest za to gęsta dawka wiedzy i odjazdowa szpryca humoru. Dla każdego coś dobrego, błyskotliwego i śmiesznego. Zdania dobre na czas wojny i pokoju, zdrowia i choroby, radości i smutku, nawet na okresy chronicznego braku czasu.W książce czeka na czytelnika ponad tysiąc personalnych doradców. Są to zarówno megagwiazdy nauki czy popkultury, jak i twórcy zapomniani, zapoznani, są też filozofowie i żartobliwi prowokatorzy, osoby duchowne i bezduszne, cynicy i święci, intryganci oraz pustelnicy, galernicy słów.Antologia adresowana jest do studentów i samouków, nudziarzy i dziennikarzy, milczków i mówców, malarzy i żeglarzy, imprezowiczów i samotników, kobiet, mężczyzn i tych niezdecydowanych. Lekkie i poważne zdania zawarte na tych kartach mogą się przysłużyć uczniom, publicystom, literatom, nauczycielom, politykom, uczonym, introwertykom, ekstrawertykom, podrywaczom oraz wszelkiej maści dyskutantom i pieniaczom. Czyhające tu na czytelnika paradoksy i aforyzmy mogą rozbawić niejedno towarzystwo albo rozbroić nastawionych polemicznie oponentów, nadają się do sal balowych, sejmowych, sądowych, szpitalnych i innych. Za pomocą tych niewinnie wyglądających zdań można poprawić nerwową atmosferę, obalić zdanie przeciwnika, uciąć jałową dyskusję, ośmieszyć głupca, zasmucić nadętego mędrka, rozweselić przyjmującego antydepresanty, odwrócić uwagę audytorium od niewygodnego tematu, milutko rzucać impertynencje albo prawić dwuznaczne komplementy.Jeśli nie przeczytasz tych aforyzmów,one nic nie stracą, ale ty nic nie zyskasz.(Krzysztof Bilica)
Niech nikt nie da się zwieść tytułowi tomu, poeci czasem sugerują dziwne tropy, czasem wiodą nas na manowce.Dla mnie jest to przede wszystkim męska poezja wieku dojrzałego, kiedy "Życie upuściło nam [już] krwi", kiedy "Nic już nie zdumiewa / nawet teatr cieni", a "najtrudniejsze drogi / są już chyba / za nami". Jest nutka żalu za śląskie losy, gdzie "Wystawiono na sprzedaż całe nasze pokolenia". Nie ma tu jednak afektowanego buntu czy mocno zaznaczonej nostalgii, choć rysuje się obawa "Czy zdążę napisać naszą odyseję?". Mądrość tego tomu zamyka się w zdaniu "Włosy siwieją dla samych siebie".Intrygującym dodatkiem są marginalia, w których autor - wydaje się - poczuwa się do obowiązku zajęcia stanowiska wobec spraw wielkich tego świata. Obnaża swą publicystyczną naturę czy tylko chce zaznaczyć swój udział w dyskusji? Warto sprawdzić!Maciej Zalewski
"Żywe ogniwa" to obszerna i wyjątkowa antologia tekstów poświęconych polskiemu muzealnictwu etnograficznemu, a zarazem swoisty i należny hołd, oddany kobietom: ludoznawczyniom i etnografkom, ich pasji i zasługom dla rozwoju tej dziedziny zarówno na polu gromadzenia zbiorów, jak i ich popularyzacji. Zbiór zawiera wybrane i opracowane przez dr Aldonę Tołysz artykuły wybitnych polskich etnografek: Priwy Baidaff-Grossowej, Wiesławy Cichowicz, Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej, Anieli Chmielińskiej, Zofii Cieśli-Reinfussowej, Marii Czaplickiej, Agnieszki Dobrowolskiej, Marii Frankowskiej, Janiny Jankowskiej-Orynżyny, Janiny Krajewskiej, Jadwigi Petrażyckiej-Tomickiej, Haliny Rutskiej, Bożeny Stelmachowskiej, Emilii Sukertowej-Biedrawiny, Janiny Tuwan, Kazimiery Zawistowicz, Marii Znamierowskiej-Prfferowej i Marii Żywirskiej. Materiałom źródłowym towarzyszą: esej wstępny prof. Anny Nadolskiej-Styczyńskiej, posłowie prof. Piotra Majewskiego oraz biogramy autorek. To już czwarty z kolei tom serii "Pomniki Muzealnictwa Polskiego", przygotowywanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy wspólnie z Narodowym Instytutem Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów.
Ta książka stworzyła Lalkę na nowoOlga Tokarczuk zaprasza bohaterów powieści Prusa na prywatną rozmowę. Słucha ich z uwagą i empatią, ale też niepokojem. Ich fascynujące historie niejednokrotnie rymują się z opowieściami naszej współczesności, a oni sami okazują się zaskakująco do nas podobni."Tokarczuk po swojemu komentuje naszą najlepszą powieść po to, by mówić o sobie i wypowiedzieć swoje pisarskie credo". Dariusz Nowacki "Gazeta Wyborcza""W eseistycznym tomie Lalka i perła Tokarczuk przeprowadza fascynującą analizę w duchu jungowskim i składa wspaniały hołd polskiemu klasykowi". "Die Zeit
Książka „Bieg czasu, bieg atramentu” Rafała Habielskiego jest prezentacją dokonań legendarnego założyciela "Wiadomości Literackich" - Mirosława Grydzewskiego. On sam i kolejne wcielenia prowadzonych przez niego w kraju, a potem na emigracji, pod różnymi tytułami „Wiadomości Literackich” zbierały najlepsze polskie pióra reportażu i eseju w wieku XX. Tak pisma jak i ich redaktor nie zostawiały nikogo ze świata literatury i dziennikarstwa polskiego obojętnym. Lubiano go i nie lubiano, ale doceniano i szanowano. Rafał Habielski, historyk i wielki znawca polskiej żurnalistyki, zebrał wspomnieniowe szkice poświęcone Grydzewskiemu i jego pismom, wybrał najciekawsze i ze swoim wstępem i objaśnieniami udostępnił czytelnikom. Powstała z tego niezwykle ciekawa i żywa mozaika stylów pisania, punktów obserwacji, refleksji autorskich. To tak, jak byśmy oglądali sylwetkę znanego człowieka i jego działa oświetlone z ponad dwudziestu kątów. Zawsze inne zatem i zawsze jednak podobne do siebie.
Za motto do tej książki mogłoby służyć hasło, które w latach dziewięćdziesiątych towarzyszyło kampanii reklamowej filmu Matrix. Miało ono postać pytania: czy kiedykolwiek wydawało ci się, że z tym światem jest coś nie tak? Domyślna odpowiedź jest oczywiście twierdząca.Powszechne zwłaszcza dzisiaj, kiedy światem nieustannie wstrząsają kolejne kryzysy. Kiedy rozpadają się kolejne z pozoru nienaruszalne struktury życia społecznego. I kiedy perspektywa takiej czy innej apokalipsy - na skutek zmian klimatu, wojny nuklearnej, wielkiej pandemii albo buntu biednych przeciwko bogatym - wydaje się więcej niż prawdopodobna. Jeśli dodamy do tego media społecznościowe i internet, które zamiast - jak o tym niegdyś marzono - sprzyjać budowie globalnej wspólnoty, wzmacniają tylko nasze naturalne tendencje do zamykania się w niewielkich totemicznych plemionach bańkach, krajobraz robi się jeszcze bardziej problematyczny.Ta książka bierze się z przekonania, że właśnie w takim świecie - ba, nade wszystko w takim - dystans, niespieszna analiza unikająca łatwych utożsamień i zbiorowych odruchów są potrzebne co najmniej tak samo jak maseczki w czasie pandemii. Bo choć w erze obrazu, emotikonu i bezzwłocznego działania myślenie i rozumienie nie cieszą się specjalną estymą - nic bez nich nigdy nie zmienimy na lepsze, nie będziemy bowiem wiedzieć, co by należało zmienić i dlaczego.
...wdzięczna pamięć i obserwacja, anegdota i logos, wejrzenie w siebie, w innych i w historię grają w jednej orkiestrze swój porywający, lekki, choć przez to nie mniej dojmujący, koncert. Jarosław Mikołajewski Kontynuacja esejów Zaraza. Lekcja nieprzerobiona i Statek głupców. Biedni Polacy patrzą na Usnarz. Tekst powstawał podczas długich spacerów po plażach Fuerteventury. Jest o - naturalnym w tym miejscu - przemijaniu, ale i o trwałości pewnych postaw. O jasnym, gorącym dniu, ale i o nagłym cieniu i mrocznych znakach Armagedonu. Tom dedykowany pamięci Jerzego Treli.
„Nic drobniej nie będzie” to kronika wydarzeń. Sprawozdanie z ostatnich paru lat. Jest tu mowa o rzeczach, które działy się tymczasem i mimochodem. Drobiazgach zwiastujących koniec epoki. O zniczach w kształcie Polski i wojnie z dynią. Ale także o żółwiach, klamkach, hotelach i wizytach u krewnych. O kubełku na zmieszane, emotikonach, przedwojennej złotówce, strategiach oporu, glinianych gwizdkach. O dorastaniu dzieci. O wspomnieniach. I o tym, jak przetrwać tournée literackie. Jest też o prawdziwych wojnach, prawdziwych lękach, nadciągającej przemocy. Czasami poetycki język i humor dają na chwilę odpór brutalności świata.
Na książkę składają się felietony, które Marcin Wicha publikował w latach 2017-2021 na łamach magazynu „Pismo” oraz nowe teksty.
Lektury subwersywne to lektury przekorne, w których teksty czyta się "pod włos", wskazując na to, że zawarty w nich sens nie do końca pokrywa się z intencjami ich autorów. Jest on w pewnym sensie "mądrzejszy" od tego, co zamierzali powiedzieć, i często nie daje się z tym pogodzić. Efektem tego typu lektury jest przemieszczenie sensu tekstu, jego radykalne przewartościowanie. Tę przewrotną strategię interpretacyjną Dybel obiera zarówno w odniesieniu do wybranych filozoficznych tekstów Gadamera, Kanta, Derridy i Lacana, jak i do tekstów literackich Szekspira, Kafki, Schulza i Gombrowicza. Wyrafinowanie takiej strategii polega na tym, że starając się z dużą precyzją zrekonstruować sens tych tekstów, dociera do jego ukrytych założeń, co każe mu poza ów sens wykroczyć i ukazać go w nowym świetle. Jeśli więc dokładnie przyjrzymy się estetyce Kanta, okazuje się, że - wbrew temu, co twierdzi Gadamer - pojęcie piękna jest w niej ściśle powiązane z tym, co etyczne; przeformułowana przez Derridę relacja między ergonem i parergonem dzieła, przemieszczona na plan ludzkiej egzystencji, wskazuje na zdumiewające pokrewieństwo doświadczenia piękna z doświadczeniem śmierci; twierdzenie Felman, że literatura jest ślepą subwersywną plamką psychoanalizy, implikuje między nimi relację kolistą, w której inspirują się nawzajem; zablokowane pragnienie Hamleta nie bierze się stąd, że - jak sugeruje Freud - chce on zająć miejsce ojca przy matce, ale stąd, że nie jest ona zdolna do żałoby po zamordowanym mężu; okrutny sposób, w jaki w Procesie Kafki funkcjonuje prawo, nie wynika z jego deformacji, ale z samych podstaw prawa pozytywnego, ukształtowanego w tradycji europejskiej. Na podobne paradoksy możemy wskazać, przyglądając się bliżej motywom mesjańskim w prozie Schulza czy toposowi "gęby" u Gombrowicza. Nasz tradycyjny sposób lektury tych tekstów zatem się załamuje i oto nagle skonfrontowani jesteśmy z całkiem nowymi pytaniami.
Słyszałem kiedyś takie powiedzenie: "Życie jest jak papier toaletowy, długie, szare i do d..y". Ja uważam, że życie jest takie, jakie sami je stworzymy. Wybór należy do nas i tylko od nas samych zależy, jak będzie wyglądało. Można się załamać i popaść w depresję, żyjąc w teraźniejszości. Są to czasy strachu i pełne obaw, żyjemy z pytaniem: co będzie? Nie za kilka czy kilkadziesiąt lat, tylko jutro - człowiek zaczyna się obawiać dnia następnego.(fragment książki)Współczesny świat pędzi do przodu. Liczy się kariera, pieniądz, władza. Ludzie zapominają o pewnych wartościach, które powinny być priorytetem: rodzina, miłość, spokojne życie. Autor zawarł w niniejszej książce swoje przemyślenia i odczucia. Niektóre zabawne, inne kontrowersyjne. Bez lukru i słodzenia opisuje to, co widział, przeżył i co o tym wszystkim myśli. Zwykły człowiek. Taki jak ty.
Koniec dzieciństwa, a zarazem początek dziewczyństwa to moment, gdy zmienia się nie tylko ciało młodej dziewczyny - zmienia się przede wszystkim to, jak inni je traktują. Po okresie bezpiecznej niewidzialności zaczynają się zaczepki, niechciany dotyk i obraźliwe komentarze. Już wtedy kształtuje się sposób, w jaki kobiety postrzegają swoją rolę w społeczeństwie, ucząc się, że komfort innych jest zawsze ważniejszy niż ich własny.Czerpiąc z filozofii, badań naukowych, ale też kultury popularnej, Febos pisze o trudnościach związanych z wyrażaniem świadomej zgody, o traktowaniu kobiet jak obiektów seksualnych i tresowaniu ich, by godziły się zaspokajać cudze potrzeby. Wielokrotnie odwołuje się także do historii innych kobiet, a przede wszystkim własnych przeżyć. Otwarcie pisze o swojej pracy seksualnej, uzależnieniu od narkotyków i wchodzeniu w relacje jako osoba nieheteronormatywna. To niezwykle szczery i angażujący zapis własnego dorastania: do tego, by stawiać granice, przestać usprawiedliwiać innych, nauczyć się akceptować własne ciało.Zbiór esejów Melissy Febos może wywołać dyskomfort - zmusza do spojrzenia na dorastanie z nowej perspektywy.
Niepokój / w polu widzenia Andrzeja Pilichowskiego-Ragno to fotograficzny esej oparty na napięciu między obrazem a słowem – między nieokreślonością i nieuchwytnością utrwalonych na zdjęciach „niedyskursywnych” momentów a teoretycznymi i literackimi próbami uchwycenia fenomenu fotografii. Wyimki – pochodzące zwykle z tekstów klasycznych już autorów, jak Vilém Flusser, Roland Barthes, André Rouillé, John Berger czy Joan Fontcuberta – czasem dopowiadają coś do zdjęć, innym razem ich związek z fotografiami, którym towarzyszą, pozostaje nieoczywisty lub nie istnieje w ogóle. „Obraz często pojawia się tam, gdzie zdaje się zawodzić słowo”, pisze Georges Didi-Huberman. Tym niemniej, czytelnik w naturalny sposób poszukuje tego związku. Rozdźwięk między słowem i obrazem lub – dla odmiany – zlepienie się słowa i obrazu pozostaje czymś, co „zakłóca” odbiór, wprawia w zakłopotanie. Jesteśmy więc nie tyle utwierdzani w naszych wyobrażeniach tego, „czym jest fotografia”, co nieustająco z nich wybijani. W tym sensie Niepokój / w polu widzenia raczej mnoży pytania, niż daje odpowiedzi.
Tomasz Szerszeń
Książka, którą oddajemy w ręce czytelników, została wydana we współpracy z Narodowym Centrum Kultury Filmowej przy okazji wystawy Mariusza Wilczyńskiego Zabij to… w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Nie jest jednak katalogiem wystawy ani opracowaniem krytycznym filmu — w ciągu ostatnich dwóch lat powstało o nim wiele tekstów w Polsce i za granicą. Zabij to i wyjedź z tego miasta dzięki swojej złożoności formalnej i konstrukcji czasoprzestrzennej pozwala odbiorcom podążać różnymi ścieżkami, skupić się na plastyce, muzyce, postaciach, dialogach, miejscach, głosach, fantazjach i realiach. Z inspirującą siłą tego obrazu zmierzyła się trójka pisarzy, którzy mieli całkowitą wolność w doborze tematu i formy literackiej, w interpretowaniu filmu lub wejściu z nim w dialog. Dorota Masłowska w eseju Pamiętnik znaleziony w skórze zwraca uwagę na cielesność animacji Wilczyńskiego. Jakub Żulczyk w Kilku refleksjach o bluesie podąża za muzyką jako ważną inspiracją dla autora i podkreśla jej znaczenie jako elementu konstrukcji filmu. Maciek Bielawski w opowiadaniu Najlepszy kolega przywołuje własną historię, w literackiej formie oddając czasoprzestrzenną płynność wspomnień.
Jednak zasadniczą część tej książki artystycznej, zaprojektowanej przez Annę i Magdalenę Piwowar, stanowią obrazy i sceny ze świata wykreowanego przez Mariusza Wilczyńskiego, z jego charakterystyczną kreską i niezapomnianym światłem. Mamy możliwość przyjrzeć się bliżej bohaterom jego wspomnień i wyobraźni. A przede wszystkim dostajemy szansę, by w każdej chwili móc powrócić do filmu Zabij to i wyjedź z tego miasta — w zupełnie innym medium”. [ze wstępu Marty Miś]
Przedstawiona publikacja to zbiór artykułów poświęconych humanistycznym i społecznym refleksjom naukowym nad zjawiskiem sportu. A ponieważ zjawisko to wciąż (mimo wyraźnej poprawy stanu rzeczy w ostatnich dwóch dziesięcioleciach) nie jest w Polsce wystarczająco przebadane naukowo, każdy projekt tego typu stanowi rozszerzenie naukowej wiedzy na ten temat. W kilku artykułach tomu pojawiają się porównawcze, multilateralne metody przedstawiania i analizowania cząstkowych tematów problemowych, co pozwala na konieczną relatywizację i właściwe wyważenie formułowanych wniosków. Cenne jest umiejscowienie wielu pomieszczonych w tomie analiz w szerokim kontekście społeczno-kutrowym, pozwalające wykazać wieloaspektowy charakter współczesnego zjawiska sportu. Formułowane w wielu artykułach wnioski stanowią nowatorskie spostrzeżenia, tym cenniejsze, że wynikające z badań materiałowych. Godne podkreślenia jest też zebranie w jednym tomie rozważań nie tylko językoznawczych (choć jest ich większość), lecz także komunikologicznych, filmoznawczych, pedagogicznych, socjologicznych.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?