Głosy wśród nocy to ostatnia książka Stanisława Brzozowskiego. I choć uznawana jest za jedną z najważniejszych w dorobku autora, nie była nigdy wznawiana od pierwszego wydania w 1912 roku. Najwyższy czas, aby przypomnieć ją polskiemu czytelnikowi.
Twórczość Brzozowskiego były jedną z największych intelektualnych inspiracji dla kolejnych pokoleń polskiej inteligencji zaangażowanej. O Brzozowskim pisali m.in. Andrzej Stawar (O Brzozowskim, Warszawa 1961), Czesław Miłosz (Człowiek wśród skorpionów, Paryż 1962), Andrzej Mencwel (Kształtowanie myśli krytycznej, Warszawa 1976), Andrzej Walicki (Drogi myśli, Warszawa 1977), Leszek Kołakowski, Maria Janion czy Adam Michnik, by wymienić tylko najważniejszych, w tym tych, którzy poświęcili Brzozowskiemu osobne monografie.
Wydaniem Głosów wśród nocy oraz równoczesnym wznowieniem jego powieści Płomienie (Seria Kanon) pragniemy wznowić dyskusję na temat myśli Stanisława Brzozowskiego.
O AUTORZE
Stanisław Brzozowski (1878-1911)?–?polski filozof, pisarz, krytyk literacki i teatralny, historyk idei. Czerpiąc z twórczości Marksa, Sorela, Nietzschego, Carlyle’a, Schelley’a i kard. Newmana, głosił konieczność zaangażowania twórcy w kształtowanie życia społecznego. Będąc zwolennikiem materializmu historycznego, sprzeciwiał się jednocześnie jego deterministycznej wersji i wszelkim koncepcjom uprzedmiatawiającym człowieka. Był błyskotliwym krytykiem polskiej myśli filozoficzno-społecznej i analitykiem dzieł literackich, a zarazem obserwatorem polskiej i europejskiej codzienności. Piętnował tradycjonalizm, zaściankowość i prowincjonalny charakter głównych nurtów polskiej literatury, szczególnie zaś historycznych powieści „ku pokrzepieniu serc”, której reprezentantem (i największym ideowym oponentem Brzozowskiego) był Henryk Sienkiewicz. Jego Idee, Legenda Młodej Polski, Głosy wśród nocy oraz powieści Płomienie i Sam wśród ludzi kształtowały kolejne pokolenia polskiej inteligencji zaangażowanej. Stanisław Brzozowski jest patronem środowiska „Krytyki Politycznej”, którą wydaje Stowarzyszenie jego imienia.
Słowo pupilla oznaczało w łacinie laleczkę, dziewczynkę, sierotę, osobę nieletnią znajdującą się pod czyjąś kuratelą – a zarazem źrenicę, pierwotnie nazywaną tak z powodu maleńkiego obrazu nas samych („laleczki”), jaki dostrzegamy w oku osoby, na którą patrzymy. Jednak pupa to po łacinie również poczwarka, czyli stadium rozwojowe owadów, które podlegają przeobrażeniu zupełnemu. W miękko brzmiącym słowie pupilla tkwi już zatem zapowiedź radykalnej metamorfozy.
Namysł nad figurą dwudziestowiecznej nimfetki to opowieść o tym szczególnym splocie znaczeń; o zaskakującym aliansie etymologii, entomologii i optyki. W masowej wyobraźni wywrotowa fille fatale pojawia się przede wszystkim dzięki Nabokovowskiej Lolicie, choć nie jest to ani pierwsza, ani ostateczna spośród rozlicznych inkarnacji drapieżnej dziewczynki. Małoletnie kochanki wielokrotnie powracają w minionym stuleciu jako autorki anarchistycznych posunięć, językowej rebelii, estetycznych i filozoficznych wybryków, oszustw i pułapek. Ich historie należy dziś być może przeczytać przede wszystkim jako traktaty optyczne, w bohaterkach dostrzec zaś nie tyle ofiary nadużyć, ile ich sprawczynie. Pupilla to bowiem figura inicjacji, patronująca odbieraniu niewinności – intelektualnej, erotycznej, metafizycznej. Figura paradoksalna: mechanizm jej działania opiera się przecież na udawaniu kogoś, kto sam inicjacji potrzebuje. W tym właśnie tkwi jej siła i na tym między innymi polega groza zapowiadanego przez nią doświadczenia.
RĘKA BOGA to napisana w roku 1996 autobiografia Nathansona, w której Autor przedstawia swoją drogę: od postawy wyrachowanego propagatora aborcji – aż po moralne opamiętanie i radykalny wobec niej sprzeciw. Książka demaskuje też szereg zakulisowych mechanizmów dotyczących
"Rak po polsku" jest zapisem spotkań z Justyną Pronobis-Szczylik, psychoonkolożką, oraz jej mężem profesorem Cezarym Szczylikiem, onkologiem. To książka o lekarzach, którzy wykonują swój zawód z determinacją i wbrew przeciwnościom losu, a także o kondycji polskiej nauki i uwikłaniu jej w politykę. To rozmowy o biznesie farmaceutycznym i oskarżenie rodzimej klasy rządzącej o działanie na szkodę zdrowia obywateli. To opowieść o psychice chorujących oraz ich bliskich, o cudzie medycyny, ale też, a może przede wszystkim o pasji życia, dobrej śmierci i miłości do sztuki.
Ci spośród nas, którzy posiadają mnóstwo zboczeń, tym się różnią od człowieka uczciwego i prawego, że ozdabiają swe ciała przeróżnymi szkaradnymi malunkami. Oszuści, rabusie, podpalacze, złodzieje, próżniacy, włóczędzy, zabójcy, pederaści i prostytutki traktują tatuaże jak spis swoich przeszłych występków oraz zapowiedź zbrodni zamierzonych. Nierzadko są wśród tych zdobień rysunki lubieżne, które recydywiści każą sobie wykłuwać w miejscach nieprzyzwoitych, a także sekretne znaki, stosowane przez członków tajnych stowarzyszeń. Zwyczajem tym przestępcy niemało przypominają ludy dzikie i pierwotne, a nie bez znaczenia pozostaje fakt, że większość z nich wywodzi się z niższych stanów. Autor tego naukowego dzieła ów zwyczaj opisał, a także liczbami, przykładami i rysunkami swoje obserwacje poparł, ażeby o ich prawdziwości nikt wątpić nie mógł.
Zbiór esejów wybitnego architekta, jednego z współtwórców modernizmu, założyciela Bauhausu. W przystępnych, eleganckich i pełnych pasji tekstach autor skupia się na najważniejszych dla niego zagadnieniach: jaka jest rola architekta we współczesnym świecie? W jaki sposób rozwijać się jako projektant? Co powinno być ambicją młodych twórców? Czym był Bauhaus? Napisana w rozkwicie ery przemysłowej książka jest zaskakująco aktualna w początkach ery cyfrowej, zwłaszcza w naszym kraju. Gropius podkreśla wagę wszechstronnego wykształcenia oraz praktyki, zachęca do odejścia od sterylnego świata architektonicznych pracowni, postuluje rozwój urbanistyki, który mógłby zawstydzić współczesnych architektów oraz decydentów. Nowoczesność Gropiusa jest mądra, wrażliwa, demokratyczna w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa: książka zrywa z technokratyczną wizją modernizmu, pokazując jego humanistyczne i wrażliwe oblicze.Pełnia architektury to książka, z której największy pożytek będą mieli młodzi architekci (i humaniści w ogóle - do jej zrozumienia niepotrzebna jest specjalistyczna wiedza): udowadnia, że nawet w skomercjalizowanym świecie warto pozostać idealistą; podpowiada, w jaki sposób wykorzystać zapał i wiarę we wspólne dobro w codziennej pracy. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy wątpią, że to możliwe.Walter Gropius urodził się w Berlinie w 1883 roku. Jeden z najwybitniejszych architektów XX wieku. Założyciel i współtwórca koncepcji programowej Bauhausu. Studiował architekturę w Monachium i Berlinie. Nieliczne z najwcześniej przez niego zaprojektowanych budynków nadal istnieją, m.in. zabudowania gospodarcze w Jankowie oraz willa w Drawsku Pomorskim. Najistotniejszy wpływ na jego rozwój miała rozpoczęta w 1907 roku praktyka w pracowni architektonicznej Petera Behrensa, gdzie prócz niego pracowali m.in Le Corbusier oraz Ludwig Mies van der Rohe. Jeszcze przed I Wojną Światową zaprojektował (wraz z Adolfem Meyerem) dwa ikoniczne budynki wczesnego okresu modernizmu: fabrykę Faguswerk (1913) oraz budynek administracyjny wystawy Werkbundu (1914). W 1919 zorganizował w Weimarze uczelnię artystyczną nowego typu, Bauhaus, w której największy nacisk kładziono na wszechstronną i interdyscyplinarną metodę kształcenia przyszłych projektantów. Gropius podkreślał demokratyczny charakter tej profesji: Bauhaus pod jego przewodnictwem (1919-1928) stał się najważniejszą na świecie uczelnią, w której wypracowy-wano nowoczesne metody projektowania; jego działalność do dziś wywiera wpływ na kolejne pokolenia architektów. W 1934 roku Gropius opuścił Niemcy, na stałe osiadł w USA w roku 1937, gdzie aż do emerytury w 1952 wykładał na Uniwersytecie Harvarda. Zmarł w 1969 roku w Bostonie.
Książka Rachel Cusk natychmiast po publikacji podzieliła krytyków i czytelników, a jeden z czołowych amerykańskich publicystów postulował odebranie autorce dzieci. Cusk udowadnia jednak, że nie trzeba być wyrodną matką, żeby zaprotestować przeciwko lukrowanemu wizerunkowi macierzyństwa. Ta szczera, niemal bezlitosna książka odkrywa psychiczne rany świeżo upieczonej matki i rzuca wyzwanie milcząco przyjmowanym schematom. To niezwykła sonda zapuszczona w świat kobiety, kontrowersyjna w bezpośredniości i nowatorska w bezbrzeżnej uczciwości względem macierzyńskich odczuć. "Człowiek nie wie, jak się zachować, kiedy ktoś opowiada mu siebie. W przypadku „Pracy na całe życie” dodatkowy rumieniec wstydu wywołuje sam temat. Macierzyństwo. Mityczny instynkt, niemal religia. Pisać o nim można tylko w jeden sposób: na klęczkach. Ale Rachel Cusk proponuje nam historię odbrązowioną, szczerą do bólu każdego nerwu. Przy tym wzruszającą i oddającą kobietom ich podmiotowość. Nareszcie." Sylwia Chutnik "Treścią tej „ponurej”, „przygnębiającej”, „skandalicznie niewdzięcznej”, bardzo dobrze napisanej i znakomicie przez Agnieszkę Pokojską przetłumaczonej książki są przygody dorosłej kobiety, która za wszelką cenę próbuje uciec przed w sumie oczywistym faktem, że własnej tożsamości nie da się zdefiniować w całkowitym oderwaniu od innych ludzi. Czy jej się to udaje, czy wcale nie, sprawdźcie sami. Warto." Justyna Bargielska "Jest szczera, ale niebanalna. Przenikliwa – ale i bezbronna wobec własnej przenikliwości. Bezwzględna w nazywaniu tego, co ją dotyka – ale i pełna czułej wyrozumiałości. Wobec siebie, własnej córki, innych matek. Rachel Cusk nie zatrzymuje się na opisie doświadczenia macierzyństwa. Prowadzi głębiej, pokazuje niejednoznaczności, odczytuje na nowo dobrze znane teksty. Pyta o tożsamość kobiety, gdy urodzi jej się dziecko, i pokazuje straty, które rodzicielstwo rekompensuje szczodrze, ale w zupełnie innej walucie. No i kto inny potrafiłby opisać poród w taki sposób, że czytając, śmiejesz się w głos, a jednocześnie ciarki przechodzą ci po plecach?" Joanna Woźniczko-Czeczott
Współczesny przełom w genetyce niesie ze sobą zarówno obietnicę, jak i niebezpieczeństwo. Obietnica polega na tym, że wkrótce będziemy mogli leczyć wiele poważnych chorób i zapobiegać ich wystąpieniu. Niebezpieczeństwo bierze się z faktu, iż nowo zdobyta wiedza genetyczna może nam pozwolić na poprawianie natury - manipulacje genetyczne prowadzone na nas i naszych dzieciach. Większość ludzi niepokoją przynajmniej pewne formy inżynierii genetycznej, ale trudno im uzasadnić ten lęk. Co jest złego w modyfikowaniu natury? Książka ,,Przeciwko udoskonalaniu człowieka"" omawia dylematy moralne, związane z dążeniem do udoskonalania nas samych i naszych dzieci. Michael Sandel stawia tezę, że problemy z tym zjawiskiem nie ograniczają się do kwestii bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Pęd do poprawiania natury budzi sprzeciw, ponieważ świadczy o głodzie władzy i dominacji, który nie szanuje charakteru ludzkich zdolności i osiągnięć. Wykraczając poza znane kategorie dyskursu politycznego, ta książka przekonuje, że rewolucja genetyczna zmieni sposób, w jaki filozofowie postrzegają etykę i wymusi powrót duchowości do programów politycznych. Mierząc się z etyką udoskonalania, musimy zastanowić się nad pytaniami, które w dzisiejszym świecie straciły znaczenie. Są to pytania z pogranicza teologii, dlatego współcześni filozofowie zwykle uchylają się od odpowiedzi na nie. Tymczasem nowe możliwości biotechnologiczne sprawiają, że nie możemy ich dłużej unikać. W tej książce rozważa je jeden z najważniejszych amerykańskich moralistów i politologów. O AUTORZE Michael J. Sandel (ur. 1953). Jeden z najwybitniejszych współczesnych amerykańskich filozofów i autorem bestsellerowych książek. Absolwent Uniwersytetu Brendeis, pracę doktorską obronił w Oxfordzie. Od 1980 roku wykłada filozofię polityczną na wydziale nauk politycznych, stosunków międzynarodowych i administracji Uniwersytetu Harvarda. Sympatię studentów i popularność medialną zdobył w szczególności dzięki cyklowi wykładów, zatytułowanemu: ,,Sprawiedliwość. Jak należy postępować"". Uczestniczyło w nich do tej pory blisko 15 tysięcy studentów, a kiedy zaczęła retransmitować je brytyjska telewizja BBC, Sandel stał się znany na całym świecie. Autor kilku książek, m.in. ,,Liberalism and the Limits of Justice""(1982), ,,Democracy's Discontent"" (1996), ,,Justice. What's the right thing to do"" (2010), która na świecie sprzedała się w 1,5 mln egzemplarzy. Recenzje: ,,Przeciwko udoskonalaniu człowieka"" Michaela Sandela to krótki, zwięzły i błyskotliwy wywód jednego najważniejszych amerykańskich moralistów i politologów, która zapoznaje czytelników z podstawowymi problemami etycznymi w trwających dyskusjach o inżynierii genetycznej i badaniach nad komórkami macierzystymi.""-- Gabriel Gbadamosi, BBC Radio ,,W tym krótkim i prowokacyjnym traktacie Sandel, profesor prawa na Uniwersytecie Harvarda i członek Prezydenckiej Rady ds. Bioetyki, szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego pewne rodzaje nowo dostępnych technologii genetycznych budzą w nas niepokój... Jego książka przypomina nam, że właściwym punktem wyjścia dla bioetyki nie jest postawa: ,,Co powinniśmy zrobić?"", tylko ,,Jakiego społeczeństwa pragniemy?"" i ,,Jakimi jesteśmy ludźmi?"" - Faith McLellan, The Scientist
Fałszywy świt poświęcony jest przede wszystkim krytyce ideologii wolnego rynku, którą Gray uważa, obok socjalizmu i komunizmu, za dziedzictwo oświecenia i jego wiary w istnienie jakichś żelaznych praw, kierujących rzeczywistością społeczną. Zdaniem autora ideologia wolnego rynku, cechująca się kultem pracy, ekonomicznego wzrostu i nieograniczonej konsumpcji, ma w istocie taki sam, skrajnie materialistyczny charakter, jak opozycyjny wobec niej socjalizm. W rezultacie ideologia ta zamiast wspierać wolność, niszczy ją, podobnie jak inne wartości, które leżą u jej podstaw. Nie powinno to jednak dziwić, jeśli zdamy sobie sprawę, że globalne społeczeństwo wolnorynkowe, sterowane jakąś „niewidzialną ręką”, jest taką samą utopią jak globalny komunizm oparty na centralnym planowaniu. Lekarstwem na socjalizm nie jest liberalizm, podobnie jak lekarstwem na liberalizm nie jest socjalizm: jeśli potrzebujemy jakiegoś lekarstwa, to powinien być to środek uwalniający nas od chorobliwego uzależnienia od mitów oświecenia.
John Gray (ur. 1948), w latach 80. ideowy przywódca brytyjskiej Nowej Prawicy, krzewiciel idei Hayeka, entuzjasta rządów Margaret Thatcher i autor klasycznych prac na temat liberalizmu. Z czasem stał się jednym z jego najbardziej oryginalnych krytyków. Obecne poglądy Graya lokują się poza tradycyjną lewicą i prawicą, a on sam, jako nieprzejednany krytyk oświecenia i wywodzącej się z niego mitologii postępu, pod wieloma względami zbliża się do myśli konserwatywnej. W Polsce ukazały się takie książki Graya, jak: Dwie twarze liberalizmu; Al-Kaida i korzenie nowoczesności oraz Czarna msza: apokaliptyczna religia i śmierć utopii.
Jeśli jedną z oznak utopistycznej natury globalnego wolnego rynku były nierealistyczne założenia dotyczące ludzkiej wiedzy, inną było ignorowanie władzy i konfliktu. Rynki to nie maszyny, które raz wprawione w ruch działają po wieki. Są instytucjami, które przejawiają wszystkie wady swoich twórców i konflikty pomiędzy nimi. Nie tylko są podatne na cykle koniunkturalne, lecz odzwierciedlają sprzeczne cele i wartości ludzi, którzy ich używają. Zaś ponad wszystko systemy rynkowe są nie bardziej trwałe niż władza, na której się opierają. Skłonność do wymiany dóbr i usług – czy, jak nazwał to Adam Smith, do wymiany i handlu – wydaje się niemal powszechna. Wymiana rynkowa istnieje zarówno w obozach koncentracyjnych, jak i w centrach handlowych. Jednak wysoko rozwinięte instytucje rynkowe istnieją jedynie wtedy, kiedy chronione są prawa własności, a kontrakty są dotrzymywane, a to zapewnić może jedynie państwo. Kiedy upadają rządy i państwa, to samo dzieje się z systemami rynkowymi, które były przez nie nadzorowane i podtrzymywane.
(z Przedmowy)
Wraz z postępującą profesjonalizacją praca umysłowa przestała być niezależna i straciła potencjał stawiania społeczeństwu trudnych pytań. W zamian zaczęła pełnić funkcje technokratyczne i zarządzające.
Czym jest ta książka? Zbiorem szkiców. Sprawozdaniem z podróży. Pierwsza podróż realna po miastach, muzeach i ruinach. Druga - poprzez książki dotyczące widzianych miejsc. Te dwa widzenia, czy dwie metody, przeplatają się ze sobą.
Weź, czytaj: świetny publicysta, autor książki „Lepiej palić fajkę niż czarownice” znowu wsadza kij w mrowisko polskich i kościelnych sporów. Rok 2014 dla księdza Adama Bonieckiego, Redaktora Seniora „Tygodnika Powszechnego”, jest rokiem szczególnym. W lipcu będzie obchodził swoje 80. urodziny. W tym roku minie także 50 lat od pierwszej jego publikacji na łamach „Tygodnika Powszechnego”, którego 15 lat temu został redaktorem naczelnym. To nie jedyne powody do świętowania – 35 lat temu objął stanowisko redaktora naczelnego polskiej edycji „L’Osservatore Romano”, a 40 lat temu wydał nakładem Znaku swoją pierwszą książkę Rozmowy niedokończone. Z okazji jubileuszu księdza Adama Bonieckiego przygotowaliśmy książkę Zakaz palenia - zbiór edytoriali z „Tygodnika Powszechnego”, który jest kontynuacją bestsellerowego tomu Lepiej palić fajkę, niż czarownice opublikowanego w listopadzie 2011 roku. Paradoksalnie, po nakazie milczenia nałożonym na księdza Adama przez jego zwierzchników, zainteresowanie jego osobą wzrosło – od tego czasu odwiedził on ponad 200 miejsc w Polsce i za granicą, w których spotkał się z czytelnikami, wiernymi, wszystkimi, dla których głos księdza Bonieckiego jest ważnym elementem debaty publicznej. Książka będzie ilustrowana zdjęciami Grażyny Makary i opatrzona komentarzami Michała Okońskiego i Piotra Mucharskiego, redaktorów „Tygodnika Powszechnego”.
Ewa Siwicka, znana dziennikarka TVP Poznań, przeprowadziła na antenie cykl rozmów z luminarzami polskiej kultury – reżyserami, aktorami, muzykami, kompozytorami. Różne gatunki twórczości, różne pokolenia, style i osobowości. Wszystkich – kobiety i mężczyzn, młodych i dojrzałych – połączyło jedno: zostawili swój ślad w dziedzictwie narodowym, a w wielu wypadkach – europejskim i światowym. Ślad znacznie trwalszy niż odlewy w Alei Gwiazd w Międzyzdrojach. Dlatego znaleźli się najpierw w programie, a teraz w książce. Ewa i jej goście mają też jedną wspólną cechę – szczerość. Bo innych rozmów chyba nie warto prowadzić.
Od pewnego czasu wszyscy słyszycie o gender: gender tu, gender tam, gender w telewizji, gender w gazetach. Jedni nim straszą, inni się go boją, choć nie za bardzo wiedzą czego. Jeszcze inni krzyczą, że „wszystko, tylko nie gender!” Więc pewnie jesteście ciekawi, co to takiego ten gender. A może kto? I czy rzeczywiście jest taki straszny? Wyobraźcie sobie, ze ktoś zacząłby was straszyć jakimś smokiem albo kosmitami. Czy wiedzielibyście czego się bać? I czy trzeba się ich bać? Jasne, że nie trzeba. Boją się tylko ci, którzy nie wiedzą, że nie ma żadnych smoków ani kosmitów. Tak jak i nie ma żadnego potwora o imieniu Gender. A tak w ogóle, co to słowo właściwie znaczy? Jeśli chcecie wiedzieć, a warto, przeczytajcie tę książkę. Koniecznie! I śpijcie spokojnie.
Wybitny amerykański powieściopisarz o życiu i religii Buddy. W połowie lat pięćdziesiątych Jack Kerouac, katolik, przeżył fascynację buddyzmem. Zainteresowanie to wyraźnie wpłynęło na jego duchowość i znalazło odzwierciedlenie w późniejszej twórczości.
Wszelki dialog duchowości z kulturą jest tyleż problematyczny, co konieczny. Coraz trudniejsze problemy, z którymi borykamy się w życiu domagają się nieustannego odświeżania duchowych formuł, którymi próbujemy ogarnąć i zrozumieć otaczający nas świat. Nic dziwnego, że często odczuwając bezradność w tym zakresie, usilnie szukamy sojuszników – i to nawet tam, gdzie może najmniej byśmy się tego spodziewali. W takim kluczu chcemy spojrzeć na opowiadania Sławomir Mrożka. Kuszą rozmaitością struktur i związanych z tym możliwości. Zarazem nie brakuje im też dosadności, chropowatości – a nawet i brutalności. Każdy ma prawo je interpretować. Takie podejście jest zarazem szansą i …pułapką. Konieczna jest tu ostrożność – ale i odwaga.
"Alkoholik to był dla mnie lump spod budki z piwem, alkoholiczka - pijana baba zaniedbująca dom i dzieci, najlepiej obdarta i niedomyta. A ja przecież dbałam o siebie, o męża, o synów, rodzinę, jeździłam samochodami, moi synowie świetnie się uczyli w doskonałych szkołach i na zagranicznych uniwersytetach. Słowem, ani ja, ani moje rozmówczynie w ogóle nie pasowałyśmy do stereotypowego obrazka, jaki miałam zakodowany pod hasłem alkoholik. A jednak to my jesteśmy alkoholiczkami, my jesteśmy chore na chorobę alkoholową, to my jesteśmy uzależnione od alkoholu. I to my nie pijemy".
Ta książka to świadectwo historycznego, a tym samym i politycznego, zwrotu, który można było obserwować w polskim teatrze, kinie i sztukach wizualnych ostatnich lat: rozliczeniach przeszłości, lustracyjnych zapędach i narcystycznych, mitologizujących praktykach. Soc, sex i historia to oryginalna próba syntezy przemian kulturowych, świadomościowych i obyczajowych pierwszej dekady XXI wieku, w których sztuka odgrywała nieraz rolę sprawczą jako pole walki i terytorium publicznych gier. Duniec i Krakowska przedstawiają przemiany świadomości i identyfikacji, bogato korzystając z dzieł literackich, teatralnych, filmowych. Sztuka interesuje autorki właśnie w takim aspekcie: jako odzwierciedlenie przemian mentalnych i społecznych, a zarazem rozsadnik rewolucji: wywrotowych idei, przekroczeń i eksperymentów. A ich książka sama stara się być takim eksperymentem.
Każdy z Nas jest częścią skorupy i jej Jedności. Człowiek powstał jako narzędzie do pozostawiania śladów i informacji dla tych ''mini-dusz'', które dopiero natrafią na ślady skorupy. Wtedy zrozumieją, że Jedność została rozproszona. Człowiek jako narzędzie został zbudowany z odnalezionych elementów skorupy. Człowiek powstawał kilka razy na nowo oraz kilka razy równocześnie jako podobna forma. Podobna ponieważ była tworzona niezależnie przez różne (ale takie same) ''Wielkie Dusze''. Kluczowym elementem dla duszy jest rozum, który jest po to by dusza mogła tam przekazywać swoją pierwotną wiedzę i wizualizować ją w czynach widzialnych( coś w rodzaju kodu, systemu binarnego). Jest on dla tych , którzy dopiero znajdą podstawowe znaki i będą dociekać tego co się wydarzyło. Te obrazy ( wynalazki, matematyka, fizyka, kultura, nieskażone prawdy religijne, muzyka i wszystko to co zostało zwizualizowane) są po to, by naprowadzać i prowadzić do poznania prawdy oraz rozwijać te informacje dla kolejnych przybywających (natrafiających). Miejsc w których się to dzieje jest wiele ale nie za dużo. Skupiają się one tam gdzie obecna jest największa liczba ''Wielkich Dusz''. Są jednak od siebie znacznie oddalone. Stąd dążenie do podboju , marne ale wciąż rozwijające się wraz z powiększającą się liczbą dociekających dusz. Wszystko po to by się zjednoczyć. Piekło istnieje i jest tam gdzie niezrozumienie i zapomnienie siebie samego.
Każdy medal ma dwie strony – to stwierdzenie wydaje się idealnie pasować do tezy książki. Za pewnymi decyzjami stoją, niekiedy starannie ukryte, pierwotne, prawdziwe przyczyny. Za wydarzeniami, obserwowanymi przez nas za pośrednictwem mediów, kryją się czasami incydenty, o których istnieniu nie dane jest nam się dowiedzieć. Autorka „Tajemnic zza zasłony”, opierając się na materiałach źródłowych i własnej wiedzy historycznej i politologicznej, próbuje ukazać czytelnikom właśnie tę drugą, zakamuflowaną, mroczniejszą stronę medalu.
Książka Bożeny Wolińskiej to udana próba wieloaspektowego spojrzenia na wydarzenia, co do których opinia publiczna ma już wyrobione zdanie. Autorka stara się pokazać, że zło, choć bezdyskusyjnie negatywne, nie bierze się znikąd. Oczywiście mamy prawo potępiać, ale jednocześnie powinniśmy choć postarać się dostrzec jego genezę.
„Tajemnice zza zasłony” niczego nam nie narzucają. Wręcz przeciwnie – mają nas zainspirować do poszukiwań, chcą wskazać szczegół, byśmy, poszerzając wiedzę i zdobywając nowe informacje, mogli powiększyć pole widzenia i wyciągnąć własne, ogólne wnioski.
Monika Wójtowicz
[fragment recenzji]
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?