Historia tej książki rozpoczęła się kiedy moje znajome przedszkolaki zaczęły pytać swoich rodziców: „skąd się wziąłem na świecie?”. Zauważyłam, że niektórzy dorośli wpadali wtedy w dziwną i niezrozumiałą panikę. Nawet pani przedszkolanka! Robili się czerwoni na twarzy, rozglądali po kątach i udawali, że nic nie słyszą, a potem szeptali między sobą w drugim pokoju. A prawdziwa katastrofa następowała, gdy pewnego dnia z ust dziecka, które rozpoczęło naukę w szkole, padało pytanie: „a co to jest SEKS?” W różnych gazetach i wieczornych programach telewizyjnych dorośli spierają się, czy rozmawianie z dziećmi o „tych sprawach” jest normalne czy nie… Strasznie się przy tym denerwują, ale dlaczego? Pomyślałam sobie wtedy, że to NIE DO KOŃCA NORMALNE NIE ROZMAWIAĆ Z DZIEĆMI na ten temat, tak jak na każdy inny. I WŁAŚNIE DLATEGO POSTANOWIŁAM NAPISAĆ KSIĄŻKĘ O TYM, SKĄD SIĘ BIORĄ DZIECI – NAJZWYKLEJSZĄ JAK SIĘ DA! Książka składa się z zasłyszanych i PRAWDZIWYCH ROZMÓW z zaprzyjaźnionymi ośmio-, dziewięciu- i dziesięciolatkami. Żadna historia nie jest całkiem zmyślona, w każdej jest przynajmniej ziarenko prawdy, a rozmowy ze mną są autentyczne i bez cenzury! Autorka książek dla dorosłych, edukatorka psychoseksualna, mama i przyszywana ciocia bandy dziewięcio- i dziesięciolatków z Józefowa, Olsztyna, Warszawy i Suwałk. Alicja Długołęcka Zwykła książka o tym skąd się biorą dzieci Spis Treści
1. O DOBRYCH KSIĄŻKACH I O ROZMOWACH Z DZIEĆMI O SEKSIE
2. ROZMOWA O URODZINACH MAMY I TAJEMNICY ISTNIENIA
3. ROZMOWA O TYM, JAK DZIECKO ZMIENIA SIĘ W KOBIETĘ ALBO MĘŻCZYZNĘ
4. ROZMOWA O CIPCE I SIUSIAKU
S, ROZMOWA O PRZYKRYCH ZAPACHACH I LATAJĄCYCH PIELUSZKACH
6. ROZMOWA O TYM, JAK SIĘ ROBI DZIECI
7. ROZMOWA O CESARSKIM CIĘCIU I BLIŹNIĘTACH DWUJAJOWYCH
8. ROZMOWA O WORECZKU NA PENISA I DZIECIACH Z PROBÓWKI
9. ROZMOWA O SEKSIE BEZ MIŁOŚCI I ULOTKACH Z GOŁYMI KOBIETAMI
10. ROZMOWA O WYŻSZOŚCI KOTÓW NAD PSAMI LUB ODWROTNIE
11. ROZMOWA O GEJACH DO KWADRATU
12. ROZMOWA O NARZUTKOWYCH RODZINACH I NAMIĘTNYCH POCAŁUNKACH
13. OSTATNIA ROZMOWA O IDEAŁACH I FEMINIZMIE
Jest to 10 tom serii "Nauczyciele-Nauczycielom". Tytuł tomu został rozwinięty podtytułem "Poszukiwanie podstaw samorządności, współdziałania, demokracji". Autorzy rzeczywiście poszukują owych podstaw, dokonują wieloaspektowej interpretacji samego pojęcia współdziałania umieszczając je w kontekście wielu pojęć pokrewnych i przeciwstawnych (współdziałanie a rywalizacja). Współdziałanie nie jest tu tylko teoretycznym problemem, ale wyrasta z przezwyciężenia podziałów między nauczycielami różnych typów szkół. Chodzi o to, by zbliżyć świat dziecka i świat dorosłych do siebie na drodze poszukiwania rodziny człowieczej.
Książka składa się z trzech rozdziałów, połączonych myślą Dalajlamy ?(?) Wykorzystamy każdą nadarzającą się okazję do przyniesienia pożytku innym, zamiast myśleć tylko o własnych, wąskich interesach (?)?.W części pierwszej autorzy dążą do wyostrzenia pojęcia współdziałania i rywalizacji, samorządności i demokracji uczestniczącej oraz pojęcia liberalizmu. Część druga akcentuje znaczenie nauczycielskich kompetencji dla rozwoju umiejętności współdziałania uczniów oraz ich kreatywności; ukazuje kształtowanie się partnerskich i samorządnych zachowań zarówno w rodzinie, jak tez w domu dziecka i szeroko rozumianym środowisku społecznym. Część trzecia ukazuje historyczne korzenie oraz kulturowe, prawne i gospodarcze uwarunkowania idei samorządności.
Tom 11. serii "Nauczyciele-Nauczycielom" stanowi kontynuację treści zawartych w tomie 10. Zawarte są tu teksty ujmujące problematykę współdziałania poprzez pewne interpretacje teoretyczne i ich odniesienia do praktyki, wzbogacone często opisem konkretnych technologii działania. Książka ta cechuje się żarliwością i zaangażowaniem autorów w sprawy dziecka.
Rozdział I zajmuje się analiza tytułowego pojęcia współdziałania oraz pojęcia dialogu, samorządności i demokracji w wybranych koncepcjach edukacyjnych (c. Frieneta, J.Deweya).
Rozdział II eksponuje interakcje pomiędzy dzieckiem a nauczycielem, mówi o integracji uczniów niepełnosprawnych w przeciętnej klasie szkolnej, o komunikacji interpersonalnej
Rozdział III zawiera głównie rozprawy, w których dąży się do ?wyostrzenia? pojęcia integracji ? jej form i nowych przestrzeni współdziałania jako drogi poszukiwania wartości, Omawia następujące obszary integracji: tematyczno-problemową, czynnościowo-strukturalną, czasoprzestrzenno-interpesonalną, autokreacyjną.
Książka ta wzbogaca wiedzę o nowych przestrzeniach, metodach i formach współdziałania. Ukazuje ona potrzebę więzi, dialogu, bezpiecznej współpracy i przyjaźni. Wskazuje, że waloryzacja międzyosobowej przestrzeni odbywa się poprzez uznanie ponadkulturowych wymiarów dobra, piękna i prawdy.
Czym różnią się ofiary dla balijskich bogów od śmieci? Dlaczego w Moskwie nie ma dziecięcych wózków? Czy warto wziąć ze sobą główkę kapusty do Omanu? Ile świerszczy powinno się znaleźć w zbilansowanej diecie dziecka? Czy w Tuszetii można kupić jednorazowe pieluchy? W co bawić się z dziadkami na Machu Picchu? Jak z przyczepki rowerowej zrobić suszarkę, wyleczyć ospę w Wietnamie i nauczyć się ułamków na Fidżi?
Zbiór kilkunastu wywiadów z rodzicami, dla których wyprawy w najdalsze zakątki globu z dzieckiem (często nie jednym, ale dwojgiem lub trojgiem) stały się niezastąpionym sposobem spędzania wspólnego czasu, a niekiedy nawet ? pomysłem na życie.
Bohaterowie książki nie wahali się zabrać niemowlęcia w podróż dookoła świata i na kaukaskie bezdroża, wędrować z przedszkolakiem przez peruwiańską dżunglę czy po tybetańskich klasztorach. Kim są? Pozbawionymi instynktu samozachowawczego egoistami czy pasjonatami, którzy nie wyobrażając sobie świata poza swoimi dziećmi, czynią go dla nich największym placem zabaw?
O szaleństwie, które nie pozwala im usiedzieć w domu (lub podrzucić potomka dziadkom), niezliczonych przygodach, jakie spotkały ich w drodze, zaletach i wadach rodzinnego podróżowania oraz kolejnych równoleżnikach do przekroczenia opowiadają w książce Pępek świata.
Anna Kuziemska (ur. 1980) ? filozof i psycholog z wykształcenia, na co dzień redaktorka i dziennikarka. Prywatnie ? połowa duetu fotografujących zwiedzaczy świata na własną rękę, od niedawna z dzieckiem w nosidle. Mama Franka (ur. 2008), który w pierwszych latach życia spenetrował między innymi kreteńskie wąwozy i magiczne doliny Kapadocji, a także usiłował robić babki na Saharze, oraz Lilki (ur. 2011), która przez dziewięć miesięcy pisała z nią tę książkę.
Ta fascynująca książka przedstawia prawdziwe wyjaśnienie tego, w jaki sposób Twoja pozycja w rodzinie kształtuje Twój charakter i wpływa na Twoje zachowanie we wszystkich aspektach życia.Zelda West-Meads, magazyn ""You, The Mail on Sunday""Urodzony przywódca? Zaprogramowany innowator? Kim jesteś?Jesteś jedynakiem? A może urodziłeś się jako drugie lub trzecie dziecko w rodzinie? Kolejność, w jakiej przychodzimy na świat, ma ogromny wpływ na to, jacy jesteśmy. Rywalizacja o uwagę rodziców i status w rodzinie stanowią jedną z głównych sił napędowych rozwoju osobowości. Jeśli chcesz lepiej poznać siebie, zbadaj swoje drzewo genealogiczne. To właśnie w jego korzeniach tkwi tajemnica Twojego charakteru, Twoich związków, a nawet Twojego wyboru drogi kariery.W tej niezwykłej książce znajdziesz znacznie więcej niż tylko opis osobowości uzależnionej od miejsca w rodzinie. Zyskasz cenną wiedzę na temat siebie i otaczających Cię ludzi, przekonasz się, jak wiele praktycznych zastosowań mają te informacje, i nauczysz się spoglądać na innych w bardziej złożony sposób. Kto wie, może nawet zmienisz koncepcję wychowywania własnych dzieci?Linda Blair - jest psychologiem klinicznym. Na co dzień zajmuje się psychoterapią. Jest także autorką licznych felietonów dla miesięcznika ""Junior magazine"". Studiowała na Harvardzie oraz Uniwersytecie Londyńskim. Prywatnie jest matką trojga dzieci.
Czy Dorota Zawadzka, słynna Superniania, miała problemy z wychowywaniem własnych dzieci? Czy sama była nieznośna? Jaką ma receptę na sukces, wychodzenie z niepowodzeń, budowanie ciepłych relacji rodzinnych? Biografia Doroty Zawadzkiej to jednocześnie poradnik dobrego życia.
Pan Jezus po raz pierwszy w naszych serduszkach zagościł, dlatego wśród nas dzisiaj tyle jest szczęścia, radości. Wyjątkowa pamiątka Pierwszej Komunii Świętej. Na pewno każda dziewczynka i każdy chłopiec nie raz, nawet po wielu latach, z radością sięgną na półkę po ten album, by przypomnieć sobie wzruszające wydarzenia z przeszłości.
Przyjęcie Pierwszej Komunii Świętej jest dniem szczególnym w życiu każdego chrześcijanina.
Pamiątkowy, bogato ilustrowany album, do którego można wklejać zdjęcia i wpisywać ważne wydarzenia, pozostanie trwałą pamiątką tej radosnej uroczystości.
MOJA ILUSTROWANA BIBLIA to specjalnie opracowane najważniejsze i najbardziej znane historie biblijne, które przybliżą młodym czytelnikom świat Pisma Świętego.
Dzięki wspaniałym, kolorowym ilustracjom dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej poznają realia Starego i Nowego Testamentu.
Przewodnią zasadą towarzyszącą tej pracy jest podejmowanie konkretnych działań na rzecz troski nauczyciela o optymalny rozwój intelektualny, emocjonalny, społeczny oraz prawidłowy rozwój mowy każdego dziecka, a także ma on na względzie dobro wszystkich członków zespołu klasowego.
Celem programu jest podejmowanie konkretnych działań. Wszystkie ćwiczenia są dostosowane do indywidualnych możliwości psychofizycznych uczniów w normie intelektualnej, a także mogą być wykorzystane do pracy z dziećmi upośledzonymi w stopniu lekkim.
Oddziaływania psychoedukacyjne tego programu odnoszą się do czterech obszarów funkcjonowania psychospołecznego dzieci: postrzeganie siebie i rozumienie uczuć, współdziałanie i uczestnictwo w grupie, sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach, swobodne porozumiewanie się z otoczeniem. Każdy obszar zawiera scenariusze, które są podzielone na spotkania. Cały program obejmuje 35 spotkania, które powinny być realizowane co tydzień, przez cały rok szkolny. Poszczególne spotkania i scenariusze ściśle wiążą się ze sobą, a ich układ nie jest przypadkowy. Ćwiczenia skłaniają do aktywności wszystkich uczniów, ułatwiają wzajemne poznanie, podnoszą poziom integracji grupy, uczą skutecznego rozwiązywania konfliktów i problemów, podejmowania decyzji i odpowiedzialności.
Prezentowana książka zawiera zbiór artykułów dotyczących problemów zaburzeń rozwoju, zagrożeń i niepełnosprawności. Publikacja prezentuje niektóre metody usprawnienia dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym (MPD), takie jak: metodę Kabata, Bobathów, Petö, Vojty, Domana, Weroniki Sherborne, Bon Depart, hipoterapię, muzykoterapię oraz podejmuje problematykę osób z wadą słuchu. W książce opisane zostało także zagadnienie społecznego problemu, jakim jest zjawisko spożycia alkoholu przez młodzież.
Autorzy artykułów swoje założenia i pomysły wywodzą z podstaw teoretycznych. Można to uznać za walor pracy dający szansę szerszego spojrzenia na problem niepełnosprawności.
Adresatami publikacji mogą być psychologowie, pedagodzy, logopedzi, terapeuci pracujący z dziećmi, rodzice oraz kadra naukowa i studenci kierunków pedagogicznych.
Mateusz Marciniak autor ?Orientacje konsumpcyjne młodzieży akademickiej? podejmuje się trudnego zadania, dyskusji z założeniami Zygmunta Baumana, jednego z najchętniej czytanych i cenionych polskich socjologów ostatnich lat. Analiza baumanowskich postulatów, prognoz i apeli dotyczących zwłaszcza konsumpcyjnego podejścia do elementów życia społecznego, przebiega w sposób rzeczowy, solidny i przejrzysty. Treść opracowania charakteryzuje się wysoką erudycją autora oraz trafny dobór i krytyczne wykorzystanie dostępnego piśmiennictwa, oraz badań własnych.
Książka podejmuje dosyć ważne w aktualnej refleksji socjologicznej zjawiska. Wg. Baumana modelowy uczestnik społeczeństwa, konsument, wszystkie elementy rzeczywistości traktuje na wzór relacji z towarami konsumpcyjnymi. Zjawisko to dotyczy: czasu, przestrzeni, przedmiotów, innych ludzi, siebie, wartości i społeczeństwa. Wszystko podlega konsumpcji. Autor, na podstawie wyników badań przeprowadzonych wśród grupy studentów UAM stara się odpowiedzieć, czy takie podejście w istocie jest słuszne. Czy i jak dalece ukształtowanie orientacji konsumpcyjnej potwierdza tę koncepcję? Czy podejście Baumana nie jest już nieco zdezaktualizowane, czy było słuszne dotychczas, czy nazywanie społeczeństwa ? konsumpcyjnym, nie było przekoloryzowaniem? Tytułowa orientacja konsumpcyjna dotyczy tego, na ile ?konsumowanie? staje się podstawowym schematem poznawczym, na podstawie współczesnej młodzieży akademickiej. Wrażenie robi zwłaszcza empiryczne podejście do analizowanych teorii i wzorcowo ujęta metodologia cyklu badań nad wybraną grupą.
Można się zastanawiać, czy określanie konsumpcji duchem epoki ? motorem współczesnych społeczeństw, jest uzasadnieniem słusznym. Z pewnością warto się nad zagadnieniem pochylić i spróbować poddać go weryfikacji, odczarować pewne zastane założenia. Jak słusznie zauważa prof. Czerepaniak-Walczak są to analizy uwalniające pojęcie konsumpcji i tego syndromu od statusu wytrychów albo ozdobników.
W trosce o udany start. Ocena gotowości dziecka do rozpoczęcia nauki szkolnej Małgorzaty Kwaśniewskiej i Wiesławy Żaby-Żabińskiej to testy, które pomogą nauczycielom w zdiagnozowaniu stopnia opanowania przez dziecko szescioletnie umiejętności i wiadomości niezbędnych do podjęcia nauki szkolnej.
Dlaczego coraz częściej dostrzegamy u dzieci ADHD?
Często powtarza się pytanie, dlaczego dzieci nadpobudliwych jest na początku XXI wieku znacznie więcej? Czy nie jest to przypadkiem efekt rozwoju cywilizacji? Czy w ogóle dzieci stają się bardziej „nerwowe", a więc nadpobudliwe?
Rzeczywiście, z dyskusji w mediach, z rozmów z nauczycielami i rodzicami można wywnioskować, że liczba osób z ADHD gwałtownie wzrosła, a zespół nadpobudliwości psychoruchowej jest powszechnym problemem u dzieci szkolnych.
W ostatnich latach znacznie więcej się pisze i mówi o tym zaburzeniu, szkoły poświęcają sporo czasu na zapoznawanie się ze sposobem funkcjonowania dzieci nadpobudliwych i z formami udzielania im pomocy. Rodzice, przychodząc do poradni, opowiadają, że to właśnie w szkole lub przedszkolu ktoś zwrócił uwagę na to, że ich dziecko jest nadpobudliwe. Badania wykazują jednak, że ostatnio nie doszło do istotnego przyrostu liczby takich dzieci w szkołach. Zapewne odsetek dzieci mających problemy z zachowaniem jest znacznie większy. Nie u wszystkich jednak rozpoznamy nadpobudliwość psychoruchową. Nie każde kłopotliwe zachowanie można łączyć z nadpobudliwością, a nadpobudliwość psychoruchowa nie może być wytłumaczeniem każdego niegrzecznego zachowania.
Wracając do obserwowanej „nerwowości" naszych czasów, prawdą jest to, że powszechny pośpiech, kłopoty, brak czasu dopadają każdego z nas. Każdy ma zatem większe szansę zareagować impulsywnie, raptownie i - pędząc z jednego miejsca w drugie - sprawiać wrażenie nadruchliwego. To jednak nie prowadzi do rozpoznania zespołu nadpobudliwości. Życie w ciągłym stresie może dawać podobne objawy, jednak nie jest równoznaczne z ADHD. Dzieci reagują na stres spowodowany sytuacją zewnętrzną, są podatne na wpływy otoczenia i uznają zachowanie dorosłych za pewien model postępowania i dlatego często zaczynają się „pośpiesznie" zachowywać, podnosić głos, działać chaotycznie.
Współcześnie ceni się szybkość, a bardzo ważnym towarzyszącym jej elementem jest precyzja. Nadpobudliwe osoby są szybkie, ale mają problemy z precyzją. Skargi rodziców i nauczycieli dotyczą właśnie licznych błędów wynikających z nieuwagi dziecka, z trudności w dokończeniu zadania, w sprawdzeniu przed oddaniem klasówki, czy nie ma w niej błędów wynikających z nieuwagi, czy nie zostały pominięte istotne szczegóły. Okazuje się, że sama szybkość nie gwarantuje sukcesu, jeśli nie idzie w parze z dokładnością, precyzją, rozwagą. Mamy zatem odpowiedź na pytanie, dlaczego obecnie częściej mówi się o nadpobudliwości: bo bardziej przeszkadza, utrudnia życie i skazuje setki ludzi na porażkę. We współczesnym świecie bardzo ważne jest zdobycie wykształcenia, a to właśnie jest szczególnie trudne dla dzieci z ADHD.
Model pomocy dziecku z ADHD
Dziecko z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej potrzebuje nie tylko pomocy fachowej, którą można uzyskać w wyspecjalizowanym ośrodku. Należy pamiętać, że ADHD to zaburzenie neurorozwojowe, czyli takie, z którego objawów wyrasta się latami (zob. wykres 1).
Widać wyraźnie na wykresie l, że objawy ADHD trwają latami, a ich nasilenie zmniejsza się z wiekiem. Warto pamiętać, że jest to od nas niezależne i poza leczeniem farmakologicznym nie ma metod wpływających na nasilenie objawów zespołu nadpobudliwości psychoruchowej w danym momencie. Działania rodziców i wszelkie metody terapeutyczne pełnią podobną funkcję, co okulary w krótkowzroczności - pomimo obecności problemu pozwalają na normalne życie i chronią przed pojawianiem się powikłań. Podobnie jednak jak okulary metody te muszą być stosowane stale. Wizyty w poradni specjalistycznej i wszelkie inne krótkotrwałe działania przedstawiono na wykresie 2.ADHD - zespół nadpobudliwości psychoruchowej
Spis treści
część 1
Podstawowe wiadomości na temat ADHD
1. Określenie zespołu nadpobudliwości psychoruchowej
2. Szerzej o typowych objawach ADHD
3. Rozpowszechnienie i przyczyny ADHD
4. Rodzina dziecka z ADHD
5. CV osoby z ADHD
6. Powikłania zespołu nadpobudliwości psychoruchowej
część 2
Diagnoza, leczenie, zaburzenia współistniejące
7. Diagnoza
8. Rola specjalistów w pracy z dzieckiem z ADHD
9. Leczenie farmakologiczne
10. Leczenie dietetyczne
11. ADHD a choroba tikowa
12. Problemy z zachowaniem
13. Dlaczego nie odnoszą sukcesu, czyli o specyficznych trudnościach szkolnych
część 3
Praktyczne porady, czyli przepis na sukces
14. "Okulary", czyli specyficzne strategie ukierunkowane na radzenie sobie z objawami ADHD
15. Odrabianie lekcji
16. Inne typowe problemy związane z objawami ADHD
17. Wydawanie poleceń
18. Bardzo ważna jest samoocena
19. Praca na pozytywach: pochwały, nagrody, podkreślanie sukcesów, systemy żetonowe
20. Normy i zasady
21. Konsekwencje, czyli co robić, gdy dziecko łamie zasady
22. Obelgi, wyzwiska i inne słowa, które ranią
23. Wybuch, czyli jak poradzić sobie z nagłym pojawieniem się agresji impulsywnej
24. Nadpobudliwe dziecko w szkole
W książce zaprezentowano scenariusze wykorzystujące elementy Gimnastyki Mózgu (wg Dennisonów) – bazowego programu w ramach Kinezjologii Edukacyjnej. Propozycje w nich zawarte skierowane są do nauczycieli edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej.
Proste i możliwe do wykonania w każdych warunkach ćwiczenia, mogą być zastosowane jako: relaksujące, w przerwie między zajęciami, wyciszające po zajęciach, koncentrujące przed wysiłkiem, usprawniające przed czynnościami pisania, czytania, zapamiętywania.
Scenariusze mogą być wykorzystane do pracy z dziećmi 6-7-letnimi. Zawierają one zestaw ćwiczeń nakierowanych na konkretny cel, taki jak: rozwijanie umiejętności samodzielnego uczenia się
i koncentracji, wspomaganie uważnego słuchania i jasnego wypowiadania się, doskonalenie umiejętności czytania, pisania i rysowania, rozwijanie umiejętności matematycznych oraz kształtowanie postaw twórczych. W scenariuszach znalazły także zastosowanie techniki twórczego myślenia według Edwarda Nęcki. Połączenie ćwiczeń z zakresu Kinezjologii Edukacyjnej i technik twórczego myślenia przynosi zaskakujące rezultaty w pracy z małymi dziećmi.
To nie jest zwykła książka kucharska. Tworzy ją zbiór przepisów na dania, które rodzice mogą przyrządzić razem z dziećmi oraz zestaw zasad, które powinni poznać, zanim w desperacji zdecydują się przekupić swojego niejadka czekoladą. Podpowiada, jak sprawić, aby jedzenie nie stało się wrogiem, a kuchnia ? polem bitwy.
To niezbędny poradnik dla każdego rodzica, którego dzieci nie chcą jeść nawet najprostszych potraw. Korzystając ze sprawdzonych przepisów i wskazówek autorki, można zmienić nawyki żywieniowe każdego niejadka! Książka zawiera mnóstwo przydatnych rad, sprytnych sztuczek oraz doskonałych przepisów.
Kiedy byłam małą dziewczynką, wierzyłam w to, co ciągle mi powtarzano: że jestem zła i zasługuję na tortury, bo jestem dzieckiem szatana...
Alloma Gilbert była jedną z ofiar fanatyczki religijnej, która zadawała swoim adoptowanym dzieciom ogromne cierpienie. Książka Gilbert to poruszająca i niezwykle szczera opowieść o drodze z piekła do normalności.
Fragment książki Ocal mnie od złego
ROZDZIAŁ 6
NOWA RELIGIA
Kiedy złe traktowanie przez Eunice Sarah, Thomasa i mnie zaczęło się powtarzać, rozpoczynając się od razów i uderzeń w twarz, a kończąc ciosami w głowę, moi rodzice, zupełnie nieświadomi tego, co się dzieje w domu przy George Dowty, wprowadzili się do mieszkania w tym samym dużym wiktoriańskim domu, który opuściła moja babcia, przenosząc się do miejsca, w którym miała odtąd mieszkać, gdy miałam około czterech lat. Rodziców widziałam jeszcze tylko kilka razy, a wówczas, z obawy przed srogą karą, która wymierzyłaby mi Eunice, wolałam im nie wspominać, że spotyka mnie coś złego. W owym czasie dotarło już do mnie, że poza domem oczekuje się ode mnie zachowania bez zarzutu i wielkiej skromności,
zwłaszcza że wszędzie towarzyszyła nam Eunice, która obserwowała każdy grymas mojej twarzy i rejestrowała każde moje słowo, wskutek czego, wysunąwszy się nieco z szeregu, musiałabym potem słono za to zapłacić. Na sposób myślenia Eunice i na ewangeliczny jeżyk, którego używała, na jej wywody na temat diabła i złych duchów miała wpływ jej dziwaczna interpretacja wiary świadków Jehowy. Wiara stanowiła znaczną część jej życia, a wkrótce stała się znaczą częścią również i mojego, gdyż niedługo potem jak Thomas i ja zamieszkaliśmy w jej domu, Eunice zaczęła zabierać nas na spotkania świadków Jehowy. Już wcześniej wierzyłam w Jezusa, gdyż uczono mnie o Nim w mojej pierwszej szkole. Jako mała dziewczynka naprawdę uważałam, że kocham Jezusa. Ale nie wystarczyło to Eunice, która chciała, by wszystkie jej dzieci podzielały jej przekonania religijne. Thomas i ja byliśmy nowicjuszami w sferze tej religii i Eunice powtarzała nam, że wywodzimy się od satanistów; mieliśmy uczestniczyć razem z nią w spotkaniach religijnych, by podjąć próbę ocalenia naszych przesiąkniętych złem dusz.
Eunice uczęszczała na odbywające się w Tewkesbury spotkania świadków Jehowy trzy albo cztery razy w tygodniu, zabierając nas wszystkich ze sobą. Chodziliśmy na niedzielne spotkania w Sali Królestwa, w czasie których słuchaliśmy mowy wygłaszanej przez starszego zboru oraz studiowaliśmy numery „Watchtowera". W tygodniu odbywały się jeszcze trzy inne spotkania: jedno, w trakcie
którego szkolono dorosłych w zakresie głoszenia religii metodą domokrążców; we wtorki Eunice szła do domu pewnego małżeństwa, w którym zbierały się małe grupy, by razem studiować książki religijne; w czwartki zaś udawała się do Sali Królestwa, żeby posłuchać wystąpień na temat przemawiania w miejscach publicznych.
W czasie tych spotkań nam, dzieciom, zawsze kazano siedzieć w milczeniu i dobrze się zachowywać; podczas gdy dorośli zgłębiali księgi, my udawaliśmy, że studiujemy nasze. W jednej z książek wyczytałam, że Jezus nie został ukrzyżowany, wbrew temu, czego uczono mnie w szkole, lecz że umarł na słupie, co wydało mi się dziwaczne i niepokojące.
Czasami dostawałam książkę z obrazkami zawierającą historie z Biblii, choć w owym czasie czytałam już dość dobrze. Ale obrazki dostarczały mi przynajmniej przez pewien czas jakiejś rozrywki. W końcu jednak spotkania te zupełnie mnie znudziły i bardzo nie lubiłam sytuacji, kiedy miałam czytać jakiś paragraf z książki, a potem mówić na ten temat przed zgromadzonymi. Nazywało się to „wyjaśnianiem". Bardzo się bałam tego „wyjaśniania" i byłam wtedy bardzo skrępowana, zwłaszcza że Eunice wbijała wtedy we mnie swój stalowy wzrok, tylko czekając, aż popełnię błąd, za który mogłaby mnie potem ukarać w domu.
Świadkowie Jehowy uczyli nas, że Jezusa nie należy czcić ani się do Niego modlić, ponieważ jest On synem Boga, lecz nie jest równy Bogu, a wskrzeszony został jedynie duchowo. Nie wierzą w piekło ani w to, że ludzie mają nieśmiertelną dusze, która po ich śmierci trafia do nieba. Jednak ludzie mogą zostać wskrzeszeni przez Boga. Wiele też rozprawiano o tym, że żyjemy w czasach ostatecznych, że zbliża się Armagedon, a kiedy nadejdzie, jedynie sto czterdzieści cztery tysiące namaszczonych trafią do nieba. Pozostali świadkowie Jehowy (wraz z resztą ludzi) będą żyli w raju, tu, na ziemi.
Obchodzenie dni świątecznych, takich jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, a nawet urodziny, było zakazane z racji ich pogańskiej genezy. Świadkowie Jehowy nauczali również, że w miarę możliwości powinniśmy utrzymywać kontakt jedynie z członkami sekty, ograniczając do minimum styczność ze „światem zewnętrznym" i innymi ludźmi. Wszystkich świadków Jehowy trzeba było nazywać „bratem" albo „siostrą", chociaż nie byli naszą prawdziwą rodziną.
Dziwaczny bzik Eunice na punkcie religii stanowił dla niej dogodny pretekst do ciągłego dręczenia nas, mieszkających z nią dzieci. Eunice uporczywie tłumaczyła nam, że dyscyplina jest częścią religii. Sądzę jednak, że dyscyplina dla samej dyscypliny była religią Eunice, która mówiła, że muszę być grzeczna, że muszę być uczciwa, że nie wolno mi kłamać, w przeciwnym razie umrę. Jej wyjaśnienia dotyczące wszystkiego, co wiązało się ze świadkami Jehowy, były zawsze bardzo dramatyczne, pełne grozy i wszelakich okropności. I nie chodziło tylko o to, że umrę, ale o to, że umrę naprawdę straszną, powolną i bolesną śmiercią. Eunice roztaczała wizje pełne piekielnego ognia, co przyprawiało mnie o gęsią skórkę. Przerażone dzieci to dzieci posłuszne: myślę, że o to mniej więcej jej chodziło.
Eunice straszyła nas, że umrzemy, jeśli nie będziemy słuchać Boga i bać się Go. Jednak, dodawała, umrzemy również wówczas, gdy będziemy Mu posłuszni jedynie ze strachu. W takiej sytuacji, mawiała, umrzemy tak czy owak, ponieważ czujemy lęk, nie zaś miłość do Boga - wszystko to było bardzo deprymujące.
Eunice zwykła nas straszyć opowieściami o Armage-donie, kiedy to przyjdą po nas żołnierze i nas pozabijają. Nasze oczy rozpłyną się, nasza skóra się spali, my zaś będziemy czuli najstraszliwszy, przeszywający ból, jaki potrafimy sobie wyobrazić. Myśląc o tym, miewałam koszmarne wizje, nienawidziłam też zamieszczonych w czasopismach obrazków przedstawiających Armagedon. Eunice kazała nam oglądać horrory, byśmy mogli mieć wyobrażenie na temat Armagedonu i piekła. Filmy te nie były przeznaczone dla osób w naszym wieku i były niezwykle przykre, a wręcz wywoływały w nas traumę.
Thomas i ja często strasznie się ze sobą biliśmy, a pewnego razu, kiedy go uderzyłam, Eunice powiedziała mi, że Thomas umrze od zarazków, którymi go zaraziłam. To przez nią zaczęłam myśleć, że jestem chora i że Thomas może umrzeć, ponieważ raz go ugryzłam. Latami w to wierzyłam, czując się fatalnie i mając wobec niego poczucie winy. Sama myśl, że za pośrednictwem krwi przenoszą się nie tylko złe cechy charakteru, lecz również zarazki, stanowiła punkt newralgiczny wszystkich przekonań Eunice. Ona naprawdę wierzyła, że jestem dzieckiem diabła, złym i zdeprawowanym do szpiku kości z racji mojego pochodzenia, i bez końca usiłowała mi to wbić do głowy. Według niej miałam w sobie zbrukaną, złą, zepsutą krew.
Rodzice Eunice, Katie i John, również byli oddanymi świadkami Jehowy i Eunice wzrastała w tej wierze. Pewnego razu w domu Eunice, w jednej z szuflad znalazłam coś, co wydało mi się dziwne, zważywszy fakt, że po-zamałżeński i przedmałżeński seks był zakazany. Było to zdjęcie przedstawiające ją w łóżku z dwoma mężczyznami i w kusej bieliźnie. Bez wątpienia oddawali się oni jakimś czynnościom seksualnym, robiąc do zdjęcia gest będący znakiem zwycięstwa. Nigdy nie wypytywałam Eunice w związku z tym zdjęciem, tak samo jak nie pytałam jej o nic innego, poza tym trudno byłoby mi się przyznać, że gmerałam w szufladzie albo że znalazłam takie zdjęcie. Z pewnością zostałabym wtedy ukarana. Niemniej jednak zapadło mi ono w pamięć jako kompletnie dla niej nietypowe. A może wcale takie nie było? Później odkryłam, że raz już wyrzucono ją z sekty- „pozbawiono członkowstwa", jak to nazywano - za jakieś przewinienie, lecz Eunice w jakiś sposób zdołała odzyskać utracone względy. Potrafiła być bardzo elokwentna, bardzo uwodzicielska. W końcu, zanim ją spotkałam, udało jej się skutecznie uwieść dwóch mężczyzn.
Chcąc mi zaimponować, mówiła mi, że jest najlepszym z tutejszych świadków Jehowy: że jest najwierniejszym z wyznawców, gdyż nie szczędzi dzieciom kar cielesnych. Częstokroć szydziła z innych świadków Jehowy, z którymi mieliśmy kontakt, mówiąc nam, że nie są to prawdziwi wyznawcy, ponieważ są zbyt miękcy. W rzeczy samej przekonałam się później, że byli we wspólnocie bardzo oddani świadkowie Jehowy, którzy nie popierali bicia i dręczenia dzieci. Wierzyli w oddanie sprawie, lecz nie w skrajne okrucieństwo i nadmierny rytualizm, będące udziałem Eunice. Jednak przekonałam się o tym dopiero znacznie później, gdy zło już się dokonało. Jak na ironię losu, w ostatecznym rozrachunku wdzięczna byłam tym świadkom Jehowy, którzy w opinii Eunice byli „miękcy".
Nadal próbuję zrozumieć, czy zachowanie Eunice wynikało z przeświadczenia natury religijnej, że oto musi „dać nam nauczkę", czy też wierzyła ona naprawdę, że to, co każe nam robić albo co sama nam robi, „udoskonali" nasze charaktery, poskutkuje poprawą naszego zdrowia i pozwoli nam zbawić znieprawioną duszę. Tak czy owak, przyjęła karzącą, rygorystyczną postawę, w ramach której istnieje tylko czerń i biel; tylko dobro i zło. Ona, Eunice, była sędzią. Przez większość czasu byliśmy na straconej pozycji: jeśli przyznaliśmy się do jakiegoś „grzechu", czekała nas kara, a jeśli się nie przyznaliśmy (co również było grzechem), także zostawaliśmy ukarani. W obu przypadkach mieliśmy się z pyszna.
Wyjątkowe kompendium dla rodziców bombardowanych przez swoje dzieci różnymi trudnymi pytaniami, m.in.: Dlaczego nie mogę robić tego, co chcę? Dlaczego niektórzy ludzie są niegrzeczni? Jak się urodził świat? Co to jest śmierć? Książka została podzielona na tematyczne rozdziały, każde pytanie jest przedstawione w formie historyjki obrazkowej, a obok znajduje się kolorowa ilustracja ułatwiająca dziecku zrozumienie trudnych kwestii. Na końcu znajduje się spis krótkich komentarzy do każdego rozdziału, wyjaśniających rodzicom postrzeganie problemu przez dziecko oraz praktyczne wskazówki pedagogiczne.Wszystko to sprawia, że O Grzesiu... jest wyjątkową pozycją na polskim rynku książki dziecięcej - pięknie ilustrowana i atrakcyjna dla dzieci, a jednocześnie praktyczna dla rodziców zaskakiwanych przez dociekliwość ich pociech.
Bóg jest Miłością. Dlatego na świecie pojawiają się dzieci. Opowiada o tym ta barwnie zilustrowana książeczka dla maluchów. W albumie znajdują się specjalne miejsca na pamiątkowy wpis z uroczystości Chrztu Świętego, zdjęcia, modlitwy i życzenia.
Poglądy, którym daja wyraz uczestnicy seminarium, stanowią ważny przyczynek nie tylko do psychologii indywiduum, lecz również do problematyki współczesnego społeczeństwa i podstawowych potrzeb religijnych ludzkości.
Wszyscy lubimy małe koty. O dzieciach z zespołem Aspergera wiemy niewiele. Dzięki spotkaniu tych dwóch - pozornie tylko odległych światów - autorka w prosty i lekki sposób nie tylko przekazuje nam wiedzę o skomplikowanym zjawisku, ale przede wszystkim - otwiera serca na inność.
Roksana Jędrzejewska-Wróbel - autorka książek dla dzieci, doktor literatury.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?