Książka, za którą Sylwia Chutnik otrzymała Paszport Polityki. Cztery nowele, których bohaterami są trzy kobiety i jeden „Paniopan” – mężczyzna o kobiecej osobowości – rozgrywające się w chętnie penetrowanej przez autorkę „gorszej” części Warszawy. Poruszająca rzecz o ludziach wykluczonych, opuszczonych, staruszkach, kloszardkach, pijaczkach... Zaskakujące połączenie historii znanych z gazetowych reportaży i osobliwej baśniowości, snów i rzeczywistości, w której bazar na Ochocie jest niczym mityczny labirynt.Współczesna „legenda miejska”. I znakomita literatura!
Ona i on, oboje bardzo młodzi. Warszawa. Lato. Rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty któryś. Powietrze gęste jak budyń, a słowa kocham i pragnę zlewają się w jedno. Nie chodzi o seks i natychmiastową rozkosz, ale o niepewność, oczekiwanie. On chce jej mocno, ona lubi się z nim droczyćFrajda to rozpisana na stronice i na głosy piosenka miłosna. O namiętności i międzyludzkim przyciąganiu tak silnym, że przekracza ograniczenia czasu i przestrzeni i wytwarza własne wersje rzeczywistości.Marta Dzido wreszcie napisała książkę o tym, jak przyjemnie być kobietą.
Rotmistrz Richard, zdemobilizowany kawalerzysta, nie może znaleźć pracy w opanowanym przez technologię świecie. Pewnego dnia dostaje tajemniczą ofertę od Zapparoniego, biznesmena i konstruktora automatów, który mógłby być literackim pierwowzorem Elona Muska. Rozpoczyna się konfrontacja rycerskich cnót i naukowego geniuszu.Szklane pszczoły (1957) obok Heliopolis, Eumeswil i Problemu Aladyna należą do powieści fantastycznych w dorobku Ernsta Jngera. Jego proza science fiction porównywana jest do twórczości Stanisława Lema.Historia zdemobilizowanego kawalerzysty Richarda staje się punktem wyjścia do rozważań o relacji między naturą a techniką, miejscu człowieka w świecie zdominowanym przez maszyny i zmierzchu heroicznej epoki.Jak na prawdziwą fantastykę przystało, Szklane pszczoły przewidują takie wynalazki jak nanotechnologia, automatyzacja, sieć komputerowa czy internet rzeczy. Bruce Sterling, pisarz SF i teoretyk cyberpunku, stwierdził wręcz, że zawarte w [tej powieści] spekulacje dotyczące technologii i przemysłu są iście prorocze.
1. Amazon Mechanical Turk to amerykańska platforma crowdsourcingowa, dzięki której różne organizacje outsourcują pracę. Jej użytkownicy nazywani są Mechanicznymi Turkami.2. Na AMT zachodzi stosunek pracy między zamawiającym (requester) a pracownikiem (worker).3. Mechaniczne Turki wykonują HIT-y (Human Intelligence Task), czyli niskopłatne zadania, których nie da się zrealizować automatycznie.4. Mechaniczny Turek to ucieleśnienie klęski człowieka, który najpierw budował maszyny, aby wykorzystywać je do własnych celów, a ostatecznie sam stał się ich wyrobnikiem.5. Zleconym HIT-em było w niniejszym przypadku napisanie wierszy współczesnych w języku polskim. Za wiersze te płacono w dolarach amerykańskich. Na Amazon Mechanical Turk nie można płacić w złotówkach, a polska wersja platformy nie istnieje.6. Układ książki warunkują kwoty zapłacone za wiersze.7. Ta książka jest projektem literackim, ale też zapisem eksperymentu społecznego.8. Ta książka mówi o wirtualnych ekonomiach, digitalnej reprodukcji, wyzysku na cyfrowych rynkach pracy i wycenie pracy artystycznej. Ponadto komentuje ona sytuację materialną polskich poetów i poetek.9. Ta książka mówi przede wszystkim o nieświadomości internetu.10. Ta książka jest przykładem pisarstwa cyfrowego. Do tej pory powstało wiele dzieł zrealizowanych przez Mechaniczne Turki, a ten jest pierwszym w języku polskim.Tak brzmi poezja tworzona w ramach wyzysku, nieopłacanej bądź skrajnie niskopłatnej pracy, skazana na decyzje bawiącego się swoją władzą pana od poezji, który wydaje ją w książce pod własnym nazwiskiem w swoim wydawnictwie. Tak brzmi polska poezja współczesna. A tak brzmi nieopłacany blurb.Maja Staśko
Ilona Witkowska, kółko graniaste
łódź zatonęła koło Lampedusy.
śmialiśmy się: Łódź zatonęła? miasto?
my tu się śmiejemy, oni tam umierają.
więc co? mamy się nie śmiać?
kiedy się nie śmiejemy, to też umierają.
Przyducha następuje wtedy, gdy zmniejsza się ilość tlenu w zbiorniku wodnym. Ryby wykonują gwałtowne ruchy, podpływają blisko powierzchni, próbują łapać powietrze, w końcu giną. Podobny proces dotyka bohaterów powieści Przyducha Macieja Piotra Prusa. Atmosfera świata, a w tym wypadku światem jest Kraków, zagęszcza się, przestrzeń do życia się kurczy, z dnia na dzień rozpada się znana rzeczywistość. Wszystko tonie w smogu i dymie, a żeby przemieszczać się pomiędzy dzielnicami miasta potrzebne są specjalne przepustki. Pojawia się strach, terror i inwigilacja.Baba w babie, w babie baba, baba w babie. A na końcu wielkie bum. Taki jest koniec nieudaczników życiowych. Świetna książka!KoraCzasy są smutne jak hasła narodowców i ponure, niczym sen taliba, nie ma więc żadnego powodu, by literatura o nich przypominała majowy poranek nad Morzem Śródziemnym. Choć książka Macieja Piotra Prusa nie jest na szczęście opisem teraźniejszości, a jedynie wizją czegoś, co może nas czekać, lecz przecież katastroficzne wizje przyszłości najczęściej źródła mają w tym, co tu i teraz się dzieje. Autorem targają rzecz jasna lęki globalne, nieobce dziś wszystkim myślącym ludziom w dowolnym miejscu globu, lecz zerka na świat przez zasłonę lokalności, mającą postać duszącego krakowskiego smogu. Swe obawy przenosi na papier w sposób wyrafinowany, przytłaczając czytelnika jedynie wizją przyszłości, a nie sposobem jej opisu, który jest wartki i lśniący niczym górski potok. Gdybym miał porównać Przyduchę do innego dzieła z gatunku dystopii, od razu na myśl przychodzi Fahrenheit 451 Raya Bradbury'ego. Wizja Prusa jest wszakże jeszcze straszniejsza, u Bradbury'ego nie pili masowo wiśniówki.Robert MakłowiczKsiążka Prusa to bardzo dziwna sprawa. Zaczyna się jak kręcący się wokół tajemnicy psychotyczny kryminał w klimacie Topora, później, nie tracąc klimatu weird mystery, przechodzi w coś jeszcze ciekawszego: mocno osadzoną w Krakowie dystopię. A nawet, można powiedzieć, postapokalipsę. Klimat robi się duszny jak krakowski smog, ale i jak ten smog przepiękny, bo przyznacie Państwo, że co pomarańczowa mgła, to pomarańczowa mgła. Prus to współwłaściciel Klubu Piękny Pies, więc od Psa się zaczyna i wokół Psa się trochę kręci. Piękny Pies staje się tu czymś w stylu twinkpeaksowej czarnej chaty, nie w środku lasów w stanie Waszyngton, tylko w środku Krakowa, ale z jeszcze dziwniejszymi mieszkańcami. No i czyta się szybko. I z ciągle rosnącym zdziwieniem i zaciekawieniem, aż do końca.Ziemowit SzczerekPowieść Prusa to dystopia mroczna, niebezpieczna wizja przyszłości, ale nie tocząca się w wymyślonym kraju, w alternatywnej rzeczywistości, lecz w miejscu, które znamy wszyscy. Nawet jeśli nie jesteśmy z Krakowa, to przecież powieściowy Kazimierz jest nam bliski jak własne podwórko. Te same ulice, te same knajpy, ale jednak zupełnie już inne, bo opowieść dziejąca się w niedalekiej, lecz przerażającej przyszłości pokazuje, jak rodzi się totalitaryzm, jak nadciąga apokalipsa. Ta powieść nie jest tylko intelektualną zabawą, dlatego że to wszystko naprawdę może się zdarzyć. Prus pokazuje nam przyszłość, która nadejdzie szybciej, niż się możemy spodziewać.Wszyscy żyjemy w wynajętych ciałach mówi powieściowy tajniak bohaterowi, który odkrywa, że nie wie, kim jest naprawdę. Ale my wszyscy także żyjemy w wynajętej nam przestrzeni, która w każdej chwili może nam zostać odebrana. O tym jest ta książka że wolność może skończyć się nagle, zanim dopijemy ostatniego drinka w Pięknym Psie.Krzysztof Varga
We wrześniu 1939 roku Trzecia Rzesza napada na Polskę. Nastoletni Stefan wraz z matką i rodzeństwem próbuje przetrwać trudy wojennej rzeczywistości w rodzinnym Toruniu. Chwyta się różnych zajęć: pracuje u niemieckiego piekarza, potem w lokalnej fabryce. Popołudniami śpiewa w chórze teatralnym. Pewnego dnia poznaje Williego stacjonującego w mieście młodego żołnierza Wehrmachtu. Ich przypadkowe spotkanie daje początek gorącemu uczuciu. Mimo grożącego niebezpieczeństwa relacje intymne między Polakami a Niemcami są surowo karane decydują się walczyć o swoją miłość. Cholernie mocną miłość.Stefan K. zmarł w wieku siedemdziesięciu ośmiu lat. Strach, że jego homoseksualność wyjdzie w Polsce na jaw, nie opuszczał go do końca życia. Niejednokrotnie pytał mnie: Czy mogę na tobie polegać?. Mógł.[]Do końca życia czwartego listopada każdego roku Stefan zapalał świeczkę, myślał o Willim i modlił się w nadziei, że ten przeżył wojnę. Czwartego listopada 1941 roku spotkał Williego po raz pierwszy. Sześćdziesiąt dwa lata później, w ten sam dzień, zamknął oczy na zawsze. Mimo wszystkich doznanych upokorzeń nikt ani nic nie mogło zniszczyć doświadczenia jego pierwszej miłości. Przetrwało ono do samego końca.(z posłowia dr. Lutza van Dijka)
XXI wiek to czas rewolucyjnych zmian dla rozwijających się azjatyckich kinematografii. Niezależni malezyjscy filmowcy podbijają międzynarodowe festiwale, koreańskie kino gatunkowe gromadzi rzesze oddanych fanów na całym świecie, a chińskie blockbustery osiągają zyski zapierające dech w piersiach. Do głosu dochodzą autorzy z maleńkich kinematografii Birmy czy Kambodży, którzy dzięki filmowemu medium mają szanse opowiedzieć historie swoich regionów z własnej perspektywy.Wydana z okazji 10. edycji Festiwalu Filmowego Pięć Smaków pionierska, przekrojowa publikacja poświęcona kinematografiom Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej ukazuje powstające tam obecnie filmy w szerokim kontekście kulturowym, historycznym i społecznym. Autorzy opisują najciekawsze zjawiska w szybko rozwijającym się regionie: lokalną estetykę, zakorzenienie w kulturowych tradycjach, ale też globalne trendy radykalnie zmieniające funkcjonowanie przemysłu filmowego. Przyglądają się mrocznej poetyce tajskiego horroru, koreańskiej popkulturze, sile rażenia indonezyjskiego kina akcji i nieodpartemu urokowi japońskiego kina niezależnego, zwracając uwagę widzów na wciąż niedoceniane fenomeny, które na nowo definiują język współczesnego kina.
Najnowszy tomik poezji Piotra Macierzyńskiego to najczęściej krótkie, pozornie chaotyczne impresje dotyczące Holocaustu z perspektywy ofiary i sprawcy. Oba cykle, wiersze oświęcimskie i wiersze ss-mańskie, niejednokrotnie ocierają się o absurdalność i są w stanie wywołać agresję u czytelnika. Ofiary mówiące o obozowych rozrywkach w trakcie eksterminacji, irytujące laudacje do symboli Zagłady, ss-mańskie listy do ukochanej o pięknych lokach, czy wspomnienie poobiedniej służby w krematorium (wątróbka na kwaśno i nadziewane pomidory). Wszystkie chwyty dozwolone.
Poeta kolejny raz uparcie ironizuje na temat powszechnie przyjętych, odwiecznie sakralizowanych obrazów przeszłości. „Wspominając” jako ofiara i sprawca zarazem, tworzy nową, niespotykaną pseudo-relację, która z jednej strony odpowiada na pytania o kondycję „ss-mańskich bestii”, z drugiej ostro deklaruje brak przebaczenia ofiar.
Antologia wierszy ss-mańskich, które przecież nigdy „nie powstały”...
Joanna Ostrowska
Piotr Macierzyński (ur. 1971). Wiersze publikował m.in. w „Studium”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Lampie”, „Akcencie”, „Ha!arcie”. Wydał tomiki Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu (2001), tfu, tfu (2004), Odrzuty (2007), Zbiór zadań z chemii i metafizyki (2009), antologia wierszy ss-mańskich (2011) i kwik (2013). Jego wiersze ukazały się w przekładach na język ukraiński (t'fu t'fu, 2011, wybór wierszy, tłum. Natalia Lobas i Yury Zavadsky) oraz czeski (Antologie esesáckých básní, 2015, tłum. Ondřej Zajac).
Zdjęcia z kolekcji Mikołaja Długosza nie mają być piękne, lecz użyteczne. Użyteczne na wiele sposobów. Użyteczne bo, mówią nam o społeczeństwie, kulturze, ekonomii i estetyce, mówią nam o nas samych. Można powiedzieć, że tak było zawsze z fotografią amatorską i nikt z tego sztuki nie robił. Dziś jednak zdjęć powstaje tyle, że rolą artysty jest porządkowanie i wybieranie z chaosu, z ogromu obrazów znaczących całości, które nie przytłoczą lecz sprawią, że wyobraźnia widza zacznie pracować w inny sposób, że nasz sposób patrzenia na to, co najbardziej ulotne, zmieni się.
rzygoda w pociągu to alternatywna historia kluczowego dla polskiego kina okresu „szkoły polskiej” przełomu lat 50. i 60. Korzystając z pojęć wypracowanych przez francuskiego filozofa Gilles’a Deleuze’a w jego słynnym Kinie, autorka w nowatorski sposób analizuje kanoniczne filmy Jerzego Kawalerowicza, Wojciecha Jerzego Hasa i Tadeusza Konwickiego, a także umieszcza w nowym kontekście twórczość Andrzeja Munka i Kazimierza Kutza. Proponuje przemyślenie podstaw estetycznych, na jakich opiera się film polski tego czasu, wskazując związki między nowym językiem filmowym a otaczającą twórców rzeczywistością oraz między ówczesną kinematografią polską i europejską. Dzięki niezwykłemu połączeniu erudycji i dyscypliny intelektualnej Przygoda w pociągu dokonuje rzeczy niełatwej – na nowo otwiera dyskusję o zjawisku, o którym, jak mogłoby się wydawać, napisano już niemal wszystko.
Skład: sample z popkultury, miejskie legendy, punk rock, hip-hop, używki, seks, przemoc, wulgaryzmy, underground, polish psycho. Opis działania: pokazuje z męskiego punktu widzenia świat współczesny jako klatkę, opisuje rzeczywistość z perspektywy gówniarza, dresa, punka, japiszona, boksera, mordercy. Wskazania: leczenie objawowe przewlekłych stanów banalizmu, uduchowionej poetyckości, zaangażowania na serio i poprawności politycznej.
Kino Nowej Zelandii zyskało międzynarodowy rozgłos dzięki takim reżyserom jak Peter Jackson, Vincent Ward, Lee Tamahori czy Jane Campion oraz filmom, z których najsłynniejsze to zapewne Fortepian (1993), Tylko instynkt (1994), Jeździec wielorybów (2002) czy trylogia Władca pierścieni (2001-3). Faktyczny dorobek tej kinematografii pozostaje jednak ciągle nieznany większości polskich widzów. Wyłania się z niego intrygujące i wielowymiarowe oblicze Nowej Zelandii, bliskiej i egzotycznej zarazem, zmagającej się z kwestią własnej tożsamości kulturowej i potęgą natury. Tom pod redakcją Iana Conricha ukazuje tę kinematografię w szerokiej perspektywie, od pierwszych filmów po jej współczesne osiągnięcia, omawiając najważniejsze tematy, filmy i sylwetki poszczególnych filmowców. Książka zawiera wybór najciekawszych tekstów o kinie Nowej Zelandii powstałych w ostatnich latach, a także chronologię wydarzeń oraz kompletną filmografię.
Relaks jak chuj. Więcej niż relaks. Wielki, kurwa, relaks. Sztuka relaksu. Relaks większy niż życie. Relaks ci się należy. Relaks nie jest taki drogi. Relaks pod kontrolą lekarską. Relaks DIY. Tak dawno nie miałeś relaksujących wakacji. Zapracowałeś sobie na relaks. Relaksuj się jak gwiazda. Trochę masz sraczkę, to masz tu, proszę, relaks. Zastąp niechciane nudne życie głębokim relaksem. Relaks taki, którego zaznałaś w tej wczesnej fazie życia, kiedy wszystko było zdziwieniem, ciekawością, a czas nie płynął. Relaks, którego już nawet nie pamiętasz.
Śmieszny ten relaks, jest taki amerykański.
Znów w drodze. Dziennikarz przemierza mizerny, rozpadający się krajobraz kulturowy, jednak tym razem Ziemowit Szczerek nie pisze o Ukrainie, a o Polsce choć tak naprawdę pisze o niej zawsze. W Siódemce poddaje wiwisekcji Polskę najpolstszą, samo jej serce, gdzie biją źródła wszystkich jej bolączek i frustracji, matecznik polskiego marazmu, bylejakości i magmy, rdzeń pełen szyldozy i płotów odlanych z betonu, gdzie winy za chaos i syf nie można zrzucić na nikogo prócz nas samych. Opisuje Polskę leżącą przy drodze krajowej numer 7.Jak opisać tę niezwykłą krainę? Pytanie trudne. Niewielu dotychczas próbowało. Siódemka tylko pozornie kpi z prowincji, prowincji leżącej w centrum naszego kraju. To dużo więcej niż żarty napędzane poszerzającymi świadomość wiedźmińskimi eliksirami (tak, tak nie mogło zabraknąć także wiedźmina). To brutalna, szczera do bólu próba opisu tego, co swojskie, a zarazem bardzo tajemnicze i dotąd niezbadane. Siódemka stanowi podróż przez polskie jądro ciemności, przez kompleksy i fantazje narodowe, przez wieki historii wędrówkę pełną groteski i przegięcia, napędzaną alkoholem i narkotykami (to wciąż #gonzo!), ale to przecież jedyny sposób na opisanie bezforemnej polskiej formy.
Miasto miewa różne oblicza. W przypadku Bękartów Wołgi mamy do czynienia przynajmniej z pięcioma. Pięciu prozaików, pięć historii każda z nich pokazuje inne miasto, jednocześnie na nowo definiując pojęcie legendy miejskiej. Z autorami tej antologii poznaliśmy się na początku 2014 roku, gdy otworzyliśmy dla czytelników 45. numer magazynu Ha!art. Otrzymaliśmy wtedy kilkaset tekstów. Po wielu tygodniach lektury wybraliśmy pięciu autorów, z którymi chcieliśmy zrobić coś więcej tak powstał pomysł, którego końcowy efekt trzymają Państwo w rękach. Zdecydowaliśmy się wspólnie na antologię, która obraca się właśnie wokół tego niezwykłego gatunku, jakim są legendy miejskie. Popularność historii zdaje się tkwić w ich niezwykłych możliwościach narracyjnych. Urban legends to nie tylko opowieści, w których można wykorzystać najbardziej fantastyczne wątki, takie jak czarne wołgi porywające małe dzieci czy aligatory żyjące w kanałach ściekowych. Klechdy miejskie, jak nieco humorystycznie pozwoliliśmy sobie nazwać niniejszy zbiór, to przede wszystkim żywioł snucia opowieści w najczystszej postaci, radość i euforia, która towarzyszy budowaniu spiętrzonych, często oszałamiająco dziwacznych narracji. Dzięki nim możemy spojrzeć na rzeczywistość bezpośrednio nas otaczającą w nowy, niebanalny sposób. Zapełniają one przestrzeń, w której na co dzień żyjemy w której mieszkamy, po której spacerujemy i jeździmy tramwajami. Bez nich nasze miasta byłyby jedynie sumą bloków i ulic.Klechdy zgromadzone w antologii różnią się między sobą, tak jak różnią się ich autorzy. Opowiadane są one w konwencji horroru rozgrywającego się pośród zblazowanych, wielkomiejskich elit kulturalnych (Przybylski), ciepłej satyry na polską prowincję (Miklasz) czy też wspomnienia o quasi-mitycznej przeszłości na pograniczu (Bobula). Niektóre klechdy przemieniają się w metaliteracką grę z czytelnikiem (Gondek), a jeszcze inne same stają się przedmiotem narracji, tworząc własny, tekstowy mikrokosmos (Zantman). Jednak tym, co łączy zebrane w antologii teksty i co pozwala im zabrzmieć jak bajanie przygłuszone ulicznym szmerem, jest poczucie humoru przeplatane dreszczykiem. No i oczywiście zamiłowanie do snucia opowieści, których Miasto jest pełne.Michał Sowiński, Bartłomiej Woźniak Od redaktorów
Orbitowski odczarował Kraków z deszczu na Brackiej, złotych nut spadających na Rynek, kawiarenek, słodkiego do obrzydliwości ,,klimaciku"" i wszelkiej cepelii. Rozwalił dekoracje, które przysłaniają rzeczywistość i krępują wyobraźnię. To paradoks, że Krowodrza, Prądnik Biały, legendarna giełda na Balickiej doczekały się najbardziej realistycznego (i w gruncie rzeczy jedynego) portretu w fantastycznym kostiumie.
Tematem książki jest poetyka kina queer, przedstawiona z perspektywy teoretycznej, historyczno-kulturowej i artystycznej. Wstęp i rozdział teoretyczny pozwalają odtworzyć refleksję o nienormatywnej tożsamości płciowej i seksualności, oraz sposoby jej ukazywania w filmie aż do ukształtowania się tak zwanego New Queer Cinema. W nurcie tym znalazły odzwierciedlenie tezy i założenia teorii queer z początku lat dziewięćdziesiątych, ale także inne złożone zjawiska społeczno-kulturowe: aktywizm grup mniejszościowych, artystyczna kontrkulturowość, epidemia AIDS. W rozbudowanym rozdziale poświęconym NQC dominuje perspektywa kulturowa, pozwalająca oddać jego fenomen i osadzić go w kontekście czasowym, ale także akademickim (teoretycznym) i kinowym.
Kiedy po nowatorskim, słynącym z techniki strumienia świadomości Ulissesie wydawało się, że nie sposób już pójść dalej, James Joyce stworzył utwór pod pewnymi względami jeszcze radykalniejszy. W 1939 roku, po siedemnastu latach mozolnego tkania Work in Progress (Dzieła w Toku), zanurzył czytelników w mroczną podświadomość Finnegans Wake.
Jak głosi jedna z wielu prób interpretacji, ostatnia książka Joyce’a to podróż w głąb ludzkiej, boskiej czy kosmicznej, pogrążonej we śnie zbiorowej jaźni, dla której irlandzki pisarz wynalazł specjalną mowę – symfonię skomponowaną z neologizmów i wielojęzycznych kalamburów. Z czasem ten oniryczny, wzniesiony na ruinach wieży Babel wszechświat urósł do rangi prawdziwego mitu, mającego swych zaprzysięgłych zwolenników i równie nieprzejednanych wrogów. Żaden utwór literacki nie wzbudził tylu kontrowersji – po dziś dzień Finnegans Wake uchodzi za najbardziej tajemniczą książkę XX wieku, a być może i całej literatury.
Dzięki brawurowemu przekładowi Krzysztofa Bartnickiego, ukazującemu się pod tytułem Finneganów tren, z tym legendarnym dziełem może wreszcie zapoznać się polski czytelnik. Wydawca dołożył wszelkich starań, aby możliwie wiernie odtworzyć oryginalny kształt książki – jej format, czcionkę, zaprojektowaną zgodnie z sugestiami Joyce’a okładkę, oraz wywiedzioną z matematyczno-geograficznych proporcji liczbę stron, jak wiele wskazuje, zaplanowaną przez autora. W oryginale Finnegans Wake zawsze wydawane było w identycznej, 628-stronicowej objętości i taką objętość ma również polski przekład. Dołącza on do elitarnego klubu niewielu powstałych do tej pory kompletnych tłumaczeń tej jedynej w swoim rodzaju książki.
Karaoke (z japońskiego: pusta orkiestra) to forma zabawy dla milionów ludzi pragnących stać się na chwilę Madonną albo Sinatrą. Według Ugrešić karaoke nie potwierdza wcale demokratycznej idei, zgodnie z którą każdy może, jeśli tylko chce, lecz ideę odwrotną (choć równie demokratyczną): że każdy chce, skoro może.
Karaoke to zabawa dla tych, którzy nie zostawiają swojego podpisu, kryją się za anonimowością, pozostają w bezpiecznych granicach swych konformistycznych wspólnot konsumenckich. Odrywają się od własnego „ja”, wcielając się na chwilę w role stworzone dla dla nich przez innych. Kultura narcyzmu zmieniła się w kulturę karaoke, albo po prostu jest jej konsekwencją.
W swym eseju Dubravka Ugrešić zajmuje się ludzkimi działaniami, w efekcie których anonimowy uczestnik – poprzez powielanie istniejących wzorów kulturowych i korzystanie ze współczesnej technologii – osiąga stan zaspokojenia, gubiąc po drodze wszystkie narzędzia mogące uchronić go przed ekspansją wywłaszczających „ja” mechanizmów zarządczych. Uszczęśliwiony tłumek miłośników karaoke nie przeczuwa zbliżającej się katastrofy.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?