Intymna powieść o chorowaniu, zdrowieniu i dorastaniu. Bohaterka, stanąwszy wobec diagnozy rakowej, bada źródła własnych lęków i przesądów, szuka sprawczości, a jednocześnie próbuje uwolnić się od poczucia winy za chorobę. Jest to historia starcia z systemem opieki zdrowotnej, ale też z językiem, którym opisujemy chorobę, nieuchronnie splatając ją ze śmiercią. Sceny z gabinetów lekarskich i szpitalnych korytarzy przenikają się z onirycznymi obrazami dorastania w świecie lat dziewięćdziesiątych.Debiutancka książka Miry Suchowiejko pokazuje także kulturowe obciążenie chorowania i strachu przed śmiercią. To rozmowa z ciałem i jego potrzebą tworzenia nowotworów bez wniosków, bez osądów. Próba opowiedzenia choroby bez złudzeń i fałszywej nadziei.
Kronika współczesnej wojny, a jednocześnie wstrząsający eksperyment poetycki – poemat dokumentalny, który powstał na bazie rozmów telefonicznych rosyjskich żołnierzy z ich rodzinami. Fragmenty codzienności, podsłuchane, przepisane i udostępnione przez ukraiński wywiad, stają się literackim świadectwem okrucieństwa i absurdu wojny. Ida Börjel subtelnie przekształca surowy materiał w wiersze – intymne, poruszające i w przerażająco autentyczny sposób ukazujące ludzkie emocje w obliczu zbrodni. Wnika w język rozmów, analizując jego warstwę emocjonalną, kulturową i propagandową. Odwołując się do tradycji literackiej i historycznej, odsłania mechanizmy języka, który usprawiedliwia przemoc, i zadaje pytanie o odpowiedzialność za słowo – w literaturze, polityce oraz życiu codziennym. Szwedzka autorka przypomina, że wojna to nie tylko starcie armii, lecz także rozłam w relacjach rodzinnych, pęknięcie w sercu społeczeństwa i echo, które długo jeszcze będzie brzmiało w europejskiej historii.
Wiersze Sommera to poezja uważności, nastawiona na język, który „buduje zdania", na ciało, które „nieznacznie drży", na świat, który się zmienia, a jednak trwa w muzyce zdarzeń i w obrazach. Tutaj rzeczy mówią, przestrzenie oddychają, a czas splata się z miejscem – kiedy na przykład wracamy do dawnego kiosku z gazetami, do rozmowy z matką, do spaceru z synem. Tu „serce dalej opukuje świat", a język – żywy i precyzyjny – nadaje sens temu, co jest, i temu, co, zdawać by się mogło, już minęło. Jeśli szukacie poezji, która nie epatuje sobą, ale zostawia mocny ślad – to jest ta książka.
Powieść o kobiecie, która została matką, ale nie rozprawiła się z demonami własnego dzieciństwa. Czy skoro według staropolskich wierzeń poród miał łączyć z zaświatami, to możliwe jest, że Emma urodziła nie tylko dziecko? Bohaterka eksperymentuje, a czasem bezmyślnie naśladuje, by zrozumieć siebie i poczuć się autentyczną. Jednak czy reszta świata jest autentyczna? „Złodziejka matek” to sensualna i przejmująca opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, dorastaniu w latach 90., a także o samotności w czasach dobrostanu i kryzysu klimatycznego. Książka dla wszystkich, którzy mimo lęku próbują przezwyciężać fatum „braku przynależności” oraz zakotwiczać się w rolach społecznych na własnych warunkach i zasadach.
Perrine Le Querrec w Warglifach podejmuje próbę rozszyfrowania języka wojny jego gramatyki, rytmu i mechanizmów. Analizuje schematy konfliktów, w których mimo zmieniających się aktorów i przestrzeni niezmiennie powtarzają się te same etapy: agresja, chaos, wygnanie, ruina, rekonstrukcja. Jej dokumentalna poezja to zapis niepokoju wobec historii, która milczy, i świata, którego nie potrafimy pojąć. Książka niezbędna, by pamiętać i rozumieć..
W swoim zbiorze poetyckim Piotr Matywiecki sprawdza warunki zamieszkiwania: w językach, teoriach, poglądach, wierszach, ale też po prostu w PRL-owskich klitkach przydziałowych czy – jak w przypadku samego poety – w lokum należącym dawniej do Tuwima. Poetyckiemu sprawdzeniu podlega także tytułowa „epika” – autor bada wyporność mitów, nośność opowieści, spiżową wytrzymałość spisywanych zdarzeń. Refleksje metafizyczne, wadzenie się z Bogiem i śmiercią – przeplatają się w książce z notowaniem drobnych, codziennych sytuacji oraz szkicowaniem portretów sąsiadów, a epicka Troja niepostrzeżenie przechodzi w przestrzeń Warszawy, z którą Matywiecki od zawsze jest mocno związany. „Epika” – liryczna i dramatyczna, ponadczasowa i aktualna, pisana po swojemu, a zarazem uniwersalna.
Marta Carnicero Hernanz w swojej przejmującej powieści splata losy Hany i Sary, dwóch kobiet, które na różnych krańcach Europy próbują zmierzyć się z trudną przeszłością i dziedziczoną traumą. Opuszczenie rodzinnych stron, izolacja, systemowa przemoc i złożone relacje rodzinne tworzą wnikliwy obraz wpływu historii na tożsamość i więzi międzyludzkie. Klarowna i pełna empatii proza katalońskiej pisarki, doceniona między innymi przez Pedra Almodóvara, rzuca światło na przemoc wobec kobiet jako narzędzie destrukcji społecznej i osobistej, oferując czytelnikom głęboką refleksję nad zadośćuczynieniem oraz znaczeniem macierzyństwa.
Drugi tom wierszy Laury Osińskiej potwierdza, że to jeden z najsilniejszych głosów w najnowszej polskiej poezji lesbijskiej. Miłość bohaterek jest tu chwytana na gorących uczynkach, nie tylko tych erotycznych czy niecodziennych, jak wspólne wakacyjne wyjazdy, ale też w mozołach, banałach, rytuałach i rutynach zwykłych dni. Te drobne wspólne doświadczenia spięte wzajemną relacją, uwiecznione w telefonicznych notatkach, a następnie przeniesione w mowę wiązaną ukazują w wierszach swoją nadzwyczajność. Osińska, podobnie jak jej wielka poprzedniczka Adrienne Rich, pokazuje, że dwie kobiety razem to praca, której nic w cywilizacji nie ułatwia (tłum. J. Głuszak). Pracą miłości jest też ten tom, który im bardziej odziera uczucie z wzniosłych mitów, tym bardziej je uprawomocnia.
W debiutanckim tomie Adama Jaworskiego zwichnięciu ulegają nie tylko tytułowe biodro, ale także sama baśń, język, którym próbuje się o sobie opowiedzieć, oraz kolejne relacje wypaczane przez straumatyzowaną pamięć. Wiersze w tej książce, podobnie jak widniejący na okładce obraz Andrzeja Kuliga, w jednym ruchu uwodzą wzrok odbiorcy swoją erotycznością i zarazem zmuszają do odwracania oczu od doznawanej przez męski podmiot krzywdy. A jednak nie da się nie patrzeć: na codzienną przemoc, na ojcowskie rzucanie mięsem w syna-geja i delektowanie się mięsnymi skrawkami, na podlubelską wieś, która zgniata i której się to wybacza, wreszcie na bohatera tej antybaśni, negocjującego w kolejnych tryptykach i dyptykach własne ocalenie przeciw byciu ofiarą.
W dzienniku poetyckim Serhija Żadana znajdziemy 51 utworów pisanych przed wybuchem wojny na Ukrainie i po nim, zebranych razem, połączonych odczuciem języka, który znika boleśnie, ale potem nieuchronnie powraca. Wiersze te nanizane na nitkę głosu, uzależnione od brzmienia, pełne śniegu, śpiewu i miłości są osobistą, urywaną kroniką ostatnich lat. Książka Żadana to oświadczyny językowi hołd składany jego zdolności do oporu, umiejętności podnoszenia nas z mroku i wyprowadzania z milczenia, jego karkołomnemu marszowi, a także cienkim graniom, które pojednują między sobą wszystko. Poezja łączy tutaj terytorium żywych ze strefą zmarłych, wiąże nas refrenami i odgłosami, wymawianiem na głos imion i dat, mówieniem do tych, którzy odeszli.
"Węgierskie morze" Marcina Sendeckiego to mistrzowska gra z językiem i znaczeniem. Minimalizm fraz otwiera przestrzeń pełną ironii i aluzyjności, gdzie codzienne detale splatają się z kulturowymi kliszami, tworząc kolaż znajomych, a jednak zaskakujących obrazów. To poezja, która wymaga uwagi, by za każdym razem odkrywać nowe ukryte sensy i spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Dwunasta książka Sendeckiego w Biurze Literackim konfrontuje z niejednoznacznością rzeczywistości i zmusza do refleksji nad granicami języka i poznania.
Wiersze z Umalmu to raporty z uprawy – roślin, idei, relacji, wspólnot. Poeta nie utyskuje na katastrofę, tylko intensyfikuje działania przeciw niej. Staje po stronie kompetencji miękkich, siły bezsilnych, relacji w kontrze do racji, wspólnoty w miejsce własności. Nie wstydzi się czułości, deklaruje kruchość. Choć w tomie pobrzmiewają dada, zaum, surreal czy šalamunizm, teksty nie sprowadzają się do wyzwolonych natężeń rozsadzających potencjometry, lecz niosą w sobie przesłanie, wizję, wręcz utopię. Pełne „bitu i litu” wiersze Woźniaka są muzyczne i obrazowe, etyczne i interwencyjne (lecz bez dydaktyzmu i publicystyki), karmią się dadaistycznymi kawałkami, ale czytelnikom fundują wege michę soczystej filozofii. Szamańska poetyka Umalmu burzy granice między ludźmi, zwierzętami, roślinami, rzeczami: ludzkie niestrudzenie fluktuuje w zwierzęce, przelewa się w roślinne, urzeczowione, maszynowe, pojęciowe etc. Ta aktywistyczna poezja – nadmiarowa, wybuchowa, językowo napęczniała – jest w nieustannym pędzie, a po drodze zagarnia wszystkich i wszystko.
Pierwszy w Polsce zbiór wierszy norweskiego noblisty z 2023 roku, który, choć powszechnie znany z dramatów i prozy, sam siebie uważa przede wszystkim za poetę. Niepowtarzalny pejzaż poezji Jona Fossego tworzą norweskie krajobrazy fiordów, mrocznych lasów, zasypanych śniegiem dróg, bloków skalnych, kamieni i niezamieszkałych domostw na odludziu. Zmieniające się w konkretnych porach dnia i roku barwy czerwień, żółć, biel korespondują z grą świateł i cieni, dźwiękami natury, muzyką sfer, niewytłumaczalną ciszą", ale też z odczuciami ludzi i zwierząt. W tej nieco odrealnionej, magicznej scenerii pojawiają się niczym w marzeniu sennym świetliste, białe istoty" anioły, które otaczają opieką człowieka zagubionego w mrocznym lesie, na drodze, na morzu, wskazując mu kierunek dalszej wędrówki. Poezja Fossego podejmuje fundamentalne tematy współczesności: lęk przed śmiercią, milczenie, samotność, niemożność komunikacji. Z drugiej strony nie brakuje w niej także wiary w zwycięstwo dobra nad złem oraz w siłę słowa zarówno biblijnego, jak i poetyckiego. Pierwszy w Polsce zbiór wierszy norweskiego noblisty z 2023 roku, który, choć powszechnie znany z dramatów i prozy, sam siebie uważa przede wszystkim za poetę. Niepowtarzalny pejzaż poezji Jona Fossego tworzą norweskie krajobrazy fiordów, mrocznych lasów, zasypanych śniegiem dróg, bloków skalnych, kamieni i niezamieszkałych domostw na odludziu. Zmieniające się w konkretnych porach dnia i roku barwy czerwień, żółć, biel korespondują z grą świateł i cieni, dźwiękami natury, muzyką sfer, niewytłumaczalną ciszą", ale też z odczuciami ludzi i zwierząt. W tej nieco odrealnionej, magicznej scenerii pojawiają się niczym w marzeniu sennym świetliste, białe istoty" anioły, które otaczają opieką człowieka zagubionego w mrocznym lesie, na drodze, na morzu, wskazując mu kierunek dalszej wędrówki. Poezja Fossego podejmuje fundamentalne tematy współczesności: lęk przed śmiercią, milczenie, samotność, niemożność komunikacji. Z drugiej strony nie brakuje w niej także wiary w zwycięstwo dobra nad złem oraz w siłę słowa zarówno biblijnego, jak i poetyckiego.
Wehikuł poetycki Aleksandry Góreckiej jest napędzany marzeniem o tym, by w przestrzeni wiersza pogodzić to, co nieobliczalne (jak sztuka, imaginacja, historia, prywatne doświadczenie), z tym, co da się obliczyć, ująć w struktury, twierdzenia i wzory. Autorka nie przeciąża jednak tekstów nawet gdy bierze na warsztat twierdzenia matematyczne, to potrafi tak żonglować figurami geometrycznymi, tak ukonkretnić abstrakcję, że jej wiersz sam nas niesie, a my dajemy się uwodzić tej ruchliwości obrazów i pojęć. Wiersze Góreckiej przypominają płótna konstruktywistyczne, wyzbyte jednak teoretycznego chłodu, niekiedy wręcz przechodzące w dziecięcą psotę jak z obrazów Miró. Bywa, że poetka funduje nam ostry zjazd rollercoasterem, tym bardziej podniecający, że przecież wagonik mknie po wstędze Mbiusa. W jeszcze innych wierszach zakręca nami jak probabilistyczną ruletką, chichocząc w krupierski kułak, bo w tej grze bankructwo jednego sensu oznacza wygraną wieloznaczności. Dzięki temu Reguła trzech nie jest suchą rozprawką na tematy matematyczne, lecz wielowątkową i aktualną opowieścią o świecie, w którym żyjemy.
Opowieści o „tu i teraz”, ale też o świecie „za chwilę”. O ciemnych stronach technologii, jej coraz większym wpływie na psychikę, ludzkie zachowania i chaos informacyjny. O językach, które wymierają, rozmywających się definicjach życia, migracji stającej się nieodłącznym elementem codzienności. W debiutanckim zbiorze opowiadań Macieja Wnuka poznajemy między innymi żyjącego w Norwegii mechanika, którego historia staje się viralem, gdy ten znajduje na plaży osobliwy przedmiot. Przyglądamy się, jak pracowniczka dublińskiej korporacji moderującej media społecznościowe traci kontakt z rzeczywistością. Towarzyszymy mieszkającemu w sąsiedztwie rezerwatu przyrody chłopcu, który stara się o lepszą przyszłość dla siebie. Widzimy, jak w Australii natura wystawia ludzkości rachunek i kładzie kres rozwojowi technologii cyfrowej nieśmiertelności. Historie bohaterów Miejsc odległych uświadamiają nam ogrom problemów zglobalizowanej współczesności i zadają główne pytanie: czy jest jeszcze coś, co łączy nas w sieć bliskich sobie jednostek?
Obszerny wybór utworów poetyckich Ezry Pounda – jednego z największych dwudziestowiecznych pisarzy języka angielskiego i bodaj najbardziej kontrowersyjnej postaci w literaturze XX w. Na tom złożyły się poezje niepublikowane dotąd po polsku w formie książkowej, a zarazem stanowiące dokładny przegląd twórczości Pounda, począwszy od jego debiutu po utwory ostatnie. Autorem wyboru oraz przekładów jest Leszek Engelking.
W drugim tomie poetyckim Antonina Tosiek rozpisuje na wiersze całe spektrum trosk: od tej na wysokości (jak ironizuje w tytule jednego z utworów), przez różne poziomy systemów opiekuńczych oraz sploty niepokojów ekonomicznych, społecznych i politycznych, po konkretne czynności pielęgnacyjne cierpliwie spełniane na niskości: tam, gdzie zawodzi fizjologia, niedomaga ciało, wkrada się śmierć. Podmiotka tych wierszy trwa przy bliskich chorych, próbuje pogodzić się z ich odchodzeniem, ale jej uważne spojrzenie obejmuje też osoby krzywdzone, marginalizowane, poddawane systemowej i jednostkowej przemocy. Tosiek nie popada jednak ani w ton bezradnego lamentu, ani w pięknoduchowskie współodczuwanie: zmęczona bohaterka żertw pozwala sobie często na silniejsze, często nieakceptowane społecznie (zwłaszcza u kobiet) afekty wściekłość, odrazę, sarkazm dzięki czemu udaje się jej ostatecznie zatroszczyć o samą siebie, nie kończyć w roli ani męczennicy, ani ofiary.
W swojej trzeciej książce poetyckiej Jakub Pszoniak wkracza w rejony wojenne, tam, gdzie „ciemność się zaplata na gardle”. Wiersze zdają się tu zrzekać swojego autorstwa – wyzute z ziemi, domu, ciała i imienia splatają się w wielogłosowy lament. Poeta, jak rozregulowany nadajnik, przechwytuje cudze prośby, groźby, ukazy i rozkazy płynące z blogów, kamer, dronów, kadrów, komunikatorów. Język wyłamuje się tu sam z siebie – tak jak oprawcy wyłamują ręce za słowa niewypowiedziane na przesłuchaniach. Przede wszystkim jednak Pszoniak rejestruje zdławiony zbiorowy krzyk wypełniający tereny walczącej Ukrainy. Użyty przez niego regularny rytm, zgrywający się z wierszami poetów sprzed stulecia, przypomina, że „karnister” już został napełniony i „wylewa się co najgorsze”, a do naszego międzywojnia – „oto jest opowieść jak ciągle od nowa” – ktoś właśnie przykłada lont i front.
W Fudze (1955-2010) zebrane zostały wiersze Urszuli Kozioł, od debiutanckich "Gumowych klocków" po tom "Horrendum", a także przekłady utworów Eugenio Montalego.Poetka od początku prowadzi grę z tradycją, przemyślną strategię nawiązań i odrzuceń, tworząc dla niej nowe konteksty zdecydowanie aktualne z perspektywy współczesnego czytelnika.
Bohdan Zadura od wielu dekad rejestruje w swoich wierszach społeczno-polityczne ,,zmiany czasu"". W najnowszym tomie z charakterystyczną dla siebie ironiczną precyzją punktuje potknięcia i potyczki polskiej polityki, emocjonuje się rozgrywkami i igrzyskami sportowymi (tu zresztą również nie umyka mu tło polityczne), ale przede wszystkim z troską, a niekiedy rozpaczą przygląda się wojnie w Ukrainie i rosyjskiej agresji, opowiadając o tej ,,zmianie czasu"" poprzez historie swoich ukraińskich i białoruskich znajomych, m.in. poetek i poetów, których wiersze tłumaczy. Jeden z najważniejszych polskich poetów, który w 2025 roku będzie obchodził osiemdziesiąte urodziny, z ciepłą autoironią zapisuje również rozgrywki z własnym starzejącym się, chorującym ciałem. I chociaż wynik meczu coraz częściej wynosi 3:0 dla ciała, to jednak poeta - krok po kroku, wiersz po wierszu - wciąż przechodzi do zwycięskiej ofensywy.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?