W tej strefie zapraszamy czytelników tak zwane artystyczne dusze po książki z kategorii Sztuka. Polecamy szereg publikacji o sztuce i jej historii,ciekawostki i portfolia artystów, eseje, albumy, książki o malarstwie, rzeźbiarstwie, architekturze oraz histoii fotografii. Biografie ciekawych artystów, książki i powieści przedstawiające fascynujące losy malarzy i osób uwiecznianych na obrazach. W tym dziale tylko ksiązki ze sztuka w tle.
Najbardziej oczekiwana książka roku!
Jerzy Stuhr znów pisze! Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora. Gdy jesienią 2011 roku pojawiła się informacja o poważnej chorobie Jerzego Stuhra, cała Polska wstrzymała oddech. Uwielbiany przez publiczność aktor rozpoczął walkę o życie... i zaczął pisać. W zeszycie podarowanym przez córkę niemal każdego dnia, w szpitalu i w domu, w każdej wolnej chwili spisywał swoje myśli, refleksje i obserwacje. Tak powstał niezwykły dziennik, który jest nie tylko zapisem walki, ale też świadectwem miłości do życia. We wszelkich jego przejawach.
Jerzy Stuhr komentuje w "Tak sobie myślę..." aktualne wydarzenia polityczne w Polsce i Europie, czasem z przekąsem, a czasem bardzo serio śledzi wydarzenia sportowe. Ale najwięcej miejsca poświęca kulturze. Pisze o swej karierze i swej aktorskiej misji, zastanawia się, co to znaczy być aktorem we współczesnym świecie. Momentami zamienia się nawet w krytyka filmowego i dogłębnie analizuje oglądane filmy.
A choroba? Oczywiście jest, ale jakby w tle. Jerzego Stuhra najbardziej zajmuje to, co za szpitalnymi oknami. Im bliżej końca książki, tym coraz dłuższe odstępy między notatkami. Zaznacza się w ten sposób powrót aktora do życia zawodowego, a tym samym zbliża się do końca ta niezwykła rozmowa Jerzego Stuhra z samym sobą i czytelnikiem równocześnie.
O autorze
Jerzy Stuhr – (ur. 1947 r.) jeden z najpopularniejszych i najbardziej wszechstronnych aktorów polskich, reżyser filmowy i teatralny, w latach 1972-1991 związany z krakowskim Teatrem Starym, wykładowca krakowskiej PWST i rektor tej uczelni, jest laureatem wielu prestiżowych nagród, członek Europejskiej Akademii Filmowej przyznającej Felixy.
Tak sobie myślę – fragment książki
GLIWICE, 10 X 201 I
Dziwny nastrój! Dlaczego akurat dzisiaj pociągnęło mnie to pióro? No ale skoro pociągnęło, to brnijmy w te strzępy, migawki, skrawki tego, co jeszcze być może dane będzie mi przeżyć. Dzisiaj jest pierwszy dzień po wyborach. Zacznie się może coś nowego. Zwycięzcy! Daję wam szansę. Będę was też śledził przez cztery lata - jeśli dożyję. Po raz kolejny zaczynam wszystko od nowa. Tym razem jest to poważna walka o życie. Teraz nie ma już moich dokonań, uznania u publiczności, pozycji, popularności. Jestem tylko ja i choroba. I jest jeszcze moja żona Basia. Poświęciła mi się całkowicie. Choruje razem ze mną. Jest październik. Dajemy sobie czas do maja na pokonanie choroby. Jeśli nam się uda, oczywiście. Wierzymy w to głęboko, mimo że Basia ma z pewnością więcej złych wieści od różnych zespołów lekarskich. A więc i ta moja pisanina do maja. Tak się ze sobą umawiam, bo potem już muszę wrócić. Ma-rianko, nie stracę siły.
Ale jakoś mimo choroby mam coraz wyraźniejsze poczucie, że okres mej aktywności mija i nawet - co dziwniejsze - nie tęsknię za nim, pozwalam mu odejść. Role zagrane, kilka myśli osobistych rzuconych do ludzi w postaci filmów - studenci wyuczeni gorzej, lepiej, ale jednak, setki wywiadów udzielone, nagrody odebrane, paręset metrów czerwonych dywanów przechodzone, nic mnie nie gna.
Pomału, z własnej woli, zamieniam się w obserwatora rzeczywistości. I może dlatego warto dla samego siebie to zapisać.
Profesor Bardini kiedyś, w wywiadzie, na pytanie: „Co pan robił przez ostatnie dziesięć lat?", odpowiedział: „Przygotowywałem się do starości". Podoba mi się. Jestem w fazie przygotowywania. Zbieram książki, których nie zdążyłem przeczytać, filmy nieobejrzane, rozmowy z najbliższymi nieprzeprowadzone, wyznania miłości nigdy z braku czasu, nastroju, skupienia niewypowiedziane. Jest co robić!
Całe młode i dojrzałe życie służyłem ludziom. Bawiłem, wzruszałem, szokowałem. Teraz myślę, żeby ludzie posłużyli trochę mnie. Ale tylko trochę, abym mógł ich obserwować, wyciągać i układać z tej obserwacji swoje fantazje. Przyglądać się ludziom - oto rnoja rozrywka.
GLIWICE, II X 201 I
Niepotrzebnie napisałem wczoraj, że będę śledził polityków. Przez następną kadencję. Właściwie mało mnie to obchodzi, czasem jeszcze śmieszy. Ważne staje się to, co blisko wokół mnie, i jak to we mnie przenika, co powoduje.
Specjalnie piszę piórem w zeszycie podarowanym mi przez córkę w trudnych dla mnie chwilach. Właściwie robię to dla niej, i myślę, że w ten sposób mój Megalomanio nie pogna mnie z tym do Wydawnictwa Literackiego czy Znaku.
Kiedyś, przemierzając wraz z moją Marianną ponure, pełne boleści korytarze gmachu Centrum Onkologii, modliłem się: Boże, daj, żeby ta choroba przeszła na mnie, ja już sobie pożyłem, świat zobaczyłem, sukcesy odniosłem, a przed nią wszystko stoi otworem, do zdobycia. I sprawdziło się! Wysłuchano! Ona jest zdrowa, spodziewa się dziecka, a ja przemierzam korytarze w Gliwicach. W kwietniu 2012 Marianna urodzi nam wnuczkę lub wnuczka. Zacząłem przygotowania do tej premiery. Muszę być w formie.
Tak sobie obiecywałem, że nie podrażnia mnie już polskie prowincjonalne aktualności. No i nie da rady, nie potrafię... kiedy czytam dzisiaj w „Gazecie Wyborczej", że polski GWIAZDOR jest oskarżony o handel kobietami. Okazuje się, że jest to GWIAZDOR... Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym (SIC!). On gwiazdor i ja poniekąd gwiazdor. I to „G. W", nie jakaś tam szmata. Przypomniałem sobie - to taki obleśny facecik z kitką, warkoczykiem. Czekał zawsze na mnie pod Grandem w Łodzi, szedł za mną kilkadziesiąt metrów, żeby wszyscy widzieli, że niby to my, gwiazdorzy, na przechadzce, a kumpel robił mu zdjęcia.
Boże! Daj, żeby nigdy już w tym kraju nikt nie nazwał mnie gwiazdorem. To jeszcze jeden powód, aby zająć już pozycję obserwatora.
GLIWICE, 12 X 201 I
Zaczynam się bać młodych. Nie młodzieży. Młodzieży często zazdroszczę - beztroski, spontaniczności, pocałunków na Plantach, zazdroszczę w taki, powiedzmy, gombrowiczowski sposób. A kto to są ci młodzi, których się boję? Zacznę od banalnych obserwacji: boję się tych, którzy nie kłaniają mi się na korytarzu w szkole, chociaż wiedzą, kim jestem (a może nie?), tych, którzy w tramwaju nie ustępują miejsca pani w moim wieku, tych, którzy nie znają słowa „przepraszam", którzy robią „co chceta". A z poważniejszych spraw: tych się boję, którzy zaczynają zastępować mnie w zawodzie, którzy gardzą moją opinią na temat naszej profesji - człowieka teatru, którzy moje opinie wyśmiewają, czasem publicznie, którzy moich argumentów a priori nie przyjmują, nie daj Boże, jak jeszcze będę się starał dowodzić, że płyną one z doświadczenia - to już budzi pusty śmiech, dla których moja argumentacja już nie jest po prostu anachroniczna (to jeszcze bym zrozumiał), ale śmieszna i głupia, których kompletnie nie obchodzi moja przeszłość. Tych, których kompletnie nie interesuje, co mówię. Być może młodzi czują tę niechęć i trochę ją odwzajemniają. Circulus vitiosus! Jeszcze jeden punkcik na mapie mojej podróży w cień. Swoją drogą, mógłby to być ciekawy temat na film. Trzeba pomyśleć.
GLIWICE, 13 X 201 I
Jeszcze o młodych. Zauważyłem natomiast, kiedy zaczynam im być potrzebny, kiedy na zajęciach nadstawiają ucha. Otóż wtedy, gdy podpowiadam im rzeczy techniczne związane z zawodem aktora czy reżysera. Jak opanować tremę, jak zrobić, żeby nogi nie drżały na scenie, jak dyskretnie sprawdzić rozporek... no, ale to chyba trochę mało jak na profesora zwyczajnego, belwederskiego?...
Podręcznik łączy wiedzę z zakresu geografii krajobrazu, ekologii krajobrazu, architektury krajobrazu oraz planowania przestrzennego i stanowi syntezę wiadomości o strukturze, funkcjonowaniu i metodach planowania systemów krajobrazowych. Książka ma także na celu wypracowanie nowych elementów ogólnej teorii systemów krajobrazowych, a niezwykłą jej zaletą jest powiązanie podstaw teoretycznych z ich zastosowaniem w praktyce.
W poszczególnych rozdziałach autor przedstawił m.in:
krajobrazy naturalne i ich klasyfikację,
etapy i stopnie przekształcania krajobrazu przez człowieka,
style i standardy krajobrazowe,
strukturę i organizację krajobrazu,
funkcjonowanie systemów krajobrazowych,
przekształcenia struktury pokrycia terenu,
krajobraz jako system relacyjny,
metody oceny wartości systemów krajobrazowych,
planowanie systemów krajobrazowych,
zastosowanie GIS w badaniach krajobrazowych.
Praca obejmuje najważniejsze zagadnienia i problemy uwzględniane w programach nauczania na wielu kierunkach uniwersyteckich i została napisana z myślą o studentach geografii, biologii, architektury krajobrazu, gospodarki przestrzennej, planowania przestrzennego, ochrony środowiska, turystyki i rekreacji oraz leśnictwa. Przydatna jest również pracownikom samorządów terytorialnych i instytucji odpowiedzialnych za ochronę i kształtowanie krajobrazu.
Autor, historyk sztuki i konserwator zabytków, przedstawia w układzie alfabetycznym zabytki architektury położone na terenie Pomorza Zachodniego i ziemi lubuskiej. W 1200 hasłach dotyczących historii miast, zespołów urbanistycznych i pojedynczych zabytków architektury opisane zostały m.in. budowle sakralne, świeckie budowle publiczne, pałace i dwory, domy mieszkalne i zabudowania gospodarcze, obiekty architektury przemysłowej, mosty, bramy itd. Wybór szczególnie cennych i ciekawych budowli obejmuje także te często zapomniane, położone w małych miejscowościach, poza głównymi szlakami turystycznymi. Całość zilustrowana została około 460 planami ukazującymi kolejne etapy powstania poszczególnych założeń oraz 500 archiwalnymi i współczesnymi fotografiami.
Książka jest pierwszym obszernym opracowaniem na temat rzeźby barokowej na dawnych ziemiach łęczyckiej, sieradzkiej i wieluńskiej (w przybliżeniu obecne województwo łódzkie). Wiadomości o życiu i twórczości Stanisława Wolnowicza, najwybitniejszego, choć nieznanego wcześniej, aktywnego tam rzeźbiarza, zostały przez autora zrekonstruowane niemal od podstaw w wyniku kwerendy archiwalnej oraz badań terenowych. Dzieła rzeźbiarza zostały zaprezentowane na tle historycznym oraz w kontekście ówczesnej sztuki w Polsce i w krajach niemieckojęzycznych.
Wiele wskazuje na to, że wypracowane w teatrze techniki pracy nad rolą, w tym wszelkie sposoby kontrolowania tremy, pracy nad ciałem i głosem jako narzędziami służącymi do przekazywania uczuć, myśli, idei i pragnień, mogą stać się doskonalszym i pełniejszym sposobem komunikacji, nie tylko w ramach wykreowanej przez sztukę rzeczywistości, ale także w realnym życiu. Sposoby, jakich na scenie używa aktor, nie różnią się zasadniczo od tych, którymi posługujemy się na co dzień, a życie społeczne daje się najlepiej pojąć jako ciąg performansów. Techniki aktorskie, opierając się na instynktownych zachowaniach człowieka, przekształcają je jednak i ? wydobywając bezwiedne impulsy na poziom świadomości ? czynią sztuką. Przynależą one równocześnie do dwóch porządków życia: artystycznego i codziennego. Dlatego też metody aktorskiego treningu nie muszą być wyłącznie ?wiedzą tajemną? zarezerwowaną dla ?wybranych? ? wyszkolonych w swym rzemiośle artystów, ale powszechnie dostępną formą porozumiewania się, a także drogą kształtowania samoświadomości i rozwoju osobowości. Teatr, traktowany w tej książce jako szczególny model ludzkich zachowań, bada i zarazem kwestionuje granice między sztuką a życiem. Sama idea oryginału i sztuki jako jego naśladownictwa nie tylko dzięki Jacques?owi Derridzie stała się wątpliwa, a na pytanie o wyższość rzeczywistości nad jej medialnymi replikami można udzielić różnych odpowiedzi?
To album o krzyżach w Tatrach Polskich i Słowackich, a szerzej - o krzyżu obecnym w historii i kulturze Polski.
Krzyż jest umocnieniem dla tych, którzy podejmują wspinaczkę. Gdy człowiek wędruje po górach, spotykając krzyż zastanawia się nad tajemnicą kontaktu człowieka z Bogiem, nad pięknem i genialnością świata stworzonego. Do takiej właśnie kontemplacji zapraszają twórcy albumu "Brońcie Krzyża".
Książka jest pierwszą próbą określenia stosunku jezuitów do sztuki średniowiecznej na obszarze Śląska, należącego w okresie nowożytnym do Prowincji czeskiej zakonu. Prezentuje realizacje artystyczne w czterech wymienionych ośrodkach w oparciu o dokumenty przechowywane w centralnym archiwum jezuitów w Rzymie oraz archiwalia kłodzkie znajdujące się w Krakowie, w większości do tej pory nie znane i nie publikowane.
Słowo staje się w człowieku. Ulegamy mu, ponieważ jesteśmy zdani na głęboką niepewność... Mit jest lub może być dwuznaczny, jak pytia delficka albo jak sen. Nie możemy ani nie powinniśmy zrezygnować z posługiwania się rozumem, nie powinniśmy się też wyrzec nadziei, że instynkt pospieszy nam na pomoc... Wszystko bowiem, w czym wyraża się "inna wola", jest uformowane przez człowieka, to jego myślenie, jego słowa, jego obrazy i wszystkie ograniczenia, którym podlega. Toteż gdy człowiek zaczyna, nie najzręczniej, myśleć w kategoriach psychologicznych, wtedy wszystko odnosi do siebie, sądzi bowiem, że wszystko dzieje się wedle tego, co postanowił, że wynika "z niego samego". Nie pojmuje jednak, że tym, co przeszkadza mu odróżnić to, co istotnie sam wymyślił mając określone zamiary, od tego, co przyszło doń z innego źródła - i to zupełnie spontanicznie - jest słabość świadomości i związany z nią lęk przed nieświadomością. Człowiek nie może zdobyć się na obiektywizm wobec samego siebie i nie umie jeszcze spojrzeć na siebie jak na coś danego, z czym jest tożsamy for better od worse. Zrazu wszystko spada na niego, przytrafia się mu i napiera nań, toteż z najwyższym trudem udaje mi się w końcu zdobyć dla siebie i utrzymać jakąś sferę względnej wolności. Carl Gustav Jung: Wspomnienia, sny, myśli
Książka poświęcona trzem gdańskim zabytkom z przełomu średniowiecza i czasów nowożytnych: zegarowi astronomicznemu i retabulum ołtarza głównego w kościele Panny Marii oraz wystrojowi Dworu Artusa. Dzieła te mają jeden wspólny aspekt: odwołują się do wiedzy zakładającej istnienie rozlicznych więzi łączących człowieka z wszechświatem. Książka ta jest pierwszą próbą dogłębnego odczytania treści astrologicznych zawartych w tych dziełach, analizowanych w szerokim kontekście kultury miasta, regionu i epoki. Ujawnia ona, jak poważne miejsce w świadomości mieszkańców nadmotławskiego emporium zajmowała wiedza o ciałach niebieskich i ich oddziaływaniu na człowieka i jego otoczenie.
Leksykon zawiera trzysta haseł na temat zachowanych do dziś i dostępnych dla pielgrzymów relikwii, czyli materialnych pozostałości po osobie świętej. To fascynujące kompendium przybliża historie Świętych, losy ich relikwii i związane z nimi cuda. Leksykon zawiera również informacje odnoszące się do relikwii związanych z samym Panem – Słowem, które ciałem się stało. Są to m.in.: Ciało i Krew Pańska, Grota Betlejemska, Żłóbek, Święte Schody, Kalwaria, Drzewo Krzyża, Grób Pański, Szaty Jezusa, Całun Turyński, Chusta Weroniki, w tym tzw. acheiropoietos, czyli „przedmioty nie ręką ludzką uczynione”.
Łatwe rysowanie z zastosowaniem figur podstawowych
Tematy i motywy rysunków dostosowane do umiejętności i upodobań najmłodszych
Różne techniki malarskie i rysunkowe
Doświadczenia zachęcające do twórczego działania
Publikacja przedstawia przeszło 400 obiektów, od szeroko znanych rezydencji możnych rodów po niemal zapomniane dworki szlacheckie, często położone z dala od głównych szlaków. Wielkim atutem są fotografie autora pokazujące aktualny stan tych zabytków. Poszczególnym opisom towarzyszą także zdjęcia archiwalne, historia powstawania budowli, informację o losach właścicieli i wiele innych ciekawostek.
Album przybliża historię kościoła Świętej Doroty, Świętego Stanisława i Świętego Wacława, który na przestrzeni wieków służył jako świątynia Polakom, Niemcom i Czechom. Kościół znajduje się we Wrocławiu.
Album prezentuje zabudowania i otoczenie opactwa cysterskiego w Henrykowie, jednego z ważniejszych obiektów sakralnych na Dolnym Śląsku. Zamieszczona we wstępie krótka historia Klasztoru Księgi Henrykowskiej przygotowuje pod względem teoretycznym, a przepiękne fotografie stanowią doskonałą zachętę dla potencjalnych turystów i pielgrzymów do odwiedzania tego wyjątkowego, zabytkowego miejsca.
Wędrówka przez historię sztuki, aby pokazać oblicza świętości.W kalendarzu nie ma dnia, w którym nie wspominamy świętych. To oni nadali smak i barwę chrześcijaństwu, pociągając swoim przykładem rzesze ludzi. Ten przepiękny album to prawdziwa galeria sztuki, w której znajdziemy wizerunki najznakomitszych świętych Kościoła, przedstawionych przez wielkich mistrzów malarstwa wszystkich czasów, między innymi: Caravaggia, Tycjana, Fra Angelica, Leonarda da Vinci, Antonella da Messina, Filippino Lippiego, Lorenza Lotto, Andrei Mantegni, Tiepola, Giotta. Wspaniałym płótnom, mozaikom czy freskom towarzyszą bardzo ciekawe prezentacje świadków wiary inspirowane Złotą legendą Jakuba de Voragine - trzynastowiecznym dziełem, które znacząco wpłynęło na ikonografię osób wyniesionych na ołtarze. Album został podzielony na trzy tematyczne rozdziały: pierwszy poświęcono apostołom i ewangelistom; drugi męczennikom, a trzeci ojcom i doktorom Kościoła oraz założycielom zakonów.
Niniejsze wprowadzenie do symboliki romańskiej odnosi się tylko i wyłącznie do sfery duchowości. Książka ta dotyczy zatem szczególnego aspektu XII wieku. Aspektu, który - naszym zdaniem - jest najważniejszy i jedyny rzeczywisty: to struktury religijności i mentalność epoki. Głównym naszym celem jest zatem ukazać wagę doświadczenia duchowego. Opiera się ono na symbolach: symbole je wywołują, ożywiają i nadają mu niezgłębioną wartość.
Odżywianie zgodne z rytmami biologicznymi Chronoodżywianie
Od kilku dziesięcioleci epidemiolodzy i naukowcy starają się poznać czynniki wpływające na otyłość, nadwagę, cukrzyce, objawiającą się w drugiej połowie życia, nadmiar cholesterolu i trójglicerydów, które uważane są za bezpośredni powód wzmożonej zapadalności na choroby serca.
Wyróżniono trzy grupy przyczyn tych schorzeń:
Nadmierny stres,
Brak codziennej aktywności fizycznej,
Nieodpowiedni sposób odżywiania się.
Już w latach pięćdziesiątych lekarze i epidemiolodzy zaobserwowali wzmożoną śmiertelność u osób otyłych, a towarzystwa ubezpieczeniowe włączyły wagę oraz indeks masy ciała do czynników determinujących cenę ubezpieczenia. Podjęto więc wiele działań, które miały na celu promowanie takiego odżywiania, które nic wywoływałoby otyłości.
Przez dziesiątki lat panowała powszechna opinia, że im mniej jesz, tym jesteś szczuplejszy. W rezultacie stworzono diety, czasem bardzo ścisłe i długotrwałe, wręcz drakońskie. Niestety, żadna z nich nie dawała długotrwałego efektu. W latach osiemdziesiątych zaczęto powoli zwracać uwagę na zjawisko przekraczania początkowej wagi po okresie odchudzania. Dotyczyło ono osób, które będąc na ciągłej diecie 'ub dictach - fantazji w ich wymyślaniu lekarzom nic brakowało – stale powtarzały: „Jestem na diecie, a moja waga w miarę upływu czasu powiększa się systematycznie". Logicznie rozumujący profesorowie endokrynologii zaczęli więc pozwalać osobom cierpiącym na cukrzycę oraz inne zaburzenia metaboliczne na spożywanie ciast i słodkości w rozsądnych ilościach, i od czasu do czasu. Niestety, nikt w owej epoce nie był w stanie podać ścisłych ilości tych produktów. Wszyscy rozumowali kategorią kalorii, która stała się pomostem między lekarzami, pacjentami i dietetykami.
Stopniowe łagodzenie diet nastąpiło we Francji dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych. Wytłumaczeniem tej częściowej zmiany nastawienia była „humanizacja" dietetyki. Powszechnie uważano, że poddanie się diecie wymaga sporego samozaparcia, co powoduje wśród pacjentów częste odstępowanie od zaleceń lekarskich i powrót do dawnych zwyczajów. Uznano więc, że pacjent ma prawo od czasu do czasu uczestniczyć w świątecznym posiłku lub jeść produkty „niedozwolone", np. ser, masło lub jajka, pomimo że cierpi na nadmiar cholesterolu, albo owoce lub słodkości, pomimo że ma za wysoki poziom cukru we krwi.
W latach dziewięćdziesiątych na rynek została wprowadzona nowa klasa leków obniżających poziom cholesterolu. Przy okazji prezentacji przez laboratoria farmaceutyczne swoich produktów, pojawiły się też broszury na temat złego odżywiania - który powodował nadmiar cholesterolu. Były to listy produktów „zabronionych" (np. wędliny lub masło) i tych, które należało jak najczęściej ograniczać (np. sery i jajka).
Do 2002 roku wszyscy moi pacjenci, którzy byli leczeni na nadmiar cholesterolu, otrzymywali ode mnie owe listy i doskonale wiedzieli, co należy jeść, a czego nic. Zresztą sama, zanim jesienią 2001 roku przeczytałam książkę doktora Alaina Delabos, wypróbowałam dietę. Przez kilka miesięcy byłam szczupła, ale spowolniona i bez wewnętrznej energii. Wybawiły mnie z tego stanu nadchodzące Święta Bożego Narodzenia, którym towarzyszy pojawienie się na rynku różnorodnych smakołyków. Nie żałowałam ich sobie, uznając, że lepiej być szczęśliwym i grubym, niż szczupłym i depresyjnym. Kiedy czytałam „Zeszczupleć na życzenie", przypomniały mi się moje licealne lata, gdy odmawiałam zjedzenia kolacji wiedząc, że po tym posiłku sen będzie płytki, a następnego dnia da o sobie znać zmęczenie i przygotowywanie się do olimpiady chemicznej pójdzie mi z większym trudem. Nareszcie ktoś pojął o co mi wówczas chodziło! Nic zwlekając skontaktowałam się z autorem książki, któiy powiedział mi głosem pełnym energii, że wykłada chronoodżywianic na Uniwersytecie w Dijon w ramach kursów podyplomowych.
Pracowałam wówczas jako lekarz w więzieniu. Nic mogłam skarżyć się na brak lekarstw, a moi pacjenci mieli taki sam dostęp do lekarzy specjalistów, jak reszta społeczeństwa. Ale w warunkach więziennych leczenie osób chorych na cukrzycę i z podwyższonym poziomem cholesterolu nie było łatwe. Wiedziałam przecież, że mam do czynienia z osobami cierpiącymi na depresję, wynikająca z faktu znalezienia się w zamknięciu. Czy powinnam zatem narzucić im dietę, która ją jeszcze pogłębi, czy raczej zrezygnować z leczenia zapobiegawczego? Perspektywa nauczenia się czegoś, co nic będzie stawiało mnie w tej trudnej sytuacji przyniosła mi dużą ulgę. W ten oto sposób zostałam jedną z uczennic doktora Alaina Delabos, którego metodę do dzisiaj stosuję w praktyce lekarskiej.
Początkowo zmiana taktyki leczenia nadmiaru cholesterolu bardzo zaskoczyła moich pacjentów. Ci, którzy posłusznie wywiesili w swojej kuchni listę zabronionych produktów, nic mogli zrozumieć, że mogą teraz bez wyrzutów sumienia i zagrożenia zdrowia jeść codziennie rano ser, jajka i masło. Niektórzy sądzili nawet, że pomyliłam ich historie choroby.
Natomiast, jeśli chodzi o wprowadzenie metody w warunkach więziennych, przede wszystkim zaskoczył mnie szef kuchni, który stwierdził, że nic może przesadzać z budżetem. Na pierwszy rzut oka miał rację - kilogram mięsa kosztuje więcej, niż kilogram ziemniaków.Z przedmowy do książki zeszczupleć nażyczenie Zeszczupleć na życzenie Spis Treści
PRZEDMOWA
1. Wprowadzenie
2. Metoda Dclabos
3. Wdrożenie do zasad chronoodżywiania, czyli odżywiania zsynchronizowanego z rytmami biologicznymi
4. Twój typowy dzień
5. Jak wdrażać inojij metodę w optymalny sposób
6. Szczególne przypadki
7. Zaburzenia przemiany materii
8. Rozwiązania dla tych, którym trudno przestrzegać regularnego sposobu odżywiania
9. Końcowe rady
Podsumowanie
Przepisy kulinarne
POST-SCRIPTUM: kilkanaście polskich przepisów
Aneksy
Wraz z zagładą Żydów w czasie II wojny światowej została zniszczona ich kultura materialna. Większość obiektów związanych z religią i kulturą zburzono. Dom przedpogrzebowy na żydowskim cmentarzu przy ulicy Miodowej w Krakowie pozostał jednym z niewielu tego typu obiektów zachowanych w Europie Środkowej. Ocalał, bo hitlerowcy zamierzali w nim urządzić miejskie krematorium. Wielkość domu i sposób jego dekoracji odpowiada ogólnej tendencji przemian w obyczajach Żydów w XIX i na początku XX wieku. Budynek wykorzystywano do przygotowania zwłok do pogrzebu i samego pogrzebu. Wygłaszano w nim obowiązkową mowę pogrzebową. Zachowane na ścianach domu przedpogrzebowego modlitwy przypominają o praktykowanej z dawien dawna liturgii.
Źle urodzone to fascynująca opowieść nie tylko o przedziwnych losach budynków, ale też o ich twórcach. Na kartach książki pojawiają się portrety czołowych postaci polskiej architektury, m.in. Marka Leykama, Henryka Buszki i Aleksandra Franty, Jerzego Hryniewskiego, Zofii i Oskara Hansenów, Mieczysława Króla, Haliny Skibniewskiej.
Filip Springer przedstawia ich jako ludzi z krwi i kości, stara się zrozumieć ich motywacje, twórcze postawy oraz pokazuje, w jaki sposób realizowali oni swoje pomysły w systemie gospodarki nakazowo - rozdzielczej.
Całośc ilustrują foptografie archiwalne oraz zdjęcia współcześnie wykonane przez autora, dokumentujące obecny stan niegdysiejszych ikon nowoczesności.
"Na rynku wydawniczym wprawdzie są opracowania z tego zakresu, ale nie ma zwartej monografii ujmującej plan zagospodarowania przestrzennego województwa, jako instrument zarządzania rozwojem regionalnym. Żadne z nich nie jest tak kompleksowe, jak przedstawiona do recenzji książka."
z recenzji prof. dr hab. Barbary Kryk
Książka "Plan zagospodarowania przestrzennego województwa jako instrument zarządzania rozwojem regionalnym" zawiera informacje i wskazówki:
- jak prowadzić zgodną z wytycznymi rozwoju regionalnego politykę przestrzenną w skali gminy i województwa,
- jak planować proces inwestycji drogowych w zgodzie z gospodarką przestrzenną,
- jakie występują główne problemy ? również dla indywidualnych właścicieli nieruchomości związane z planowaniem procesu inwestycyjnego w zakresie dróg krajowych,
- w jaki sposób możliwa jest modyfikacja i polepszenie dotychczasowego stanu rzeczy.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?