„Z tajnego świata, który kiedyś znałem, próbowałem uczynić teatr dla tego szerszego świata, w którym wszyscy żyjemy – najpierw wyobraźnią, potem potrzebą odwzorowania rzeczywistości. Później znowu zaczyna pracować wyobraźnia i wreszcie można zasiąść za biurkiem, przy którym teraz siedzę”. Fragment książki Tunel z gołębiami
Le Carré zawsze pisał o tym, co właśnie się dzieje. W czasach zimnej wojny, gdy służył w wywiadzie brytyjskim, i w trakcie własnej kariery pisarskiej, gdy jeździł do ogarniętej wojną Kambodży, do Bejrutu w przeddzień izraelskiej inwazji roku 1982 czy do Rosji przed upadkiem muru berlińskiego i po nim.
W swych pierwszych opublikowanych wspomnieniach, które właśnie trafiają do rąk Czytelnika, le Carré dowcipnie i celnie analizuje moralną dwuznaczność wydarzeń, których był świadkiem, znaną dotąd jedynie z jego powieści. Pisze czasem z humorem, czasem wstrząsająco, to bawiąc, to zmuszając do refleksji nad wydarzeniami, o których – wydawałoby się – wszystko już wiadomo. O papudze w hotelu w Bejrucie, która nauczyła się naśladować dźwięki karabinów maszynowych i pierwsze takty Beethovenowskiej „piątki”. O rwandyjskich muzeach pełnych ciał ofiar ludobójstwa. O Sylwestrze roku 1982, spędzonym wraz z Jaserem Arafatem i jego sztabem. O wywiadzie, który przeprowadził z niemiecką terrorystką w więzieniu na pustyni Negew. O pouczającej rozmowie z wielkim fizykiem, dysydentem i laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, Adriejem Sacharowem. O spotkaniach z byłymi szefami KGB. O tym, jak Alec Guinness przygotowywał się do roli George’a Smileya w legendarnych adaptacjach BBC. A także o pracowniczce organizacji pomocowych, która posłużyła mu za wzór głównej bohaterki Wiernego ogrodnika.
Najważniejsze jest jednak to, że le Carré dzieli się z Czytelnikiem wspomnieniami z ponad sześćdziesięciu lat pracy pisarskiej – ponad sześciu dziesięcioleci poszukiwań sensu człowieczeństwa, tak widocznych w losach stworzonych przez siebie fikcyjnych, lecz jakże ludzkich postaci.
Elżbieta Sęczykowska – artysta fotografik, członek ZPAF, twórca kilkudziesięciu wystaw prezentowanych w kraju i za granicą, autorka obyczajowej książki Randka z jeleniem, czyli pałac z widokiem na bagno, kolekcji puzzli z Dalekiego Wschodu oraz nagrodzonych książek podróżniczych: Tybet. W drodze do Kumbum (Magazyn Literacki „Książki”), Mongolia. W poszukiwaniu szamanów (Travelery). Z pasji podróżniczka zafascynowana odmiennymi kulturami świata.
Tryptyk wschodni to droga przez trzy krainy – Buddy, Konfucjusza i smoka, lamaizmu, taoizmu i szamanizmu… To droga przez wielkie pustynie, najwyższe góry świata i rozległe równiny. To droga do źródeł wielkich rzek i ich dopływów zasilających swymi wodami morza i oceany. To także droga do ludzi, tradycji, obyczajów i religii, do ich wartości, pamięci przodków i wielkiej prawdy o życiu!
Nagłe niebosiężne marzenia, podziw. Ja, stary wyga książkowy, zostałem w sensie przenośnym i dosłownym Tryptykiem wschodnim, książką autorstwa Elżbiety Sęczykowskiej, UNIESIONY. Książka ta jest w jakimś sensie wielowymiarowa – bajeczne fotografie, świetna polszczyzna, no i erudycja. Dałem się porwać w sfery podniebnej obyczajowości. Z moimi „podbojami” Beskidów, Bieszczad, Tatr czuję się ceprem spacerującym po zakopiańskich Krupówkach. W dodatku Tryptyk polskiej autorki tekstu i zdjęć to zarazem wnikliwa praca naukowa, pasjonująca lektura, no i przemienne kadry filmowe. Jakże ponadto, pięknie i dyskretnie, ten „serial” mówi o wielkiej miłości! Gratuluję czytelnikom takiej lektury.
Jerzy Przeździecki
Co stracimy, kiedy zniknie cały lód?
Dziesięć lat temu powieściopisarka Jean McNeil dostała stypendium od British Antarctic Survey (Brytyjskie Towarzystwo Badań Antarktycznych), w ramach którego przez rok odwiedzała tereny polarne i przyglądała się pracy naukowców badających je. Cztery miesiące spędziła na najbardziej tajemniczym kontynencie – na Antarktydzie. Większość obszaru jest dostępna tylko dla naukowców, jest to jedyny ląd na naszej planecie, który nie należy do żadnego państwa. Dzienniki lodu to opowieść o latach, które McNeill ostatecznie spędziła na obszarach pokrytych lodem, nie tylko na Antarktydzie, ale także na Grenlandii, Islandii i Spitsbergenie. Zaskakującym punktem kulminacyjnym jej podróży był wyjazd do Kapsztadu w RPA, skąd miała wyruszyć w swoją ostatnią podróż na najbardziej południowy kontynent.
McNeil idzie w ślady takich odkrywców jak Robert Scott i Ernest Shackleton, w swojej relacji łącząc narrację podróżniczą, wiedzę naukową i elementy dziennika, które składają się w spójną opowieść o fascynacji lodem. McNeil z zaskoczeniem odkrywa, jak wielki wpływ na jej życie miało dzieciństwo spędzone w chłodnych, nadmorskich prowincjach Kanady, i jak klimat dzieciństwa określa emocjonalną termodynamikę naszego życia. Dzienniki lodu to porywająca opowieść o związkach między pięknem a grozą, utratą i opuszczeniem, transformacją i triumfem.
Jeśli kiedykolwiek ktoś napisze Życie Oriany Fallaci, to tą osobą będę ja i nikt inny.W swoim życiu widziałam wiele zła. Urodziłam się w reżimie, dorastałam w czasie wojny i przez większą część mojej egzystencji pracowałam jako korespondentka wojenna. Przez lata (osiem w Wietnamie) przebywałam na froncie. Obserwowałam bitwy, znosiłam strzelaniny i bombardowania, zaświadczałam o ludzkim okrucieństwie i głupocie.Oriana nigdy, przenigdy nie autoryzowałaby swojej biografii, a przecież nie robiła niczego innego poza pisaniem i opowiadaniem swojej niezwykłej historii. Pisała z okopów w Wietnamie i z biur Białego Domu, a także z namiotu Kadafiego i z kwatery głównej Chomeiniego. Opowiadała historię dwudziestego wieku i z właściwą sobie jasnością umysłu umiała rozpoznać największy koszmar dwudziestego pierwszego wieku: globalny terroryzm. Stawiała czoło wielkim liderom politycznym, nigdy nie kłaniając się władzy.W każdej mojej książce zostawiłam ślad mojej biografii jako człowieka powtarzała dziennikarzom rzucającym wyzwanie jej przysłowiowej, zawodowej nieufności.
Nazywają się Izzana, Diane, Sumja i dzieliły życie z terrorystami. Media i policja długo pomijały te kobiety, uznając je za ofiary odcięte od świata woalem, dziś jednak właśnie one stały się jedyną szansą na zrozumienie świata dżihadystów.
Wszystkie te kobiety – nawrócone, wywodzące się z emigracji albo najwyższej francuskiej arystokracji łączy fakt, że ukryte pod nikabem, widziały, jak mężczyźni radykalizują się i zbroją.
Zbierając i analizując nagrania z podsłuchów, zeznania i niepublikowane relacje, Matthieu Suc odtworzył i pokazał to oblicze islamskiego terroryzmu. Czy są wspólniczkami, czy może, przeciwnie, nie wiedzą nic o planach swoich mężów?
Z opowieści o losach Kahiny, Sylvie i Hayat wyłania się ukryte tło zamachów, które ugodziły Francję.
To książka pokoleniowa. Trzydziestolatkowie z dużych i małych miast, po studiach, znający języki. W teorii świat powinien należeć do nich. A w praktyce - praca poniżej kwalifikacji, umowy śmieciowe, minimalne stawki. Tak właśnie wygląda polski rynek pracy. Nie godzisz się na to? Wypadasz.
Kamil Fejfer, twórca kultowego „Magazynu Porażka“ opisuje prawdziwe historie.
Sobieski i Marysieńka to z pewnością jedno z najosobliwszych w świecie zdarzeń miłosnych, ucieleśniona bajka. Jedna miłość wypełniająca całe życie człowieka, rzucająca to życie bez wahania pod nogi kobiety, prowadząca go poprzez małostki do wielkości, zwycięsko opierająca się przeszkodom, rozłące, znosząca grzech i naganę opinii, czasem kaprysy i niewdzięczność, wzbijająca bohatera wyżej niego samego i wiodąca tę niedobraną na pozór, a w istocie świetnie dobraną parę aż na tron – czyż to nie jest historia z bajki?
W każdej sprawie istnieje historia i legenda. Legenda opowiada nam o Sobieskim, który ujrzał, pokochał i poprzysiągł sobie, że nigdy inna kobieta nie będzie jego żoną.
Kim naprawdę była kobieta, która tak bez reszty podbiła króla Jana Sobieskiego, pogromcę Turków?
Przykuła do siebie wspaniałego człowieka, najlepszego w kraju; urzekła go tak, że mogła go zostawiać samego na rok i dłużej bez obawy przelotnej nawet rywalki; igrała z nim bez miary, panowała nad nim na wszelkie sposoby, zachowała dlań przez lat trzydzieści urok fizyczny i duchowy, dzieliła wszystkie jego myśli, plany i zamiary, posadziła go na tronie i usiadła mu tam na kolanach, i to wszystko będąc prawie bez ustanku w ciąży, rodząc kilkanaścioro dzieci żywych i umarłych – czy to nie jest swego rodzaju wielkość? Niech odpowiedzą kobiety. A w dodatku zawracała (obłudnie) hetmanowi głowę w czasie klęski pod Mątwami, że ją zdradza, a królowi w czasie odsieczy Wiednia, że rzadko pisze! Podczas gdy korpulentny zwycięzca, który już po krześle na koń wsiadał, pisał, nie otarłszy nawet potu z czoła, wprost z pola bitwy pod Wiedniem, na bębnie, sążniste epistoły, nigdy nie zapominając „ucałować milion razy wszystkich śliczności i wdzięczności najukochańszego ciałeczka”.
Antidotum czy cichy zabójca? Mroczna historia błogosławionego, pożądanego i przeklętego narkotyku.
Opium i jego pochodne – morfina i heroina – zniszczyły, upodliły, zdeprawowały lub zabiły liczne jednostki, rodziny, społeczności, a nawet całe narody. Jednak w tym samym czasie wielu lekarzy twierdziło, że bez cudownych skutków, jakie opium wywierało na ich pacjentów, nie byliby w stanie wykonywać swojego zawodu, a żadna szanująca się placówka medyczna nie mogłaby funkcjonować bez środków odurzających.
Przez wiele lat pod pojęciem opium rozumiano mleczny sok wypływający z nacięć na owocach maku lekarskiego (makówkach). Toczono o nie wojny, pod nazwą laudanum opium wywierało też znaczący wpływ na europejską literaturę i sztukę. Jednak od połowy XIX wieku opium zaczęło oznaczać nie sok, lecz jego substancję czynną, alkaloid o nazwie morfina. Sto lat później z morfiny otrzymano pochodną – heroinę. Te zmiany wpłynęły na naturę uzależnienia, przekształciły postrzeganie opium przez opinię publiczną oraz stworzyły najsilniejsze organizacje przestępcze, jakie widział świat.
Zażywanie i nadużywanie tego specyfiku w istotny sposób wpłynęło na wydarzenia spoza świata medycznego, a wydarzenia pozamedyczne w równie istotny sposób kształtowały zażywanie i nadużywanie opium. Do dziś mak jest znaczącym graczem na arenie międzynarodowej, utrzymuje przy władzy albo obala rządy, wznieca konflikty, inicjuje wojny. Ta niezwykła książka prezentuje historię najbardziej fascynującego z narkotyków, od pierwszych dowodów uprawy maku przez mężczyznę z epoki kamiennej po dzisiejszy handel opium w Afganistanie.
Arlie Russell Hochschild, socjolożka z Berkley, spędziła pięć lat w Luizjanie, by zrozumieć o co chodzi Południowcom. Dlaczego sprzeciwiają się federalnej pomocy finansowej, skoro ich stan jest jej największym odbiorcą? Dlaczego sarkają na ekologów i Agencję Ochrony Środowiska, skoro przemysł naftowy truje ich ukochaną Luizjanę na potęgę, nie dając wiele w zamian, bo przy ropie pracuje tylko co dziesiąty mieszkaniec stanu? Wreszcie, w imię czego zagłosowali na Donalda Trumpa, człowieka, który równie dobrze mógłby mieszkać na innej planecie?Oczywiście, jak każda podróż, i ta kończy się wewnętrzną przemianą. Hochschild jedzie na Południe wyposażona w bagaż stereotypów spodziewa się, że w centrach handlowych zastanie półki pełne libertariańskich powieści Ayn Rand i wszechobecny rasizm. Jej reportaż pokazuje, że rzeczywistość komplikuje te tezy. W Luizjanie spotyka osoby o odrażających poglądach, ale też ciepłych i przyjaznych ludzi wierzących w boga, który już za momencik zabierze ich do nieba. Do swojego liberalnego Berkeley wraca z bagażem wiedzy, doświadczeń i zrozumienia dla Południa. Być może to początek czegoś nowego?
Raczej rzadko mamy okazję poznania wydarzeń związanych z przestępczością w XIX wieku. Lukę tę stara się wypełnić książka ,,Historie kryminalne. Wiek XIX"". Autorzy, korzystając z dawnych publikacji przedstawiają obrazki z życia kilku warstw społecznych. Najwięcej historii dotyczy włościan. Zadziwiające jest jakie pomysły mieli nasi przodkowie, pragnąc pozbyć się na zawsze niekochanego małżonka lub rywala w miłości bądź interesach. Oto dwa przykłady wywołujące dziś rozbawienie: ugotowana żmija dodana do posiłku i szkło potłuczone na miałko, wsypane do pożywienia. Inne opisane w książce historie są bardziej poważne. Występują w nich drobne przestępstwa i zbrodnie. Nie brakuje oszukańczych metod, nieuczciwych przedsięwzięć, prostych kradzieży oraz rozbojów i zabójstw. Część historii wstrząśnie czytelnikiem, inne pobudzą do refleksji nad ludzkim losem. Przykre wrażenie wywołuje na przykład opis szpitala dla chorych psychicznie w Kulparkowie, czy niedola syna księcia Urusowa. Mimo często występujących pojęć prawniczych i otoczki historycznej, książkę czyta się łatwo.
Sprawne zarządzania przyjemnościami, to ważna umiejętność w życiu społecznym, rodzinnym i zawodowym. Chociaż wydaje się, że wszyscy ją posiadamy, pacjenci psychoterapeutów są dowodem na to, że nie zawsze tak jest. Jak czerpać prawdziwą przyjemność z pracy, jedzenia, seksu, zabawy, sportu, zakupów, czy... gier liczbowych? Gdzie jest granica, za którą kończy się przyjemność i zaczyna uzależnienie, a pasja staje się obsesją?
Dwanaście razy terrorRewolucja październikowa to drugi po pierwszej wojnie światowej, symboliczny i bardzo znamienny początek nowej epoki. Mentalnej, kulturowej i socjologicznej zmiany, która mimo że zakorzeniona jeszcze w wieku dziewiętnastym zapoczątkowała krwawy wiek dwudziesty. Po zwycięskiej rewolucji (będącej w istocie puczem) i wygraniu wojny domowej bolszewicy po trupie białej Polski chcieli dojść do Niemiec i rozpalić tam płomień rebelii. A więc wojna, potem rewolucja, wreszcie znowu wojna, która na zawsze naznaczyła żyjących w jej cieniu ludzi.Oto opowieść o sześciu mężczyznach i sześciu kobietach, uczestnikach i świadkach wydarzeń z lat 19171921. Dwanaście biografii połączonych wspólnym mianownikiem czerwonej rewolucji i jej skutków. Znajdziemy tutaj historie Michaiła Tuchaczewskiego, dowódcy frontu zachodniego i wielkiego przegranego w Bitwie Warszawskiej (1920); Izaaka Babla, dziennikarza i czekisty, autora Armii Konnej, zbioru opowiadań demaskującego bolszewików; Anatolija Łunaczarskiego, filozofa postulującego zniesienie instytucji rodziny, czy Sergiusza Prokofiewa, kompozytora, który uciekł przed rewolucją aż za ocean, ale ostatecznie wrócił do ZSRR... Znajdziemy też bohaterów obozu białych Aleksandra Kołczaka i Nestora Machno, postaci barwne i tragiczne. Są i kobiety. Jest Marija Boczkariowa, żołnierka dowodząca żeńskim batalionem, zamordowana przez czerwonych za odmowę przejścia na ich stronę; jest pisarka Zofia Kossak-Szczucka, obserwatorka chłopskich buntów na Wołyniu i bolszewickiego najazdu; jest Larissa Reisner, pacyfistka starająca się zanieść ogień rewolucji na zachód; i jest poetka Marina Cwietajewa, której Październik zabrał niemal wszystko. A także Aleksandra Ekster, artystka awangardowa, autorka projektu munduru galowego Armii Czerwonej.Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski to duet małżeńsko-pisarski. Są autorami dwóch publikacji i wielu artykułów dotyczących życia w Związku Radzieckim. Poprzez swój eseistyczno-gawędowy styl starają się odtwarzać zaginione światy w sposób przystępny dla czytelnika. Ich książka Naukowcy spod czerwonej gwiazdy otrzymała Nagrodę Internautów w konkursie Mądra Książka Roku 2016.
Jeśli spotkałeś się z opinią, że korniki to pasożyty niszczące zdrowy las, a wilki to tylko niebezpieczne drapieżniki, które wymagają odstrzału, to sprawdź, jakie są fakty. W swojej kolejnej książce Peter Wohlleben ujawnia niewidoczne dla zwykłych obserwatorów więzi między wszystkimi stworzeniami od niepozornych bakterii po dumne dęby i buki. Pokazuje nam, jak ich wzajemne relacje trzymają w ryzach cały bogaty ekosystem przyrody, dzięki czemu pozostaje on w równowadze. Uświadamia, że o środowisko musi dbać nie tylko leśna policja. Przyszłość niebieskiej planety zależy również od tego, jaką rolę w tym procesie odegrają ludzie.
Moje życie ukształtowały wspaniałe spotkania. Nie byłbym dzisiaj tym, kim jestem, gdyby nie ludzie, których spotkałem na mojej drodze” – usłyszałem kiedyś od prof. Mariana Zembali. Nie sposób było przejść obojętnie wobec takich słów. Tym bardziej, że wypowiadał je człowiek, który wykonał tysiące operacji ratujących ludzkie życie, który wspólnie z prof. Zbigniewem Religą tworzył legendę polskiej transplantologii. „Każde spotkanie jest zaciągnięciem długu, który wypada spłacić” – dodawał już później wielokrotnie, gdy spotykaliśmy się w trakcie prac nad książką.
Powiedzieć, że Prof. Marian Zembala jest wybitnym lekarzem, który zapisał się w annałach polskiej medycyny, to zdecydowanie za mało. Wystarczyłoby jednak użyć trzech słów-kluczy, by, w sposób najbardziej uczciwy, opisać jego postać: służba, empatia, zespół. To one są punktami odniesienia każdego jego działania oraz źródłem sukcesów.
Swoim dorobkiem, osiągnięciami i przygodami mógłby obdzielić dziesiątki ludzi, jednak nigdy nie spoczął na laurach. Od 1985 roku, gdy wspólnie z prof. Zbigniewem Religą oraz prof. Andrzejem Bochenkiem współtworzył zabrzańską kardiochirurgię i transplantologię, na dobre związał się ze Śląskiem. Był członkiem zespołu kardiochirurgów, którzy przeprowadzili pierwszą udaną transplantację serca, oraz jako pierwszy w Polsce przeszczepił płuco-serce. Dziś jest dyrektorem słynnego w całej Europie Śląskiego Centrum Chorób Serca. Na swojej drodze spotkał największe osobowości świata medycyny, ale najczęściej we wspomnieniach powraca do prof. Zbigniewa Religi, swojego Nauczyciela, prosząc jednocześnie, by używać w tym słowie wielkiej litery.
Nie potrafi mówić o sobie, jest za to mistrzem opowieści o innych, których poznał w swoim życiu, a którzy go ukształtowali i ukierunkowali. Prof. Marian Zembala spłacił z nawiązką dług, który w jego mniemaniu zaciągnął. Z perspektywy czasu o swojej pracy dla pacjenta, o niezliczonych przeszczepach serca mówi: „Byliśmy szaleńcami, nie bogami”.
Zakon templariuszy – jedna z najbardziej prowokujących, zagadkowych i nierozumianych średniowiecznych organizacji – zawsze był spowity
tajemnicą, jednocześnie działając inspirująco na kulturę masową.
Michael Haag przedstawia całościową, najnowszą wersję historii
tych lojalnych chrześcijańskich rycerzy krzyżowych –
zaprzysiężonych do obrony Ziemi Świętej i Jerozolimy.
Choć zakon miał wielkie wpływy i bogactwa, rycerze wiedli proste,
skromne życie. Ich waleczność była legendarna, oddanie sprawie –
absolutne, a gotowość do poświęcenia życia – na porządku dziennym.
Ostatecznie zostali zniszczeni nie przez muzułmanów
na Wschodzie, lecz przez współwyznawców,
chrześcijan, na Zachodzie.
Jedną z wielkich tajemnic otaczających templariuszy od zawsze
pozostawała rola, jaką w upadku zakonu odegrało papiestwo.
Papież miał być ich obrońcą i wyłącznie jemu byli winni posłuszeństwo,
jednakże na podstawie jego bezwolnej uległości wobec żądań
króla Francji można wywnioskować, że papiestwo albo zdradziło
templariuszy, albo uznało ich za winnych okropnych zbrodni.
Przypuszczenia te zmieniły się w 2007 roku, kiedy Watykan
opublikował faksymile pergaminu, na którym zapisano zeznania
złożone przez przywódców zakonu przed papieskimi śledczymi
w Chinon w 1308 roku. Dokument ten odkryto w Tajnych Archiwach
Watykańskich i ujawniono – 700 lat za późno, aby ocalić życie
wielkiego mistrza zakonu i niezliczonej rzeszy innych rycerzy –
że papież uważał templariuszy za niewinnych herezji.
Ludwik XIV miał swoistą obsesję na punkcie etykiety. Nierespektowanie
lub niewłaściwe przestrzeganie jej zasad groziło utratą dotychczasowej
pozycji i przywilejów. Wersalska etykieta była rodzajem gry. Określała
stosunki i hierarchiczną zależność między poszczególnymi członkami
dworu króla Francji. Była ważnym elementem wersalskiego widowiska.
Wystudiowane ruchy, teatralne gesty i powtarzalność codziennych ceremoniałów wprowadzały ład i porządek, a każdy znał przynależne
mu miejsce w dworskiej hierarchii. Etykieta stwarzała okazję do intryg, pozwalała na realizację własnych ambicji lub polityki rodu, otwierała
lub zamykała drogę do kariery, awansów i pieniędzy.
Oto książka, która przybliża zasady dworskiej etykiety w Wersalu, dopracowane i rozbudowane za czasów Ludwika XIV. Jest osobliwą kroniką codziennego życia wersalskiego dworu, spisaną przez pryzmat zasad rządzących zachowaniem i rozkładem dnia mieszkańców pałacu,
który w czasach Króla Słońce był zamieszkały przez dwór liczący blisko
tysiąc osób i drugie tyle służby. Sama znajomość etykiety i zasad dotyczących porządku pierwszeństwa, rang, godności i przywilejów to nie wszystko.
Kluczem do dworskiego sukcesu było opanowanie sztuki
umiejętnego korzystania z ustanowionego zbioru reguł.
Czy jesteś gotów, Drogi Czytelniku, poznać ten sekret?
Pierwsza część książki nakreśla okoliczności i powody wprowadzenia rozbudowanej etykiety, opartej w dużej mierze na zasadach ceremoniału ustanowionych przez Katarzynę Medycejską. Druga część to alfabetyczny zbiór haseł dotyczących wersalskich zwyczajów i obyczajów. Jest to jednak zbiór osobliwy, jego autorka bowiem jest daleka od podawania prostych definicji. Każde z haseł, hojnie urozmaicone błyskotliwymi i zabawnymi anegdotami, zawiera objaśnienie konkretnej zasady lub ceremoniału.
Jedna z najważniejszych książek poświęconych estetyce japońskiej, opublikowana po raz pierwszy w 1930 roku. Brawurowa próba uchwycenia i opisu specyficznej, istniejącej tylko w Japonii kategorii estetycznej, której nie sposób oddać za pomocą pojedynczych znanych w Europie pojęć. Pisząc o iki, autor analizuje bardzo wiele aspektów życia – od uczuciowości i mentalności po sztukę, estetykę wnętrz, architekturę i stroje.
Esej na temat iki można również czytać jako traktat o przekładalności języków i kultur – a lektura precyzyjnego, wyczulonego na każdy niuans tłumaczenia Henryka Lipszyca czyni z tej lektury wielką przyjemność.
Shuzo Kuki (1888-1941) japoński filozof. W latach 1921-1929 przebywał w Niemczech i Francji, gdzie poznał Henri Bergsona i uczęszczał na wykłady Edmunda Husserla i Martina Heideggera. Autor kilku książek poświęconych filozofii i estetyce, z których najgłośniejszą jest właśnie „Struktura iki”.
Opcje
Świat potrzebuje więcej Kanad! Myśli tak nie tylko Bono. Ale czy Kanada – (prawie) najlepsze miejsce
do życia na ziemi – jest faktycznie rajem?
By odpowiedzieć na to pytanie, autorka przejechała 12 tysięcy kilometrów, pięć stref czasowych i cztery regiony klimatyczne. Odwiedziła Zielone Wzgórze i szkołę, w której przez półtorej wieku kanadyjskie państwo „wyciągało Indianina z Indianina”, odbierając rodzicom dzieci, a dzieciom - język i kulturę. Poznała jednego z 40 tysięcy syryjskich uchodźców i Kanadyjczykami, którzy ich przyjęli. Zobaczyła na własne oczy, jak wydobycie kanadyjskiego „czarnego złota” wpływa na dziką przyrodę i życie mieszkańców Alberty. Opisała Vancouver, Toronto i Montreal oraz nadające się na pasjonujący film życie obu premierów Trudeau, ojca i syna.
„Ulubiony kraj świata” to jednak coś więcej niż reportaż podróżniczy i obyczajowy, świetnie łączący historię i współczesność. To przede wszystkim niezwykle aktualna, pełna konkretów rzecz o jedynym kraju, w którym multikulturalizm naprawdę działa - pierwszym państwie post-narodowym. To ludzie, nie miejsca, są w tej opowieści najważniejsi. Autorka rozmawia z Kanadyjczykami od pokoleń, przedstawicielami ludności rdzennej, z Polakami mieszkającymi tam od lat oraz z dopiero adaptującymi się imigrantami. Jacy są, z czego są dumni, a czego się wstydzą? Dlaczego, w przeciwieństwie do reszty świata, nie boją się obcych? I dlaczego - mimo, że „Kanada nie jest krajem, w którym wszyscy żyją w dostatku i idealnej harmonii, problemy społeczne zostały rozwiązane, a jednorożce galopują w stronę tęczy” - stanowi dziś model państwa, w którym różne kultury, religie i sposoby życia potrafią się dogadać.
Kim był Marcin Luter? Reformatorem, który z miłości do prawdy wystąpił przeciw nadużyciom papiestwa? Czy rebeliantem, prekursorem późniejszych rewolucjonistów?
W ostatnich latach obraz Lutra uległ całkowitej przemianie. Za sprawą licznych wypowiedzi kardynałów Waltera Kaspera, Kurta Kocha czy Karla Lehmanna stał się z wolna nauczycielem wiary i wzorem do naśladowania dla katolików.
Co jest przyczyną tak całkowitej zmiany stanowiska Kościoła? Powody mogą być dwa. Albo odkrycie nieznanych pism reformatora, rzucających nowe światło na jego postawę, albo nowa interpretacja jego nauk.
Żadne nowe pisma Lutra się nie pojawiły.
Zatem powodem musi być nadanie wystąpieniu Lutra nowego znaczenia. Jeśli papież Franciszek ma rację, że w sporze o usprawiedliwienie Luter się nie pomylił, to znaczy, że w błędzie trwali ojcowie Soboru Trydenckiego. Podobnie dziwnie brzmi twierdzenie papieskie, że Luter nie chciał podziałów w Kościele skoro reformator nazywał papieża Antychrystem i chciał zniesienia Urzędu Nauczycielskiego.
Czyżby zatem obecny papież i jego najbliżsi współpracownicy byli, jak to logicznie wynika z ich słów, luteranami? O tym jest ta książka. O prawdziwej twarzy Marcina Lutra i o tym, czy obecne dążenie do jego rehabilitacji podyktowane jest dążeniem do prawdy czy też jest efektem zdrady.
Siedzą na ławkach w parku, pod mostem, w pustostanach... Są zaniedbani, brudni, cuchnący... Bezdomni. Ludzie, którzy z jakiegoś powodu stracili dobytek i znaleźli się na ulicy. Mijajmy ich niemal codziennie. Przechodzimy obok, starając się ich nie zauważać. Dlaczego stracili wszystko? Co takiego wydarzyło się w ich życiu, że nie potrafili się pozbierać? Ewelina Rubinstein w niniejszym reportażu udowadnia, że bezdomni nie są bezimiennymi twarzami, które w codziennym pędzie mijamy na ulicy czy w parku. Pokazują, że to ludzie podobni do nas i jak każdy z nas mają swoje troski, radości, wspomnienia i marzenia. Każdy z nich w głębi duszy tęskni za normalnością, rodziną i własnym kątem. Bo bezdomność - wbrew pozorom - nie jest wyborem. Jest jednym ze sposób na życie, ale często wynikającym z braku motywacji, poczucia samotności i odosobnienia. ,,Niczyj"" to niezwykle przejmujący reportaż, pomagający w zrozumieniu przyczyn bezdomności, a tym samym ludzi, którzy z różnych powodów żyją na marginesie społeczeństwa.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?