KATEGORIE [rozwiń]

Kulinaria

27,68 zł
49,00 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 28,71 zł

57,59 zł
89,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 57,59 zł

51,18 zł
79,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 51,18 zł
Okładka książki Kuchnia antyrakowa

34,90 zł 21,60 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 21,60 zł

Kuchnia antyrakowa jest wyjątkową książką kucharską. We wstępie czytelnicy znajdą klarowny opis założeń autorki w odniesieniu do najnowszych badań nad rakiem. W części głównej znajdują się smakowite przypisy podzielone na 8 działów: Przystawki, Sałatki, Zupy, Tarty, Dania mięsne, Dania z ryb, Dania na słodko oraz Desery. Każdy przepis opatrzony jest informacją, które składniki potrawy mają działanie przeciwnowotworowe, co pozwoli modyfikować potrawy, zachowując jednocześnie ich zdrowotne działanie. Kuchnia antyrakowa to sprawdzone przepisy zarówno dla tradycjonalistów, jak i miłośników nowinek kulinarnych. Kolorowa tarta z łososiem, brokułami i marchewką? Królik z tymiankiem i cytryną? Chłodnik ogórkowy z krewetkami? Jeżeli myśleliście, że jedzenie zdrowe to jedzenie nudne – jesteście w błędzie! Przygotujcie się na nowe doznania kulinarne Chantal Tse.
Okładka książki Kuchnia dla diabetyków

34,90 zł 23,73 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,73 zł

Nasze pożywienie powinno być lekarstwem, a nasze lekarstwo – pożywieniem. Hipokrates Cukrzyca nie oznacza obecnie utraty radości z jedzenia – wręcz przeciwnie! Specjalistki do spraw żywienia Britta Macho i Tina Schlag pokazują, jak można w łatwy i prosty sposób przygotowywać różnorodne potrawy ze zwyczajnych składników, czerpiąc z tego przyjemność. Nie trzeba całkowicie rezygnować z cukru, ani stosować specjalnej diety. Smaczne przystawki, bogate w błonnik przekąski, niskotłuszczowe dania mięsne zawierające dużą ilość warzyw, potrawy z ryb, a także słodkie przysmaki sprawią, że cała rodzina będzie odżywiać się rozsądnie i zdrowo. Takich potraw z przyjemnością skosztują również goście! Szybkie i różnorodne dania dla całej rodziny!
Okładka książki Dobra kuchnia. Wódki, nalewki, miody..  Dragon

19,99 zł 11,99 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 11,99 zł

Częstowanie członków rodziny lub przyjaciół alkoholem własnej roboty – bezcenne. Ich wytwarzanie wymaga sporej dozy cierpliwości i zaangażowania, ale efekty są tego warte. Nic bowiem nie zastąpi satysfakcji i smaków samodzielnie przyrządzonych wódek, nalewek, bimbrów czy miodów. Dobrze przygotowany domowy alkohol to przede wszystkim wspaniały smak, aromat i kolor. Zaprezentowane receptury, przekazywane często z pokolenia na pokolenie, to wypróbowane sposoby na wyśmienite miody pitne, będące typowo polskim trunkiem, babcine nalewki, wódki i bimbry oraz bursztynowe napitki, jakimi są piwa. Książka przeprowadzi Czytelnika przez wszystkie etapy produkcji alkoholu – od doboru odpowiednich składników przez przyrządzenie po przechowywanie trunków tak, by samodzielnie przygotowane napoje cieszyły oczy i podniebienia.  
Okładka książki Marketing w gastronomii

59,90 zł 43,72 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 43,72 zł

Gastronomia jako ogniwo sfery usług pełni ważne funkcje gospodarcze i społeczne. Dostarczając wysoko przetworzone produkty żywnościowe, może się przyczyniać do unowocześnienia spożycia oraz korzystnie wpływać na poziom życia ludności. Książka stanowi całościowe opracowanie z dziedziny marketingu w gastronomii. Autor omówił w niej: ? pojęcie i rolę gastronomii w gospodarce rynkowej, ? istotę i specyfikę marketingu w gastronomii, ? usługę gastronomiczną jako produkt, ? strategie produktu w gastronomii indywidualnej i systemowej, ? dystrybucję usług gastronomicznych, ? kształtowanie cen w gastronomii, ? promocję usług gastronomicznych, ? usługi gastronomiczne jako komponent produktu w hotelarstwie, ? usługi gastronomiczne jako czynnik podnoszenia konkurencyjności produktu w hotelarstwie. Książka jest adresowana do studentów kierunków ekonomicznych oraz słuchaczy szkół o profilu turystycznym. Dostarcza niezbędnej wiedzy osobom zatrudnionym w biznesie restauracyjno-hotelarskim.
Okładka książki Kuchnia polska  ARYSTOTELES

34,90 zł 20,83 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,83 zł

Książka ta to dokładnie 400 przepisów, receptur starych jak świat i tych nadążających z duchem czasów, a także tych, które do naszej kuchni polskiej przywędrowały z różnych zakątków świata, jednak zadomowiły się już na dobre. Bo czy możemy wyobrazić sobie dziś domowe menu bez spaghetti, lecza czy pizzy?
Okładka książki Jak schudnąć bez diety? Metoda Gabriela

34,90 zł 20,80 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,80 zł

Jon Gabriel nie tylko stracił ponad 100 kilogramów bez diet i operacji, ale – co niespotykane – nie ma na ciele żadnych śladów dawnej otyłości. Metoda Gabriela Pamiętam wyraźnie chwilę, która na zawsze odmieniła moje życie. Było to w sierpniu 2001 roku. Ważyłem prawie 186 kilogramów. Przez poprzednie 12 lat przytyłem ponad 90. Zjechałem właśnie z trasy numer 4 w New Jersey, na Para-mus/River Edge. Przy zjeździe z autostrady uderzyła mnie pewna myśl, zupełnie jak porażenie prądem: „Moje ciało chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie mogę w żaden sposób stracić na wadze". Skręciłem w najbliższą przecznicę i po prostu siedziałem w samochodzie. Przez następne 20 minut w mojej głowie panowała pustka. Przez 12 lat, kiedy to przybyło mi 90 kilo, próbowałem wszystkiego, co tylko się dało, aby schudnąć. Wypróbowałem każdą dietę pod słońcem - od niskotłuszczowych po niskocu-krowe? I wszystkie po drodze. Byłem zarówno w Instytucie Nathana Prinkinsa w Kalifornii, jak i u samego śp. doktora Atkinsa w Nowym Jorku. U doktora Atkinsa wydałem ponad 3000 dolarów, a ostatecznie był on w stanie jedynie nakrzyczeć na mnie za to, że jestem taki gruby. Kilka innych małych fortun wydałem na wszelkie dostępne terapie holistyczne i alternatywne. Bez względu na to, co robiłem, moje ciało nadal tyło. Każda dieta czy program, za które się brałem, wyglądały tak samo: zaczynało się od konieczności liczenia - kalorii, tłuszczów, węglowodanów, soli, czegoś tam jeszcze - oraz listy zakazów. Przestrzegałem wskazówek co do joty. Zazwyczaj najpierw szybko chudłem, ale później spadek masy ciała spowalniał. Aż w końcu waga stawała w miejscu. W tym momencie trwałem przy diecie już nie po to, aby schudnąć, ale by utrzymać wagę. Przez cały ten czas mój apetyt na produkty, których nie wolno mi było jeść, wzrastał. Zniechęcony i przygnębiony, zbyt zmęczony walką z wilczym apetytem, zaczynałem w końcu się objadać. Kilogramy stracone w ciągu miesiąca wracały w kilka dni. Parę tygodni później ważyłem od 4 do 6 kilo więcej niż w chwili rozpoczęcia diety. W odpowiedzi na wszystko, co robiłem, by stracić na wadze, moje ciało walczyło ze mną zębami i pazurami - i zawsze wygrywało. Po całych latach bicia głową w mur i odchudzania się na siłę musiałem przyznać w końcu, że dopóki moje ciało chce być grube, sytuacja jest beznadziejna. Z chwilą, kiedy to do mnie dotarło, rzuciłem odchudzanie raz na zawsze. Postanowiłem, że zamiast zmuszać się do utraty wagi wbrew mojej woli, postaram się zrozumieć, dlaczego moje ciało w ogóle chce być grube. Na poszukiwanie odpowiedzi ruszyłem, zagłębiając się godzinami w studiowanie wszelkich dostępnych materiałów z dziedziny biochemii, żywienia, neurobiologii i psychologii. W latach 80. uczyłem się w Szkole Biznesu Wartona przy Uniwersytecie Pensylwanii, gdzie bardzo zainteresowałem się biochemią i skończyłem szereg kursów z biologii. Przez rok u doktora Jose Rabinowitza w Szpitalu Weteranów w Filadel- fii prowadziłem też badania nad syntezą cholesterolu. Wszystko to dało mi solidne podstawy do zrozumienia współczesnych badań nad otyłością. Przekopywałem się przez 20 do 30 raportów badawczych dziennie, a po przeczytaniu kilkuset, jeśli nie kilku tysięcy z nich, stałem się już specjalistą w dziedzinie najnowszych badań nad chemią otyłości i odchudzania. Zająłem się także medytacją, hipnozą, programowaniem neurolingwistycznym, psycholingwistyką, terapią pola myśli, tai-chi, chi kung oraz badaniami nad świadomością. Wziąłem się nawet za fizykę kwantową. Byłem pewien, że odpowiedzi leżą gdzieś pomiędzy umysłem i ciałem. Najintensywniej badałem jednak własne ciało. Przestałem postrzegać je jako wroga, który po prostu nie chce mnie słuchać; zrozumiałem, że to nie ono jest moim problemem, ale nieumiejętność posługiwania się nim. Od tamtego momentu zacząłem dokładnie go słuchać. Przestałem przestawiać je z kąta w kąt i zmuszać do postępowania wbrew jego woli. Zamiast tego stałem się jego uczniem. A ponieważ byłem spragniony wiedzy, okazało się ono bardzo skutecznym nauczycielem. Nauczyło mnie, dlaczego chce być grube i co mam robić, aby zapragnęło być szczupłe. Kiedy tylko zrozumiałem, że moje ciało ma powody, aby chcieć być grube, odrzuciłem diety. Po co być na diecie, skoro to nie rozwiąże problemu? Później odkryłem, że stosowanie diet nie tylko nie działa, ale jeszcze skłania ciało, które chce być grube do tego, że zechce być jeszcze grubsze. Odpuszczenie sobie diet było najwspanialszą i najbardziej wyzwalającą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Nienawidziłem tego. Nienawidziłem swojej obsesji jedzenia i traktowania każdej oznaki głodu jako bitwy, którą trzeba stoczyć. Nienawidziłem oceniania kolejnych dni pod kątem tego, czy byłem grzeczny: „O, to był dobry dzień!". Albo w kiepski dzień: „Okej, dzisiaj było źle, więc co mi tam. Chodźmy do sklepu wykupić wszystkie ciasta, ciastka, ciasteczka i wszystkie rodzaje lodów. Nie, czekolady nie! Ma za dużo kalorii. O, to jest beztłuszczowe -słoneczny waniliowy sorbet mleczny z bananami. A przy okazji można by też spróbować passiflory i brzoskwini. Aaa, co tam! Jak już to wszystko kupujemy, to może jeszcze lody o smaku ciastek czekoladowych z podwójną polewą, prawdziwe lody. Ale nie tylko te jedne, dzisiaj i tak już jest z głowy. A skoro już pozwoliłeś sobie na tyle, to spróbujmy jeszcze tego, na co od dawna też miałeś ochotę". Dieta, a potem odpuszczanie sobie stało się moim stylem życia, ale po olśnieniu, jakiego doznałem, skończyłem z tym. Dałem sobie spokój i nie było już dobrych i złych dni; przestałem traktować każdy atak głodu jak bitwę. Jeśli zgłodniałem, jadłem, a jeśli nie byłem głodny - nie jadłem. Jeśli chciałem coś tam z podwójną polewą, to brałem sobie. Kęs, dwa, dziesięć albo wszystko, co było. Ponieważ przestałem liczyć kalorie, nie zależało mi; zdałem sobie sprawę, że mnóstwo ludzi nie oblicza tego, co jedzą. Nie przywiązują wagi do tego, co jedzą, a nigdy nie tyją. Nazywam tych ludzi „szczupłymi z natury". Naturalnie szczupli nie trwają w patologicznych relacjach z jedzeniem. Nie mają dobrych ani złych dni. Nie mają zakazanych potraw. Jedzą, co chcą i kiedy chcą. Nie zadręczają się rozmyślaniem, co jest dla nich najlepsze. Po prostu nie zależy im. Jedzą, kiedy są głodni - koniec, kropka. Zacząłem więc tak żyć. Zacząłem żyć tak jak osoba szczupła z natury, jedząc to, co chciałem, kiedy tylko chciałem; z jedną tylko różnicą - pilnowałem, aby jeść także takie potrawy, które zawierają składniki odżywcze potrzebne mojemu ciału, w formie strawnej i przyswajalnej. Na początku miałem największą ochotę na te same pokarmy co wcześniej. Nadal pochłaniałem mnóstwo bezwartościowych rzeczy, co wynikało z faktu, że wcześniej tak długo ich sobie odmawiałem. Stopniowo zaczęło się to zmieniać, miałem ochotę na coraz mniejsze ilości - a także na znacznie zdrowsze potrawy Teraz jeżeli moje ciało czuje głód, to nie bez przyczyny. Szanuję to i nie oceniam. Po prostu słucham i staram się dostosować, jak tylko potrafię. Moje ciało upomina się o świeże owoce i urozmaicone kolorowe sałatki. Jedzenie, które kiedyś postrzegałem jako przymus i karę, teraz smakuje mi lepiej niż wszystko, co jadłem przez 15 lat obżarstwa i życia ponad stan w Nowym Jorku. Całkowicie zmienił mi się smak. Większość z tego, na co dawniej miałem ochotę, nie było nawet prawdziwym pokarmem. Składało się tylko z cukru i syntetycznych aromatów. Pakowałem w swoje ciało puste kalorie i niewiele więcej. Tak naprawdę jednym z powodów nieustającego głodu był więc brak składników odżywczych. Głodziłem swoje ciało. Nie mogło wykorzystać jedzenia, które przyjmowałem, więc było ono nieustannie niedożywione. I to niezależnie od tego, jak dużo zjadłem, bo w pokarmach, które dostawało, nie było składników odżywczych. Wyobraźcie sobie karmienie niemowlęcia samą oranżadą. Takie porównanie przychodzi mi do głowy na wspomnienie tamtego okresu mojego życia. Niemowlę potrzebowało mleka matki, a ja dawałem mu coca-colę. Jaki więc miało wybór? Mogło jedynie ciągle płakać. Musiało coś robić. Musiało prosić o więcej tego, co mogłem mu dać, nie miało wyboru. Mimo że ważyłem 180 kilo, a dni, kiedy przyjmowałem ponad 5000 kalorii, zdarzały się często, pod względem odżywczym głodowałem. Moje ciało trwało w stanie ciągłego niedożywienia mimo niewyczerpanych zasobów bezwartościowego pożywienia oraz zgromadzenia zapasu tłuszczu, który wystarczyłby na następne trzy życia. Głodowało zresztą nie tylko moje ciało. Przymierałem głodem w każdym innym aspekcie. Głodowałem mentalnie, emocjonalnie i duchowo. Nie słuchałem głosu serca. Żyłem według pewnego przyjętego wzoru. Serce wskazywało mi zupełnie inny kierunek, a ja nie słuchałem. Wciąż broniłem się przed zmianami, do jakich mnie wzywało. W rezultacie z głodu umierała moja dusza - z głodu doświadczeń, których w tym życiu pragnęła. Spędzałem czas, pracując w zamknięciu w Nowym Jorku, podczas gdy pragnąłem przebywać wśród czystej, dziewiczej przyrody. Tkwiłem w biurze na etacie 5 dni w tygodniu, przez ogromną większość dnia w świetle jarzeniówek, w zapachu wykładzin, w dźwięku tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych, które słyszałem codziennie przez 15 lat. Brakowało mi nie tylko witamin - brakowało mi życia. W głębi serca pragnąłem być gdzie indziej. Co jednak mogłem zrobić? Jako sprzedawca obligacji zarabiałem dwa lub nawet trzy razy więcej niż ktokolwiek inny, kim mógłbym zostać. A pieniędzy potrzebowałem na spłatę trzech kredytów pod hipotekę, dwóch samochodów w leasingu i trzynastu kart kredytowych, wykorzystanych prawie zupełnie. Byłem uwięziony w biurze, przykuty do zobowiązań tym, co w branży nazywaliśmy „złotymi kajdankami". Moje życie stało się więzieniem i nic nie zapowiadało wyjścia na wolność. Kiedy zacząłem słuchać uważnie swojego ciała, w końcu usłyszałem także własne serce. Po raz pierwszy. Usłyszałem, jak mówi mi, że się duszę. Nie miałem jednak żadnego planu, więc mogłem jedynie słuchać go i marzyć. Choć nie czułem w sobie odwagi ani siły, by zrobić coś ze swoim życiem, miało ono jednak diametralnie się zmienić. W miesiąc po moim olśnieniu planowałem podróż do San Francisco na spotkanie biznesowe, które mogło się okazać jednym z najważniejszych w moim życiu. Chodziło o rozmowy z dużą firmą brokerską w sprawie zakupu przez nią spółki, którą zbudowałem. Był to dzień, który na zawsze mógł odmienić moje życie, a spotkanie miało moc spełnienia moich wszystkich marzeń. Za każdym razem, kiedy leciałem do San Francisco, wybierałem bezpośredni lot z lotniska Newark. Tym razem mój partner postanowił jednak zaoszczędzić 150 dolarów i zarezerwował mi bilet na tańszy, lecz znacznie mniej dogodny lot, opuszczający nowojorskie lotnisko La Guardia po południu. Nie byłem specjalnie zachwycony perspektywą przebijania się 2 godziny przez korki, by dostać się do La Guardia, wydania 300 dolarów na parking oraz dwugodzinnego postoju w Cincinnati po to, by zaoszczędzić 150 dolarów. W innej sytuacji pewnie znalazłbym jakieś inne wyjście, ale coś mi podpowiadało, żebym sobie po prostu odpuścił. Tak też zrobiłem. Koniec końców nigdzie nie poleciałem, bo lotnisko zamknięto. Był 11 września 2001. Nigdy nie dotarłem do San Francisco na to spotkanie służbowe, choć lot, którym pierwotnie chciałem polecieć, zdążył opuścić lotnisko. Był to Lot 93 United Airlines, który znajdował się już w powietrzu, kiedy pierwszy samolot uderzył w World Trade Center. Jego pasażerowie zdążyli o tym usłyszeć. Zdążyli zadzwonić z komórek do mężów i żon, powiedzieć im, jak wiele dla nich znaczą i że bardzo ich kochają, a później przejąć kontrolę nad sytuacją i zmusić porywaczy do rozbicia samolotu na polu w Pensylwanii. Nikt z nich nie przeżył. Gdybym poleciał Lotem 93, pozostawiłbym za sobą moje 180-kilogramowe ciało po życiu spędzonym w biurze, pozbawione sił życiowych i więdnące w świetle jarzeniówek, zmuszone do słuchania ciągle tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych. Taki byłby mój los, gdyby Boża Opatrzność nie dała mi drugiej szansy. Dwa tygodnie później przybyłem do biura, gotowy rozpocząć nowy dzień, z zamiarem wzięcia się z życiem za bary i maksymalnego wykorzystania wszystkiego, co ze sobą niesie. I dowiedziałem się, że moja firma upadła. Firma brokerska, która zajmowała się naszą księgowością, splajtowała jako jedna z tych, które dotknął spadek giełdowy po 11 września. Z dnia na dzień stracili 80 milionów dolarów, przez co zostały zamrożone wszystkie aktywa nasze i naszych klientów. Przez trzy tygodnie nikt z klientów nie mógł wypłacić swoich pieniędzy z konta ani dokonywać transakcji. Pieniądze wycofali od razu, kiedy pojawiła się taka możliwość. I tak padł mój interes. W okamgnieniu zniknęło wszystko: firma, którą tworzyłem z takim wysiłkiem, moje poświęcenia, zmagania i wyzwania, które podejmowałem. Ogłupiały usiadłem przy biurku. Nie miałem pojęcia, co robić, więc gapiłem się na monitor komputera. W końcu coś do mnie dotarło. Znowu uratowano mi życie. Nagle poczułem przemożne pragnienie spełnienia swoich marzeń, zrobiłem więc to, co podpowiadał mi głos z głębi serca. Kupiłem dwa bilety w jedną stronę do Australii Zachodniej, dla mojej żony i dla siebie. Marzyliśmy o tym od dawna i w końcu byłem gotów to marzenie spełnić, uzbrojony jedynie w wiarę i chęć słuchania głosu serca. Tego wieczoru przyniosłem do domu dwie wiadomości dla żony. Jedną było to, że nie mam pracy, a drugą, że przenosimy się w najbliższym półroczu do Australii. Dwa tygodnie później to ona miała wieści dla mnie - spodziewaliśmy się naszego pierwszego dziecka. Po upływie pół roku siedzieliśmy już w samolocie do Australii. Nie mieliśmy pojęcia, co będziemy robić przez resztę życia, i nie obchodziło nas to. Wierzyłem, że coś mnie prowadzi i idę właściwą drogą, póki słucham swego serca. Po dziś dzień słucham głosu serca i podążam właśnie za nim. Transformacja ciała była dla mnie w bardzo dużym stopniu także transformacją całego mojego życia. Pojawiły się jednak także inne problemy, którymi musiałem się zająć. Żyłem w ogromnym stresie, a jak wyjaśnię później, niektóre rodzaje stresu potrafią zwabić ciało w pułapkę pragnienia bycia grubym, aktywując coś, co nazywam mechanizmami FAT. Cierpiałem na „otyłość na tle emocjonalnym", która występuje, kiedy dana osoba czuje się bezpieczniej, będąc grubą. Musiałem uporać się z wieloma problemami. Poniżej omawiam wiele powodów, dla których nasze ciała mogą pragnąć tycia. Większość czytelników będzie musiała skupić się na 1-2 z nich. Trzeba po prostu je zrozumieć, a następnie nauczyć się sposobów ich eliminowania. Cały proces może okazać się bardzo prosty, a po lekturze tej książki będziesz dokładnie wiedzieć, co należy robić. Na razie musisz jedynie zrozumieć, że jeśli masz ponad 5 kilogramów nadwagi, których w żaden sposób nie możesz się pozbyć, to znaczy, że twoje ciało ma swój powód, by utrzymywać tę dodatkową masę. Chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie ma sensu z nim walczyć. To twoje ciało rozdaje karty. Ono kontroluje apetyt. Jeżeli chce, może sprawić, że będziesz czuć niepohamowany głód niewłaściwych pokarmów w przesadnych ilościach. Ono kontroluje twój metabolizm, więc nawet jeśli uważasz, że potrafisz ograniczać ilość przyjmowanego jedzenia, to pamiętaj, że ono steruje spalaniem energii i gromadzeniem zapasów.[...]Pamiętam wyraźnie chwilę, która na zawsze odmieniła moje życie. Było to w sierpniu 2001 roku. Ważyłem prawie 186 kilogramów. Przez poprzednie 12 lat przytyłem ponad 90. Zjechałem właśnie z trasy numer 4 w New Jersey, na Para-mus/River Edge. Przy zjeździe z autostrady uderzyła mnie pewna myśl, zupełnie jak porażenie prądem: „Moje ciało chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie mogę w żaden sposób stracić na wadze". Skręciłem w najbliższą przecznicę i po prostu siedziałem w samochodzie. Przez następne 20 minut w mojej głowie panowała pustka. Przez 12 lat, kiedy to przybyło mi 90 kilo, próbowałem wszystkiego, co tylko się dało, aby schudnąć. Wypróbowałem każdą dietę pod słońcem - od niskotłuszczowych po niskocu-krowe? I wszystkie po drodze. Byłem zarówno w Instytucie Nathana Prinkinsa w Kalifornii, jak i u samego śp. doktora Atkinsa w Nowym Jorku. U doktora Atkinsa wydałem ponad 3000 dolarów, a ostatecznie był on w stanie jedynie nakrzyczeć na mnie za to, że jestem taki gruby. Kilka innych małych fortun wydałem na wszelkie dostępne terapie holistyczne i alternatywne. Bez względu na to, co robiłem, moje ciało nadal tyło. Każda dieta czy program, za które się brałem, wyglądały tak samo: zaczynało się od konieczności liczenia - kalorii, tłuszczów, węglowodanów, soli, czegoś tam jeszcze - oraz listy zakazów. Przestrzegałem wskazówek co do joty. Zazwyczaj najpierw szybko chudłem, ale później spadek masy ciała spowalniał. Aż w końcu waga stawała w miejscu. W tym momencie trwałem przy diecie już nie po to, aby schudnąć, ale by utrzymać wagę. Przez cały ten czas mój apetyt na produkty, których nie wolno mi było jeść, wzrastał. Zniechęcony i przygnębiony, zbyt zmęczony walką z wilczym apetytem, zaczynałem w końcu się objadać. Kilogramy stracone w ciągu miesiąca wracały w kilka dni. Parę tygodni później ważyłem od 4 do 6 kilo więcej niż w chwili rozpoczęcia diety. W odpowiedzi na wszystko, co robiłem, by stracić na wadze, moje ciało walczyło ze mną zębami i pazurami - i zawsze wygrywało. Po całych latach bicia głową w mur i odchudzania się na siłę musiałem przyznać w końcu, że dopóki moje ciało chce być grube, sytuacja jest beznadziejna. Z chwilą, kiedy to do mnie dotarło, rzuciłem odchudzanie raz na zawsze. Postanowiłem, że zamiast zmuszać się do utraty wagi wbrew mojej woli, postaram się zrozumieć, dlaczego moje ciało w ogóle chce być grube. Na poszukiwanie odpowiedzi ruszyłem, zagłębiając się godzinami w studiowanie wszelkich dostępnych materiałów z dziedziny biochemii, żywienia, neurobiologii i psychologii. W latach 80. uczyłem się w Szkole Biznesu Wartona przy Uniwersytecie Pensylwanii, gdzie bardzo zainteresowałem się biochemią i skończyłem szereg kursów z biologii. Przez rok u doktora Jose Rabinowitza w Szpitalu Weteranów w Filadel- fii prowadziłem też badania nad syntezą cholesterolu. Wszystko to dało mi solidne podstawy do zrozumienia współczesnych badań nad otyłością. Przekopywałem się przez 20 do 30 raportów badawczych dziennie, a po przeczytaniu kilkuset, jeśli nie kilku tysięcy z nich, stałem się już specjalistą w dziedzinie najnowszych badań nad chemią otyłości i odchudzania. Zająłem się także medytacją, hipnozą, programowaniem neurolingwistycznym, psycholingwistyką, terapią pola myśli, tai-chi, chi kung oraz badaniami nad świadomością. Wziąłem się nawet za fizykę kwantową. Byłem pewien, że odpowiedzi leżą gdzieś pomiędzy umysłem i ciałem. Najintensywniej badałem jednak własne ciało. Przestałem postrzegać je jako wroga, który po prostu nie chce mnie słuchać; zrozumiałem, że to nie ono jest moim problemem, ale nieumiejętność posługiwania się nim. Od tamtego momentu zacząłem dokładnie go słuchać. Przestałem przestawiać je z kąta w kąt i zmuszać do postępowania wbrew jego woli. Zamiast tego stałem się jego uczniem. A ponieważ byłem spragniony wiedzy, okazało się ono bardzo skutecznym nauczycielem. Nauczyło mnie, dlaczego chce być grube i co mam robić, aby zapragnęło być szczupłe. Kiedy tylko zrozumiałem, że moje ciało ma powody, aby chcieć być grube, odrzuciłem diety. Po co być na diecie, skoro to nie rozwiąże problemu? Później odkryłem, że stosowanie diet nie tylko nie działa, ale jeszcze skłania ciało, które chce być grube do tego, że zechce być jeszcze grubsze. Odpuszczenie sobie diet było najwspanialszą i najbardziej wyzwalającą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Nienawidziłem tego. Nienawidziłem swojej obsesji jedzenia i traktowania każdej oznaki głodu jako bitwy, którą trzeba stoczyć. Nienawidziłem oceniania kolejnych dni pod kątem tego, czy byłem grzeczny: „O, to był dobry dzień!". Albo w kiepski dzień: „Okej, dzisiaj było źle, więc co mi tam. Chodźmy do sklepu wykupić wszystkie ciasta, ciastka, ciasteczka i wszystkie rodzaje lodów. Nie, czekolady nie! Ma za dużo kalorii. O, to jest beztłuszczowe -słoneczny waniliowy sorbet mleczny z bananami. A przy okazji można by też spróbować passiflory i brzoskwini. Aaa, co tam! Jak już to wszystko kupujemy, to może jeszcze lody o smaku ciastek czekoladowych z podwójną polewą, prawdziwe lody. Ale nie tylko te jedne, dzisiaj i tak już jest z głowy. A skoro już pozwoliłeś sobie na tyle, to spróbujmy jeszcze tego, na co od dawna też miałeś ochotę". Dieta, a potem odpuszczanie sobie stało się moim stylem życia, ale po olśnieniu, jakiego doznałem, skończyłem z tym. Dałem sobie spokój i nie było już dobrych i złych dni; przestałem traktować każdy atak głodu jak bitwę. Jeśli zgłodniałem, jadłem, a jeśli nie byłem głodny - nie jadłem. Jeśli chciałem coś tam z podwójną polewą, to brałem sobie. Kęs, dwa, dziesięć albo wszystko, co było. Ponieważ przestałem liczyć kalorie, nie zależało mi; zdałem sobie sprawę, że mnóstwo ludzi nie oblicza tego, co jedzą. Nie przywiązują wagi do tego, co jedzą, a nigdy nie tyją. Nazywam tych ludzi „szczupłymi z natury". Naturalnie szczupli nie trwają w patologicznych relacjach z jedzeniem. Nie mają dobrych ani złych dni. Nie mają zakazanych potraw. Jedzą, co chcą i kiedy chcą. Nie zadręczają się rozmyślaniem, co jest dla nich najlepsze. Po prostu nie zależy im. Jedzą, kiedy są głodni - koniec, kropka. Zacząłem więc tak żyć. Zacząłem żyć tak jak osoba szczupła z natury, jedząc to, co chciałem, kiedy tylko chciałem; z jedną tylko różnicą - pilnowałem, aby jeść także takie potrawy, które zawierają składniki odżywcze potrzebne mojemu ciału, w formie strawnej i przyswajalnej. Na początku miałem największą ochotę na te same pokarmy co wcześniej. Nadal pochłaniałem mnóstwo bezwartościowych rzeczy, co wynikało z faktu, że wcześniej tak długo ich sobie odmawiałem. Stopniowo zaczęło się to zmieniać, miałem ochotę na coraz mniejsze ilości - a także na znacznie zdrowsze potrawy Teraz jeżeli moje ciało czuje głód, to nie bez przyczyny. Szanuję to i nie oceniam. Po prostu słucham i staram się dostosować, jak tylko potrafię. Moje ciało upomina się o świeże owoce i urozmaicone kolorowe sałatki. Jedzenie, które kiedyś postrzegałem jako przymus i karę, teraz smakuje mi lepiej niż wszystko, co jadłem przez 15 lat obżarstwa i życia ponad stan w Nowym Jorku. Całkowicie zmienił mi się smak. Większość z tego, na co dawniej miałem ochotę, nie było nawet prawdziwym pokarmem. Składało się tylko z cukru i syntetycznych aromatów. Pakowałem w swoje ciało puste kalorie i niewiele więcej. Tak naprawdę jednym z powodów nieustającego głodu był więc brak składników odżywczych. Głodziłem swoje ciało. Nie mogło wykorzystać jedzenia, które przyjmowałem, więc było ono nieustannie niedożywione. I to niezależnie od tego, jak dużo zjadłem, bo w pokarmach, które dostawało, nie było składników odżywczych. Wyobraźcie sobie karmienie niemowlęcia samą oranżadą. Takie porównanie przychodzi mi do głowy na wspomnienie tamtego okresu mojego życia. Niemowlę potrzebowało mleka matki, a ja dawałem mu coca-colę. Jaki więc miało wybór? Mogło jedynie ciągle płakać. Musiało coś robić. Musiało prosić o więcej tego, co mogłem mu dać, nie miało wyboru. Mimo że ważyłem 180 kilo, a dni, kiedy przyjmowałem ponad 5000 kalorii, zdarzały się często, pod względem odżywczym głodowałem. Moje ciało trwało w stanie ciągłego niedożywienia mimo niewyczerpanych zasobów bezwartościowego pożywienia oraz zgromadzenia zapasu tłuszczu, który wystarczyłby na następne trzy życia. Głodowało zresztą nie tylko moje ciało. Przymierałem głodem w każdym innym aspekcie. Głodowałem mentalnie, emocjonalnie i duchowo. Nie słuchałem głosu serca. Żyłem według pewnego przyjętego wzoru. Serce wskazywało mi zupełnie inny kierunek, a ja nie słuchałem. Wciąż broniłem się przed zmianami, do jakich mnie wzywało. W rezultacie z głodu umierała moja dusza - z głodu doświadczeń, których w tym życiu pragnęła. Spędzałem czas, pracując w zamknięciu w Nowym Jorku, podczas gdy pragnąłem przebywać wśród czystej, dziewiczej przyrody. Tkwiłem w biurze na etacie 5 dni w tygodniu, przez ogromną większość dnia w świetle jarzeniówek, w zapachu wykładzin, w dźwięku tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych, które słyszałem codziennie przez 15 lat. Brakowało mi nie tylko witamin - brakowało mi życia. W głębi serca pragnąłem być gdzie indziej. Co jednak mogłem zrobić? Jako sprzedawca obligacji zarabiałem dwa lub nawet trzy razy więcej niż ktokolwiek inny, kim mógłbym zostać. A pieniędzy potrzebowałem na spłatę trzech kredytów pod hipotekę, dwóch samochodów w leasingu i trzynastu kart kredytowych, wykorzystanych prawie zupełnie. Byłem uwięziony w biurze, przykuty do zobowiązań tym, co w branży nazywaliśmy „złotymi kajdankami". Moje życie stało się więzieniem i nic nie zapowiadało wyjścia na wolność. Kiedy zacząłem słuchać uważnie swojego ciała, w końcu usłyszałem także własne serce. Po raz pierwszy. Usłyszałem, jak mówi mi, że się duszę. Nie miałem jednak żadnego planu, więc mogłem jedynie słuchać go i marzyć. Choć nie czułem w sobie odwagi ani siły, by zrobić coś ze swoim życiem, miało ono jednak diametralnie się zmienić. W miesiąc po moim olśnieniu planowałem podróż do San Francisco na spotkanie biznesowe, które mogło się okazać jednym z najważniejszych w moim życiu. Chodziło o rozmowy z dużą firmą brokerską w sprawie zakupu przez nią spółki, którą zbudowałem. Był to dzień, który na zawsze mógł odmienić moje życie, a spotkanie miało moc spełnienia moich wszystkich marzeń. Za każdym razem, kiedy leciałem do San Francisco, wybierałem bezpośredni lot z lotniska Newark. Tym razem mój partner postanowił jednak zaoszczędzić 150 dolarów i zarezerwował mi bilet na tańszy, lecz znacznie mniej dogodny lot, opuszczający nowojorskie lotnisko La Guardia po południu. Nie byłem specjalnie zachwycony perspektywą przebijania się 2 godziny przez korki, by dostać się do La Guardia, wydania 300 dolarów na parking oraz dwugodzinnego postoju w Cincinnati po to, by zaoszczędzić 150 dolarów. W innej sytuacji pewnie znalazłbym jakieś inne wyjście, ale coś mi podpowiadało, żebym sobie po prostu odpuścił. Tak też zrobiłem. Koniec końców nigdzie nie poleciałem, bo lotnisko zamknięto. Był 11 września 2001. Nigdy nie dotarłem do San Francisco na to spotkanie służbowe, choć lot, którym pierwotnie chciałem polecieć, zdążył opuścić lotnisko. Był to Lot 93 United Airlines, który znajdował się już w powietrzu, kiedy pierwszy samolot uderzył w World Trade Center. Jego pasażerowie zdążyli o tym usłyszeć. Zdążyli zadzwonić z komórek do mężów i żon, powiedzieć im, jak wiele dla nich znaczą i że bardzo ich kochają, a później przejąć kontrolę nad sytuacją i zmusić porywaczy do rozbicia samolotu na polu w Pensylwanii. Nikt z nich nie przeżył. Gdybym poleciał Lotem 93, pozostawiłbym za sobą moje 180-kilogramowe ciało po życiu spędzonym w biurze, pozbawione sił życiowych i więdnące w świetle jarzeniówek, zmuszone do słuchania ciągle tych samych dzwonków, pikania i sloganów reklamowych. Taki byłby mój los, gdyby Boża Opatrzność nie dała mi drugiej szansy. Dwa tygodnie później przybyłem do biura, gotowy rozpocząć nowy dzień, z zamiarem wzięcia się z życiem za bary i maksymalnego wykorzystania wszystkiego, co ze sobą niesie. I dowiedziałem się, że moja firma upadła. Firma brokerska, która zajmowała się naszą księgowością, splajtowała jako jedna z tych, które dotknął spadek giełdowy po 11 września. Z dnia na dzień stracili 80 milionów dolarów, przez co zostały zamrożone wszystkie aktywa nasze i naszych klientów. Przez trzy tygodnie nikt z klientów nie mógł wypłacić swoich pieniędzy z konta ani dokonywać transakcji. Pieniądze wycofali od razu, kiedy pojawiła się taka możliwość. I tak padł mój interes. W okamgnieniu zniknęło wszystko: firma, którą tworzyłem z takim wysiłkiem, moje poświęcenia, zmagania i wyzwania, które podejmowałem. Ogłupiały usiadłem przy biurku. Nie miałem pojęcia, co robić, więc gapiłem się na monitor komputera. W końcu coś do mnie dotarło. Znowu uratowano mi życie. Nagle poczułem przemożne pragnienie spełnienia swoich marzeń, zrobiłem więc to, co podpowiadał mi głos z głębi serca. Kupiłem dwa bilety w jedną stronę do Australii Zachodniej, dla mojej żony i dla siebie. Marzyliśmy o tym od dawna i w końcu byłem gotów to marzenie spełnić, uzbrojony jedynie w wiarę i chęć słuchania głosu serca. Tego wieczoru przyniosłem do domu dwie wiadomości dla żony. Jedną było to, że nie mam pracy, a drugą, że przenosimy się w najbliższym półroczu do Australii. Dwa tygodnie później to ona miała wieści dla mnie - spodziewaliśmy się naszego pierwszego dziecka. Po upływie pół roku siedzieliśmy już w samolocie do Australii. Nie mieliśmy pojęcia, co będziemy robić przez resztę życia, i nie obchodziło nas to. Wierzyłem, że coś mnie prowadzi i idę właściwą drogą, póki słucham swego serca. Po dziś dzień słucham głosu serca i podążam właśnie za nim. Transformacja ciała była dla mnie w bardzo dużym stopniu także transformacją całego mojego życia. Pojawiły się jednak także inne problemy, którymi musiałem się zająć. Żyłem w ogromnym stresie, a jak wyjaśnię później, niektóre rodzaje stresu potrafią zwabić ciało w pułapkę pragnienia bycia grubym, aktywując coś, co nazywam mechanizmami FAT. Cierpiałem na „otyłość na tle emocjonalnym", która występuje, kiedy dana osoba czuje się bezpieczniej, będąc grubą. Musiałem uporać się z wieloma problemami. Poniżej omawiam wiele powodów, dla których nasze ciała mogą pragnąć tycia. Większość czytelników będzie musiała skupić się na 1-2 z nich. Trzeba po prostu je zrozumieć, a następnie nauczyć się sposobów ich eliminowania. Cały proces może okazać się bardzo prosty, a po lekturze tej książki będziesz dokładnie wiedzieć, co należy robić. Na razie musisz jedynie zrozumieć, że jeśli masz ponad 5 kilogramów nadwagi, których w żaden sposób nie możesz się pozbyć, to znaczy, że twoje ciało ma swój powód, by utrzymywać tę dodatkową masę. Chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie ma sensu z nim walczyć. To twoje ciało rozdaje karty. Ono kontroluje apetyt. Jeżeli chce, może sprawić, że będziesz czuć niepohamowany głód niewłaściwych pokarmów w przesadnych ilościach. Ono kontroluje twój metabolizm, więc nawet jeśli uważasz, że potrafisz ograniczać ilość przyjmowanego jedzenia, to pamiętaj, że ono steruje spalaniem energii i gromadzeniem zapasów.[...] Fragment wprowadzenia do książki Spis Treści: Część l ZASADY ROZDZIAŁ i. Mechanizmy FAT - prawdziwa przyczyna tycia ROZDZIAŁ 2. Prawo Jessiego Część IISTRES PSYCHICZNY POWODUJĄCY DZIAŁANIE MECHANIZMóW FAT ROZDZIAŁ 3. Mentalne przyczyny otyłości ROZDZIAŁ 4. Otyłość na de emocjonalnym ROZDZIAŁ 5. Eliminowanie niefizycznych przyczyn otyłości w trybie SMART ROZDZIAŁ 6. Wykorzystanie pozytywnych emocji do wyłączenia mechanizmów FAT ROZDZIAŁ 7. Tworzenie wymarzonego ciała ROZDZIAŁ 8. Proste zastosowania zasad z części II Część III Stres fizyczny uruchamiający mechanizm FAT ROZDZIAŁ 9. Dlaczego diety są nieskuteczne? ROZDZIAŁ 10. Podstawy ROZDZIAŁ 11. Życiodajność - niezbędny niekaloryczny składnik diety ROZDZIAŁ 12. Jedzenie się nie liczy, jeśli nie wchłaniają go twoje komórki ROZDZIAŁ 13. Inne formy niedożywienia ROZDZIAŁ 14. Tłuszcz a toksyny ROZDZIAŁ 15. Proste zastosowania zasad z części III Część IV DOBROCZYNNE SIŁY, DZIĘKI KTóRYM CIAŁO CHCE CHUDNĄĆ ROZDZIAŁ 16. Dobroczynny stres ROZDZIAŁ 17. Im się udało - metoda Gabriela w praktyce Część V SPEŁNIANIE MARZEŃ ROZDZIAŁ 18. Tworzenie idealnego ciała ROZDZIAŁ 19. Jak szybko schudnę? DODATEK Chemia mechanizmów FAT
Okładka książki Prywatne smaki PRL-u

29,90 zł 21,23 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 21,23 zł

„Prywatne smaki PRL-u” Andrzeja Fiedoruka to zapiski będące wspomnieniami z okresu panowania systemu totalitarnego w Polsce. I choć odcisnął on na społeczeństwie swoje piętno, to jednak wywołuje miłe wspomnienia i tęsknoty za zdrową, naturalną żywnością, produkowaną metodami naszych przodków. Jak Autor sam pisze: „Młodszym czytelnikom niech służy ona jako opis obyczajów PRL-u oraz smaków usytuowanych w kontekście wydarzeń, świąt czy też brutalnej jak na tamte czasy prozy życia. Pozostałych Państwa zapraszam do powrotu w lata młodości, a może i próby przypomnienia swoich własnych »smako-chwil«.”
Okładka książki Albumik Kuchnia Polska wersja angielska

25,00 zł 15,00 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 15,00 zł

Zawarta w 4 rozdziałach opowieść o historii i tradycji polskiej kuchni wsparta licznymi przepisami. Kulinarna wędrówka po Polsce pełna jest niespodzianek. Bogactwa i różnorodności polskiej kuchni doświadczymy w każdym regionie. Tradycyjne pieczywo i wędliny, domowe przetwory z owoców i warzyw, wspaniałe miody i niespotykana w innych krajach rozmaitość potraw z kaszy i ziemniaków. Do tego polska specjalność – wyborne nalewki owocowe.
Okładka książki Dobra kuchnia. Surówki Dragon

8,99 zł 4,67 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 4,67 zł

Surówki dostarczają organizmowi solidnej dawki witamin i minerałów. Zawierają również substancje, które zwalczają wolne rodniki oraz chronią nas przed miażdżycą i chorobami nowotworowymi. Surowe warzywa i owoce regulują ponadto wchłanianie z pożywienia żelaza oraz złego cholesterolu. Do surówek należy wybierać tylko świeże produkty bez substancji chemicznych takich jak metale ciężkie czy pestycydy. Pełen koszyk zdrowych warzyw nie gwarantuje jednak, że surówka będzie pyszna. Aby osiągnąć efekt, który zadowoli najwybredniejsze podniebienie, warto wiedzieć, jak należy dobierać składniki. Kwaśne owoce i warzywa łączy się z niekwaśnymi, mdłe z ostrymi i aromatycznymi, bezbarwne z kolorowymi, mniej soczyste z zawierającymi dużo soku. Dzięki temu poprawimy nie tylko smak naszej surówki, ale również jej wygląd. Surówki to propozycja dla osób, które chcą tworzyć nowe kompozycje smakowe na swoich talerzach.
Okładka książki Dobra kuchnia Marynaty i przetwory kwaszone

7,99 zł 4,15 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 4,15 zł

Kuchnia staropolska nie mogła obejść się bez domowych przetworów z warzyw i owoców. Dziś ? na fali powrotu do zdrowych nawyków żywieniowych ? chętnie sięgamy po te powszechnie stosowane przez nasze babcie sposoby, gdyż własnoręcznie przygotowane przetwory nie zawierają sztucznych dodatków. Do najpopularniejszych metod utrwalania produktów zalicza się marynowanie i kwaszenie. Dzięki nim otrzymujemy pełnowartościowy i smaczny produkt. Przygotowane w zaciszu własnego domu, z wyselekcjonowanych, zdrowych warzyw i owoców przetwory, to prosty i pewny sposób na zatrzymanie smaków lata i jesieni w słoiku. Marynaty i przetwory kwaszone to zbiór przepisów na przetwory, po które najczęściej sięgamy, gdy w sklepach brakuje świeżych warzyw i owoców.
Okładka książki Dobra kuchnia. Zimne napoje Dragon

7,99 zł 4,15 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 4,15 zł

Podczas upalnego lata organizm traci dużo wody i domaga się jej ciągłego uzupełniania – nic więc dziwnego, że w tym czasie pije się zdecydowanie więcej niż w pozostałych porach roku. Pragnienie można, co prawda, zaspokoić czystą wodą, ale wskazane jest spożywanie innych płynów, które dostarczą organizmowi potrzebnych składników. Zimne napoje przygotowuje się na bazie soków, które dostarczają wielu witamin, przetworów mlecznych zawierających cenne białko i wapń, mrożonej kawy i herbaty bogatych w alkaloidy, a także wyciągów warzywnych o działaniu odkwaszającym. W ostatnim czasie do łask wracają również kompoty, których ogromną zaletą jest fakt, iż od razu można przygotować je w większej ilości i przechowywać w butelkach lub słoikach. Zimne napoje to doskonała propozycja dla wszystkich, którzy chcą w prosty, szybki i przede wszystkim zdrowy sposób ugasić pragnienie w pełne skwaru dni.
Okładka książki Dobra kuchnia Desery z owoców

5,99 zł 3,59 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 3,59 zł

Deser jako zwieńczenie posiłku najczęściej przyrządzany jest z owoców ? soczystych, lekkich i przede wszystkim zdrowych. Spożywane na surowo są bogatym źródłem witamin i składników mineralnych. Zdarza się, że brakuje nam pomysłów na ich wykorzystanie. Zaprezentowane przepisy z pewnością rozwiążą ten problem. Desery z owoców to zbiór przepisów na najsmaczniejsze słodkie dania uzupełniony wskazówkami, które pozwolą wydobyć z owoców wspaniały smak bez utraty wartości odżywczych. Lody podane na gorąco lub na zimno okraszone odpowiednim alkoholem zaskoczą niejedno podniebienie. Zaprezentowane przepisy sprawią, że nasze posiłki kończyć się będą wyjątkowo smacznie i z pomysłem.
Okładka książki Domowy wyrób win

16,99 zł 12,49 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 12,49 zł

To niezwykłe kompendium zawiera wiele cennych informacji na temat domowego wyrobu win. Podane przepisy na pewno zaciekawią nawet najbardziej wybrednych smakoszy. Wyrób win owocowych i miodów pitnych Wyrób wódek gatunkowych, likierów i koktajli Przepisy na wódki, likiery, kremy i koktajle.
Okładka książki Marynaty. Słodkie, kwaśne i pikantne RM

34,90 zł 24,78 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 24,78 zł

Chcemy, by nasze potrawy były wyśmienite i długo zachowywały swój smak. Marynowanie jako sposób przedłużania trwałości produktów spożywczych znowu staje się popularne. Wypróbuj nasze niecodzienne przepisy na marynowane owoce, warzywa, grzyby, ryby, orzechy, zioła i jajka. Produkty te konserwujemy w oleju, occie, cukrze, soli i alkoholu. Podpowiemy Ci, jak zrobić pesto nie tylko pomidorowe, lecz także makowe, borowikowe i z pestek dyni. Nauczymy Cię, jak zamarynować kapary i ślimaki. Doradzimy, co zrobić, by marynowane ogórki miały niepowtarzalny smak. Dzięki nam dowiesz się, jak zamarynować w alkoholu owoce egzotyczne i grzyby. W książce znajdziesz: najważniejsze zasady konserwowania potraw, szczegółowy kalendarz marynowania produktów, liczne przepisy: łatwe, tradycyjne, nietypowe i ekstrawaganckie.
Okładka książki Jak spalić zbędne kilogramy? Iskra, 4-stopniowy..

49,40 zł 28,00 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 28,45 zł

Pierwsza tajemnica zrzucenia zbędnych kilogramów brzmi: Przestań się odchudzać! Badania wskazują, że osoby, które są na diecie, mają gorsze samopoczucie, gorzej znoszą ćwiczenia fizyczne, a w rezultacie trudniej osiągają wymarzoną wagę, niż osoby prowadzące zdrowy tryb życia.Iskra, 4-stopniowy plan utraty wagi Pierwsza tajemnica zrzucenia zbędnych kilogramów brzmi: Przestań się odchudzać! Badania wskazują, że osoby, które są na diecie, mają gorsze samopoczucie, gorzej znoszą ćwiczenia fizyczne, a w rezultacie trudniej osiągają wymarzoną wagę, niż osoby prowadzące zdrowy tryb życia. Dlatego zamiast odchudzania lepiej zmienić nawyki żywieniowe i styl życia. Takie sposoby propaguje Chris Downie - założyciel i dyrektor portalu internetowego SparkPeople.com (Ludzie Iskry) skupiającego ludzi pragnących zrzucić zbędne kilogramy, bo nic nie działa tak motywująco, jak przynależności do grupy osób, które w danym momencie mają jednakowy cel. Okazuje się, że podczas procesu osiągania satysfakcjonującej wagi, wszyscy mają podobne problemy i natrafiają na takie same trudności. Książka opisuje przełomowy program, który koncentruje się na tym, co możesz zrobić, zamiast tego, czego nie możesz robić, podczas zmiany trybu życia. To 4-stopniowy plan zawierający skuteczne metody odżywiania i zestawy ćwiczeń fizycznych skonsultowane medycznie. Dzięki książce poznasz niezwykle motywujące historie osób, które zrzuciły od 1 do 90 kilogramów oraz ich zdjęcia "przed" i "po" metamorfozie. Publikacja prezentuje także 27 sekretów sukcesu, które ułatwią Ci realizowanie życiowych celów, nie tylko tych związanych z rzucaniem zbędnych kilogramów. Książka nie jest kolejną publikacją o diecie, to przewodnik do zdrowszego życia, którego "skutkiem ubocznym" będzie utrata wagi. Niech iskra, która pomogła milionom, także w Tobie rozpali zapał do osiągania celów. Jesteśmy świadkami rewolucji - powstania ruchu społecznego liczącego miliony ludzi odkrywających nowe podejście oraz sposób myślenia na temat wagi ciała> zdrowia i życia. Realizują oni sprawdzony program, zwiększający pewność siebie, wspierający rozwój osobisty oraz służący utracie wagi. Program ten przynosi wspaniałe korzyści, takie jak większe poczucie szczęścia, większy poziom energii, lepsze zdrowie, pragnienie i umiejętność osiągania nowych celów oraz częstsze nawiązywanie kontaktu z innymi ludźmi. Stare metody odchudzania się są po prostu nieskuteczne. Skomplikowane zalecenia dietetyczne, surowe zasady oraz koncentracja na ograniczeniu ilości jedzenia prowadzą do porażki - wielu odchudzających się doświadczyło jej w postaci efektu jo-jo. SparkPeople proponuje prawdziwą przemianę. Dzięki temu możesz naprawdę zacząć żyć lepiej, dokonywać zdrowszych wyborów, czuć się świetnie, schudnąć oraz utrzymać optymalną wagę ciała. Liczba naszych członków rośnie w zaskakującym tempie. Każdego miesiąca serwis SparkPeople odwiedza ponad cztery miliony ludzi. Ich doświadczenia są tak fascynujące, że opowiadają o nich innym ludziom, polecając ten program przyjaciołom i rodzinie. Co miesiąc 175 tysięcy nowych członków dołącza do SparkPeople - co daje sześć tysięcy członków dziennie lub czworo na minutę. Podstawą programu jest efektywne połączenie zdrowego odżywiania się i sprawności fizycznej z technikami służącymi osiąganiu celów. Prawdziwa moc tego systemu tkwi jednak w przebudzeniu naszej własnej wewnętrznej magii - elementów tajemnej formuły, która umożliwia osiągnięcie osobistych głębokich celów z radością i satysfakcją. Nasz program emanuje entuzjazmem naszego zespołu oraz świadomością, że ludzie czerpią energię nie tylko z pożywienia, ale także z kontaktu ze sobą nawzajem. Stworzyliśmy system, który promuje więzi międzyludzkie -wzajemne wsparcie i poczucie przynależności służące ciału i duchowi. Aby zrozumieć, dlaczego Program SparkPeople jest tak skuteczny i dlaczego książka ta ma tak potężny wpływ, przyjrzyjmy się królestwu zwierząt. Trenerzy słoni przywiązują małe słoniątko grubą liną do pala wbitego w ziemie, aby ograniczyć jego ruchy. Lina przytrzymuje zwierze za każdym razem, gdy próbuje uciec, wiec ma ono poczucie, że nie jest wystarczająco silne, by wyzwolić się z niewoli. W miarę jak słoń rośnie, trenerzy wzmacniają ograniczenia ustanowione przez linę. Dorosły słoń jest ogromny, waży kilka ton i ma ogromną siłę. Ale możesz przywiązać go na cienkiej linie, a zwierze nie będzie nawet próbowało uciec. Przyzwyczaiło się do ograniczeń i nie jest świadome tego, że dysponuje siłą potrzebną do wyzwolenia się. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do ograniczonego postrzegania własnej mocy przemiany swojego życia. Podążamy przez życie przywiązani własnymi, niewidzialnymi linami, które uniemożliwiają nam bycie naprawdę sobą. Pozostające w niewoli słonie biernie poddają się ograniczeniom, ale my możemy spełniać swoje marzenia. Możemy wyswobodzić się z własnych ograniczeń, przełamać się i wkroczyć w obszar ogromnego potencjału. Możemy rozpalić ogień z tlącej się w nas iskry i zacząć przejawiać swoje prawdziwe, najlepsze ja. Wiem o tym, ponieważ sam to osiągnąłem, podobnie jak miliony innych ludzi.
Okładka książki Jem zdrowo i strzelam gole

33,00 zł 22,77 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 22,77 zł

Jem zdrowo i strzelam gole! - to książka o dobrym jedzeniu, gotowaniu i piłce nożnej. 13 najznakomitszych piłkarzy, mężczyzn i kobiet (m.in.:Barry Ferguson, Lukas Podolski, Steven Gerrard, Kelly Smith, Thierry Henry), odkrywa tajemnicę swoich kulinarnych upodobań oraz dzieli się przepisem na ulubione danie. Dzieci mogą dzięki temu gotować i jeść jak mistrzowie! Dokładna lista składników i szczegółowe wskazówki dotyczące przygotowania każdego z TRZYNASTU dań sprawiają, że nawet mniej doświadczeni mali kucharze z łatwością przyrządzą smakowite i zdrowe posiłki! Książka zawiera także WIELE pożytecznych wskazówek dotyczących odżywiania. Jem zdrowo i strzelam gole! to wspólna inicjatywa UEFA, Światowej Federacji Serca i Komisji Europejskiej mająca zwrócić uwagę na jeden z poważniejszych problemów XXI wieku- otyłość i niezdrowy tryb życia wśród najmłodszych.
Okładka książki Życie, kochanie i gotowanie

37,00 zł 24,42 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 24,42 zł

Autorka książki, Adrianna Godlewska, absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej (dawna PWST), aktorka m. in. teatrów Syrena, Dramatycznego, Ludowego, Rozmaitości , Rampa, znana z występów w wielu programach rozrywkowych, m.in. w kabarecie Dudek, U Lopka; , dużą popularność przyniosło jej telewizyjne „Gotowanie na ekranie”. program w którym przez kilka lat dzieliła się swoja pasją kulinarną. Zapiski z kuchnia w tle, to książka, po którą sięgną z ciekawością entuzjaści tamtego pamiętnego telewizyjnego programu. Barwną opowieść o minionych latach, pełną anegdot i iskrzących się humorem obrazków z artystycznego świata, wrażeń z dalekich podróży – do Paryża, Nowego Jorku, refleksji nad kolejami własnego życia, spaja żywioł kucharzenia: pieczenia, smażenia, duszenia, zagniatania, wekowania, nastawiania. Więcej, tekst narracji Autorka inkrustuje praktycznymi przepisami, które są tak ciekawe i oryginalne, że domagają się przerwania lektury i natychmiastowego testowania...
Okładka książki Bałkańskie Zapiski Kuchenne. Książka 1

39,00 zł 23,79 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,79 zł

"Książka ze wszech miar godna polecenia. Nie tylko dlatego, że w sposób niezwykle autentyczny i wiarygodny przybliża nam kuchnię bułgarską. Nie tylko dlatego, że to kuchnia kraju, który całe pokolenie Polaków wspomina jako miejsce pierwszej, czasem długo wyczekiwanej, egzotycznej podróży. Nie tylko dlatego, że jest przeznaczona naprawdę dla nas - wszystkie składniki potraw są dostępne w Polsce. Tę książkę po prostu się czyta! Opowieści o kulinarnych zwyczajach narodów bałkańskich, piękne bajki, nawet przepisy są tak wciągające, że przez nieuwagę można przypalić pozostawiony w kuchni obiad". Ilona Maziarska-Wiśniewska, miesięcznik "Kuchnia".
Okładka książki Bałkańskie Zapiski Kuchenne. Książka 2

42,00 zł 24,31 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 24,31 zł

Większość przepisów w książce zawiera mięso lub ryby, nie brak jednak receptur na tradycyjne sałatki, przystawki warzywne i specjały serowe, a także na wyborne słodkości. Przepisom towarzyszą praktyczne wskazówki dotyczące technik kulinarnych oraz produktów pod względem ich dostępności w Polsce. Książka obfituje w komentarze historyczne, wzmianki geograficzne oraz opowieści o losach zwykłych Greków.
Okładka książki Ciasta na zimno

23,90 zł 16,96 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 16,96 zł

Doskonałe kulinarne propozycje nie tylko na lato. Bez rozgrzewania piekarnika, bez nerwowego oczekiwania, aż ciasto wyrośnie, bez niepokoju o to, czy aby nie opadnie. Ciasta na zimno są tak proste do zrobienia! Do tego lekkie, smaczne, mniej kaloryczne. Wystarczy ułożyć na dnie formy biszkopty, sucharki lub wafle, a następnie przygotować smakowitą masę z twarożku lub sera, z dodatkiem czekolady, orzechów, owoców lub innych, dowolnie wybranych smakołyków. Ciasta bez pieczenia dają nieograniczone możliwości kreacji. Dr. Oetker stworzył i wielokrotnie wypróbował w swojej eksperymentalnej kuchni między innymi malinowy tort z jogurtem, placek winogronowy i torcik lodowy z wiśniami. Podręcznik jest znakomity dla początkujących – składniki przepisów są podane w kolejności ich wykorzystania, a instruktażowe zdjęcia prowadzą czytelnika krok po kroku. Dla zabieganych – ciasta robi się szybko, każda receptura zawiera informacje o czasie przygotowania. Dla osób dbających o linię i o zdrowie – mogą sprawdzić, ile kalorii, białka, tłuszczu i węglowodanów zawierają ciasta.
Bestsellery
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 55,20 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 42,90 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 6,00 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 28,88 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 22,86 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 33,17 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 27,99 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 32,06 zł
Okładka książki Dieta optymalna

51,90 zł
54,00 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 51,90 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 25,64 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 21,22 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 34,37 zł
Okładka książki Baba na keto wege

25,19 zł
44,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 25,19 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 33,59 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 44,78 zł

Promocje

Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj