W czasach napięć na tle religijnym ta książka uczy tolerancji i szacunku dla różnych przejawów religijności.Krótka historia religii to napisana z głębokim szacunkiem i dbałością o prawdę panorama systemów i wierzeń religijnych od zarania dziejów ludzkości po XXI wiek. Pokazuje, jakich odpowiedzi udzielał człowiek na pytania będące fundamentem każdej religii: Skąd się wziął wszechświat, a w nim człowiek? Czy śmierć jest końcem wszystkiego, czy czeka nas może coś jeszcze? A jeśli tak, to co to właściwie będzie?Nie ograniczając się przy tym do największych religii judaizmu, islamu, chrześcijaństwa, buddyzmu i hinduizmu autor rozważa, skąd wzięły się wierzenia religijne, jak ludzie szukali i nadal poszukują sensu istnienia. Analizuje dzisiejsze fascynacje scjentologią czy kreacjonizmem, przemoc o podłożu religijnym, wrogość między ludźmi religijnymi i sekularystami. Pisząc dla wierzących i niewierzących, a szczególnie dla młodych, którzy dopiero wyrabiają sobie własne zdanie, z wielką wrażliwością prowadzi czytelników przez świat wiary, podkreśla jej wyjątkową wartość dla człowieka, wzbudza ciekawość i zachęca do tolerancji.Richard Holloway, emerytowany biskup Edynburga i prymas Szkockiego Kościoła Episkopalnego, jest autorem ponad dwudziestu książek o tematyce religijnej, prowadzi też programy radiowe i telewizyjne.
Pierwsze po wielu latach wznowienie słynnego eseju, rozwijającego koncepcję porażki myślenia jako źródła upadku współczesnej kultury pozwala nam zadać sobie pytanie o aktualność stwierdzenia filozofa: ""Źle się dzieje w kulturze"". Opierając się na myśli Hannah Arendt, Alain Finkielkraut chronologicznie odtwarza wydarzenia odpowiedzialne za kondycję współczesnego świata, w którym podstawą autorytetu nie są już wielkie dzieła umysłu, i gdzie ""barbarzyństwo zawładnęło w końcu kulturą. W cieniu tego wielkiego słowa rośnie nietolerancja z infantylizmem. Albo tożsamość kulturowa zamyka jednostkę w przynależności grupowej i odmawia jej pod karą zdrady stanu prawa do wątpienia, ironii, rozumu, czyli wszystkiego, co mogłoby ją oderwać od kolektywnej matrycy, albo przemysł rozrywkowy, ten płód wieku technologii, sprowadza twory umysłu do poziomu tandety (lub entertainment, jak się mówi w Ameryce). I życie z myślą powoli ustępuje miejsca strasznej i żałosnej konfrontacji fanatyka i zdechlaka...
Deus absconditus – Deus revelatus W religiach monoteistycznych Bóg jest nie tylko Bogiem objawiającym się (Deus revelatus), lecz także Bogiem ukrytym (Deus absconditus). Bez pierwszego z tych przymiotów religijna relacja z Bogiem nie byłaby w ogóle możliwa, bez drugiego – trudno mówić o podstawowej właściwości Boga, jaką jest transcendencja, czyli radykalne przekraczanie świata i ludzkiego poznania. Autorzy serii poruszają problemy związane z poznawczą niedostępnością Boga, szukając jednocześnie ich rozwiązania. ------------------------------------------------------------------------------------- „Tajemnica Boga polega na tym, że działa On bez rozgłosu” (Joseph Ratzinger – Benedykt XVI). Książka Jacka Wojtysiaka jest pasjonującą obroną klasycznie pojętego Boga przed najnowszymi argumentami kwestionującymi Jego istnienie. Zawiera detaliczne omówienie tych argumentów, ich twórczą krytykę, gruntowne przeformułowanie standardowych dowodów na istnienie Boga i wiele całkowicie nowych pomysłów, jak wykorzystanie tzw. wielkiego faktu wiary do neutralizacji argumentu z istnienia rzetelnych niewierzących czy zastosowanie Ingardenowskiej koncepcji doświadczenia estetycznego do analizy doświadczenia religijnego. Całość stanowi jedną z najbardziej oryginalnych i najklarowniej wyartykułowanych apologii klasycznego teizmu chrześcijańskiego. Podziw dla maestrii argumentacyjnej Autora nie usuwa jednak bardziej zasadniczego pytania, czy nie nadszedł już czas na porzucenie filozoficznej koncepcji niezmiennego Boga wszechprzymiotów, która zdaje się generować zarzuty dawnych i współczesnych ateistów. Prof. dr hab. Piotr Gutowski (KUL) Jacek Wojtysiak nie ogranicza się do polemiki z argumentami ateistycznymi i nie zatrzymuje się na obronie teizmu filozoficznego, ale występuje jako zaangażowany apologeta chrześcijański. Pomocne w tej apologii jest zastosowanie koncepcji „wiedzy testymonialnej” oraz podanie możliwych spekulatywnych racji, dlaczego Bóg objawił się pewnej wspólnocie i dlaczego doszło do aktu wcielenia. Autor pokazuje, że istnienie ukrytości Bożej jest w pełni kompatybilne z istnieniem objawienia i inkarnacji. Podaje też bardzo interesującą sugestię, że motyw inkarnacyjny ma zasięg niemal uniwersalny, dzięki czemu również wyznawcy innych religii mogli zetknąć się pośrednio z autentycznym objawieniem inkarnacyjnym, które dokonało się w Chrystusie. Prof. dr hab. Dariusz Łukasiewicz (UKW)
Młot na czarownice. H. Krammer, J. Springer, łaciński tytuł "Malleus Maleficarum" - tłumaczenie wszystkich trzech tomów z łaciny na język polski!Trzy tomy w jednym woluminie.Młot na Czarownice - jedno z ważniejszych dzieł na temat czarów i demonologii, napisane przez H. Kramera i J. Sprengera w 1487 r., w którym autorzy połączyli dawne wierzenia ludowe, związane z czarną magią, z kościelnym dogmatem herezji. Do tej pory dostępne było w j. polskim tłumaczenie z roku 1614 S. Ząbkowica, jedynie wybranych fragmentów i stanowi bardziej opracowanie, niż rzetelny przekład.Pierwsza część mówi o konieczności zrozumienia przez rządzących istoty zbrodni czarnoksięskich. Druga część zawiera omawia zasady, którymi musi się kierować czarownik/ca przy rzucaniu zaklęć i używaniu magii. Mówi także o lekarstwach zapobiegających zaczarowaniu, o takich, które usuwają rzucony czar i uleczają dotkniętych czarostwem. Ponadto opisuje sposób przystępowania do grona czarowników i ślubowanie świętokradcze, sposoby działania i opisy przeraźliwych praktyk oraz przeszkody przeciw czarom. Trzecia część "Młota na czarownice" dotyczy sposobów gładzenia, czy jak sam autor nie bez bólu przyznaje "przynajmniej karania przez stosowną sprawiedliwość" występnych czarownic. Opisuje więc całą procedurę postępowania dowodowego od schwytania czarownicy do wyroku - skazującego, czy też uniewinniającego. To, co autora interesuje, to kwestie poboczne w temacie tortur - czyli, na przykład, jak rozpoznać takie prawdziwe, nieczułe na ból czarownice, bacznie zważając na przykład, czy potrafią wylewać łzy.Tłumaczenia podjął się Jakub Zielonka, historyk, który skrupulatnie przetłumaczył oryginał i szczegółowo omówił temat, uzupełniając tekst o opracowania, ryciny oraz ponad 1000 przypisów na każdy tom.
Można by powiedzieć, że niniejsza praca wyrosła w całości z namysłu nad jednym zdaniem. W lutym 1982 r., podczas wykładu wygłaszanego w Collège de France, Michel Foucault przywołał kolejno projekty Montaigne’a, Schopenhauera, Nietzschego, Baudelaire’a i innych, by wreszcie stwierdzić:
Niewykluczone, że w owej serii prób, w mniejszym lub większym stopniu porzuconych, zafiksowanych na sobie samych, w owym ruchu, który sprawia, że stale odwołujemy się do etyki Siebie, a jednocześnie nie jesteśmy w stanie nadać jej żadnej treści – niewykluczone, że za tym wszystkim kryje się właśnie niemożliwość stworzenia dzisiaj etyki Siebie, i to w sytuacji, w której jest ona pilnie potrzebna i niezbędna politycznie, nie ma bowiem innego pierwszego ani ostatniego punktu oporu wobec politycznej władzy niż punkt, w którym zawiązuje się stosunek Siebie do Siebie (HP, 248; podkr. – CR).
Oczywiście sama możliwość natrafienia na to zdanie, zauważenia go pośród masy innych, wreszcie wstępnego zrozumienia jego treści i znaczenia wynikała z wcześniejszych rozmyślań, lektur i napisanych artykułów. Coś działo się już przed natknięciem się na nie, a zarazem – i niejako symetrycznie – samo zmierzenie się z nim, którego efektem jest poniższy tekst, nie wyczerpuje go. Niniejsza książka skupia się bowiem na zagadnieniu etyki Siebie; ma być rekonstrukcją Foucaultowskich studiów nad starożytnością, ich krytyczną weryfikacją, a wreszcie próbą rozwinięcia w oparciu o analizę kolejnych źródeł. Nie zostanie tu natomiast poruszona (poza kilkoma wzmiankami i aluzjami) kwestia dzisiejszej sytuacji politycznej, tzn. nie pojawi się żadna analiza aktualnego pola relacji władzy. Mówiąc inaczej, niniejsza praca nie przynależy do obszaru filozofii polityki. To zadanie, które dopiero należałoby wykonać, a właściwie – które już wykonują inni badacze i badaczki.
Niemniej te dwie kwestie, etyka i polityka, nie tylko odsyłają do siebie nawzajem, ale przede wszystkim ściśle się ze sobą splatają i wzajemnie warunkują (§8). Toteż nie da się mówić o etyce i przemianach, jakim podlegała, nie uwzględniając pewnych zachodzących równolegle transformacji społeczno-politycznych, określonych procesów historycznych oraz relacji pomiędzy samymi indywiduami, a także pomiędzy tym, co jednostkowe, a tym, co zbiorowe. Wreszcie, choć rzadko wybrzmi to bezpośrednio, cała ta, opisana na kolejnych stronach, wyprawa w głęboką przeszłość podjęta została z uwagi na te stawki, o które gra toczy się właśnie dziś. Nie chodziło o uprawianie historii filozofii, które miałoby fiksować się na samym sobie, służyć wyłącznie lepszemu zrozumieniu określonego wycinka dziejów, czyli o szlachetną i poważną, ale przecież nieco jałową erudycję. Celem było raczej powtórne otwarcie doświadczenia, które zostało (przynajmniej na Zachodzie) niemal całkowicie zamknięte, a jeśli funkcjonowało, to wyłącznie gdzieś na obrzeżach kultury, marginalne i mylnie rozumiane, nawet samo przez siebie… Ponowne wydobycie pewnego problem, który problemem być przestał, i to bynajmniej nie dlatego, że został rozwiązany lub się zdezaktualizował. Stał się on raczej przeszkodą dla rozwoju określonych stosunków władzy i jako taki był stopniowo bagatelizowany, zacierany, a wreszcie zapomniany. Postawienie go raz jeszcze, przywróceniu mu sensu i należnego miejsca jest zatem, być może, zarysowaniem pewnej drogi ucieczki, linii ujścia z tych struktur władzy, które odpowiadają dziś zarówno za dystrybucję indywidualnych ról, jak i funkcjonowanie całych społeczeństw. Celem tych rozważań jest więc umożliwienie pomyślenia czegoś, co pozostaje dziś niemyślane. Czy właściwie istnieje jakieś inne zadanie dyskursu filozoficznego? A to, że będzie ono tu realizowane w dużej mierze środkami archeologii pojęć i genealogii praktyk, czyli środkami uparcie zaliczanymi przez niektórych do historii filozofii – czy rzeczywiście miałoby to być sprzeczne z podejściem jak najbardziej problemowym? Czy nie jest raczej dokładnie odwrotnie? Czy to nie ci, którzy roszczą sobie pretensje do wyższości, rzekomo mającej wynikać z tego, że mierzą się z pytaniami filozoficznymi w sposób oderwany od dziejów i źródeł – co jakoby zapewnia im dostęp do jakiejś bardziej uniwersalnej perspektywy – w praktyce sami nie dostrzegają własnego uwikłania w historię, która określa nie tylko to, jakie problemy wydają się im ważne, ale i to, jakich odpowiedzi są w stanie udzielić? / Cezary Rudnicki
Tak bardzo skupiliśmy się jako społeczeństwo na tym, że nie pasuje, nie podoba nam się słowo „feminizm”, że ułożyliśmy się w nierównościach, które dotykają nas wszystkich_e. Dotkliwie wpływają na nasze życie, każdego dnia. Dlatego napisałam tę książkę. Ceną tego, że wielokrotnie usłyszałyśmy w swoim życiu „feminizm to coś złego”, jest to, że naprawdę uwierzyłyśmy powtarzanemu sloganowi. I niekoniecznie szukałyśmy prawdy. To książka, która jest pigułką siedmiu lat mojej wiedzy, którą zdobywałam, odkąd zrozumiałam, że jestem feministką. To książka, którą chciałabym przeczytać jako nastolatka. To książka, którą chciałabym, aby przeczytała każda osoba, która twierdzi, że „feminizm jest już niepotrzebny, bo mamy równouprawnienie”. To książka, z której na podstawie danych statystycznych, faktów i historii dowiesz się dlaczego potrzebujemy feminizmu.
Danuta i Zbigniew Benedyktowiczowie pokazują etnograficzne zaplecze figury domu oraz pracę tego symbolu w konkretnych analizach tekstów kultury. Pokazują również, że symbol wciąż daje do myślenia, a jego moc opisu i interpretowania ludzkiej rzeczywistości nie uległa wyczerpaniu.
Zadomowienie i bezdomność – kluczowe kwestie Symboliki domu – to doświadczenia leżące u fundamentów naszego bycia w świecie. Na wiele sposobów zakorzenione w tradycji i uobecniane w sztuce łączą ludzi różnych miejsc i czasów. Opisują też egzystencję każdego z nas – tutaj i teraz. Ważna książka o domu, której zrąb powstał przed laty, warta jest więc lektury także dzisiaj – lektury uważnej i aktualizującej.
Paweł Próchniak
Seria Horyzonty Nowoczesności, tom 134
Jednym z zyskujących dzisiaj na znaczeniu nurtów filozofii feministycznej, która usiłuje jednocześnie uwzględnić i przekroczyć krytykę poststrukturalistyczną, jest feministyczna fenomenologia. W swoich coraz to nowszych odsłonach fenomenologia zdaje się pogłębiać refleksję nad źródłową relacją podmiotu ze światem, odchodząc od dualistycznych, podmiotowo-przedmiotowych schematów opisu ludzkiej egzystencji, co bliskie jest feministycznym podejściom. Atrakcyjność fenomenologii dla feminizmu wynika jednak głównie z tego, że rozwija ona od lat namysł nad kategorią przeżywanego przez jednostkę doświadczenia (lived experience, l’expérience vécue). Ucieleśnione i usytuowane doświadczenie okazuje się swego rodzaju mostem, który przerzucony między poststrukturalizmem a fenomenologią pozwala myśli feministycznej wiązać teorię z praktyką, intelekt z afektem, metafizykę z polityką czy empiryczne z transcendentalnym. Jest to jednak pojęcie nad wyraz nieuchwytne. W filozofii używane często w sposób intuicyjny czy nawet potoczny, mające niezwykłą zdolność do zacierania za sobą śladów definiujących je teorii. Sednem problemu na styku spotykających się w tej książce trzech dyscyplin okazujesię jednakto, że odwołanie do doświadczenia odgrywa również rolę świadectwa tożsamościowego, które stanowi podstawę nie tylko rozpoznań teoretycznych, ale też etycznych i politycznych. Czy połączenie feminizmu z fenomenologią to na ów problem dobra odpowiedź? Przywołując głosy zaangażowanych w tę dyskusję badaczek feministycznych, jak Linda Martin Alcoff, Judith Butler, Linda Fisher, Sara Heinämaa, Sonia Kruks, Bonnie Mann, Johanna Oksala, Joan Wallach Scott czy Iris Marion Young, autorka książki konfrontuje możliwości narracji fenomenologicznej z argumentami poststrukturalistycznymi oraz nadziejami feminizmu, które w znacznej mierze pozostają niespełnione.
Marzena Adamiak – filozofka, która studia magisterskie oraz doktoranckie ukończyła na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pracuje w Zespole Badań nad Filozofią Hermeneutyczną, Poststrukturalizmem i Myślą Feministyczną IFiS PAN. Od 2015 roku członkini zarządu Polskiego Towarzystwa Fenomenologicznego. Zajmuje się problematyką podmiotowości, głównie w obrębie teorii feministycznych, fenomenologii i poststrukturalizmu. Autorka książki O kobiecie, która nawiedza myśl. Kobieta jako figura inności w koncepcji podmiotu Emmanuela Lévinasa (2007).
Przez ostatnich sto pięćdziesiąt lat w filozofii zaszły olbrzymie zmiany, dotyczące nie tylko poruszanych przez nią tematów, ale również sposobu jej uprawiania. Ta przeważnie prywatna i swobodna refleksja ludzi kierowanych naturalną ciekawością i potrzebą badania fundamentalnych zagadnień stopniowo przekształciła się w zwyczajną profesję, uprawianą pod patronatem i nadzorem instytucji, najczęściej państwowych, ocenianą i wynagradzaną niczym praca etatowych urzędników. Choć liczba publikacji filozoficznych stale rośnie, chociaż mnożą się rankingi i listy specjalistycznych czasopism oraz wydawnictw, jakość tej produkcji jest coraz słabsza i z pewnością nie ponadczasowa. Zwykły człowiek, który oczekiwałby przynajmniej prób odpowiedzi na tradycyjne filozoficzne pytania, może poczuć się zawiedziony, a ktoś, kto zna klasyków - znudzony i poirytowany. Jeśli od razu nie spotka się z deklaracją, że tradycyjne pytania są przestarzałe, będzie miał do czynienia albo z ubranymi w uczony żargon banałami, albo mętnymi zaklęciami, albo scjentystyczną paplaniną, małpującą metody i język nauk przyrodniczych lub społecznych. Jeśli dodamy do tego wszechobecne myślenie proceduralne, znajdujące wyraz w tym, że ludzie rozumują i wyrażają się tak, jak sztuczna inteligencja, okaże się, że w tej intrygującej epoce, w której żyjemy, myśl filozoficzna przeżywa głęboki regres. Zebrane w tym tomie teksty są próbą odpowiedzi na pytania o źródła i naturę kryzysu filozofii. Odpowiadając na nie, autor rozważa założenia i wartości leżące u podstaw powszechnie dziś przyjmowanego obrazu świata, technokratyczne i demokratyczne przesądy, których nie tylko nie kwestionuje się, ale zwykle nie dostrzega, a także automatycznie uznawane autorytety, kontrolujące przekaz informacji. Refleksja nad tymi zjawiskami pozwala zrozumieć, dlaczego tak rzadką postawą są dziś w filozofii sokratejska krnąbrność i sceptyczny dystans. Damian Leszczyński - profesor filozofii, publicysta, tłumacz, autor licznych publikacji naukowych z zakresu teorii poznania, filozofii nauki i filozofii polityki, a także esejów i prac popularnonaukowych. Ważniejsze książki: Ciągłość i zerwanie w historii wiedzy (2008), Struktura poznawcza i obraz świata (2010), Realizm i sceptycyzm (2012), Demon zwodziciel (2015), Polityczna eschatologia (2018).
Religio Medici. Religia lekarza (1642) to najbardziej znane dzieło angielskiego lekarza, filozofującego erudyty i pisarza, sir Thomasa Browne'a, Stanowi ono osobiste wyznanie żywionych przezeń przekonań religijnych, które należy odczytywać w kontekście literackim, teologicznym i filozoficznym.
"Osią Religii lekarza jest egzystencjalny motyw autentyzmu własnych przeżyć religijnych, który decyduje o wyjątkowości dzieła Browne’a; jego twórczość pozostaje bowiem świadectwem czasów – czasów nie tylko politycznego i wojennego zamętu, ale też intelektualnego przesilenia – które sprawiały, że we własnym wnętrzu poszukiwano stałego punktu oparcia. Browne odwołuje się do tradycji hermetycznej, ale zna osiągnięcia najnowszej filozofii, a program nowej filozofii Bacona uznaje za swój własny. Zrywa z kalwińskim fideizmem, lecz wskazuje przy tym na redukcjonizm pełnej racjonalizacji przekonań religijnych. Przekonanie o rozgrywającej się w ludzkim wnętrzu „bitwie pod Lepanto” stawia pod znakiem zapytania inne projekty antropologiczne filozofii brytyjskiej tamtych czasów. Kładły one nacisk czy to na rozumność ludzkiej natury (jak u Locke’a czy lorda Herberta), czy to na możliwość osiągnięcia stałej wewnętrznej dyspozycji emocjonalnej pozwalającej na bezstronną ocenę moralną (w tradycji zmysłu moralnego u Shaftesbury’ego, Francisa Hutchesona czy Adama Smitha), czy też wreszcie na konieczność podporządkowania rozumu i emocji wierze w dogmaty religii objawionej (jak u George’a Berkeleya). Wszystkie takie próby Bowne’owi wydawałyby się skażone jednostronnością. Owo natężone wsłuchiwanie się w głos sumienia uwypukla przy tym motyw bardzo rzadko obecny w ówczesnej brytyjskiej filozofii. Później jeszcze o niepowtarzalności ludzkiej egzystencji napomknie Locke w swych rozważaniach na temat tożsamości osobowej, ale z czasem opisy podmiotowości przyjmą inną, nie tak indywidualistyczną postać: Shaftesbury określi warunki emocjonalnej wewnętrznej harmonii, która jest podstawą poprawnego funkcjonowania zmysłu wewnętrznego (potem nazwanego przez Francisa Hutchesona zmysłem moralnym), Berkeley zaś uzna indywidualną ludzką podmiotowość wprost za coś oczywistego i nie będzie jej głębiej badał, tradycyjnie nadając jej charakter substancjalny. Jednakże te analizy będą już pozbawione egzystencjalnego niepokoju, który tak wyraźnie odczuwał Browne."
Ze Słowa od tłumaczy
Przekład: Justyna Czekajewska (Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu) i Adam Grzeliński (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu). Przekład fragmentów poetyckich: Marcin T. Zdrenka (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu).
To książka o człowieku Zachodu O kimś, kto na przełomie wieków doświadcza pewnego rodzaju znużenia, zmęczenia. Kogo codzienność naznaczona zostaje wszechobecnym zużyciem, brakiem drogowskazów, podważeniem wszelkich dotychczasowych oczywistości To książka o kimś, kto w imię ostatecznie mglistych i nieokreślonych emancypacyjnych projektów opuszcza swój dom, bo - tak mu się przynajmniej wydaje - dawno już przestał być jego domem. To rzecz o tym, że ów człowiek porzuca głębsze myślenie, tak naturalną dla człowieka refleksję, że staje się niezwykle pragmatyczny, doraźny, obojętny na prawdę, że przestaje liczyć się z rzeczywistością i zaczyna tworzyć zupełnie nowe światy, że rozmiłowuje się w nieokreśloności, że zdaje się tylko na swoje rozumienia, że przestaje odczuwać jakąkolwiek powinność
"Rozmyślania" Marka Aureliusza składają się z osobistych zapisków cesarza-filozofa, utrzymywanych w formie medytacji i pisemnych ćwiczeń duchowych. Ich siła wyrazu i głębia spojrzenia przez całe stulecia inspirowały filozofów, pisarzy i zwykłych czytelników do refleksji nad miejscem człowieka w świecie odartym ze złudzeń. "Przeżyj życie najpiękniej, a możność tę znajdziesz w duszy" - pisał cesarz-filozof.Od pierwszego polskiego przekładu "Rozmyślań" upłynęło niemal 100 lat. Najnowsze tłumaczenie podąża skrupulatnie za greckim tekstem oryginału, jednak wiernie oddając jego niuanse, zachowuje literackie walory prozy Aureliusza.
Pisany w czasie I wojny światowej rozrachunek Thomasa Manna z niemiecką kulturą i polityką, ideą postępu, oświeceniem, liberalizmem, własną twórczością oraz bratem Heinrichem. To wielowątkowy traktat o intelektualnej panoramie i duchowym klimacie burzliwej wojennej epoki i źródłach ówczesnej umysłowości, w tym o autorach, którzy wywarli na nią wielki wpływ, jak Schopenhauer, Goethe, Nietzsche, Dostojewski, Tołstoj i Rolland. To także ważny głos w dyskusji o politycznym, kulturowym i cywilizacyjnym miejscu Niemiec w Europie oraz ich burzliwych relacjach z Francją głos, który stał się jednym z fundamentów ruchu konserwatywnej rewolucji.Liberalizm myli się, wierząc, że zdoła oddzielić religię od polityki, bez religii polityka wewnętrzna, to znaczy społeczna, nie jest na dłuższą metę możliwa. Człowiek bowiem jest tak urządzony, że pozbywszy się metafizycznej religii, przenosi religijność do sfery socjalnej, religijnie uświęca życie społeczne, co prowadzi albo do wrogiej kulturze społecznej czułostkowości, albo, jako że nie da się zlikwidować antagonizmu społecznego, a obiecane szczęście jakoś nie chce nadejść, do utrwalenia sporów o dobra materialne albo do rozpaczy.Europejczyk [] pragnie przede wszystkim robić interesy, ale załatwiając swoje interesy, chciałby zrealizować po drugie obyczajną, to znaczy postępowo-humanitarną misję. Oto definicja europejskości, jest ona jednocześnie polityką i cywilizacją. To, ku czemu literat cywilizacyjny pragnie wychować nas, Niemców, jest bezcenną, psychologiczną zdolnością utożsamiania moralności oraz interesu, humanitaryzmu i wyzysku, cnoty i pożytku na tym właśnie polega polityzacja
Książka, którą trzymają Państwo w ręku, to zbiór tekstów metodologicznych autorstwa polskich naukowców reprezentujących dziedziny zarządzania w kulturze i zarządzania mediami. To pierwsza w Polsce próba zgromadzenia w jednym tomie doświadczeń autorów zajmujących się tą tematyką. Monografia jest poświęcona metodyce badań dotyczących funkcjonowania rynków kultury i medialnych, podmiotów je tworzących, w tym organizacji i publiczności, relacji pomiędzy nimi oraz wielu innych zagadnień z tego zakresu. Przedstawiono w niej różnego rodzaju podejścia badawcze – zarówno ilościowe, jak i jakościowe. Omówiono rozmaite metody i techniki badań, a także zaprezentowano sposoby ich aplikacji w praktyce. Metodologia badań w sektorze kultury i mediów to publikacja dla badaczy oraz praktyków zarządzania – z pewnością będzie dla nich źródłem użytecznej wiedzy. Metodologia badań w sektorze kultury i mediów stanowi ciekawą próbę przybliżenia Czytelnikom różnych metod wykorzystywanych w badaniach branż kultury i mediów. W książce słusznie zastosowano podejście multidyscyplinarne – zamieszczono w niej rozdziały zarówno osadzone w humanistyce, jak i wykorzystujące dorobek nauk ekonomicznych, w tym narzędzia matematyczne. Słuszność owego podejścia wynika z tego, że tak złożone i specyficzne sektory, jakimi są media i kultura, można i należy badać przy wykorzystaniu różnych metod i podejść. Nic dziwnego więc, że w książce znajdziemy opisy metod jakościowych i ilościowych. Nie traktowałbym jednak tej pozycji jako podręcznika lub przeglądu różnych metod, lecz raczej jak wieloautorską monografię naukową. Wynika to z podejścia autorów poszczególnych rozdziałów, ponieważ niemal każdy z nich skupił się na zilustrowaniu opisywanych metod przykładami ze swoich własnych badań. Stanowi to o sile niniejszej publikacji. Z recenzji dra hab. Patryka Gałuszki, prof. UŁ Ewa Kocój – dr hab., prof. UJ, etnografka, antropolożka kulturowa, profesor nadzwyczajna w Instytucie Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesuje się zagadnieniami trudnego dziedzictwa i pamięci kulturowej oraz problematyką mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych w różnych regionów karpackich i bałkańskich. Stypendystka Fundacji im. Lanckorońskich, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Ministerstwa Edukacji Narodowej w Rumunii i CEEPUS. Laureatka Nagrody im. A. Rojszczaka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, nagrody Narodowego Centrum Kultury za najlepszą pracę doktorską z dziedziny nauk o kulturze w latach 2004–2005 w Polsce. Autorka kilku książek oraz licznych artykułów naukowych wydanych w Polsce i za granicą. Członkini Komisji Bałkanistyki PAN o/Poznań, Komisji Etnograficznej PAU o/Kraków, Komisji Zarządzania Kulturą i Mediami PAU oraz Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Współpracuje ze społecznościami lokalnymi w Polsce, realizując projekty badawcze dotyczące dziedzictwa i pamięci miejsca. Marcin Laberschek– doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauk o zarządzaniu. Pracownik Zakładu Badań Filozoficznych nad Kulturą w Instytucie Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor monografii Symboliczne stanowienie władzy w organizacjach (2018).
Rzadko mówimy w Polsce o tym, że surrealizm nie skończył się w dwudziestoleciu, a jego istota jest transoceaniczna. Romantyczno-antykapitalistyczny charakter surrealnego eksperymentu inspirował po wojnie artystów w Kairze, Meksyku, Turcji, Niemczech, Czechosłowacji, na Haiti i Kubie, w Aleppo i Belgradzie, Brazylii, Tajlandii i na Filipinach. Artyści ci – często krytycznie przywołując program André Bretona – nie godzili się z faktem, że surrealizm narodził się w Paryżu – uważając, że nie ma on źródeł (a jeśli nawet ma – to należy je pożreć!). Nowa książka Jakuba Kornhausera, wytrwałego nawigatora tego, co „wymyka się klasyfikacjom”, to nie tylko opowieść o surrealistach rumuńskich – Gellu Naumie i Gherasimie Luce – ale i o niezbyt rozpoznanych w Polsce przypadkach surrealizmów czeskiego i serbskiego, które na neoawangardowym etapie zahaczały o światowy ruch konceptualny, a także o surrealistycznych przesłankach poezji konkretnej i o polskiej, awangardowej Nowej Fali. Być może takie neoawangardowe przebitki sprawią, że będzie w końcu można mówić również o polskim surrealizmie. Prof. dr hab. Joanna Orska Surrealistyczna tragedia daje oczywiście możliwość wyzwolenia – od nawyków i nudy codzienności po lęki kastracyjne i inne traumy zalegające w zakamarkach id. A jednak zmagania z tym, co oferuje „boczny, iluzyjny świat”, pełen fałszywych bytów, tropów i „daremnych ułud”, nie dają ukojenia. Zwalczanie egzystencjalnego lęku konwulsyjnym przerażeniem niesie z sobą ryzyko popadnięcia w otchłanie „niebezpiecznych krajobrazów” niczym w czeluści czyśćcowe (zresztą Breton chętnie podbierze tę wizję myśli chrześcijańskiej w swoich manifestach). Omawiane w niniejszej książce teksty literackie są zapisem zmagań z tym lękiem. Niezależnie od tego, czy weźmiemy do ręki poematy Gellu Nauma z nomadycznymi podmiotami – i nomadycznymi przedmiotami – w rolach głównych, czy prozy Gherasima Luki, który uchyla w nich nieedypalne furtki, powinniśmy przygotować się na niespodzianki, poddać się ryzyku „wykolejenia”. To samo stanie się, gdy zerkniemy na inspirowane surrealizmem lub z surrealizmem dyskutujące prace twórców neoawangardy – tych profesjonalnych lub nieświadomych artystycznej misji (patrz: rozdział o smartach). Podłoża tego lęku, obecne w pracach i manifestach ruchu, wiążą się jednak z niejasnym statusem surrealizmu, w tym surrealizmu rumuńskiego. Bo owszem, można surrealizm zamknąć w kleszcze definicji, skoro sam Breton w Manifeście surrealizmu pozwala sobie na podobną zagrywkę (stąd wiemy przede wszystkim, że surrealizm to rzeczownik rodzaju męskiego). Tylko po co? Jakub Kornhauser – doktor literaturoznawstwa, poeta, tłumacz, eseista, krytyk literacki, edytor. Współzałożyciel i pracownik Ośrodka Badań nad Awangardą przy Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, adiunkt w Instytucie Filologii Romańskiej UJ. Zajmuje się przede wszystkim teorią awangardy i historią ruchów awangardowych, poezją eksperymentalną i współczesną kulturą krajów romańskich oraz Europy Środkowej. Autor trzech monografii naukowych, ostatnio Preteksty, posłowia. Małe kanony literatury światowej (2019), (współ)redaktor kilkunastu innych, ostatnio Polityki/awangardy oraz Najnowsze literatury romańskie. Samotność i wykorzenienie (obie 2021). Zastępca redaktora naczelnego czasopisma naukowego „Romanica Cracoviensia”, redaktor prowadzący serii wydawniczych awangarda/rewizje (Wydawnictwo UJ), Rumunia Dzisiaj (Universitas), wunderkamera (Instytut Mikołowski). Na język polski przekładał książki m.in. Dumitru Crudu, Gherasima Luki, Henriego Michaux, Gellu Nauma, Miroljuba Todorovicia, ostatnio kobalt Claudiu Komartina (2022). Laureat Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej (2016) za tom poematów prozą Drożdżownia, nominowany do tej nagrody również za Dziewięć dni w ścianie (2020). Za książkę z esejami rowerowo-krakowskimi Premie górskie najwyższej kategorii wyróżniony w roku 2021 Nagrodą Znaczenia i nominacją do Nagrody Literackiej Gdynia.
Aby przewidzieć przyszłość, należy poznać przeszłość, ponieważ wszystko, co na świecie się dzieje, ma swój odpowiednik w minionych czasach Niccolo Machiavelli Machiavelli został surowo oceniony przez potomnych. Jego Księcia okrzyknięto podręcznikiem dla amoralnych tyranów, ale przecież opisane w nim doktryny nie zostały odkryte przez Machiavellego. On jedynie miał odwagę opisać to, co praktykowali inni, aby rządzić skutecznie i zapewnić przetrwanie państwa. Zasady spisane w Księciu obowiązują zresztą po dziś dzień - tam, gdzie dochodzi do konfliktu moralności i polityki, ta druga święci tryumfy. Historie florenckie są jednym z najważniejszych dzieł Machiavellego, napisanym w latach 1521 - 1525 i zadedykowanym papieżowi Klemensowi VII. W pierwszej księdze renesansowy filozof opisał kluczowe wydarzenia z przeszłości Italii, aby w drugiej skoncentrować się na historii Florencji. Dzieło to charakteryzuje się prostą, logiczną narracją, dzięki której autor skutecznie podtrzymuje zainteresowanie czytelnika. Jest to zresztą nie tylko pozycja historyczna, ale również traktat o polityce, kulturze i społeczeństwie. Machiavelli zawarł w niej najważniejsze refleksje dotyczące konfliktów społecznych i politycznych, oparłszy się na rozważaniach o sytuacji średniowiecznej i renesansowej Florencji. Te przemyślenia dotyczące istoty władzy i tego, jaki jej rodzaj i jakie sprawowanie przyczyni się do wzrostu zamożności i znaczenia państwa, pozostają w zadziwiający sposób aktualne. Także dziś bowiem konflikt polityczny jest grą, której stawkę stanowią wolność, godność, odpowiedzialność, dobrobyt i samostanowienie. I właśnie o tym są Historie florenckie Machiavellego. Czasami trzeba jako dobro oceniać mniejsze zło Niccolo Machiavelli
Piotr Kendziorek ukazuje problematykę Zagłady w świetle europejskiej filozofii drugiej połowy XX wieku. Śledzi, jak kluczowi intelektualiści i filozofowie tego okresu odnosili się do kwestii społeczno-kulturowych źródeł nazizmu i zagłady Żydów. W poszczególnych rozdziałach poddaje analizie jeden lub dwa teksty, które uważa za najważniejsze w dorobku wybranych przez siebie myślicieli w perspektywie ich wkładu w refleksję filozoficzną nad antysemityzmem i nazizmem w kontekście Zagłady. Uważnie analizując przede wszystkim koncepcje niemieckich i francuskich myślicieli związanych z szeroko rozumianą teorią krytyczną oraz myślą poststrukturalistyczną – takich jak Theodor Adorno, Max Horkheimer, Jacques Derrida, Jean-François Lyotard – a także uwzględniając spuściznę Martina Heideggera, stawia hipotezę o wielkiej mocy: Zagłada odmieniła filozofię europejską XX wieku i XXI wieku, jak pisze prof. Szymon Wróbel, w sposób nieodwołalny i nieodwracalny.
Nikt dotychczas tak jak Piotr Kendziorek nie przemyślał problemu Zagłady, to jest nikt w Polsce nie odważył się tak jednoznacznie uczynić z Zagłady problemu ściśle intelektualnego. Dzięki tej książce zacząłem myśleć o filozofii współczesnej ściśle w kategoriach Zagłady i zastanawiam się obecnie, w jakim stopniu filozofia XX i XXI wieku jest po prostu i tylko filozofią „po Zagładzie”. Oznacza to, że Szoah odmieniło filozofię nieodwołalnie i nieodwracalnie. Filozofia przed i po Szoah to zupełnie inna filozofia. Jednocześnie książka Piotra Kendziorka odważnie i stanowczo przekonuje czytelnika, że historia intelektualna nie musi być historią nieafektywną i apolityczną. Przeżywanie i myślenie nie muszą być skonfliktowane, tak jak polityka i obiektywne badanie nie muszą sobie bezwzględnie przeszkadzać.
fragment recenzji dr. hab. Szymona Wróbla
dr Piotr Kendziorek – historyk idei i filozof, pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego. Autor m.in. książek Antysemityzm a społeczeństwo mieszczańskie (2005), Żydowski ruch spółdzielczy w Polsce w pierwszej połowie XX wieku (2020).
Kompendium wiedzy o wampirach i wilkołakach występujących w literaturze, sztuce i filmie, ilustrowane fragmentami tekstów literackich i przedstawieniami graficznymi. Obejmuje dzieje wampirów od antyku po XX wiek oraz uwzględnia mitologie germańskie, słowiańskie, romańskie, skandynawskie, węgierskie. Wilkołactwo i wampiryzm, dwa aspekty mitu przemiany człowieka w niebezpieczną, "obcą" istotę, to fascynujący fenomen szeroko rozumianej historii kultury. Erberto Petoia śledzi wyobrażenia wampira i wilkołaka występujące zarówno w literaturze (od Homera, Petroniusza, Owidiusza, po Polidoriego, Hoffmana, Stokera, Pavesego...), jak i w wyobraźni ludowej. Ten przegląd jest wynikiem skrupulatnych badań naukowych (m.in.: lingwistycznych, kulturowych, psychopatologicznych), pozostając jednocześnie zapisem niezwykłej przygody w krainie ludzkiej wyobraźni - przygody odbywającej się zarówno w czasie (od dzieł klasycznych do wytworów kultury masowej), jak i przestrzeni (w krajach skandynawskich, we Francji, Włoszech, Rumunii, wśród ludów słowiańskich...). Poprzez itinerarium trwające tysiąc lat i przebiegające przez najważniejsze kultury europejskie, niniejsza książka prezentuje historię tych dwóch niepokojących zjawisk, których personifikacje poruszały duszę ludzką począwszy od zamierzchłych czasów i które były obecne w prawie wszystkich kulturach. Uważane za postacie demoniczne jeszcze w czasach nie tak odległych, wilkołaki i wampiry dotarły do naszych czasów ze świata starożytności klasycznej poprzez średniowiecze. Sposób postrzegania wampirów i wilkołaków w kulturze zachodnioeuropejskiej silnie zależał i nadal od znaczenia nadawanego im przez teologię i demonologię katolicką. W kulturze współczesnej częściowo utraciły one swój aspekt groźnych i tajemnych postaci z piekła rodem, a oświetlone światłem "Boga rozumu", są badane jako przedstawiciele zjawisk zarówno kulturowych, jak i patologicznych i dodatkowo umieszczane w kontekście problematyki wierzeń dotyczących transformacji człowieka w zwierzę. W ten sposób również wampir, ze względu na to, że żywi się krwią, jest często traktowany jak postać zwierzęca. Za głośną postacią Hrabiego Drakuli i mniej znanych likantropów literackich, mamy do czynienia z długą tradycją i ogromnym dziedzictwem kulturalnym legend, postaci demonicznych i przerażających (niekiedy postaci historycznych). Są to projekcje odwiecznych lęków, które w ciągu stuleci obecne były w Europie, znajdując w końcu właściwą interpretację dzięki badaniom antropologów czy psychopatologów.
Książka stanowi monografię filozofii politycznej Hegla ujmowanej w perspektywie dwóch zjawisk granicznych dla jego systemu: wojny i motłochu. Oba fenomeny społeczno-historyczne nie pozwalają gładko się wpisać w Heglowską teorię polityczną: są jej ślepą plamką, która stawia opór i otwiera na niedające się opanować sprzeczności. Myśliciel czyniący ze sprzeczności podstawową zasadę swojej filozofii zostaje tym samym zaskoczony sprzecznościami, których nie potrafi skutecznie pojednać. To napięcie pomiędzy filozoficzną teorią antagonizmu a rzeczywistym antagonizmem społecznym zewnętrznym w wojnie pomiędzy narodami oraz wewnętrznym w eksplozji motłochu w społeczeństwie kapitalistycznym jest centralnym zagadnieniem książki. Autor, rekonstruując myśl polityczną Hegla, prowadzi także dyskusję z najważniejszymi komentarzami i interpretacjami niemieckiego filozofa, od Karola Marksa począwszy, przez Alexandrea Kojevea i Gyrgya Lukcsa, na Marku Siemku i Slavoju iku skończywszy. Może przesadzam, ale mówię to z najgłębszego przekonania, tekst pracy wygląda jak Luwr. W każdej sali rozdziale, podrozdziale czy podpunktach stajemy przed kolejnymi obrazami. I trudno zatrzymać wzrok przy jednym, gdyż autor wciągając czytelnika do lektury prowadzi do kolejnego obrazu.[z recenzji Profesora Wojciecha Kaute] Zamysł radykalnego i pogłębionego odczytania w filozofii Hegla zasady antagonizmu jako fundującej nowoczesną polityczność, a także ukazania wojny i motłochu jako granic, ograniczeń i przeszkód w rozwoju systemu etyczności i społeczeństwa obywatelskiego () zrealizowano w sposób przemyślany, udokumentowany, przekonujący i oryginalny.[z recenzji Profesor Ewy Nowak] Bartosz Wójcik (ur. 1990), filozof i historyk idei. Adiunkt w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. W 2022 roku obronił tam doktorat poświęcony wojnie i motłochowi w filozofii Hegla. W latach 2017-2022 realizował w ISP PAN projekt badawczy Filozofia negatywności Hegla i ika finansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki. Jest redaktorem naczelnym czasopisma naukowego Praktyka Teoretyczna. Publikował liczne artykuły i recenzje naukowe, na łamach min. Civitasu, Kronosa, Tekstów Drugich, Widoku, FA-artu i Athenaeum.
"Adam Olczyk oddaje świat i poglądy Leszka Kołakowskiego z punktu widzenia jego stosunku i nastawienia do ważnych zjawisk, zdarzeń, kultury, prawa oraz ludzi, a także ocen tychże. Sympatyzując, jak można sądzić, z bohaterem swojego opracowania, Autor wskazuje jego niepopularne dziś, nieaktualne i czasem niesłychanie krytykowane poglądy i postawy życiowe Kołakowskiego; usprawiedliwia je życiorysem i uzasadnia etapem twórczości filozofa. Jednocześnie prezentuje swojego bohatera jako filozofa otwartego na zmiany, gotowego na nowe argumenty, otwartego, niezależnego i nieskostniałego, któremu nie można postawić zarzutu koniunkturalizmu czy mimikry". prof. dr hab. Małgorzata Król, Uniwersytet Łódzki "Ostateczny efekt prowadzonej przez Autora analizy myśli filozoficznej sceptycznego metafizyka jest pesymistyczny. Jesteśmy skazani na niepewność immanentną filozoficznej narracji sensotwórczej, którą Autor trafnie uznaje za rdzeń myślenia metafizycznego. Przykład Leszka Kołakowskiego pokazuje dobitnie, że poszukiwanie trwałych fundamentów ładu aksjologicznego organizującego naszą rzeczywistość społeczną, nigdy nie prowadzą do ostatecznych i niepodważalnych rozstrzygnięć". prof. dr hab. Zbigniew Pulka, Uniwersytet Wrocławski Adam Olczyk - doktor w dziedzinie nauk społecznych w dyscyplinie nauki prawne, adiunkt w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, radca prawny zajmujący się w sprawami dotyczącymi prawa podatkowego, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego na kierunkach Prawo oraz Filozofia; przez lata związany z Naczelnym Sądem Administracyjnym; sekretarz redakcji czasopisma naukowego "Analizy i Studia CASP"; jego zainteresowania naukowe, obok prawa podatkowego, skupiają się również na teorii i filozofii prawa.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?