Sztuka wojny dla kobiet. Jak wygrywać bez walki Klasyczny traktat Sun Tzu, Sztuka wojny, pozwolił wielu pokoleniom mężczyzn odnosić sukcesy, czy to na wojnie, czy to w wielkim biznesie. W końcu i jedno, i drugie jest traktowane jako domena mężczyzn. Tymczasem kluczowe koncepcje Sun Tzu mogą się doskonale przełożyć na taktykę prowadzącą do sukcesu także kobiety. To w końcu żadna tajemnica, że na najwyższych stanowiskach w polityce i biznesie jest ich wciąż niewiele: osiąganie ambitnych, osobistych celów w nierównym środowisku, w którym dominują mężczyźni, jest dla kobiet trudniejsze. Ta książka jest interpretacją Sztuki wojny przeznaczoną dla kobiet, które chcą w pełni wykorzystać swój potencjał, uwolnić ukrytą w sobie siłę i mieć poczucie osobistej satysfakcji, a jednocześnie uniknąć niepotrzebnych konfliktów i zachować swoją uczciwość. Dzięki lekturze zrozumiesz zasady rządzące wszystkimi ludzkimi relacjami i dowiesz się, jak z łatwością osiągnąć swoje cele i zdobyć należny Ci szacunek. Uzyskasz świadomość, kim jesteś i w jaki sposób wykorzystać swoje cechy dla własnej korzyści. Nauczysz się zwyciężać, nim wojna w ogóle się rozpęta: w sposób subtelny, pokojowy i z minimalną ilością wrogości. Prędko się przekonasz, że zwyciężanie jest przyjemne. I że rodzi sukcesy w dowolnym innym otoczeniu! Dowiedz się, jak: wykorzystać swoje przewagi i przeciwności skutecznie planować działania i kontrolować otoczenie zarządzać, komunikować i przewodzić ludziom atakować, bronić się, zawiązywać sojusze działać i stale się rozwijać Sun Tzu był synem wojskowego i królewskim doradcą. Do dziś jest znany jako genialny taktyk i myśliciel. Odniósł legendarne sukcesy wojskowe. Zawsze dążył do zwycięstwa przy minimalnym koszcie. Największym ze zwycięstw jest to, które nie wymaga walki Sun Tzu
Spinoza, podejmując pracę nad tym krótkim traktatem, postawił sobie za cel utorowanie rozumowi najlepszej drogi do prawdziwej wiedzy. Wiedzy, która daje rozeznanie w naturze świata, w tym również własnej, i pozwala na nowe urządzenie sobie życia. Chodzi bowiem Spinozie o to, by zwrócić swoje uczucia ku czemuś, co będzie dawało oparcie i uczuć tych nie zawiedzie; innymi słowy: by uchronić się przed cierpieniem za pomocą pracy intelektu. Etyka w porządku geometrycznym dowiedziona (Ethica ordine geometrico demonstrata) stanowi fundamentalne dzieło Spinozy. Holenderski filozof wyłożył tu subtelną, posiadającą wyraźnie mistyczne korzenie, wizję wszechświata jako rzeczywistości zawierającej się i rozwijającej wewnątrz istoty boskiej i przez samo to znajdującej w bóstwie uzasadnienie oraz sensowność. Stosując porządek wywodu wzorujący się na sposobie prowadzenia rozumowania zapoczątkowany przez Euklidesa, Spinoza podejmuje wysiłek stworzenia filozoficznego, bezpiecznego schronienia przed wyzwaniami ideowymi swego czasu: ze strony racjonalizmu, materializmu czy determinizmu, a także przed niestabilnością natury ludzkiej, skłonnej raczej do ulegania emocjom i wrażeniom niż do pracy emocjonalnej.
W "Listach starego diabła do młodego" piekielna ekscelencja, podsekretarz stanu w piekle, wymienia urzędowe listy ze swoim podwładnym. Jest nim jego bratanek, młodszy diabeł, który ma okazać swoje zdolności w służbie kusicielskiej. Za tym humorem, dowcipem, elegancją, za tą dociekliwością i przewrotnością kryją się ważne przesłania i pytania. Najważniejsze z nich to pytanie o rolę i miejsce zła w świecie stworzonym przez Boga.
Po Prouście francuska literatura celebruje szaloną miłość razem z Bretonem i Aragonem, przemienia się w filozofię wraz z Sartrem, staje się polityką z Malraux, moralnością wraz z Camusem czy też spojrzeniem flaubertowskim wraz z minimalizmem Blanchota i Nouveau Roman, i w końcu, wraz z Célinem, rywalizuje z proustowskim poszukiwaniem emocji, choć sprawia wrażenie, jak gdyby odrzucała jego „francusko-jidyszowy” styl i seksualność. Spośród nielicznych autorów zwracających uwagę na Prousta to Blanchot – i jego orfizm – uprzywilejowuje implozję pustki, która powiększa sferę Czasu odnalezionego. Niemniej jednak owa przenikliwość pozostaje zależna od milczenia w kwestii brutalności zła, które u Prousta jest samotnym rewersem niestałości Bytu. Upierać się przy amoralizmie proustowskiego dzieła będzie dwóch podziwiających go pisarzy: katolicki moralista interesujący się rozkoszami piekielnymi, który go opłakuje – czyli Mauriac – oraz badacz doświadczenia mistycznego, który go wychwala – którym jest Bataille. Natomiast poważny Walter Benjamin będzie się zastanawiał nad tym „eleackim” szczęściem tych odmiennych „materii”. Pełnia proustowskiego doświadczenia – zmysłowa, sztuczna, bluźniercza – ciągle nam się wymyka.
Gilles Deleuze komentuje tę proustowską koncepcję homoseksualizmu z rzeczowością filozofa, który zrozumiał odkrycie Freuda: odróżnia homoseksualizm „ogólny i ścisły” od homoseksualizmu „lokalnego i nieścisłego”. Ten ostatni opiera się na „współistnieniu fragmentów dwóch płci, cząstkowych przedmiotów, które nie mogą się ze sobą porozumieć”, oraz na „oddzieleniu od siebie płci-narządów”. Całość zmierza tutaj w kierunku „transseksualizmu jako ostatecznego poziomu Proustowskiej teorii”.
Homoseksualista jest produktem społecznego odrzucenia, a jego poczucie winy nie istniałoby bez owego wykluczenia, bez owego ostracyzmu, na jaki skazuje go kontrakt społeczny. Proust podkreślał, jak bardzo homoseksualizm jest społecznym artefaktem, i połączył homoseksualistę z Żydem, jako że oboje są ofiarami normatywnej nietolerancji. Do tego protestu narrator dodaje również szczegółowy opis psychotycznej mocy uniwersalnego transseksualizmu. Wszyscy jesteśmy hermafrodytyczymi roślinami i bąkami, lecz niektórzy są nimi bardziej niż inni, aż do szaleństwa, tak jak Palamed z Guermantes’ów, baron Charlus, książę Brabancki, książę de Carency, książę des Dunes, dziedzic de Montargis, książę d’Agrigente, etc. Pani de Guermantes nie waha się mówić, w jego kontekście, o „szaleństwie”. Szaleństwie, które narrator wydaje się sam znać na tyle, że o nim śni: „Otóż śniło mi się, że pan de Charlus ma sto dziesięć lat i że wyciął właśnie kilka policzków własnej matce; że pani Verdurin kupiła za pięć miliardów bukiecik fiołków”. Nikt nie potrafiłby być bardziej szalony. Jeśli wierzyć Freudowi, w postaci ze snu zawsze jest coś ze śniącego. Zatem Charlus policzkujący swoją matkę Verdurin… Cierpienie i śmiech narratora.
Bezsprzecznie, baron wykazuje osobliwe symptomy. Najpierw jego oczy, „rozszerzone uwagą”, „nadzwyczaj żywe”, rzucają „żarliwe spojrzenie, śmiałe, ostrożne, szybkie i głębokie zarazem”, raz po raz roztargnione „z natrętną przesadą”. Oczy „niby szczelina, niby strzelnica, której nie mógł zatkać”, „spuszczone jezuicko”, zdradzają cechy uwięzionej i rozregulowanej energii bąka albo, jeszcze brutalniej, „maszyny palnej, niezbyt bezpiecznej nawet dla tego, kto, nie będąc całkowicie jej panem, nosił ją w sobie, w stanie chwiejnej równowagi i zawsze gotową wybuchnąć”. Na szczęście najczęściej owemu materiałowi wybuchowemu udaje się znaleźć odpowiednie zastosowanie, np. w „racach jego wymowy”. Lecz niekiedy pewien rodzaj obraźliwej i raniącej werbalnej niewstrzemięźliwości odkrywa nagle „maszynę” rozregulowaną.
Apokalupto bez wątpienia było dobrym słowem dla hebrajskiego gala. Apokalupto – wyjawiam, odsłaniam, odkrywam, ujawniam rzecz, która może być częścią ciała, głową lub oczami, częścią sekretną, płcią lub czymkolwiek, co może być ukryte, rzeczą tajemną, rzeczą zakrytą, rzeczą, która pozostaje w ukryciu i nie jest artykułowana, może być wyrażona, ale która nie potrafi, albo której nie wolno odsłaniać ani wyprowadzać na światło dzienne. Apokekalummenoi logoi to epizodyczne uwagi. Jest to więc rzecz tajemnicy lub pudenda. Być może byłoby konieczne – i myślałem przez moment o zrobieniu tego – by zebrać lub wydobyć wszystkie znaczenia tłoczące się wokół hebrajskiego gala, przyglądając się kolumnom i kolosom Grecji, obcując z galaktyką pod Drogą Mleczną, której konstelacja ostatnio mnie fascynuje. Co ciekawe, znaleźlibyśmy tam znowu takie znaczenia, jak te w kamieniu, na kamiennych tablicach, cylindrach, pergaminach lub księgach, zwojach, które określają ideę obnażenia [mise a nu], specyficznie apokaliptycznego odsłonięcia, wyjawienia tego, co do tej pory pozostawało spowite, odseparowane, zatajone, na przykład ciało, kiedy zdjęte zostaje ubranie lub żołądź, kiedy napletek zostaje usunięty przy obrzezaniu. A tym, co zdaje się najbardziej godne uwagi we wszystkich tych biblijnych przykładach, jakie udało mi się znaleźć, a które muszę pozostawić bez komentarza, jest fakt, że gest obnażenia lub wystawienia na widok – ten ruch apokaliptyczny – jest tutaj bardziej poważny, niekiedy bardziej winny i bardziej niebezpieczny, niż to, co następuje potem i czemu może on dać początek, na przykład stosunkowi płciowemu. fragment książki O apokalipsie
FILOZOFIE LUDWIGA WITTGENSTEINA Tradycyjnie pisze się o nim jako o autorze dwóch filozofii. Wczesnej – zawartej w Tractatus logico-philosophicus ogłoszonym w 1922 roku – i późnej, której podstawę stanowiły wydane pośmiertnie w 1953 roku Dociekania filozoficzne. Jednak po 1945 roku Wittgenstein zapisał wiele uwag na temat, jak sam to określał, filozofii psychologii. Z kolei pod koniec życia, w 1969 roku, wydał swoje ostatnie zapiski – O pewności. Katarzyna Gurczyńska-Sady i Wojciech Sady, uznani profesorowie filozofii, analizują te najważniejsze dzieła Wittgensteina i pokazują, jak kształtowały one jego myśl. Ponadto prezentują poglądy osób, które miały znaczący wpływ na filozofię Wittgensteina, a także omawiają recepcję jego myśli za życia. Życie i filozofia Ludwiga Wittgensteina to niezwykle wnikliwe wprowadzenie do filozofii jednego z najwybitniejszych myślicieli XX wieku. To książka nie tylko dla wykładowców i studentów pragnących zgłębiać wiedzę na temat Wittgensteina, ale również dla wszystkich miłośników i pasjonatów filozofii, psychologii oraz językoznawstwa.
Autor tego zbioru esejów, filozof sztuki Arthur C. Danto (1924-2013), przedstawia w nich pewną wersję popularnych tez o "końcu", wśród których największą sławę zyskała teza Fukuyamy o końcu historii. Tę świecką eschatologię w Heglowskim duchu Danto zastosował do terytorium estetyki, głosząc "koniec sztuki". Wywarł w tej mierze znaczny wpływ, jako że był wszechstronnym myślicielem, który początkowo, w latach 60. XX wieku, starał się z perspektywy filozofii analitycznej przyswoić Ameryce myśl "kontynentalną". W latach 70. powrócił do dziedziny, od której zaczął w młodości (studiował malarstwo). W "Czym jest sztuka", swojej ostatniej książce (2013, wyd. pol. Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2016), zdefiniował sztukę jako "ucieleśnione znaczenie". W niniejszym zbiorze pyta, czym ono jest, gdy "dzieło", np. Pudełko Brillo Warhola niczym się fizycznie nie różni od rzeczywistych takich pudełek w sklepie. Na tym właśnie polega "koniec sztuki": sztuka dochodzi do pytania o siebie i to obiera sobie za "temat". Tylko tą drogą może dochodzić sensu owego pudełka, który tradycyjnej filozofii sztuki i krytyce artystycznej się wymyka. Koniec sztuki, "posthistoryczna" epoka sztuki autoreferencyjnej, nie oznacza, że twórczość artystyczna ustaje. Trwa nadal, uważa Danto, lecz tworzy uwolniona od historii i od kanonu stylu. Sztuka posthistoryczna może wszystko. "Nic nie jest wykluczone", twierdzi autor w dość postmodernistycznym duchu, ale zgodnie z logiką swojego wywodu.
Błyskotliwe wprowadzenia w prace kluczowych filozofów i najważniejsze idee filozofii. Autorami poszczególnych tomów serii, wydanej w oryginale przez Oxford University Press, są wybitni specjaliści w prezentowanych obszarach.Georg Wilhelm Friedrich Hegel jest uznawany za najbardziej wpływowego filozofa XIX i XX wieku. Jego myśli i idee stanowiły punkt odniesienia dla wielu wybitnych myślicieli - między innymi Karola Marksa czy Ludwiga Feuerbacha. Peter Singer prezentuje biografię Hegla i opisuje czasy, w których żył, a następnie omawia niektóre spośród najtrudniejszych aspektów jego filozofii. Analizuje także najważniejsze idee i dzieła Hegla, objaśniając w jasny i przystępny sposób kwestie uważane za trudne i skomplikowane.
Jeden z najważniejszych tekstów kultury powstałych w XX wieku. Erudycyjny esej o Bogu i człowieku z posłowiem Olgi Tokarczuk.Kolejna odsłona serii "Inne Konstelacje"Carl Gustav Jung w Odpowiedzi Hiobowi podejmuje się prawdopodobnie najtrudniejszego zadania w całej swojej karierze. Uczony czyta Księgę Hioba i na podstawie tej wstrząsającej także w dzisiejszych czasach części Starego Testamentu przeprowadza odważną i intelektualnie pobudzającą psychoterapię Boga.Dlaczego Bóg postanowił ukarać Hioba i odrzeć go z godności? Co zachowanie Boga, nieubłagane i pozbawione pierwiastka dobra, może nam powiedzieć o chrześcijaństwie i naszej cywilizacji? I wreszcie: jaką rolę do odegrania ma sam Hiob czyli człowiek?Jung tworzy niezwykły koncept zgodny ze swoją wizją ludzkiego umysłu, psychiki i rozumu, jednocześnie odpowiadając na kluczowe pytania, które towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów. Jung miał pisarski talent. Tradycyjny porządek myśli i umiejętność cierpliwego dowodzenia krok po kroku pomagają zrozumieć wielokontekstowy i czasem erudycyjny tok myślenia tego uczonego. Chciałabym zwrócić uwagę na ton tej książki: jeśli nie jest to sarkazm, to na pewno jest on lekko ironiczny ze szczyptą szczególnego Jungowskiego humoru - rzecz w takich tekstach niebywała. Ma się wrażenie, że w ten sposób autor chce rozładować gromadzące się w nas, czytających, napięcie. Mówimy wszak o rzeczach fundamentalnych i śmiertelnie poważnych.(z posłowia Olgi Tokarczuk)
Ralph Linton (1893-1953) - amerykański socjolog, kulturoznawca, antropolog kultury, prof. Uniw. Columbia i Yale, prowadził badania terenowe społeczności pierwotnych,na Madagaskarze, autor kilku książek i setek artykułów naukowych. "Kulturowe podstawy osobowości" to obok "Study of Man" jedna z jego najważniejszych książek. Zajmuje się w niej relacjami, związkami kultury z osobowością oraz twierdził - jak pisze prof. Szacki (w :Historia myśli socjologicznej") - iż żadna jednostka nie zna i nie może znać całości kultury, w jakiej uczestniczy; nie wyraża w swym zachowaniu wszystkich jej wzorów. Każde społeczeństwo, poczynając od najbardziej prymitywnych, dzieli swych członków na różne kategorie, a każdej z tych kategorii odpowiadają inne "sektory kultury". Z każdą z tych kategorii związane są inne oczekiwania, każda specjalizuje się w innym rodzaju działalności. Uczestnictwo jednostki w kulturze uwarunkowane jest przez jej miejsce w strukturze społecznej, czyli przez jej status. I dodaje: Wpływ zbiorowości na jednostkę okazywał sięzwiązany nie tylko z istnieniemwspólnej kultury, ale i ze zróżnicowaniem oczekiwań kierowanych pod adresemposzczególnych członków społeczeństwa zależnie od ich statusu. Mimo upłuwu lat tezy Lintona ciągle wydają się aktualne, a jak pisał autor: Badania nad jednostką, kulturą i społeczeństwem oraz ich różnorodnymi wzajemnymi współzależnościami są odpowiedzią na antyczne wezwanie: Człowieku, poznaj samego siebie. Książka Lintona probuje spełnić to wezwanie.
Platon (427 p.n.e.- 347 p.n.e.) - grecki filozof, uczeń Sokratesa, założyciel Akademii, twórca idealizmu i racjonalizmu. Mozna wręcz powiedzieć, że nie byłoby filozofii bez Platona. Napisał 35 dialogów. Laches, czyli O odwadze; Charmides, czyli O umiarkowaniu; Lyzis, czyli O przyjaźni to dialogi zaliczane do wczesnego okresu twórczości Platona i są to dialogi sokratyczne, co w tym wypadku oznacza, iż są one nakierowane na kwestie etyczne. I. LACHES (dialog o odwadze; majeutyczny)(Określenie majeutyczny wywodzi się od greckiego słowa majeutikos, oznaczającego położniczy. Sokrates wskazywał (np. w Teajtecie), że podobnie jak jego matka położna maja) pomagająca przyjść na świat dzieciom tak i on jest tylko tym, który sam wiedzy nie posiada,ale za to pomaga jej przyjść na świat, wydobywa ją od rozmówcy).Laches stanowi naturalne wprowadzenie do grupy siedmiu dialogów granicznych, lokujących się między Gorgiaszem a dialogami średnimi (Ucztą, Fedonem i Państwem) to właśnie tutaj jest miejsce na znaczące rozwinięcie Platońskiej myśli.Owe dialogi graniczne to: Laches, Charmides, Eutyfron, Protagoras, Menon, Lizys i Eutydem; tworzą dość zróżnicowaną grupę dialogów: być może jedyne, co je łączy, to ich aporyczna struktura.II. CHARMIDES (dialog o umiarkowaniu; badawczy)(Charmides należy do dialogów diegematycznych (diegematyczny opowiedziany, narracyjny;od gr.diegemenos opowiedzieć); Diogenes Laertios zaliczył Charmidesa do dialogów peirastycznych (peirastyczny badawczy, kuszący, próbujący, sprawdzający; od gr. peirastikos)).W dialogu funkcję narratora pełni Sokrates, ale ponieważ relacjonuje on rozmowę, w której brał udział, jest więc także jednym z bohaterów dialogu.Obok zaskakującego doboru rozmówców największą osobliwościąCharmidesa jest znajdująca się w centrum poruszanej tu problematyki wysoce niejednoznaczna teza, że umiarkowanie (sophrosyme rozwaga, opanowanie) jest wiedzą o samej sobie, wiedzą o wiedzy czy też samowiedzą, a nie wiedzą o czymś innym.III. LIZYS (dialog o przyjaźni; majeutyczny)(Lizys należy do dialogów diegematycznych (diegematyczny opowiedziany, narracyjny; od gr.diegemenos opowiedzieć); Diogenes Laertios zaliczył Lizysa do dialogówmajeutycznych (majeutyczny od greckiego słowa majeutikos oznaczającegopołożniczy). O kontrowersjach, jakie budzi i budził Lizys zaklasyfikowany do dialogów mniejszych,określanych jako wczesne, sokratyczne czy aporyczne, szeroko napisano w przypisie 137).Podobnie jak w Charmidesie, tak i w Lizysie funkcję narratora dialogu pełni Sokrates; i znów, tak jak w Charmidesie, Sokrates występuje w podwójnej roli: i jako relacjonujący rozmowę, i jakoowej rozmowy uczestnik.
Niniejszy tom zbiera niemalże całość tekstów Gilles’a Deleuze’a opublikowanych we Francji i za granicą między 1953 i 1974 rokiem – to znaczy od momentu, w którym ukazała się jego pierwsza książka Empiryzm i subiektywność, aż po debaty toczone wokół wydania, wraz z Félixem Guattarim, Anty-Edypa. Zbiór ten składa się zasadniczo z artykułów, zapisów konferencji, przedmów, wywiadów i wykładów, które zostały już opublikowane, ale nie znalazły się dotąd w żadnej z książek Deleuze’a. Jedyne warunki postawione przez Deleuze’a były następujące: żadnych tekstów sprzed 1953 roku i żadnych publikacji pośmiertnych czy wziętych z niezredagowanych rękopisów. Znajdziemy tu wprawdzie kilka tekstów uprzednio niewydanych, ale wszystkie one figurują w bibliografii z roku 1989. Zbiór ten chce więc udostępnić czytelnikom teksty trudno dostępne, rozproszone w czasopismach, dziennikach, publikacjach zbiorowych, itp.Chodzi tu raczej o odnalezienie mitologicznego życia bezludnej wyspy. Robinson, mimo swej porażki, udziela nam wskazówki: potrzebny był mu najpierw pewien kapitał. Jeśli idzie o Zuzannę, punktem wyjścia jest sytuacja oddzielenia. Żadne z tych dwojga nie nadawałoby się do życia w parze. Należy jednak odzyskać mitologiczną czystość tych trzech podpowiedzi i powrócić do ruchu wyobraźni, który uczynił z bezludnej wyspy model, prototyp duszy zbiorowej. Prawdą jest, że to, co ma miejsce na bezludnej wyspie nie jest stwarzaniem, ale odtwarzaniem i nie początkiem, ale zaczynaniem od nowa. Wyspa jest źródłem, ale źródłem wtórnym – tu wszystko zaczyna się ponownie. Wyspa jest niezbędnym minimum tego ponownego zaczynania, materiałem ocalałym z początku pierwszego, jądrem lub promieniującym jajem, które musi wystarczyć, by odtworzyć wszystko. Zakłada się tu oczywiście, że powstanie świata przebiega w dwóch etapach lub dwustopniowo, jako narodziny i odrodzenie, gdzie to drugie jest równie konieczne i istotne co pierwsze, a to pierwsze – z konieczności ułomne, domagające się podjęcia na nowo i od razu zanegowane przez katastrofę. Konieczność drugich narodzin nie wynika z katastrofy, ale na odwrót: katastrofa następuje na początku, bo początek od początku wymaga drugich narodzin.
*
Jako miejsce drugiego początku, wyspa powierzona jest człowiekowi, nie bogom. Jest odseparowana, oddzielona wodną masą powodzi. Ocean i woda okazują się ucieleśniać taką zasadę segregacji, wedle której na świętych wyspach zawiązywać się mogą wyłącznie żeńskie wspólnoty, jak w przypadku Kirke lub Kalipso. Początek to w końcu sprawa Boga i pary, ale nie nowy początek, który zaczyna się od jaja – dlatego mitologiczne macierzyństwo jest często partenogenezą. Idea drugiego początku nadaje bezludnej wyspie jej całe znaczenie: to święta wyspa, która ostaje się w świecie nieśpiesznym by ponownie się zacząć. W ideale rozpoczynania od nowa jest coś, co poprzedza sam początek, co go pogłębia i zanurza z powrotem w upływającym czasie. Bezludna wyspa to materia tego czegoś niepamiętnego lub najgłębszego.
Prawdą jest, że to, co ma miejsce na bezludnej wyspie nie jest stwarzaniem, ale odtwarzaniem i nie początkiem, ale zaczynaniem od nowa. Wyspa jest źródłem, ale źródłem wtórnym – tu wszystko zaczyna się ponownie. Wyspa jest niezbędnym minimum tego ponownego zaczynania, materiałem ocalałym z początku pierwszego, jądrem lub promieniującym jajem, które musi wystarczyć, by odtworzyć wszystko. Zakłada się tu oczywiście, że powstanie świata przebiega w dwóch etapach lub dwustopniowo, jako narodziny i odrodzenie, gdzie to drugie jest równie konieczne i istotne co pierwsze, a to pierwsze – z konieczności ułomne, domagające się podjęcia na nowo i od razu zanegowane przez katastrofę. Konieczność drugich narodzin nie wynika z katastrofy, ale na odwrót: katastrofa następuje na początku, bo początek od początku wymaga drugich narodzin.
(fragment książki)
Aristotle (384-322BC) is the philosopher who has most influence on the development of western culture, writing on a wide variety of subjects including the natural sciences as well as the more strictly philosophical topics of logic, metaphysics and ethics. To the poet Dante, he was simply ‘the master of those who know’.
The Ethics contains his views on what makes a good human life. While the work continues to stimulate and challenge modern philosophers, the general course of the argument is easily accessible to the non-specialist. Both as a key influence in the history of ideas and as a work containing unique insights into the human condition, this is a book that simply demands to be read.
Urodzony w Pradze światowej sławy filozof mediów Vilm Flusser (1920-1991) po przymusowej emigracji w 1939 roku wiódł życie niezależnego badacza w Ameryce Południowej, a od lat 70. XX wieku w Europie. Meandry jego kariery uczyniły go ostatecznie myślicielem "kultowym", zagadkowym "prorokiem" dzisiejszych mediów. Światową sławę przyniosła mu niewielka książka "Ku filozofii fotografii" (wyd. niem.: 1986; wyd. pol.: Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2015; po polsku jeszcze: "Kultura pisma", Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2018). Nieco wcześniej (1977/1978) powstał napisany po angielsku esej "Mutacja w relacjach międzyludzkich?", który pod tytułem "Komunikologia" ukazał się w wersji niemieckiej w 1996 roku, a w wersji angielskiej dopiero w 2022 roku. Atrakcyjność i oryginalność komunikologii polega na tym, że autor zakorzenia opis techniczno-cybernetycznej specyfiki komunikacji w jej egzystencjalnej, głęboko ludzkiej naturze. Człowiek jest z natury "wyobcowany", nie żyje organicznie wtopiony w przyrodę jak zwierzę, a komunikacja z innymi ludźmi stanowi antidotum na samotność i w tym sensie nie jest naturalna, lecz wolicjonalna. Jej dzieje przebiegają etapy obraz-pismo-obraz. Pismo (wynalezione zdaniem Flussera przez kupców dla usprawnienia sobie pracy) zastąpiło tradycyjny obraz i umożliwiło historię, a obecnie znów ustępuje miejsca obrazowi, ale już innemu. Dzisiejszy obraz - obraz techniczny - zajmuje się symbolizacją pisma. Ta wizja procesów "postalfabetycznych" jest wkładem Flussera - zapewne kontrowersyjnym - w nasze pojmowanie współczesnego świata.
Książka dra Jakuba Prusia przynosi bardzo szeroko i wnikliwie zakrojone rozpoznanie nowego typu argumentu określonego przez Autora mianem argumentu semantycznego, przedstawia liczne przykłady zjawiska oraz kryteria oceny. Dr Marcin Będkowski Celem pracy jest rozwiązanie ważnych problemów wyrażonych w następujących pytaniach: Jak są zbudowane argumenty semantyczne (ich definicja i struktura)? Jak można uporządkować takie argumenty? Kiedy wolno je uznać za mocne, a kiedy za słabe (kryteria ich oceny)? Dr hab. Robert Kublikowski Jestem przekonany, że omówienia takich argumentów mogłyby (a nawet powinny) znaleźć się w podręcznikach do logiki czy też opracowaniach dotyczących krytycznego myślenia. Zrozumienie istoty argumentów semantycznych, a przede wszystkim zdanie sobie sprawy z nadużyć, jakie mogą się w związku z nimi pojawić, to sprawy niezwykle istotne z punktu widzenia szeroko rozumianej kultury logicznej. Dr hab. Krzysztof A. Wieczorek, prof. UŚ
Już pora. Miesiące i godziny Jana Maciejewskiego to niezwykły zbiór tekstów, w którym autor z subtelnością i liryzmem, duchową głębią i powagą, ale też pełnokrwiście i zmysłowo opisuje otaczający świat. Zastanawia się nad powołaniem i przeznaczeniem człowieka, jego więzami z naturą, "danym" i "zadanym" dziedzictwem, historią kształtującą naszą tożsamość. W swych opowieściach odsłania metafizyczne wymiary egzystencji; pyta, czy współczesny człowiek, zrywając intymny, konkretny i cielesny związek swego życia z "gospodarzeniem", z następstwem pór roku czy kalendarzem liturgicznym traci to, co najważniejsze: możność zbliżenia się do pojęcia Boga, odczucia Wolności, Ładu, sensu życia i - sensu śmierci. Wraz ze swymi przewodnikami i współpodróżnikami - od greckich i rzymskich klasyków po Maurice'a Maeterlincka i Terry'ego Hodgkinsona - bada Tajemnicę, "której nie da się [...] rozwikłać, ale chciałoby się do niej choć trochę zbliżyć".
Dlaczego filozofowie kontemplują deszcz? Co łączy Sokratesa z łowcą androidów i bezdomnym samurajem? Dlaczego filozofowie muszą się ciągle usprawiedliwiać ze swojej egzystencji? Czym jest metafora lustra i czemu filozofowie przestali w nią wierzyć? Jaką książkę trzymał w ręku młody Supermen? Kim były starożytne nagie filozofki? Czy filozofia jest mitem Golema, a mit Golema filozofią? W tej książce znajdziesz odpowiedź na te i inne pytania – albo ich nie znajdziesz.
Ostatnia strona książki zawiera zagadkę, nad którą powinniśmy się zastanowić. Pajacyk nie przemienił się w gruncie rzeczy w chłopca, lecz stoi – wcale nie ukryty, przeciwnie, dobrze widoczny – oparty o krzesło, a nowy chłopiec może mu się przyglądać do woli, twierdząc, że jest „śmieszny”. Obie natury – marionetkowa i ludzka, które tyle razy krzyżowały się w książce – pozostają rozdzielone, obie obecne w bliżej nieokreślonym „pokoju obok”, który, jeśli się dobrze przyjrzeć, jest warsztatem Geppetta, idealnie odpowiadającym „pokoikowi na parterze”, gdzie nastąpiło stworzenie Pinokia. Być może również chłopca – skoro ciało pajacyka pozostało nadal nietknięte – stworzył demiurg Geppetto. Emanuele Dattilo zauważył w związku z tym, że „tam, gdzie spodziewalibyśmy się metamorfozy, kolejnej przemiany pajacyka w dziecko […] mamy do czynienia z rozdziałem, separacją natur, i kawałek drewna śpi naprzeciwko dziecka, które obserwuje go z upodobaniem”. Cała niepojęta historia Pinokia ginie w egzegetycznym świetle owego niestrudzonego rozdzielania obu natur. Manganelli, który uważa wprawdzie, że Pinokio naprawdę umarł, odnotowuje je na swój sposób: „Pozostaje owa martwa i cudowna relikwia, nowe i żywe będzie musiało współistnieć ze starym i martwym. Ten metr drewna nadal będzie rzucać mu wyzwanie”.
Wprowadzenie do logiki dla prawników to, cieszący się już od kilkunastu lat zainteresowaniem i przychylnością studentów, podręcznik akademicki. Wyróżnia go prostota języka, klarowność wywodu oraz liczne przykłady odnoszące się zarówno do praktyki stosowania prawa, jak i sytuacji, których Czytelnik niebędący jeszcze zawodowym prawnikiem może doświadczać w życiu codziennym.
W książce przedstawiono najważniejsze zagadnienia z zakresu semiotyki logicznej, klasycznej logiki formalnej oraz ogólnej metodologii nauk z podkreśleniem elementów szczególnie przydatnych w pracy myślowej prawnika. Omówiono też m.in. kwestie interpretacji tekstów prawnych, wnioskowanie prawnicze, problematykę wypowiedzi modalnych i deontycznych oraz logikę erotetyczną.
Głównymi adresatami podręcznika są studenci prawa i administracji. Będzie on również pomocny studentom innych kierunków społecznych, a także humanistycznych, mających w programie studiów przedmioty logika lub ogólna metodologia nauk.
„Wydawcy naukowi książki z sukcesem podjęli się zadania odczytania i opracowania tekstów, które nie były dotąd znane nauce historycznej ani dyskutowane. Ojciec Jacek Woroniecki podejmował, podczas swej pracy badawczej i dydaktycznej, szereg kluczowych dla kultury chrześcijańskiej kwestii filozoficznych, teologicznych i społecznych.
Owoce tej pracy warto badać i promować. W skład recenzowanej książki wchodzi opracowanie na temat istoty filozofii (podzielonej na pięć kwestii), studium nad tomizmem w Polsce, obszerne rozważania nad istotą i znaczeniem konserwatyzmu, omówienie poświęcone nacjonalizmowi w jego różnych formach, a także refleksje nad nauczaniem
religii w szkole, nad pracą człowieka oraz krótka uwaga nad poglądami Henryka Sienkiewicza. W pismach dominikańskiego profesora widzimy precyzję, jasność, tomistyczne rozróżnianie kluczowych kwestii i ich ocenę w świetle historii, istoty, ich znaczenia i oddziaływania. Mimo trudności, wynikających z języka, oddalonego od
współczesnej polszczyzny o wiele dziesięcioleci badacz, filozof, historyk, jak również katolik zatroskany o formację religijną, znajdą w niej sporo cennych, wręcz proroczych, uwag, wniosków i przemyśleń.”
Z recenzji wydawniczej
prof. dra hab. Marcina Karasa (UJ)
Pierwsze wydanie niepublikowanych dotąd tekstów wybitnego polskiego tomisty i pedagoga, o. Jacka Woronieckiego OP (1878-1949).
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?