Zmiana to często proces, który może mieć wspaniałe rezultaty, o ile sobie na zmianę pozwolisz. Rozwój duchowy, psychiczny i fizyczny przebiega w sposób zrównoważony i naturalny, jeśli pogodzisz się z tym, że wszystko nieustannie ulega metamorfozom. Łatwiej je przyswoić i zrozumieć, kiedy jest w Tobie spokój i zrozumienie. Droga do prawdziwego "JA" dla jednych jest prosta, dla innych - przynajmniej na początku - wymagająca nieco wysiłku. Warto jednak na nią wejść, aby wzrastać w szczęściu, nawet w okresach trudności, nawet z bagażem traum. Magdalena Kuleta daje praktyczne wskazówki, które ułatwiają wędrówkę. W sposób bardzo klarowny, przystępnym językiem, autorka opisuje metody medytacji, afirmacji i zastosowania mantr. Zachęca do wglądu w przeszłość, który może sprawić, że w końcu w pełni poczujesz "tu i teraz", ciesząc się z tego prostego faktu, że: JESTEŚ I CZUJESZ."Niniejszą książkę dedykuję osobom początkującym, które dopiero wkraczają na drogę rozwoju osobistego. Poruszam zagadnienia związane z matczyną i ojcowską raną, pracy z afirmacjami, medytacją, mantrami i self-care. Daję wskazówki, w jaki sposób wykorzystać dostępne praktyki duchowe, aby polepszyć jakość swojego życia, zrozumieć dotychczasowe błędy oraz zbudować nowe schematy myślowe. Bardziej zaawansowani adepci sztuki szczęśliwego i spokojnego życia prawdopodobnie znają większość przytoczonych przeze mnie technik oraz zaznajomieni są z tematyką traum, emocji, poczucia własnej wartości, zdrowego trybu życia itp. Myślę jednak, że informacje zawarte w poszczególnych rozdziałach mogą usystematyzować ich wiedzę i pozwolą wrócić do podstaw samorozwoju".Magdalena Kuleta
Felek Papugoryba jest mieszkańcem oceanu, który z racji swojego odmiennego wyglądu często ma nieprzyjemności w szkole.Wakacyjny odpoczynek i połączone z nim lenistwo sprawiają, że powrót do szkolnej ławy nie jest łatwy. Tym bardziej że na pewno ponownie spotka się nie tylko z najlepszym przyjacielem, ale także ze swoim prześladowcą. W drodze do szkoły oceanobus ulega wypadkowi. Znajdujący się w pojeździe Felek, jako jedyny, zachowuje zimną krew, sprowadzając pomoc dla wszystkich pasażerów."Felek Papugoryba" to piękna historia o przyjaźni, odpowiedzialności, umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. To także lekcja dla tych, którzy swoim zachowaniem stwarzają olbrzymie niebezpieczeństwo dla żyjących w wodach stworzeń.Ilustracje: Anna Andrzejewska
Autor książki około piętnastu lat zmagał się z własnym alkoholizmem. Po zatrzymaniu nałogu zaczął pomagać innym. Rozpoczął nowe życie – zdobył kwalifikacje terapeuty dzięki Studium Umiejętności Psychologicznych w Czarnym Borze, Studium Terapii Uzależnień w Warszawie, Studium Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Krakowie, obronił certyfikat PARPA. Od 2012 roku wraz z partnerką prowadzi własny ośrodek terapii uzależnień „Strefa Trzeźwości”.
Prosiłem Boga o siłę, aby triumfować;
On dał mi słabość,
abym nauczył się smaku rzeczy małych…
Prosiłem Go o zdrowie, aby robić rzeczy duże;
On dał mi chorobę, abym robił rzeczy lepsze…
„Znakomicie potrafi wczuć się w sytuację życiową pacjenta. Posiada niezwykłą umiejętność dostrzegania, nazywania oraz uświadamiania pacjentowi sedna problemu […]."
„[…] uświadomił mi, że ja też mam problem i to wcale nie mniejszy niż mój mąż, dowiedziałam się, jakie błędy popełniałam przez całe lata, sądząc, że […] będę mogła na męża wpłynąć."
„Jest bardzo uczciwy i prawdziwy w tym, co robi, a jest to pełna perfekcja."
Coś się zaczyna i coś kończy. To też czas wyraźnie obserwowanego już upadku chrześcijaństwa, opartego na feudalnych strukturach i metodach. Umiera, chociaż ciągle będzie się jeszcze broniło, chrześcijaństwo oparte na kapitalistycznych strukturach i metodach, z ich wizjami, budżetami i planami. Żyjemy w czasach radykalnych zmian, zamierania RELIGII chrześcijańskiej… Nadchodzi w końcu czas, aby zostawić religijność, która tylko zniewala. Przybliża się ten dzień, o którym proroczo pisał Bonhoeffer w czasach II wojny światowej: „Jesteśmy cofnięci do początków rozumienia… Nasz Kościół, który w tych latach walczył jedynie o samo-przetrwanie, był jakby celem samym w sobie, niezdolny przekazać światu i człowiekowi jednającego i wybawiającego słowa. Dlatego wcześniejsze słowa muszą zamilknąć, a nasze chrześcijaństwo będzie polegało na dwóch rzeczach: na modlitwie i na czynie sprawiedliwego między ludźmi… Przebudowa Kościoła nie jest jeszcze zakończona, a każda przedwczesna próba pomocy w rozwoju instytucjonalnej struktury władzy przeszkodzi jedynie w jego nawróceniu i oczyszczeniu".
Robert Boryczka od 1983 roku jest świadomie wierzącym chrześcijaninem. Ma żonę i trójkę dzieci. Od 1989 roku jest pracownikiem misji Ruch Chrześcijański Mt28 (dawniej Ruch Nowego Życia) i dziekanem Szkoły Misyjnej. Pełni posługę pastora w Kościele Chrześcijan Baptystów w Rabce–Zdroju. Wykłada w Krakowskim Seminarium Biblijnym. Jest autorem kilku książek.
„Spojrzałam w niebo na oświetlający nasze twarze księżyc, który milczał, ale mimo to wiedziałam, że zgadzał się ze mną. Tylko on był świadkiem historii, którą teraz wspólnie tworzyliśmy, buntu, który razem wznosiliśmy przeciw niesprawiedliwości zawartej w dorosłości.
Lubiłam to. Lubiłam to wszystko, co sprawiało, że żyję, ale jednocześnie pozwalało mi przybierać dalszą, bardziej odległą perspektywę. Lubiłam czuć trawę pod stopami i powietrze w płucach. Lubiłam się śmiać i powodować uśmiech na czyjejś twarzy. Lubiłam szczere rozmowy i lubiłam ciszę. Lubiłam bycie pierwszoplanową postacią w moim życiu i lubiłam bycie nic nieznaczącym atomem we wszechświecie. Z jednej strony czyniło to człowieka tak odpowiedzialną istotą, ale z drugiej strony, dla kogo miało znaczenie to, czy podejmiemy dobrą czy złą decyzję, poza nami samymi?”
Nadchodzi upalne włoskie lato, a wraz z nim nieubłaganie zbliża się dzień, w którym siedemnastoletni Emilio i Lia będą zmuszeni wyjechać na studia i tym samym rozstać się po raz pierwszy. Wykorzystują swoje ostatnie wspólne dni na „powroty do dzieciństwa”. Wspominają spędzone razem siedem lat, szukając przy tym sposobów na odnalezienie siebie w świecie dorosłych. Wydaje się, że piękniej już być nie może, kiedy nagle wszystko komplikuje się wraz z pojawieniem się dziewczyny po drugiej stronie Sekretnego Stawu. Dziewczyny o złocistych lokach, promiennym uśmiechu i bolesnej przeszłości. Od tamtej chwili cała trójka wie, że już nic nie będzie takie samo. Spomiędzy beztroski i radości dziecięcych lat zaczynają wyłaniać się dotąd obce im uczucia. W grę wchodzą zazdrość, odrzucenie i uniemożliwiający wykonanie jakiegokolwiek ruchu lęk przed dorosłością.
Przeplatające się ze sobą losy trójki stojących na progu dorosłości dzieci, które nie chcą dorosnąć. Trzy zupełnie różne historie, łączące się w jedną spójną całość. Odegrana w rytmie nostalgii, wzruszająca opowieść o życiu, utracie, miłości i o tym, że ludzie są jak drzewa pomarańczy – czasem muszą zwiędnąć, by móc rozkwitnąć na nowo.
Zuzanna Samolik, rocznik 2006, wychowała się na „Małych kobietkach'” i „Mary Poppins”, które mama czytywała jej do snu każdej nocy. Od dzieciństwa marzyła o stworzeniu własnej opowieści, więc już jako czterolatka z pomocą babci zapełniała notesy bajkami o zaginionych dzieciach i odległych krainach. Swoją pierwszą nieoficjalną powieść „Malu, dziewczynka z dżungli” napisała w ósmym roku życia i to był jej prawdziwy debiut, bo czytała utwór na forum klasy - do bólu szczerej w reakcjach i ocenach.
„Kwitnące pomarańcze” są jej pierwszą poważną próbą literacką, napisaną wskutek wielu lęków i niechęci do pożegnania się z dzieciństwem. Wierzy, że tylko wytrwałą pracą zdoła uchylić dla siebie drzwi do nęcącej ją krainy literatury, gdzie chciałaby odgrywać rolę nie muzy, lecz twórcy.
„Galeria 1” to podróż przez meandry myśli autora. Roman Telech, który otwarcie przyznaje się do swojej fascynacji twórczością Julio Cortázara, wprowadza czytelnika w świat jego przemyśleń, obserwacji, a czasem ciętego dowcipu. Poetykę tomu uzupełnia słowotwórstwo, którego korzenie są bardzo różnorodne, począwszy od polskich, przez angielskie, ukraińskie, a nawet łemkowskie. Wielość podejmowanych przez autora tematów może na pierwszy rzut oka wydawać się pozbawiona ładu. Jednak, jak autor zauważa, wzorując się na prozie iberoamerykańskiej, „(…) każda chwila, dotyk, barwa, wrażenie są niepowtarzalne, więc galeryjne, mozaikowe, liberalno wciąż inne” (fragment wstępu „Galerii 1”). Dlatego poszczególne fragmenty, które wydają się oderwane od siebie, w pewnym momencie składają się we wzajemnie uzupełniającą się całość.
"(Nie)zwykłe Mamy" to opowieść o kobietach. Książka jest swoistym pamiętnikiem matek dzieci uzależnionych. Ukazano w niej, jak wiele cierpień muszą znosić i jak wielką miłością darzą swoje dzieci, mimo tego, że zbłądziły i ciężko im trafić na właściwą drogę. To opowieść o kobietach silnych, mądrych, uczuciowych, ale także o kobietach stanowczych i bezkompromisowych. Jakie są matki dzieci uzależnionych? Z jakimi zmagają się problemami? Czy ciężko im kochać dzieci, które nie są idealne? To pozycja obowiązkowa dla czytelników literatury faktu oraz dla osób, którym bliski jest problem uzależnień dzieci i młodzieży.
Łukasz Frączak informuje we wstępie do swojej książki: „oddaję w Twoje ręce zbiór myśli, które kłębiły się w mojej głowie przez ostatnich dwadzieścia lat życia”. Można by pomyśleć, że to zbiór jak każdy inny, ale to nieprawda. Już sam tytuł przyciąga i intryguje – wszak lubimy zaglądać do cudzej głowy i życia. W miarę zagłębiania się w tekst chwilami daje się odnieść wrażenie, że dla autora ta książka jest formą terapii. On musi po prostu wyrzucić z siebie to, co nagromadziło się w jego głowie przez ostatnie dwadzieścia lat – a zwróćmy uwagę, ile może się stać w takim czasie. Autor nie łaknie atencji, nie zależy mu. Chce tylko pozbyć się z głowy całego zła, krzywdy i smutku, które się tam nagromadziły.
Na temat PRL-u napisano i powiedziano bardzo wiele, ale pewne karty tego okresu wciąż nie są odkryte. Analizowane są geopolityka, sytuacja ekonomiczna kraju i całego bloku komunistycznego, mało uwagi poświęca się za to sytuacji gospodarstw domowych. Zdawkowo traktowany jest temat polskich emigrantów z tego okresu. Książka Ryszarda Bugaja wypełnia obie te luki. Autor opisuje zarówno swoje dzieciństwo w PRL-owskiej Polsce, jak i czasy emigracji w Republice Federalnej Niemiec. Przedstawia swoją walkę o sprawy najważniejsze: o rodzinę, kraj, godność. Co niezwykle cenne, autor pisze o tym bez patosu i samouwielbienia. Publikacja jest świadectwem prawdziwej historii i zmagań jednostki z nieludzkim systemem. Nie stanowi tylko – to kolejna wartość – sprawozdania z tego, co minione. Jest też lekcją historii, z której warto wyciągnąć wnioski – zwłaszcza w tak niespokojnych czasach.
dr n. hum. Sebastian Surendra
Chmielew i jego mieszkańcy to swoista kapsuła czasu. Tekst publikacji powstał w lutym 1922 roku, czyli równo sto lat od niniejszego wydania. Opisuje życie mieszkańców Chmielewa, małej mazowieckiej osady. Autor pozwala nam oglądać bardzo autentyczny obraz wsi polskiej międzywojnia. Co nam oferuje? Specyficzny język, wymagający czasem detektywistycznych domysłów, przeplatany miejscowym żargonem, bohaterów o oryginalnych przydomkach i mikrokosmos polskich stosunków społecznych.
Kradzieże jabłek, spory o miedzę czy studnie, domowe kłótnie, „towarzyszenie”, czyli randkowanie, wyprawy do miasta, wesela, zabawy, pożar wsi, a w tle echa wojen. Czy tematy poruszane w tekście nie skojarzą się może ze współczesnymi reportażami telewizyjnymi?
Znajdujemy tu polskość od podszewki, nie tę pełną „pól malowanych zbożem rozmaitem”, chociaż narrator pragnie wzorować się na wieszczach, ale prawdziwą, czasem bolesną, zmuszającą nas do zastanowienia, czy się zmieniliśmy? Mamy okazję przejrzeć się w lustrze czasu, przekonać o tym, co technologiczny postęp stu lat w nas zmienił. Bo chociaż tekst dokumentuje ewolucję języka i pozwala uzmysłowić sobie fakt, jak wiele zmian kulturowych przeszliśmy, to jednak zwierciadło czasu mimowolnie podpowiada nam… „a to Polska właśnie”.
Zapewne większość z was słyszała o Rudym, Alku i Zośce, chłopcach niezwykle odważnych, mężnych i walecznych. O Harcerzach 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej, którzy za wolny kraj gotowi byli zapłacić życiem. Ich wartości i ideały zachowane do dziś świadczą o niebywałej sile tamtejszych wydarzeń. Również tutaj o nich przeczytacie, jednak główną rolę odegra Anna Zawadzka.
Spośród tylu osób na ziemi dzięki zwykłej pomyłce trafiłam na kogoś, kto na stałe zamieszkał w mojej głowie. Może to wydawać się szalone i irracjonalne, ale czasem przypadki są najpiękniejszymi i najmniej oczekiwanymi rzeczami, jakie mogą nam się przytrafić. Niniejsza praca to mój osobisty hołd dla dziewczyny, która udowodniła, że przeciwności losu to bariera, którą można przełamać.
To rzadkość spotkać kogoś, kto sprawia, że czujesz się tak ciepło i szczęśliwie. Zawsze pragnęłam znaleźć kogoś, kto będzie ze mną bez względu na to, jak trudno ze mną być. I odnalazłam w tym zawirowaniu właśnie Hankę. Zatem kim jest Anna Zawadzka? Jest inspiracją i jedyną poezją, jaką chciałam uwiecznić. I, mimo że się nie znamy, stworzyłyśmy razem piękną historię. Mam za szczyt przedstawić państwu niezwykłą w swej prostocie – Hankę Zawadzką.
Tamara wykonuje zawód, który dla niejednej osoby stanowiłby duże wyzwanie – pracuje jako policjantka. To, że jest kobietą, dodatkowo komplikuje jej sytuację. Często spotyka się bowiem z lekceważeniem i kwestionowaniem swoich umiejętności. Kobieca intuicja pozwala jej jednak rozwikłać niejedną sprawę, a cechująca ją wrażliwość i delikatność sprawiają, że całą sobą angażuje się w pomoc tym, którzy rzeczywiście jej potrzebują.
Beata Kaczmarek, autorka historii o Tamarze, przenosi nas do świata współczesnych stereotypów. Pokazuje, że mimo równości, jaka teoretycznie panuje między kobietami i mężczyznami, ich wzajemne relacje ciągle nie są oparte na solidnych fundamentach, a przemoc jest jednym z czynników kształtujących te zależności.
Siedziałam w kawiarni, tuż przy oknie. Miałam doskonały widok na główny rynek miasteczka. Uśmiechałam się, a w głębi siebie czułam spokój. Wiedziałam, że to tylko chwilowe, cieszyłam się więc tym stanem, dopóki mogłam. Po drugiej stronie stolika siedział Szymon, przystojny szatyn. Patrzył na mnie radośnie i opowiadał o swojej kolejnej podróży. Słuchałam go z ożywieniem i troszkę zazdrościłam mu tych wojaży po świecie. Nie raz chciał mnie zabrać ze soba na jedną z wypraw, ale zawsze odmawiałam. Wymówek miałam wiele a to egzaminy końcowe na studiach, a to praca, a teraz przygotowania do wesela. Zawsze coś. I tak siedziałam w tym małym miasteczku, mierząc się każdego dnia z wątpliwościami, decyzjami i problemami. Nie było łatwo. A ostatnio szczególnie nie było mi do śmiechu, bo miałam wrażenie, że moje życie komplikuje się coraz bardziej.
Janek Połczyński nie ma łatwego życia. Koledzy ze szkoły go wyśmiewają, ojciec marynarz jest wiecznie w trasie, z matką piosenkarką też nie ma najlepszych relacji. Jego smutna egzystencja diametralnie się zmienia, kiedy w lesie spotyka psa. Postanawia zaopiekować się czworonogiem, a Łapa oddaje mu całą okazaną miłość i przyjaźń.
Kompletne kompendium, jak interpretować horoskop, począwszy od rozkładu planet na kosmogramie, poprzez żywioły, kategorie, znaki męskie i żeńskie. Zdrowie Panny, postawa Lwa. Władztwo planet zależnie od wieku.
Pasja i taneczna rywalizacja, skomplikowane relacje i sekrety. Co kryje się w duszy tancerki?
Dora była utalentowaną nastolatką, dla której parkiet był całym życiem. Dziewczyna ginie, gdy samotnie wybiera się w góry w trakcie szkolnego wyjazdu. Jej rodzice nie wierzą w przypadkowa śmierć córki na szlaku górskim. Czy ktoś może stać za tą tragedią, a może przekonanie o morderstwie jest tylko wynikiem wyobraźni zdesperowanej matki, która wpadła w otchłań rozpaczy?
Robert Foks, prywatny detektyw, zmotywowany własnymi przejściami i niepowodzeniami w życiu prywatnym, postanawia pomóc rodzicom Dory. Czy jest tak dobrym detektywem, za jakiego się uważa? Czego dowiemy się o tym pedantycznym, skrytym samotniku w trakcie pełnego zwrotów śledztwa? Kim jest tytułowa rywalka?
„Jesteś boginią
nastoletnią boginią
piszesz
czytasz
kreujesz swoją postać
myślisz przyszłościowo
chcesz zdobyć cele
sięgnąć ich
móc dotknąć i poczuć wewnątrz
osiągnięty sukces”
Tak pisze osobie Julia Bukowska, której debiutancki tomik mamy przyjemność oddać w państwa ręce. A jeśli młoda, wrażliwa osoba w taki sposób zaprasza nas do swojego świata, to nie pozostaje nam nic innego, jak tylko pochylić głowę przed jej odwagą i talentem, i spojrzeć na rzeczywistość jej oczami. Wszak każdy z nas miał niespełna osiemnaście lat, odkrywał świat po swojemu i przeżywał młodzieńcze uniesienia oraz rozczarowania. Pozwólmy sobie wrócić do tego, gdziekolwiek jesteśmy – czy w domowym zaciszu, czy w biegu codzienności.
W stolicy Toskanii, Florencji, narodził się renesans – najciekawszy okres w dziejach sztuki, a szczególnie architektury. Zamknął on za sobą ostrołukowe wrota gotyckiego średniowiecza i otworzył szeroko arkadowo sklepioną bramę do świata nowożytnego. Możliwość zrozumienia, na czym polegał ten okres w dziejach sztuki, tak ważny dla rozwoju cywilizacji nie tylko w Europie, jest wartością, która może każdemu dać więcej satysfakcji przy oglądaniu dzieł wielkich mistrzów niż tylko robienie tysięcy zdjęć. Pozwoli również świadomie przeżyć i lepiej zapamiętać emocje, jakie mogły towarzyszyć wakacyjnej przygodzie ze sztuką Toskanii.
„Toskańska przygoda” to próba dostarczenia czytelnikowi, planującemu zwiedzanie zabytkowej architektury tej fascynującej krainy, pewnego zasobu wiadomości o tej dziedzinie sztuki, towarzysząc głównemu bohaterowi w jego życiowych, niezwykle porywających perypetiach.
Janusz Targowski — architekt, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, przez 50 lat był projektantem, z czego przez 29 lat, wraz z żoną Barbarą, prowadził własną pracownię architektoniczną ABA. Oboje są współautorami planów generalnych lotnisk im. F. Chopina w Warszawie i Mazowieckiego w Modlinie, rozbudowy Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta” oraz wielu obiektów użyteczności publicznej: mieszkalnictwa i edukacji, budynków biurowych i hoteli w Warszawie oraz w Polsce. Autor współpracował także latach 90. XX w. z Ministerstwem Gospodarki przy renowacji placówek dyplomatycznych w Kolonii (Niemcy), Sztokholmie i Kopenhadze (Skandynawia) oraz Lublianie (Słowenia). W 1979 r. otrzymał nagrodę Prezydenta Warszawy, tzw. „Syrenkę Warszawską”, za projekt hotelu na Pradze. Od wielu lat działa w Stowarzyszeniu Architektów Polskich
Nałóg. Proste słowo konotujące jednak niezwykle skomplikowaną treść. Czym tak naprawdę jest? Ucieczką od problemów? Rozrywką? Sposobem na nudę i okiełznanie niekiedy trudnej rzeczywistości? Chorobą? Zniewoleniem?
Wydaje się, że niestety wszystkim po trochu…
„Monar. Moje ocalenie” to opowieść o różnego rodzaju nałogach: od narkotyków, alkoholu, papierosów, ale i tych mniej oczywistych słabościach, uzależnieniu od bliskości, od drugiej osoby, potrzeby ciągłego doskonalenia i przekraczania własnych granic… To obraz niezwykle trudnej drogi, jaką trzeba pokonać, aby wyrwać się z okowów własnych słabości, ograniczeń i z dumą patrzeć na swoje życie, które dzięki uporowi i konsekwencji, a także głębokiej wierze w możliwość odmiany własnego losu może stać się lepsze, pełniejsze, bardziej wartościowe, choć nie zawsze pozbawione bólu i trudnych doświadczeń. Nie zawsze łatwe. Ale zawsze autentyczne, świadome, prawdziwe. Życie, w którym panuje przekonanie, że mimo wszystko warto czuć, warto kochać, warto dążyć do celu. Warto być.
Trzydziestodziewięcioletni policjant Robert Nowacki zostaje wezwany do gnieźnieńskiego lasu Jelonek, gdzie leśniczy słyszał przeraźliwy krzyk młodej dziewczyny. To, co tam zobaczył (kobiece ciało poszarpane ręczną piłą), wywołało u niego depresję. Bierze coraz więcej leków, które nie pomagają. Z czasem zamordowana dziewczyna zaczyna go nawiedzać, a lekarz stwierdza u Roberta schizofrenię paranoidalną. W wyniku zażywania leków policjant staje się agresywny, atakuje kolegów z pracy, a po pobiciu komendanta ląduje w szpitalu psychiatrycznym. Hospitalizacja nie przynosi oczekiwanego skutku, a zamordowana dziewczyna - Katarzyna Szypółka - prosi Roberta o pomoc. Mężczyzna jest bezsilny, świadomy choroby, uczy się żyć ze schizofrenią. Po wyjściu ze szpitala, będąc prawie na emeryturze, pragnie odnaleźć mordercę Kasi. Z czasem postanawia powoli odstawiać leki i poprowadzić śledztwo na własną rękę, bo nie ma wśród kolegów sprzymierzeńców, wręcz przeciwnie - wszyscy się go boją. Trafia na bardzo ekscentryczną rodzinę Smithów. Czy te dwie pozornie różne sprawy mogą się jakoś łączyć?
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?