Książka to rodzaj koralu
Prawdziwa jest z metalu
Z siodła zrzucają mankamenty
Końskie błędy
Czasem wiersz bywa wyuzdany
Jak konina rozbierany
Gdy przeceniam swoją rolę
Wyciąga w pole
Nim słowa nadadzą rangę
Jest dzikim mustangiem
Nie jestem koniokradem
Pochylając się nad tematem
Żadnego nie karmiłem sianem
Nad ranem
Wyglądam jak garbusek
Trzymając pióro za koniuszek
Tylko starym koniom nie sięgnę pięt
Bo nie widzę własnych pęt
Dlatego moje wierszyki
To tylko kucyki
Bez błędu
Wychodzą tylko z kuźni talentu
(fragment wiersza "Koniki")
Jaka jest miłość? Ktoś może powiedzieć, że jest piękna, wymagająca, słodka, a czasem zupełnie odwrotnie – niebezpieczna, niszcząca. Ma tyle obliczy, ile jest ludzi na świecie. A każdy człowiek może ją czytać na wiele sposobów.
Marek Wojdyła prowadzi czytelnika po świecie miłości, widzianym przez niego nie tylko oczyma wyobraźni, ale także po uniwersum, które przyniosło mu wiele doświadczeń. Na swój indywidualny sposób wskazuje jak piękne, a zarazem niebezpieczne może być uczucie łączące dwoje ludzi. Poprzez swoje utwory zdradza nam „Całą prawdę o miłości”.
Każdy utwór wprowadza odpowiedni nastrój zmuszający Czytelnika do zadumy, zastanowienia się choć na chwilę, którą twarz miłość chce nam pokazać.
Bogdan – to był Gość z klasą o poetyckim zacięciu. Z Italii przywiózł południowe słońce, błyszczące na garniturach marki Bytom, choć bardziej na butach marki Moschino. Władał dobrze językiem włoskich dyktatorów mody, zatem wykorzystywał mnie jedynie do oficjalnych spotkań w czasie Zgromadzeń Wspólników, na początek powierzając mi biurową korespondencją z resztą świata i okolic.
(fragment)
„Moje Niebezpieczne związki z filmem, czyli Tłumacz aktorem”. W ręce Czytelników oddajemy pełną pasji i humoru historię łączącą polsko-włoskie akcenty miłosne z biurowymi perypetiami. Opowiedziana wyjątkowo plastycznie i pełna odwołań do filmów i produkcji telewizyjnych będzie doskonałą rozrywką dla tych, którzy połączą wszystkie tropy i nawiązania.
Główna bohaterka, rozpoczynając pracę w pewnej firmie, niespodziewanie zostaje wysłana do Włoch. Poznając obcą kulturę, zgłębia tajniki nowej pracy, która nie do końca mieści się w kręgu jej zainteresowań. Jednocześnie nie może zapomnieć Gościa, z którym cóż – jak to w filmie – wikła się w zawodowo-osobisty układ, coś jakby romans korporacyjny. Ciekawe studium przypadku, które potwierdza zasadę, że życie płaci rachunki. Czy bilans zdarzeń wyjdzie na plus?
Życie potrafi zaskoczyć. Przekonał się o tym główny bohater książki – socjolog, naukowiec, pracownik uczelni, w ręce którego wpadają listy wielbiciela jego żony sprzed lat. Czytając w zabawny sposób napisaną historię można odnieść wrażenie, że bohater jest zawiedziony swoim małżeństwem i synem. Zrzędliwa żona, która zawsze stawia na swoim, powierzchowna relacja z dorastającym synem, towarzystwo przyjaciół, którzy mają lepiej niż on i grupa prymitywnych jego zdaniem studentów – wszystko to tworzy obraz mężczyzny fajtłapy, świadomego swojej nieudolności, który dał się podporządkować niemal wszystkim, a każda próba buntu kończy się fiaskiem. Czytając listy pisane infantylnym językiem, nawet nie spodziewa się, że padł ofiarą żartu, którego konsekwencją były jego życiowe decyzje, jakby ktoś inny, a nie on sam był kowalem jego losu. Humorystyczna historia z zaskakującym zakończeniem.
Krzysztof Jarosław Pawłowski. Od dzieciństwa zakochany w przyrodzie, do dziś pasjonuje się dzikimi roślinami i zwierzętami. Uwielbia fotografować naturę, ale zwłaszcza o niej pisać. Prowadzi stronę www.przyroda.net.pl, na której dzieli się z czytelnikami faktami i swoimi przemyśleniami dotyczącymi dzikiej przyrody. Jego pasję można wyczytać w każdym z wierszy zamieszczonych w jego debiutanckim tomiku…
Emocje, jakie człowiek odczuwa podczas czytania wierszy Wandy Milewskiej, pozostają w duszy na długo. Ta poezja jest tak związana z muzyką, że niemal słychać ją przy każdym wersie. Mimo iż poszczególne utwory powstawały w różnym czasie, tworzą spójną całość. Zbiorek układa się w swoisty dziennik intymny, w którym autorka notuje codzienne spostrzeżenia. To, co najistotniejsze, kryje we wspomnieniach i drobnych impresjach.
Wanda Milewska to autorka książek:
Życie w kancelarii (wyd. WFW),
Prześladowałam Lecha Wałęsę i nie żałuję (wyd. WFW),
Nadzwyczajne zwyczajności (wyd. WFW),
oraz Piruetta (wyd. Białe Pióro)
OBECNOŚĆ
to próba dotknięcia tego, co niedotykalne
zetknięcie z emocjami kobiety
obrazowanie tego, co niewidoczne
dotykanie przeżyć, ciała i umysłu słowami
próba zatrzymania w czasie, w pamięci ulotnych chwil
… To dla Ciebie…
odszukaj siebie…
przyglądaj się sobie w spojrzeniu drugiego człowieka…
słuchaj i usłysz…
patrz i dostrzegaj…
poczuj…
Teresa Sadowska urodziła się w 1949 roku w Gdańsku, lecz od lat dziecięcych mieszka w Wołominie. Jest absolwentką Politechniki Warszawskiej. Większość zawodowego życia pracowała jako metrolog, mikrofalowiec i audytor. Pisanie rozpoczęła na emeryturze, rozbudzona świadomością niedoskonałości medycyny akademickiej. Swoje spostrzeżenia opisywała (często wierszami) na forum zdrowo.info.pl jako TeSa, zaczynając od bloga "Jak osiągnęłam dobry stan zdrowia". Śpiewa w Chórze Miejskim Cantus Cordis.
Czy wiosna czy lato czy jesień czy
A ja jestem zdrowa i to sukcesu połowa
Myślę zawsze o sobie jak o zdrowym człowieku
Który ma dużo ruchu nie zażywa leków
fragment wiersza (piosenki)
"Przeczucia" to książka o pierwszej miłości. Elżbieta Górska, główna bohaterka, w przeddzień rozpoczęcia nauki w liceum przeprowadza się wraz z całą rodziną do nowego miasteczka. Już pierwszego dnia roku szkolnego poznaje Emilię — pozornie będącą zupełnym jej przeciwieństwem. Choć szybko zaprzyjaźniają się, wkrótce ich relacja zostaje wystawiona na ciężką próbę — w życiu Emilii pojawia się pewien chłopak…
Tytułowe Przeczucia to przeczucia przez duże „P”. Zdarzają się Elżbiecie dość często i zazwyczaj sprawdzają się w stu procentach. Związane są z ludźmi, ale także z wydarzeniami, w których ona sama bierze udział. Elżbieta nie wie, skąd się biorą. Prawdopodobnie z niewytłumaczonej (a może niewytłumaczalnej) intuicji…
Książka Przeczucia jest autorskim debiutem Leny Klimki.
„Była bardzo szczupła, wręcz chorobliwie chuda, i średniego wzrostu. Jej postura niejedną dziewczynę wpędzała w zakłopotanie, bo mimo iż przez swoją mizerność prawie nie posiadała większości cenionych kobiecych walorów, zachowywała niesamowitą symetrię i zgrabność. Jej figura wzbudzała podziw i zazdrość. Gdy przechodziła korytarzami, jej koleżanki ze szkoły stawały na wagach, mierzyły obwody w talii, a potem wynajdywały różne sposoby, by powstrzymywać się od wkładania do ust jedzenia. Najczęściej po prostu zszywały sobie wargi, ale niektóre stosowały bardziej brutalną metodę i zatykały sobie przełyki, wpychając w nie suche szmatki.”
fragment
Zbiór felietonów Przebiśniegi Aleksandry Bzdzikot, malarki, pisarki i felietonistki, jest jej literackim debiutem. W krótkich utworach autorka opisuje wyrwane z otaczającej ją rzeczywistości „skrawki”, obserwacje, refleksje nad naturą ludzką. Niczym tytułowe przebiśniegi przebijają się one przez granice ludzkiej natury, ukazując na krótką chwilę prawdziwe jej oblicze. Wachlarz emocji, skomplikowane relacje międzyludzkie, upływ czasu – to tylko nieliczne z tematów, które porusza Aleksandra Bzdzikot. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy w codziennej bieganinie próbują się zatrzymać i dostrzec krótkie przebłyski istoty życia.
Obecnie często promuje się przerażające wizje apokaliptyczne, ale nie po to powstało Objawienie św. Jana, by straszyć ludzi. Jan podkreśla, że szczęśliwy jest ten, który czyta słowa Apokalipsy, szczęśliwi są także ci, którzy będą tego słuchać. Księga ta pełna jest dziwnej symboliki i niezwykłych wizji, które jednak można zrozumieć – przynajmniej częściowo – dzięki znajomości kontekstu kulturowego i językowego Kościoła końca I wieku.
Dla nas, czytelników i słuchaczy Apokalipsy najważniejsza jest jednak nie analiza egzegetyczna poszczególnych wyrazów i zawartych w nich idei. Pisząc prolog do swojej księgi, Jan pragnął przedstawić nam Boga bliskiego, kochającego, z utęsknieniem wyczekiwanego. Chciał, byśmy się zachwycili słowami płynącymi od Najwyższego zasiadającego na tronie, od którego zależą losy całego świata i całej ludzkości, a który darzy nas życzliwością i bezwarunkowo kocha. Groźny i potężny Bóg jawi się jako ktoś miłosierny i łaskawy, którego nie musimy już się lękać, który przynosi „łaskę i pokój”. Objawienie ma zapewnić Kościół o ustawicznej trosce Jezusa Arcykapłana, który ciągle sprawuje służbę w Świątyni Niebieskiej. Jest on bowiem sprzymierzeńcem nawracających się grzeszników i działa na ich korzyść, występując w ich obronie. Dlatego właśnie Apokalipsa jest Dobrą Nowiną dla Ciebie!
Oddajemy do rąk Czytelnika pierwszy z czterech tomów opracowania.
Bardzo wiele, można pewnie w setki czy tysiące liczyć, wydrukowano dotąd pamiętników, zapisów, opisów życia rożnych, czasem bardzo ważnych, a czasem zwykłych na pozór ludzi. Każdy z autorów oczywiście uważa, że opis ich życia i przygód to wyjątkowe dzieło literackie, historyczne, a może i obyczajowe. I trudno tej tezie zaprzeczać. Moje dzieło też jest wyjątkowe, a rożni się od innych wspomnień tym, że to swego rodzaju opowieść szczęściarza. Przyznaję się publicznie do tego bogactwa, do towarzyszącego mi właściwie od mego zarania szczęścia, bo przecież tego szczęścia, którego doznawałem przez ponad 80 lat mojego życia, nikt już mi nie zabierze. Ta książka jest także wyjątkowa z powodu zawartej w niej pewnej warstwy dokumentalnej, związanej z historią mojej rodziny, a i dziejami naszej Ojczyzny. Przywołuje z przeszłości ludzi i miejsca dawno nieobecne w zbiorowej pamięci Polaków. W mojej opowieści są także opisy zwyczajów, tradycji, życia codziennego na kresowej wsi. Część mojej opowieści dotyczy lat młodości, studiów, kariery zawodowej. Dorosła część mego życia przypadała na PRL. Opis zdarzeń tego okresu to jedna z barwniejszych stron tego dzieła, a i dowód towarzyszącego mi szczęścia. Nie mam wykształcenia humanistycznego, jestem inżynierem. Napisałem tę opowieść pro memoria i zdecydowałem się na jej upublicznienie, by dać świadectwo prawdzie. A co do szczęścia… trzeba wykorzystując swoje wrodzone i nabyte umiejętności, z niego po prostu korzystać…
Opowiadania te opisują świat jaki znamy, codzienne życie, w którym jednak dzieją się rzeczy niesamowite i mistyczne. Zwykli ludzie, tacy jak my, odkrywają, bądź niespodziewanie dowiadują się, że poza zwykłym życiem są inne rzeczywistości, inne byty, które przenikają do naszego świata.
Niespodziewane zaproszenie na spotkanie, niezapowiedziany gość w domu, list do syna zostawiony przed śmiercią ojca, rozmowa w parku z małą dziewczynką, jabłko zerwane z drzewa rosnącego na cmentarzu - w tej książce stają się początkiem niesamowitego. Autor czerpie z najlepszych tradycji literatury grozy.
Księżniczka Nathalie nie miała łatwych wakacji. Jej ojciec zaplanował wielki bal z okazji jej szesnastych urodzin, podczas którego miała wybrać sobie przyszłego narzeczonego. Bohaterka decyduje się uciec z domu i przeciwstawić w ten sposób woli rodzica. Tak zaczyna się jej podróż w nieznane dotąd królestwa Tęczowej Krainy. Wyprawa ta nie tylko okazuję się skierowana w głąb baśniowego świata, ale także w głąb samej siebie. Na szczęście Nathalie nie jest osamotniona w swojej wyprawie. Pomaga jej para tygrysów, śmieszny kameleon oraz dwie przyjaciółki z wakacji.
Tęczowa Kraina to opowieść o prawdziwej przyjaźni, poświęceniu, zaufaniu, sensie życia i wielkiej miłości, która kryje się w szczerych gestach i przynosi radość z małych rzeczy.
Cichy Zachód to swoisty zapis fascynacji tzw. Ziemiami Odzyskanymi, wsparty przeżyciami autora na tle przed i powojennych fotografii. To historia starszego człowieka, mieszkańca nadodrzańskiej wsi, zaczerpnięta z jego wspomnień, dzięki imaginacji ubarwiona. To opowieść o przyjaźni, samotności i przemijaniu, okraszona pewnym niewiarygodnym wydarzeniem połączonym z morderstwem, w pamiętną mroźną zimę w Świnoujściu, tuż po wojnie dokonanym i z najsłynniejszą historią sprzed dwóch tysięcy lat ściśle powiązanym.
„W kuchni przez większość dnia słońce zaglądało przez dziurkę od klucza, znacząc swoją codzienną drogę na drewnianej podłodze. Podłodze, po której on, Cichy, szurał kapciami i mysz przebiegała, znacząc swoją drogę nagimi łapkami. Bezpańskie kapcie i mysie odchody prześwietlone słońcem tworzyły fotografię zapisaną na drewnianej kliszy. Atrybuty współistnienia w prostej, od lat niezmiennej formie. Swoista sublimacja drewnianej podłogi w paroksyzm uniesienia zachodziła samoistnie bez ingerencji obserwatora”.
fragment
Cichy Zachód wymyka się jednoznacznym interpretacjom i daje niesamowite pole do popisu naszej wyobraźni. Niemal na każdym kroku intryguje, zadziwia, urzeka swoją wieloznacznością i tajemniczym, nieco psychodelicznym klimatem, a także zmusza do głębszych przemyśleń na temat istoty wiary, złożoności ludzkiej natury i zasad panujących we wszechświecie. Z całą pewnością pozycja warta polecenia.
Krystyna Meszka, www.cyrysia.blogspot.com
Cichy Zachód to powieść, od której nie mogłam się oderwać. Wprowadziła mnie w melancholijny nastrój, który towarzyszył mi jeszcze dość długo po jej przeczytaniu. Uruchomiła moją wyobraźnię i skłoniła do zadumy nad własnym życiem. Zachęcam do przeczytania.
Grażyna Wróbel, www.czytaninka.blogspot.com
Książka Dariusza Lisa „Przez ile dróg” jest podróżą do przełomu lat 70. i 80., w którą zabiera czytelników autor. Jednym z głównych bohaterów jest Mateusz, który zbiegiem okoliczności, zupełnie przypadkowo, przeprowadza się wraz z rodzicami do niewielkiego miasteczka i w połowie semestru rozpoczyna naukę w technikum rolniczym. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe sytuacje, a wszystko to wplecione w trudy dojrzewania w szarej rzeczywistości Polski Ludowej, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego.
Dariusz Lis zaprasza czytelników w podróż w nie tak daleką przeszłość, zadając pytania, które mają znaczenie także współcześnie: czym jest przyjaźń, co jest najważniejsze w życiu, jak osiągnąć szczęście, czy z biegiem lat zmieniamy się na lepsze?
Morwowe wzgórze to historia o kobiecej przyjaźni w trudnych czasach wojny i przemian ustrojowych w Polsce, o miłości i tragicznej śmierci najbliższych, wreszcie o nadziei i tęsknocie.
Klotyldę Domską i jej rodzinę, mieszkańców Kresów Wschodnich, poznajemy w czasie wybuchu II wojny światowej. Ojciec, należący do tajnej organizacji, zostaje wysłany do walki z Niemcami, ale od 1943 roku nie ma z nim kontaktu; w rodzinnym domu od wybuchu bomby ginie brat Andrzej, zaś bohaterka, wraz z matką, wyjeżdża do kuzynki Anny Łabędzkiej, do podkrakowskiej wsi. To miejsce przedwojennych wakacji jej rodziców: morwowe wzgórze, miejsce spotkań zakochanych, z którego rozpościera się widok na całą okolicę. Tam Klocia poznaje Olesia, z którym połączy ją miłość, a los rozdzieli na lata. Dzieciństwo i młodość bohaterka spędza w domu Anny, dopiero po wyjściu za mąż za Jana przeprowadza się na Śląsk, tam rodzi i wychowuje jedyną córkę Julię.
Po latach nieszczęśliwego małżeństwa i trudnego macierzyństwa, Klotylda powraca na wieś, gdzie nieoczekiwanie spotyka Olesia. Kiedy już nic nie stoi na przeszkodzie, by byli wreszcie razem, śmierć się upomina o kochanków.
Sygnet z jednorożcem w rodowym herbie – to wszystko, co odziedziczył sir Richard Northbridge. Sir Ian Sleighstone, poza herbem i dobrym urodzeniem, otrzymał też wielki majątek, władzę i wpływy. Jest także ten trzeci – Edgar, wolnomyśliciel i zakonnik klasztoru Augustynów w Yorku; w oczach dogmatyków heretyk, który z jednej strony ma dekalog głęboko wryty w duszy, z drugiej zaś jest zafascynowany alchemią. Tłem wydarzeń jest fikcyjna historia średniowiecznej Anglii, dworskie obyczaje i walka o wpływy między frakcjami kościelną i świecką, których wyobraźnia w zakresie skrytobójstwa może dzisiaj onieśmielać. Budulec Rozbitej tarczy to „fikcyjny konglomerat zainspirowany snami, balladami i mieszaniną elementów z średniowiecznej historii Europy.”
No właśnie, kim ja tak naprawdę jestem? Transseksualistką? Nie chciałam zaszufladkować siebie w ten sposób. To pytanie męczyło mnie później całą noc. Nancy zburzyła mój spokój, nad którym tak długo pracowałam. Już prawie wszystko sobie poukładałam. […] Co by było, gdyby między mną i Nancy doszło do czegoś więcej? Czy zareagowałabym jak mężczyzna, mimo iż tak naprawdę emocjonalnie i psychicznie jestem kobietą? Właściwie nie mam nic do stracenia, może powinnam spróbować? Nie, to niedorzeczne! Jak mogłam w ogóle o tym pomyśleć! A jednak pomyślałam i myślałam coraz częściej i więcej[…]
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?