Praga i jej bazary to zbiorek opowiadań i anegdot warszawsko-praskich pisany w gwarze warszawskiej i praskiej z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, przywracający niepowtarzalną już dzisiaj atmosferę Bazaru Różyckiego i Pragi, oddający nastrój panujący w Warszawie w pierwszych latach władzy ludowej. Opowiadania Autora — wesołe i ponure, trywialne i sentymentalne oraz pełne uczuciowego przywiązania do stolicy — są to po prostu „przed zapomnieniem uratowane w sercu dawne czasy", to, o czym wtedy Praga mówiła i z czego się śmiała. Starego Wiecha już nie ma, ale Stach Tomczak godnie kontynuuje jego styl przy opiewaniu warszawskiej Pragi.
,,[. ..] Nasza historia jest trudna, ale jednocześnie barwna i właśnie ten koloryt pokazuje Autor we wszystkich swoich książkach, w tym również w tej poświęconej Pradze i jej bazarom".
dr Monika Wyszomirska. Polskie Radio PiK
„Owieczka, Wilk i Przyjaciele” to książka dla dzieci w wieku od 3 do 9 lat. Opowiada historię małej Owieczki, jej rodziny i przyjaciół. Dzieje się współcześnie, gdzieś blisko wsi, pośród pól i w pobliżu lasu. Rzeczywistość przeplata się tu z fantazją, a światy zwierząt i ludzi przenikają się wzajemnie. Rodzice Owieczki Ali i jej dwaj starsi bracia Marcin i Paweł tworzą zgodną, szczęśliwą rodzinę. Jej dopełnieniem są psy Elza i Spencer oraz kotka Masza. Zwykłemu życiu towarzyszą niezwykłe przygody Ali i jej przyjaciół: wilka Brunona, łosia Eryka, Królowej Stawu i Dobrej Czarownicy.
Książka uczy miłości, dobra i szacunku do innych, nieoceniania przez pryzmat utartych opinii. Uwrażliwia na piękno przyrody i konieczność troski o naturę. Także magia i czary są tu wszechobecne! Nie bez znaczenia jest również język, którym posługuje się autor.
Autor obecnie pracuje nad drugą częścią książki „Owieczka, Wilk i przyjaciele”. Nie wyklucza napisania kolejnych części.
Wartka fabuła, zwroty akcji - prawdziwa sensacja!Po zakończeniu drugiej wojny światowej nadszedł czas na odnowienie polskiej państwowości. Kapitan Lucjan Goszyc zostaje oddelegowany przez nowe władze do organizowania życia na Ziemiach Odzyskanych. Trafia do niewielkiej miejscowości, która w dokumentacji widnieje jako wieś, jednak jej infrastruktura temu przeczy. Dawne Reichenau, a w obliczu zmian administracyjnych Rychwałd, jest miastem o bardzo bogatej historii i niezwykle rozwiniętym przemyśle. A dzięki swojej bliskości do nowej granicy z Niemcami i Czechami oraz możliwościom rozpoczęcia życia od nowa po zawieszeniu działań wojennych, jest też interesującym miejscem dla ludności wcześniej wysiedlonej ze wschodnich części Polski.W tle nowych warunków społeczno-polityczno-gospodarczych pojawia się wątek sensacyjny, a nawet kryminalny. Podwójne tożsamości, tajne zadania, udział w partyzantce stają się chlebem powszednim nowych mieszkańców Rychwałdu.Wielkim atutem książki jest dodatek, pozwalający na odniesienie pewnych wydarzeń zawartych w powieści do prawdy historycznej. Pomimo iż Przegrane losy są fikcją literacką, niektóre wykreowane przez autora postaci rzeczywiście istniały, a zdarzenia opisane na kartach powieści naprawdę mogły mieć miejsce. "Przeszłość w pigułce" jest także podstawowym kompendium wiedzy dla współczesnych mieszkańców Bogatyni.
Podczas pracy nad drugim tomem książki „Apokalipsa – Dobra Nowina dla Ciebie” zauważyliśmy, że Objawienie św. Jana coraz częściej odwołuje się do treści i symboli zawartych w Księdze Daniela. Dlatego proponujemy naszym Czytelnikom mały ekskurs do Księgi Daniela pomiędzy drugim a trzecim tomem naszego komentarza do Księgi Apokalipsy. Ten ekskurs do czasów poprzedzających Objawienie św. Jana o ponad sześć wieków okazał się dla nas niezwykłą przygodą, do której zapraszamy Czytelników.
Kiedy Teodoryk Wielki wysłał w darze królowi Burgundów zegar słoneczny i wodę, kojarzone z grecko-rzymską cywilizacją, w załączonym liście napisał: „Niechaj [zegar] odmierza czas z należytą precyzją. Porządek życia ulega zaburzeniu, jeśli czasu prawdziwie się nie rozeznaje”. Kto wie, czy nie dlatego porządek życia na całym globie ulega poważnym zaburzeniom, że nie rozpoznajemy czasów już dawno przez Boga opisanych i wyjaśnionych? Niejednokrotnie przekonujemy się, że cokolwiek by się działo na świecie, to Bóg wyznacza pory i lata, panując nad biegiem wydarzeń, pozornie samoistnych lub wynikających z woli władców. A i samych władców przecież Bóg nieraz usuwa z tronów...
Dr hab. inż. Mirosław Rucki, prof. UTH Radom, przez wiele lat pracował na Politechnice Poznańskiej, gdzie zdobył tytuły magistra inżyniera, doktora oraz doktora habilitowanego. Ukończył studia podyplomowe: pedagogiczne kształcenia zawodowego (Politechnika Poznańska), nauk o rodzinie (Papieski Wydział Teologiczny w Poznaniu) oraz biblijne (PWT we Wrocławiu). Obronił też doktorat z nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa aramejskiego (Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu). Autor lub współautor dwóch książek recenzowanych i ponad 180 artykułów naukowych i referatów wygłoszonych na konferencjach z dziedziny budowy i eksploatacji maszyn, a także trzech książek i ponad 30 artykułów naukowych z dziedziny biblistyki. Należy do Stowarzyszenia Biblistów Polskich, Society of Biblical Literature oraz Forum Chrześcijańskich Pracowników Nauki.
Mgr Karol Szymański, absolwent Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, zajmuje się badaniem tekstów Pisma św. i odniesieniem ich do życia chrześcijańskiego. Autor dwóch książek o tematyce biblijnej i kilku artykułów naukowych.
Trening szachowy powinien być trudniejszy niż gra, która cię czeka na zawodach... I tylko wtedy każdy twój turniej może być udany... Oddajemy do rąk czytelnika publikację przeznaczoną dla szachistów, zarówno zaawansowanych, jak i początkujących. Zawarte w niej treści związane są z propozycją innego, szerszego spojrzenia, na znaną i cenioną od wielu wieków grę w wojnę. Model Szachów Treningowych to pomysł na wprowadzenie urozmaicenia do standardowych treningów szachowych. Pozwala on na utrzymanie szachisty w lepszej formie umysłowej, dzięki czemu wzrastają jego szanse na uzyskanie lepszych wyników sportowych. Trzeba mieć nadzieję, że społeczność szachowa przekona producenta szachów i wkrótce zobaczymy dwie wersje w jednym. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby z jednej strony deski była klasyczna szachownica 64 pola, zaś z odwrotnej strony 100-polowa szachownica dla MST. (fragment książki)
Co zrobić, jeśli humor nie dopisuje, a strapienie nie pozwala się rozchmurzyć? Gdy posępny nastrój nie chce minąć i nie pozwala czerpać radości z każdej chwili? Kiedy unieszczęśliwia i podsuwa do głowy czarne myśli?
Z pomocą może wtedy przyjść coś zupełnie niespodziewanego. Na przykład wiosenny wietrzyk, żądny psikusów i figli, który — przy odrobinie dobrych chęci i pozytywnym nastawieniu — zmienia dotychczasową perspektywę i pozwala spojrzeć na świat inaczej. Mniej poważnie. Który umożliwia wręcz zanurzenie się w obłokach...
Książeczka Ewy Szefer z pięknymi ilustracjami Pawła Gierlińskiego pobudzającymi wyobraźnię i dodatkowo potęgującymi doznania estetyczne to wspaniała przygoda przeznaczona dla najmłodszych, ale dająca wiele radości również dorosłym — odrywająca od codzienności i pozwalająca przenieść się na chwilę do innej, nieco bardziej kolorowej, a przez to i niezwykłej, rzeczywistości — do świata marzeń i wspaniałych doznań.
Panienki. czyli szesnaście opowiadań erotycznych to tekst, którego erotyzm nie jest medycznie dosadny, ale też nie wstrzymuje się przed wstydliwym niedopowiedzeniem. Cielesność nie jest obok uczuciowości - mankament konstrukcyjny zbyt wielu polskich pisarzy; jest ona tak oczywista jak uczucia i, tak samo jak one, uskrzydlająca, a dla uważnego czytelnika - wzbogacająca.
Od redakcji
Dwaj bracia, pisarz i rysownik, pochylają się nad urodą i tajemnicą kobiecości. Sylwetki, opisane i narysowane, kuszące i romantyczne, otoczone podziwem dla ich powabu i uroku, mają jednak więcej niż jedno oblicze. W postaci kobiety, choć elegancko wygiętej i pełnej obietnic, jak klepsydry wypełnionej pokusami w miejsce piasku, bracia odkrywają-ukrywają niedoskonałości, które pospołu z pięknem tworzą fascynującą całość.
Franciszek Maśluszczak
Jak to się dzieje, że znawca i tłumacz poezji amerykańskiej, wielbiciel beatników i nauczyciel akademicki wykładający informatykę, pisze erotyczne opowiadania? Ten podtytuł wprowadza w błąd i w błąd nie wprowadza. Książka jest jakby utopią szczęśliwej zmysłowości i są w niej niemal wyłącznie momenty – tak w pokoleniu autora i moim nazywano sceny erotyczne w filmach. Gdyby jakiś purytanin dopatrzył się w niej pornograficzności, to by przyznał, że to pornograficzność poczciwa. Żadnej tu brutalności, żadnych obscenicznych słów, sama dobra energia, a „panienka” i „nagusek” wzbogacają ubogie polskie nazewnictwo. Będąc hymnem sławiącym kobiecość, a trochę gawędą w duchu oświeceniowym, opowiadania te zarazem mocno zakorzenione są w patriarchalności. Feministki powinny rozszarpać Zalewskiego jak Menady Orfeusza, choć jego narratorowi (i bohaterowi) na myśl by nie przyszło wyrzekanie się kobiet. „Panienki” albo pisane są serio i wówczas można im zarzucić naiwność i parę innych rzeczy, albo są dość przewrotnym żartem, o czym mogłyby świadczyć frazy takie jak „precyzyjnie ułożony bukiet konwalii” czy „butelka grolscha poprawiła mi krążenie krwi w mózgu i zacząłem myśleć”.
Bohdan Zadura
Janusz Zalo Zalewski ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Zygmunta Krasińskiego w Ciechanowie, a w 1979 r. obronił doktorat z inżynierii komputerowej na Politechnice Warszawskiej. Pracował w Instytucie Badań Jądrowych, gdzie automatyzował eksperymenty naukowe, a od 1989 r. przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie obecnie jest profesorem informatyki na Florydzie. Od kilkunastu lat realizuje swoje hobby, tłumacząc z angielskiego poezję i prozę amerykańskich bitników oraz poetów polskiego pochodzenia. Jest autorem cyklu esejów zatytułowanych Zdarzenia nad Zatoką San Francisco, drukowanych głównie w miesięczniku ODRA oraz serii wspomnień Powroty – ulica Nadrzeczna – w Tygodniku Ilustrowanym.
Marek Zalewski urodził się w Ciechanowie. Ukończył Liceum Plastyczne w Sędziszowie Młp. a studia odbył w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, które ukończył z wyróżnieniem rektorskim w 1980 r. Pracuje w dziedzinach rzeźby, malarstwa, grafiki i architektury wnętrz. Jest twórcą licznych pomników i rzeźb w przestrzeni publicznej wielu miast w Polsce i za granicą. Był inicjatorem powstania i długoletnim dyrektorem Biura Wystaw Artystycznych „Galeria C” w Ciechanowie. Wystawiał swoje prace w różnych miastach Polski i za granicą, w Niemczech, Szwajcarii, Włoszech, Syrii i Francji. Organizował i był uczestnikiem wielu sympozjów rzeźbiarskich w drewnie i ceramice, w Polsce oraz w Europie.
Antologia poezji węgierskiej adresowana jest nie tylko do Czytelników, którzy fascynują się poezją w ogóle, lecz również i do tych, dla których poezja stanowi literaturę abstrakcyjną. Liczę na to, że lektura pięknej, starej liryki węgierskiej może być dla nich zachętą do pokochania poezji.
Pomysł zebrania Antologii zrodził się trzy lata temu, kiedy w gronie przyjaciół przedstawiłem kilka wierszy poetów węgierskich, oczywiście w języku polskim. Udało mi się ich przekonać, że walory poezji węgierskiej, która jest niezwykle melodyjna i rytmiczna, da się zachować również w przekładzie na język polski. Melodyjność, rytmiczność, dynamiczność węgierskiej poezji wynika nie tylko z jej rytmu, lecz z kontrastu brzmieniowego sylab zawierających samogłoski półotwarte w stosunku do samogłosek wypowiedzianych gardłowo. W tym tkwi melodyjność poezji węgierskiej.
Wybór wierszy poetów węgierskich XIX i XX wieku jest oczywiście subiektywny i daleko niekompletny, ponieważ nie obejmuje utworów kilkudziesięciu poetów, którzy w tym okresie swoimi wierszami wzbogacili literaturę węgierską. Natomiast – mam taką nadzieję – stanowić będzie uzupełnienie dotychczas wydanych antologii poetów węgierskich w przekładzie polskich autorów o wiele bardziej ode mnie zasłużonych. Ich działalność ja, jako Węgier, popieram z całego serca.
Trudno jest w kilku słowach opisać potężne dzieło, z którego na przestrzeni wieków korzystali wielcy intelektualiści, znani jako Worthsmith, co można tłumaczyć następująco – „ci, którzy pracują ze słowem”. Znaleźli się wśród nich: Friedrich Schiller, Voltaire, Adolf Berthold Ludwig Grimme, Denis Diderot, Johann Wolfgang von Goethe, Heinrich von Kleist, George Gordon Byron, Adam Smith, Shelly Kagan czy Friedrich Nietzsche, jak również znani kompozytorzy: Ludwig van Beethoven, Jean-Philippe Rameau włączył Zaratustrę do swojej opery Zoroastre, Wolfgang Amadeusz Mozart w Czarodziejskim flecie i Richard Strauss w symfonii Tak mówił Zaratustra.
Z całą pewnością Święta Awesta należy do niepowtarzalnych w skali światowej pereł literatury filozoficznej i tego, co dziś określa się mianem literatury religijnej.
Mówi o wierze, tradycji i obyczajach naszych przodków, stanowiących nasze materialne i niematerialne dziedzictwo.
To na jej podstawie został sporządzony sławny, przechowywany się w Muzeum Brytyjskim w Londynie Cylinder Cyrusa, który stał się pierwowzorem znanej wszystkim Deklaracji Praw Człowieka.
Na ponadczasowość Świętej Awesty i tym samym natchnienie wskazuje praktyczne wykorzystanie jej porad na przestrzeni historii, a znane większości ludziom określenia, wskazują na to, co powinno być traktowane jako świętość, a co nie.
Ciężko byłoby poruszać się człowiekowi i światu bez mądrości. Zaratustra w swoich poetyckich hymnach, stanowiących podstawę Świętej Awesty, refleksjonuje i wyjaśnia, na czym polega mądrość, a czyni opierając się na Objawieniu się jemu źródła Mądrości, którym jest Ahura Mazda, nazwany przez Zaratustrę Dobroczynnym Duchem i Przyjacielem człowieka.
Ta Księga czyni wyraźny kontrast pomiędzy religijnością a duchowością człowieka, podkreślając wyższość dobrego myślenia, dobrego mówienia i dobrych czynów.
Na czym polega wyjątkowość Świętej Awesty?
Zachęca do rozwoju wewnętrznego, umysłu i sprawiedliwości. Buduje i wspomaga społeczeństwo, udziela wskazówek, które mogą być wszechstronnie wykorzystane, na przykład w prowadzeniu handlu. Zawiera informacje z zakresu medycyny i zdrowego żywienia, życia rodzinnego, praktykowania wiary, osobistej godności, walki o sprawiedliwość oraz wielu innych zagadnień. Wypowiada się na temat dbałości o przyrodę i zachęca do troszczenia się o nią. Jest jasna i zrozumiała dla każdego człowieka.
Nie nawołuje do przemocy i wyzyskiwania, w zamian proponuje trzeźwe podejście do wielu sytuacji życiowych. Poucza władców i rządzących, aby nie uciskali ludzi prawami, których sami nie przestrzegają. Niczego nie narzuca, a zachęca, aby jej rady zastosować w życiu osobistym.
Mam nadzieję, że każdy poznawszy jej treść, wyniesie wiele osobistych korzyści.
Ratu
Strażnik wiary i tradycji Zoroastrian Słowiańskich
W książce opisano początki rozwoju odzieży konfekcjonowanej, noszonej dziś powszechnie, która w XIX wieku zaczynała dopiero podbijać rynek mody. Konfekcja, czyli odzież projektowana i produkowana metodami przemysłowymi, dostępna dla szerokiej klienteli jako modele seryjne, stawała się coraz większą konkurencją dla tradycyjnego ubioru szytego od wieków na miarę — na indywidualne zamówienie. Historia damskiej odzieży gotowej to nie tylko opowieść o sukniach, bluzkach czy żakietach dostępnych od ręki. To przede wszystkim fascynująca podróż przez rozwój przemysłu, nowych technik produkcji materiałów odzieżowych, seryjnego szycia oraz ekspansji nowych metod handlu i promocji zdolnych zaspokoić rosnące potrzeby kształtującego się społeczeństwa konsumpcyjnego. Ciekawa narracja w połączeniu z obfitością unikatowych ilustracji, przeprowadzą czytelnika przez mało odkryty dotychczas fragment historii ubioru.
Co wspólnego z konfekcją miała elektryczność? Jak wyglądały seryjnie produkowane modele? Jak funkcjonowały pierwsze szwalnie? Gdzie można było nabyć gotowe stroje? Czy kobiety bezkrytycznie przyjęły modę na konfekcję oraz co do naszych czasów przetrwało z początków seryjnego wytwarzania odzieży.
Dr Przemysław Faryś: specjalista z zakresu wzornictwa i materiałoznawstwa tekstyliów. Główny nurt zainteresowań naukowych skupia na historii ewolucji ubioru i analizie budowy oraz komfortu użytkowania zarówno współczesnej, jak i dawnej odzieży. Współautor wystaw poświęconych historii kobiecego stroju, głównie z przełomu XIX i XX wieku. Kolekcjoner odzieży. Jego dorobek obejmuje także publikację pt. „Ubiór kobiecy i jego tajemnice 1780—1930. Styl—rzemiosło—produkt”.
PATRONI: Sztukater.pl, Przegląd Włókienniczy, Mówią Wieki, Novaedita
Zapomnieć przyszłość to powieść wyjątkowa, która znajduje się no pograniczu powieści sensacyjnej, inicjacyjnej i romansu. Jej akcja przenosi nas w nieznane nam środowisko Nowego Orleanu i odsłania różne mechanizmy rządzące człowiekiem. Czas opisywanych wydarzeń też jest dość charakterystyczny, ponieważ naznaczony tragedią, jaką było przejście huraganu Katrina. To w tym konkretnym momencie i specyficznym miejscu splatają się losy kilku bohaterów: Andrei, Bronka, Michaela, Szweda, Byrona, Margaret i Anabef. Każda z tych postaci w pewien sposób została doświadczona przez życie, skażona złem i wplątana w jego mechanizmy. Nie każda jednak potrafiła temu złu się przeciwstawić i odkryć w sobie wezwanie do miłości. Czy można być godnym człowiekiem, nie postępując za głosem miłości?
Czy dobro świadczone w imię egoistycznych pobudek nadal jest moralnie właściwe? Jak działa mechanizm narodzin zła i jak z nim walczyć?
Robert Brygała, autor niniejszej książki, nie tylko stawia przed nami te pytania, ale stara się też dokonać pewnej diagnozy człowieka. Urodzony w Gdańsku, o od kilkunastu lat zamieszkały w Norwegii, szczęśliwy mąż i ojciec, pisze o tym, co w życiu najważniejsze: o głębokich uczuciach, o dojrzewaniu do miłości i przebaczenia, o rodzicielstwie, o poznawaniu siebie, ale też o genezie zła i upadku człowieka. Rozmiłowany w twórczości Henryka Sienkiewicza, Jarosława Sokoła, Bogusława Wołoszańskiego, Kena Folletta, Ricka Riordana wartko prowadzi swoją narrację, nierzadko trzymając czytelnika w napięciu, zaskakując go nowymi wydarzeniami, ale także zmuszając do refleksji i pobudzając jego wrażliwość. Bo jak twierdzi sam autor: „Pisanie to pasja, która nigdy się nie nudzi i umożliwia odkrywanie tego, co nieznane”.
PATRONI: Sztukater.pl, Novaedita
Sądziłem, że świat jest taki, jaki jest, i nic tego nie zmieni, na pewno nie ja. Znajdowałem się na rozstaju własnej drogi i nie miałem pojęcia, jak i dokąd iść. Moje życie było na zakręcie, za którym wydawało mi się, że już nic nie ma, tylko przepaść. Mijał dzień za dniem, jeden podobny do drugiego. Każdego ranka budziłem się po przespanej nocy, ale tak bardzo zmęczony swoim życiem. Kolejny następny poranek wydawał się mi bezsensownym rozpoczęciem następnego dnia, który i tak nic nie przynosił…
Tymi słowami Grzegorz Gretkowski wprowadza czytelnika do Kodeksu Małego Rycerza. Bohater powieści rozpoczyna kolejny dzień, który jest smutnym ciągiem życia pozbawionego celu. Jawi mu się ono jako pasmo nic nieznaczących minut, godzin, dni, lat… Pewnego dnia na swojej drodze spotyka chłopca o perłowych włosach. Mały Rycerz, jak go nazwał, otworzył jego umysł na zdawałoby się oczywistą prawdę – że życie ma sens „teraz”, a nie wczoraj czy jutro. To właśnie „teraz” trwa ono naprawdę.
Aby odkryć tę prawdę i ją zrozumieć, udał się w drogę przez pustynię; prowadził go Mały Rycerz. Po pokonaniu 20 etapów w nagrodę wrócił do swojego starego - nowego życia z nowym prawdziwym imieniem, które było ukryte na dnie serca. Już wiedział, że jest to możliwe dzięki wierze, uporowi i miłości.
Afryka… Czarny Ląd… Egzotyczny Eden… Każde z powyższych określeń charakteryzuje ten niezwykły kontynent, ale żadne z nich w pełni nie oddaje jego specyficznego czaru, sprzeczności i paradoksów występujących obok siebie i wzajemnie się dopełniających. Bo Afryka ma różne oblicza: bogactwo natury stanowi tu kontrast w stosunku do ubóstwa mieszkańców, slumsy znajdują się nieopodal ekskluzywnych hoteli, a pustynny krajobraz dopełnia zieleń sawanny. W dodatku wszędzie czuje się niezwykłego ducha tego miejsca: w górach, gwiazdach na migotliwym ciemnym niebie czy odgłosach dzikiej przyrody, a także w wierzeniach i tradycjach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, dzięki czemu ludzie odnajdują tu spokój i utracony niegdyś raj. Jerzy Machura w krótkich reportażach niczym w kadrach próbuje uchwycić te sprzeczności – pozostając pod urokiem tego miejsca, unaocznia zarówno jego piękno, jak i brzydotę, sytuacje zaskakujące, niemal oniryczne i własne rozczarowania powstałe na skutek zestawienia wyobrażeń z rzeczywistością. Nie ucieka od prawdy, ale stara się zrozumieć pewne mechanizmy, które kształtują mentalność i zwyczaje mieszkańców tego kontynentu. Uwiecznia obraz Afryki, która ciągle się przeobraża, a która mimo to niezmiennie fascynuje ludzi ją odwiedzających.
JERZY MACHURA. Prawnik i dziennikarz, a z zamiłowania podróżnik. Fascynuje się historią, kulturą i przyrodą Czarnego Lądu. Często podróżuje po krajach basenu Morza Śródziemnego, a zwłaszcza po Bałkanach, które pokochał i które zjeździł wzdłuż i wszerz.
PATRONI MEDIALNI: MIESIĘCZNIK POZNAJ ŚWIAT, MIEJSKI OŚRODEK KULTURY W OLKUSZU, SZTUKATER.PL, NOVAEDITA
Tylko dzięki pytaniom można znaleźć uniwersalną metodę obudzenia umysłu i odtworzenia sieci informacyjnej swego myślenia. W starożytności poznawczą metodę pytań stosował Sokrates (469–399 p.n.e.), którego technika konwersacji okazała się tak bardzo skuteczna, że jego oponenci nie potrafili pokonać go wprost w dyskusji. Dlatego też woleli go zabić…
Główny motyw tej metody opierał się na założeniu „Do myślenia potrzebne są myśli”. Jeśli w umyśle jest pustka, to trzeba ją wypełnić pierwszym pytaniem: „dlaczego?” i iść dalej po logicznej nitce, a potem dobierać inne metody. Włączając pytania w badawcze myślenie, można wyrazić wszystko. Autor jest przekonany, że w tej książce każdy może znaleźć „swoje pytanie” i jeżeli ono trafi do refleksji innych osób, to już jest o czym mówić… Właśnie o to chodzi, jest to początek nowej integracji społecznej. Dobrze skonstruowane pytanie daje czasem zaskakujące sugestie. Na przykład: „Jakie trzy myśli ukryte są w zdaniu «Gdyby nie szkoła, byłbyś mądrym człowiekiem»?”. Odpowiedź w całości wcale jest nie taka prosta, pytanie bowiem sugeruje stwierdzenie:
– że „on” nie jest mądry,
– że jest to wina szkoły,
– że „on” jest usprawiedliwiony.
Od Autora
Autor udowadnia, że znaczenie pytań – zarówno tych, które sobie stawiamy, jak i tych, które słyszymy – jest daleko ważniejsze niż odpowiedź, którą można uzyskać. W tym sensie nie rozpatruje tu metody erotematycznej, a raczej objaśnia sposób, w jaki pytanie inicjuje myślenie oraz dochodzenie do informacji prawdziwej, rzetelnej i samodzielnie pozyskanej. W książce czytelnik znajdzie obszerny katalog pytań – początków myślenia.
Od redakcji
Patroni: Sztukater.pl, Nova Edita
Cichy Zachód to swoisty zapis fascynacji tzw. Ziemiami Odzyskanymi, wsparty przeżyciami autora na tle przed i powojennych fotografii. To historia starszego człowieka, mieszkańca nadodrzańskiej wsi, zaczerpnięta z jego wspomnień, dzięki imaginacji ubarwiona. To opowieść o przyjaźni, samotności i przemijaniu, okraszona pewnym niewiarygodnym wydarzeniem połączonym z morderstwem, w pamiętną mroźną zimę w Świnoujściu, tuż po wojnie dokonanym i z najsłynniejszą historią sprzed dwóch tysięcy lat ściśle powiązanym.
W kuchni przez większość dnia słońce zaglądało przez dziurkę od klucza, znacząc swoją codzienną drogę na drewnianej podłodze. Podłodze, po której on, Cichy, szurał kapciami i mysz przebiegała, znacząc swoją drogę nagimi łapkami. Bezpańskie kapcie i mysie odchody prześwietlone słońcem tworzyły fotografię zapisaną na drewnianej kliszy. Atrybuty współistnienia w prostej, od lat niezmiennej formie. Swoista sublimacja drewnianej podłogi w paroksyzm uniesienia zachodziła samoistnie bez ingerencji obserwatora.
fragment
Cichy Zachód wymyka się jednoznacznym interpretacjom i daje niesamowite pole do popisu naszej wyobraźni. Niemal na każdym kroku intryguje, zadziwia, urzeka swoją wieloznacznością i tajemniczym, nieco psychodelicznym klimatem, a także zmusza do głębszych przemyśleń na temat istoty wiary, złożoności ludzkiej natury i zasad panujących we wszechświecie. Z całą pewnością pozycja warta polecenia.
Krystyna Meszka, www.cyrysia.blogspot.com
Cichy Zachód to powieść, od której nie mogłam się oderwać. Wprowadziła mnie w melancholijny nastrój, który towarzyszył mi jeszcze dość długo po jej przeczytaniu. Uruchomiła moją wyobraźnię i skłoniła do zadumy nad własnym życiem. Zachęcam do przeczytania.
Grażyna Wróbel, www.czytaninka.blogspot.com
Odkłamać Żarnowiec to historia budowy i likwidacji pierwszej w kraju elektrowni jądrowej, mającej cywilizacyjnie pchnąć naprzód całą polską energetykę. Projekt dawał nadzieję na zerwanie z monopolem surowcowym węgla oraz odejście od szkodliwego ekologicznie procesu spalania, zaś skutki jego zaniechania są nadto widoczne zarówno po stronie coraz poważniejszych wydatków na wszelkie projekty związane z poprawą powietrza, jak i coraz wyraźniejszej perspektywy niedoboru energii. W tym sensie zarówno rozwój gospodarczy, jak i zapotrzebowanie na prąd do obsługi urządzeń użytkowników indywidualnych zatem kluczowe kwestie o charakterze cywilizacyjnym obciążone są błędem zaniechań oraz świadomych działań w interesie obecnych monopolistów. Aby móc rzetelnie dyskutować o polskim atomie, konieczne jest odkłamanie historii jego prekursora w Żarnowcu.
Powieść rozgrywa się w Bieszczadach i Beskidzie Niskim pośród Łemków na przestrzeni pierwszej połowy XX wieku. Akcja czasami jednak przenosi się do Wiednia, Wenecji i kilku innych miejsc. Niby mocno trzyma się rzeczywistości, ale pozwala zerknąć w nieznane, gdzie rządzą szeptuchy, uzdrawiacze i bosorki. Myślisz, że świat jest racjonalny? Może się mylisz...
Historia rozpoczyna się wielkim wydarzeniem, jakim było powstanie Jeziorek Duszatyńskich. Potem pierwsza i druga wojna światowa z ich okrucieństwami i chaosem, a po nich nadzieja na stabilizację. Niespodziewane zwroty akcji, piękne krajobrazy, pełnokrwiści bohaterowie...
To, co tworzę w niejednym rapowym utworze, może być oceniane jako artykuły, gdyż jeśli chodzi o szczegóły, to uważam, iż wokalista może uchodzić też za dziennikarza i cała lista zagadnień, które dokładnie opisuje niejeden żurnalista, to dla mnie sprawa oczywista, że na muzycznych listach mogą powalczyć. Podsumowując notkę o mnie – wystarczy rzec, że warto było długo czekać i doczekać debiutu, bo teraz to już chyba raz-raz pójdzie, jak przechodzenie skrótu przy użyciu wygodnych butów, i odczuję sam, ile żywot ma cudownych atutów. Tymczasem na razie nie jestem ani dzieciaty, ani żonaty i panują u mnie klimaty takie, że dumnie nie mogę się czuć, bowiem jeszcze nic nie osiągnąłem. Dlatego też skoro osiągnąłem już wiek trzydziestu siedmiu lat, może być kiedyś tak, iż powiem: „Życie zaczyna się przed czterdziestką lub po niej – nareszcie” ;-)
"Wyspa najdłuższych nocy" to sensacyjna, pełna pasji, wielkich tragedii i namiętności powieść o wpływie skrzętnie skrywanych tajemnic z przeszłości na teraźniejszość. W długo wyczekiwanej wielowątkowej książce Autorka przedstawia losy mieszkańców rezydencji na klifie na Gran Canarii.
Linda, córka potentata hotelowego Leona Esponozy, po długim czasie przyjeżdża na urlop do rodzinnej posiadłości. Chcąc na nowo ułożyć relacje z ojcem, niespodziewanie dowiaduje się o jego rychłym ślubie z Juaną – wieloletnią partnerką od chwili tajemniczego zniknięcia matki Lindy. Wszyscy domownicy, łącznie ze służbą, są równie zaskoczeni tą wiadomością. Czy decyzja o ślubie była wynikiem wielkiego uczucia, czy perfekcyjnie przygotowanej prowokacji? Zanim jeszcze dojdzie do przygotowań, bohaterowie, błądząc w labiryncie intryg i sekretów, odkryją wiele zaskakujących prawd.
Wyraziste postacie, plastyczne opisy otaczającej przyrody i ognistej salsy dopełniają tę powieść zarówno o rodzinnym, jak i osobistym dramacie, zabójczych sekretach oraz trudnej drodze w poszukiwaniu prawdziwych uczuć.
Alicja Flis, autorka powieści sensacyjnych „Złudzenia”, „Cienie w Dolinie Słońca” i „Wenecka mgła”.
Niniejsza publikacja prezentuje cztery nowele, które mają wspólny mianownik: zaczynają się na „S” lub „Ś”; dotyczą miłości; są mieszanką epiki, liryki i dramatu; wykorzystują szeroką wiedzę autora na temat muzyki.
„Zanzara” wprowadza nas w klimat medyczny, który staje się podłożem do snucia opowieści o miłości, przeważnie trudnej, nieszczęśliwej, ale takiej, która rzeczywiście może spotkać każdego z nas. Fabuła noweli przenosi nas z miejsca na miejsce, niemal przez całą kulę ziemską. Tej swoistej podróży towarzyszy wykorzystanie przez autora rozmaitych gatunków literackich, zupełnie jakby cel i tempo wyprawy wymagały własnego głosu.
Jacek Antoni Jackvill poprzez umiejętne wplatanie w nowele elementów liryki i dramatu oraz liczne odniesienia do muzyki wprowadza nas w fascynujący świat miłości, w której królują one: Boginie.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?