Kolejna pozycja w serii eseistycznej Wydawnictwa Warstwy. Paweł Mackiewicz i jego "Pamięć wiersza. Wokół współczesnych wierszy metapoetyckich" to potężna, erudycyjna historia polskiej poezji, jej wzajemnych przenikań, inspiracji i fascynacji. Autor - wykładowca akademicki, krytyk literacki, juror prestiżowych wyróżnień poetyckich (Nagrody im. Wisławy Szymborskiej czy Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius), jako eseista zadaje pytanie, o to, dokąd udaje się wiersz, kiedy wychodzi z domu i do niego nie wraca. Ta książka to opowieść o śladach, pamięci i żywej polskiej literaturze. W swojej książce Mackiewicz zastanawia się nad takimi kategoriami jak rytm, znikanie, poprawianie świata, spory i powinności. Eseje z tego zbioru są więc nie tylko o poezji, ale same posługują się poetycką frazą, metaforą, skrótem. "Pamięć wiersza. Wokół współczesnych wierszy metapoetyckich" to erudycyjna, błyskotliwa mapa, inspirująca i niezbędna dla wszystkich miłośniczek i miłośników polskiej poezji XX i XXI wieku.
Nowy tom Anny Adamowicz - laureatki Nagrody Wisławy Szymborskiej, jednej z najważniejszych współczesnych poetek. "Marne" to fascynujące połączenie poczucia humoru i grozy, poematu, dramatu i prozy. To literacka podróż w przeszłość, którą obserwują drony, tom kostiumowy, stworzony do tego, żeby wystawiać go na deskach teatru, albo opery. Rozmach, wyobraźnia i ospa."Marne" to książka poetycka, jakiej w Polsce wcześniej nie było. Autorka łączy absurdalny żart z tematem epidemii, którą dobrze pamiętamy - jest jednocześnie ospą, ale też koronawirusem. Tytułowe Marne to miasto skazane na upadek. Zaludniają je fleczerzy, sieroty, alchemicy, fantomowe traszki, Pacjent Zero i błękitne pomrowy. Mamy tu chór szekspirowskich postaci, a każda opowiada historię zarazy własnym głosem, bohaterowie uwikłani są w skomplikowane relacje, ich intrygi dzieją się na pograniczu świata fantastycznego i realnego. Każdy gra swoją rolę, Rasputin spotyka się ze sztuczną inteligencją, telewizja transmituje losy kobiet wróżących z grzybów, umierają uczniowie i rzeźnicy. Autorka z niezwykłą umiejętnością łączy język internetowych komentarzy, baśni, romantycznych dramatów, graffiti i poradników, łączy kordony sanitarne i płatki śniegu."Marne" Anny Adamowicz to surrealistyczny musical, poetycka przygoda, która wybucha pomysłami i przekracza granice. Jest jak płatki śniegu, które padają w tomie - odrywa się od ziemi i dryfuje ku niebu.
Książka poetycka Stanisława Kaliny Jaglarza - autora nominowanego do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej i Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. "zajęczy żar" to jednocześnie pieśń miłosna, pieśń pochwalna i tren. Akcja dzieje się w lesie, na łące, pod ziemią, a głównym bohaterem jest natura. Autor w unikatowy sposób snuje swoją opowieść, a jego fraza przypomina rozrastającą się w nieskończoność grzybnię. To także na wskroś cielesny tom - człowiek pochylony nad ziemią czy spleciony w miłosnym uścisku jest takim samym elementem krajobrazu, jak wysoka trawa czy krzew. Poetycka fraza pokrywa tu wszystko - pestki, ptaki, błoto czy świerszcze - i zostaje w czytelniku na dobre. Autorowi udało się stworzyć język przyrody, w którym jest miejsce na życie, śmierć, piękno i brzydotę. "zajęczy żar" to wersy dla roślin, ludzi i zwierząt.
"Tylko kanarek widział" to nowa, długo oczekiwana książka Mariusza Grzebalskiego - poety, wydawcy, redaktora, laureata nagród Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek (1998, 2007), Huberta Burdy (2002), Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius (2014), Nagrody Fundacji Kultury (2014), nominowanego do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej (2014). Książka to ponad sześćdziesiąt wierszy-podróży w świat przeszłości, tajemnic i nieoczywistych wzruszeń. Frazy Mariusza Grzebalskiego są jak "odłamki w drodze do ciał" pojawiające się w jednym z jego wierszy. Trafiają w nieoczekiwane miejsca, opisują "pewne sprawy", które stanowią jądro naszego życia, codzienności, czasu. Podmiot liryczny przemieszcza się pomiędzy wspomnieniami z najwcześniejszego dzieciństwa a momentem, który wydarzył się przed chwilą. Przed naszymi oczami stają przodkowie i ich zwyczaje, ulice, po których chodzą teraz inni ludzie, zmienione podwórka. Kiedy podmiot myśli o nieżyjącym dziadku, przed jego oczami staje żółta brama, bo wszystko w tej poezji jest jednocześnie zapomniane i zapamiętane, ulotne i materialne, wtedy i teraz. "Tylko kanarek widział" to zbiór impresji, szkiców z codziennych spotkań ze światem. To uniwersum, w którym bohaterem narodowym jest człowiek obsługujący kosiarkę, w którym najważniejszą podróżą jest wyprawa do supermarketu, a największe tajemnice kryją się w zamkniętych szafkach. Książka-zdjęcie z przeszłości, wspomnienie przyjaźni, nocnego autobusu, końca lata.
"Sois sage" Marcina Kurka to oszczędna poezja, która dotyka spraw najważniejszych za pomocą wtrąceń, ulotnych wspomnień, komentarzy wypowiedzianych jakby mimochodem. Czasem tylko pomyślanych. Ta poezja rodzi się z gestu, chwilowego wrażenia, sekundy, myśli, która - jak pisał Andrzej Sosnowski - już za chwilę nie będzie pamiętać swojego adresu. Autor przygląda się naturze, ale snuje refleksje o nas samych, zestawia sacrum z profanum, wyprowadza nas w pole. Udaje, że będzie zabawnie. Wielka orkiestra symfoniczna gra tu obok roweru, koniec przychodzi podczas zakupów. I co oznacza wielki żółty parasol przed warsztatem trumniarza? "Sois sage" to zaskakujące haiku o milknącym świecie, codziennej rutynie, Europie i polskiej historii. To minimalistyczne żarty o przemijaniu. Wiersze Marcina Kurka uwodzą formą, która niebezpiecznie wciąga, i atakują treścią, której ciosy czujemy dopiero po chwili.
"Astrostrada z girlandami" to wyprawa przez twórczość jednej z najważniejszych współczesnych polskich poetek, scalająca ponad dwadzieścia lat jej poetyckiej pracy. Wiersze zebrane Julii Fiedorczuk rozpoczynają się od debiutanckiego "Listopada nad Narwią" (2000), prowadzą przez kolejne pięć tomów, w tym wyróżnione Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej "Psalmy" (2017), a kończą wierszami rozproszonymi, publikowanymi w latach 2012-2022. Książkę można czytać jako zapis pewnej drogi, tej rozumianej dosłownie, drogi przez bezkresny amerykański krajobraz, i tej metaforycznej - przez życie, odchodzącą młodość i coraz wyraźniej rysującą się na horyzoncie starość. Autorka przygląda się wydarzeniom, które dopiero z pewnej perspektywy nabierają znaczenia, albo odwrotnie, wraz z upływem czasu tracą swój pozorny ciężar. Bada swoje "bycie w świecie", porusza się pomiędzy jawą a snem, sytuuje się pośród gadów, ryb (które są też jej znakiem zodiaku). Napawa się słońcem świecącym tak samo dla wszystkich istot żywych i bytów nieożywionych. "Astrostrada z girlandami" to portret kobiety, matki, człowieka i wreszcie - żyjącego i doświadczającego organizmu. Podmiotka jest ciepłym, bezbronnym ciałem pod gwiazdami. "Pracą poetki jest pisać" - twierdzi autorka, ale z wierszy wynika, że nie tylko pisać, ale też czytać, oglądać, doświadczać. Wreszcie w tomie znajdziemy nawiązania do osób i dzieł szalenie istotnych w pisarskim dorobku Fiedorczuk: poczynając od filmu "Arizona Dream" Emira Kusturicy, przez twórczości Charles'a Baudelaire'a i Kurta Cobaina, kończąc na amerykańskich eseistkach i pisarkach, jak Laura Riding, Elizabeth Bishop czy Anne Carson. Wiersze Julii Fiedorczuk skupiają się na ludzkich detalach, jak i na całych ekosystemach. Na wnętrzu i kosmosie.
"Nikt nie woła, każdy pamięta. Filmowy Dolny Śląsk" to z jednej strony pierwsza książka w portfolio Warstw dedykowana kinu, z drugiej kolejny element układanki składającej się na większą opowieść o Dolnym Śląsku, jaką snujemy praktycznie od początku naszego istnienia. Tym razem wspólnie z autorami - Lechem Molińskim (tekst) i Jerzym Wypychem (zdjęcia) - zabieramy czytelników w podroż po regionie, a za przewodników służą nam historie z planów zdjęciowych, opowieści o lokalnych kinach, twórcach i goszczących na Dolnym Śląsku gwiazdach polskiego filmu. Oto co o książce mówią sami autorzy: Oddajemy w ręce Czytelniczek i Czytelników książkę, której ostateczna forma kształtowała się dość długo. Chcieliśmy, by była ona z jednej strony kompleksowym spacerownikiem po śladach dokonań sztuki filmowej w regionie Dolnego Śląska, a jednocześnie selektywnym i subiektywnym przewodnikiem przybliżającym jego kinematograficzne dziedzictwo i specyfikę. Film to słowo i obraz, dlatego przedstawiamy wzajemnie się dopełniające zestawienie tekstów i fotografii. Co ważne, zdjęcia tu ukazane nie sprowadzają się jedynie do funkcji ilustracyjnej, a są wizualną interpretacją przestrzeni opisywanych słowem, wynikiem podróży i eksplorowania filmowego wymiaru Dolnego Śląska.
Po "Sąsiadkach" czeskich - wydanych przez nas w 2021 roku - po prostu musiały przyjść "Sąsiadki" słowackie. Bo jak tłumaczy autorka wyboru, Zofia Bałdyga, słowacki i czeski świat poetycki trudno jest od siebie oddzielić. Na poparcie tych słów fragment wstępu do książki: "Sceny poetyckie obu krajów są oczywiście oddzielone, dominują w nich odrębne wyobraźnie literackie. Mimo wszystko jednak, nie da się postawić między nimi jasnej granicy. Przyczyną jest bliskość językowa, fakt, że lektura poezji sąsiadów nie wymaga pośrednika, czyli tłumacza. Tłumaczenia prozy już się pojawiają, ale w przypadku tekstów poetyckich są raczej ewenementem. Dodatkowo, książki pisane po czesku, nawet nowości, są stosunkowo łatwo dostępne na Słowacji. Co ciekawe, słowackie w Czechach niezbyt, więc jest to bliskość asymetryczna.(...) Celem >>Sąsiadek
Dokonuje się dekonstrukcja świata. Świata, w którym nieustanna potrzeba posiadania łączy się z rozbuchaną ofertą sprzedaży, a składane obietnice stają się lapidarnymi, a zarazem nerwowymi komunikatami. W tej zawłaszczonej przez technologię współczesności media społecznościowe przenikają się z tradycyjnymi, tworząc kakofoniczny komunikat, przytłaczają konsumentów nadmiarem informacji. To błędne koło odbiorca uodparnia się na bodźce, więc trzeba nieustannie zwiększać ich intensywność. Powtarzalność komunikatów, ich ogólność, wewnętrzna sprzeczność i zdaje się losowość słów, utwierdzają nas w przekonaniu, że za wszystkim stoi bezosobowa maszyna, niedoskonały algorytm imitujący człowieka.Jakub Kornhauser tworzy teksty zakorzenione w konkretnej przestrzeni, na poły realne i hipnotyczne. Tym razem ukazuje hybrydyczny świat, w którym pęknięty język powołuje do życia oryginalną przestrzeń komunikacyjną. Reklamowe socjolekty, gdzie odnajdziemy wadliwie funkcjonujące kolokacje połączone z błędami gramatycznymi, podają w wątpliwość pierwotnie zakładaną celowość komunikatu. Poeta dzięki swojej niezawodnej językowej intuicji w awangardowy sposób mierzy się z zawłaszczoną przez kapitalizm mową, z drugiej strony w słowotwórczym nieporządku przekazuje namiastkę satysfakcji.O autorze:Poeta, tłumacz (w roku 2020 przełożył Kleptoobiekt śpi i inne prozy Gherasima Luki), krytyk literacki, literaturoznawca i filolog romański. Pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktor nauk humanistycznych. Autor m.in. książek: Drożdżownia (2015) czy Dziewięć dni w ścianie (2019). Za pierwszą otrzymał Nagrodę im. W. Szymborskiej 2016. W 2020 ukazała się jego książka prozą Premie górskie najwyższej kategorii (nagrodzona podczas pierwszej edycji Festiwalu Literackiego Znaczenia). W 2021 wydał tom poetycki Krwotoki i wiewiórki, planuje też publikację książki prozatorskiej Kryteria uliczne. Książka Brzydko tną twoje noże? będzie pierwszą pozycja autora ukazująca się w Wydawnictwie Warstwy.
Album prezentuje unikalne fotografie autorstwa Adama Hawałeja, który towarzyszył próbom zespołu teatralnego przygotowującego się do premiery Kartoteki rozrzuconej w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Poznajemy w ten sposób nową twarz Tadeusza Różewicza nie tylko poety, pisarza i dramaturga, ale także reżysera, wcielającego swoje literacko-teatralne koncepcje w sceniczne życie. W wywiadzie otwierającym książkę autor zdjęć tak podsumowuje swoją pracę: Ponieważ obchodzimy stulecie urodzin Różewicza, często sięgam do zdjęć, które miałem możliwość mu zrobić. Przy tej okazji odkrywam również siebie jako fotografa. Myślę, że przy Kartotece rozrzuconej, mimo trudnych warunków technicznych, niewiele mi umknęło. Fotograf żyje chwilą. To, co udaje mu się pochwycić w locie, jest niepowtarzalne i szybko zaciera się w pamięci. Przyjemnie jest myśleć, że dzięki zdjęciom, zrobionym podczas prób Kartoteki rozrzuconej, tamte chwile nadal żyją, choć dziś są już częścią historii: mojej z Różewiczem, ale także teatru i literatury.
Najnowszy tom poetycki laureatki Gdyni i Kościelskich. Piach będzie nie lada zaskoczeniem dla wielbicieli twórczości poetki. Osadzony w lingwistycznej medytacji nad słowem, przywodzącym na myśl twórczość Białoszewskiego, jest jednocześnie hymnem na cześć ciała, biologii i organicznego trwania.
Poetka w 2017 roku otrzymała Nagrodę Kościelskich za tom minimum (Wydawnictwo Warstwy), za który była również nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2018 w kategorii książka roku oraz do Orfeusza - Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego 2018. W 2019 roku wydała książkę eseistyczną Patyki, badyle (Wydawnictwo Marginesy), która zdobyła Nagrodę Literacką Gdynia 2020 w kategorii esej oraz nominacje do Paszportów Polityki, Nagrody Conrada i Nagrody Witolda Gombrowicza. Felietonistka magazynu o kulturze Dwutygodnik.
Autorka za książkę piach w 2021 r. otrzymała nominacje do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej oraz do Orfeusza - Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego.
Książka też otrzymała nominację w 60. Konkursie PTWK Najpiękniejsze Książki Roku 2020.
Mer de Glace to drugi najdłuższy lodowiec w Alpach zalegający po francuskiej stronie masywu Mont Blanc. Właśnie nazwę tego lodowca na tytuł swojego najnowszego tomu poetyckiego wybrała Małgorzata Lebda, laureatka m.in. Nagrody Literackiej Gdynia (2019). Od tytułu wypada tu zacząć, gdyż już on zdradza, że w kontekście wcześniejszych książek autorki mamy do czynienia z nowym otwarciem. Poezja Lebdy, dotąd mocno osadzona w lokalności, bazująca na relacjach rodzinnych, kojarzona z nurtem wiejskim (Granica lasu, Matecznik, Sny uckermӓrkerów), w Mer de Glace zabiera czytelnika w podróż po Polsce i Europie Środkowej. Fotograficzne ujęcia i metaforyczność, stanowiące znak rozpoznawczy tej liryki, przybliżają nam krajobrazy (głównie pozamiejskie), ale też składają się na wielowątkową opowieść o człowieku i otaczającym go świecie.
Bo książka ta to właśnie kilka narracji splatających się w całość, nachodzących na siebie. Mamy tu opowieść o ciele, jego kruchości i złożoności, o zmaganiu się i próbie zapanowania nad nim („Dzisiaj było niespokojne. Przed ruchem należy je nakarmić, / zapytać, jak spało i dlaczego tak krótko”), mamy metaforyczną opowieść o ludziach i ich postawach, radości mogącej płynąć z prostoty codzienności. Opowiada także Lebda w bardzo prozatorski sposób (choć językiem poetyckim) o przyrodzie i jej darach. Jednak opowieść główna – choć nie dominująca formą, za to subtelnie tkana na przestrzeni całej książki – to historia katastrofy, końca świata, który już się dzieje, ale my jeszcze nie chcemy zdać sobie z tego sprawy. Skupiamy się na ostatnich momentach względnego spokoju, ewentualnie oddajemy się zaangażowanym działaniom, których skuteczność ogranicza się tylko do uspokajania sumień („zjednoczone strachy tematów, o których chce się krzyczeć »miałam napisać – wyć, tak«; ruch głowy w stronę pohukiwań; pogrzeby lodowców – nakładanie na nie białych całunów odwracających uwagę słońca”).
Po opublikowanych w 2020 roku Zerwanych rozmowach – wyborze wierszy, który stanowi podsumowanie dotychczasowej twórczości poetyckiej Agnieszki Wolny-Hamkało – nadchodzi zmiana. Autorka „Rastra Lichtensteina” bierze w nawias wcześniej stosowane strategie: rozpoznajemy językowe, utopijne abstrakcje, zimne miejskie obrazowanie i swego rodzaju katastrofizm w stylu „pulp”. Tym razem świat, o którym opowiada, jest rozbity i odwrócony, a chwilowe harmonie, w jakie układa się ziarno rastra, bardziej przypominają raporty mniejszości niż efektowny przegląd kampowych estetyk. To bardzo trudne – zobaczyć piękno w porażce codzienności. Jednym ten tom wyda się surowy, niepokojący, inni dostrzegą w nim intensywność poetyckiego poszukiwania.
Zbiór opowiadań autorstwa cenionych wrocławskich twórców (autorami tekstów są Maciek Bielawski, Beata i Eugeniusz Dębscy, Tomasz Majeran, Jędrzej Pasierski, Krzysztof Rudowski, Nadia Szagdaj, Agnieszka Wolny-Hamkało, Filip Zawada, Andrzej Ziemiański). Opowiadania z pogranicza wielu gatunków i stylistyk oscylują wokół tematu domostwa: jako przestrzeni miłości i przyjaźni, często skomplikowanych relacji sąsiedzkich, tajemnic z przeszłości i zbrodni, a także co aktualne zwłaszcza ostatnio miejsca pracy. Książka objęta jest mecenatem Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
Kilkanaście kobiet, a każda niezwykła. Zmagają się z życiem. Idą pod prąd. Kochają, buntują się, pracują i walczą. Biorą się za bary z ustalonym porządkiem świata. Niekiedy znaczy to nawet, że działają wbrew sobie.
Ta w płomiennej sukience to specjalistka od kobiecej poezji pisanej w jidysz, ta zamknięta w klatce z małpami wlazła tam na własne życzenie, do tego twórczyni pojednania polsko-niemieckiego i artystka po ASP, która przygotowuje zmarłych przed ich ostatnią drogą.
Te i kilka innych. Są jak komety. Przyciągają wzrok, intrygują. Obserwujemy je, zaglądamy pod podszewkę ich życia. Dzielą się z nami swoimi przemyśleniami, swoją siłą i swoim buntem. Zarażają entuzjazmem, determinacją, wytrwałością i wolą walki w najsłuszniejszych sprawach.
Nie ma takich kobiet?
Jak dobrze, że są!
Są wszędzie.
Nie ma takich kobiet Violetty Nowakowskiej, wrocławskiej dziennikarki, pisarki i publicystki, to zbeletryzowane biografie mieszkanek Dolnego Śląska, które zasługują na zaistnienie w pamięci zbiorowej.
Dobrze znany polskiej publiczności literackiej ukraiński pisarz Serhij Żadan powraca jako poeta. W październiku do rąk czytelników trafi jego najnowszy i pod wieloma względami wyjątkowy tom Antena. Ten poetycki reportaż z ostatnich lat, które dla Ukrainy okazały się bardzo trudne, przynosi niejedno zaskoczenie. Żadan, niegdysiejszy spadkobierca ruchów awangardowych, zmuszony jest przestroić się na nowe częstotliwości i mroczniejsze tonacje. I choć nigdy nie stronił od tematyki społeczno-politycznej i religijnej, to nowa „antena” wyczula jego wrażliwość, a tym samym poezję na wiele mniej oczywistych kwestii.
Serhij Żadan jest laureatem wielu nagród, m.in. Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2015 za powieść Mezopotamia, Nagrody „Mosty Berlina” oraz Nagrody im. Josepha Conrada. Za przekład tomu odpowiada Bohdan Zadura, wybitny polski poeta, prozaik, tłumacz i krytyk literacki, laureat m.in. Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt pracy twórczej.
Tytułowy Dom to pies, pudel, równolatek niepodległej Ukrainy, mieszkający wraz ze swoją ludzką rodziną w dwupokojowym mieszkaniu w starej kamienicy we Lwowie – tym samym, w którym dzieciństwo spędził Stanisław Lem. To właśnie z perspektywy psa – autorka czyni go bowiem narratorem – poznajemy losy familii Ciłyków w burzliwym okresie gospodarczych i systemowych przemian. I jak to w rodzinie – nie brakuje tu sekretów i dramatów oraz wiszącej w powietrzu tragedii.
Dla przeciętnego mieszkańca Ukrainy uzyskana w latach 90. niepodległość okazała się być skokiem w nieznane. Zmienił się ustrój polityczny, język, obywatelstwo, pozamykano zakłady pracy. Jedni wieszczyli rychły koniec zmian i powrót w ramiona Rosji, drudzy snuli wizje błyskawicznego rozwoju i dogonienia Zachodu. Jedni i drudzy się mylili. A jak wygląda ta najnowsza historia naszych wschodnich sąsiadów, widziana oczami psa i nieuwikłanej w wielką politykę ukraińskiej rodziny?
Wiktoria Amelina podchodzi do tematu w oryginalny sposób. Z obserwacji i refleksji nieprzeciętnie inteligentnego pudla dowiadujemy się o niejednoznacznym stosunku Ukraińców do współczesności, a także poznajemy ich historyczne traumy, jak w soczewce skupione w dziejach rodziny Ciłyków.
Stary dom przy cmentarzu pełen tajemniczych zakamarków, ekscentryczni krewni, dziwne rytuały – i przede wszystkim ojciec, którego alkoholizm wyznacza rytm życia.
Dominika Horodecka z perspektywy dorastającego dziecka snuje mozaikową opowieść o wielopokoleniowej rodzinie. Momentami zabawne, niemal pamiętnikowe historie tworzą obraz z dzieciństwa z przełomu lat 80. i 90., skomplikowanych relacji rodzinnych i dojrzewania w atmosferze dusznej religijności. Pod powierzchnią tych wydarzeń kryje się jednak opowieść o życiu w cieniu uzależnienia ojca, kształtującego życie bohaterki i jej relacje z innymi ludźmi.
To wciągająca, pełna emocji i wrażliwości historia, a zarazem nowy, poruszający głos w polskiej prozie.
Znakomicie opowiedziana historia polskiego wizjonera ukraińskiej państwowości!Tania Malarczuk, jeden z najciekawszych głosów współczesnej literatury ukraińskiej, pisarka niestroniąca od trudnych tematów, debiutuje nad Wisłą książką na wskroś przesiąkniętą motywami polskimi. Zapomnienie uhonorowane tytułem Książki Roku BBC Ukraine 2016 jest rozpisaną na dwie historie i rozciągniętą na przestrzeni lat opowieścią o ukraińskiej państwowości, jej niełatwym kształtowaniu się i jeszcze trudniejszych próbach jej obrony. Centralną postacią jest tu Wiaczesław Lipiński z pochodzenia Polak, z wyboru Ukrainiec, twórca nowoczesnego konserwatyzmu ukraińskiego i zagorzały przeciwnik myśli nacjonalistycznej. Śledząc losy tego niezwykle ciekawego filozofa i polityka, który pewnego dnia po prostu wymyślił sobie nową narodowość, polski czytelnik ma okazję nie tylko lepiej poznać dzieje państwowości naszych wschodnich sąsiadów, ale co istotniejsze, zrozumieć nieoczywistość i swoistą paradoksalność pojęcia naród.
Kochankowie Justycji, książka, która powstawała 27 lat, to zbiór opowieści tylko z pozoru osobnych. Historie ośmiu bohaterów żyjących na przestrzeni od XVII do XX wieku łączy znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Zbrodnie, których się dopuścili, a czasem „tylko” gwałty, rozboje, zdrady i pomniejsze wiarołomstwa, w nieunikniony sposób prowadzą ich do wspólnego celu, jakim jest najwyższy wymiar kary – niekoniecznie oznaczający tylko śmierć. Zbrodnia i kara nie są wszelako jedynymi motywami eksponowanymi przez Andruchowycza. Nie mniejszą rolę w łańcuchu zdarzeń odgrywa bowiem miłość, której, jak się niejednokrotnie okazuje, z całą pewnością można przypisywać sprawstwo kierownicze. Namiętnościom ulegają zarówno szlacheccy watażkowie, polityczni idealiści, jak i dekadenci końca XIX wieku, wszelkiej maści rebelianci, mistycy czy wyrachowani agenci KGB, by wymienić kilku z przedstawionej przez Autora bogatej galerii oryginałów.
Książka Andruchowycza to barwna mozaika literacka osadzona w galicyjskich realiach, łącząca w sobie stylistykę powieści łotrzykowskiej z elementami rasowego kryminału, czy nawet analizy historycznej bazującej na źródłach. Zabawa formą i dystans, tak typowe dla Autora, widoczne są tu na każdym kroku i twórczo rozwijają jego dorobek w tym zakresie.
Całość w subtelny sposób spaja ostatnia, dziewiąta – a właściwie ósma i pół – opowieść, która ma charakter autobiograficzny. Choć Autor z wielu powodów przyznaje w niej, że „Historia niedokończona przestaje być historią”, to choćby z racji miejsca na ziemi, które opisuje, należy mieć nadzieję, że poszukiwanie prawdy, nawet gorzkiej, fragmentarycznej i względnej, ma swój cel. Bo co innego nam pozostaje, tu w Europie Środkowo-Wschodniej czy gdziekolwiek indziej?
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?