Najpierw pojawiają się obrazy: syrena na dnie oceanu, mała myszka w lesie, markotna gumka na biurku. Wraz z nimi pojawiają się imiona: Panna Denna, Jedna Myszka, Gumka Zakała. Bywa, że nawiedza mnie zdanie, na przykład „o reszcie, która chciała być sobą”. Co to jest? I czym mogłoby być? Czego doświadcza jeżyk Jeżyk? Co dzieje się w kiosku na krakowskim Kazimierzu? Dokąd zaprowadzą mnie napotkane na Plantach gołębie? Muszę zacząć pisać, żeby się dowiedzieć, i dopiero gdy kończę, coś się okazuje. Dla mnie te opowiadania to bajki, choć inne określenia, jak dziwne opowieści czy surrealizujące prozy, trafiłyby dokładniej. Wyssane z palca historie? Niech będzie, że zmyślenia. Mam jednak nadzieję, że wezmą je państwo na poważnie.
Przy sobie" Aldony Kopkiewicz to z jednej strony poemat, składający się w zamkniętą całość, z drugiej książka, którą z powodzeniem można też czytać jako zbiór pojedynczych wierszy. Autorka w liryczny i z lekka klasycyzujący sposób snuje opowieść o miłości, zwykłej codzienności, a także bliskiej relacji ze światem. Poezja jawi się tutaj nie tylko jako narzędzie, ale i obiekt opowieści, okazuje się przestrzenią, w której swobodnie i bez ograniczeń można być "przy sobie" mierzyć się z własnymi lękami czy po prostu przystanąć i złapać oddech. Kopkiewicz prowadzi dialog, kiedy indziej monologuje, dostrzegamy tu próbę poukładania własnych myśli, które jednak nie dają się uchwycić, swobodnie płyną i budują coraz to nowe skojarzenia. Chociaż osią opowieści pozostaje miłość i poezja, wraz z dalszą lekturą pole refleksji się poszerza, zahaczając o tematy trudne i bolesne, jak śmierć, bycie ofiarą przemocy, o winę czy przesuwanie się granic moralnych. Czy "Przy sobie" można nazwać tomem pandemicznym? Takie poczucie może towarzyszyć lekturze. Bo choć książka nie mówi nam wprost o sytuacji ostatnich dwóch lat, to o wpływie tych czasów na jednostkę jest tu bardzo dużo.
Choć żyjemy w epoce "bycia sobą", autentyczność zniknęła nam z pola widzenia. Tymczasem to właśnie ona może być odtrutką na etykietki, które przyklejamy sobie zanurzeni w kulturze terapii.Z jednej strony pragniemy znaleźć się w szufladce diagnozy, z drugiej - rozpaczliwie chcemy zachować odrębność, jednostkowość i wyjątkowość.A może warto przyjąć, że każdy z nas jest w jakiś sposób nie taki i nie da się go wyjaśnić ani wypowiedzieć do końca - i właśnie z tego powodu nikt z nas nie jest szczególnie wyjątkowy? Może dziwność jest czymś, co ze sobą dzielimy, a zgoda na nią sprawiłaby, że świat stałby się luźniejszym i radośniejszym miejscem?Aldona Kopkiewicz odpowiada na te pytania, opisując własne doświadczenie - czterdziestolatki, poetki, Polki, córki, wnuczki, partnerki. W autobiograficznym eseju zachęca nas, byśmy sami odpowiedzieli na pytanie, gdzie kończy się "ona" - maska, konstrukt społeczny, awatar realnej osoby, a zaczyna prawdziwe "ja".
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?