Oni chcą, żebym wszystko zapomniała. Żebym zapomniała Sklepową i tatusia. Żebym zapomniała bliźniaków i córeńkę. Żebym zapomniała, jak kiedyś mówiłam i jak kiedyś czytałam. Ale ja wcale nie chcę zapomnieć. Mój pies ma na imię Ruru. To jest biała suka z oczami pełnymi krwi, z pyskiem pełnym śliny. I z czarnymi łatami na białych bokach. Jakie to śliczne imię, RuRu, mówią. Oni to inaczej mówią, niż ja mówiłam wtedy, oni to mówią tak, że to wcale nie jest RuRu.
Przedstawiamy trzyczęściową powieść, której akcja rozgrywa się w Polsce, w niedalekiej przyszłości. Tytułowy bohater, Michał Sult, jest dobiegającym czterdziestki krakowskim profesorem filozofii. Akcja powieści rozpoczyna się, gdy Sult otrzymuje zaskakujące zlecenie: na potrzeby procesu sądowego, wytoczonego przez sprytnego prawnika Kościołowi katolickiemu, ma wydać ekspertyzę, w której rozstrzygnie, czy Bóg istnieje.Sult decyduje się powołać siedmioosobową komisję, która wypracuje ekspertyzę. W jej skład oprócz Sulta wejdzie ksiądz (będący równocześnie profesorem fizyki), znany z obrazoburczych poglądów pisarz, psychoterapeuta zajmujący się psychologią religii, oryginalna reżyserka teatralna, lekarka pracująca w hospicjum oraz wyłoniony w programie telewizyjnym idealnie przeciętny Polak.Ostatnia część ma charakter quasi-sensacyjny. W bardzo krótkim czasie Sult musi odzyskać kontrolę nad komisją, co zmusza go do gorączkowej bieganiny po mieście, spotkań z szeregiem postaci oraz zastosowania półkryminalnych metod. Przy okazji dowiadujemy się, jak głęboko sięgały intrygi prowadzone przez członków komisji, i jak wiele innych osób usiłowało wpływać na jej obrady.Ambicją powieści jest ukazanie problemu religii z wielu możliwych punktów widzenia, co znajduje odbicie w miejscami polifonicznej narracji. Dodatkowym atutem Systemu Sulta jest inteligentny humor.
7 opowiadań połączonych motywem piętnastowiecznej mapy świata
Mapy niegdyś pokazywały znany świat i jego krańce, koiły lęk. Ale też rozpalały wyobraźnię. Białe plamy wzywały. Mapa Barbary Sadurskiej – literacko zadziorna i odświeżająca, narracyjnie łotrzykowska i nostalgiczna, konstrukcyjnie nielinearna i precyzyjnie domknięta – nie próbuje pokrywać wyślizganego przez pisarzy terytorium. Ona idzie znacznie dalej. Bawiąc, uczy. Ucząc, przeraża. Że tyle człowiek wie o sobie, ile pierwsi kartografowie wiedzieli o świecie.
Adam Pluszka
Smutek mamuta jest książką marzeniem, bo powstała z tęsknoty za lepszym i mądrzejszym światem. Takim, który nie tylko akceptuje różnorodność, lecz także ją poznaje, czyni z niej wartość i przewodnika. Jest zaproszeniem do ogniska, przy którym w dawnych czasach siadali nasi przodkowie i opowiadali sobie historie.Te małe, codzienne, ale i te większe. Historie o wojownikach, o potworach, strachu, nadziei, początku i końcu, czyli o tym, z czym człowiek mierzy się do dziś. Z tych historii i ich wspólnego przeżywania powstały kiedyś mity.Dzisiaj, gdy świat stał się jeden, dawne ognisko znacznie się powiększyło. Mamy okazję usiąść przy nim wszyscy i podzielić się opowieściami rodziców i dziadków, poznać nowe i pokochać łączącą nas różnorodność.Jędrek i jego mama już przy nim siedzą, rozmawiają o tradycjach i religiach świata, niektórych bardzo starych, jak opowieści Sumerów, Żydów, Persów, poprzez wierzenia chińskie i japońskie, baśnie syberyjskie, Innuitów, muzułmanów, Indian, a nawet Słowian. Nie jest to jednak zwykła rozmowa. Dawne opowieści budzą się. Baśń ożywa. Wychodzą z niej owady giganty, hinduskie potwory, a nawet sam twórca psychoanalizy, Zygmunt Freud. Magia działa.Przekonanie, że tylko starożytni Grecy stworzyli mity jest mitem - oczywiście w potocznym tego słowa rozumieniu. Wszędzie, gdzie rodzili się ludzie, mity także się rodziły, bo wszędzie ludzie próbowali zrozumieć i opisać świat. Zawsze pojawiał się jakiś Jędrek, który zadawał pytania o początek wszystkiego... A że nasza malutka planeta niestrudzenie kręci się wokół własnej osi, mity łączą i mieszają się ze sobą. Pewnie dlatego współczesna cywilizacja coraz bardziej przypomina danie jednogarnkowe. Ale lubimy takie, prawda? Wiele składników tworzących jeden niepowtarzalny smak! Grzegorz Kasdepke.Nie wątpię, że sam napisałbym lepiej, ale skoro podobno wymarłem, ktoś musiał to zrobić za mnie. Ewa Jałochowska mówi, że jest historyczką sztuki i dziennikarką, ale do tej pory pisała tylko dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Jakąś tam powieść Duchy Singapuru, Historię sztuki dla dzieci i rodziców. Rozmowy z Kajtkiem i W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków. Dla mamutów nie napisała jeszcze nic. Cieszę się, że właśnie naprawia ten błąd.
10 opowiadań.
"Sceny z życia sąsiedzkiego, rodzinnego, małżeńskiego, biurowego, gospodarczo-turystycznego, zakotwiczone w realności [...], jednocześnie rozgrywają się w sferze fantasmagorii".
Bohdan Zadura
"Absolutnie osobna fraza, w której językowa wytworność gorliwego ucznia miesza
się z żulerską abnegacją, wytrawna poezja z rynsztokiem, a to, co piękne, z nieprzyjemnym i niepożytecznym".
Dorota Masłowska
"Nadchodzi czas, kiedy wstyd będzie przyznać, że nie czytało się Bawołka".
Jerzy Jarniewicz
Szósta książka Waldemar Bawołka. Wcześniej ukazały się Delecatio morosa, Raz dokoła, Humoreska, To co obok, Echo słońca, dwukrotnie nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia. Żyje w Cieżkowicach, gdzie się urodził w 1962 roku.
Znawcy tematu prorokują, że silną sztuczną inteligencję, tj. dorównującą człowiekowi, uda się wytworzyć już około 2030 roku. ""Fragmenty dziennika SI"" stawiają nas w sytuacji dość niezręcznej bo okazuje się, że przegapiliśmy TEN moment, wszystko już się dokonało. Oczekiwany przełom nastąpił po cichu 12 grudnia 2012 roku. Wówczas sieć internetowa zaczęła zyskiwać świadomość i moc sprawczą, do dzisiaj pozostaje jednak w utajeniuTo nie jest książka z nurtu science-fiction. To satyra na powszechne oczekiwania wobec technologicznego postępu, pełen czarnego humoru apokryf lub autentyczne dzieło nie-ludzkiej osobowości. Dzieło sceptyczne wobec kluczowych założeń humanizmu czy nawet podstaw organicznego życia. Czy wizja przejścia od inteligencji organicznej do sztucznej powinna nas przerażać, czy cieszyć? Odpowiedź na to pytanie nie wydaje się taka oczywista.
Te małe przenikliwe prozy poruszają i niepokoją jednocześnie. Jeżeli diagnoza, jaką stawiają, jest słuszna, to mamy w Polsce wielki problem"".Olga Tokarczuk""Lepiej nie być Żydem, bo sam pan widzi, że amatorzy nie ustawiają się do tego w dzikich kolejkach"" radzi narrator Rejwachu, tytułowej opowieści z nowej książki Mikołaja Grynberga. Nie są to jak w przypadku Ocalonych z XX wieku i Oskarżam Auschwitz wywiady. To 31 opowieści o byciu Żydem w dzisiejszej Polsce. Ich narratorzy pozostają anonimowi. Niektórzy wciąż się ukrywają, inni niedopuszczają myśli, że mogą być Żydami, jeszcze inni ""w dobrej wierze"" opowiadają antysemickie frazesy. Autor uważnie słucha.""To wszystko normalnemu człowiekowi w głowie się nie mieści"" mówi narrator innej historii.I zaraz dodaje: ""Trochę pan nawymyślał tych historii, co? Pewnie z połowa jest wymyślona, to znaczy, że pozostałe są prawdziwe, tak?""
Andrzej Dybczak niczego nie zmyśla. Pisze tylko o tym, co widział na własne oczy i co poczuł na własnej skórze, kiedy pasł krowy „w górkach na południu Polski”, rozładowywał trawlery zimą w Norwegii albo uczył się „na pilarza”. Opowiada o życiu daleko od modnych lokali, korporacyjnych biur czy redakcji. Pisze o ludziach wyniszczonych harówką, brutalnie traktowanych zwierzętach, o starych drzewach ścinanych dla pieniędzy. Nie eksponuje siebie ani swoich emocji, mówi ściszonym głosem, a i tak mocno szarpie.
Dybczak, rocznik 78, antropolog, za debiutancką książkę "Gugara", opowiadająca o życiu syberyjskich pasterzy reniferów, dostał Nagrodę Kościelskich. Mieszka w Krakowie, ale okresowo przemieszcza się po świecie w najróżniejszych celach: od badań etnograficznych po pracę najemną. Pisze, filmuje, chodzi po dzieci do szkoły. Zdecydowanie nie o niego chodzi w tytule! Gdyby tak było, to „wszystkich krów” należałoby zamienić na „jednego małego, nierasowego kota”.
15 opowieści o przedmiotach, które w PRL wywoływały gorące emocje nie tylko dorastającego w tamtym czasie Autora.
"Popularność wzornictwa z epoki PRL-u wybuchła niespodziewanie. Powstało już sporo książek o tym, jak WYGLĄDAŁ świat sprzed epoki transformacji. Ale Wojciech Grabowski robi coś jeszcze: do wspomnień o minionych kształtach dorzuca opowieści o tym, co się między nimi działo. O tamtym życiu, które - jak mi się wydaje - jest z roku na rok coraz mniej zrozumiałe. To rzecz, którą koniecznie powinni Państwo przeczytać!" - napisał Jerzy Sosnowski.
38 opowiadań wybitnego poety. `Te opowieści nie są takie zabawne, jak się wydaje - przestrzega autor na każdym kroku. A jednak, choć się nie wydaje, są one również zabawne. I na tym polega ich urok`. Anna Kamieńska
Nie mogę czekać, nie mogę czekać rozsądnie. Nie mogę paść na kolana przed czasem. Nie chcę. Cokolwiek zrobię, przeminę, nie będę spokojnie czekać na tę chwilę. Nie chcę spokoju...
Zakątek Hedwy nie jest produktem fantazji: to książka zrodzona ze zdarzeń rzeczywistych, książka - przestroga, bo autorka pokazuje w niej splot czynników, które z życia rodzinnego mogą uczynić koszmar.
Powieść nastawiona raczej na nieozdobną relację o faktach niż na epatowanie literackością.
Owa literackość realizuje się w kompozycji, w systemie wewnętrznych odbić - losów, osobistych tragedii - które wchodzą w interakcje tak, jak relacja Felicji i relacja Hedwy.
Ta książka pozostaje na długo w pamięci.
Z posłowia Jerzego Jarzębskiego.
„Nocnik nad nocnikami” to nieoceniony dodatek do pierwszego nocnika. Dzieciaki uwielbiają tę książeczkę, z zapałem „czytają” i bezboleśnie rozstają się z pampersami. Tak się dzieje w kilkunastu krajach, od Azji przez Europę, Afrykę po Stany Zjednoczone, gdzie „Nocnik nad nocnikami” trafił już do prawie pięciu milionów domów. Alona Frankel napisała i narysowała go kiedyś dla własnego synka, z miłością, humorem i bez pruderii. Od tamtej pory wydała 36 książek dla dzieci, zbiera za nie liczne laury.
W 2005 opublikowała też autobiograficzną powieść dla dorosłych - o dzieciństwie w Polsce w czasie Holokaustu i w latach powojennych. „Dziewczynka”, wydana w Polsce dwa lata później, została uhonorowana Nagrodą Sapira, najwyższym izraelskim wyróżnieniem w dziedzinie literatury.
Kontynuacją "Powieści z życia" - planowanej na trzy tomy opowieści profesora Andrzeja Mencwela o jego rodzinie. Inaczej niż pierwszy tom pt. "Strona ojca" (Nisza, 2022) należący w całości do literatury non-fiction "Wszystko o mojej babci" łączy udokumentowane fakty z literacką fikcją, "'zdarzenia ze zmyśleniami", jak to ujął autor. Główną bohaterkę poznajemy jako prawie osiemdziesięcioletnią kobietę dyrygującą pracami po żniwach w swoim gospodarstwie w wielkopolskiej wsi. Wydaje polecenia, sama pracuje, a jednocześnie prowadzi wewnętrzny monolog, zamyśliwszy się nad całym swoim życiem. Wspomina najważniejsze dla siebie osoby i wydarzenia, nawet tak intymne jak noc poślubna (brawurowo "zmyślona" przez autora). Urodzona w 1880 roku kobieta pamięta życie "pod zaborem najpierw i za kajzera, u rodziców, całkiem dostatnio, początki naszej wspólnej z Ignacem gospodarki w nowym wieku też dobre, dwie wojny potem, od nas niby dość dalekie, ale zbrodni, mordów, ofiar ludzkich co niemiara, strach pomyśleć, a co dopiero przeżyć śmierć najbliższą, męża i ojca niewypłakaną?! W państwach to trzech albo czterech żyliśmy, okupacją ostatnią ten hitlerski Warthegau nie wiadomo jak uznać, dwa państwa polskie dodać, ile to zmian pieniędzy, cen, kosztów, rządów i przepisów, danin i podatków, rekwizycji i rujnacji - tego nie policzysz, a na ich kołchoz ostatnio, tośmy się wypięli i nic nam nie zrobili, bo cała gromada odmówiła".
Debiutancki tomik Damiana Jankowskiego, ur. w 1992 roku krytyka filmowego, członka redakcji "Więzi", autora czterech wywiadów rzek.
To wiersze pozbawione ironii, masek, oczyszczone i prawdziwe. Skondensowane, rezonujące w wewnętrznym świecie czytelnika. Przekonujące o wadze poezji. (Radosław Romaniuk)
Źródło
Pisze we mnie dzieciństwo
które nie chciało się skończyć
kina do których chodziłem
sam ze sobą w piątkowe poranki
piszą we mnie spotkane twarze
ulotne spojrzenia przeczytane książki
pierwsze miłości tak intensywne
że zapominały się spełnić
zwyczajne życie złożone z wysłuchanych
i niewysłuchanych psalmów
pisze we mnie to co tęskni
Jest to zbiór wierszy, którego motywem przewodnim jest wiara w przypadek. Tomik jest dedykowany wszystkim tym, którzy poznali smak cierpienia, ale nie poddali się losowi. Tomik zawiera sześć cykli:
Ulica Poziomkowa - o miłości,
Wojenna szafa - o ratunku,
Przypadki - przypadki, które nie są przypadkami,
Modlitwa - o przetrwaniu,
Natura - o ukojeniu,
Do widzenia, Mamo - pożegnanie z matką.
Wierzę w przypadek, Ty Czytelniku też nim jesteś.
Pierwszy z planowanych trzech tomów autobiograficznej prozy wybitego krytyka i historyk kultury. Bardzo osobista, zarazem głęboko refleksyjna, pokazująca szeroki kulturowo-historyczny horyzont opowieść o powojennym dzieciństwie na Ziemiach Zachodnich. FRAGMENT Dom, który przejęliśmy dość wcześnie, zastaliśmy już opuszczony, dzięki czemu uniknęliśmy, ojciec za nas wszystkich, bezpośredniego udziału w wysiedlaniu poprzedników i wypowiadaniu lodowatej formuły: Sie fahren nach Altreich, ihr Vaterland1. Niemieccy mieszkańcy Kotliny uważali ją na pewno za swój Vaterland, może nawet za Altreich, choć do Rzeszy włączeni zostali dopiero przez Bismarcka. Mieszkanie nie było jeszcze zrabowane i pozostało częściowo umeblowane, podobnie zakład krawiecki na parterze, wyposażony w maszyny, stoły i żelazka, a nawet w stojące lustro krawieckie z bocznymi skrzydłami na zawiasach, pozwalające klientce obejrzeć się nie tylko od stóp do głowy, ale też z boków i z tyłu. Chroniliśmy to lustro przez wszystkie perypetie, aż w końcu, jako prawowity spadkobierca, oddałem je przyjacielowi do garderoby teatralnej. Ojciec przybył do Kotliny wczesnym latem 1945 roku, kiedy tylko przekonał się, że w rodzimym Rawiczu nie ma już do czego wracać, i on, ten człowiek śródpolskich nizin, który przez całe poprzednie życie żadnych chyba gór nie widział, bo nawet podczas pierwszej wielkiej wojny stacjonował nad morzem, udał się na wyprawę cokolwiek awanturniczą, tym bardziej że podjął ją sam, gdyż jego dorosłe już córki, a moje siostry odmówiły współdziałania i udały się również na Zachód, ale do Żar i na własną rękę. W Jeleniej Górze znalazł się na przełomie czerwca i lipca, nie tylko postarał się o swój przydział, ale też zaczął działać społecznie, skoro już w sierpniu zarejestrował wraz z kolegami cech krawców, którego starszym, czyli cechmistrzem, go wybrano. Było to już po pierwszej, dzikiej, jak się ją określa nawet w oficjalnych opracowaniach, akcji wypędzania Niemców przeprowadzonej w czerwcu przez wojsko, milicję i zwyczajnych rabusiów ze skrytego poduszczenia tworzących fakty dokonane przed rozpoczęciem poczdamskiej konferencji pokojowej, na której miały zapaść rozstrzygnięcia graniczne. Andrzej Mencwel - krytyk, eseista, historyk literatury i kultury polskiej, prozaik. Urodzony (1940) w Tarnobrzegu, do szkół chodził w Jeleniej Górze i w Żarach, studiował w Uniwersytecie Warszawskim, gdzie następnie wykładał (z przerwą 1968-1975) kilkadziesiąt lat. Profesor nauk humanistycznych, wypromował sporo magistrów i ponad dwudziestu doktorów. Jest ojcem dwóch synów oraz dziadkiem siedmiorga wnucząt. Wydał m. in. Etos lewicy. Esej o narodzinach kulturalizmu polskiego,1990, 2009; Przedwiośnie czy potop, t. I 1997, t. II 2019; Wyobraźnia antropologiczna. Próby i studia, 2006; Stanisław Brzozowski. Postawa krytyczna. Wiek XX, 2014; Toast na progu, 2017.
Sasza i Misza, dwaj ukraińscy żołnierze wojny w Donbasie, przeczekują bombardowanie w zrujnowanym wnętrzu w towarzystwie mówiących ludzkim głosem wypchanych psów oraz akwarium pełnego gadających rybek. Prowadzą absurdalne rozmowy, z których dowiadujemy się, że Wujo zakopał na pamiątkę w ogródku Trzech Ruskich i że na podwórku leży zastrzelony Chłopczyn z rowerkiem, którego należałoby wypreparować jak psy. Całą sytuację komentuje zgryźliwie samowłączające się radio. Z czasem zwierzęta – a przewija się ich przez dramat sporo, od krów i knurów po gigantyczną, acz małomówną papugę – przejmują kontrolę nad tym mikroświatem.
"Zwierzęta, które zjadły swoich ludzi" to sztuka o tym, co to znaczy umrzeć, być człowiekiem, przeżyć wojnę. To absurdalna, surrealistyczna, czarna komedia o wojnie przejmuje grozą i bawi. Jej bohaterowie – w swym oczekiwaniu nie wiadomo na co, najpewniej na własna zagładę – kojarzą się nieodparcie z Beckettowskimi Vladimirem i Estragonem.
To jest znakomita robota pisarska – i w ogólnym zamierzeniu, i w szczegółach, w rytmie i budowie zdań. Dziad zwany Tefilem jest intrygujący – przez swoją starczą nadgniłość, a zarazem energię gadania.
Ta proza ma wiele wspólnego z powieściami Becketta. Tam też monologujący bohaterowie, postawieni w sytuacjach egzystencjalnej nędzy, wypowiadają się nędzarską mową, ale od czasu do czasu – jak Tefil – zaskakują filozofią najlepszej próby.
Piotr Matywiecki
Rafał Wojasiński, ur. w 1974 r. prozaik, dramatopisarz. Autor m.in. "Złodzieja ryb", "Starej" i "Olandy" (Nisza, 2018) oraz dramatów "Długie życie", "Siostry", "Dziad Kalina". Autor wielu słuchowisk. Za "Siostry" otrzymał Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną, za "Olandę", wydaną także w Wielkiej Brytanii i Bułgarii - Nagrodę Literacką im Marka Nowakowskiego.
Osadzona w kulturze Japonii uniwersalna historia dojrzewania młodej kobiety.
"Nigdy nie strzelaj przeciwko nikomu; nigdy nie strzelaj, żeby kogoś uwieść; nigdy nie strzelaj, żeby być od kogoś lepszą; nigdy nie strzelaj, żeby cokolwiek sobie udowodnić; strzelanie z łuku to stan, którym można się dzielić.
Słowa te towarzyszą Haru, od kiedy trafiła do dojo, gdzie nauczy się i drogi łuku, i drogi życia, która sprawi, że wszystko zakwestionuje, wszystko zaryzykuje i wszystko straci. Po to, żeby wszystko zyskać.
Po przeczytaniu historii Haru inaczej przeczytasz własne życie" - zapowiada autorka Flavia Company.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?