Debiutancki tomik Damiana Jankowskiego, ur. w 1992 roku krytyka filmowego, członka redakcji "Więzi", autora czterech wywiadów rzek.
To wiersze pozbawione ironii, masek, oczyszczone i prawdziwe. Skondensowane, rezonujące w wewnętrznym świecie czytelnika. Przekonujące o wadze poezji. (Radosław Romaniuk)
Źródło
Pisze we mnie dzieciństwo
które nie chciało się skończyć
kina do których chodziłem
sam ze sobą w piątkowe poranki
piszą we mnie spotkane twarze
ulotne spojrzenia przeczytane książki
pierwsze miłości tak intensywne
że zapominały się spełnić
zwyczajne życie złożone z wysłuchanych
i niewysłuchanych psalmów
pisze we mnie to co tęskni
Jest to zbiór wierszy, którego motywem przewodnim jest wiara w przypadek. Tomik jest dedykowany wszystkim tym, którzy poznali smak cierpienia, ale nie poddali się losowi. Tomik zawiera sześć cykli:
Ulica Poziomkowa - o miłości,
Wojenna szafa - o ratunku,
Przypadki - przypadki, które nie są przypadkami,
Modlitwa - o przetrwaniu,
Natura - o ukojeniu,
Do widzenia, Mamo - pożegnanie z matką.
Wierzę w przypadek, Ty Czytelniku też nim jesteś.
Sasza i Misza, dwaj ukraińscy żołnierze wojny w Donbasie, przeczekują bombardowanie w zrujnowanym wnętrzu w towarzystwie mówiących ludzkim głosem wypchanych psów oraz akwarium pełnego gadających rybek. Prowadzą absurdalne rozmowy, z których dowiadujemy się, że Wujo zakopał na pamiątkę w ogródku Trzech Ruskich i że na podwórku leży zastrzelony Chłopczyn z rowerkiem, którego należałoby wypreparować jak psy. Całą sytuację komentuje zgryźliwie samowłączające się radio. Z czasem zwierzęta – a przewija się ich przez dramat sporo, od krów i knurów po gigantyczną, acz małomówną papugę – przejmują kontrolę nad tym mikroświatem.
"Zwierzęta, które zjadły swoich ludzi" to sztuka o tym, co to znaczy umrzeć, być człowiekiem, przeżyć wojnę. To absurdalna, surrealistyczna, czarna komedia o wojnie przejmuje grozą i bawi. Jej bohaterowie – w swym oczekiwaniu nie wiadomo na co, najpewniej na własna zagładę – kojarzą się nieodparcie z Beckettowskimi Vladimirem i Estragonem.
Pierwszy z planowanych trzech tomów autobiograficznej prozy wybitego krytyka i historyk kultury. Bardzo osobista, zarazem głęboko refleksyjna, pokazująca szeroki kulturowo-historyczny horyzont opowieść o powojennym dzieciństwie na Ziemiach Zachodnich. FRAGMENT Dom, który przejęliśmy dość wcześnie, zastaliśmy już opuszczony, dzięki czemu uniknęliśmy, ojciec za nas wszystkich, bezpośredniego udziału w wysiedlaniu poprzedników i wypowiadaniu lodowatej formuły: Sie fahren nach Altreich, ihr Vaterland1. Niemieccy mieszkańcy Kotliny uważali ją na pewno za swój Vaterland, może nawet za Altreich, choć do Rzeszy włączeni zostali dopiero przez Bismarcka. Mieszkanie nie było jeszcze zrabowane i pozostało częściowo umeblowane, podobnie zakład krawiecki na parterze, wyposażony w maszyny, stoły i żelazka, a nawet w stojące lustro krawieckie z bocznymi skrzydłami na zawiasach, pozwalające klientce obejrzeć się nie tylko od stóp do głowy, ale też z boków i z tyłu. Chroniliśmy to lustro przez wszystkie perypetie, aż w końcu, jako prawowity spadkobierca, oddałem je przyjacielowi do garderoby teatralnej. Ojciec przybył do Kotliny wczesnym latem 1945 roku, kiedy tylko przekonał się, że w rodzimym Rawiczu nie ma już do czego wracać, i on, ten człowiek śródpolskich nizin, który przez całe poprzednie życie żadnych chyba gór nie widział, bo nawet podczas pierwszej wielkiej wojny stacjonował nad morzem, udał się na wyprawę cokolwiek awanturniczą, tym bardziej że podjął ją sam, gdyż jego dorosłe już córki, a moje siostry odmówiły współdziałania i udały się również na Zachód, ale do Żar i na własną rękę. W Jeleniej Górze znalazł się na przełomie czerwca i lipca, nie tylko postarał się o swój przydział, ale też zaczął działać społecznie, skoro już w sierpniu zarejestrował wraz z kolegami cech krawców, którego starszym, czyli cechmistrzem, go wybrano. Było to już po pierwszej, dzikiej, jak się ją określa nawet w oficjalnych opracowaniach, akcji wypędzania Niemców przeprowadzonej w czerwcu przez wojsko, milicję i zwyczajnych rabusiów ze skrytego poduszczenia tworzących fakty dokonane przed rozpoczęciem poczdamskiej konferencji pokojowej, na której miały zapaść rozstrzygnięcia graniczne. Andrzej Mencwel - krytyk, eseista, historyk literatury i kultury polskiej, prozaik. Urodzony (1940) w Tarnobrzegu, do szkół chodził w Jeleniej Górze i w Żarach, studiował w Uniwersytecie Warszawskim, gdzie następnie wykładał (z przerwą 1968-1975) kilkadziesiąt lat. Profesor nauk humanistycznych, wypromował sporo magistrów i ponad dwudziestu doktorów. Jest ojcem dwóch synów oraz dziadkiem siedmiorga wnucząt. Wydał m. in. Etos lewicy. Esej o narodzinach kulturalizmu polskiego,1990, 2009; Przedwiośnie czy potop, t. I 1997, t. II 2019; Wyobraźnia antropologiczna. Próby i studia, 2006; Stanisław Brzozowski. Postawa krytyczna. Wiek XX, 2014; Toast na progu, 2017.
Druga - po nagrodzonej Nagrodą Literacką im. Gombrowicza debiutanckiej "Mapie" - prozatorska książka Sadurskiej. Tu także w fascynujący sposób nakładają się na siebie odległe czasy i ludzkie losy.
"Dawno, dawno temu człowiek ujarzmił przyrodę, nie przezwyciężył jednak śmierci, bo nie wyeliminował ze swojego życia przypadku. Wymyślił zatem grę, czyli taką sytuację, w której zawsze z przypadkiem wygra. Jej teoretyczną realizacją są szachy, życiową zaś - wojna. W długim opowiadaniu Barbary Sadurskiej historia tych arcyludzkich sztuczek sięga prehistorii, a współcześnie zapętla się, nie znajdując ostatecznego rozwiązania. W dobrej literaturze, a taką jest proza Sadurskiej, wszystko, co prawdopodobne, pozostaje w piękny sposób nierozstrzygalne". Karolina Felberg
Barbara Sadurska, prawniczka, pisarka. Ma męża, dwoje dzieci, dwa koty i psa.
To jest znakomita robota pisarska – i w ogólnym zamierzeniu, i w szczegółach, w rytmie i budowie zdań. Dziad zwany Tefilem jest intrygujący – przez swoją starczą nadgniłość, a zarazem energię gadania.
Ta proza ma wiele wspólnego z powieściami Becketta. Tam też monologujący bohaterowie, postawieni w sytuacjach egzystencjalnej nędzy, wypowiadają się nędzarską mową, ale od czasu do czasu – jak Tefil – zaskakują filozofią najlepszej próby.
Piotr Matywiecki
Rafał Wojasiński, ur. w 1974 r. prozaik, dramatopisarz. Autor m.in. "Złodzieja ryb", "Starej" i "Olandy" (Nisza, 2018) oraz dramatów "Długie życie", "Siostry", "Dziad Kalina". Autor wielu słuchowisk. Za "Siostry" otrzymał Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną, za "Olandę", wydaną także w Wielkiej Brytanii i Bułgarii - Nagrodę Literacką im Marka Nowakowskiego.
Emil nie wychodzi z mieszkania. Żyje w klatce dręczących go fobii i natręctw. Poznajemy go w chwili, kiedy próbuje pozbyć się intruza ? telefonów z call center. Za którymś razem w złości napomyka, że chce popełnić samobójstwo. Zosia z call center nie odpuszcza, dzwoni z prywatnego telefonu i Emil zaczyna jej się zwierzać. Opowiada historie z dzieciństwa i codzienne perypetie, często zabawne. Coraz bardziej zależy mu na dziewczynie i chociaż nie zostaną parą, Emil zaczyna wracać do normalnego życia.Cała opowieść jest jednym wielkim monologiem Emila. Nie słyszymy, co odpowiada Zosia i kilkoro innych rozmówców, ale się domyślamy. Pająk, rośliny czy na przykład mieszkanie ? bo i z nimi Emil rozmawia - tylko słuchają. Ahsan Ridha Hassan, ur. 1988, nie posługuje się pseudonimem artystycznym. Pochodzi z Bielska-Białej, ma korzenie polskie i irackie. Mieszka w Krakowie, pracuje w branży IT.Do tej pory opublikował zbiór opowiadań i dwie powieści ? ostatnia Zabobon (wyd. Marginesy, 2020) była nominowana do Literackiej Nagrody Angelus 2021. "Powrót Orfeja" otrzymał Nagrodę Krakowa Miasta Literatury UNESCO.
Dziś, kiedy sami jesteśmy konfrontowani z wojną, przeczytajmy na nowo "Odczytanie popiołów" Jerzego Ficowskiego.Pisał ten cykl wierszy przeszło dwadzieścia lat. Pierwsze próby świadectwa dał jeszcze podczas wojny, w poczuciu bezsilności reagując na masowy mord. Wtedy, gdy na ulicy Smolnej żyła i umarła malutka żebraczka, omijana przez przechodniów, wśród których był osiemnastoletni Jerzy. I później, gdy w 1943 roku warszawiacy obserwowali płonące getto podczas kwietniowej akcji likwidacyjnej.Tamte obrazy i towarzyszące im emocje świadka zostały z Ficowskim na zawsze. Z nich i z głębokiej potrzeby pamiętania o zamordowanych polskich Żydach, z poczucia pustki po unicestwionym świecie wyrosły wiersze zebrane w tomie Odczytanie popiołów (1979), dziś słusznie uznawanej za najważniejsze dzieło poezji polskiej mierzące się z tematem Zagłady.
Obóz dla uchodźców, gdzieś na krańcach Europy. Dwaj bohaterowie – Europejczyk i Syryjczyk – opowiadają o tym miejscu z odmiennych perspektyw. Szukają tam dla siebie, ratunku, każdy na swój sposób. Wokół rozbrzmiewają anonimowe głosy wykluczonych, mieszkańców, a nawet polityków. Mieszają się czasy, języki i konwencje. Azyl to szukanie formy zdolnej nazwać rozpad naszego świata.
Paweł Mościcki, ur. 1981, pracuje w Instytucie Badań Literackich PAN,do tej pory publikował eseje, m.in. "Migawki z tradycji uciśnionych" (2017), "Chaplin. Przewidywanie teraźniejszości" (2017), "Lekcje futbolu" (2019)."Azyl" jest jego debiutem prozatorskim.
Czwarta książka prozatorska i trzeci zbiór opowiadań w dorobku Macieja Miłkowskiego. Jedenaście opowiadań połączonych zarówno tematyką, jak i specyficzną atmosferą. W niemal każdym tekście autor penetruje zagadnienia zogniskowane wokół relacji damsko-męskich oraz tematu rodzicielstwa. Bohaterowie Miłkowskiego uwikłani są w skomplikowane sytuacje uczuciowe i rodzinne stanowiące dla wszystkich raczej źródło cierpienia niż szczęścia. Częstym wątkiem tych opowiadań są różnego rodzaju psychopatologie: depresja, samobójstwo, uzależnienia, stalking, pedofilia. Autor unika jednak stylistyki reportażowej czy ściśle realistycznej.MACIEJ MIŁKOWSKI, ur. 1980 w Łodzi, mieszka w Krakowie, pracuje jako psycholog. Prozaik, tłumacz, felietonista. Opublikował dwa zbiory opowiadań: Wist (2014) i Drugie spotkanie (2017) oraz powieść System Sulta (2019). Jego opowiadania tłumaczono na angielski, niemiecki, niderlandzki, ukraiński i rosyjski.Niektórzy uważają, że pisze dla inteligentów.
Książka Weroniki Naszarkowskiej-Multanowskiej składa się ze 111
rysunków i 111 zdań. Opowiada o dwojgu ludzi, którzy – jak
w dawnych czasach – spędzają czas zarazy w swoim podmiejskim domu.
85. zdanie brzmi: „Myślałam, że mieszkamy na PUSTKOWIU”.
Nic podobnego – w czasie pandemii pustkowie okazuje się pełne ludzi,
zwierząt i malarstwa.
Marcin Wicha
Weronika Naszarkowska-Multanowska,
malarka i scenografka. Mieszka w stuletnim domu rodzinnym w środku lasu. Z mężem, psami i starym koniem. Czasami z córką Klarą. Ogląda świat jak teatr marionetek.
Jest to dziesięć historii o tym, co zniewala (religia, płeć, obyczaje) i o chwilach wyzwolenia. O groźnych ludzkich słabościach i poszukiwaniu świętości. "Nie obyło się bez ofiar. Przyznaję, że nie zachwycił mnie pomysł kamienowania anarchistów, którzy w pierwszych tygodniach biegali po ulicach, wrzeszcząc wniebogłosy, możliwe jednak, że z wiekiem zrobiłem się zbyt pobłażliwy. Jeśli ktoś nie doceniał cudów dokonujących się pod jego nosem, ostatecznie sam był sobie winny. Krew krzykaczy użyźniła glebę polskiego odrodzenia. Kraj ucichł na dobre". (z opowiadania Złota polska jesień) JAREK WESTERMARK (ur. 1985) debiutował w 2016 roku zbiorem Opowiadania, które napisałem (Nisza). Tłumaczy powieści, pisze opowiadania, wiersze i piosenki. Publikował m. in. w Piśmie, Znaku, Przekroju, Elewatorze i Wizjach.
Małgorzata Boryczka z powodzeniem podjęła grę z tradycją literacką, o czym świadczy już sam tytuł zbioru. Autorka ? w przeciwieństwie do Andrzeja Bursy ?nie wybrała gatunku reportażu, o którym mowa w znanym wierszu poety, ale sięgnęła po opowiadanie w pierwszej osobie i różne formy stylizacji językowej, by diagnozować mechanizmy życia w małym miasteczku. Okazują się one znacznie bardziej uniwersalne, niż chciałoby się sądzić. Czasem w sposób głęboko ironiczny, czasem ciepły, ale zawsze refleksyjny Boryczka uświadamia nam, że małomiasteczkowość jest w nas i wokół nas.
Osadzona w kulturze Japonii uniwersalna historia dojrzewania młodej kobiety.
"Nigdy nie strzelaj przeciwko nikomu; nigdy nie strzelaj, żeby kogoś uwieść; nigdy nie strzelaj, żeby być od kogoś lepszą; nigdy nie strzelaj, żeby cokolwiek sobie udowodnić; strzelanie z łuku to stan, którym można się dzielić.
Słowa te towarzyszą Haru, od kiedy trafiła do dojo, gdzie nauczy się i drogi łuku, i drogi życia, która sprawi, że wszystko zakwestionuje, wszystko zaryzykuje i wszystko straci. Po to, żeby wszystko zyskać.
Po przeczytaniu historii Haru inaczej przeczytasz własne życie" - zapowiada autorka Flavia Company.
W koedycji z zaprzyjaźnionym Wydawnictwem Nisza wydaliśmy debiutancką, prozatorską książkę uznanej malarki, profesor na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, Karoliny Jaklewicz.
„Dla wielu to będzie krótka książka o zabijaniu, ale dla mnie to opowieść zasadna. Realna. Po ludzku sprawiedliwa. I jak wybory Jaśminy – nieoczywista i nierozstrzygalna”.
Karolina Felberg
Ta książka wyprowadza czytelnika z błędnego przekonania, że bajki przeznaczone są wyłącznie dla dzieci. Jest to bowiem zbiór bajek dla dorosłych, bajek, dających czytelnikowi nadzieję, że modlitwy mogą zostać wysłuchane. Chociaż rozwiązywaniem trudności nie zawsze zajmuje się sam Bóg. Czasem zastępuje go mały pan Tałesowicz, który za pomocą cudownego szala modlitewnego (tałesu) i modlitewnych rzemyków (tefilin) lata pomagać ludziom, gdy sami sobie nie radzą.Autor opowiada nam dziewiętnaście bajek dziewiętnaście historii z dyskretnym morałem. Przy okazji mówi ciekawe rzeczy o judaizmie, o żydowskich zwyczajach i żydowskiej mistyce. Ten autor nie byłby sobą, gdyby nie pokazał, że wiele rzeczy może wyglądać zupełnie inaczej, niż nam się w pierwszej chwili wydaje, że dobre uczynki wcale nie muszą być takie dobre i że na wszystko warto patrzeć z różnych stron. Karol Sidon, prozaik, dramatopisarz, scenarzysta, sygnatariusz Karty 77 i naczelnyrabin Czech.
Opowiadania zebrane w tomie „Halny” („Nowohucka kolęda”, „Królowa” i „Halny”) łączy miejsce akcji – Nowa Huta - i środowisko bohaterów. To gangsterzy, dilerzy narkotyków, nieudani muzycy po wyrokach za spowodowanie po pijanemu śmierci kilku osób. Jak napisał Jarosław Rojek, bohaterowie Jarka „snują eposy o skurwionych superbohaterach, rycerskie romanse bez szczęśliwego zakończenia, moralitety bez rozgrzeszającego morału”. Ich wewnętrzne monologi są prawdziwe, także za sprawą języka, brutalnego, wulgarnego, o mocnym, miejscami rapowym rytmie.
„Halny” jest portretem miasta, chociaż nie tego kulturalnego, ani nawet tego znanego turystom. Nie chodzi tu też o historię czy np. topografię. Igor Jarek z wielkim talentem portretuje mieszańców. Tych, którzy z Krakowem Miastem Literatury UNESCO nie mają nic wspólnego, bo jak zauważył Jarosław Rojek, ”Huta z opowiadań Jarka to id wielkiego miasta, jego ciemna strona, rezerwuar wszystkiego, co najgorsze, co nie znosi dziennego światła”.
Igor Jarek debiutował w 2008 roku jako dziewiętnastolatek, laureat konkursu im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, tomikiem wierszy Różyczka. Wydał też zbiór Białaczka. Wiersze publikuje również w „Odrze”, „Śląsku”, „Opcjach”, „Portrecie”, „Arkadii”, „Gazecie Wyborczej”, „Zeszytach Poetyckich”.
Wraz z żoną, graficzką Judytą Sosną, stworzył trzy komiksy wydane przez Kulturę Gniewu:
Słowacki , Spodouści i Czarna Studnia. W „Dialogu” opublikował dramat Glück Auf! i monodram Królowa.
Nie ukończył nauki w liceum. Do 2010 utrzymywał się z prac dorywczych, pracował też w Wielkiej Brytanii, przez kilka lat był górnikiem w „KWK Staszic”. Ostatnio razem z żoną i córką mieszka na Nowej Hucie.
Oni chcą, żebym wszystko zapomniała. Żebym zapomniała Sklepową i tatusia. Żebym zapomniała bliźniaków i córeńkę. Żebym zapomniała, jak kiedyś mówiłam i jak kiedyś czytałam. Ale ja wcale nie chcę zapomnieć. Mój pies ma na imię Ruru. To jest biała suka z oczami pełnymi krwi, z pyskiem pełnym śliny. I z czarnymi łatami na białych bokach. Jakie to śliczne imię, RuRu, mówią. Oni to inaczej mówią, niż ja mówiłam wtedy, oni to mówią tak, że to wcale nie jest RuRu.
7 opowiadań połączonych motywem piętnastowiecznej mapy świata
Mapy niegdyś pokazywały znany świat i jego krańce, koiły lęk. Ale też rozpalały wyobraźnię. Białe plamy wzywały. Mapa Barbary Sadurskiej – literacko zadziorna i odświeżająca, narracyjnie łotrzykowska i nostalgiczna, konstrukcyjnie nielinearna i precyzyjnie domknięta – nie próbuje pokrywać wyślizganego przez pisarzy terytorium. Ona idzie znacznie dalej. Bawiąc, uczy. Ucząc, przeraża. Że tyle człowiek wie o sobie, ile pierwsi kartografowie wiedzieli o świecie.
Adam Pluszka
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?