Pewien znamienny refleks naszej romantycznej przygody rozegrał się w ostatniej dekadzie lat 80. XIX wieku. Otóż w Galicji pojawiła się konieczność i szansa postawienia pomników Mickiewicza (stulecie urodzin). Na pomnik krakowski zbierano we wszystkich zaborach. Stąd jedno z rozstrzygnięć odbywało się w Warszawie. Jury warszawskiemu rzeźbiarz Antoni Kurzawa zaprezentował projekt Mickiewicz budzi geniusza poezji. Istotnie, na modelu wieszcz szarpał za połę anioła jak, nie przymierzając, w swoim czasie papieża. Projekt odrzucono jako nieprawomyślny. Wówczas autor wziął młotek i na oczach publiki rozwalił dzieło. Wkrótce potem dokonał życia w przytułku.
Dlaczego opowiadam tu tę znaną w Krakowie historię? Otóż gdyby profesor Maria Janion była rzeźbiarką (kto wie, bliski jest jej żywioł formowania), na jej projekcie geniusz poezji budziłby wieszcza. Pierwiastek ludzki jest bowiem ważniejszy od literatury. Taki pomnik usunąłby warstwę papieru, która dzieli emocje od słowa.
(Fragment eseju Duch i skandal)
"Marzenia są ciekawsze od jakiegokolwiek filmu. Tekst, który proponujemy czytelnikom ze Stanisławem Janickim, czytamy dziś z prawdziwym zdumieniem. Cóż za bezczelna pewność siebie, co za pomieszanie pojęć. Jaki chaos projektów i nadziei. A jednak to ja jestem wtedy. Więcej, właśnie z tego wyrosłem, i to kim jestem dziś, całkowicie wyłania się dla uważnego czytelnika z tych filmowych (i nie tylko filmowych) marzeń". – Andrzej Wajda
"Chcieliśmy, żeby to była opowieść, a nie rozprawa, analiza, wiwisekcja. Ta książka powstawała przez pięćdziesiąt lat, czyli pół wieku! Wydaje mi się, że nie była to tylko moja niezwykła przygoda, ale śmiem przypuszczać, że była ona i dla Andrzeja Wajdy czymś interesującym i wartym kontynuacji, mimo zaskakujących trudności najróżniejszego autoramentu ? od czysto osobistych, środowiskowych po historyczne, wręcz przełomowe". – Stanisław Janicki
Stanisław Janicki – pisarz, dziennikarz, scenarzysta, wybitny znawca, krytyk i historyk kina. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Doktor nauk humanistycznych na UAM w Poznaniu. Przez wiele lat pracował jako redaktor miesięcznika "Film". Był autorem cyklicznego programu telewizyjnego pt. "W starym kinie". Wykładowca akademicki, autor wielu artykułów i książek o tematyce filmowej. Mieszka w Bielsku-Białej.
Powiedzmy od razu rzecz oczywistą: w Żółkwi, i w ogóle w okupowanej przez III Rzeszę Europie, to nie zadziałało. Żaden anioł nie zstąpił do rozpalonych pieców krematoryjnych, by wybawić z nich sług Bożych, wiernych swemu Stwórcy nie mniej niż Szadrach, Meszach i Abed-nego. Kiedy na Majdanek weszły sowieckie i polskie wojska, piece te były jeszcze ciepłe, i ciepło to zostawiło na zawsze ślady na tych, którzy ich dotknęli. Ciała wrzucone do tych pieców stały się popiołem, żużlem i dymem. Pozostały po nich dym nadal unosi się w polskim powietrzu. Osiadł na naszej skórze. Mamy go w nozdrzach, w płucach i w żyłach, w szpiku naszych kości i w szarej galarecie mózgu. Nasza późna wierność naszemu Bogu zasadza się na tym, że nadal zadajemy Mu pytanie: „Dlaczego?”, choć wiemy już, po dziesięcioleciach milczenia, że żadna odpowiedź, jakiej umieliśmy sami, w Jego zastępstwie, udzielić, nie jest dość dobra, a innej odpowiedzi nie będzie. Niech nikt nie śmie jednak powiedzieć, że ze względu na Księgę Daniela Mania powinna była zaufać płomieniom. Wystarczyła wiedza, która ocaliła pozostałych mieszkańców schronu: że ludziom ufać nie należy, a wyjątek, swoją niezwykłością, potwierdza jedynie tę regułę. Żadna piętnastoletnia żydowska dziewczyna w 1943 roku w okupowanej Polsce nie miała prawa łudzić się, że jest inaczej. Tylko z tą świadomością możemy przystąpić do analizy biblijnego tekstu.
[fragment tekstu]
„Książka Marka Tuszewickiego jest bez wątpienia nowatorska. Zebrany w niej materiał porównawczy jest wyczerpujący i znakomicie oddaje medycynę ludową Żydów aszkenazyjskich. Nakreślone przez niego wierzenia i praktyki zdrowotne oddają ich bogactwo z licznymi powiązaniami kulturowymi i znaczeniami. Są wręcz wzorcowym katalogiem środków i metod leczniczych właściwych kulturze Żydów w środkowej Europie”.
Dr hab. Leszek Hońdo
„Marek Tuszewicki zrekonstruował przekonania i działania odnoszące się do koncepcji zdrowia, choroby, śmierci, reguł klasyfikacji symptomów schorzeń, ich nazywanie, tabu słów. Opisał przekonania o anatomii, fizjologii i patologii, znaczenie dla lecznictwa związków duszy i ciała, traktowanie choroby jako «okazji» do oczyszczenia duszy z grzechu, spopularyzowane w tradycjach żydowskich stare teorie mikro- i makrokosmosu, traktowanie człowieka jako przekroju bytów. Z tym przedstawił związki konceptualizacji chorób z zasadami ich zwalczania, regułami wyboru środków roślinnych i zwierzęcych jako leków. Napisał o patologii humoralnej, astrologii, życiu regulowanym systemami zakazów i nakazów religii, tradycji i obyczajów, których nierespektowanie skutkowało grzechem, chorobą, nieszczęściem, o personifikacji chorób, o związkach lecznictwa z demonologią, czarownictwem, o magicznych sposobach zwalczania nieszczęść”.
Prof. dr hab. Zbigniew Libera
Ależ to jest dynamit! Umysł jak brzytwa, język jak szwajcarski zegarek, tempo koszykarskie, a temat na wagę życia lub śmierci. Nawet jeżeli część z tych tekstów znacie, to wielu najlepszych zapewne nie, bo Sadurski często chowa je w niszowych wydawnictwach. Świetna okazja, by je w tym zbiorze przeczytać. Jacek ŻakowskiPolityka, Collegium Civitas, TOK FM Ostrzegam, że jako fan Autora mogę być nieobiektywny. Wojciech Sadurski w latach pisowskiego mroku pozostaje jasnym światłem. Mało jest dziś osób o takiej cywilnej odwadze. Nie sztuka powtarzać prawda. Sztuka tej prawdy bronić, także w sądzie, gdzie Wojtek notorycznie jest przez władze ciągany. Jego teksty w obronie praworządności, demokracji i wolności obywatelskich znalazły się oto w jednym tomie. To dobrze. Takie świadectwo nie powinno ulegać rozproszeniu. Tę książkę każdy świadomy obywatel powinien mieć, czytać i nosić w sercu. Jarosław KurskiGazeta Wyborcza Blisko 20 lat temu Wojciech Sadurski opublikował zbiór publicystki Liberałów nikt nie kocha. Polska od tego czasu się zmieniła. Przedstawiciele partii rządzącej najchętniej zamknęliby usta Sadurskiemu oraz rzucili go na pożarcie armii trolli i podporządkowanych sędziów. Jednak dla obrońców demokracji Wojciech Sadurski stał się jednym z największych polskich patriotów. Wykorzystując swój potężny aparat badawczy, każdego dnia tłumaczy, wyjaśnia i ostrzega, dlaczego musimy bić się o wolność i nigdy nie możemy odpuścić. dr hab. Adam Bodnarprof. Uniwersytetu SWPS
Jan Hartman pisze z miłością sprawiedliwą i mądrą. Cóż więc dziwnego, że świat filozofa jest prześwietlony światłem jednocześnie gorącym i zimnym? Wciąż jest to światło - nieobojętna forma pochwały i obrony. Przenikania i kontemplacji.
Bogata covidowa twórczość minionego roku od trzeźwych fachowych analiz i statystyk, po idiotyczne przepowiednie i kretyńskie rady, od wzruszających pamiętników ozdrowieńców i ostańców po mniej lub bardziej śmieszne memy wszystko to są chyba próby oswajania tego strachu na użytek własny i na pożytek innych. Tylko tragedie, które już się dokonały, lub które się rozgrywają na naszych oczach w naszej osłupiałej świadomości, te zostają poza konkursem. O nich się nie pisze z grafomańską egzaltacją, ani się ich nie wyśmiewa w demotywatorach.
W Tbilisi uderza liczba pięknych, nowocześnie ubranych i całkowicie wyzwolonych kobiet. Spotyka się niebieskookie Argonautki, ciemne jak noc Arabki, rude góralki z piwnymi oczami Być może nagromadzenie piękna jest jedyną realną ochroną.
Spostrzeżenia rabina Baumola na temat filozofii stojącej za żydowskimi świętami, jak również szczegóły żydowskiego prawa (Halachy), opisane w tej książce, mogą okazać się pomocne w umacnianiu żydowskiej tożsamości (zarówno tej indywidualnej, jak i zbiorowej) oraz stanowić praktyczny drogowskaz praktykowania, w tym niegdyś kwitnącym wyznaniowo, a obecnie powracającym do życia kraju. Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski Mój drogi przyjaciel, rabin Avi Baumol, stworzył ważną książkę o istocie i znaczeniu kalendarza żydowskiego, o którym wiemy, że jest pierwszym przykazaniem danym narodowi żydowskiemu. Rabin Baumol podjął się opublikowania tego dzieła Halachy w języku polskim, aby Żydzi ze wszystkich polskich środowisk mogli pogłębić wiedzę na temat żydowskich świąt. Księżyc w nowiu odgrywa kluczową rolę w określaniu przebiegu roku żydowskiego, ponieważ symbolizuje świeżość i nowość konkretnego miesiąca oraz podkreśla umiejętność Żydów do przeżywania każdego dnia z wigorem i determinacją. Jednocześnie niezłomność Słońca uczy nas, jak ważna jest stabilność i wytrwałość w służbie Bogu. Niech Bóg błogosławi owoce twojej pracy, Rabinie. Eliezer Gurary, rabin Chabad, Kraków Rabin Baumol od wielu lat szerzy wśród polskiej społeczności wiedzę o świętach i tradycji żydowskiej, stąd jestem przekonana, że ta książka w znacznym stopniu przyczyni się do jeszcze lepszego zrozumienia piękna i majestatu kalendarza żydowskiego. Jako osobę ocalałą z Holokaustu okresu, który podczas II wojny światowej wywrócił naszą ludzką rzeczywistość do góry nogami szczególnie interesuje mnie żydowska idea ciągłości i znaczenia czasu, a publikacja ta trafnie odnosi się do tych uniwersalnych wartości. Zofia Radzikowska
Jacques Chessex (ur. w 1934 r. w Payerne, Szwajcaria, zm. w 2009 w Yvrdon-les-Bains) szwajcarski pisarz, poeta i prozaik. Pisał w języku francuskim, w 1973 r. otrzymał prestiżową nagrodę Goncourtów za powieść LOgre. W Polsce dotychczas ukazała się tylko jedna książka pisarza Wampiry z Ropaz.Żyda dla przykładu to druga książka szwajcarskiego pisarza przetłumaczona na polski. Powieść ta, w przeciwieństwie do innych, nie została przyjęta ciepło w jego kraju.Pisarz zmarł na atak serca na spotkaniu z czytelnikami w bibliotece miejskiej w Yverdon-les-Bains, gdzie został mocno skrytykowany za powieść o mordzie dokonanym na niewinnym handlarzu bydłem, Żydzie Blochu. Ponadto zarzucano mu poparcie dla Romana Polańskiego po jego aresztowaniu w Szwajcarii.
W dziewięciu rozdziałach praca omawia powstanie i ekspansję chasydyzmu, jego formy instytucjonalne (dynastie, dwory, domy modlitwy), XX-wieczną emigrację do Nowego Świata, kryzys dwóch wojen światowych i Holocaust, a wreszcie odrodzenie po 1945 roku. 74 wielkoformatowe i pełnokolorowe mapy oraz towarzyszący im tekst, 99 ilustracji, wykresy i tabele prezentują w atrakcyjnej wizualnie, łatwej do zrozumienia formie wymiar przestrzenny, fizyczny i wizualny mistycznego ruchu chasydów. Co więcej, atlas pokazuje znaczące zależności między przestrzennością i duchowością ruchu: chasydyzm jest uwarunkowany swymi cechami geograficznymi nie tylko w organizacji społecznej, ale także w życiu duchowym, typie przywództwa religijnego czy artykulacji kulturowej. Atlas dowodzi, że możliwe jest ukazanie tych zależności za pomocą map. Atlas poszerza rozumienie chasydyzmu na trzy ważne sposoby. Po pierwsze, spogląda nie tylko na chasydzkich przywódców, ale przede wszystkim na tysiące ich wyznawców mieszkających daleko od swych religijnych centrów. Po drugie, bada chasydyzm w jego historycznej całości od początku w XVIII wieku do dziś. Po trzecie, odpowiadając na wyzwania humanistyki cyfrowej, wykorzystuje ogromny zbiór jakościowych, ale przede wszystkim ilościowych danych o zróżnicowanym pochodzeniu, w tym obszernych baz danych opracowanych narzędziami cyfrowymi (Geographic Information Systems). A przede wszystkim - atlas jest atrakcyjną wizualnie i fascynującą intelektualnie lekturą.
Powieść Getto Park przedstawia budowę parku rozrywki, w którym odwiedzający mogliby zanurzyć się w rzeczywistości getta przy wykorzystaniu najbardziej zaawansowanych technologii cyfrowych. Fikcja w dużej mierze inspirowana jest współczesnym polskim kontekstem społeczno-politycznym. Oferuje francuskie spojrzenie na prowadzoną w Polsce politykę historyczną i konflikty toczące się wokół pamięci i historii.
Getto Park wskazuje również na pilną potrzebę zastanowienia się nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji, gier wideo i interaktywnej muzeografii oferowanej młodzieży i dzieciom w pedagogice pamięci. Tym, co rozwija się w tych praktykach, poza stosunkiem do historii, jest bowiem zdolność oddzielania w dzisiejszym świecie debaty od ideologii, faktów od fake newsów.
ŻalinŻalin to metafora życiawszystko tu prowizoryczneniby zamknięte a otwarteniby okrzepłea ulotnematerialnea bezcielesnemakieta niedokończonych iluzjijeśli różeto bez rumieńcówkomin bez dymuchata bez ludziludzie bez uśmiechuokna bez szybtylko Chrystus w koślawej kapliczceprzywiązany przez parafiandrutem do krzyżacierpi jak trzebapo ludzku
Nie udało mi sie zrealizowac wielu zamierzen, ale moze na tym własnie polega zycie, a nie pycha i zarozumialstwo, ze probuje sie siegac powyzej swoich mozliwosci (i warunkow). Człowiek nie panuje nad czasem i nad uzaleznieniami, niewiele da sie przewidziec i zaplanowac, ciagle trzeba sie dostosowywac do jakichs okolicznosci. W rezultacie, usiłowanie zaplanowania i przewidzenia swoich działan, to narazanie sie na nieustanne stresy trzeba podjac decyzje, do jakiego stopnia przyjmuje sie wyzwanie, bo przeciez wygodniej i najbezpieczniej jest nie ryzykowac i rezygnowac.Ten, kto czyta te teksty (jesli to kogos zainteresuje?) moze przypuszczac, ze sie nad soba specjalnie uzalam i dramatyzuje.Nic błedniejszego. Cały tragizm mego pokolenia polega na tym, ze w porownaniu z innymi, los sie ze mna wyjatkowo łagodnie obszedł, ze były to przezycia zupełnie przecietnego uczestnika (a moze raczej obserwatora?).[fragment książki]
Dopo la diaspora del gruppo etnico, la lirica lemka ha espresso con toni ineditamente forti, oltre che autentici e variegati, l'assoluto e incondizionato attaccamento alla terra delle origini, l'amata Łemkowyna per le carte geografiche Łemkowszczyzna. essa al contempo universale, partecipe di tutto quanto sia umano: di ogni cosa possa commuovere individui di qualsiasi nazionalit e lingua. La sublimazione del rimando al fatto storico e ai suoi risvolti pi intimi e particolari messa in atto dagli autori compiuta a decantare i principi morali a fondamento del riscatto del male di ogni tempo: il rispetto per il prossimo, l'amore per il creato, il senso del sacro.Nasce da qui la decisione di consegnare al lettore questa parte del repertorio poetico lemko, in un'antologia volta a farne approdare in Italia i primi saggi. Di questo patrimonio letterario monito a favore di un comportamento etico salvifico per l'umanit e dell'intera comunit lemka costituita oggi da alcune migliaia di individui, si intende contrastare l'oblio trasmettendone i valori pi caratteristici ben oltre i confini geografici originari e invogliando ad una loro pi approfondita conoscenza.Fanno da contrappunto ai brani scatti paesaggistici nonch dettagli architettonici, elementi del folclore e momenti di vita quotidiana immortalati dalla penetrante e ricettiva sensibilit di Simona Ottolenghi e Roberto Gabriele nella terra patria di Nikifor ed Andy Warhol.Silvia Bruni (dalla Postfazione)
Jest 1689, drugi rok ery genroku, 27 dzień marca. Matsuo Bash wyrusza ku północnym rubieżom Archipelagu, na włóczęgę po drogach nieznanych albo zapomnianych już przez nowoczesny intelektualny świat stolicy Edo. To jego czwarta i ostatnia wielka wyprawa, którą spisał trzy lata później, a której krótkie fragmenty czytamy w Książce do pisania. Kończy tę podróż na początku września, w miejscowości gaki, niedaleko Kyto, cesarskiej stolicy, symbolu kultury klasycznej, po pięciu miesiącach mozolnego trudu pieszej wędrówki. Przechodzi 600 ri, czyli 2400 km to jedna z najdłuższych dróg opisanych w literaturze japońskiej. A dla samego Bash jest to niezwykła wędrówka, znak drogi jego życia bo podejmuje ją na ostatnim jego etapie.Agnieszka Żuławska-Umeda
Podczas mojej drogi dos´wiadczyłem wsze?dzie trudnych stron bycia migrantem, bycia Innym – w Polsce, Iraku, w Niemczech. Dostrzegłem takz˙e, z˙e nie tylko wie?kszos´ci trudno zaakceptowac´ Innego, ale tez˙ odrzucony Inny hoduje i piele?gnuje swoje odrzucenie. To bardzo cze?sta postawa u emigranto´w, kto´ra rodzi polityczny radykalizm, postawy „anty-”. Dos´wiadczyłem tego zaro´wno w s´wiecie arabskich emigranto´w, radykalnie odrzucaja?cych kulture? Zachodu, jak i ws´ro´d Polonii. […] Tak, poniz˙enie, samotnos´c´, obcos´c´, oboje?tnos´c´ sa? stałymi dos´wiadczeniami emigranto´w. Jednak nie jest to pełna prawda o społeczen´stwach, kto´re nas przyjmowały. To prawdziwe rany, ale nie cała prawda. Obok nieche?ci, odrzucenia, spotkała mnie takz˙e ciekawos´c´, che?c´ zrozumienia, pomoc, sa?siedztwo, przyjaz´n´.
Dziś w Rocie widzi się przede wszystkim piewcę wielkiej epoki cesarsko-królewskiej Monarchii. Widzi się konstruktora jej wielkiego mitu. To oczywiste nie tylko najbardziej znany Marsz Radetzky'ego, ale tysiące innych utrwalonych słów pisarza świadczą o pozytywnych emocjach, które budziła w nim monarchia.Ale czy w oczach pisarza ten świat podwójnej monarchii doprawdy był tak idylliczny, tak sielankowy?No niezbyt. Raczej, ku naszemu zaskoczeniu, chciałoby się nucić Ale to już było. Bo jakże tamten świat w gruncie rzeczy przypomina nasz dzisiejszy, ten znany nam dokładnie.Więc najpierw uchodźcy, uchodźcy ze wchodu. Zwykle Żydzi uciekający przed pogromami, ale i wraz z nimi mnóstwo innych nacji. I przemytnicy tego ludzkiego towaru, całe wielkie kompanie, firmy specjalizujące się w przerzucie nieszczęśników ze wschodu przez Europę środkową do Brazylii, Kanady czy Stanów Zjednoczonych.I jest potężny antysemityzm (genialna scena w pociągu, gdy dziennikarz żydowskiego pochodzenia agresywnie zaczepiany przez współpasażerów udaje, że nie zna żadnych żydowskich słówek, że jest tylko z Wrocławia, że nigdy przenigdy Izraelitą nie był).I do tego jest świat najzwyczajniejszego szowinizmu solidnie wymieszanego z ksenofobią i nacjonalizmem, gdzie wielkie kawiarnie mają szyby oklejone absurdalnymi patriotycznymi i dbałymi o czystość języka napisami, jak na przykład: Nie mów adieu, lecz do zobaczenia!.I jest walka kobiet o ich prawa społeczne i polityczne, choćby te najprostsze, jak prawo do godnej pracy. I wielka chęć obyczajowego wyzwolenia się spod presji konserwatywnego patriarchatu.I jest bieda wielkomiejska. I jest bieda prowincjonalna.I są śliskie postacie, biorące każdy zakręt polityczny z mistrzostwem narciarza mijającego tyczki slalomu.I jest kobieta i jest mężczyzna z ich odwiecznymi gierkami. Kiedy ona chce być doceniona, to jednak chce też kogoś podziwiać. A on rozwija skrzydła, licząc na to, że ona to dostrzeże.Raj?Ale cóż w tym wszystkim miałoby być rajskiego, cóż niezwykłego?Witold Bereś, Miłość i rewolucja
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?