"Dobry teatr - wiemy to z historii, z teatrów Molire'a, Shakespeare'a, teatrów narodowych Adama Hanuszkiewicza i Kazimierza Dejmka czy Burgtheater Clausa Peymanna - to taki, który umie nawiązać rzeczywisty dialog ze społeczeństwem, ze swoją widownią" pisze Michał Zadara w swojej nowej książce "Teatr i demokracja".Z wielu względów jest to dziś pozycja niezbędna dla wszystkich osób zainteresowanych nie tylko teatrem, ale też miejscem i znaczeniem instytucji kultury w mieście, Polsce, Europie. "Mnóstwo pytań pozostaje bez odpowiedzi: czy celem jest pełna sala, czy pełna kasa? Dlaczego widzowie, którzy przychodzą, są tak podobni do siebie? Po co drukować plakat, który nie działa na widzów zachęcająco? Czy spektakle są produkowane po to, by zadowolić zespół, widzów, dyrekcję czy urzędników? Czy najważniejszym celem dyrekcji jest dawanie zespołowi pracy? Czy spektakle mają być ambitne, czy zrozumiałe dla każdego?" - pyta Zadara."Teatr i demokracja" to książka, która dotyka wszystkich najważniejszych problemów, z jakimi borykają się obecnie polskie instytucje. Znajdziemy w niej rozważania o finansowaniu kultury, przemocy, idei rozrywki i wyzwaniach współczesności.
Jakub Kornhauser wkracza do Wydawnictwa Warstwy eseistycznie, dziarskim krokiem. "Komunikacja zastępcza. Szkice o mikropodróżowaniu" to radosna, erudycyjna przygoda, której autor definiuje na nowo podróż, towarzyszące jej emocje i konsekwencje. We wstępie czytamy: "Najfajniejsze historie tworzą się po sąsiedzku, za winklem, koło torów, na działkach, nad rzeką, mówiąc krótko - pod nosem. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby takie wycieczki w skali mikro urastały do rangi gigantycznych ekspedycji, bo wystarczy odrobina wyobraźni, nieco zmysłu obserwacji, chęć porzucenia utartych szlaków i raz-dwa otwierają wam się na dzielni światy, co się zowią. Przemierzając tereny spychane na plan dalszy i może nieświecące luksusami z folderów reklamowych, ale za to konkretniejsze, nieusuwalne, wgryzione w grunt, z każdym krokiem odkrywacie coś nowego. A to wpadnie wam w oko przy nasypie kolejowym chałupina, w której rezydują sarny z dzięciołami, a to spróchniałe drzewo przypominające kawał armatohaubicy, a to wreszcie wrak Poloneza w podwójnej roli pasa transmisyjnego dla ruderalnych roślin oraz dostarczyciela dermy do wyściełania gniazd i legowisk. Taka jest również książka, którą czytacie. Operuje lokalnie, bo jest raczej jak pociąg osobowy zatrzymujący się na każdej stacyjce, a nie jak dalekobieżna torpeda mknąca między stolicami. Tutaj liczą się szczegół, fragment, drobiazg, resztka; wspomnienia z dzieciństwa, gdy całymi popołudniami darło się przez chaszcze, kopało w poszukiwaniu skarbów, przeczesywało nieużytki i strefy zamknięte; współczesne miniwyprawy po gminach i powiatach, pieszo lub rowerem, pociągiem Regio tudzież podmiejskim autobusem, do lasu, na łąkę, wśród pól oraz do gminnych muzeów wypełnionych kapitalnymi rekwizytami, opowieściami; a także, co oczywiste, ludzie spotkani w trasie, jak panowie Wojtek i Witold, jak Tomek i Patrycja, jak Jenny i Piotruś, jak nieodżałowany Kurak. Plus teksty, filmy i ich bohaterowie, ci, którzy czas spędzali na wałęsaniu się po bliższej i dalszej okolicy, jak Bromba, Fumy i Gżdacze, jak Huczek i Sommer, jak postacie z filmów Barańskiego, Herzoga, Jarmuscha czy Lyncha. Oraz ci, co o włóczęgach i spacerach pisywali w trybach literackim, filozoficznym, naukowym lub bez żadnego trybu, jak Solnit i Clement, Tokarczuk i Schulz, Humphreys i Auge, Kalder i Czycz, Nietzsche i Joyce. Wszystkich ich i wszystkie je tu znajdziecie".Do zobaczenia na przystanku, na peronie, za rogiem!
Kolejna pozycja w serii eseistycznej Wydawnictwa Warstwy. Paweł Mackiewicz i jego "Pamięć wiersza. Wokół współczesnych wierszy metapoetyckich" to potężna, erudycyjna historia polskiej poezji, jej wzajemnych przenikań, inspiracji i fascynacji. Autor - wykładowca akademicki, krytyk literacki, juror prestiżowych wyróżnień poetyckich (Nagrody im. Wisławy Szymborskiej czy Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius), jako eseista zadaje pytanie, o to, dokąd udaje się wiersz, kiedy wychodzi z domu i do niego nie wraca. Ta książka to opowieść o śladach, pamięci i żywej polskiej literaturze. W swojej książce Mackiewicz zastanawia się nad takimi kategoriami jak rytm, znikanie, poprawianie świata, spory i powinności. Eseje z tego zbioru są więc nie tylko o poezji, ale same posługują się poetycką frazą, metaforą, skrótem. "Pamięć wiersza. Wokół współczesnych wierszy metapoetyckich" to erudycyjna, błyskotliwa mapa, inspirująca i niezbędna dla wszystkich miłośniczek i miłośników polskiej poezji XX i XXI wieku.
Nowy tom Anny Adamowicz - laureatki Nagrody Wisławy Szymborskiej, jednej z najważniejszych współczesnych poetek. "Marne" to fascynujące połączenie poczucia humoru i grozy, poematu, dramatu i prozy. To literacka podróż w przeszłość, którą obserwują drony, tom kostiumowy, stworzony do tego, żeby wystawiać go na deskach teatru, albo opery. Rozmach, wyobraźnia i ospa."Marne" to książka poetycka, jakiej w Polsce wcześniej nie było. Autorka łączy absurdalny żart z tematem epidemii, którą dobrze pamiętamy - jest jednocześnie ospą, ale też koronawirusem. Tytułowe Marne to miasto skazane na upadek. Zaludniają je fleczerzy, sieroty, alchemicy, fantomowe traszki, Pacjent Zero i błękitne pomrowy. Mamy tu chór szekspirowskich postaci, a każda opowiada historię zarazy własnym głosem, bohaterowie uwikłani są w skomplikowane relacje, ich intrygi dzieją się na pograniczu świata fantastycznego i realnego. Każdy gra swoją rolę, Rasputin spotyka się ze sztuczną inteligencją, telewizja transmituje losy kobiet wróżących z grzybów, umierają uczniowie i rzeźnicy. Autorka z niezwykłą umiejętnością łączy język internetowych komentarzy, baśni, romantycznych dramatów, graffiti i poradników, łączy kordony sanitarne i płatki śniegu."Marne" Anny Adamowicz to surrealistyczny musical, poetycka przygoda, która wybucha pomysłami i przekracza granice. Jest jak płatki śniegu, które padają w tomie - odrywa się od ziemi i dryfuje ku niebu.
Wiktor Stribog, twórca kultowej i tajemniczej "Krainy Grzybów TV", artysta wizualny i kompozytor, debiutuje jako pisarz. "Gęgaloma w naszych domach" to poradnik, jak żyć w świecie opanowanym przez Gęś. To znaczy w lepszym świecie, świecie, na który my, ludzie, być może nie zasługujemy. To książka dla dzieci, młodzieży, dorosłych oraz seniorów, która łączy w sobie surrealizm, dystopię o dyktaturze oraz lekkość i surowość książeczek dla dzieci z okresu PRL-u. Słodka opowieść o społeczeństwie, tradycji, historii i edukacji dla osób, których wyobraźnia nie zna granic. Stribog pisze: "Dawniej wierzono, że nasza planeta jest ogromną Gęsią, której głowa wyrasta z bieguna północnego, a ulatujący z palonej przez nią fajki dym tworzy chmury, chroniące glob przed gniewem słońca. Dziś, dzięki wyczerpującej pracy badaczy, licznym ekspedycjom naukowym i wynalezieniu zaawansowanych narzędzi mierniczych, wiemy już z całą pewnością, że jest to prawda"."Gęgaloma w naszych domach" to instrukcja obsługi Nowego Wspaniałego Świata z pięknymi ilustracjami, które w słabszych jednostkach mogą budzić przerażenie. To elementarz, dzięki, któremu staniemy się lepszymi ludźmi. Przepraszam, staniemy się Gęsią.Gę!
„Może nieprawda, ale na zawsze” pisze Marcin Baran w swoim najnowszym tomie, który już w maju tego roku ukaże się nakładem Wydawnictwa Warstwy. Poeta, eseista, redaktor, krytyk literacki, dziennikarz radiowy, laureat między innymi Nagrody Poetyckiej Silesius powraca z błyskotliwą książką poetycką pod tytułem „Pełna morfologia”.Tom Marcina Barana jest zabawny i wzruszający, opowiada o przeszłości, ale z dystansem, czerpie z poezji lingwistycznej, podpowiada nieoczywiste i trudne odpowiedzi na proste pytania. Autor bawi się w strumieniu świadomości, buduje w języku, gadaniu. Jego poezja jest pełna melancholii, ale autor nigdy nie popada w patos. „Jestem nie sam, ale i nie ze wszystkimi” pisze Baran.„Pełna morfologia” to kaskada myśli, skojarzeń, gdzie znajdziemy elementy dramaturgiczne i… poprzeczne windy. Żywy, szybki, świeży tom.
Jul Łyskawa, autor "Prawdziwej historii Jeffreya Watersa i jego ojców" - jednej z najgłośniejszych polskich powieści ostatnich lat, laureat Paszportu Polityki debiutuje jako poeta. "Wyprawa siedmiu zim przeciw krainie jazgarza" to łamigłówka (a może krzyżówka?) o miłości. Łyskawa rozbiera scenografię spotkania, "romantyczności", zakochania i relacji na części pierwsze. Używa "księżyca", "kwietnia", "światła", ale buduje z tych elementów surrealistyczne, zaskakujące sceny. Poezja Jula Łyskawy ma w sobie popkulturę, codzienność, dramatyzm, żart i prawdziwe emocje. "Wyprawa siedmiu zim przeciw krainie jazgarza" to niezwykle świeży, przepełniony zabawą i melancholią tom, który bierze wszystko, co najlepsze z prozy tego debiutującego poety i dodaje do tego zmysły, impresje, powietrze. Poezja Jula Łyskawy przekracza granice. Kapibara spotyka w niej morskich kochanków, ludzie nosy nadają książkom imiona ptaków. "Rodzi się romans!"
Pod redakcją Eweliny Adamik, Wojciecha Browarnego, Małgorzaty Kolankowskiej, Doroty Kołodziejczyk Olga Tokarczuk od lat fascynuje czytelników swoją niepowtarzalną wyobraźnią i umiejętnością stawiania ważnych pytań o współczesność. Jej teksty wymykają się prostym definicjom i inspirują do przekraczania utartych schematów myślenia. „Myśląc (z) Olgą Tokarczuk. Literatura i wielkie problemy współczesności” to intelektualna podróż przez świat powieści jednej z najważniejszych polskich pisarek – świat, w którym granice między człowiekiem, naturą i przedmiotami się zacierają, a literatura staje się narzędziem poznania i zmiany rzeczywistości. Autorzy „Myśląc (z) Olgą Tokarczuk” nie tylko analizują jej powieści, lecz także podejmują z nią dialog, szukając odpowiedzi na pytania o człowieczeństwo, odpowiedzialność za innych i relacje z tym, co nieludzkie, oraz rolę literatury w kształtowaniu wrażliwości społecznej i etycznej. Odkrywają i wyjaśniają między innymi ekofeministyczne wątki w „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, materialność świata w „Prawieku i innych czasach” czy transkulturowe ścieżki „Ksiąg Jakubowych”. Każdy rozdział książki to nowe spojrzenie na literaturę jako laboratorium idei i emocji. Jak czytać świat z Olgą Tokarczuk? Ten interdyscyplinarny zbiór tekstów, w którym literatura spotyka filozofię, ekologię, studia nad ciałem i wyobraźnią umożliwia lepsze zrozumienie wyzwań współczesności, porusza i angażuje naukowców, czytelników i wszystkich poszukujących głębszego sensu w literaturze. Oferuje najnowsze badania i interpretacje, ale też inspiruje do własnych poszukiwań, zachęcając do myślenia „z” i „przez” literaturę – z czułością, odwagą i otwartością na Innego. Książka ukazała się jako koedycja Wydawnictwa Warstwy i Wydawnictwa Uniwersytetu Wrocławskiego.
Chociaż Malta jest częścią Poznania i do niej nawiązuje Joanna Bociąg, to jej nowa książka przypomina kadry z filmu, którego akcja toczy się latem, na południu Europy. "Malta" łączy eksperymenty formalne ze zmysłowym opisem tego, "czego nie słychać". Znajdziemy w tym tomie minimalizm, fragmenty dramaturgiczne i opowieść o początku i końcu miłości. Książka zbudowana jest z pętli - frazy i tematy powracają, opowiadane są z kilku perspektyw. "Malta" jest książką o dorastaniu, pamięci i niespełnieniu. Autorka dotyka jednocześnie ciała i języka. Nieuchwytny, misterny tom pełen bólu i przyjemności. "jestem psem który woła psa a nie rozpoznaje własnego głosu/ wtedy ucieka" pisze Joanna Bociąg.
Kolejna pozycja dla miłośniczek i miłośników Tadeusza Różewicza, teatru, epistolografii - "Widocznie tak musi być między żywymi artystami. Korespondencja 1966-2011" Tadeusza Różewicza i Jerzego Jarockiego pod redakcją Anny Romaniuk.Tadeusz Różewicz i Jerzy Jarocki to wielkie postaci polskiej kultury drugiej połowy XX i początku XXI wieku. Wybitny pisarz, a w tym kontekście przede wszystkim dramaturg i innowator sztuki dramatycznej, spotyka się tu w dialogu z reżyserem i wizjonerem teatru, który jak mało kto potrafił przeniknąć jego sztukę i wydobyć z niej elementy niedostrzegane przez innych. Ich korespondencja stanowi nie tylko arcyciekawy zapis wymiany myśli dwóch intelektualistów, przedstawicieli innych dyscyplin, ale też portret zetknięcia różnych dziedzin sztuki, momentu, kiedy rodzi się sztuka interdyscyplinarna. Listy Różewicza i Jarockiego są zapisem dyskusji, żywym świadectwem myśli i tworzenia.Na korespondencję Różewicza z Jarockim, datującą się od roku 1966 i trwającą z mniejszymi i większymi przerwami aż do 2011, składa się około 200 listów, z czego większość jest autorstwa poety. Z ich lektury wyłania się dynamiczny obraz trudnej relacji łączącej obu twórców. Ich współpraca bywała trudna i wykuwała się nieraz w warunkach dalekich od sielanki, niemniej zaowocowała wieloma pamiętnymi realizacjami teatralnymi wystawianymi na najznamienitszych polskich scenach, by wymienić chociażby: "Wyszedł z domu" (Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, 1965), "Stara kobieta wysiaduje" (Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, 1969), "Na czworakach" (Teatr Dramatyczny w Warszawie, 1972) czy "Pułapkę" (Teatr Polski we Wrocławiu, 1992).Listy obu artystów to spojrzenie za kurtynę pracy twórczej, wyjątkowa okazja, żeby przyjrzeć się ich warsztatowi, powstawaniu dzieł, ale też zobaczyć łączącą ich relację. W tej korespondencji rozmowy o sztuce spotykają się ze zwierzeniami, odkrywaniem własnych słabości, opisami codzienności, rutyny, zniecierpliwienia. "Widocznie tak musi być między żywymi artystami. Korespondencja 1966-2011" to zapis wspólnoty pracy, myśli i sporów, a także zwykłego życia dwóch twórców i zarazem zwyczajnych ludzi.
Nowy tom poetycki Zofii Bałdygi rozgrywa się między wdechem a wydechem. Autorce udaje się odnaleźć własny język w świecie, w którym nie da się mówić, ale nie da się też milczeć. Jej "Nauka oddychania" to poruszające wiersze o poznawaniu świata, nawiązywaniu relacji i zamknięciu w ciele. To poezja pełna zagadek, którym towarzyszą rozkazy, albo, kiedy zmienia się pogoda - dobre rady. To nauka życia, wielka panorama poznawania świata, w którym serce można dotykać tylko dłońmi wywiniętymi na lewą stronę."W każdym pokoju jest wiele mieszkań," pisze Zofia Bałdyga i zaprasza nas w świat niejednoznaczności, obietnic, dni, skóry, pór roku, tkanek, planet, bicia serca.
"Podwójne zęby Szalonego Carla. Szkice z frontu" Dariusza Sośnickiego to książka o przeżywaniu wspólnoty poprzez doświadczenia literackie. Autor z pasją zabiera nas na spotkania z poezją Marcina Świetlickiego, mniej znaną twórczością Wisławy Szymborskiej, prozą "trochę dziwnego chłopaka" Maksa Blechera, Tove Ditlevsen, Doroty Kotas, Wioletty Grzegorzewskiej czy Mateusza Górniaka. Sośnicki zastanawia się też nad samą ideą eseju. I nic nie jest tu ani proste, ani oczywiste.
"Inacząc" Franczaka to eksperymentalna, autorska forma dialogu poety, prozaika i wykładowcy z dziełami takich pisarzy jak Jonathan Littell, Don DeLillo, czy Paul Auster. To nie tylko krytyka literacka, ale próba nowego odczytania, napisania i zrozumienia klasycznych tekstów kultury. W zbiorze esejów Franczaka dzieła zmierzają w zaskakujących kierunkach, a towarzyszy im pytanie: "Co by było gdyby?". Autor rozbiera dzieło literackie na części, sprawdza jak to wszystko działa, zastanawia się, czego oczekujemy od fikcji, romansu, tragedii, zachęca do wzniecania literackich awantur - twórczego przepisywania, bez strachu i bez końca.
"Dzieci" Mileny Markovićto poetycko-prozatorski strumień świadomościto opowieść o życiu do utraty tchuto historia o dzieciństwie trudnej młodości macierzyństwieto traktat o zawiedzionych nadziejachto intensywny zapis doświadczania przemocy i pożądaniato wojna i przyjaźń czułość i nienawiść samotność i rodzinato obraz przemiany przyjaciół we wrogówto portret kobiet intymny i szczeryto mapowanie przeszłości i przyszłości w teraźniejszościto szukanie tego co realne poza dobrem i złemto poszukiwanie samej siebie na przekór wszystkim"to jest życie trochę płaczesz trochę się śmiejesz".
Czy jesteśmy w trakcie zwrotu wizualnego w teatrze? To jedno z pytań, które stawiamy na początku tego numeru. Teatr jest obrazem. Obrazem, który nie powstaje sam. Po raz pierwszy numer Notatnika Teatralnego w całości poświęcony jest pracy artystów wizualnych teatru. Zaprosiliśmy do rozmowy dużą grupę scenografów i scenografek (m.in. Katarzyna Borkowska, Justyna Łagowska, Mirek Kaczmarek, Aleksandra Wasilkowska, Michał Korchowiec, Barbara Hanicka). Z młodymi twórcami, dekadę od debiutu, o ich problemach i osiągnięciach rozmawia Katarzyna Niedurny, a Witold Mrozek pyta twórców o stronę ekonomiczną ich pracy w tekście Marzenia i budżety. W rozmowach z Natanem Berkowiczem i Jakubem Lechem zastanawiamy się nad rolą i możliwościami prac cyfrowych w teatrze a o nad funkcji światła opowiadają Felice Ross, Katarzyna Łuszczyk i Wojciech Puś. Ważny głos zwracający uwagę na zmiany w scenografii teatru ostatnich lat znajdziemy w tekstach Dariusza Kosińskiego, Mirosława Kocura, Macieja Guzego i Dawida Kozłowskiego.
Dokładnie sto trzydzieści lat od pierwszej płatnej projekcji z udziałem kinematografu braci Lumière Wydawnictwo Warstwy publikuje książkę, która powstała z prawdziwej miłości do kina. „Te wszystkie Raje, Zrywy i Jutrzenki. O małych kinach na Dolnym Śląsku” Lecha Molińskiego i Jerzego Wypycha to podróż przez historię filmu, regionu i doświadczania wspólnego przeżywania sztuki. Teksty Lecha Molińskiego są nie tylko ważnym materiałem na temat funkcjonowania małych kin w miejscowościach takich jak Bystrzyca, Dzierżoniów, Lubań, Lubomierz, Raciborowice, Twardogóra, Złotoryja, ale też relacją z miłości do sal kinowych i ich niepowtarzalnej atmosfery. Jak pisze Moliński: „Co miało największy wpływ na historię kina – tę wielką i tę lokalną – w przeszłości? Co kształtuje ją dziś i będzie decydować o niej jutro? Być może dzięki lekturze książki > będzie nieco łatwiej odpowiedzieć na te pytania. Pomoże w tym zresztą nie tylko zbiór dwunastu tekstów, ale także esej fotograficzny Jerzego Wypycha, który w swoich poszukiwaniach wizualnych pokazuje uniwersalność oraz wielozmysłowość doświadczenia kinowego. Cały materiał zdjęciowy został zebrany na Dolnym Śląsku, wewnątrz i w pobliżu obiektów kinowych odwiedzanych podczas pracy nad książką. Prezentowane fotografie nie stanowią jednak prostej ilustracji opisywanych miejsc. W swojej równoległej narracji starają się raczej w sposób niezależny interpretować napotkane historie, utrwalając jak najwięcej z całokształtu ich ulotnej materii. ”Bardzo ważna książka dla wszystkich miłośników i miłośniczek filmu, Dolnego Śląska, historii i sal kinowych. Tych, których już nie ma i tych, które powstaną.
Nowy tom Małgorzaty Lebdy, poetki, prozaiczki, laureatki między inny Nagrody im. Wisławy Szymborskiej i Nagrody Literackiej Gdynia "Dunaj. Chyłe pola" to poetycka modlitwa o światło. Autorka w bardzo osobistych wierszach dotyka takich tematów jak nieuchronność śmierci, współodczuwanie ludzi i zwierząt, język przodków. Jej tom pełen jest odniesień biblijnych, rozmów z tym, co dzikie, pytań, na które nikt nie zna odpowiedzi. Autorka opisuje taniec w świecie, który się zatrzymał. Tytułowy Dunaj - pies, który w końcu upadnie po raz ostatni, jest tu centrum świata. Drodze przez pola towarzyszy refleksja o matce, przeznaczeniu, czasie. Po raz kolejny przekonujemy się, że u Małgorzaty Lebdy "wiersz to wydarzenie, które nie ma końca". *Fragment tytułu tomu nawiązuje do filmu Władysława Ślesickiego Chyłe pola z 1970 roku.
"Reprezentacja zwierząt" to nowa, pełna poczucia humoru i czułości książka poetycka Dariusza Sośnickiego - poety, redaktora, wydawcy, krytyka literackiego, autora nominowanego między innymi do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius i Nagrody Literackiej Gdynia. Sośnicki, niczym wytrawny bajkopisarz, zabiera nas w świat, w którym zwierzęta posiadają cechy ludzkie, mają zobowiązania, gonią je terminy. Chcą być dobre. W tych wierszach archetypom towarzyszą refleksje na temat funkcjonowania świata i relacji. Bohaterowie wybierają się na wyprawę, której patronować mógłby Czarnoksiężnik z Krainy Oz, gdyby w jego pałacu rozbrzmiewały utwory zespołu Siekiera. Autor obrazuje świat ludzi i zwierząt, a zarazem społeczeństwo, które zwraca się przeciwko naturze. "Reprezentacja zwierząt" to tom, w którym wojna sąsiaduje z baśnią, to arena świata ponadczasowego i bardzo aktualnego. W lesie i w chmurze. Dariusz Sośnicki we współczesności, która wymyka się sensom, znajduje jeden orzeszek miłości, wbrew wszystkiemu. Do swoich czytelniczek i czytelników mówi: "Nie bój się".
Nowy tom Adama Kaczanowskiego, jednego z najbardziej oryginalnych głosów w polskiej poezji współczesnej. "Co kradnie złodziej wołający ratunku" to poemat wcieleniowy, gdzie każdy chce być bohaterem. Możesz zostać strażakiem albo kosmonautą. Musisz kimś zostać, nie masz wyjścia. Autor zaprasza nas do udziału w eksperymencie, porzuca wątki, a potem do nich wraca, przypomina nam o czymś, o czym nie chcemy pamiętać. Wszystko jest tu refrenem przerwanym w połowie zdania. Adam Kaczanowski żongluje popkulturą, intymnością i metafizyką. Pytania graniczne spotykają się tu z fantazją i brutalną codziennością. Czy bohater zbiorowej wyobraźni mógłby oddać mocz w windzie? Czego boi się ekipa ze "Scooby-Doo"? I jak to możliwe, że Aaron Carter - symbol słodkiego dzieciństwa - nie żyje? A my żyjemy? Świat Kaczanowskiego jest jak wyścig zbrojeń. Dorosłość może być puentą, w której wszyscy jesteśmy lepsi albo gorsi. Wersy Kaczanowskiego pędzą w nieustającym galopie, zmuszają, żeby czytać je na głos, krzyczeć. Radosny bieg w stronę braku złudzeń i końca. Bo wszystko się kończy. Jednak.
„Być jak szkło twardą i przejrzystą, być jak szkło płynną i prostą” – pisze Anna Adamowicz w swojej najnowszej książce poetyckiej. Laureatka Nagrody im. Wisławy Szymborskiej zaprasza nas do lektury dziennika przemocy ciała. Wersy Adamowicz są jak przesunięte kręgi, uciskają nerwy, wywołują napięcie, nie podają odpowiedzi. „Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło” to zapis przemocy ciała, ale i zapachu szpitala, kronika bólu, który prowadzi do innych światów. Co w nich jest?
Tom-zdjęcie RTG, pełen odniesień akt oskarżenia wymierzony w stronę symetrii, fizyki, materii. Superbohaterki z implantami, Frida Kahlo i Scarlett O’Hara na wojnie z ciałem.
„Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło” to mocne wiersze w świecie, który nie mamy szans, a jednocześnie książka-obiekt artystyczny. Marta Ignerska wyszywa w niej wizualną wersję poezji Anny Adamowicz, pisze je igłą i nitką czerwoną jak krew.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?