Literackie - i nigdy przez niego nieukończone - wspomnienia Hemingwaya z Paryża lat dwudziestych."Ruchome święto" oznacza doświadczenie, które staje się częścią człowieka i które niesie on dalej przez życie. Takim ruchomym świętem była dla Hemingwaya młodość spędzona w stolicy Francji. W latach 1921-1926 wiódł tam życie ekspatrianta wraz z innymi przedstawicielami "straconego pokolenia" i szlifował warsztat pisarski pod okiem Gertrude Stein. Gdy po trzech dekadach wrócił do Paryża, w hotelu Ritz otrzymał dwa kufry, które oddał do przechowalni bagażu w marcu 1928 roku. W skrzyniach znajdowały się maszynopisy tekstów literackich, materiały do powieści Zaś słońce wschodzi, książki, wycinki z gazet, notatki. Znalezisko zainspirowało pisarza do odtworzenia scen życia artystycznego tamtych lat.Hemingway opisał między innymi swoją relację z żoną Hadley, znajomość z Ezrą Poundem, problemy F. Scotta Fitzgeralda z alkoholem i zazdrość jego żony Zeldy, działalność Sylvii Beach w księgarni Shakespeare and Company, kawiarniane i wyścigi konne oraz rzucił światło na proces pisaniaNa podstawie maszynopisu z odręcznymi notatkami wnuk pisarza przywraca ten klasyczny tekst w takim kształcie, jaki nadał mu autor przed samobójczą śmiercią w 1961 roku.Ruchome święto to nie tylko literacka uczta - to także niezwykle sugestywny obraz epoki i hartowania się Hemingwaya jako pisarza.
Opowiem wam pewną historię i od razu zaznaczę, że wątpię w jej szczęśliwe zakończenia. W ogóle wątpię, czy kiedykolwiek będzie miała zakończenie. To opowieść o tym, jak w Polsce można zrobić wielki przekręt. Pracując nad artykułami prasowymi, książkami i filmami o aferach, ostatnio choćby o Amber Gold, trudno nie dojść do wniosku, że nie byłyby one możliwe, gdyby państwo przez swoje organy nadzoru i ścigania twardo nadzorowało rynek finansowy. Silna władza we wszystkich nadzorujących instytucjach od KNF, poprzez służby, prokuraturę, aż po sądy zmiażdżyłaby każdego oszusta. Jeśli nie w zarodku, to gdyby go już dopadła, spróbowałaby odzyskać pieniądze i wymierzyłaby karę, a nie pozwoliłaby na bezkarność.
Afera GetBack – o tym będzie ta opowieść – właściwie została zapomniana, choć straty szacowane są na prawie 3 miliardy złotych. Poszkodowanych jest prawie 10 tysięcy wierzycieli.
Czym się zajmował GetBack? Spółka kupowała wierzytelności po zawyżonej cenie. O czym było powszechnie wiadomo na rynku finansowym. Każdemu to pasowało. Liczył się zysk banku i pracowników odpowiadających za sprzedaż. Chciwość wzięła górę.
– Część osób to grube ryby, są za silni – słyszę. Tak jest z niektórymi bankowcami, przedstawicielami rynku finansowego, urzędnikami czy politykami. Czy naprawdę grube ryby są nietykalne? – pytam siebie w miarę głębszego wchodzenia w sprawę GetBack? Na razie na to wygląda.
W tym wielkim przekręcie mieszają się prywatne interesy z systemem państwa. Co więcej, interes prywatny jest najważniejszy, dobro zwykłych ludzie schodzi na plan dalszy.
Ludzie, o jakich opowiem, chcą tylko większych wpływów, władzy i pieniędzy. Choć niektórym wystarcza już tylko poczucie władzy, bo pieniędzy mają dość. Ludzie ci niszczą podstawy wolności ekonomicznej, wiarę w państwo i demokracje. Są gorsi i niebezpieczniejsi niż mafia.
Po co digitalizacja w Tatrach?Oscypek zajadaliśmy ze smakiem, wełniane swetry trafiały na ramiona, kiedy wieczorny chłód przenikał kości, a górskie szlaki przemierzaliśmy na własnych nogach. Teraz jednak w każde wakacje Zakopane odwiedza niemal 2 mln osób, więc dla dobra ich i środowiska naturalnego podhalańskie tradycje i cyfrowa ewolucja muszą się spotykać. Z ich połączenia powstała najmocniejsza marka wśród polskich obiektów ochrony przyrody - Tatrzański Park Narodowy.Jego historię i rozkwit bierze pod lupę Maciej Kozłowski. Dyrektora TPN-u Szymona Ziobrowskiego wypytuje o metody projektowe i pomysły na nowoczesną, proekologiczną organizację, która nie zapomina o turystach, Filipa Ziębę o niedźwiedzie, doktora Sylweriusza Kosińskiego o medycynę górską, a Marcina Gąsienicę-Kotelnickiego o wspinaczkę.Ich prowadzone z góralską swadą rozmowy układają się w niosący nadzieję wielogłos, w którym gawędy o sile i tajemnicach przyrody przeplatają się z pełnymi lokalnego kolorytu opowieściami o historii regionu oraz wiarą w regeneracyjny potencjał natury i możliwość rehabilitacji naszego gatunku w XXI wieku.Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Prawdziwa gra toczy się poza boiskiemCzy wiesz, że legendarnych słów o "ręce Boga" na mundialu w Meksyku wcale nie wymyślił Maradona, prezydent FIFA bał się o życie podczas mistrzostw organizowanych we Włoszech Mussoliniego, a na turnieju w Niemczech na stadionie otoczonym snajperami zagrali przeciwko sobie piłkarze jednego narodu?Odbywający się co cztery lata mundial rozpala wyobraźnię, budzi kontrowersje, wyzwala emocje, których nie sposób porównać z niczym innym.Nie mniej intrygujące jest jednak to, czego nie sposób dostrzec z trybun ani oglądając mecze na ekranie. Zabiegi o przyznanie prawa do organizacji turnieju i związane z tym rozgrywki polityków, korupcja, rozpalanie narodowych waśni i uprzedzeń - to niezwykłe, do czego zdolni są przywódcy państw, działacze i całe społeczności, byle tylko zaistnieć w rywalizacji o Puchar Świata FIFA.Autorzy w pasjonujący sposób przedstawiają historię mundialu w nowym, społeczno-politycznym ujęciu. Z reporterskim zacięciem przywołują mało znane fakty. Oddają głos bohaterom, także tym mniej oczywistym, jak Pascal Rossi-Grześkowiak, który opowiada o śmiałej akcji wywieszenia transparentów Solidarności podczas meczu Polski z ZSRR w 1982 roku.Wyjaśniają też, jak to się stało, że mistrzostwa świata po raz pierwszy trafiły nie tylko na Półwysep Arabski, ale na dodatek do kraju, który nie ma żadnych tradycji piłkarskich. I jaką rolę odegrała w tym geopolityka.Bo w prawdziwej grze - o wielkie pieniądze, prestiż i wpływy - biorą udział nie tylko gwiazdy futbolu.
W 1999 roku dwaj pułkownicy Chińskiej Armii Ludowo Wyzwoleńczej: Qiao Liang i Wang Xiangsui napisali podręcznik pt. Nieograniczone działania wojenne , który stał się podstawą kształcenia kadr dowódczych w Chinach. Podręcznik punkt po punkcie ujawnia przyszłym oficerom, jak Państwo Środka zamierza zdominować Zachód za pomocą długoterminowej strategii obejmującej sabotaż korporacyjny, wojnę cybernetyczną, i dyplomację. Strategia zakłada łamanie międzynarodowego prawa handlowego i prawa własności intelektualnej i wyrachowane nadużywanie światowego systemu finansowego. Jak stwierdził jeden z autorów podręcznika, “jedyną zasadą w Nieograniczonych działaniach wojennych jest brak jakichkolwiek zasad”. Wielki chiński plan dominacji nad światem jest realizowany dużo bardziej konsekwentnie i z większym sukcesem niż się to większości z nas wydaje. Jego realizacja nabrała tempa za rządów Xi Jinpinga. Manipulacje wokół pandemii COVID-19, blokowanie przed światem prawdy na temat pochodzenia koronawirusa, czy przejmowanie światowych węzłów komunikacyjnych w zamian za umorzenie długów, to tylko niektóre przykłady realizacji tego zamysłu.
Wszystkie działania wojenne są oparte na podstępie.
Sun Zi
Generał US Air Force dzięki doskonałej znajomości języka mandaryńskiego przybliża Zachodowi serwowany elewom chińskich szkół wojskowych oficjalny plan podporządkowania wolnego świata Państwu Środka. Lektura obowiązkowa.
Jacek Bartosiak
Kolejna mrożąca krew w żyłach sprawa Eda i Lorraine Warrenów! Bill Ramsey bawił się w ogródku, kiedy nagle poczuł przenikliwy chłód, a jego nos wypełnił się nieznośnym mdłym zapachem. Ogarnęła go niewytłumaczalna agresja, zaczął gryźć drucianą siatkę ogrodzenia i wyrywać ją z ziemi. Po tym incydencie życie Ramseya wróciło do normy. Minęło wiele lat, w trakcie których założył rodzinę. Wtedy ataki powróciły. Kilka razy trafiał do szpitala, gdzie nieludzko warczał i zachowywał się jak zwierzę. Zmieniła się jego mimika i postawa ciała. Zaczął miewać koszmary. Twierdził, że został opętany przez demona. Sprawą zainteresowali się Ed i Lorraine Warrenowie, którzy wraz z biskupem Robertem McKenną rozpoczęli rytuał egzorcyzmów Bardzo szybko zrozumieli, że to najdziwniejszy i zarazem najbardziej nietypowy przypadek, z jakim się zetknęli.
Kultura rdzennych ludów Ameryki Środkowej była tak dalece różna od śródziemnomorskiej i europejskiej, że tylko z najwyższym wysiłkiem możemy próbować ją zrozumieć. A jednak, mimo okrutnych zwyczajów, wiecznych zatargów z sąsiadami i nieznajomości koła, ludy Mezoameryki stworzyły cywilizacje, których materialne ślady po dziś dzień budzą zachwyt i zdziwienie, a duchowe dziedzictwo wciąż jest żywe wśród współczesnych mieszkańców Meksyku. Autorka podąża tropami tych cywilizacji: od zbudowanego na gruzach stolicy Azteków miasta Meksyk po ukryte w jukatańskiej dżungli ruiny majańskich królestw.
Ktoś kiedyś powiedział, że duchy są zawsze głodne, a nikt nie wie tego lepiej niż Ed i Lorraine Warrenowie, najbardziej znani badacze zjawisk paranormalnych na świecie. Przez dziesięciolecia Ed i Lorraine poznawali prawdę kryjącą się za najbardziej przerażającymi zjawiskami nadprzyrodzonymi. Badali niezwykłe sprawy nawiedzeń i opętań. Od osławionego domu uwiecznionego w The Amityville Horror po mrożące krew w żyłach wydarzenia, które zainspirowały twórców takich kinowych hitów jak Obecność czy Annabelle. Nawiedzenia. Historie prawdziwe przedstawiają wiele najbardziej wstrząsających, opartych na faktach przypadków upiornych nawiedzeń, demonicznych prześladowań i przerażających spotkań z duchami. Ed i Lorraine Warrenowie przebadali wspólnie tysiące spraw związanych ze zjawiskami nadnaturalnymi. Napisali razem wiele artykułów i książek, prowadzili też wykłady na uczelniach. Oboje idealnie się uzupełniali, wykorzystując wiedzę i umiejętności. Domeną Eda - jedynego świeckiego egzorcysty zaakceptowanego przez Watykan - były przypadki nawiedzeń i opętań, Lorraine natomiast była niezwykle wrażliwym medium. Ed zmarł w roku 2016. Jego żona Lorraine odeszła w roku 2019.
Kości są ostatnimi strażnikami naszego ziemskiego życia, dającymi świadectwo, jak je przeżyliśmy. Sue Black, autorka bestselleru Co mówią zwłoki, powraca z kolejną wyjątkową książką! Tym razem ta światowej sławy antropolożka sądowa wyciągnie na wierzch sekrety głęboko skrywane w naszych kościach, od czaszki aż po stopy. Badając kręgosłup, klatkę piersiową, ramiona i dłonie, można się bowiem dowiedzieć zaskakujących rzeczy, choćby tego, że ofiara zginęła w całkiem innych okolicznościach, niż się wszystkim wydaje… To, co jemy, co robimy, dokąd się przemieszczamy, zostawia ślady, a Sue Black, dzięki niesłychanej wiedzy i doświadczeniu, potrafi krok po kroku, kostka po kostce odczytywać poszlaki niewidoczne dla innych. Wszystko po to, by odtworzyć znaczące fakty z życia tych, którzy sami nie mogą o nich opowiedzieć. Z niezwykłą wrażliwością, profesjonalizmem i… dowcipem, znanymi już z Co mówią zwłoki, Black pokazuje nam nieśmiertelność ludzkich tajemnic i przeprowadza przez najciekawsze zakamarki pracy antropologa! Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Czy istnieje bardziej charakterystyczna potrawa albańska niż byrek?Dlaczego Albańczycy noszą biało-czerwone bransoletki?Co to znaczy dawać komuś na kawę?Jeszcze kilka lat temu omijana przez turystów, kojarzona tylko z mafią i bunkrami, Albania staje się coraz bardziej popularna dzięki różnorodności, jaką oferuje: dzięki piaszczystym plażom nad lazurową wodą, imponującym zamkom czy górskim szlakom z zachwycającymi widokami. I choć albańską tożsamość wciąż kształtują honor i besa, a społeczna ocena bywa ważniejsza niż zdanie jednostki, to nikogo nie dziwi tutaj wiara w złe oko, świętowanie Dnia Lata lub bar naprzeciwko meczetu.Autorka zabiera nas w podróż po mozaikowej rzeczywistości Albanii. Oprowadza po historycznej Krui i zatłoczonym centrum Tirany, wśród jej rozmówców są bywalcy barów, aktywistki i ci, którzy przetrwali czasy komunizmu. W ich historiach wspomnienia z okresu dyktatury przeplatają się z opowieściami o pierwszych feministkach i tradycyjnych kilkudniowych weselach. Przewodniczka odkrywa nieznane oblicze Albanii krainy orłów, w której wciąż żywa jest legenda Skanderbega, a dwugłowy czarny orzeł, jeśli złapie kogoś w swoje szpony, to łatwo go nie wypuści, bo do tego kraju wraca się wielokrotnie.
Rewolucyjna biografia Mikołaja KopernikaBrawurowa opowieść o naukowym przewrocie wszechczasówW czasach Kopernika nic nie wskazywało na to, że do największej naukowej rewolucji dojdzie w Europie. O gwiazdach Chińczycy i Arabowie wiedzieli więcej, ale to my jako pierwsi zrozumieliśmy, jakie jest miejsce Ziemi w kosmosie. Ktoś może powiedzieć, że to przede wszystkim zasługa Keplera, Galileusza, Newtona - ale gdybyśmy zapytali tych panów o zdanie, wskazaliby na dzieło bardzo skromnego, genialnego uczonego, który by pracować w spokoju nad swoim odkryciem, zaszył się na skraju Europy.Jakich cudów trzeba było, by Kopernik w ogóle mógł pojawić się na świecie? Dlaczego właśnie on, półsierota z Torunia, mógł, a nawet musiał zmienić nasze miejsce we Wszechświecie? Dlaczego ta wielka rewolucja nie wybuchła w Paryżu, Rzymie czy Florencji, ale na Warmii? Dlaczego w Polsce?Żywot Kopernika rozpięty między trzema epokami - średniowieczem, renesansem i kontrreformacją - to jednak nie tylko nauka. To również wielka polityka, wojny, spiski, intrygi, romanse - a w ich centrum nasz astronom (ale też ekonomista, polityk, lekarz), który zachował w swoich szalonych czasach godność, zdobył szacunek możnych a także miłość kobiety. Kopernik w brawurowej opowieści Wojciecha Orlińskiego, choć odległy w czasie, staje się nam bliski jako człowiek szukający miejsca do życia i przestrzeni na realizowanie swoich pasji. Odkrywany dziś na nowo zaskakuje skromnością, pokorą, ale też uporem i słabościami, które mogły go zaprowadzić - jak jednego z jego przyjaciół - do lochów Watykanu. Jednak w życiu Kopernika amor omnia vincit - miłość zwycięży wszystko. Wzniosła miłość do nauki, ale też jak najbardziej ziemska i ludzka miłość.Aaa, i jest Polakiem, z całą pewnością Kopernik jest Polakiem - z wyboru.
Gdy w 1998 roku powieść "Cząstki elementarne" podbiła listy bestsellerów, jej autor, Michel Houellebecq, uzyskał rzadki w świecie literatury status supergwiazdy. Od tego czasu w ślad za sukcesem przyszły skandale, nagrody i miano najchętniej czytanego współczesnego francuskiego pisarza. Houellebecq na oczach świata upadał, podnosił się i dojrzewał, chociaż niektórzy skłonni byliby powiedzieć, że miało to więcej wspólnego ze starzeniem się sera niż z dochodzeniem do pozycji nobliwego mistrza.Ćwierć wieku od powieściowego debiutu, bogatszy o Nagrodę Goncourtów, Legię Honorową, dwa rozwody i trzecie małżeństwo Houellebecq wciąż uchodzi za pisarza-prowokatora. Być może to właśnie ta publiczna persona jest jego najważniejszym artystycznym performance'em. Ale im bardziej Denis Demonpion (również laureat Goncourtów, tyle że w dziedzinie biografistyki) stara się dotrzeć do sedna fenomenu zwanego "Michel Houellebecq", tym bardziej bohater jego książki próbuje mu uciec. Po przeprowadzeniu wywiadów z blisko 150 osobami i odkryciu masy niepublikowanych wcześniej materiałów pościg za pisarzem zaczyna przemieniać się w polowanie"Houellebecq" Denisa Demonpiona to najnowsza biografia jednego z czołowych i najbardziej niejednoznacznych europejskich intelektualistów XXI wieku, oskarżanego o szowinizm, islamofobię, a nawet marne relacje z własną matką. A jednocześnie to portret przenikliwego krytyka społecznej alienacji w dobie Internetu, pornografii na żądanie i upadku burżuazyjnego świata Zachodu.Denis Demonpion jest również autorem uhonorowanej Nagrodą Goncourtów biografii J. D. Salingera ("Salinger intime", 2018), a jako dziennikarz pisał m.in. dla "Paris-Match" i "Libration".
Początek marca. Pierwszy tydzień wojny. Zmierzch. Oglądam serwis za serwisem. Nie mogę się oderwać od informacji. Już nie ma łez. Mały chłopczyk nagrany w pociągu powtarza: ,,Mój tata to bohater, on teraz pomaga żołnierzom w Kijowie walczyć z naszymi wrogami. Ja z mamą wyjeżdżamy"". Serce pęka.Dzwonek telefonu. Joasia Ziędalska-Komosińska, bliska mi bardzo, cudowna dziewczyna. ,,Joasiu, potrzebny ktoś, kto pojechałby na granicę. Znasz kogoś? Nie wiem - może dziennikarz, który zobaczy, co się tam dzieje i opisze. Powie o tym światu. Ilona błaga o pomoc. Mówi, że to armagedon"". Ilona - pedagożka , wolontariuszka, koordynatorka pomocy. Hrubieszów... Boże, moje strony. Rodzinny dom przy Zamojskiej.... Myśli pędzą z szybkością światła. Igor... praca... dom... pies... Asia coś jeszcze tłumaczy. Głos dobiega jak zza szyby. ,,Ja pojadę - słowa mówią się same - jestem stamtąd. Moje miejsce jest przy granicy"". Odkładam słuchawkę. Dzwonię do Ilony. Nie znamy się jeszcze, a gadamy jak koleżanki z liceum.,,Czego potrzeba?"" ,,Wszystkiego. Przyjedź, zobaczysz. Tu jest tłum ludzi, małe dzieci. Malutkie. Trzeba pieluch, jedzenia, leków, środków czystości. I przywieź też jakiegoś psychologa. Nie radzimy sobie. Opadamy z sił, Joasiu. Nie pamiętam, kiedy spałam. Pomóż"".Wiem, jacy to ludzie. Znam tych urodzonych przy granicy. Są jak armia pospolitego ruszenia. Jeśli trzeba - nie do zdarcia. Ale wojna - to nawet dla nich zbyt wiele. Ogłaszam zbiórkę na grupie ,,Kobiety mocy"", to samo na Instagramie, Facebooku, wśród znajomych. Przy recepcji bloku, w którym mieszkam, rośnie góra darów. Muszę mieć większy samochód. Nie zmieszczę wszystkiego. Znajomy podstawia mi dużego SUV-a. Jest pełen po dach. Zawieszenie trochę siada, ale to przecież misja. Damy radę! Jesteśmy stamtąd.Joanna Racewicz
Życie na xanaksie to dogłębne spojrzenie w teraźniejszość i na detale, które pomijamy w codziennym biegu. W swoim najnowszym tomie Jarosław Mikołajewski, jeden z najbardziej uznanych polskich współczesnych poetów, nie po raz pierwszy oddaje głos emocjom i wrażliwości. Autor skupia się na refleksyjnej obserwacji rzeczywistości, snów. Czasem opowiada o Bogu, innym razem droczy się z nim, pyta o sens życia, które postrzega jako wypadkową bezsilności i pragnień. Tęsknota za zmarłymi, godzenie się ze swoim dojrzałym wiekiem i śmiercią, a także szczere spojrzenie na zmieniające się z biegiem czasu ciało to motywy powracające w kolejnych wierszach. Najnowszy tom jest również odpowiedzią poety na aktualne wydarzenia i wyrazem niezgody na świat, który niesie ze sobą wojny, choroby i cierpienie.Poezja, która rozszczelnia świat, wykracza poza słowo - i to jest jej największa wartość.
Historia człowieka, który fotografował piekło."Nazywam się Wilhelm Brasse. Jestem fotografem. Od września 1940 roku byłem więźniem w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Wykonałem ponad 50 tysięcy zdjęć do obozowych kartotek oraz dokumentację eksperymentów doktora Mengelego" - tak swoją opowieść zaczyna człowiek, którego zdjęcia stały się dowodem zbrodni przeciw ludzkości.Wilhelm Brasse, dwudziestotrzyletni mężczyzna z Żywca, trafił do Auschwitz. Spędził tam ponad cztery lata i na zlecenie nazistów prowadził dokumentację fotograficzną. Po wojnie jego zdjęcia obiegły cały świat, dając świadectwo tragedii ponad miliona osób. Brasse po tym, co widział w Auschwitz, nigdy nie wrócił do zawodu. Mroczne wspomnienia z obozu nie pozwoliły mu wykonywać zwykłych fotografii.Byłem fotografem w Auschwitz to pierwszoosobowa relacja z obozowego piekła."Jestem pod dużym wrażeniem tej książki. Nie jest to praca naukowa ani też sensu stricte pamiętnik, ale wnosi bardzo dużo do wiedzy dzisiejszych zwyczajnych ludzi nie tylko o obozie, lecz i o systemie, który takie obozy stworzył."Władysław Bartoszewski
Czy ludzkość wciąż ma szansę? Przeczytaj i dołącz do grupy tych, dzięki którym przetrwamy.Pogłoski o śmierci wielkich narracji okazały się przesadzone. Opowieści wciąż organizują nam świat - problem w tym, że przestały dawać sobie z nim radę. W przypadku wyjątkowo niebezpiecznych wyzwań, jak kryzys klimatyczny czy wzrost nierówności, prowadzą nas wprost ku zagładzie.Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury, autor szeroko komentowanych książek Mitologia współczesna i Turbopatriotyzm, w swej najnowszej publikacji zastanawia się nad naszymi opowieściami o przyszłości. Analizuje w tym celu najgłośniejsze w ostatnich latach prace naukowe i popularyzatorskie, społeczne debaty, a nawet... poradniki dietetyczne.Wnioski? Naszymi umysłami rządzi opozycja - technooptymizm kontra technopesymizm. Pierwszy proponuje naiwną wiarę w postęp bez zastrzeżeń, drugi - powrót do wyidealizowanej przeszłości lub ponury katastrofizm. Czy istnieje inne wyjście? Autor przekonuje, że tak. Krok po kroku, z lekkością i dowcipem pokazuje, jak wyznawcy obu wielkich narracji mylili się w kluczowych kwestiach dotyczących ekologii, medycyny, rewolucji agrarnej i rozwoju technologii.Naprawić przyszłość to jednak nie tylko fascynująca lektura o opowieściach, ale też praktyczna instrukcja tego, jak nie dać się złapać w pułapki przebrzmiałych sposobów tłumaczenia świata. I jak opowiadać o nim tak, aby ludzkość miała szanse na przetrwanie.
Kto przeczyta „Człowieka zalęknionego”, lepiej zrozumie świat i innych ludzi, by następnie dotrzeć do siebie – w lepszym stanie niż uprzednio. Jim van Os profesor psychiatrii w Uniwersyteckim Centrum Medycznym w Utrechcie Daan Heerma van Voss rozumie sztukę opowiadania wielkich historii. A.F.Th. van der Heijden pisarz Czym jest lęk? To pytanie od dawna nurtowało Daana Heermę van Vossa. Choć sam zmaga się z nim od dzieciństwa, nigdy nie miał odwagi, by dokładnie poznać ten temat. Aż do pewnego jesiennego poranka, gdy jego (była) dziewczyna dała mu zadanie: Daan ma zgłębić zjawisko lęku, nim będzie za późno – dla niego samego i dla ich związku. Ta chwila oznaczała początek długiej podróży prowadzącej przez różne miejsca i czasy, do filozofów, naukowców, artystów i osób cierpiących na zaburzenia lękowe, od Vallée de Misere przez Dżakartę i San Francisco i na powrót do Holandii. W drodze autor musiał stawić czoła także własnemu dzieciństwu, historii rodzinnej i branży farmaceutycznej. Czy lęk jest dziedziczny? Czy istnieje związek między lękiem a agresją lub kreatywnością? W Holandii zaburzenia lękowe zdiagnozowano już u ponad miliona osób. Jak do tego doszło? Człowiek zalękniony to książka o zjawisku, które dotyczy nas wszystkich. Daan Heerma van Voss to bez wątpienia najciekawszy pisarz holenderski swojego pokolenia. Nie jest w stanie napisać choćby jednego nudnego zdania, a jego praca ma rozmach i dojrzałość, jakie rzadko widuje się u trzydziestolatków. Powiedzieć, że to „obiecujący” pisarz, to nic nie powiedzieć – ta obietnica została spełniona z nawiązką. Herman Koch autor Kolacji
"...A IMIĘ JEJ POLSKA" to tomik poetycki wydany z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, poświęcony ojczyźnie i jej bohaterom, często bezimiennym.Cześć ich pamięci!
„Przeczytaj tę książkę, aby ocalić swój umysł”.
– Susan Cain, autorka Ciszej, proszę
Oto kolejna przełomowa książka Johanna Hariego, autora Jak odzyskać siebie i utracone więzi. Tym razem eksploruje on temat postępującego zdekoncentrowania mieszkańców zachodniego świata. Czy tego chcemy, czy nie, nasza umiejętność skupienia uwagi zanika. Ciągłe dążenie do wielozadaniowości, zwiększone tempo życia i przełączanie się z jednego urządzenia elektronicznego na drugie szkodzą nie tylko naszej koncentracji, ale i psychice. Czujemy to, ale nie umiemy sobie pomóc.
By znaleźć rozwiązanie tego problemu, Hari wyruszył w epicką podróż, podczas której spotykał się ze światowymi ekspertami w dziedzinie koncentracji uwagi. Rozmawiał z ludźmi, którzy uciekli z Doliny Krzemowej, i z weterynarzami diagnozującymi ADHD u psów. Odwiedził fawele w Rio de Janeiro oraz nowozelandzką firmę, która wpadła na niecodzienny pomysł przywracania produktywności pracowników. Dzięki tym spotkaniom odkrył, że nasze przekonania na temat problemów ze skupieniem uwagi są błędne. Sądzimy, że trudności te wynikają z niedostatków siły woli i stanowią naszą osobistą porażkę. Prawda jest jednak znacznie bardziej nieoczywista i niepokojąca. Zdaniem Hariego u podstaw zbiorowej dekoncentracji leży dwanaście przyczyn, z których każda na swój sposób kradnie naszą uwagę i niszczy nasz dobrostan. Autor pokazuje, jak możemy je odzyskać – jako jednostki i jako społeczeństwo – jeśli zdołamy o to zawalczyć.
Nie znam nikogo, kto myślałby głębiej i bardziej kompleksowo o kryzysie naszej zbiorowej uwagi niż Johann Hari.
Ta książka jest nam niezbędna do życia. Proszę, skup się na niej.
-Naomi Klein
Johann Hari na swój wyjątkowy sposób stawia czoła zagrożeniom, jakie stwarza przed ludzkością technologia informacyjna, i mówi nam, co wszyscy musimy zrobić, aby chronić siebie, nasze dzieci i nasze demokracje.
—Hillary Clinton
Wizjonerski, kompleksowy, rewolucyjny i praktyczny przewodnik tworzenia nowego świata. . . Johann Hari przyciągnął moją uwagę dzięki swoim niestrudzonym badaniom i genialnej wnikliwości. Jego książka zmieni twoje życie.
—Eve Ensler
Niezbędna książka, cudownie klarowna i głęboka! Donośne, gruntownie udokumentowane ostrzeżenie, po którym następuje prawdziwie inspirujące wezwanie do działania. . . Przeczytaj i zapłacz, a potem otrzyj oczy i zacznij działać.
—Emma Thompson
Książka, którą kupiło już ponad 10 tys. Ukraińców, nagradzana i dodrukowywana w trakcie wojny. Wzmacnia ducha wolności i wiarę, że mimo wszystko uda się zwyciężyć Mykoła Riabczuk pokazuje, dlaczego wybuchła wojna w Ukrainie. Porównuje swoich rodaków do czarnych mieszkańców USA, którzy po latach dyskryminacji zdobywają się na emancypację. To trudny proces, w którym trzeba zerwać z wyobrażeniem o sobie jako kimś gorszym, „kuzynie ze wsi”, wymagającym potężnego opiekuna ze Wschodu. Ukraina ma przed sobą wielką szansę. Od wspólnej mobilizacji zależy, czy stanie się trwałą częścią demokratycznej wspólnoty, czy też pozostanie czternasta od końca i znajdzie się za nową „żelazną kurtyną”. „Mykoła Riabczuk napisał więcej niż przewodnik - tak bardzo nam dziś potrzebny - po ukraińskiej historii, tożsamości, wyzwaniach. To intensywna podróż pozwalająca nam zrozumieć sprawy najważniejsze.” Agnieszka Holland „Lubię pana Riabczuka. Mało kto punktuje ukraińskie problemy tak celnie jak on, mało kto tak nowatorsko jak on pisze o tamtejszej specyfice i mało kto tak przyjemnie dla odbiorcy posługuje się językiem. Mykoła Riabczuk jest nieco obsesyjnym, ale przez to fascynującym intelektualistą. Mogę go czytać bez końca.” Ziemowit Szczerek Mykoła Riabczuk – jeden z najważniejszych współczesnych ukraińskich pisarzy. Urodzony w Łucku na Wołyniu, skończył studia z dyplomem inżyniera mechanika na Politechnice Lwowskiej (1977) i zaocznie Instytut Literacki M. Gorkiego w Moskwie (1988). Z powodu opozycyjnego zaangażowania musiał podejmować się różnych prac fizycznych m.in. był oświetleniowcem w teatrze i pracownikiem działu technicznego w szpitalu. Obecnie pracownik Ukraińskiej Akademii Nauk i wykładowca na Princeton University. Przewodniczący jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” i honorowy prezes ukraińskiego PEN Clubu. Powyższy opis pochodzi od wydawcy
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?