Pionierska praca wybitnej psychoanalityk Any-Marii Rizzuto po raz pierwszy w polskim tłumaczeniu Książka należy do kanonu psychologii religii i pedagogiki religijnej jeśli chodzi o koncepcję kształtowania się obrazu Boga, ujmowaną z perspektywy teorii relacji z obiektem. Odwołanie do niej można znaleźć praktycznie w każdym podręczniku psychologii religii. Jacek Prusak SJ, psychoterapeuta, konsultant w Klinice Psychiatrii Dorosłych i Zakładzie Terapii Rodzin CM UJ Ana-Maria Rizzuto jest jedną z najbardziej wpływowych postaci kształtujących współczesny obraz psychoanalizy na świecie. Argentyńska psychiatra, pracująca jako psychoanalityk w Bostonie, bada pochodzenie, rozwój i posługiwanie się psychiczną reprezentacją Boga w trakcie życia człowieka. Wykorzystuje w tym celu wyniki badań klinicznych, historie pacjentów z dysfunkcyjnym obrazem Boga i teoretyczne spostrzeżenia zaczerpnięte z prac Freuda, Eriksona, Fairbairn a, Winnicotta. Podczas gdy Freud utrzymywał, iż obraz Boga kształtują dziecięce doświadczenia relacji z ojcem, Rizzuto twierdzi, że składają się nań elementy zaczerpnięte z różnych źródeł. Według niej obraz Boga jest także podstawowym czynnikiem, który formuje światopogląd oraz wpływa na postrzeganie samego siebie i innych.
Główną przesłanką, która skłoniła autora do przeprowadzenia badań nad stosunkiem polskich Kościołów chrześcijańskich do zagadnień międzynarodowych w latach 1989-2004, był brak jakichkolwiek opracowań na ten temat. Penetracja tego obszaru badawczego pokazała bowiem, że żaden z Kościołów nie dysponuje monografią poruszającą przywoływaną problematykę, a dostępne na rynku opracowania tylko wybiórczo dotykają niektórych kwestii, na przykład stosunku do polskich starań o członkostwo w Unii Europejskiej.
Jak to się stało, że Ewangelia przetrwała do naszych czasów, i w jakich warunkach może dalej żyć w przyszłości? Książka Bernarda Sesboue jest zapisem współczesnej debaty nad wiernością powołaniu chrześcijan ? głoszeniu Ewangelii. Spotkanie ze światem, do którego Chrystus posłał swoich uczniów, możliwe jest dzięki istnieniu wspólnoty wierzących. To ona kształtowała i nadal kształtuje Tradycję Kościoła. Ewangelia żyje w żywym Kościele. A to nie oznacza strażnika sztywnych formuł ? instytucji niebezpiecznie zbliżającej się do rutyny - lecz wspólnotę poruszaną mocą Ducha. Gdy jedni widzą dziś kryzys Kościoła w świecie, inni w zachodzących zmianach upatrują szansę, bo ?kontynuatorami tradycji nie są ludzie mający obsesję na punkcie przeszłości, ale ludzie najgłębsi?.
Niniejsze wprowadzenie do symboliki romańskiej odnosi się tylko i wyłącznie do sfery duchowości. Książka ta dotyczy zatem szczególnego aspektu XII wieku. Aspektu, który - naszym zdaniem - jest najważniejszy i jedyny rzeczywisty: to struktury religijności i mentalność epoki. Głównym naszym celem jest zatem ukazać wagę doświadczenia duchowego. Opiera się ono na symbolach: symbole je wywołują, ożywiają i nadają mu niezgłębioną wartość.
? Autorowi udało się naszkicować obraz świadka prawdy historycznej i prawdy Bożej, zrealizowany w bogatych doświadczeniach życiowych ks. dr. prał. Peszkowskiego. Uczynił to z dziennikarskim zacięciem, z osobistym zaangażowaniem uczuciowym i w postawie hołdu składanego Księdzu Prałatowi. Uczynił to jednak w konwencji rozprawy naukowej, bardzo dobrze dokumentowanej przypisami i własnymi komentarzami. ?
Prof. dr hab. Karol Klauza prof. KUL
? Autor prezentowanej dysertacji podjął się prawdziwie wielkiego dzieła, ambitnego
i pionierskiego, ponieważ ukazuje ogrom pracy życia i działania ks. Prałata Z. Peszkowskiego dla obrony prawdy historycznej (? ) Wielką zaletą pracy jest połączenie elementu duchowego z dziejami historii. Dlatego można powiedzieć, że rozprawa stanowi pewną historię duchowości polskiej o charakterze męczeństwa jako świadectwa wiary i patriotyzmu
(? ) Autor umiejętnie, z pełnym obiektywizmem i naukową bezstronnością ukazał podstawy religijne, intelektualne i historyczne jakie ukształtowały postawę patriotyczną działalności ks. Prałata (? ) Ukochanie Boga i Ojczyzny jawi się jako jedna z podstawowych i nadrzędnych cech duchowości ks. Peszkowskiego
Ks. prof. dr hab. Stanisław Urbański, UKSW
UFAJCY to opowieść o bł. Michale Spoćce, który przeszedł do historii Kościoła jako Apostoł Bożego Miłosierdzia. Ten rzymskokatolicki ksiądz, gorliwy duszpasterz, kapelan wojkowy i wykładowca akademicki, w 1933 roku został spowiednikiem i kierownikiem duchowym Siostry Faustyny Kowalskiej. Przez lata towarzyszył rozwojowi wewnętrznemu mistyczki, pomagając zweryfikowaniu prawdziwość jej objawień i nadprzyrodzonych natchnień. Po śmierci Faustyny w 1938 roku celem jego życia stała się kontynuacja misji zmarłej zakonnicy, czyli rozpowszechnienie na świecie kultu Miłosierdzia Bożego. To właśnie on opracował teologiczne, liturgiczne i duszpasterskie podstawy owego kultu oraz założył Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. Szczególnie dużo starań poświęcił dziełu ustanowienia w Kościele katolickim nowego święta - Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Gdy umierał w roku 1975, wydawało się, że jego zabiegi zakończyły się klęską. A jednak zdeterminowany kapłan odnióśł pośmiertne zwycięstwo - Kościół zaaprobował kult Miłosierdzia Bożego, ustanawiając odpowiednie święto, a sam ks. Sopoćko wyniesiony został na ołtarze. W książce towarzyszymy życiowej wędrówce niezwykłego duchownego, śledząc jego perypetie, przenosząc się do miejsc związanych z jego losem oraz poznając osoby, które spotkał na swojej drodze.
Dwóch zakonników w habitach, autostopowiczów w drodze do Macedonii, to niecodzienne zjawisko. Ta wyjątkowa podróż, która była szeroko komentowana, budziła zainteresowanie, zaskoczenie, ale też krytykę. Ojcom: Krzysztofowi i Maciejowi możemy teraz towarzyszyć we wspomnieniach z tej niezwykłej drogi do Matki Teresy. Podróż ta została przepięknie zilustrowana grafikami autorstwa Jolanty Franus.
Krzysztof Pałys, dominikanin, ur. 1979 w Sanoku. Pracował jako operator betoniarki, kopacz rowów w bieszczadzkich lasach, zamiatacz ulic, bileter na hokejowych meczach. Przez rok studiował na wydziale Wiertnictwa, Nafty i Gazu, gdzie po semestrze dyscyplinarnie wyrzucono go z akademika. Ukończył resocjalizację i teologię. Na wskutek intelektualnych deficytów wysłany przez Zakon na kolejne studia z zakresu socjoterapii. Pracuje w Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom ?Dominik?. Mieszka w Łodzi.
Zarówno najnowsze odkrycia fizyki kwantowej czy neurobiologii, jak i badania stanów bliskich śmierci wskazują na to, że dalsze istnienie świadomości po śmierci jest możliwe. Jest to zgodne z buddyjskim poglądem, który traktuje śmierć jak przemianę – przejście do innego stanu świadomości. Nie znika wówczas cały człowiek, lecz tylko ciało - jego materialne przejawienie się. Przemija to, co mamy, natomiast to, czym jesteśmy – umysł, przeżywający wszystkie zjawiska – żyje dalej, poza przestrzenią i czasem. Lama Ole Nydahl dokładnie opisuje, czego doświadczamy, gdy umieramy oraz co wydarza się po śmierci, w stanie pośrednim, przed kolejnymi narodzinami. Wyjaśnia również, jak dzięki określonym medytacjom przejść przez proces umierania bez lęku. Pogląd buddyjski pomaga nie tylko lepiej zrozumieć, czym jest śmierć i zaakceptować ją, lecz również lepiej funkcjonować w codziennym życiu.
Lama Ole Nydahl, wraz z żoną Hannah, byli jednymi z pierwszych zachodnich uczniów wielkiego mistrza medytacji - 16 Karmapy Rangdziung Rigpi Dordże, głowy linii Kagyu buddyzmu tybetańskiego. Od 1972 roku, po latach intensywnej nauki i medytacji, na prośbę swojego nauczyciela Lama Ole Nydahl podróżuje po całym świecie, wygłaszając wykłady, prowadząc kursy medytacyjne i zakładając ośrodki. Do tej pory powstało ich ponad sześćset: w Europie, obu Amerykach, Azji i Australii. Trudno znaleźć przykład nauczyciela, który w tak dużym stopniu przyczynił się do przeniesienia nauk buddyjskich do zachodniego kręgu kulturowego.
„Im lepiej rozumiemy, że umysł jest niezniszczalny sam w sobie, tym wyraźniej rozpuszczają się nasze oczekiwania i obawy, i możemy swobodnie spoczywać w chwili lub działać. Dzięki temu coraz rzadziej gubimy się w świecie własnych wyobrażeń - w przeszłości lub przyszłości - coraz rzadziej też mamy wrażenie, że musimy coś udowadniać, czy za coś przepraszać. Krok po kroku rozwijamy pogląd, dzięki któremu wszystko jest porywające po prostu dlatego, że się wydarza i że wyraża możliwości umysłu. Zamiast oczekiwań i obaw przeżywamy nagle przestrzeń i wolność, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, i doświadczamy z radością tego, ile nadmiaru i mocy posiadają istoty, ile mogą dać innym i jak wiele może powstać bogactwa. Niezależnie od tego, czy coś powstaje dzięki młodości, mocy i miłości, czy też rozpuszcza się na skutek starości, choroby i śmierci, oba te procesy wyrażają nieograniczoną grę umysłu, uwidaczniają jego nieskończone, wrodzone możliwości”.
Lama Ole Nydahl – „O śmierci i odrodzeniu”
Kiedy moja żona Hannah dowiedziała się, że ma raka płuc, byliśmy wstrząśnięci, ale wewnętrznie opanowani. Wiedzieliśmy, co nas, a przede wszystkim, co ją czekało. Chociaż bardzo się kochaliśmy, jej umysł pozostał nieporuszony. Wykorzystała ostatnie miesiące życia jak mogła najlepiej, żeby zakończyć swoją pracę. Na dzień przed tym, zanim straciła mowę, pożegnała się świadomie ze wszystkimi przyjaciółmi. Umarła godnie, z uśmiechem na twarzy. Odkąd w 1968 roku poruszyła nas oboje w Nepalu nauka Buddy, byliśmy przygotowani przez naszych solidnych nauczycieli do pomagania innym i do własnej śmierci. Moja żona nie potrzebowała żadnych dodatkowych nauk ł zastosowała z pełnym zaufaniem wszystkie odpowiednie medytacje. Ludzie z jej otoczenia potrafili doskonale się dostroić do jej potrzeb, ponieważ również oni wiedzieli, co akurat jest ważne - towarzyszyli jej z miłością podczas umierania i wspierali ją. Czas żałoby po odejściu Hannah także wyglądał inaczej niż zwykle. Po krótkim odosobnieniu wróciłem do pracy, gdyż wiedziałem, że powodzi jej się w obecnym stanie o wiele lepiej niż w chorym ciele, i byłem pewien, że w przyszłej egzystencji znowu będziemy z radością kontynuować naszą wspólną aktywność. Praktykując zgodnie z życzeniami naszych łamów i opierając się na ich przekazie, stałem się na przestrzeni lat nauczycielem przechodzenia przez tę decydującą chwilę. Z coraz większą radością obserwuję, jak wspaniały wpływ mają wyjaśnienia Buddy na pogrążonych w obawach ludzi, którzy nie wiedzą, co ich czeka przy końcu życia. Wszystkich moich uczniów, którzy znają nauki o ponadczasowej naturze umysłu, śmierci i odrodzeniu, a przede wszystkim 0 praktyce świadomego umierania (poła), łączy jedna wspólna cecha - patrzą bez obaw w przyszłość, myślą o innych i są prawdziwym źródłem siły dla swego otoczenia. Są niczym spokojne oko cyklonu, który zazwyczaj ogarnia rodzinę, gdy zbliża się śmierć któregoś z bliskich. i pomogła im już teraz zasiać w umyśle nasiona przyszłego, głębokiego szczęścia!
Z przedmowy
O śmierci i odrodzeniu
Spis Treści
podziękowanie
przedmowa
cykl życia
Buddyzm i nauka
Bez początku i końca
„Tybetańska księga umarłych"
drogi do szczęścia
Cztery Szlachetne Prawdy
Cztery Podstawowe Rozmyślania
Odnalezienie trwałego szczęścia
Schronienie
Drogi i metody w Diamentowej Drodze
przygotowanie do śmierci
Świadomość przemijania w Tu i Teraz
Przyjmowanie i puszczanie
Rozwój dla dobra wszystkich
Zewnętrzne przygotowanie do śmierci
wewnętrzne przeżycia umierającego
Powstawanie żywiołów
Rozpuszczanie się żywiołów
Dalszy ciąg procesu umierania
towarzyszenie umierającym
Godne odejście
Sześć Wyzwalających Działań
Umieranie jako proces
Szczególne wyzwania
Pomoc wykraczająca poza śmierć decydująca chwila
Przejrzyste światło Stanu Prawdy Świetliste formy Stanu Radości
odrodzenie
Odrodzenie się w obszarach istnienia
Długofalowe przygotowanie
Zręczne środki
ŚWIADOME UMIERANIE
Poła do Stanu Prawdy
Poła do Stanu Radości
Poła do Stanu Wypromieniowania
Kursy poła
sztuka umierania
medytacje
glosariusz indeks osób literatura
O autorze
adresy
przypisy
Pragnienie szczęścia jest siłą napędową wszelkiego działania. Każda, nawet najmniejsza istota, pragnie być szczęśliwa i chce uniknąć cierpienia. Szczęście to wspaniały stan, w którym z powodu wszechogarniającej radości cały nasz świat drży w posadach. Uśmiechamy się promiennie do wszystkich wokół, odczuwamy pełną radości moc w całym ciele i pragniemy objąć cały świat. Świeżo zakochani są temu przeżyciu wielkiego szczęścia bardzo bliscy - początkom miłości towarzyszy często głęboka, naturalna błogość. Tylko niewielu ludzi, zarówno na poziomie umysłu, jak też ciała doświadcza spełnienia większego od otrzymywania tego, czego pragną - bycia kochanym przez innych, obdarowywania miłością samemu i możliwości promieniowania na świat całym tym bogactwem. "Budda i miłość" opowiada o tym, jak nadmiar, pojawiający się w pełnym radości związku użyć dla dobra wszystkich i samemu dzięki temu wzrastać. Z czasem wszystko przeniknie dojrzałe, przynoszące zadowolenie poczucie satysfakcji, wynikające ze wspólnej pracy, uczenia się z życia i wprowadzania go na coraz wyższe i prawdziwsze poziomy. W ten sposób stopniowo powstaje wgląd, że najwyższa radość jest jednocześnie najwyższą prawdą oraz że podkreślanie w życiu tego, co piękne nie jest ucieczką od życia. Zgodnie z buddyjskim poglądem szczęśliwy i wzbogacający związek nie jest celem samym w sobie, lecz drogą pozwalającą osiągnąć pełen rozwój umysłu - Oświecenie. Lama Ole Nydahl opowiadając na czym polega ten stan, powiedział kiedyś: "to tak, jakbyśmy zakochali się w całym świecie, a cały świat zakochał się w nas..."
Lama Ole Nydahl jest jednym z najbardziej znanych nauczycieli buddyjskich. Razem ze swoją żoną Hannah są pierwszymi zachodnimi uczniami XVI Karmapy, wielkiego mistrza medytacji buddyzmu tybetańskiego, którego po raz pierwszy spotkali w 1969 roku podczas podróży poślubnej do Nepalu. Na jego prośbę, od prawie czterdziestu lat, wprowadzają buddyzm Diamentowej Drogi do naszego kręgu kulturowego. Hannah zajmuje się przede wszystkim tłumaczeniem nauk tybetańskich lamów oraz tradycyjnych tekstów, podczas gdy Lama Ole niemal codziennie wygłasza wykład w innym mieście. Do tej pory założył ponad pięćset ośrodków medytacyjnych na całym świecie. W Polsce ukazało się dotychczas dziesięć książek jego autorstwa.
Z wody i ducha i to autobiografia Some’a stanowi porywający opis doświadczeń, jakich doznał wkraczając w dwa odmienne światy. Zarówno jako naukowiec (trzy fakultety, dwa doktoraty), jak i szaman oraz wróżbita plemienia Dagara, zabiera czytelnika do źródeł afrykańskiej mądrości ukazując mu niepowtarzalny obraz wróżb, obrzędów oraz trudów własnej inicjacji. Efektem tej podróży między dwiema kulturami jest jego posłannictwo, w myśl którego dzieli się z zachodnim światem wiedzą swego ludu. Książka Z wody i ducha jest obrazem afrykańskiej tradycji, ofiarowanej ze współczuciem tym, którzy zmagają się ze współczesnym kryzysem duchowości.
Fragment książki Z wody i ducha
Rozdział 6
Życie zaczyna się w Nansi
Szkoła z internatem była jak forteca, państwo w państwie, oaza ładu w chaosie afrykańskiej dżungli. Rzędy domów, piękniejszych nawet od tych w misji, stały w ogrodzie między drzewami, wzdłuż ścieżek, przy których rosły kwiaty. Kamienne lub betonowe ściany tych domów pomalowane na oślepiająco biały kolor szokowały i onieśmielały nowo przybyłych. Wszystkie miały blaszane dachy, większość - drewniane sufity. Najwyższy był kościół, który stał obok rezydencji nauczycieli. Jego ściany wzniesiono z betonowych pustaków, a na metalowej więźbie spoczywało blaszane poszycie dachu, które dźwięczało głośno, gdy uderzały w nie krople deszczu. Za nim stały budynki szkoły oraz internaty, z których każdy mieścił ponad setkę spartańskich żelaznych łóżek. Każda z klas była tak duża, by mogło do niej wejść osiemdziesiąt osób, a podczas porannych zajęć tłoczyło się ich tam nawet sto. W instytucji tej przebywało łącznie ponad pięciuset uczniów w wieku od dwunastu do dwudziestu jeden lat.
Ten olbrzymi przybytek religijny był spełnieniem marzeń uczestników misyjnej krucjaty, którzy przybyli na kontynent afrykański w ślad za imperializmem. Uczniowie pochodzili z każdego zakątka Francuskiej Afryki Zachodniej: z Mali, Nigerii, Togo, Wybrzeża Kości Słoniowej, Beninu. Niektórzy wcześniej byli baptystami przez kilka lat poddawanymi praniu mózgu. Inni ukończyli prywatne szkoły jako protegowani misjonarzy i wciąż tęsknili za swymi białymi ojcami.
Ten uniwersytet religijny składał się z dwóch części, Kam-pusu Rzymskiego i Kampusu Greckiego, które nazywaliśmy wydziałami. Kampus Rzymski zajmowało około trzystu dzieciaków w wieku od dwunastu do szesnastu lat. Tworzyły ją: ogromny budynek szkoły, dwa internaty i aula wykładowa. W auli spotykaliśmy się co wieczór o siódmej, by słuchać wykładów księdza na tematy religijne. Zazwyczaj mówił on o życiu jakiegoś europejskiego świętego, któremu poświęcony był ów dzień. Uczniowie noszący imię tego świętego obchodzili tego dnia urodziny. Było tak dlatego, że chrzest oznaczał odrodzenie pod czystszą postacią, „właściwe narodziny".
Wieczorne wykłady uważaliśmy za nużące. Słuchanie słowa bożego z pustym żołądkiem było jak powstrzymywanie się od śmiechu na widok małpich figli. Wytrwanie do końca wykładu stawało się możliwe dzięki jedynej wolności, jaką mieliśmy- marzeniom na jawie. Jeśli sprawialiśmy wrażenie skupionych i byliśmy cicho, ksiądz nie zwracał większej uwagi na to, co robimy.
W budynku szkoły znajdowały się trzy klasy. Pierwsza z nich, zwana septieme, była przeznaczona dla nowo przybyłych, którzy mieli się uczyć wszystkiego, od pisania wypracowań i geografii po matematykę i nauki przyrodnicze. Nauka odbywała się w języku francuskim. Z drugiej klasy, sixieme, korzystali ci, którym udało się przetrwać pierwszy rok w tej instytucji. W trzeciej, dnquieme, przygotowywano się do przejścia na Kampus Grecki. Wszyscy uczyliśmy się tych samych przedmiotów, ale zakres i trudność materiału były dostosowane do naszego poziomu.
Chłopcy z wyższego wydziału - zwani Grekami - mieli do dyspozycji pięć sal lekcyjnych zamiast trzech i zamieszkiwali dwa internaty podobne rozmiarami do tych z Kampusu Rzymskiego. Budynek ich szkoły przylegał do naszego. Stołówka była oddalona od wszystkich zabudowań i podzielona na dwie sekcje. Służyła studentom obydwu wydziałów.
Grecy nie lubili towarzystwa Rzymian, czyli chłopców z niższego wydziału. Poza tym nie dopuszczano, aby jedni i drudzy mieli ze sobą styczność po lekcjach. Grecy mieli wykłady w auli położonej obok swojej szkoły i swojego budynku warsztatowego, gdzie w każde czwartkowe i niedzielne popołudnie uczyli się szycia, wyplatania, obróbki drewna i metalu. Tam też mieli gimnastykę. Na wyższy wydział chodziło od stu do dwustu nastolatków i studentów mniej więcej dwudziestoletnich. Przed budynkiem szkoły były boiska do koszykówki i piłki nożnej oraz bieżnia lekkoatletyczna. Nie urządzono biblioteki, lecz każdy nauczyciel dysponował pokaźnym zbiorem książek, które odpowiadały intelektualnym i duchowym potrzebom jego uczniów. Każdy nauczyciel prowadził zajęcia z jednego przedmiotu, wszystkie podręczniki były w języku francuskim. Uczono nas również angielskiego, chociaż nie mieliśmy odpowiednich podręczników. I obowiązkowo łaciny, ale i do niej nie było podręczników. Nie mieliśmy lekcji niemieckiego ani żadnego innego języka europejskiego. Uczniów zachęcano, aby pożyczali książki od nauczycieli.
Jedna rzecz jest pewna. To liczne zgromadzenie członków nie tylko tego samego plemienia, lecz także różnych wspólnot plemiennych stanowiło dowód, że mimo dużego zróżnicowania możliwe jest osiągnięcie jedności. Okazało się nagle, że język francuski, który pozwala nam czytać i pisać, oddaje nam poza tym znacznie cenniejsze usługi. Stał się środkiem porozumienia między nami. Był jedyną rzeczą, która spajała nas w obrębie tej zróżnicowanej społeczności stworzonej przez jezuitów. Nie trzeba nas było zmuszać do mówienia po francusku ani karać za posługiwanie się lokalnymi językami. Większość z nas nie pamiętała już języka swojego plemienia, a poza tym kto by taki język zrozumiał? Moi pochodzący z plemienia Dagara przyjaciele ze szkoły misyjnej rozproszyli się wśród masy dzieci w seminarium, więc nie było nam łatwo trzymać się razem.
Seminarium w Nansi przywłaszczyło sobie nazwę i tereny wioski zamieszkiwanej przez plemię, którego członkowie w niemym osłupieniu obserwowali rozwój wydarzeń. Byli zszokowani, gdy uprzejmie ich poproszono, aby opuścili swoje własne ziemie. Jezuici dopuścili się kradzieży. Me czy sami tak to oceniali? Któż ośmieliłby się sprzeciwić ich zakusom? Studenci nie spotykali się z miejscową ludnością. Jedynie ksiądz prowadzący seminarium miał z nią kontakt podczas nabożeństw w wioskowym kościele.
W naszej instytucji panował imponujący francuski ład, który groźnie, acz majestatycznie górował nad uporczywie trzymającą się życia dziczą. Nawet architektura ze swymi stalowymi konstrukcjami mówiła każdemu studentowi o potędze Boga, któremu służyli biali. Seminarium przekształciło nawet naturę. Stworzono tu murowane domy, proste ścieżki, wypielęgnowane trawniki, ukwiecone ogrody, symetryczne kanały i zadbane parki — nowe piękno, któremu biały człowiek poświęcał się z taką gorliwością, gdyż pochodziło od Boga.
Za murami szkoły mogliśmy wdychać niczym niezmącony zapach natury, obserwować jej tajemniczy ład. Często wychodziliśmy na wycieczki botaniczne, podczas których rozpoznawaliśmy i badaliśmy niezmierzone bogactwo miejscowej roślinności.
Daleko od seminarium, starannie odseparowane, znajdowały się budynki nowicjatu - podobnej, lecz mniejszej instytucji przeznaczonej dla dziewcząt. Dopiero po latach było mi dane poznać to miejsce.
- Oto dzień cudu. Dzień, w którym nasz Pan, Jezus Chrystus, udowodnił raz jeszcze, że nie na próżno oddał życie na krzyżu. Umarł, ponieważ chciał ocalić swe dzieci przed wiecznym potępieniem. Teraz powstał z martwych, aby pokazać, że taki był jego zamiar, że jego cierpienie było ofiarą. Pan umarł z myślą o was. Dlatego jesteście jego wybranymi uczniami obdarzonymi powołaniem do kapłaństwa. Macie jak apostołowie ratować zbłąkane dusze swych braci i sióstr, kierując ich na drogę zbawienia.
Trwał upalny wielkanocny dzień. Msza była bardziej uroczysta niż zwykle, ponieważ Wielkanoc wyznacza szczytowy okres w kalendarzu, czasem ceniony nawet wyżej niż Boże Narodzenie, gdyż narodziny są czymś powszechnym, a zmartwychwstanie nie. Przede wszystkim nadchodził koniec Wielkiego Postu, który dla większości z nas był okresem marnego wyżywienia. Przechodziliśmy wtedy na wegetarianizm, co dla wielu było przerażające. Mamy jeść trawę dlatego, że Bóg cierpi i chce, abyśmy go wspierali jakimiś wyrzeczeniami?
Mszę celebrował Ojciec Przełożony, asystowało mu całe grono pedagogiczne złożone wyłącznie z jezuitów. Ubrany w majestatyczny ornat, na którym z przodu i z tyłu widniał krzyż, Ojciec Przełożony każdym ruchem ujawniał swój talent sceniczny. Można było odnieść wrażenie, że to on - a nie Jezus — znajduje się w centrum wydarzeń. Inni kapłani również wyglądali na zaangażowanych. Znali swe role tak doskonale, że odgrywali je niemal mechanicznie.
Przez ostatnich dziesięć lat Ojciec Przełożony zawsze odprawiał mszę rezurekcyjną w Nansi jako dyrektor tej szacownej instytucji. Wygłaszał również kazania po odczytaniu ewangelii przez innego księdza.
Zazwyczaj mówił o znaczeniu tego chrześcijańskiego święta. Często porównywał zmartwychwstanie do nawrócenia Afryki na chrześcijaństwo i nigdy nie przeoczył okazji, by wychwalać zakon jezuitów za jego wspaniałe dokonania. Dla niego każdy człowiek przyprowadzony do chrzcielnicy był zmartwychwstałą istotą podążającą za przykładem Chrystusa. Jednak tego dnia z jakiegoś powodu złamał swoje zasady i postanowił mówić o naszym powołaniu. [...]
Z wody i ducha
Spis treści:
Przedmowa
Wstęp
Rozdział l. Powolne powstawanie
Rozdział 2. Pożegnanie z dziadkiem
Rozdział 3. Pogrzeb dziadka
Rozdział 4: Nagłe rozstanie
Rozdział 5: Świat białych ludzi
Rozdział 6: Życie zaczyna się w Nansi
Rozdział 7: Rodzi się bunt
Rozdział 8: Nowe przebudzenia
Rozdział 9: Początek długiej podróży
Rozdział 10: Podróż do domu
Rozdział 11: Trudne początki
Rozdział 12: Próby powrotu do życia wioski
Rozdział 13: Spotkanie w kapliczce
Rozdział 14: Pierwsza noc w obozie inicjacyjnym
Rozdział 15: Nauka patrzenia
Rozdział 16: Świat ognia i pieśń gwiazd
Rozdział 17: W ramionach zielonej pani
Rozdział 18: Powrót do źródła
Rozdział 19: Otwarte przejście
Rozdział 20: Po drugiej stronie
Rozdział 21: Świat na dnie sadzawki
Rozdział 22: Pogrzeby, nauka i podróże
Rozdział 23: Podróż do podziemnego świata
Rozdział 24: Misja w podziemnym świecie
Rozdział 25: Powrót z podziemnego świata
Rozdział 26: Powrót do domu
Epilog: Powrót pełen obaw
Osho — guru, dla którego życie było bogiem
Duchowy przywódca bogatych, seks-guru czy pierwszy całkowicie szczery mistyk? Kim był Osho? W jaki sposób, dwadzieścia lat po swojej śmierci, wciąż zdobywa nowych zwolenników? Czym różnią się jego słowa od innych nauk duchowych? Co tak naprawdę kryje się za przekazem tego wielkiego mistrza?
Ta książka pozwoli Ci wejść do świata głębokiej mądrości i odległych tradycji, aby odnaleźć klucze do interpretacji myśli Osho. Dzięki medytacji, która stanowi sposób na odnalezienie w swym wnętrzu prawdziwej rzeczywistości, nauczysz się żyć w harmonii ze Wszechświatem. Dotkniesz także radości i oświecenia, by na końcu zbliżyć się do poglądów Osho i innych przywódców duchowych na tematy związane z wiarą, starając się rozróżnić pojęcie religii i filozofii spirytualistycznej.
Wybierz się w interesującą podróż w głąb świadomości. Jeśli kiedykolwiek miałeś ambicje podjąć wysiłek bycia kimś, jeśli zastanawiałeś się nad istotą szczęścia, jeśli poszukiwałeś spokoju i ukojenia — na stronach tej książki znajdziesz odpowiedzi.
Duchowy komentarz Jana Pawła II do Starego Testamentu jest zbiorem wypowiedzi Papieża na temat najczęściej i najszerzej objaśnianych tekstów starotestamentalnych, m.in. ksiąg: Rodzaju, Wyjścia, Psalmów, Mądrości, Izajasza, Jeremiasza. Jan Paweł II, wyjaśniając je, ukazuje także ich wypełnienie i rozwinięcie w księgach Nowego Testamentu, w kontekście liturgii i nauki Kościoła. Przedstawiany czytelnikom zbiór nie jest naukowym dziełem egzegetycznym, lecz przede wszystkim komentarzem duszpasterskim, który ma pomóc wiernym w rozumieniu i przeżywaniu Słowa Bożego.
Żywot Jezusa jest zbiorem tekstów Jana Pawła II poświęconych Jezusowi Chrystusowi, począwszy od zapowiedzi przyjścia Zbawiciela, przez życie ziemskie, mękę, śmierć i zmartwychwstanie, aż po chwalebne wniebowstąpienie. Dokonując wyboru, odwoływano się przede wszystkim do żywego słowa Papieża, czyli katechez wygłaszanych podczas audiencji generalnych, które uzupełniono fragmentami dokumentów papieskich, encyklik, adhortacji, listów i homilii.
Oddając Czytelnikom ten wyjątkowy zbiór wypowiedzi Ojca Świętego, mamy nadzieję, że dzięki niemu postać żywego Jezusa stanie się jeszcze bliższa.
Główną wartością książki Konrada Kuczary jest przedstawienie roli duchownych greckich w życiu Kościoła wschodniego na terenie Rzeczypospolitej w latach 1585-1621. Zwraca uwagę bezstronność przy omawianiu problemów spornych i drażliwych z religijnego punktu widzenia. Autor nie waha się stawiać hipotez, polemizować z przyjętymi już ustaleniami, w rezultacie powstało opracowanie nowatorskie, posiadające duży aspekt poznawczy. Poprzez wskazanie na wiele nowych faktów historycznych praca stanowi wkład w poznanie dziejów Kościoła wschodniego na terenie Rzeczypospolitej.
Jeden cud dokonany po śmierci bł. Jana Pawła II zdecydował o jego beatyfikacji. Ale były także inne, jeszcze za życia Papieża.Andreas Englisch przez dwadzieścia lat towarzyszył Ojcu Świętemu. Zbierał informacje i przyglądał się uzdrowieniom, jakie wydarzyły się za przyczyną Jana Pawła II. Na życzenie Papieża zachowywał wszystko w tajemnicy. Po raz pierwszy napisał o tym w 2011 roku. Zapis rozmów z osobami, które dzięki modlitwie Ojca Świętego wróciły do zdrowia, dowodzi niezwykłej relacji Jana Pawła II z Bogiem i ludźmi. Przedstawia fakty, których jeszcze nie znamy.
Każdy człowiek może stać się lepszy. Ale nie wiadomo kiedy. Jedni doświadczają przełomu w ciszy, a drudzy muszą ?spaść z konia". Niemłody już Inigo Loyola - rycerz i założyciel jezuitów - wchodzi na drogę przemiany, gdy kula armatnia miażdży mu nogę. Powoli odkrywa nieznane zakamarki swego wnętrza. Bo życie zaczyna się wtedy, gdy kończy się sen codzienności.
?Historia Ignacego Loyoli to inwestycja Boga. Stwórca światów pogrążył się odwiecznie w bruździe pocisku z Pampeluny, dając temu narowistemu człowiekowi zadziwiającą odwagę zgody."
François Sureau
Powieść nagrodzona Prix des Ecrivains croyants w kategorii literatura piękna (Prix littérature, Paryż, czerwiec 2011)
Czy lekcja religii może być interesująca? Łukasz Malinowski w swoich wspomnieniach udowadnia, że tak. Przeczytaj, jak wyglądała religia z księdzem Twardowskim!
"Miałem to wielkie szczęście, że Ksiądz Jan Twardowski wpisał się w moje życie od najwcześniejszych lat. A cosobotnie lekcje religii w zakrystii kościoła Sióstr Wizytek w Warszawie były dla mnie tak oczywiste, jak bajka na dobranoc".
Łukasz Malinowski
Trwająca trzy lata przygoda komentowania Dobrej Nowiny na falach Radia Plus znalazła swoje odbicie w tym właśnie "Ewangeliarzu". Wybitny kaznodzieja dzieli się świadectwem tego, co się dzieje, gdy pozwolimy przemówić Słowu, wydobyć jego własny "błysk".
Ćwiczenia duchowne prowadzą do lepszego poznania Chrystusa, człowieka i świata. Pozwalają zaprowadzić ład w duszy, pomagają rozeznać wolę Bożą i umocnić swoje powołanie.
Rozważania o. Stanisława Mrozka SJ odpowiadają poszczególnym etapom rekolekcji ignacjańskich. Liczne odniesienia do Pisma Świętego, nawiązania do lektur duchowych i propozycje modlitw, umożliwią doświadczenie Boga w domu i przeżycie Jego obecności na co dzień.
Bóg dał nam Maryję, byśmy idąc po śladach Jej pielgrzymki wiary dotarli do nieba. ""Matka Boga"" to zbiór tekstów, które w przystępny sposób ukazują życie kobiety wybranej przez Boga na Rodzicielkę Jego Syna. Dzięki nim przypatrujemy się biblijnym scenom, które odmalowują radości, troski, ból i ostateczną chwałę Dziewicy, by odnaleźć wzmocnienie i światło na naszej drodze wiary. Ciekawostką jest, że medytacje poświęcone Matce Chrystusa poprzedzone są refleksjami nad sylwetkami pięciu kobiet z genealogii Jezusa, które uważa się za typy Maryi. Dodatkowo każda medytacja zawiera pytania pomocne w osobistej refleksji i modlitwie.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?