Przejmujący opis najtragiczniejszego sezonu pod K2 w 1986 roku, gdy na stokach tej góry, obok spektakularnych sukcesów, rozegrały się nie mniej głośne tragedie, które w sumie pochłonęły życie 13 wspinaczy. Autorka, jako uczestniczka jednej z wypraw, próbuje zrozumieć przyczyny wydawałoby się bezsensownych śmierci, odwołując się niejednokrotnie do wypowiedzi innych wspinaczy. Jednocześnie kreśli trzymający w napięciu obraz zakończonej sukcesem wyprawy na Mogic Line, której sama była uczestnikiem.
Wznowienie jednej z najlepszych książek znanej i lubianej himalaistki, uzupełnione o rozbudowany wstęp i zakończenie, z nową szatą graficzną. Janusz Kurczab, nasz znakomity wspinacz, a zarazem autor wielu opracowań górskich, tak pisał o tej pozycji: ?Powstała książka bardzo dobra, którą nie tyko przeciętny czytelnik, ale i każdy alpinista przeczyta z ogromnym zainteresowaniem, a nawet ? z zapartym tchem?.
Długą serię przygód rozpoczął żart. Nasz plan przewidywał 180 000 kilometrów po drogach wśród selwy i pustyń Ameryki Południowej, Środkowej i Północnej. Przez ten czas gazety trzy razy zamieściły notatkę o naszej śmierci, a w osiemnastu przypadkach niewiele brakowało, żebyśmy zginęli. Wyjechaliśmy we dwoje, a wróciliśmy we troje. Właśnie podczas tej podróży urodził się nam syn. Podróż trwała ponad cztery lata. Była zatem najdłuższa – licząc ją tak w czasie, jak w kilometrach. Dostarczyła mi moc emocji. Była to zatem moja Wielka Przygoda.
Tony Halik
To druga – obok „180 000 kilometrów przygody” – książka Tony’ego o tej niezwykłej wyprawie. Opowieść o drodze, ale nie tylko o pokonywaniu kolejnych kilometrów i przekraczaniu granic, bo także i o tym, jak należy (albo raczej nie należy) kierować psim zaprzęgiem, czym (oprócz wody) można chłodzić przegrzany silnik jeepa albo jaka jest prawdziwa wartość dziesięciu amerykańskich centów. Te relacje przeplatają się z historiami z życia mieszkańców obu amerykańskich kontynentów – zarówno tych z andyjskich wiosek, jak i tych z miejskich dżungli Stanów Zjednoczonych. Wnikliwa obserwacja, barwny język, ogromna doza humoru, a do tego świetne zdjęcia. Po prostu – Tony Halik ...
Wojciech Cejrowski – polski pisarz przedsiębiorca zamieszkały w Arizonie, antropolog, badacz plemion pierwotnych, autor filmów dokumentalnych z serii „Boso…”. Kto go nie zna – ten coś przegapił. Jego książki są wybitne – opowiada pięknie, ciekawie i bardzo wesoło. Ponad milion sprzedanych egzemplarzy.
Oto pierwsza podróżnicza książka Wojciecha Cejrowskiego. Wydaliśmy ją w roku 1997 i została bestsellerem. Chcieliśmy ją potem wznowić, ale WC się nie zgadzał. Twierdził, że jest źle napisana, bo wtedy nie umiał jeszcze dobrze pisać.
W końcu udało się go przekonać, by w takim razie poprawił i rozbudował tekst. I oto nowe wydanie – poprawione, uzupełnione, rozbudowane. Już wtedy czytało się dobrze, teraz czyta się jeszcze lepiej.
Wydawca
Przez kilkanaście lat „Podróżnik WC” dostępne były wyłącznie na aukcjach internetowych, gdzie sprzedawano je po kilkaset złotych za sztukę. To zdecydowanie za dużo. To lichwa! I to mnie zaczęło boleć. Ale jednocześnie wstydziłem się robić dodruki, bo dziś już większości tamtych historii w ogóle bym nie opowiedział! Są krępujące. I może to jest prawdziwa wartość tej książki – opowieści krępujące autora.
Wojciech Cejrowski
Wojciech Cejrowski – polski pisarz i przedsiębiorca zamieszkały w Arizonie, antropolog, badacz plemion pierwotnych, autor filmów dokumentalnych z serii „Boso…”. Kto go nie zna – ten coś przegapił. Jego książki są wybitne – opowiada pięknie, ciekawie i bardzo wesoło. Ponad milion sprzedanych egzemplarzy.
Wydawca
Rio Anaconda to opowieść przygodowo-podróżnicza. Trzyma w napięciu jak kryminał, a jednocześnie rozśmiesza do łez. W trakcie lektury będziecie się śmiać na głos! Nie trzeba lubić autora, żeby polubić tę książkę. Fantastyczne dialogi! Doskonałe zdjęcia! A na dodatek jest to historia prawdziwa.
/-/Rzecz dzieje się w bardzo głębokiej puszczy, gdzieś na pograniczu Kolumbii i Brazylii – nikt poza Indianami nie wie dokładnie gdzie, nawet ja. Choć przecież byłem tam i widziałem…
Wojciech Cejrowski
To wszystko, co mamy na co dzień, te małe rzeczy, są źródłem piękna naszego życia. Niegdyś myślałam, że aby czuć się wyjątkowo, powinnam być gdzieś daleko w podróży, w pięknej scenerii. Z czasem dostrzegłam, że poza samą podróżą wspaniałe lekcje niosą z sobą powroty. Z każdej podróży coś ze sobą przywoziłam do domu i uczyłam się to wykorzystywać już tu, na miejscu. To coś, to było nowe doświadczenie. Nigdy wcześniej nie doceniłam tak rześkiego powietrza, jak po powrocie z tropików. Nigdy wcześniej nie cieszyłam się tak lekkością i nie miałam tak umięśnionych łydek, jak po powrocie z Camino, gdzie dzień po dniu wędrowałam z ciężkim plecakiem. Nigdy wcześniej nie byłam tak wdzięczna za zwyczajny, rutynowy dzień, jak po powrocie z podróży, w której każdy dzień był inny, w innym miejscu, wśród innych ludzi, co noc w innym łóżku. Podróże uczyły mnie cieszenia się codziennością, w której żyłam większość czasu. W pewnym momencie zrozumiałam, że te duże rzeczy dają nam uczucie ekscytacji, dostarczają wielu wrażeń, chwilowy zastrzyk endorfin, ale też szybko się kończą, ulatują, pozostawiając po sobie cień wspomnień. Z kolei te małe rzeczy, dane nam na co dzień, tworzą naszą przestrzeń. Możemy być nimi znudzeni, nie dostrzegać różnic. Możemy też odkrywać je na nowo, odczuwać wdzięczność za nie, przyglądać się im, przede wszystkim doświadczać tego wszystkiego, co daje nam ziemia. Gdy zaczęłam uwalniać swoje blokady, zrozumiałam wreszcie, że sama jestem odpowiedzialna za swoje szczęście, a w tym wypadku, za nieszczęście. Zrozumiałam też, że nikt więcej nie ma prawa mnie zranić, gdyż ostatnie słowo zawsze będzie należało do mnie. () Było to dla mnie tak wówczas silne doświadczenie, że zrobiłam sobie z tej okazji tatuaż - kwiat Wenus, by zawsze już przypominał mi, że jeśli poczuję się nieszczęśliwa czy skrzywdzona, to dlatego, że sama tego potrzebuję do swojego rozwoju, a nie dlatego, że ktoś mi to zrobił! I na odwrót. Jeśli będę emanować szczęściem, to znaczy, że uczyniłam swoje życie szczęśliwym, a nie dla - tego, że ktoś mnie uszczęśliwił. () Mój kwiat Wenus wyraża własne wyzwolenie z cierpienia, na które się skazywałam i wskazuje, że sama decyduję o własnym losie. Ten tatuaż jest właśnie pewnego rodzaju zmianą w wyglądzie, której dokonałam z pełnym uczuciem samoakceptacji i wewnętrznej troski o siebie. Co więcej, był to dla mnie również punkt zwrotny w moim życiu. Adrianna Baran
Jest to książka przygodowa i podróżnicza. Mądra, a jednocześnie pełna humoru. Sprawia, że czytelnik zaczyna się głośno śmiać. Jest to także album niezwykłych fotografii z wypraw w najdziksze rejony świata. Wojciech Cejrowski zabierze Państwa na wyprawę do ostatnich dzikich plemion.
Kiedy 10 maja 1996 roku trzy ekipy jednocześnie dokonywały ataku szczytowego, nad Mount Everestem zerwała się burza. Zaczęła się mordercza walka o przetrwanie. Jon Krakauer przeżył.Książka Wszystko za Everest trafiła na listy bestsellerów, ale wywołała też wiele kontrowersji. Stała się także źródłem inspiracji dla filmowców. Sama tragedia zaś - mimo że wydarzyła się prawie dwadzieścia lat temu - wciąż budzi emocje. Problemy opisane przez Krakauera przybrały jeszcze na sile: w komercyjnych wyprawach na Everest bierze udział coraz więcej osób, nie bacząc na zagrożenia i skutki ludzkiej ekspansji w najwyższych górach świata."Znakomicie napisana opowieść o losach dwóch tragicznie zakończonych wypraw komercyjnych, które wiosną 1996 roku wyruszyły na szczyt Everestu, przebojem weszła do kanonu literatury górskiej. Wszystko za Everest od niemal dwudziestu lat utrzymuje wysoką pozycję na liście bestsellerów, co jest zapewne zasługą wyraziście zarysowanych postaci, kapitalnej narracji, a także - last but not least - silnych emocji autora, którego najwidoczniej nurtuje swoisty "syndrom ocaleńca". Był bowiem jednym z dwóch ocalałych spośród sześciu uczestników swojej wyprawy, którzy weszli na szczyt. Obraz wydarzeń, jaki przedstawił Krakauer, wzbudził duże kontrowersje w środowisku wspinaczkowym i w amerykańskich mediach. Jak się okazało, autor przyjął znacznie bardziej krytyczną postawę w stosunku do uczestników wyprawy konkurencyjnej, chociaż to właśnie jego zespół poniósł największe straty. Główna oś sporu skrystalizowała się wokół postaci przewodnika Anatolija Bukriejewa, podczas gdy w rzeczywistości to właśnie on przyczynił się do uratowania wszystkich członków swojej ekipy. Niniejsza edycja jest pierwszą pełną wersją "Wszystko za Everest", która ukazuje się w Polsce. Intensywność polemiki, której odbicie znajdziemy w ostatniej części książki, nasuwa skojarzenia z burzą, jaka przetoczyła się nie tak dawno w Polsce po tragicznie zakończonej zimowej wyprawie na Broad Peak z 2013 roku." Krystyna Palmowska""Wszystko za Everest" to tylko pozornie opowieść o wyprawie na Mount Everest. Jon Krakauer bowiem, opowiadając o tragicznej ekspedycji na najwyższy szczyt świata, tak na prawdę snuje opowieść o śmierci, o ludzkiej odwadze i poświęceniu. To jeden z tych reportaży, od których nie sposób się oderwać i o których nie da się zapomnieć. Mistrzowska, niemal filozoficzna przypowieść dla wszystkich, nawet tych, których wspinaczka wysokogórska zupełnie nie interesuje." Robert Ziębiński, "Newsweek""Jedna z dwóch książek, które zabrałbym na bezludną wyspę." Marcin Meller, "Playboy""Dla człowieka gór biblia. Dla mieszkańców nizin książka roku!" Piotr Szabłowski, "Gazeta Wyborcza""Krakauer jest jednym z najlepszych pisarzy wśród alpinistów, a tragedia na Evereście w 1996 roku, której był świadkiem - jedną z najczarniejszych kart w historii himalaizmu. Z talentu pisarskiego i niezwykłego dramatyzmu wydarzeń powstała mieszanka iście wybuchowa. Lektura obowiązkowa nie tylko dla ludzi gór." Piotr Drożdż, "Góry"
Młody Bretończyk Guirec Soudée poznał morza całego świata, mając za towarzystwo tylko kurę, której dał na imię Monika. Razem przemierzyli Atlantyk, dotarli do Grenlandii, przez 130 dni byli uwięzieni na polu lodowym, pokonali niebezpieczne Przejście Północno-Zachodnie, popłynęli na Wielki Ocean Południowy, przetrwali sztormy w najbardziej ekstremalnych szerokościach geograficznych, okrążyli przylądek Horn, dotarli na Antarktydę, a następnie rozpoczęli długą podróż powrotną do Bretanii. Niezwykła opowieść o upartym chłopaku, który postanowił spełnić marzenia, oraz o odważnej i pełnej fantazji kurze, która niemal codziennie znosiła poszukiwaczowi przygód jajko. Według Guireca i Moniki wyprawa w szeroki świat jest najlepszą lekcją życia.
W prezentowanym albumie opisano ponad 200 wspaniałych miejsc. Zaprezentowano bogactwo natury we wszystkich województwach, najciekawsze parki narodowe i tereny chronione ze względu na niepowtarzalną przyrodę, a czasami miejsca po prostu urokliwe.
Krzysztofa Lisowskiego nie trzeba – w Krakowie! – nikomu przedstawiać. Jest autorem wielu tomów poetyckich i także, kontynuując najlepsze tradycje polskiej poezji (Zbigniew Herbert, Jarosław Iwaszkiewicz) pisze książki podróżnicze, eseje z podróży, czyli uprawia gatunek szlachetny…
Adam Zagajewski
I taką właśnie książkę, zawierającą wspomnienia i refleksje z podróży do Grecji, prezentujemy czytelnikowi.
„O budowaniu PRAWDZIWYCH relacji z dzieckiem. Czy dzieci i ryby faktycznie głosu nie mają?” to know-how relacji, które każdy z nas – od rodzica po pedagoga – powinien posiadać w swojej biblioteczce.
Książka to zestaw osobistych spostrzeżeń Autora, pedagoga, a przede wszystkim ojca trójki dzieci na temat współczesnej szkoły, współczesnych dzieci i współczesnych dorosłych we współczesnym świecie.
Gorąco zachęcam nie tylko do zapoznania się z tą lekturą, ale przede wszystkim do osobistych refleksji, dyskusji nad szeroko pojętą pedagogiką. Dopiero umiejętność wglądu w siebie, modyfikacja przetartych schematów doprowadzą do zmiany samej pedagogiki, o czym między innymi pisze Autor w swojej publikacji.
dr Dagmara Gloc
doktor nauk o kulturze fizycznej
Jeśli ktoś lubi czytać książki bazujące na doświadczeniach praktycznych nauczyciela, to książka p. Piotra Dąbkowskiego może być ciekawą lekturą. Pisze on o tym, co wydaje mu się ważne i jak zmieniać rzeczywistość szkolną, głównie w obszarze komunikacji z uczniami, żeby lepiej zaspokajać potrzeby młodych ludzi.
prof. dr hab. Jacek Pyżalski
Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu
Mówi się, że każdy z nas tworzy własną historię. Historię, która jak wszystkie ma swój początek i koniec. Tworzymy ją od naszych narodzin, ważne jest zatem, aby zacząć budować i nadawać jej sens już od najmłodszych lat. Co jest dobre dla dziecka? Książka Piotra Dąbkowskiego jest autorefleksją zmierzającą do szukania rozwiązań i odpowiedzi na to pytanie. Zaczyna od tego, co jest najważniejsze, nie tylko w szkole, ale też między rodzicem a dzieckiem, od fundamentu, jakim jest relacja. Zbudowanie jej z dzieckiem wymaga zaledwie empatii, otwartości i szacunku. Jest podstawą do nauczania w szkole i rozumienia uczniów.
Autor kładzie nacisk na problem u dzieci dotyczący braku akceptacji na wyrażanie trudnych emocji, niezgody na zdanie dorosłego, co w konsekwencji uniemożliwia dziecku rozpoznawanie drogi do swojej prawdziwej tożsamości.
To książka, która może nas prowokować do dialogu z sobą, głosami rodziców, nauczycieli, które nabyliśmy w trakcie życia, która próbuje sprawdzić naszą prawdziwość w relacji z dziećmi. Zawiera twierdzenia zmierzające do niepewności. Ich celem jest podważenie dotychczasowej pewności siebie, ale po co? Po co nam dyskusja z własnym zachowaniem? Aby żyć świadomie, czyli tak, aby wiedzieć, co oznacza, że tworzę historię, która nosi tytuł ,,Życie w zgodzie ze sobą”.
Wiktoria Waliczek
psycholog, terapeuta uzależnień
Piotr Dąbkowski - szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci: Hanny (2013), Pawła (2014) i Tymoteusza (2018), nauczyciel wychowania fizycznego i edukacji dla bezpieczeństwa. Jest pomysłodawcą i założycielem Akademii Sportu Kuźni Talentu, w której w ciągu roku szkolnego organizowane są zajęcia dla kilkuset dzieci przedszkolnych na całym Śląsku, od wielu lat organizuje też kolonie letnie dla dzieci ze szkół podstawowych. Propaguje relacyjne i nieszablonowe podejście do dzieci. Zrywa ze stereotypowymi metodami, starając się wyjść poza schematy w pracy z dzieckiem. Fascynuje się neurodydaktyką, psychologią dzieci oraz propaguje empatyczną komunikację opartą na metodach NVC (porozumienie bez przemocy). Jego autorytetami w edukacji są Janusz Korczak oraz Jesper Juul, a współcześnie – prof. Marek Kaczmarzyk oraz prof. Jacek Pyżalski.
Jak sam mówi:
„Zawsze staram się stawać w obronie dzieci, bronię ich perspektywy patrzenia na codzienność, co niestety czasami nie podoba się niektórym dorosłym”.
Najciekawsza podróż to podróż przez historię.Azerbejdżan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuala Lumpur, Singapur, Mauritius, Tasmania, Nowa Zelandia, Teksas, Nowy Jork, Madera i Frankfurt. Co łączy te wszystkie miejsca?Oczywiście podróż. I to nie byle jaka, ale dookoła świata. Nie byle jaki jest też podróżnik wybitny historyk i pisarz Norman Davies.Na globie oglądanym przez Normana Daviesa znajdują się kontynenty fascynujących historii. Na kartach książki poznajemy urzędniczkę paszportową z Azerbejdżanu i teksańskich ranczerów; dzieje pirackiego wybrzeża, dziś jednego z najbogatszych krajów świata, i losy hinduskich maharadżów; popłyniemy w rejs na Tasmanię i przejedziemy się rikszą ulicami Delhi.Efekt zapiera dech w piersiach. To nowy sposób opowiadania globalnej historii i spojrzenia na Europę, której duchy i demony odnajdujemy na krańcach świata. Norman Davies przypomina nam starą prawdę, że podróże kształcą. Trzeba tylko podnieść wzrok ponad hotelowy basen czy bar i rozejrzeć się dookoła.Na krańce świata jest najbardziej podróżniczą spośród książek historycznych i najbardziej historyczną spośród książek podróżniczych.
NIE KAŻDY MA ODWAGĘ WYRUSZYĆ W TAKĄ PODRÓŻAndrzej, były korespondent wojenny, zawsze marzył o tym, żeby pokazać żonie Afganistan, kraj groźny i piękny, niepodobny do żadnego innego. Ela, szamańska dusza, miłośniczka gongów i leczniczych ziół, nie była pewna, czy jest gotowa na tak niebezpieczną podróż.Pewnego dnia pakują się do starego mercedesa MB 100 i ruszają dawnym jedwabnym szlakiem, który w latach 70. przemierzały kolorowe autobusy pełne dzieci kwiatów głodnych przygód, narkotyków i wolnej miłości.Autorzy chcą zobaczyć nigdy niezdobytą przez obce wojska dolinę Pandższiru i Bamian, buddyjskie sanktuarium zniszczone przez islamskich radykałów. Odnaleźć dawnych przyjaciół, których Andrzej poznał podczas reporterskich wypraw do strefy wojny. Ale najpierw będą musieli pokonać przyprawiające o zawroty głowy serpentyny w górach Armenii i przeprawić się przez granice, na których każdy obcy witany jest z podejrzliwością.Kto ich ugości, a kto będzie chciał oszukać? Czy stary szaman pomoże Eli pozbyć się lęku wysokości? Co zrobią, gdy na górskiej drodze hamulce w kamperze odmówią posłuszeństwa?A przede wszystkim: czy zdążą dotrzeć do Kabulu, zanim zajmą go talibowie?Opinie o książce Andrzeja i Eleonory Mellerów "Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan":Świetna książka! Nie pamiętam, żebym czytał coś tak dobrego, odważnego i zabawnego. Reportaż Eli i Andrzeja to ekscytująca, a jednocześnie wzruszająca opowieść o podróży pełnej przygód oraz niezwykłych spotkań z ludźmi, historią i kulturą Azji - tej znanej i tej jeszcze nie do końca odkrytej.Vincent V. SeverskiAndrzej Meller zaczął jeździć na Wschód jako nastolatek. Gdy trzy dekady później wraca na hippisowski szlak z żoną Eleonorą, wciąż nie przypomina statecznego pana w średnim wieku. Ich paromiesięczna rajza przez Turcję, Kaukaz i Iran to radość życia, junacka fantazja i sztubackie wygłupy na postojach. Poważniej robi się w Afganistanie (przygodny znajomy mówi Mellerom, że jeden przeżyty tam miesiąc liczy się za sześć lat studiów). A epilog to już jazda bez trzymanki. Jak pisał Tolkien, nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu.Wojciech GóreckiIlu Polaków pojechało do Afganistanu, by naprawdę poznać ten kraj i o nim napisać? Zapewne niewielu. Dlatego książka Eleonory i Andrzeja Mellerów jest tak wyjątkowa - opowiadają oni o mojej ojczyźnie nie z perspektywy podróżników, a ludzi, którzy żyją w Afganistanie na co dzień. Pokazują go takim, jaki jest: pełnym zaskoczeń zarówno dla samych autorów, jak i dla czytelników.Tahir Qadiry, ambasador Afganistanu w PolsceTa książka to podróż do świata, którego już nie ma ale który być może się odrodzi. Nic przecież nie trwa wiecznie, nieuznawana przez żadne państwo władza talibów też się kiedyś skończy. Życie dopisało niezwykły epilog do i tak niezwykłej książki Andrzeja i Eleonory Mellerów - 15 sierpnia 2021 roku, już po ich powrocie do Polski, upadł Kabul i konieczna była ewakuacja Afgańczyków, którzy współpracowali z polskimi instytucjami wojskowymi i cywilnymi. Zapraszam do tej fascynującej lektury!dr hab. Adam Burakowski, ambasador RP w Nowym Delhi z akredytacją w Afganistanie
Kultura rdzennych ludów Ameryki Środkowej była tak dalece różna od śródziemnomorskiej i europejskiej, że tylko z najwyższym wysiłkiem możemy próbować ją zrozumieć. A jednak, mimo okrutnych zwyczajów, wiecznych zatargów z sąsiadami i nieznajomości koła, ludy Mezoameryki stworzyły cywilizacje, których materialne ślady po dziś dzień budzą zachwyt i zdziwienie, a duchowe dziedzictwo wciąż jest żywe wśród współczesnych mieszkańców Meksyku. Autorka podąża tropami tych cywilizacji: od zbudowanego na gruzach stolicy Azteków miasta Meksyk po ukryte w jukatańskiej dżungli ruiny majańskich królestw.
To historia podróży dookoła świata w pojedynkę, która wydarzyła się naprawdę. Po wielu latach pracy w korporacji przestałam widzieć sens w codzienności swojego życia. Porzuciłam pracę managera w jednej z warszawskich korporacji, sprzedałam dobytek i postawiłam na marzenia. Tak rozpoczyna podróż dookoła świata w pojedynkę, w którą wyruszyłam tylko z plecakiem wielkości bagażu podręcznego.
To podróż pełna humoru i fantastycznych przygód. Historia o przyjaźni, miłości i poszukiwaniu siebie z egzotyką m.in. Bali, Filipin, Australii, Hawajów w tle.
Odkryjemy podczas tej podróży wiele nieznanych dotąd wysp, choć nie wszystkie okażą się rajskie i urzekające, ale też nie będzie ich tak wiele, jak tych z których składają się archipelagi Pacyfiku. Mam nadzieję, że ta seria, którą niniejszą książeczką otwieramy, będzie dla Państwa równie emocjonującą i fascynującą, jaką mógł być dla wycieńczonej trudami załogi statku, któremu sztorm połamał maszty i ster, widok pojawiającej się na horyzoncie fregaty. Wtedy, najważniejsze było, by swojsko wyglądająca bandera zbliżającego się wybawienia, nie została w ostatniej chwili zastąpiona czarną szmatą, z wizerunkiem czaszki i skrzyżowanych piszczeli, który to fortel stosowany powszechnie przez korsarzy, dał początek wszystkim przyszłym operacjom, tak zwanej fałszywej flagi. Po dziś dzień, bandyci posiadający kaperskie listy, nie zmienili tych metod. Zapraszam w podróż.
Ścieżka trawersująca Capu Landroncellu poprowadziła nas około stu pięćdziesięciu metrów poniżej szczytu. Później musieliśmy zejść po zdradliwych, luźnych łupkach. Szliśmy raz w górę, raz w dół skalistymi fragmentami, pokonując imponujące przełomy granitowych ścian. W pewnym miejscu musieliśmy przecisnąć się przez wąską, poziomą szczelinę. Tak wąską, że czołgaliśmy się w niej na brzuchach ciągnąc za sobą plecaki. A te plecaki, mój i Małgosi, były raczej duże. Joasia z Markiem bardziej zastanawiali się nad niezbędnym bagażem i ich plecaki wyglądały znacznie skromniej. A ty nie zrobiłeś mi tutaj żadnego zdjęcia. Jak mogłeś wypominała mi Małgosia. Bardziej myślałem o naszym bezpieczeństwie, niż o robieniu zdjęć tłumaczyłem się. Tym bardziej że szczelina znajdowała się na krawędzi potężnego urwiska. Chwila nieuwagi i mogłyby być kłopoty. Fragment tekstu
Książka Marcina Jacoby, sinologa, autora bestsellerowychChin bez makijażu, przybliża współczesny obraz Korei Południowej w szerszej perspektywie: historycznej, kulturalnej i lifestylowej. Autor, z pewnością eksperta i pasją wielbiciela, wprowadza nas w świat koreańskich relacji społecznych i rodzinnych oraz tradycji duchowości i religii. Przedstawia tajniki historii i historii politycznej Republiki Korei w XX oraz na początku XXI wieku, bazując na dopiero niedawno udostępnionych wynikach badań historyków tematu i obalając wiele mitów. Zadaje pytania dotyczące między innymi fenomenu niezwykłego rozwoju Korei, która jeszcze stosunkowo niedawno była postrzegana jako kraj Trzeciego Świata, a obecnie jest centrum nowych technologii. W książce nie zabrakło też tak aktualnego tematu jak koreański konsumpcjonizm wraz z kulturą seriali, K-popu i modą na koreańskie kosmetyki.Korea Południowa, oficjalnie Republika Korei to prawie dokładnie połowa górzystego, wąskiego półwyspu otoczonego morzem, zamieszkanego przez ponad pięćdziesiąt milionów ludzi, którzy nie boją się niczego, a już najmniej ciężkiej pracy. Gdy wszyscy idą w prawo, oni idą w lewo, gdy ktoś mówi, że coś jest niemożliwe, oni przekornie dowodzą, że wszystko da się zrobić. Są w stanie, tak jak w swoich tradycyjnych daniach, połączyć i wymieszać wszystko ze wszystkim: stare z nowym, twarde z miękkim, wyszukane z pospolitym. Wybuchowi, wylewni i serdeczni. Przywiązani do etykiety, oficjalni i eleganccy. Niewolni od kompleksów wyrosłych z trudnej historii, mimo to uparcie pokazujący światu, że ich kraj jest inny. Inny od wszystkich. Że kroczy swoją własną drogą. Całą naprzód, a najlepiej jeszcze pod prąd. Szybko, bo nie ma czasu. Byle do przodu!"Korea Południowa. Republika żywiołów" to obowiązkowa lektura dla tych, którzy chcą zdobyć wiedzę na temat tego fascynującego kraju i dzięki temu pozbyć się stereotypowego myślenia o Korei i jej mieszkańcach.
Wyrusz w nietypową podróż po Szwecji! Dwie popularne autorki, Milena Zaremba (blog: Sztokholmianka) i Aldona Hartwińska (blog: PoFIKAsz?) łączą siły, by pokazać czytelnikowi Szwecję taką, jaką jest: bez cukru i dramaturgii, szczerze i z filiżanką (owsianej) latte. Czy renifer zmieści się w tubce? Jakim szwedzkim wynalazkiem na pewno się dziś posłużyłeś? Czy chleb może mieć swój dizajn? Co ma wspólnego język szwedzki z nowymi trendami społecznymi? Ile kosztuje kilogram śmieci? Czy Szwed chodzi na kawę do kościoła? Jak szybko leci swish? Czy szwedzki kot ma ubezpieczenie na życie? O co lepiej nigdy nie pytać Szweda? Czy najlepsze miejsce dla szwedzkiej flagi jest? na ciastku? Ta szwedzka sałatka punktów widzenia to obowiązkowa lektura dla miłośników Północy, weekendowych turystów lub planujących przeprowadzkę do Szwecji, ale także dla ciekawych świata i lubiących dobry humor!
"Przez wiry i porohy Dniestru" to debiut książkowy młodego Arkadego Fiedlera, późniejszego słynnego podróżnika. Jest to reportaż z przeprowadzonej w 1924 roku wycieczki -spływu rzeką Dniestr. Grupa przyjaciół uzbrojona w namioty, wędki, fantazję, przedsiębiorczość i zachłanność wrażeń prze-płynęła na dwóch łodziach Dniestr, począwszy od Sambora przez m.in. Mosty, Rozwadowo, Halicz do Zaleszczyk. Autor znakomicie opisał przygody młodych "wioślarzy" oraz podał mnóstwo ciekawostek i anegdot o leżących nad Dniestrem wioskach, miasteczkach i ich mieszkańcach. Książka dla pasjonatów wioślarstwa i miłośników Kresów jest pozycją obowiązkową, a czytelnikom ceniącym dobry reportaż sprawi ogromną przyjemność.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?