Jak zadbać o prawidłowy rozwój emocjonalny dziecka? Oczywiście nie ma idealnych ojców ani idealnych matek – wszyscy popełniamy błędy. Większość rodziców robi wszystko, by okazać swoim dzieciom miłość, troskę i zrozumienie. Jeśli chcesz: poznać podstawowe potrzeby emocjonalne swojego dziecka; nauczyć się, jak zaspokajać te potrzeby w zrównoważony sposób; zbudować bliską więź z dzieckiem; konstruktywnie radzić sobie z codziennymi trudnościami ten dział jest własnie dla Ciebie. Mnóstwo praktycznych poradników i porad dla rodziców i specjalistów. Znani psycholodzy przekonują, że kluczowe dla prawidłowego, zdrowego rozwoju dziecka jest zaspokojenie podstawowych potrzeb emocjonalnych, do których należą: bezpieczne przywiązanie i akceptacja, zdrowa autonomia i kompetencja oraz wartości duchowe. Prezentujemy rozważania teoretyczne i praktyczne nad współczesnymi problemami rozwoju twórczego dziecka.
Już czas.
Możesz zmienić to wszystko, czego nie lubisz w swoim życiu. Możesz wreszcie wstać z kolan i poczuć, że żyjesz.
Możesz być szczęśliwa i wolna.
Daję słowo honoru.
Wiem, że to jest możliwe.
Bo ja tak zrobiłam.
To jest trzecie, zmienione i rozszerzone wydanie tej książki.
Napisałam ją w połowie na nowo.
Dla Ciebie.
Beata Pawlikowska
Muzykoterapia to – moim zdaniem – fascynująca dziedzina. Połączenie nauki i sztuki, pogranicze różnych dyscyplin, intensywnie międzyludzka praktyka, uzasadniana w rozmaitych kontekstach, wielowymiarowe badania... Niełatwo muzykoterapię zaszufladkować, uporządkować, jednoznacznie objaśnić. Mam nadzieję, że ta książka spełni – choć trochę – rolę przewodnika po muzykoterapeutycznych zagadnieniach. Wprowadzenie do muzykoterapii stanowi w pewnej mierze zmodyfikowaną wersję rozprawy doktorskiej, zatytułowanej Muzykoterapia a funkcjonowanie społeczne dzieci i młodzieży z zaburzeniami emocji i zachowania, napisanej przeze mnie pod kierunkiem prof. Barbary Kamińskiej (przewód doktorski przeprowadzono na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, recenzenci: prof. Zofia Konaszkiewicz, prof. Katarzyna Krasoń). Książka składa się z trzech części. Pierwsza z nich obejmuje problematykę definicji muzykoterapii, przedstawia jej podstawy teoretyczne, zawiera zwięzły opis stosowanych w praktyce modeli i technik muzykoterapeutycznych. Charakterystyka procesu terapeutycznego wraz z wyjaśnieniem jego kluczowych elementów stanowi treść części drugiej. Fragment ostatni prezentuje możliwości stosowania muzykoterapii w kontekście konkretnych grup: dzieci i młodzieży, dorosłych i osób starszych. Ze względu na zakres moich zainteresowań najwięcej miejsca poświęciłam muzykoterapii dzieci i młodzieży z problemami, które określa się jako zaburzenia emocji i zachowania oraz niedostosowanie społeczne. Praktyczna praca muzykoterapeutyczna z tymi młodymi ludźmi jest dla mnie nieustanną przygodą, inspiruje mnie życiowo i dostarcza mi wiele satysfakcji. Rozdziały poświęcone muzykoterapii z osobami dorosłymi z zaburzeniami psychicznymi oraz seniorami z pewnością zasługują na poszerzenie; liczę na to, że w polskim środowisku muzykoterapeutycznym ktoś poświęci im osobną monografię. Mam nadzieję, że książka ta okaże się pożyteczną lekturą zarówno dla studentów muzykoterapii, jak i dla działających już zawodowców. Autorka
Kalokagathia to pojęcie greckie. W dosłownym tłumaczeniu oznacza połączenie piękna z dobrem. Wedle Greków połączenie to było nierozerwalne i coś, co było piękne, musiało zarazem być dobre, a coś dobrego, nie mogło jednocześnie nie być pięknym. Model, gdzie prężne, proporcjonalne i kipiące zdrowiem ciało młodego Greka miało być gwarantem jego cnotliwego charakteru, został zdetronizowany przez filozofię chrześcijańską, która to – dla odmiany – sławiła idee umartwiania się i poświęcenia.
Niniejsza książka to opis „zmagania się” ze sobą obu tych wzorców w ciągu wszystkich ubiegłych stuleci oraz – przede wszystkim – konkluzja o zataczającej koło historii. Współcześnie, na początku XXI wieku, zdajemy się powracać do korzeni i na nowo doceniać nie tylko piękno naszego ciała, ale i ściśle związane z nim zdrowie. Warto wiedzieć, skąd bije źródło tego kultu.
W środkach masowego przekazu, dyskusjach autorytetów w dziedzinie wychowania i nauczania coraz częściej słyszy się głosy o kryzysie współczesnej szkoły w aspekcie jej funkcji wychowawczej. Odbiorca masmediów jest wręcz bombardowany informacjami na temat niewłaściwych zachowań uczniów, naruszających nie tylko reguły obowiązujące w szkole, ale również powszechnie uznawane normy społeczne. Tego typu informacje kończą się najczęściej pytaniami „co będzie dalej z polską szkołą?”, „w jakim kierunku ona zmierza?” Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest najprawdopodobniej fakt, że współczesna polska szkoła nastawiona jest w przeważającej mierze na nauczanie nie zaś na wychowanie, które jest realizowane niejako „po drodze”, może trochę „na siłę”.
Konsekwencją postrzegania szkoły jedynie przez pryzmat jej funkcji kształcącej jest fakt, że nauczyciele czują się niejednokrotnie zwolnieni od prowadzenia działalności wychowawczej. Wychowanie staje się jedynie domeną wychowawcy klasy (ma on „wychować” ucznia w trakcie jednej godziny wychowawczej w tygodniu!) bądź pedagoga szkolnego. Zwłaszcza ten ostatni staje się w szkole swego rodzaju „specjalistą od spraw wychowawczych”, co z jednej strony należy uznać za właściwe, jednak oczekiwanie, iż „załatwi” on wszelkie problemy wychowawcze wydaje się już być mało realne.
Prezentowana publikacja dostarczy wskazówek, jak prowadzić działania o charakterze wychowawczym z uczniem. Książka zainteresuje wychowawców, studentów pedagogiki, psychologii i kierunków studiów nauczycielskich.
Komunikacja jest fundamentem – przypomina nam w Przedmowie prof. Krystyna Ferenz. Czy rzeczywiście trzeba nam o tym przypominać? Czy w czasach, gdy wszystkie dziedziny życia podporządkowane są ściśle wymogowi szybkiej i skutecznej komunikacji, potrzebne są jeszcze powroty do podstaw? Okazuje się, że tak. Komunikacja, sprowadzona do swych fundamentów, a więc języka i towarzyszących mu kodów, nie jest tylko sposobem na wyrażenie/przekazanie informacji. Tkwiące w języku czy komunikacji możliwości stanowią bazę, nad którą nadbudowywana jest kultura i – szerzej – cywilizacja. Język jako źródło ikon i symboli, język jako zbiór norm i nakazów/zakazów, wreszcie – język jako odbicie doświadczeń pokoleniowych, staje się podstawową tkanką tradycji i przekazu kulturowego, niezbędnych do określenia własnej tożsamości oraz odnalezienia swego miejsca w wybranej społeczności. Jeśli więc z jakichkolwiek przyczyn rozwój umiejętności komunikacyjnych zostanie zakłócony, zaburzeniu ulega cała osobowość, co skazuje jednostkę na społeczne wyobcowanie – i tu bije źródło, z którego powstała najnowsza książka doktor Winczury, stanowiąca wyraz troski o dzieci, które z racji różnego rodzaju zaburzeń mają utrudniony proces przyswajania reguł komunikacji.
W niniejszej publikacji przedstawiamy profesje psychologa, pedagoga specjalnego, logopedy, fizjoterapeuty, terapeuty integracji sensorycznej, muzykoterapeuty jako te, które są dla nas najistotniejszymi, jeśli chodzi o wsparcie dziecka. To ci specjaliści posiadają kompetencje potrzebne doprowadzenia oddziaływań terapeutycznych. Na takich kierunkach w Polsce kształci się kadrę zawodową zajmującą się pracą z dzieckiem. Prezentujemy podejście terapeutów do usprawniania rozwoju dziecka zgodnie z ich profesjami, zwracając uwagę na ich osobowość, obciążenia związane z wykonywanym zawodem, aby w końcu wspomnieć o najważniejszych terapeutach, czyli rodzicach – ich postawach wobec dzieci i konsekwencjach codziennych trudów.
Niech ta książka będzie poradnikiem o spostrzeganiu rozwoju dziecka, jego ewentualnych zaburzeń i wybranych przez autorów przykładowych form terapii dziecka od jego urodzenia do rozpoczęcia nauki w szkole.
Dorota Kohut
W publikacji znajdują się materiały przeznaczone dla uczniów mających parcjalne deficyty rozwojowe lub specjalne potrzeby edukacyjne. Teczka zawiera zestaw 48 par kartoników do wycięcia, 48 kart pracy oraz zeszyt z instrukcją. W czasie pracy z materiałami dziecko trenuje między innymi umiejętność głoskowania, dzielenia na sylaby i czytania prostych wyrazów oraz zdań, odróżniania wyrazów graficznie podobnych, pisania po śladzie i samodzielnie. Tematyka publikacji dotyczy wybranych zwierząt dziko żyjących w Polsce, dzięki temu uczeń rozwija też wiedzę o środowisku przyrodniczym
Prawdziwa historia jednego człowieka, który zmienił życie grupy dzieci specjalnej troski.
Wzruszające wspomnienia mężczyzny, który prowadził przedszkole dla dzieci z niepełnosprawnością fizyczną i intelektualną.
Gdy Shane Dunphy zaczynał pracę w ośrodku wychowawczym dla dzieci Małe Urwisy, nie miał pojęcia, z czym przyjdzie mu się zmierzyć. Od wielu lat nie pracował w instytucjach opieki przedszkolnej, a gdy przybył na miejsce, od razu się okazało, że dwie pracujące tam kobiety, Susan i Tush, są już na skraju wytrzymałości i zamierzają zrezygnować z pracy, zaś same dzieci są rozpuszczone i nie słuchają nikogo. W centrum tego chaosu Shane natyka się na Tammy, śliczną jak laleczka pięciolatkę, która dla wszystkich stanowi zagadkę. Dziewczynka nie mówi, ani nawet się nie uśmiecha, ale wykazuje oznaki niezwykłej inteligencji.
Tę książkę szpitale powinny dołączać do każdego noworodka! Przyjście na świat pierwszego dziecka jest szokiem — i to dużym — a udane rodzicielstwo to najtrudniejszy egzamin w życiu. Chcecie, by pociechy Was słuchały i byście mogli się nimi cieszyć? Pragniecie wychować je na wesołych, pewnych siebie i kompetentnych ludzi? A jednocześnie słowo "dyscyplina" kojarzy Wam się z zimnym chowem cieląt? Autor tej książki podchodzi z humorem, wyrozumiałością oraz wieloletnim doświadczeniem do niełatwego zadania utrzymania dzieci w ryzach. Przedstawiony w niej program opiera się na założeniu, że wychowywanie dzieci powinno się traktować co najmniej z taką samą starannością, jak pracę zawodową. Nie ulega kwestii, że pewne przeszkolenie znacznie ułatwi nam to zadanie. Nie potrzebujesz grubego podręcznika, według którego musisz zachowywać się jak geniusz, święty lub psycholog, aby wychować emocjonalnie inteligentne dzieci. Odkryj, że cisza może przemawiać głośniej niż słowa — i odzyskaj radość z posiadania rodziny! Opanuj niepożądane zwyczaje swojego dziecka. Naucz się zdumiewająco prostej techniki, aby przekonać dzieci do zaprzestania pewnych czynności (marudzenie, kłótnie, napady złości, rywalizacja pomiędzy rodzeństwem). Zachęcaj do zachowań, które wniosą spokój do Waszego domu. Poznaj kilka efektywnych metod, które przekonają Twoje dzieci do podjęcia oczekiwanych przez Ciebie działań (sprzątanie po sobie, jedzenie obiadu, kładzenie się do łóżka i zostawanie tam do rana, obowiązki domowe). Wzmacniaj więzi. Opanuj skuteczne techniki utrzymywania bliskości pomiędzy Tobą a Twoimi dziećmi.
Dobre obyczaje to zasady, których przestrzega się po to, żeby lepiej się nam żyło. Żebyśmy ciągle nie wpadali na siebie, nie kłócili się i nie obrażali. Żebyśmy umieli cieszyć się z tego, że jesteśmy razem z innymi. Jeśli będziemy dla siebie uprzejmi, codzienne życie okaże się łatwiejsze i przyjemniejsze. Warto znać dobre obyczaje! Przedstawiamy wspaniałą książkę, dzięki której dziecko dowie się, jak grzecznie zachowywać się w domu, na przyjęciu i w szkole. Książka zawiera mnóstwo kolorowych zdjęć i ilustracji!
Dorośli – rodzice, dziadkowie, nauczyciele – dbają o twoje bezpieczeństwo. To zrozumiałe, że chcą cię chronić. Jednak sam też możesz na siebie uważać. Wystarczy, że poznasz zasady bezpieczeństwa i zaczniesz się do nich stosować. To jest naprawdę proste! Przedstawiamy wspaniałą książkę, dzięki której dziecko dowie się, jak bezpiecznie zachowywać się na ulicy, na podwórku i w lesie. Książka zawiera mnóstwo kolorowych zdjęć i ilustracji!
Publikacja uwzględnia fragmenty mojej rozprawy doktorskiej pt. Wykonywanie kary pozbawienia wolności w systemie programowanego oddziaływania. Rozprawę tę przygotowałam pod kierunkiem prof. dr hab. Stefana Lelentala, kierownika Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Łodzkiego, którą obroniłam 30 czerwca 2005 r.
Myślę, że praca trafi do wielu odbiorców zarówno tych, którzy zajmują się problematyką teoretyczną wykonywania kary pozbawienia wolności, jak i do grona praktyków stosujących rozwiązania prawne systemu programowanego oddziaływania.
fragment Wprowadzenia
Autorka od wielu lat zajmuje się pracą z dziećmi, pomaga im za pomocą sztuki, czyli stosuje techniki arteterapii, takie jak: rysownie mandali, relaksację, wizualizację, zabawę z kolegom, dramę, teatr terapeutyczny. Książka jest owocem jej wieloletnich doświadczeń, znajdziecie w niej Państwo mnóstwo praktycznych porad, kolorowych zdjęć, technik i pomysłów na pracę z dziećmi.
Fragment książki
1. REMINISCENCJE AUTORA
Mija 20 lat mojej pracy zawodowej. Jest ona ukierunkowana na rozwój osobowości twórczej dziecka. Dziecka z innymi potrzebami rozwojowymi, zaburzonego emocjonalnie, dziecka z rodziny patologicznej, dziecka dysfunkcyjnego, dziecka z nowotworem. Dziecka, dla którego edukacja i rozwój mają być jedynie przyjemnością, a nie przymusem.
Przez 20 lat dzieci z różnymi potrzebami psychofizycznymi kształtowały moją osobowość i mój rozwój na wielu płaszczyznach i poziomach. Za najważniejszy uznaję tu poziom emocjonalny. Mija również 20 lat od rozpoczęcia wspaniałej przygody wychowywania mojego syna, wraz z którym doświadczałam różnych technik i metod w zakresie rozwoju osobowości twórczej. On był i jest moim mistrzem i nauczycielem.
Setkom, a może tysiącom dzieci, z którymi się spotkałam, winna jestem opracowania technik, metod, form pracy, które pozwoliły im i mnie na stawianie kolejnych kroków w rozwoju.
Dedykuję tę książkę również uczestnikom moich szkoleń i warsztatów, nauczycielom, pedagogom, rodzicom, psychologom i lekarzom, terapeutom i przyjaciołom, którzy nieustannie motywowali mnie do jej opublikowania.
Istotą mojej pracy jest edukacja i terapia dziecka poprzez sztukę. Ona sama w sobie jest pięknem, które rozwija. Arteterapia posługuje się komunikatem niewerbalnym, co daje szansę na rozwój każdemu zdrowemu dziecku, ale również temu, które nie mówi, nie chodzi, nie widzi. Jest ukierunkowana na rozwój przez doświadczenie – manualne, kinestetyczne, sensoryczne, wyobrażeniowe, emocjonalne i podświadome. Ponadto tworzenie sprawia dziecku przyjemność. Daje mu cudowną radość na drodze rozwoju.
Dostępne na naszym rynku publikacje dotyczą w większości arteterapii w kontekście manualnym, zaś edukacji w kontekście werbalnym. Oddaję do Państwa dyspozycji książkę, której treści oparte są na mojej dwudziestoletniej praktyce. Z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że wszystkie ćwiczenia „działają”. Praktykuje je już wielu terapeutów, nauczycieli i pedagogów. Przyniosły radość i poprawę w funkcjonowaniu. Wyleczyły z zaburzeń wiele dzieci, wspomogły procesy edukacyjne i stymulujące rozwój.
Każdy z rozdziałów opatrzony jest wiedzą ogólną, wyjaśnieniem i omówieniem techniki, metody czy formy pracy oraz ćwiczeniami. Niejednokrotnie pozwalam sobie na omówienie poszczególnych przypadków, które wydają mi się istotne ze względów praktycznych, co nie znaczy, że nie mogą być stosowane w wypadku innych dysfunkcji. Przypadki, o których piszę, to historie dzieci, z którymi pracowałam czy pracuję. Ćwiczenia zaś są ćwiczeniami autorskimi. W wypadku, kiedy korzystam z ćwiczeń innych autorów, zaznaczam to w tekście.
Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne. Inaczej pracuje mózg, inna jest wrażliwość zmysłowa, inne potrzeby ruchowe. Magia pracy z dzieckiem polega na indywidualnym podejściu do jego potrzeb, upodobań, a przede wszystkim odnalezieniu jego dominującej ścieżki emocjonalnej.
Edukacja twórcza i terapia przez sztukę są podstawami mojej pracy i wieloletnich badań. Często zadawałam sobie pytanie – co jest dla mnie priorytetem. Dziś wiem, że te dwa aspekty są nierozerwalne, stanowią całość w procesie rozwoju młodego człowieka. Terapię pojmuję również jako metodę wspomagającą w rozwiązywaniu problemów. Z moich obserwacji przeprowadzonych w 2004 roku w jednej ze szkół podstawowych (rysunek arteterapeutyczny – mandala) wynika, że 80 proc. uczniów cierpi na zaburzenia w rozwoju, głównie zaburzenia emocjonalne, które są skutkiem braku czasu „pędzących rodziców”, braku rozpoznawania i diagnozowania potrzeb dziecka przez nauczycieli, traktowania jednostki zespołowo, braku umiejętności przekazywania wiedzy poprzez zabawę i doświadczenie, braku wiedzy na temat stymulacji dziecka oraz anatomii.
Książka dotyczy głównie rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym, wczesnoszkolnym i szkolnym, co nie znaczy, że nie można praktykować tych ćwiczeń w innych grupach wiekowych czy problemowych.
Drogi rodzicu i nauczycielu, czy pamiętasz, jak przez „magiczną szczelinę przeciskałeś się do swego świata zabaw? Pamiętasz place budowy, podwórka, skraj lasu, brzeg jeziora, pustą ulicę, pola i łąki?” Tam konstruowałeś najpiękniejsze zabawki świata z kijów, kamieni, wybrakowanych desek, rur pełnych sadzy, sprężystych materacy, zdeformowanych garnków. Tam powoływałeś do życia dziką pustynię, pole bitwy, szpital, zamek i więzienie. Zdobywałeś ten świat osnuty tajemnicą ze swymi towarzyszami i najlepszymi przyjaciółmi. Ten raj osiągalny był pieszo, hulajnogą czy pierwszym rowerkiem. Szczeliny, przez którą przeciskałeś się do swojego dziecięcego raju, strzegli wartownicy, by niewyrozumiały dorosły intruz nie mógł się przedostać i wydać jakiegokolwiek zakazu. Magicznie było w przeszłości, ponuro będzie, jeśli nasze dzieci dalej będą korzystać ze schematycznych, niewyzwalających żadnych emocji miejsc zabawy i nauki.
Proponuję podróż w poszukiwaniu szczeliny do twórczej edukacji i zabawy. Podróż, w której będziemy odkrywać to, co w dziecku jest uśpione. Zrezygnujemy z akcjonizmu, planowania, schematyzmu i nadzoru w trakcie zabawy i edukacji. Pozwólmy dzieciom kształtować własną osobowość. Uszanujmy wolę, dynamikę, naturalne emocje dziecka. Koncepcja budowania przestrzeni wewnętrznej zmienia się wraz z fantazjami użytkowników. Dzieci kochają sytuacje samodzielnego budowania, tworzenia własnych ról, konstruowania zabawek.
Nasza rola będzie trudna. Będzie polegać na tym, by „nic nie robiąc” – „robić” tak, by dziecku pozostawić czas, miejsce, wybór, by zrozumieć, dodać odwagi w tym procesie budowania i wyzwalania prawdziwych emocji. Pozwolić aktywnie kształtować przestrzeń i własny świat.
Nauczymy się przy okazji czegoś niezwykłego od dziecka – prostoty pojmowania świata. Obserwujmy je – nie obserwując wcale. Nie pozwólmy na zamknięcie dziecięcej wrażliwości do starej walizki i odstawienie jej na bok. Otwórzmy magiczną szczelinę, przez którą można się przecisnąć do twórczej edukacji i zabawy.
Sztuka, która pomaga dzieciomSpis treści
1. Reminiscencje autora 7
2. Poziomy w pracy arteterapeutycznej, czyli jak efektywnie pracować z dzieckiem 10
3. Funkcje mózgu w edukacji i terapii przez sztukę, o których warto wiedzieć 17
4. Jak skutecznie komunikować się z dzieckiem 20
5. Kreatywne myślenie jako klucz do osiągania sukcesów 28
6. Ścieżki emocjonalne jako dominujący aspekt stymulacji rozwoju 36
7. Magia kolorów w pracy z dzieckiem 45
8. Relaksacja, synchronizacja i wizualizacja elementami wprowadzającymi do pracy 74
9. Twórcze malowanie i rysowanie 116
10. Mandala 137
11. Drama 166
12. Teatr Forum 186
13. Teatr jako forma pracy edukacyjnej i terapeutycznej 189
14. Kotwice arteterapeutyczne 206
15. Zawsze bądź dzieckiem 211
Bibliografia 213
Opanowanie umiejętności czytania szybko, płynnie i bez wysiłku uznane zostało przez miliony ludzi na całym świecie za jedno z najważniejszych i najkorzystniejszych osiągnięć w ich życiu.
We wprowadzeniu zapoznasz się z głównymi celami Podręcznika szybkiego czytania i z jego układem, obejmującym pięć części. Wyjaśniono tu także budowę każdego z rozdziałów i pokazano, w jaki sposób szybko zapoznać się z niniejszym kursem szybkiego czytania.
Cele podręcznika szybkiego czytania
Książka ma spełniać sześć podstawowych celów:
1. Znacznie zwiększyć szybkość twojego czytania.
2. Utrzymać i poprawić zrozumienie.
3. Zapoznać cię lepiej z funkcjonowaniem twoich oczu i mózgu, co pomoże ci bardziej efektywnie korzystać z nich podczas czytania i uczenia się, a także sprawniej posługiwać się nimi w codziennym życiu osobistym i zawodowym.
4. Pomóc ci wzbogacić zarówno słownictwo, jak i wiedzę ogólną.
5. Oszczędzić czas.
6. Dodać ci pewności siebie.
FRAGMENT KSIĄŻKI:
TWORZENIE MAP MYŚLI
Posługując się podstawową wiedzą z zakresu funkcjonowania umysłu możliwe staje się przeszkolenie ludzi tak, aby potrafili poradzić sobie z problemami w każdej z wymienionych na początku dziedzin, poprawiając swoje możliwości często nawet o 500 proc. Jedną z nowoczesnych metod robienia takich postępów jest tworzenie map myśli. W tradycyjnym notowaniu, bez względu na to, czy służyć ma ono zapamiętaniu informacji, przygotowaniu do wypowiedzi pisemnej lub ustnej, uporządkowaniu myśli, analizie problemu, planowaniu czy też twórczemu myśleniu, standardem jest linearny sposób prezentacji: zdania, krótkie wyliczenia i numerycznie albo alfabetycznie uporządkowane listy. Metody te, z powodu braku kolorów, wizualnego rytmu, obrazu i związków przestrzennych, ograniczają zdolności umysłu i dosłownie hamują każdy z wymienionych wcześniej procesów myślowych. W przeciwieństwie do tego, tworzenie map myśli wykorzystuje pełen zakres możliwości mózgu, umieszczając obraz w centrum strony, aby ułatwić zapamiętywanie i twórcze uogólnianie idei, a następnie rozgałęziając się w sieć skojarzeń odzwierciedlających wewnętrzne struktury mózgu. Korzystając z tego podejścia, na przygotowanie wystąpień potrzebujesz nie dni, lecz minut; problemy mogą być rozpatrywane bardziej wyczerpująco i szybciej rozwiązywane; kiepska pamięć - zamieniona w doskonałą, a osoby myślące kreatywnie w miejsce króciutkiej listy pomysłów mogą generować je w nieskończoność.
SUPERSZYBKIE CZYTANIE ROZSZERZONE - ZESPOŁY DO ZADAŃ INTELEKTUALNYCH
Łącząc tworzenie map myśli z nowymi technikami czytania su-perszybkiego i w szerokim zakresie (umożliwiają one przekroczenie szybkości 1000 słów na minutę przy jednoczesnym doskonałym zrozumieniu, a nawet efektywne czytanie 10 tyś. słów na minutę), można utworzyć zespoły do zadań intelektualnych. Czytając z tak zaawansowaną szybkością, tworząc szczegółowe mapy myśli ujmujące zarys książki oraz jej rozdziały, wymieniając te informacje z wykorzystaniem zaawansowanej techniki tworzenia map myśli i umiejętności prezentacji, cztery osoby mogą każdego dnia zdobyć...
Niejedno dziecko, a i wielu doroslych, ma za soba niekonczace sie pielgrzymki do najrozniejszych lekarzy i terapeutow. Zaleznie od wybranego specjalisty sa oni poddawani leczeniu farmakologicznemu albo wysylani na specjalna psychoterapie. Jednak czesto pojawia sie pytanie o to, co mozna zdzialac na wlasna reke. W poradniku tyrn dokladnie opisane zostaly objawy i charakterystyczne cechy ADHD i ADD. Nie mozna jednak tylko poprzestac na suchym ustaleniu, czy dana osoba ""ma"" czy ""nie ma"" ADD lub ADHD. Dlatego autorzy skupili sie przede wszystkim na tym, w jaki sposob ""chorzy"" moga pomoc sobie sami.
Różne kobiety, które w różnych okolicznościach straciły w dzieciństwie lub młodości matkę, natrafiają potem na podobne problemy we własnym macierzyństwie. Ponieważ zabrakło im modelu macierzyństwa, czują się zagubione w wielu sytuacjach, które są dla ich rówieśniczek oczywiste. Autorka kontynuuje tu temat podjęty we wcześniejszej, pionierskiej książce "Córki, które zostały bez matki" - książce, która wzbudziła gorące emocje i głębokie refleksje u tysięcy czytelniczek identyfikujących się z przeżyciami kobiet opisanymi przez autorkę.
Matka która nie miała matki
Wstęp
W moim domu mieszkają teraz dwie małe dziewczynki. Ośmiolatka ma w sobie duszę chochlika; czterolatka — spokój anioła. Gdy wracam do domu po pracy, starsza już od progu rzuca się na mnie, krzycząc „Mamusia!", i ciasno oplata się wokół mojego ciała w małpiej manifestacji jedności. Za chwilę z uniesionymi rękoma nadbiega też druga, wołając: „Mama! Mama! Mama!", a aureola jej ciemnozłotych włosów pobłyskuje w ostrym, zachodzącym słońcu Kalifornii.
Schylam się do tej młodszej, próbując utrzymać równowagę, gdy starsza owija się wokół mojej prawej nogi. „Jak się ma mój króliczek?" — pytam Eden, ocierając się twarzą ojej gładką szyjkę. Mocno przyciskam patykowate ciało Mai, trzecioklasistki, cło swojego uda, ofiarowując jej najlepszy odpowiednik uścisku, na jaki mnie stać w tej sytuacji. „A jak tam mój Miś?"
Jest to niczym nieskrępowany spektakl uwielbienia, niemal zawstydzająca manifestacja obfitości uczuć. Dwie małe dziewczynki, których popołudnie nagle przepełnia radość i poczucie ulgi, ponieważ zobaczyły mnie w progu. Czy można czuć się bardziej potrzebnym, bardziej kochanym?
Moja mama też kiedyś tego doświadczała. Musiała. Przynajmniej mam taką nadzieję. Wychowywała trójkę dzieci, które witały ją, gdy wracała z zebrania komitetu rodzicielskiego w szkole lub z wyjazdu na długi weekend z ojcem, choć nie pamiętam, aby którekolwiek z nas rzucało się na nią tak jak moje dzieci na mnie. Nie byliśmy skłonni do fizycznego okazywania sobie uczuć czy mówienia o miłości. Pamiętam tylko jeden jedyny raz, kiedy powiedziałam matce, że ją kocham. Było to latem 1981 roku. Miałam wtedy siedemnaście lat. Mama leżała w szpitalnym łóżku, a na dźwięk tych słów mocniej zacisnęła dłonie na jego prętach.
- leż cię kocham — powiedziała, ale jej głos był przytłumiony, jakby już była w drodze do innego świata.
Dwa dni później zmarła na raka, który zaatakował najpierw pierś, a później także wątrobę. Było to ponad dwadzieścia lat temu, ale obraz jej ostatnich dni nigdy nie stracił dla mnie wyrazistości. To moje wspomnienia związane z nią jako matką zaczęły blednąc. Nie potrafię sobie przypomnieć żadnej z lekcji gry na fortepianie, których mi udzielała, ani nawet tego, czy kiedykolwiek dostrzegłam jej twarz pośród publiczności na szkolnym przedstawieniu. Czyżbym nie była w stanie przywołać tych obrazów7, ponieważ momenty spędzane razem stały się tak odległe? A może zastępuję je wspomnieniami, które każdego dnia tworzę z własnymi dziećmi?
Przez długi czas, gdy proszono mnie, żebym opowiedziała o sobie, w pierwszym odruchu zawsze miałam ochotę powiedzieć: „Gdy miałam siedemnaście lat, zmarła moja matka". Wydawało mi się to najbardziej adekwatnym opisem mojej osoby, jaki można zaoferować. Gdy teraz słyszę to pytanie, bez zastanowienia odpowiadam najpierw: „Mam dwie córki. Jedna ma osiem lat, druga cztery". Niewiele momentów w życiu kobiety jest nasyconych taką mocą, by określać jej tożsamość, ale niewątpliwie utrata matki oraz własne macierzyństwo do nich należą.
Oczywiście rola matki nie jest jedyną, jaką odgrywam. Jestem też żoną, autorką książek, wykładowcą, panią domu, a od kwietnia do czerwca entuzjastycznym projektantem przydomowego ogrodu. Jednak ponieważ bard/o świadomie zdecydowałam się umieścić córki w centrum swojego świata, rola matki przyćmiewa
niemal wszystko inne, co robię. Kiedyś wydawało mi się, że określa mnie brak czyjejś obecności. Teraz zaś twierdzę, że definiuje mnie obecność dwóch małych istotek, które potrzebują większości mojego czasu.
Jednak moją tożsamość matki kształtuje coś więcej niż tylko relacje między naszą trójką. Funkcjonuje ona w zagmatwanym układzie międzypokoleniowej miłości i straty, znaczona wspomnieniami związanymi z życiem oraz śmiercią mojej matki i komplikowana technikami przetrwania, na których się opierałam, gdy musiałam sobie radzie sama. Moja niezłomna samowystarczalność, strach przed przedwczesną śmiercią, uwielbienie tego, co przewidywalne i bezpieczne — wszystkie te myśli i zachowania, od których przez lata próbowałam wybawić się na kozetkach u rozmaitych terapeutów, jak na złość zagościły na stałe w moim życiu po narodzinach pierwszej córki. Niektóre nieraz stawały mi na drodze.
Można by myśleć, że powinnam się tego spodziewać. W końcu przez poprzednie trzy lata prowadziłam prelekcje i pisałam teksty o istocie takich przełomowych wydarzeń jak ślub czy narodziny dziecka w życiu kobiety, która straciła matkę. Mimo wszystko jednak w 1997 roku nie byłam przygotowana na to, jak bardzo frustracja i złość, które miotały mną, gdy Maya przez pierwsze dziesięć tygodni nieustannie płakała, będą przypominać mi moją bezdenną rozpacz po śmierci matki w 1981 roku. Nie spodziewałam się też ogromu egzystencjalnej samotności, której miałam doświadczyć w okresie poporodowym mimo pomocy kuzynki i teściowej. Gdy zostałam mamą, nagle moja matka była wszędzie wokół mnie i jednocześnie nigdzie. Nawet najbardziej prozaiczne elementy opieki nad niemowlęciem sprawiały, że od razu pojawiała się w pokoju. Jak ona sobie dawala radę z tymi tetnnvymi? — zastanawiałam się, walcząc z pieluchą jednorazową. Pewnie w taki sposób mnie trzymala. gdy budzilamją w środku nocy - przelatywało mi mimowolnie przez głowę, gdy o trzeciej nad ranem spacerowałam z Mayą po pokoju.
Kiedy we wczesnych latach dziewięćdziesiątych pracowałam nad książką Córki, które zflstaly bez matki, postanowiłam zawrzeć w niej rozdział na temat matek, które same straciły matkę, lecz pisanie go było dla mnie raczej zadaniem intelektualnym niż okazją do wydobycia z siebie emocjonalnej prawdy. Będąc samotna i bezdzietna, nie spodziewałam się jeszcze - i jakże mogło być inaczej? - że doświadczenie wczesnej utraty matki pewnego dnia ukształtuje mnie samą niemal w każdym aspekcie roli matki. Miało ono wpływ na wszystko, począwszy od wyboru partnera (musiałam mieć pewność, że mój wybranek zaopiekuje się dziećmi, gdyby mi coś się stało), przez obsesję na punkcie dokumentacji wydarzeń z życia dziewczynek (odnotowywałam każdy najdrobniejszy szczegół, żeby dzieciom nic nie umknęło, gdyby coś mi się stało), decyzję, aby zabrać Mayę do Francji, gdy miała trzy latka (aby miała wczesne wspomnienia z podróży z mamą, nawet gdyby potem coś mi się stało), a skończywszy na sposobie, w jaki każdego ranka czeszę dziewczynkom włosy (wybieram proste dyżurki, które będzie w stanic ułożyć także mój mąż, gdyby coś złego miało mnie wkrótce spotkać).
Uważam też, że to doświadczenie sprawiło, iż jestem bardziej uważna jako matka - usiłuję przewidywać potrzeby dzieci i chronić je przed rozczarowaniami i smutkami. Ponieważ wiem, czym jest tęsknota za matką, staram się, aby wiedziały, że zawsze przy nicłi jestem. To prawda, że dla osoby pracującej próby zasłużenia na miano „supermamy" mogą być wykańczające, a poświęcanie godziny dziennie na zawiezienie dzieci do szkoły i przywiezienie
ich do domu (mimo że mąż lub opiekunka chętnie sami by to zrobili) niewątpliwie dezorganizuje pracę. Wiem jednak, jak cenny jest czas spędzony razem, głównie dlatego, że rozumiem, jak szybko może się skończyć. Mam teraz czterdzieści jeden lat, czyli o rok mniej, niż miała moja mama, gdy umarła; ta mentalna matematyka stanowi kontekst większości moich decyzji związanych z macierzyństwem.
Steruje mną nie tyle jakiś uchwytny strach przed przedwczesną śmiercią, ile towarzysząca mi nieustannie świadomość, iż jest ona możliwa. Podobnie jak większość matek, z którymi rozmawiałam w trakcie przygotowywania tej książki, nie zamartwiam się całymi dniami swoim stanem zdrowia i kruchością życia; przestałam nawet zbyt restrykcyjnie podchodzić do comiesięcznej samokontroli piersi. Kto ma teraz na to wszystko czas? Mimo to jednak instynkt samozachowawczy trawi spore zasoby mojej energii. Pewna moja znajoma, matka trójki dzieci, która w wieku ośmiu lat straciła ojca w wypadku samochodowym, opisując swój styl rodzicielstwa, używa sformułowania „oszczędność ruchów". Ponieważ od najmłodszych lat wie, że nieszczęścia mogą spaść jak grom z jasnego nieba, unika niepotrzebnego ryzyka. Doskonale ją rozumiem. Nigdy nie przekraczam dozwolonej prędkości na drodze. Nie latam małymi samolotami. Nieszczęścia chodzą po matkach, wiem o tym. A najistotniejszym elementem mojej roli jest być.
Matka która nie miała matki
Spis treści:
Podziękowania
Wstęp
1. Macierzyństwo i żałoba. Uzdrawiająca moc
Naprawa historii
Odnowienie dawnej więzi z matką
Zastępowanie straconej opieki
Powrót do przeszłości
Opieka nad pasierbami
Rola babci. Druga szansa na macierzyństwo
2. Ciąża. Czas na przygotowania
Sekretna strona ciąży - psychiczna, emocjonalna, intensywna
Kluczowa decyzja
Bezpłodność - inna forma straty
Kwestia preferencji - chłopiec czy dziewczynka?
3. Poród i narodziny. Przestąpienie progu
Od teraz jest ich dwoje
Dlaczego przebieg porodu ma znaczenie?
4. Okres poporodowy. Pierwsze sześć tygodni
Hipersamowystarczalność
Utrzymująca się lojalność w stosunku do matki
Te „drugie" babcie
Mit natychmiastowej więzi
5. Przywiązywanie się.
Powstawanie więzi między matką a dzieckiem
Krótkie podsumowanie problematyki przywiązania i straty
6. Do lat czterech. Opieka nad dziećmi w wieku niemowlęcym, poniemowlęcym i wczesnoprzedszkolnym
Szok macierzyństwa
Myśli na temat własnej śmierci
Nauka samodzielnego zasypiania
Rozłąka fizyczna
Pierwszy dzień w przedszkolu (żłobku)
Złość i odrzucenie
Rozwijanie niezależności
Kolejne dzieci
7. Nieobecna babcia. Zapełnienie pustki
Niewiadoma
Wcale nie tak nieobecna babcia
8. Babcia w niebie. Rozmowa z dziećmi o śmierci
Dzieci w wieku poniemowlęcym.
- od osiemnastu miesięcy do trzech lat
Dzieci w wieku przedszkolnym
od trzech do pięciu lat
Dzieci w wieku szkolnym
od pięciu do jedenastu lat
Dzieci w wieku dojrzewania i starsze
Jak mówić o trudnych sprawach
śmierć gwałtowna lub samobójcza
9. Rodzina pod specjalnym nadzorem
Żeby tylko nikomu nic się nie stało
„Nadopiekuńczy rodzice
Jeśli realizuje się czarny scenariusz
10. Pięć do dwunastu lat. Lata szkolne
Sprawy domowe
Gniew, odrzucenie, dyscyplina
Żcie szkolne
11. Matka pod specjalnym nadzorem. Żeby tylko nic mi się nie stało Migająca liczba.
Kolejna migająca liczba Plan idealny
Fotografie i wspomnienia
12. Tu chodzi o dziecko. Zachowanie ostrości spojrzenia No pain, no gain wartość cierpienia
13. Nastolatki w domu. Strefa nieznanego
Mit 1. Rozłąka jest niezbędna
Mit 2. Konflikty, bunt i odrzucenie oznaczają, że popełniłam jakiś błąd
Mit 3. Naszym dzieciom jest dużo łatwiej niż nam,
gdy byłyśmy w ich wieku
Mit 4. Wystarczy kochać
Mit S. Są już dorosłe moja rola się skończyła
Epilog
Dodatek A. Kwestionariusz Motherless Mothcr Survey
Dodatek B. Kwestionariusz grupy kontrolnej
Dodatek C. Przydatne adresy
Przypisy bibliograficzne
Bibliografia
Poradnik dla wszystkich, którzy chcą czytać szybciej i , co istotne rozumieć i zapamiętywać więcej (nie chodzi przecież tylko o tempo). W książce konkretne porady i ćwiczenia dotyczące poprawy koncentracji i zdolności zapamiętywania oraz planowania treningu.
Przekleństwa w telewizji, niecenzuralne teksty piosenek, konkursy wulgaryzmów między satyrykami... - moda na mocny język rozprzestrzenia się w najlepsze (często również w rodzinie), a dzieci szybko ją przyjmują, by poczuć się dzięki temu doroślej i pewnej. Rodzice mają niekiedy wątpliwości: Jak interpretować tę eksplozję niekulturalnej mowy i słownej agresji w codziennym życiu? Czy należy narzucać ,,staromodne"" normy językowe? Jak znaleźć złoty środek między zakazami a pobłażliwością, między represjami a przymykaniem oka? Książka ""Gdy przestają być grzeczne, czyli kto Cię nauczył tych brzydkich rzeczy?"" Nessia Laniado
Problem podejmowany w niniejszych badaniach dotyczy w znacznej mierze resocjalizacyjnej funkcji kapelana więziennego oraz jego postrzegania przez środowisko skazanych. Warto wskazać, iż wpływ na poprawę moralną osób pozbawionych wolności został określony przez ustalenie oddziaływania zmiennych z trzech poziomów osobowości na takie zachowania, które świadczą o skutecznej funkcji resocjalizacyjnej kapelana więziennego. Fragment Wstępu
Obszerna rozprawa nosi znamiona solidnej (w wielu fragmentach wręcz erudycyjnej) monografii, która podejmuje problematykę tekstologiczną (tekstu zaburzonego, kontekstu i metatekstu) z perspektywy afazjologicznej i neurologopedycznej w sposób holistyczny, łącząc umiejętnie dane dotyczące teorii i praktyki logopedycznej. Tym samym nawiązuje do wcześniejszych znakomitych artykułów, rozpraw i opracowań Autorki. Wiele wątków a aspektów Jolanta Panasiuk rozwija w sposób nowatorski, kreatywny, wskazujący na najnowsze europejskie i światowe tendencje w interpretacji faktów i zjawisk afazjologicznych (w duchu socjologii i psychologii humanistycznej).
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?