Można by powiedzieć, że niniejsza praca wyrosła w całości z namysłu nad jednym zdaniem. W lutym 1982 r., podczas wykładu wygłaszanego w Collège de France, Michel Foucault przywołał kolejno projekty Montaigne’a, Schopenhauera, Nietzschego, Baudelaire’a i innych, by wreszcie stwierdzić:
Niewykluczone, że w owej serii prób, w mniejszym lub większym stopniu porzuconych, zafiksowanych na sobie samych, w owym ruchu, który sprawia, że stale odwołujemy się do etyki Siebie, a jednocześnie nie jesteśmy w stanie nadać jej żadnej treści – niewykluczone, że za tym wszystkim kryje się właśnie niemożliwość stworzenia dzisiaj etyki Siebie, i to w sytuacji, w której jest ona pilnie potrzebna i niezbędna politycznie, nie ma bowiem innego pierwszego ani ostatniego punktu oporu wobec politycznej władzy niż punkt, w którym zawiązuje się stosunek Siebie do Siebie (HP, 248; podkr. – CR).
Oczywiście sama możliwość natrafienia na to zdanie, zauważenia go pośród masy innych, wreszcie wstępnego zrozumienia jego treści i znaczenia wynikała z wcześniejszych rozmyślań, lektur i napisanych artykułów. Coś działo się już przed natknięciem się na nie, a zarazem – i niejako symetrycznie – samo zmierzenie się z nim, którego efektem jest poniższy tekst, nie wyczerpuje go. Niniejsza książka skupia się bowiem na zagadnieniu etyki Siebie; ma być rekonstrukcją Foucaultowskich studiów nad starożytnością, ich krytyczną weryfikacją, a wreszcie próbą rozwinięcia w oparciu o analizę kolejnych źródeł. Nie zostanie tu natomiast poruszona (poza kilkoma wzmiankami i aluzjami) kwestia dzisiejszej sytuacji politycznej, tzn. nie pojawi się żadna analiza aktualnego pola relacji władzy. Mówiąc inaczej, niniejsza praca nie przynależy do obszaru filozofii polityki. To zadanie, które dopiero należałoby wykonać, a właściwie – które już wykonują inni badacze i badaczki.
Niemniej te dwie kwestie, etyka i polityka, nie tylko odsyłają do siebie nawzajem, ale przede wszystkim ściśle się ze sobą splatają i wzajemnie warunkują (§8). Toteż nie da się mówić o etyce i przemianach, jakim podlegała, nie uwzględniając pewnych zachodzących równolegle transformacji społeczno-politycznych, określonych procesów historycznych oraz relacji pomiędzy samymi indywiduami, a także pomiędzy tym, co jednostkowe, a tym, co zbiorowe. Wreszcie, choć rzadko wybrzmi to bezpośrednio, cała ta, opisana na kolejnych stronach, wyprawa w głęboką przeszłość podjęta została z uwagi na te stawki, o które gra toczy się właśnie dziś. Nie chodziło o uprawianie historii filozofii, które miałoby fiksować się na samym sobie, służyć wyłącznie lepszemu zrozumieniu określonego wycinka dziejów, czyli o szlachetną i poważną, ale przecież nieco jałową erudycję. Celem było raczej powtórne otwarcie doświadczenia, które zostało (przynajmniej na Zachodzie) niemal całkowicie zamknięte, a jeśli funkcjonowało, to wyłącznie gdzieś na obrzeżach kultury, marginalne i mylnie rozumiane, nawet samo przez siebie… Ponowne wydobycie pewnego problem, który problemem być przestał, i to bynajmniej nie dlatego, że został rozwiązany lub się zdezaktualizował. Stał się on raczej przeszkodą dla rozwoju określonych stosunków władzy i jako taki był stopniowo bagatelizowany, zacierany, a wreszcie zapomniany. Postawienie go raz jeszcze, przywróceniu mu sensu i należnego miejsca jest zatem, być może, zarysowaniem pewnej drogi ucieczki, linii ujścia z tych struktur władzy, które odpowiadają dziś zarówno za dystrybucję indywidualnych ról, jak i funkcjonowanie całych społeczeństw. Celem tych rozważań jest więc umożliwienie pomyślenia czegoś, co pozostaje dziś niemyślane. Czy właściwie istnieje jakieś inne zadanie dyskursu filozoficznego? A to, że będzie ono tu realizowane w dużej mierze środkami archeologii pojęć i genealogii praktyk, czyli środkami uparcie zaliczanymi przez niektórych do historii filozofii – czy rzeczywiście miałoby to być sprzeczne z podejściem jak najbardziej problemowym? Czy nie jest raczej dokładnie odwrotnie? Czy to nie ci, którzy roszczą sobie pretensje do wyższości, rzekomo mającej wynikać z tego, że mierzą się z pytaniami filozoficznymi w sposób oderwany od dziejów i źródeł – co jakoby zapewnia im dostęp do jakiejś bardziej uniwersalnej perspektywy – w praktyce sami nie dostrzegają własnego uwikłania w historię, która określa nie tylko to, jakie problemy wydają się im ważne, ale i to, jakich odpowiedzi są w stanie udzielić? / Cezary Rudnicki
"Dinozaury odkryte na nowo" to książka o tym, jak w badaniach nad dinozaurami pewność zastąpiła spekulacje. Jeszcze niedawno mogliśmy się tylko domyślać, jak szybko ten czy tamten dinozaur biegał, co potrafił pogryźć, a czego nie, jak opiekował się młodymi albo jak był ubarwiony. Dziś - dzięki nowym znaleziskom i technikom badawczym - potrafimy odpowiedzieć na te wszystkie pytania (i na wiele innych). W ciągu ostatnich dwudziestu lat nasza wiedza o dinozaurach przeszła oszałamiającą rewolucję, w której znaczący udział miały także odkrycia z terenów Polski, takie jak szczątki silezaurów. Słynny brytyjski paleontolog Michael Benton relacjonuje w swojej książce najnowsze badania nad dinozaurami i ich zaskakujące wyniki. Z pasją opowiada o rewolucji, w której sam uczestniczył. Michael J. Benton - profesor paleontologii kręgowców na Uniwersytecie Bristolskim, od 2014 roku członek Royal Society. Zajmuje się ewolucją gadów triasowych i procesami wymierania. Na jego cześć jeden z rodzajów rynchozaurów otrzymał nazwę Bentonyx. Jego poprzednia książka, "Gdy życie prawie wymarło", poświęcona wymieraniu permskiemu, otrzymała w 2017 r. nagrodę Mądra Książka Roku.
Danuta i Zbigniew Benedyktowiczowie pokazują etnograficzne zaplecze figury domu oraz pracę tego symbolu w konkretnych analizach tekstów kultury. Pokazują również, że symbol wciąż daje do myślenia, a jego moc opisu i interpretowania ludzkiej rzeczywistości nie uległa wyczerpaniu.
Zadomowienie i bezdomność – kluczowe kwestie Symboliki domu – to doświadczenia leżące u fundamentów naszego bycia w świecie. Na wiele sposobów zakorzenione w tradycji i uobecniane w sztuce łączą ludzi różnych miejsc i czasów. Opisują też egzystencję każdego z nas – tutaj i teraz. Ważna książka o domu, której zrąb powstał przed laty, warta jest więc lektury także dzisiaj – lektury uważnej i aktualizującej.
Paweł Próchniak
O ile oczami wiary widzi się świat inaczej, niż oczami wiedzy naukowej? Jak, w perspektywie teologicznej, sens człowieka wiąże się z sensem Wszechświata? Jaki jest związek „teologii sensu” z „teologią stworzenia”? Pytania o sens człowieka i sens Wszechświata są ze sobą ściśle związane. Właściwie stanowią one jedno Wielkie Pytanie. Człowiek jest genetycznie związany z Wszechświatem. Korzenie człowieka wyrastają z historii Wszechświata. Jeżeli Wszechświat ma sens, to sens ten prawdopodobnie obejmuje także człowieka, ponieważ człowiek jest częścią, więcej: elementem struktury Wszechświata. A czy mógłby istnieć człowiek obdarzony sensem w bezsensownym Wszechświecie? Polecamy wznowienie klasycznej książki słynnego filozofa i kosmologa, poprawione i poprzedzone nowym wstępem Autora.
Jednym z głównych problemów stojących przed teologią XXI wieku jest jej dialog z naukami, zwłaszcza z naukami przyrodniczymi. Fakt, że wielka liczba teologów (może nawet większość) nie dostrzega tego problemu, świadczy jedynie o tym, że jest to problem naprawdę palący. Zignorowanie go może zepchnąć teologię niedalekiej przyszłości na marginesy kulturowego życia ludzkości. Albo jeszcze wyraźniej – może włączyć teologię w ciągle przybierający na sile nurt irracjonalizmu, zrównując ją tym samym z wielu modnymi zabobonami. Należy więc problemowi dialogu teologii z naukami stawić czoło.
/fragment książki/
Ks. Prof. Michał Heller - uczony, kosmolog, filozof i teolog, który w matematycznych równaniach teorii naukowych potrafi dostrzec dzieła sztuki, a wielkich fizyków uważa za genialnych artystów tworzących swe kompozycje z liczb i matematycznych formuł. W 2008 roku otrzymał prestiżową Nagrodę Templetona, przyznawaną osobowościom, które wnoszą „wyjątkowy wkład w postęp badań i odkryć dotyczących rzeczywistości duchowej”. W czerwcu 2013 odznaczony Medalem św. Jerzego, przyznawanym przez Redakcję Tygodnika Powszechnego za "zmagania ze złem i uparte budowanie dobra w życiu społecznym".
Seria Horyzonty Nowoczesności, tom 134
Jednym z zyskujących dzisiaj na znaczeniu nurtów filozofii feministycznej, która usiłuje jednocześnie uwzględnić i przekroczyć krytykę poststrukturalistyczną, jest feministyczna fenomenologia. W swoich coraz to nowszych odsłonach fenomenologia zdaje się pogłębiać refleksję nad źródłową relacją podmiotu ze światem, odchodząc od dualistycznych, podmiotowo-przedmiotowych schematów opisu ludzkiej egzystencji, co bliskie jest feministycznym podejściom. Atrakcyjność fenomenologii dla feminizmu wynika jednak głównie z tego, że rozwija ona od lat namysł nad kategorią przeżywanego przez jednostkę doświadczenia (lived experience, l’expérience vécue). Ucieleśnione i usytuowane doświadczenie okazuje się swego rodzaju mostem, który przerzucony między poststrukturalizmem a fenomenologią pozwala myśli feministycznej wiązać teorię z praktyką, intelekt z afektem, metafizykę z polityką czy empiryczne z transcendentalnym. Jest to jednak pojęcie nad wyraz nieuchwytne. W filozofii używane często w sposób intuicyjny czy nawet potoczny, mające niezwykłą zdolność do zacierania za sobą śladów definiujących je teorii. Sednem problemu na styku spotykających się w tej książce trzech dyscyplin okazujesię jednakto, że odwołanie do doświadczenia odgrywa również rolę świadectwa tożsamościowego, które stanowi podstawę nie tylko rozpoznań teoretycznych, ale też etycznych i politycznych. Czy połączenie feminizmu z fenomenologią to na ów problem dobra odpowiedź? Przywołując głosy zaangażowanych w tę dyskusję badaczek feministycznych, jak Linda Martin Alcoff, Judith Butler, Linda Fisher, Sara Heinämaa, Sonia Kruks, Bonnie Mann, Johanna Oksala, Joan Wallach Scott czy Iris Marion Young, autorka książki konfrontuje możliwości narracji fenomenologicznej z argumentami poststrukturalistycznymi oraz nadziejami feminizmu, które w znacznej mierze pozostają niespełnione.
Marzena Adamiak – filozofka, która studia magisterskie oraz doktoranckie ukończyła na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pracuje w Zespole Badań nad Filozofią Hermeneutyczną, Poststrukturalizmem i Myślą Feministyczną IFiS PAN. Od 2015 roku członkini zarządu Polskiego Towarzystwa Fenomenologicznego. Zajmuje się problematyką podmiotowości, głównie w obrębie teorii feministycznych, fenomenologii i poststrukturalizmu. Autorka książki O kobiecie, która nawiedza myśl. Kobieta jako figura inności w koncepcji podmiotu Emmanuela Lévinasa (2007).
Przez ostatnich sto pięćdziesiąt lat w filozofii zaszły olbrzymie zmiany, dotyczące nie tylko poruszanych przez nią tematów, ale również sposobu jej uprawiania. Ta przeważnie prywatna i swobodna refleksja ludzi kierowanych naturalną ciekawością i potrzebą badania fundamentalnych zagadnień stopniowo przekształciła się w zwyczajną profesję, uprawianą pod patronatem i nadzorem instytucji, najczęściej państwowych, ocenianą i wynagradzaną niczym praca etatowych urzędników. Choć liczba publikacji filozoficznych stale rośnie, chociaż mnożą się rankingi i listy specjalistycznych czasopism oraz wydawnictw, jakość tej produkcji jest coraz słabsza i z pewnością nie ponadczasowa. Zwykły człowiek, który oczekiwałby przynajmniej prób odpowiedzi na tradycyjne filozoficzne pytania, może poczuć się zawiedziony, a ktoś, kto zna klasyków - znudzony i poirytowany. Jeśli od razu nie spotka się z deklaracją, że tradycyjne pytania są przestarzałe, będzie miał do czynienia albo z ubranymi w uczony żargon banałami, albo mętnymi zaklęciami, albo scjentystyczną paplaniną, małpującą metody i język nauk przyrodniczych lub społecznych. Jeśli dodamy do tego wszechobecne myślenie proceduralne, znajdujące wyraz w tym, że ludzie rozumują i wyrażają się tak, jak sztuczna inteligencja, okaże się, że w tej intrygującej epoce, w której żyjemy, myśl filozoficzna przeżywa głęboki regres. Zebrane w tym tomie teksty są próbą odpowiedzi na pytania o źródła i naturę kryzysu filozofii. Odpowiadając na nie, autor rozważa założenia i wartości leżące u podstaw powszechnie dziś przyjmowanego obrazu świata, technokratyczne i demokratyczne przesądy, których nie tylko nie kwestionuje się, ale zwykle nie dostrzega, a także automatycznie uznawane autorytety, kontrolujące przekaz informacji. Refleksja nad tymi zjawiskami pozwala zrozumieć, dlaczego tak rzadką postawą są dziś w filozofii sokratejska krnąbrność i sceptyczny dystans. Damian Leszczyński - profesor filozofii, publicysta, tłumacz, autor licznych publikacji naukowych z zakresu teorii poznania, filozofii nauki i filozofii polityki, a także esejów i prac popularnonaukowych. Ważniejsze książki: Ciągłość i zerwanie w historii wiedzy (2008), Struktura poznawcza i obraz świata (2010), Realizm i sceptycyzm (2012), Demon zwodziciel (2015), Polityczna eschatologia (2018).
Fenomenolog Roman Ingarden zwrócił uwagę na osobliwy fakt: chociaż istnienie dzieł literackich wydaje się nam naturalne jak powietrze, to zapytani, czym one są, nie potrafimy udzielić trafnej odpowiedzi. Współcześnie w podobnym tonie można zapytać o gry wideo. Czym są i jakie miejsce zajmują w rzeczywistości? Czym różni się gra wideo od dzieła sztuki i tabliczki czekolady? To tylko niektóre z pytań stawianych przez prezentowaną pracę. Zapraszam w podróż po świecie gier wideo w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o ich istotę oraz miejsce w otaczającym nas świecie. Wojciech Sikora "Rozprawa Wojciecha Sikory jest w dużej mierze pionierska na gruncie polskim (). Posiada ona rozliczne walory poznawcze i jest udaną próbą realizacji odważnego, by nie powiedzieć miejscami karkołomnego, zadania, określonego przez przyjęty projekt badawczy. () Autor zaprezentował w swej książce szereg świetnych analiz. Otwierają one interesujące pola badawcze, zachęcają do dalszych poszukiwań, ustalają ważne dla filozoficznej teorii gier wideo fakty". Prof. dr hab. Krzysztof Stachewicz Wojciech Sikora doktor filozofii; doktoryzował się w Instytucie Filozofii Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Publikował m.in. w czasopiśmie "Hybris" oraz "Humanistyka i Przyrodoznawstwo". Centralnym punktem jego zainteresowań badawczych są gry wideo wraz z szeroką gamą związanych z nimi zjawisk.
Religio Medici. Religia lekarza (1642) to najbardziej znane dzieło angielskiego lekarza, filozofującego erudyty i pisarza, sir Thomasa Browne'a, Stanowi ono osobiste wyznanie żywionych przezeń przekonań religijnych, które należy odczytywać w kontekście literackim, teologicznym i filozoficznym.
"Osią Religii lekarza jest egzystencjalny motyw autentyzmu własnych przeżyć religijnych, który decyduje o wyjątkowości dzieła Browne’a; jego twórczość pozostaje bowiem świadectwem czasów – czasów nie tylko politycznego i wojennego zamętu, ale też intelektualnego przesilenia – które sprawiały, że we własnym wnętrzu poszukiwano stałego punktu oparcia. Browne odwołuje się do tradycji hermetycznej, ale zna osiągnięcia najnowszej filozofii, a program nowej filozofii Bacona uznaje za swój własny. Zrywa z kalwińskim fideizmem, lecz wskazuje przy tym na redukcjonizm pełnej racjonalizacji przekonań religijnych. Przekonanie o rozgrywającej się w ludzkim wnętrzu „bitwie pod Lepanto” stawia pod znakiem zapytania inne projekty antropologiczne filozofii brytyjskiej tamtych czasów. Kładły one nacisk czy to na rozumność ludzkiej natury (jak u Locke’a czy lorda Herberta), czy to na możliwość osiągnięcia stałej wewnętrznej dyspozycji emocjonalnej pozwalającej na bezstronną ocenę moralną (w tradycji zmysłu moralnego u Shaftesbury’ego, Francisa Hutchesona czy Adama Smitha), czy też wreszcie na konieczność podporządkowania rozumu i emocji wierze w dogmaty religii objawionej (jak u George’a Berkeleya). Wszystkie takie próby Bowne’owi wydawałyby się skażone jednostronnością. Owo natężone wsłuchiwanie się w głos sumienia uwypukla przy tym motyw bardzo rzadko obecny w ówczesnej brytyjskiej filozofii. Później jeszcze o niepowtarzalności ludzkiej egzystencji napomknie Locke w swych rozważaniach na temat tożsamości osobowej, ale z czasem opisy podmiotowości przyjmą inną, nie tak indywidualistyczną postać: Shaftesbury określi warunki emocjonalnej wewnętrznej harmonii, która jest podstawą poprawnego funkcjonowania zmysłu wewnętrznego (potem nazwanego przez Francisa Hutchesona zmysłem moralnym), Berkeley zaś uzna indywidualną ludzką podmiotowość wprost za coś oczywistego i nie będzie jej głębiej badał, tradycyjnie nadając jej charakter substancjalny. Jednakże te analizy będą już pozbawione egzystencjalnego niepokoju, który tak wyraźnie odczuwał Browne."
Ze Słowa od tłumaczy
Przekład: Justyna Czekajewska (Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu) i Adam Grzeliński (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu). Przekład fragmentów poetyckich: Marcin T. Zdrenka (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu).
To książka o człowieku Zachodu O kimś, kto na przełomie wieków doświadcza pewnego rodzaju znużenia, zmęczenia. Kogo codzienność naznaczona zostaje wszechobecnym zużyciem, brakiem drogowskazów, podważeniem wszelkich dotychczasowych oczywistości To książka o kimś, kto w imię ostatecznie mglistych i nieokreślonych emancypacyjnych projektów opuszcza swój dom, bo - tak mu się przynajmniej wydaje - dawno już przestał być jego domem. To rzecz o tym, że ów człowiek porzuca głębsze myślenie, tak naturalną dla człowieka refleksję, że staje się niezwykle pragmatyczny, doraźny, obojętny na prawdę, że przestaje liczyć się z rzeczywistością i zaczyna tworzyć zupełnie nowe światy, że rozmiłowuje się w nieokreśloności, że zdaje się tylko na swoje rozumienia, że przestaje odczuwać jakąkolwiek powinność
"Rozmyślania" Marka Aureliusza składają się z osobistych zapisków cesarza-filozofa, utrzymywanych w formie medytacji i pisemnych ćwiczeń duchowych. Ich siła wyrazu i głębia spojrzenia przez całe stulecia inspirowały filozofów, pisarzy i zwykłych czytelników do refleksji nad miejscem człowieka w świecie odartym ze złudzeń. "Przeżyj życie najpiękniej, a możność tę znajdziesz w duszy" - pisał cesarz-filozof.Od pierwszego polskiego przekładu "Rozmyślań" upłynęło niemal 100 lat. Najnowsze tłumaczenie podąża skrupulatnie za greckim tekstem oryginału, jednak wiernie oddając jego niuanse, zachowuje literackie walory prozy Aureliusza.
Pisany w czasie I wojny światowej rozrachunek Thomasa Manna z niemiecką kulturą i polityką, ideą postępu, oświeceniem, liberalizmem, własną twórczością oraz bratem Heinrichem. To wielowątkowy traktat o intelektualnej panoramie i duchowym klimacie burzliwej wojennej epoki i źródłach ówczesnej umysłowości, w tym o autorach, którzy wywarli na nią wielki wpływ, jak Schopenhauer, Goethe, Nietzsche, Dostojewski, Tołstoj i Rolland. To także ważny głos w dyskusji o politycznym, kulturowym i cywilizacyjnym miejscu Niemiec w Europie oraz ich burzliwych relacjach z Francją głos, który stał się jednym z fundamentów ruchu konserwatywnej rewolucji.Liberalizm myli się, wierząc, że zdoła oddzielić religię od polityki, bez religii polityka wewnętrzna, to znaczy społeczna, nie jest na dłuższą metę możliwa. Człowiek bowiem jest tak urządzony, że pozbywszy się metafizycznej religii, przenosi religijność do sfery socjalnej, religijnie uświęca życie społeczne, co prowadzi albo do wrogiej kulturze społecznej czułostkowości, albo, jako że nie da się zlikwidować antagonizmu społecznego, a obiecane szczęście jakoś nie chce nadejść, do utrwalenia sporów o dobra materialne albo do rozpaczy.Europejczyk [] pragnie przede wszystkim robić interesy, ale załatwiając swoje interesy, chciałby zrealizować po drugie obyczajną, to znaczy postępowo-humanitarną misję. Oto definicja europejskości, jest ona jednocześnie polityką i cywilizacją. To, ku czemu literat cywilizacyjny pragnie wychować nas, Niemców, jest bezcenną, psychologiczną zdolnością utożsamiania moralności oraz interesu, humanitaryzmu i wyzysku, cnoty i pożytku na tym właśnie polega polityzacja
Tę myśl rozwija ks. Tomasz Bajer w swoim cyklu konferencji dla księży. Rekolekcjonista określa w nich konkretne składniki tożsamości kapłańskiej: więź z Chrystusem, bycie dla Niego i dla ludzi, celebrowanie liturgii Towarzyszami w drodze do jej odkrywania są kapłani z różnych epok i z rozmaitych zakątków świata, których łączy przede wszystkim pasja bycia świadkiem i sługą Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Podczas lektury spotkamy się między innymi z kard. Josephem Ratzinegerem, kard. Georgem Pellem czy bł. Stefanem Wyszyńskim. Spoiwem każdej konferencji jest przypomnienie słowa chcę wypowiadanego podczas święceń diakonatu i prezbiteratu. Lektura książki jest okazją do odnowienia w sobie tego pragnienia, tj. karmienia ludzi głodnych prawdy, miłości, Chrystusa. Możemy Go ofiarować innym, jeśli sami pozwolimy Mu królować w naszych sercach. Jeżeli jedynie Jego będziemy uznawać za Króla, tylko przed Nim będziemy klękać, nigdy nie ulękniemy się zła świata. On z nami jest, działa w nas i przez nas.
Książka, którą trzymają Państwo w ręku, to zbiór tekstów metodologicznych autorstwa polskich naukowców reprezentujących dziedziny zarządzania w kulturze i zarządzania mediami. To pierwsza w Polsce próba zgromadzenia w jednym tomie doświadczeń autorów zajmujących się tą tematyką. Monografia jest poświęcona metodyce badań dotyczących funkcjonowania rynków kultury i medialnych, podmiotów je tworzących, w tym organizacji i publiczności, relacji pomiędzy nimi oraz wielu innych zagadnień z tego zakresu. Przedstawiono w niej różnego rodzaju podejścia badawcze – zarówno ilościowe, jak i jakościowe. Omówiono rozmaite metody i techniki badań, a także zaprezentowano sposoby ich aplikacji w praktyce. Metodologia badań w sektorze kultury i mediów to publikacja dla badaczy oraz praktyków zarządzania – z pewnością będzie dla nich źródłem użytecznej wiedzy. Metodologia badań w sektorze kultury i mediów stanowi ciekawą próbę przybliżenia Czytelnikom różnych metod wykorzystywanych w badaniach branż kultury i mediów. W książce słusznie zastosowano podejście multidyscyplinarne – zamieszczono w niej rozdziały zarówno osadzone w humanistyce, jak i wykorzystujące dorobek nauk ekonomicznych, w tym narzędzia matematyczne. Słuszność owego podejścia wynika z tego, że tak złożone i specyficzne sektory, jakimi są media i kultura, można i należy badać przy wykorzystaniu różnych metod i podejść. Nic dziwnego więc, że w książce znajdziemy opisy metod jakościowych i ilościowych. Nie traktowałbym jednak tej pozycji jako podręcznika lub przeglądu różnych metod, lecz raczej jak wieloautorską monografię naukową. Wynika to z podejścia autorów poszczególnych rozdziałów, ponieważ niemal każdy z nich skupił się na zilustrowaniu opisywanych metod przykładami ze swoich własnych badań. Stanowi to o sile niniejszej publikacji. Z recenzji dra hab. Patryka Gałuszki, prof. UŁ Ewa Kocój – dr hab., prof. UJ, etnografka, antropolożka kulturowa, profesor nadzwyczajna w Instytucie Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesuje się zagadnieniami trudnego dziedzictwa i pamięci kulturowej oraz problematyką mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych w różnych regionów karpackich i bałkańskich. Stypendystka Fundacji im. Lanckorońskich, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Ministerstwa Edukacji Narodowej w Rumunii i CEEPUS. Laureatka Nagrody im. A. Rojszczaka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, nagrody Narodowego Centrum Kultury za najlepszą pracę doktorską z dziedziny nauk o kulturze w latach 2004–2005 w Polsce. Autorka kilku książek oraz licznych artykułów naukowych wydanych w Polsce i za granicą. Członkini Komisji Bałkanistyki PAN o/Poznań, Komisji Etnograficznej PAU o/Kraków, Komisji Zarządzania Kulturą i Mediami PAU oraz Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Współpracuje ze społecznościami lokalnymi w Polsce, realizując projekty badawcze dotyczące dziedzictwa i pamięci miejsca. Marcin Laberschek– doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauk o zarządzaniu. Pracownik Zakładu Badań Filozoficznych nad Kulturą w Instytucie Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor monografii Symboliczne stanowienie władzy w organizacjach (2018).
Rzadko mówimy w Polsce o tym, że surrealizm nie skończył się w dwudziestoleciu, a jego istota jest transoceaniczna. Romantyczno-antykapitalistyczny charakter surrealnego eksperymentu inspirował po wojnie artystów w Kairze, Meksyku, Turcji, Niemczech, Czechosłowacji, na Haiti i Kubie, w Aleppo i Belgradzie, Brazylii, Tajlandii i na Filipinach. Artyści ci – często krytycznie przywołując program André Bretona – nie godzili się z faktem, że surrealizm narodził się w Paryżu – uważając, że nie ma on źródeł (a jeśli nawet ma – to należy je pożreć!). Nowa książka Jakuba Kornhausera, wytrwałego nawigatora tego, co „wymyka się klasyfikacjom”, to nie tylko opowieść o surrealistach rumuńskich – Gellu Naumie i Gherasimie Luce – ale i o niezbyt rozpoznanych w Polsce przypadkach surrealizmów czeskiego i serbskiego, które na neoawangardowym etapie zahaczały o światowy ruch konceptualny, a także o surrealistycznych przesłankach poezji konkretnej i o polskiej, awangardowej Nowej Fali. Być może takie neoawangardowe przebitki sprawią, że będzie w końcu można mówić również o polskim surrealizmie. Prof. dr hab. Joanna Orska Surrealistyczna tragedia daje oczywiście możliwość wyzwolenia – od nawyków i nudy codzienności po lęki kastracyjne i inne traumy zalegające w zakamarkach id. A jednak zmagania z tym, co oferuje „boczny, iluzyjny świat”, pełen fałszywych bytów, tropów i „daremnych ułud”, nie dają ukojenia. Zwalczanie egzystencjalnego lęku konwulsyjnym przerażeniem niesie z sobą ryzyko popadnięcia w otchłanie „niebezpiecznych krajobrazów” niczym w czeluści czyśćcowe (zresztą Breton chętnie podbierze tę wizję myśli chrześcijańskiej w swoich manifestach). Omawiane w niniejszej książce teksty literackie są zapisem zmagań z tym lękiem. Niezależnie od tego, czy weźmiemy do ręki poematy Gellu Nauma z nomadycznymi podmiotami – i nomadycznymi przedmiotami – w rolach głównych, czy prozy Gherasima Luki, który uchyla w nich nieedypalne furtki, powinniśmy przygotować się na niespodzianki, poddać się ryzyku „wykolejenia”. To samo stanie się, gdy zerkniemy na inspirowane surrealizmem lub z surrealizmem dyskutujące prace twórców neoawangardy – tych profesjonalnych lub nieświadomych artystycznej misji (patrz: rozdział o smartach). Podłoża tego lęku, obecne w pracach i manifestach ruchu, wiążą się jednak z niejasnym statusem surrealizmu, w tym surrealizmu rumuńskiego. Bo owszem, można surrealizm zamknąć w kleszcze definicji, skoro sam Breton w Manifeście surrealizmu pozwala sobie na podobną zagrywkę (stąd wiemy przede wszystkim, że surrealizm to rzeczownik rodzaju męskiego). Tylko po co? Jakub Kornhauser – doktor literaturoznawstwa, poeta, tłumacz, eseista, krytyk literacki, edytor. Współzałożyciel i pracownik Ośrodka Badań nad Awangardą przy Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, adiunkt w Instytucie Filologii Romańskiej UJ. Zajmuje się przede wszystkim teorią awangardy i historią ruchów awangardowych, poezją eksperymentalną i współczesną kulturą krajów romańskich oraz Europy Środkowej. Autor trzech monografii naukowych, ostatnio Preteksty, posłowia. Małe kanony literatury światowej (2019), (współ)redaktor kilkunastu innych, ostatnio Polityki/awangardy oraz Najnowsze literatury romańskie. Samotność i wykorzenienie (obie 2021). Zastępca redaktora naczelnego czasopisma naukowego „Romanica Cracoviensia”, redaktor prowadzący serii wydawniczych awangarda/rewizje (Wydawnictwo UJ), Rumunia Dzisiaj (Universitas), wunderkamera (Instytut Mikołowski). Na język polski przekładał książki m.in. Dumitru Crudu, Gherasima Luki, Henriego Michaux, Gellu Nauma, Miroljuba Todorovicia, ostatnio kobalt Claudiu Komartina (2022). Laureat Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej (2016) za tom poematów prozą Drożdżownia, nominowany do tej nagrody również za Dziewięć dni w ścianie (2020). Za książkę z esejami rowerowo-krakowskimi Premie górskie najwyższej kategorii wyróżniony w roku 2021 Nagrodą Znaczenia i nominacją do Nagrody Literackiej Gdynia.
Gilgamesz to najstarsze w świecie literackie dzieło wielkiej miary,a jest zarazem jednym z najdoskonalszych. Szukając jego początków cofamy się o pięć tysięcy lat, w czasy, od których dawniejsze są już tylko pozostałości kultury materialnej znajdowane przez nas w prymitywnych osadach i jaskiniach – pisze w posłowiu do tego arcydzieła tłumacz i edytor tego wydania Robert Stiller. Poemat został odczytany z nielicznych zachowanych kamiennych tablic. Niniejszy przekład jest opracowaniem poetyckim i przekładem z rosyjskiego, angielskiego, niemieckiego, czeskiego, francuskiego i holenderskiego opracowania dokonanego w każdym z przypadków przez najwybitniejszych asyriologów.
Nasze wydanie uzupełniają dodatkowo objaśnienia oraz obszerne posłowie Roberta Stillera. Gilgamesz to w gruncie rzeczy lektura podstawowa, obowiązkowa równie jeśli nie ważniejsza niż „Iliada” czy „Odyseja” Homera, co „Mahabharatha” czy Nowy testament.
Aby przewidzieć przyszłość, należy poznać przeszłość, ponieważ wszystko, co na świecie się dzieje, ma swój odpowiednik w minionych czasach Niccolo Machiavelli Machiavelli został surowo oceniony przez potomnych. Jego Księcia okrzyknięto podręcznikiem dla amoralnych tyranów, ale przecież opisane w nim doktryny nie zostały odkryte przez Machiavellego. On jedynie miał odwagę opisać to, co praktykowali inni, aby rządzić skutecznie i zapewnić przetrwanie państwa. Zasady spisane w Księciu obowiązują zresztą po dziś dzień - tam, gdzie dochodzi do konfliktu moralności i polityki, ta druga święci tryumfy. Historie florenckie są jednym z najważniejszych dzieł Machiavellego, napisanym w latach 1521 - 1525 i zadedykowanym papieżowi Klemensowi VII. W pierwszej księdze renesansowy filozof opisał kluczowe wydarzenia z przeszłości Italii, aby w drugiej skoncentrować się na historii Florencji. Dzieło to charakteryzuje się prostą, logiczną narracją, dzięki której autor skutecznie podtrzymuje zainteresowanie czytelnika. Jest to zresztą nie tylko pozycja historyczna, ale również traktat o polityce, kulturze i społeczeństwie. Machiavelli zawarł w niej najważniejsze refleksje dotyczące konfliktów społecznych i politycznych, oparłszy się na rozważaniach o sytuacji średniowiecznej i renesansowej Florencji. Te przemyślenia dotyczące istoty władzy i tego, jaki jej rodzaj i jakie sprawowanie przyczyni się do wzrostu zamożności i znaczenia państwa, pozostają w zadziwiający sposób aktualne. Także dziś bowiem konflikt polityczny jest grą, której stawkę stanowią wolność, godność, odpowiedzialność, dobrobyt i samostanowienie. I właśnie o tym są Historie florenckie Machiavellego. Czasami trzeba jako dobro oceniać mniejsze zło Niccolo Machiavelli
Wciąż pojawiają się nowe teorie, kto jest wrogiem, a kto sojusznikiem. Stale majdruje się nowe listy podejrzanych i wykonuje dokumenty równie prawdziwe jak doniesienia, że Mojżesz zawarł pakt z kosmitami, Hitler kochał Żydów, Stalin wprowadził w Polsce demokrację, a rządzący mówią prawdę dbając o społeczeństwo. Proceder się nigdy nie skończy. I nie ma powodu, by się skończył. Władcy uzupełnili piąte przykazanie. Empusy i metanoje służb specjalnych rozumieją je tak: "Nie zabijaj niepotrzebnie. Jeżeli jednak musisz zabić - nie wahaj się. Zrób to szybko i nie zostawiaj śladu". Wezwanie do palenia węglem brunatnym w gospodarstwach domowych jest wezwaniem do mordowania ludzi...
Głupota to słowo posiadające w języku polskim 283 synonimy występujące w co najmniej 28 różnych grupach znaczeniowych.W Szkicach zostały opisane wyłącznie "przypadki zawinione" wynikające z gnuśności, ewentualnie etycznej niegodziwości określonych osób, a nie przypadki, na które ktoś nie mógł mieć żadnego wpływu. Autorzy opisują swoje własne doświadczenia związane z głupotą i głupcami w myśl przekonania, że każda próba mająca na celu "policzenie" i "ponazywanie" głupoty jest warta zachodu.Trzej wybitni profesorowie i myśliciele: M. Heller, J. Stelmach i B. Brożek po świetnie przyjętym Sporze o rozumienie (CCPress 2019) ponownie zdecydowali się na współpracę. Ich "Szkice z filozofii głupoty" to wyjątkowy, wyrafinowany intelektualnie, ale także zabawny zbiór traktatów, anegdot, czy - jak wolą Autorzy - szkiców, swoisty "strumień świadomości" trzech uczonych.Bartosz Brożek - filozof, kognitywista i prawnik, profesor nauk prawnych, pracownik Katedry Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.Michał Heller - teolog, profesor nauk teologicznych specjalizujący się w filozofii przyrody, fizyce, kosmologii relatywistycznej oraz relacji nauka-wiara. Pierwszy polski laureat Nagrody Templetona.Jerzy Stelmach - teoretyk i filozof prawa, profesor nauk prawnych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, radca prawny.
45,000 years ago, rare and precious statues of faceless women with hourglass figures, sturdy hips and generous breasts surfaced across Europe. Spanning thousands of years and nurturing many a fantasy, they are known as the prehistoric Venus figurines. But what were the women who inspired these artefacts really like?
For 150 years researchers offered no archaeological insights into the daily lives of prehistoric women and underestimated their role in society. In fact, these women became imprisoned by clichés. Prehistoric man hunted, went on adventures, invented, created and drew, whereas the role of prehistoric women was limited to educating children and carrying out domestic chores. That’s all there was to say about it, or almost.
Over the past fifteen years a new generation of researchers – many of whom are women – have shaken up this model. By establishing groundbreaking analysis protocols and defining new excavation methods, these scientists are finally able to make the invisible visible. It is thanks to their tenacity that the essential and even prestigious role of prehistoric women is emerging. For the first time ever these ancient women are being resurrected before our very eyes, shedding light on a new theory of our origins!
'Seek[s] to debunk the simplistic division of roles by highlighting advances in the study of bones, graves, art. And ethnography often ignored in the public sphere' The Guardian
To człowiek podzielił świat, więc może nadeszła pora, by znów go zjednoczył. W głębi serca nosimy przecież wszyscy (a na pewno przeważająca większość z nas) te same pragnienia. Są nimi miłość, zdrowie, szczęście, poczucie bezpieczeństwa. Niestety, świat, o którym marzymy, jest często sprzeczny ze światem, który dostrzegamy na zewnątrz. Czy nadzieja na lepsze jutro wystarczy, by zmieniło się nasze życie? Jesteśmy przekonani, iż znamy siebie jak nikt inny i wiemy, co jest dla nas najlepsze. Ja również tkwiłam w takiej wierze. Ale prawda o sobie samym nie zawsze jest wygodna, nie zawsze widoczna, choć w końcu można ją rozpoznać. Ona zawsze zwycięża. Zawsze była, jest i będzie. Zapraszam Cię w podróż do swego wnętrza, podczas której poprzez zwykłe słowa możesz poczuć, jak trzymamy się za dłonie. Być może przez jedną krótką chwilę, a być może już na zawsze Może też uznasz, że znajdziesz w niej drogowskaz dla siebie. Mam nadzieję, że lektura tej książki pomoże Ci wyzwolić drzemiącą w Tobie siłę, prowadząc do źródła jedności, miłości i równowagi.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?