Sięgając do pokładów swej fotograficznej pamięci Autor buduje bez nostalgicznej ckliwości prozopograficzny portret zbiorowy Czortkowa, ludzi, miejsc i świata bezpowrotnie utraconego, Atlantydy zalanej przez dziejowy potop. Nadaje tej jak sam pisze kresowej dziurze barwę, smak i zapach. Małą anegdotą opowiada o wielkich sprawach, o wspólnym życiu czortkowskich Polaków, Żydów i Ukraińców. bo anegdota daje niekiedy większą wiedzę niż długi artykuł o np. przysłowiowej galicyjskiej biedzie i zacofaniu. Powołanie wiejskiego rekruta do wojska niebotycznie zwiększa jego status w jego własnych oczach, bo oto on, na co dzień chodzący boso, teraz dumnie paraduje w wyglancowanych żołnierskich butachSpostrzeżenia nastolatka siłą rzeczy nie były jeszcze skażone żadnym szaleństwem XX wieku, czy to powszechną wówczas pośród międzywojennej akademickiej młodzieży ideologią endecji czy przeciwnie, ideologią marksistowską.Pamiętnik kończy się beztroskim akordem Autor jako ułan kawalerzysta w dzień Wojska Polskiego 15 sierpnia 1939 r. wygrywa gonitwę na zawodach jeździeckich w Trembowli. Patriotyczne święto, owacje towarzystwa, lśniące konie, szable, lampasy były już tylko zabawą na Titanicu, którego pasażerowie jeszcze nawet nie wiedzą, że zaraz najadą na górę lodową.
Nowy przekład jednej z najsłynniejszej książek XX wieku, określanej czasem jako „biblia latynoamerykańskiej lewicy”. „Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej” uczyniły swojego autora, Eduarda Galeana, klasykiem jeszcze za życia. Powstała w latach siedemdziesiątych opowieść o historii kontynentu od czasów odkrycia Kolumba aż po współczesność była jedną z pierwszych książek z dziedziny ekonomii politycznej, która została napisana z perspektywy wykluczonych i przegranych, tym samym zapoczątkowując popularny obecnie nurt „ludowej historii”, gdzie punktem wyjścia jest przeciętny obywatel, a nie wielkie procesy i epokowe zdarzenia. Sam Galeano podkreślał, że chciał napisać książkę poświęconą politycznym dziejom Ameryki Południowej, którą czytałoby się jak „opowieść o piratach” czy nawet „historię miłosną” – faktycznie jego twórczość łącząca elementy fikcji, reportażu i eseju polityczno-filozoficznego stała się synonimem przekraczania klasycznych gatunków literackich, stanowiąc punkt odniesienia dla wielu pokoleń pisarzy. Tym bardziej, że pochodzący z Urugwaju dziennikarz w prekursorki sposób ukazał zależność rodzimych peryferii od centrum gospodarki kapitalistycznej, czyli Stanów Zjednoczonych. „Pisząc »Otwarte żyły...« – mówił Galeano kilka lat po napisaniu książki – starałem się zrozumieć, dlaczego mamy tak bardzo pod górkę. Z winy Boga czy gwiazd? Ta książka jest rezultatem wieloletniego i żywego doświadczenia. Przemierzyłem długą drogę, rozmawiałem z mnóstwem ludzi. I dużo czytałem. Książki pełne pasji i książki straszne. „Otwarte żyły…” miały połączyć to, co inni rozdzielają. Historia wzlotu Europy i Stanów Zjednoczonych jest zarazem historią upokorzenia Ameryki Łacińskiej”. Nowe wydanie tej wciąż aktualnej w swojej wymowie książki zostało opatrzone znakomitym posłowiem Artura Domosławskiego, który konkluduje: „Żyły Ameryki Łacińskiej pozostają otwarte. Zmieniają się formy eksploatacji, narzędzia wyzysku, przepisy administracyjne i reguły prawa. Ale – jak w pierwszych słowach tej książki – niektóre kraje nadal specjalizują się w wygrywaniu, a inne w przegrywaniu.To zaś, co zmienia się dziś na lepsze, jest między innymi skutkiem uświadomienia sobie tej sytuacji przez mieszkańców regionu i pewnych liderów; skutkiem zmiany myślenia, do jakiej książka Galeana przyczyniła się w ostatnim półwieczu jak mało które dzieło latynoamerykańskiej kultury”.Wydać Eduarda Galeano ta opublikować wroga: wroga zakłamania, obojętności, a przede wszystkim zapomnienia. Dzięki niemu nasze zbrodnie zostaną zapamiętane. Jego wrażliwość jest miażdżąca, jego prawdomówność – wściekła.John Berger„Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej” to książka sprzed pół wieku. Wtedy była szeroko czytana, zwłaszcza, rzecz jasna, w Ameryce Łacińskiej. Dziś czyta się ją już jak klasykę. W swego rodzaju posłowiu Artur Domosławski zreferował ewolucję stosunku autora do własnego dzieła. Warto je przeczytać – nie po to, by polemizować z autorem po pół wieku, ale by poznać typ myślenia, zobaczyć co wpływało na licznych czytelników, zadać pytanie o stopień zmiany opisanych realiów. Dla mnie lektura stanowi nawet pewne wyzwanie osobiste – bowiem swego czasu dużo pracowałem nad Ameryką Łacińską i do dziś nie mam wątpliwości, że Rewolucja Kubańska oraz Narodowa Rewolucja Boliwijska (dwie, o których napisałem książki) zasadnie podniosły kwestię wyzysku tych krajów przez obcych i dla obcych.prof. Marcin Kula, „Kultura Liberalna”
Stając na wysokości swego powołania autor biografii Władysława Andersa napotyka na niejedną przeszkodę. Jest zobowiązany trafnie rozpoznać działalność generała, oddzielając prawdę od mitów oplatających jego osobę. Mając prawo pozostać z uznaniem dla decyzji, które podejmował nie może ich oceniać, a zrozumieć i wyjaśnić motywy, jakimi się kierował. Nie mając wyboru musi dostrzec w Andersie nie tylko dowódcę, ale i polityka, skazywanego na poszukiwanie rozwiązań, jeśli nie najlepszych, takie nie zawsze były możliwe, to ocalających wartości uznane przezeń za niezbywalne. Książka Pawła Ziętary spełnia wszystkie te wymogi. Jest świetnie napisaną, udokumentowaną zgodnie z zasadami sztuki opowieścią o newralgicznym fragmencie biografii generała Andersa. Czasach, w których splatają się najważniejsze wyzwania, jakim musiał sprostać, chcąc pozostać wierny powinnościom nakładanym przez historię.Prof. Rafał Habielski, Uniwersytet Warszawski Generał Władysław Anders, jedna z najważniejszych postaci polskiej 20-wiecznej historii, nie doczekał się jak dotąd pełnej biografii. Okres emigracyjny, wydaje się szczególnie zaniedbany. Książka Pawła Ziętary to pierwszy krok w kierunku wypełnienia tej luki. Napisana z pasją, pieczołowicie rekonstruuje działania, wypowiedzi i przemyślenia generała z okresu włoskiego, kiedy jeszcze dowodzi II Korpusem, ale też kiedy, podobnie jak i wielu jego podkomendnych, z uchodźcy wojennego walczącego o powrót do ojczyzny, przeistacza się w emigranta. Znakomity styl sprawia, że jest to wciągająca lektura, a klarowna argumentacja i bogata dokumentacja dają pewność obcowania z historiografią najwyższej próby.dr hab. Sławomir Łukasiewicz, prof. KUL
Poruszająca książka lekarza i pioniera medycyny holistycznej, który pokazuje, jak ogromną rolę w procesie zdrowienia odgrywają emocje, relacje i nastawienie pacjenta.
Na podstawie autentycznych historii swoich pacjentów autor udowadnia, że nadzieja, miłość i wewnętrzna siła mogą wspierać leczenie i prowadzić do głębokiej przemiany.
To inspirująca lektura, która zmienia sposób patrzenia na zdrowie i chorobę.
Książka od lat pozostaje światowym bestsellerem i cieszy się niesłabnącą popularnością wśród czytelników.
"Moja Anna. Wspomnienia przyjaciółki Anny German" to druga książka Adriany Polak poświęcona tej wybitnej piosenkarce. Wśród wspomnień o niezwykle utalentowanej artystce pojawiają się tu także opowieści o Annie German jako żonie, matce i serdecznej przyjaciółce - kobiecie, która, podobnie jak miliony innych ludzi, miała swoje słabości i sekrety oraz przeżywała lęki.Anna kochała rodzinę, róże i życie, lubiła się śmiać i tańczyć. Los jednak nie był dla niej łaskawy. Już w dzieciństwie musiała zmierzyć się z wieloma trudnymi doświadczeniami, a później przeżyła poważny wypadek we Włoszech. Kiedy zaatakowała ją choroba, cierpiała, dręczona atakami bólu. Dopadały ją rozpacz i ogromny lęk.Autorka książki często odwiedzała swoją przyjaciółkę w jej domu. Były to chwile przepełnione emocjami, które jeszcze bardziej je do siebie zbliżyły. Nie wszystkie z tych wydarzeń zostały pokazane w serialu o Annie German, choć stanowiły ważną część jej życia.To między innymi z tego powodu Adriana Polak postanowiła napisać kolejną książkę o Annie German, z którą spotykała się nie tylko w warszawskich kawiarniach i parkach czy na koncertach w Polsce, Moskwie i Soczi, lecz także prywatnie - w jej mieszkaniu.Niewiele osób miało zaszczyt poznać jej piękno, dobroć i siłę - zarówno w chwilach szczęścia, jak i wtedy, gdy cierpiała.Kiedyś Ania powiedziała mi, że po każdej stracie bliskiej osoby przychodzi dzień, w którym łzy wysychają, ból w sercu ustępuje, lecz wspomnień nikt i nic nie jest w stanie wymazać z pamięci i serca. To prawda. Ból minął, łzy wyschły, ale wspomnienia o Ani pozostały. Pielęgnuję je i nie pozwolę im odejść.Napisałam o niej dziesiątki artykułów wspomnieniowych, aby pamięć o niej trwała. Wydałam książkę "Człowieczy los. Wspomnienia o Annie German". Odwiedzam jej grób na cmentarzu ewangelickim w Warszawie, zapalam znicz i kładę na nagrobku świeżą różę - ulubiony kwiat Anny.Los zesłał mi ją i podarował jej przyjaźń. Mnie - o wiele młodszej, młodej wówczas dziewczynie - którą z uśmiechem przytuliła do serca Chciałam zrozumieć, dlaczego uznała mnie za osobę sobie bliską. Gdy ją o to pytałam, odpowiadała tajemniczo, że na odpowiedź przyjdzie czas. Niestety, nie zdążyła mi jej udzielićAdriana Polak - dziennikarka. Pracowała w magazynach, czasopismach i gazetach, takich jak "Synkopa", "Panorama" i "Fakty i Mity". Przeprowadzała wywiady ze znanymi postaciami ze sceny muzycznej, telewizji i wielu innych środowisk. Nadal pozostaje aktywna zawodowo."Moja Anna. Wspomnienia przyjaciółki Anny German" to jej druga książka. Pierwsza - "Człowieczy los. Wspomnienia o Annie German" - ukazała się w 2000 roku.
Każdemu - nieważne, w jakim jest wieku i co przeżył, czy jest z małej wioski, czy z metropolii - może się coś udać. Życie potrafi zaskakiwać w najbardziej fantastyczny sposóbDużo myślałem, co ewentualnie napisać w tym opisie biograficznym, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Jedyne, co mogę powiedzieć, to że zwiedziłem kawał świata i jeszcze mi za to płacili. Myślę, że niewielu ma takie szczęście. Natomiast ta książka jest ukoronowaniem wszystkich tych wyjazdów. Już nie zamierzam więcej wyjeżdżać no chyba że do Gujany.
Historia Macieja Kozłowskiego – historyka, dziennikarza, publicysty, działacza opozycji w okresie PRL i dyplomaty – to dowód, że mosty buduje się z działania, odwagi i empatii. Miał dwadzieścia lat, kiedy zdobywał najwyższe szczyty świata i pracował jako górnik na Spitsbergenie. Miał dwadzieścia trzy lata, kiedy zdecydował się przemycać do PRL-u książki wydawane poza cenzurą na Zachodzie. Miał 25 lat został skazany za to na 4,5 roku więzienia. I miał pięćdziesiątkę, kiedy został dyplomatą MSZ wolnej Polski.A zatem: od przerzutu „Kultury” przez „żelazną kurtynę” i „proces taterników”, przez dyplomację w USA i Izraelu, po batalię o prawdę w lustracyjnych sądach – efektem jest intrygujący reportaż z pierwszej linii polskich i światowych przemian.Ta opowieść to ważne spotkania (Giedroyć, Turowicz, Karski, Kazik „Ratajzer” Rotem), burzliwe przygody ambitnego alpinisty, przemytnika wolnych książek i więźnia politycznego oraz przenikliwe analizy współczesności (choćby o Bliskim Wschodzie i populizmie XXI wieku). Do tego rozdział o… futbolu w Krakowie, odsłaniający wielokulturowe korzenie polskiego sportu, ale i stadionowy hejt.To także podręcznik odporności: jak bronić wspólnoty przed językiem nienawiści, jak łączyć wartości z pragmatyzmem, jak korzystać z siły Unii Europejskiej. A przy tym – piękna gawęda o miłości, rodzinie i przyjaźniach, które niosą przez epoki.Dla kogo?Dla tych, którzy chcą rozumieć, a nie tylko reagować. Maciek Kozłowski – człowiek wolności i budowania mostów. Jego biografia – od „Kultury” po Tel Awiw i Gazę – tłumaczy teraźniejszość. Mówi o tym, jak nie palić świata. Jest szczepionką na populizm.
Tak wiele kobiet żyje dziś w poczuciu, że robi za mało. Że powinny bardziej się starać, rzadziej się męczyć i częściej dawać radę. Właśnie dlatego napisałam tę książkę. Bo mam dość udawania, że macierzyństwo wygląda tak, jak pokazują je media społecznościowe. To nie jest książka o idealnym macierzyństwie. To książka o prawdziwym życiu. O presji, samotności, miłości, zmęczeniu i o kobietach, które próbują odnaleźć siebie pośród wygórowanych oczekiwań. Jeśli choć jedna mama po lekturze poczuje ulgę i pomyśli: czyli ze mną jednak wszystko jest w porządku, to znaczy, że warto było napisać tę książkę. Pola Wiśniewska autorka.
Niecenzurowana opowieść o bogactwie polskiego Kościoła.
Wyłudzanie pieniędzy, żerowanie na wdowim groszu, kreatywna księgowość, podatkowe fikołki, a w tle sprawy, w których stawką bywa ludzkie życie – z tych relacji wyłania się obraz instytucji, dla której najświętszym sakramentem okazują się pieniądze.
Ponad setka informatorów – byli i obecni księża, kurialiści, prokuratorzy i policjanci – rozbiera kościelny system finansów na części pierwsze. Artur Nowak dociera do szarej strefy działania polskich parafii i zgromadzeń zakonnych: opisuje mechanizmy przekrętów, cenniki za posługi, obieg gotówki, układy i przywileje, a także bezwstydne bogactwo biskupów. Tu nie ma świętości, której nie dałoby się przeliczyć na wpływ – nawet pogrzeby stają się okazją do handlu poczuciem winy i rozpaczą.
Na czym Kościół zarabia najwięcej? Jakie interesy robi na tak zwanych cudach? Jakie pieniądze każdego dnia krążą w religijnym krwiobiegu bez faktur, bez podatku, bez świadków?
Artur Nowak (ur. 1974) – adwokat, publicysta i pisarz, m.in. współautor wraz z profesorem Stanisławem Obirkiem bestsellerowych reportaży: „Babilon. Kryminalna historia Kościoła”, „Gomora. Władza, strach i pieniądze w polskim Kościele”, „Skandaliści w sutannach”, „Antysemickie chrześcijaństwo” oraz „Gehenna. Kościelna okupacja Polski”. Z filozofem Ireneuszem Ziemińskim opublikował książkę „Chrześcijaństwo. Amoralna religia”, z filozofem Tadeuszem Bartosiem „Bóg odszedł z poczuciem winy” , a z Arkadiuszem Stempinem – „Imperium grzechu. Kronika zbrodni Kościoła”. Napisał też „Kroniki opętanej” – powieść, w której przedstawił opartą na faktach historię nastolatki molestowanej przez egzorcystów. Jest również autorem reportażu „Adwokaci. Zraniony zapał”. Współautor podcastu „Kryminalna historia Kościoła”, nagrodzonego Bestsellerem Empiku za 2022 rok. Kolejny sezon tego podcastu otrzymał w roku 2023 nagrodę Best Audio. Od 2021 roku na kanale Sekielski Brothers Studio prowadzi autorski podcast „Wysłuchanie”.
Na plaży życie i śmierć dzielą sekundy.Tonący szamocze się, rozchlapuje wodę, ale nie wydaje z siebie dźwięku. Nie może nabrać tchu, traci przytomność i znika pod taflą. Często inni kąpiący się w ogóle nie zauważają, co się dzieje. Jedyną osobą, która potrafi dostrzec zagrożenie i zareagować, jest ratownik.Jakub Wojas pracował nad Bałtykiem, na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, w południowej Anglii, na greckiej wyspie Lesbos. Opowiada o tym, jak wygląda walka o życie w zimnych wodach oceanu i we wzburzonym morzu, a także czym różni się praca ratownika w poszczególnych krajach. Wspomina mordercze treningi i egzaminy w jednej z najlepszych morskich organizacji ratowniczych na świecie. Opisuje niezwykłą więź, jaka łączy osoby czuwające nad bezpieczeństwem plażowiczów.To książka pełna skrajnych emocji. Raz wstrzymujemy oddech, jakbyśmy sami zanurzali się pod wodą, raz z ulgą wypuszczamy powietrze, śmiejąc się z zabawnej i niegroźnej przygody. I chociaż wiele fragmentów czyta się jak powieść akcji, to wszystko wydarzyło się naprawdę.Trzymając styropianowy kubek herbaty, próbuję opanować trzęsące się ze zdenerwowania dłonie. To uczucie, gdy straciłem ich z oczu i myślałem, że nie zdążyłem, było przerażające, mimo że trwało zaledwie kilka sekund. Biorę łyk, gorąca herbata parzy usta. Co by było, gdybym dostrzegł ich nieco później? Albo gdybym płynął minimalnie wolniej? Uświadamiam sobie, jak niewiele brakowało, by ten chłopak zszedł pod wodę. Jakieś kilkanaście sekund i nie wróciłby już do domu. - fragment książki.
Malta: wyspa o powierzchni Krakowa, na której przez trzysta dni w roku świeci słońce.Jest na niej jeden niewielki las i ani jednej rzeki. Nie można za to narzekać na brak kwiatów i kotów - i jedne, i drugie na tej wyspie się kocha. No i jedzenie! Malta to spotkanie różnorodnych smaków: włoskich i arabskich, sycylijskich i brytyjskich. Najlepiej zwiedzać ją na piechotę - tylko w ten sposób można doświadczyć w pełni cudowności wyspy.Chciałbym oprowadzić was po Malcie wybranymi przeze mnie trasami. To będzie takie niespieszne wędrowanie, połączone z kontemplacją i refleksją nad upływającym czasem, bo Malta to miejsce, gdzie ciągle czuje się przemijanie, historię, gdzie przeszłość i teraźniejszość mieszają się ze sobą na każdym kroku. Będzie mniej muzeów, a więcej wsi i miasteczek, rybackich przystani, małych kafejek i restauracyjek, będzie więcej życia. Oddalimy się na trochę od kłopotów i złego świata, zanurzymy w cień uliczek i skwerów. Nasza wycieczka to będzie wielka maltańska włóczęga.
JESPER JUUL (1948-2019) już w wieku piętnastu lat opuścił dom rodzinny, zaciągnął się do pracy na statku i rozpoczął samodzielne życie. O tym, że zostanie pedagogiem i terapeutą zadecydował rzut monetą. Na szali znajdował się także zawód leśnika. Zdobywając kolejne doświadczenia w pracy z młodzieżą i dorosłymi, zbudował swoje oryginalne spojrzenie na relacje rodzinne, które okazało się tak inspirujące dla wielu ludzi.Od najmłodszych był lat samowystarczalny i zbuntowany, lubił chadzać własnymi ścieżkami, co znalazło odbicie w jego filozofii wychowania. Jego życie było wypełnione aktywnością i pracą niemal do samego końca, mimo że zamiast wymarzonego odpoczynku pod koniec przyszła ciężka choroba. Pozostawił po sobie wartości i idee, które wciąż mają moc pomagania ludziom na całym świecie.
JERZY RUDNICKI pseud. Druciarz (11.07.1931-12.02.1988) - polski alpinista i taternik, były prezes Klubu wysokogórskiego w Katowicach, instruktor i kierownik obozów taternickich, z zawodu inżynier mechanik pracujący w Hucie Łaziska w Łaziskach Górnych.
Okres największej aktywności taternickiej Rudnickiego przypadł na lata 1950-1965. W Tatrach odkrywał nowe drogi taternickie (np. na wschodniej ścianie Młynarczyka w 1960 r.), współuczestniczył w pierwszych zimowych przejściach najtrudniejszych tatrzańskich dróg (m.in. Jaworowe Turnie, Wielka Teriańska Turnia Grani Hrubego). W 1956 r. jako pierwszy Polak wszedł na Elbrus. Wspinał się również w Alpach. Latem 1958 r. podczas pobytu w Alpach Delfinackich przeszedł nadzwyczaj trudną południową ścianę La Meije oraz południową ścianę Aiguille Dibona (obie z Jackiem Machem), a także wszedł granią Coste Rouge na Ailefroide Occidentale (3953 m n.p.m.), najwyższy punkt Ailefroide (z J. Machem, Maciejem Bernadtem i Krzysztofem Filasiewiczem.
Jerzy Rudnicki przeszedł do historii polskiego taternictwa również dlatego, że był bohaterem wielu nieprawdopodobnych opowieści i wspomnień. Cechował go indywidualizm i specyficzny tryb życia. Sprzęt turystyczny, ubranie, zdezelowany motocykl a nawet własną sztuczną szczękę naprawiał drutem - co dało początek jego przezwisku. Nie stronił od alkoholu, nie dbał o konwenanse i higienę, żył według własnych zasad i reguł.
Elwiro Michał Andriolli (1836-93). Najwybitniejszy ilustrator drugiej połowy XIX wieku na ziemiach polskich, twórca niezapominanych prac do Marii A. Malczewskiego, Pana Tadeusza A. Mickiewicza, Meira Ezofowicza E. Orzeszkowej, Romea i Julii W. Szekspira, Ostatniego Mohikanina J.F. Coopera, setek prac do ówczesnych czasopism ilustrowanych. Urodzony w epoce odchodzącego w niepamięć romantyzmu, przez całe życie karmił się jego ułudami, a przy tym był jednym z nielicznych artystów, którzy jeszcze za życia zdobyli sławę i na ówczesnych ziemiach polskich wcale nie było oczywiste także pieniądze. Urodzony w Wilnie syn Włocha, patriota, powstaniec styczniowy, przedsiębiorca, malarz, rysownik, ilustrator książek i czasopism. Włoch? Polak? Litwin? Artysta, który marzył o pozostawieniu po sobie wielkich dzieł sztuki, a jak na ironię przeszedł do historii za pracę, którą sam uważał za nieudaną: ilustracje do Pana Tadeusza. Kim był ten człowiek, pełen niepospolitej energii i woli tworzenia? Na to pytanie próbuję odpowiedzieć w tej książce.
Al-Andalus to jednocześnie koniec i początek Hiszpanii. Najgorętszy region Półwyspu Iberyjskiego, gdzie w cieniu drzew oliwnych, w zapachu cytrusów i w rytmie flamenco splatają się wpływy arabskie i europejskie.Siedemnaście reporterskich historii prowadzi nas przez region widziany od środka: zaglądamy do domów wykutych w skałach, degustujemy wina z Malagi, idziemy krok w krok za procesją świętych figur, by zboczyć nalokalną fiestę, a potem trafić do miasta, które było kiedyś "Hollywood Europy". Są też na tej trasie miejsca ukryte w cieniu: wiec ultraprawicowej partii VOX, ulice jednej z najbiedniejszych dzielnic Sewilli czy zakład grabarza zajmującego się pochówkiem imigrantów, którzy dotarli do Hiszpanii nielegalnie, pokazują złożoność andaluzyjskiej rzeczywistości.Agnieszka Zielińska przedstawia Andaluzję pełną kontrastów - miejsce, gdzie różnorodność nie dzieli, lecz buduje, a prażące słońce odbija się od śnieżnych górskich szczytów. To opowieść o ludziach żyjących na styku kultur, codziennie odnajdujących się w rzeczywistości utkanej z pozornych sprzeczności.Dla wielu Andaluzja to kraina słońca, spektakularnych krajobrazów i setek kilometrów wybrzeża. Mieszkańcy innych regionów Hiszpanii często zarzucają Andaluzyjczykom przesadne zamiłowanie do fiesty i sjesty. Inni kpią z ich szybkiego i niedbałego sposobu mówienia. A dla mnie Andaluzyjczycy to ludzie otwarci, tolerancyjni i niezwykle rodzinni, którzy mimo upływu czasu pozostają wierni tradycjom pielęgnowanym od setek lat.Autorka
Poznaj człowieka, który zmienił sposób, w jaki świat postrzega elegancję.Jego nazwisko stało się synonimem luksusu, elegancji i ponadczasowego stylu. Ubrania sygnowane marką Armani noszą gwiazdy Hollywood, członkowie rodzin królewskich i ludzie sukcesu na całym świecie. Ale kim naprawdę jest człowiek, który stworzył jedną z najpotężniejszych marek w historii mody?Renata Molho zabiera czytelników za kulisy świata, do którego dostęp mają nieliczni. Odkrywa historię chłopca z włoskiej prowincji, który dzięki talentowi, odwadze i bezkompromisowej wizji zbudował globalne imperium. To opowieść o pasji, ambicji, spektakularnych sukcesach i cenie, jaką płaci się za perfekcję.Być jak Armani to nie tylko biografia jednego z najwybitniejszych projektantów naszych czasów. To fascynująca podróż przez świat wielkiej mody, biznesu i sławy - pełna nieznanych faktów, niezwykłych anegdot oraz historii, które wydarzyły się daleko od błysku fleszy.
Dora Maar jest utalentowaną fotografką, malarką i poetką, gdy poznaje Pabla Picassa - jednego z największych artystów XX wieku. Fascynacja szybko przeradza się w namiętny romans, który otwiera przed nią nowe możliwości twórcze, ale jednocześnie staje się źródłem bólu i wyrzeczeń.W cieniu wojny i okupacji Francji Dora coraz mocniej wikła się w relację z człowiekiem, który inspiruje ją i niszczy zarazem. Zmuszona do akceptowania jego zdrad, kaprysów i narastającej agresji, stopniowo traci samą siebie.To poruszająca opowieść o wielkiej namiętności, sztuce i cenie, jaką płaci się za bycie muzą geniusza. Louisa Treger w swojej powieści przywraca głos niezwykłej kobiecie, która przez lata pozostawała jedynie przypisem do życia i twórczości Picassa.
Malarz, legionista, lotnik, reżyser, pierwszy rektor ASP, potomek Piastów i człowiek, który potrafił zamienić mały Kazimierz nad Wisłą w jedną z najważniejszych kolonii artystycznych Europy. Tadeusz Pruszkowski był postacią tak barwną, że historia - nie wiedząc, w której szufladce przechowywać pamięć o nim - skazała go na zapomnienie.Najlepiej opłacany portrecista dwudziestolecia międzywojennego: malował Piłsudskiego, Mościckiego i elity II Rzeczpospolitej. Jako pedagog z powołania ukształtował całe pokolenia twórców - spod jego skrzydeł wyszli Wojciech Fangor, Teresa Roszkowska, Roman Kramsztyk czy Aleksander Ford. Własnym samolotem przekraczał granice państw, z Bractwem św. Łukasza wskrzesił ideę kolektywnego malowania wielkoformatowych płócien, nakręcił pierwszy polski western w klimacie groteski. Żył z rozmachem, lecz zginął zamordowany przez gestapo.Anna Litwinek podążyła śladami Pruszkowskiego, by przywrócić należne mu miejsce w historii. I dobitnie pokazuje, że był postacią wymykającą się jednoznacznym definicjom i kategoriom. Że stwarzał przestrzeń dla wspólnoty, udowadniał, że możliwe są pogodzenie buntu i tradycji, postępu i szacunku dla przeszłości - nie będzie więc lepszego momentu, by wsłuchać się w jego biografię.+++Mój ojciec Stefan stawiał swojego stryja Tadeusza Pruszkowskiego za wzór spójności życia, pasji i etyki. W książce Anny Rudnickiej-Litwinek Prusz jest człowiekiem renesansu w nowoczesnym wydaniu. Czytając, ulegamy czarowi jego osobowości - był człowiekiem, który z najwyższą powagą potrafił oddawać się swojemu malarstwu, by chwilę później bawić się, żartować i cieszyć życiem w Kazimierzu. Między słowami wybrzmiewa jego credo - niepokorna wolność i twórcza witalność.Krzysztof Pruszkowski - urodzony w willi Pracownia Tadeusza Pruszkowskiego w Kazimierzu Dolnym, architekt, urbanista, artysta sztuk wizualnych, twórca autorskiej techniki FotosyntezyOd lat regularnie przystaję przed kamienicą na ulicy Lwowskiej, gdzie mieszkał i malował Tadeusz Pruszkowski, a jednym z piękniejszych przeżyć była dla mnie niedawna wizyta w domu artysty w Kazimierzu Dolnym i widok z okna jego pracowni - na zakole Wisły i na księżyc wschodzący nad miasteczkiem. W galerii fascynujących postaci dwudziestolecia Prusz zajmuje ważne miejsce. Aż pozazdrościłam Annie Rudnickiej-Litwinek pracy nad jego biografią. Książka jest świetna: pełna faktów z życia Grubasa, wielowątkowa, z szeroko zarysowanym tłem i z emocjami autorki, które w pełni podzielam.Małgorzata Czyńska
"Rzeźpospolita to zapis opowieści ludzi tworzących polską scenę metalową w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia. Ich losy, nawet za cenę upiększeń, przez lata tworzyły nową legendę. Ostatnia dekada poprzedniego stulecia to czas niekończących się zmian i rozwoju muzycznego w Polsce. Jest to okres szczególnie ważny dla sceny metalowej w naszym kraju, bo okres pionierski - to właśnie w tamtych latach zaczął rodzić się rynek sensu stricto z pierwszymi profesjonalnymi studiami nagrań, wytwórniami, oficjalną dystrybucją, raczkującymi trasami koncertowymi, czyli wszystkim tym, co oczywiste dla innych gatunków muzycznych, a dotąd nieistniejące w naszym metalu. O tym i wielu innych sprawach rozmawiałem z bohaterami tamtej epoki. To nie jest publikacja wyłącznie dla tych, który ocaleli z rzezi muzycznej zafundowanej przez wtedy młodych gniewnych, a dzisiaj ludzi około pięćdziesiątki.To lektura napisana przez fana dla fanów". - Piotr Dorosiński
„Kocham cię” – dwa słowa, które mają dawać poczucie bezpieczeństwa. Jednak czasem są po prostu kłamstwem, początkiem manipulacji i precyzyjnie zaplanowanego oszustwa.
Te historie zaczynają się tam, gdzie wiele osób było choć raz – od wiadomości, która przyszła niespodziewanie. Ktoś napisał pierwszy. Ktoś był czuły, uważny, obecny. Słuchał. Rozumiał. Mówił o tym, czego nam brakowało. I sprawił, że po raz pierwszy od dawna pojawiła się nadzieja, że to może być „to”.
Klaudia Ziółkowska oddaje głos kobietom i mężczyznom, którzy zaufali – nie dlatego, że byli naiwni, ale dlatego, że byli spragnieni bliskości, zmęczeni samotnością, po przejściach, po rozwodach, po latach bycia „tą silną / tym silnym”. Pokazuje moment, kiedy zaczynają przesuwać granice: najpierw drobna pomoc bliskiej osobie, potem coraz większe kwoty, aż w końcu wszystko zaczyna się sypać: finanse, zdrowie psychiczne, relacje z bliskimi.
Ta książka składa się z historii, które mogłyby przydarzyć się każdemu z nas. Bo oszuści sprzedają emocje. Tworzą relacje, które wydają się prawdziwsze niż te w realnym życiu. A kiedy znikają, zostaje po nich nie tylko pustka na koncie, ale też wstyd, poczucie winy i pytanie: „Jak mogłam / mogłem tego nie widzieć?”. I bolesne rozczarowanie, że zostało się oszukanym w oczekiwaniu na bliskość.
Mówią, że miłość jest ślepa – w świecie internetu potrafi być też bezlitosna.
Klaudia Ziółkowska – absolwentka filologii polskiej. Dziennikarka z kilkunastoletnim doświadczeniem. Od 2016 roku jest związana z TVN24, gdzie zajmuje się tematyką kryminalną i społeczną. Lubi długie spacery z psem i górskie wędrówki.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?