Heinricha Heinego tłumaczono w Polsce chętnie i często, ale zazwyczaj przede wszystkim jako „poetę romantycznego”. Heine jako myśliciel, choć na filozofię niemiecką wywarł wpływ znaczący i długotrwały, był nad Wisłą długo ignorowany. Zapewne dlatego, że w tej roli sytuował się raczej w – niezbyt u nas popularnej – sceptycznej tradycji oświecenia, którego pojęcie, zdaniem Theodora W. Adorno, „przechował w stanie nierozwodnionym”. To jednak nie było oświecenie pierwotne, samo w sobie skłonne do pewnego dogmatyzmu, lecz raczej – jak je nazywa Peter Bürger – „drugie oświecenie”: oświecenie, które potrafi zdobyć się na rewizję własnych aksjomatów, dostrzegające złożoność świata i jego dialektyczny charakter. To dlatego Heine, choć diagnozuje w myśli niemieckiej śmierć chrześcijaństwa, a spinozyzm ogłasza „ukrytą religią Niemiec”, będzie kpił zarazem z fanatycznych i nieprzejednanych „mnichów ateizmu”.
Autor Szkoły romantycznej to przy tym także mistrz eseju filozoficznego i krytycznoliterackiego. A choć współcześni mu zawodowi myśliciele nierzadko go lekceważyli, to jego analizy i diagnozy zdumiewająco dobrze przetrwały próbę czasu. I trudno bez ich znajomości zrozumieć także Niemcy dzisiejsze.
Czy nasz świat, ten w którym żyjemy i który jako tako znamy, został wygenerowany przez program komputerowy?
Piotr Kelar przedstawia dowody na to, że tak właśnie jest, i daje do zrozumienia, iż dla człowieka to wcale nie musi być zła wiadomość. Za przewodników w wędrówce po labiryncie, w jakim się prawdopodobnie znajdujemy, wybrał dwie znaczące i raczej godne zaufania postaci: Kartezjusza i Tolkiena.
Autor książki poszukuje dowodów na potwierdzenie hipotezy, według której nasz świat jest w rzeczywistości komputerową symulacją, lub mówiąc prościej: komputerową grą w życie. Hipoteza ta cieszy się zainteresowaniem w środowiskach naukowych, a także paranaukowych i w popkulturze. Książka porusza kwestie związane z teoriami spiskowymi oraz przedstawia wizję świata spoza „gry”.
Piotr Kelar na kartach swojej książki przypomina filozoficzne pytanie: Co jest rzeczywiste (realne), a co nie (wirtualne)? Skłania w ten sposób do zastanowienia się, czy żyjemy w świecie, który jest grą, czy w grze, która udaje świat. Może nawet mamy wybór – być tu albo tam.
Wszechświat to ogromna, niezbadana przestrzeń. Nie jesteśmy w stanie pojąć naszym ludzkim rozumem, ani odkryć jego wszystkich tajemnic.Zbiór tytułowych przekazów, autorka spisywała przez dwa lata. Jak sama pisze: ,,Celem Przekazów Wszechświata jest przebudzenie części naszej Świadomości naszego prawdziwego Ja, obecnie zamieszkującego w ludzkim ciele. A co za tym idzie: zrozumienie transformacji wielowymiarowości naszej Istoty oraz otaczających nas zmian i wydarzeń, które nastąpiły, następują i nadejdą niedługo.Książka polecana osobom, które pragną poszerzać swoje zrozumienie otaczającego nas Wszechświata, zdobywać wiedzę z innych rzeczywistości oraz pozytywnie i radośnie patrzeć na swoje obecne, jak również przyszłe życie.
Artykuły zawarte w kolejnym, V tomie Serii Jaspersowskiej ogniskuje zasadniczy temat książki, jakim jest problem rozumu i jego granic, rozpatrywany na tle myśli Karla Jaspersa. Jak pokazują autorzy w swych opracowaniach, temat ten poruszał już starożytnych, co widać na przykładzie drogi życiowej samego Sokratesa i określenia „słupy Heraklesa”, a poczynając od tych myślicieli był obecny przez całą tradycję filozoficzną, poprzez Kanta po Maritaina i Bultmanna. Poznajemy stanowisko niemieckiego filozofa wobec rozumu, a w jego kontekście także poglądy innych wybitnych myślicieli współczesnych, dotyczące związku wiary i rozumu, mitu i symbolu, jako różnych dróg dochodzenia do prawdy najwyższej i ich wzajemnych relacji. Autorzy rozpatrują znaczenie poznania obiektywnego i intersubiektywnego w komunikacji międzyludzkiej, rolę paradoksu i sprzeczności w myśleniu filozoficznym. W dyskusji z omawianymi przez siebie filozofami zadają pytania o możliwość spotkania i współistnienia rozumu i tego, co pozarozumowe na drodze człowieka do prawdy.
Czy o Ingardenowskiej konkretyzacji estetycznej można powiedzieć coś jeszcze, skoro tylu badaczy w minionych dekadach czyniło ją przedmiotem swojego zainteresowania? Szkopuł w tym, co przez to „coś” należałoby rozumieć. […]
„Łatka” bycia dopełnioną, rozwiniętą wersją dzieła sztuki to przecież formuła, jaką obdarza się konkretyzację estetyczną najczęściej i nikogo ona nie dziwi. Wręcz przeciwnie – tak bardzo do niej przylgnęła, że za zastanawiającą uznaje się sytuację, w której można byłoby określać ją inaczej. A przecież jak każda Ingardenowska kategoria czy koncepcja, również (zwłaszcza!) ta ma swoją bogatą przeszłość, skądś się w rozważaniach polskiego fenomenologa wzięła, nad wyraz udobitniając niezmiernie frapujące, gdyż podlegające rozmaitym inspiracyjnym wpływom, twórcze oblicze samego Ingardena.
[…] Niniejsza rozprawa jest próbą […] znaczeniowego wyzwolenia kategorii konkretyzacji estetycznej, która jednak nie tylko eliminacji wspomnianej „łatki” służy. Usiłujemy przede wszystkim dowieść, już wbrew Ingardenowi, że znaczenie kategorialne konkretyzacji estetycznej podporządkowane jest w pierwszym rzędzie jednemu: ewokowaniu jakości metafizycznych. A zatem wbrew Ingardenowi, ale i dla Ingardena, dla „ocalenia” rangi innej, bodaj najistotniejszej koncepcji na gruncie jego filozofii sztuki – koncepcji jakości metafizycznych.
Ze Wstępu
Beata Garlej (z domu Romanowska) – adiunkt w Zakładzie Teorii Literatury na Wydziale Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i jednocześnie pracownik Zakładu Aksjologii i Estetyki Literackiej tej uczelni. Autorka monografii Warstwowość dzieła literackiego w ujęciu Romana Ingardena. Koncepcja, rozwinięcie, recepcja (Kraków 2015) oraz Ingardenowskie jakości metafizyczne – między otwartością a ścisłością pojęcia (Warszawa 2016). Współredaktorka dwóch zeszytów serii naukowej „Zeszyty Zakładu Aksjologii i Estetyki Literackiej. Wydział Nauk Humanistycznych UKSW” (nr 2 z 2015 roku: Estetyka literacka – Arcydzieło – Ingarden wraz z Bernadettą Kuczerą-Chachulską; nr 3 z 2018 roku: Estetyka Romana Ingardena a praktyka interpretacyjna wespół z Bernadettą Kuczerą-Chachulską i Andrzejem Tyszczykiem). Publikowała artykuły na łamach czasopism „Studia Poetica”, „Estetyka i Krytyka”, „Przegląd Filozoficzny – Nowa Seria”, „Studia Wschodniosłowiańskie”. Autorka licznych rozdziałów prac monograficznych. Obszary badawcze: teoria literatury, poetyka dzieła literackiego, wybrane problemy z zakresu aksjologii i estetyki literackiej. Szczególnie zainteresowana filozofią fenomenologiczną.
Czym są liczby – własnościami materii czy przymiotami ducha? Narzędziami służącymi konceptualnemu porządkowaniu świata czy intuicyjnymi kluczami do ukrytego porządku natury? Co skrywają, co objawiają, ile mogą nam pokazać? Jakie jest ich znaczenie w magii i mistyce? I jakim posługują się kodem? William Wynn Westcott – jeden z najbardziej wpływowych przedstawicieli zachodniej tradycji ezoterycznej, twórca Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku, opisuje w tym dziele wartość i znaczenie, jakie poszczególnym liczbom przypisywali starożytni pitagorejczycy, kabaliści, hinduiści i okultyści. Magiczna moc liczb stanowi krótkie i zwięzłe wprowadzenie w świat wiedzy o zależnościach pomiędzy liczbami a ideami. Tak jak to postrzegali antyczni filozofowie, mistycy i mędrcy. Wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie, lecz wciąż pełnej tajemnicy.
Staram się podjąć z Witkiewiczem „dialog” niepozbawiony elementów krytycznych i odniesień do współczesnego stanu badań. Traktuję więc jego propozycję filozoficzną nie jako obiekt jedynie muzealny, ale żywą myśl, z którą można i należy dziś podjąć dyskusję. Wynika to z przeświadczenia, że myślenie filozoficzne stanowi kontinuum i „rozmowa” z filozofami przeszłości może wnieść sporo do badań prowadzonych obecnie. System stworzony przez Witkiewicza nie był nigdy projektem jednorodnym, jego badania stanowiły raczej splot wątków, trudno jest wskazać jedno, dominujące zagadnienie. Jeśli jednak miałbym wymienić taki leitmotiv jego filozofii, to byłby to problem istnienia ożywionego, upsychicznionego i cielesnego bytu, jakim jesteśmy my sami, a w przekonaniu Witkiewicza również wszystkie inne byty, z których składa się materia (stąd tylko pozornie) nieożywiona. Zawężając zakres tego zagadnienia, dochodzimy do klasycznego problemu psychofizycznego w wersji jednak dość oryginalnej z racji wspominanego odrzucenia materii martwej. O ciągłym zainteresowaniu problemem stosunku ciała do umysłu świadczy tytuł ostatniej większej rozprawy filozoficznej Witkiewicza: Zagadnienie psychofizyczne. Prezentowana praca jest próbą pokazania drogi, którą przebył polski filozof, poszukując odpowiedzi na pytanie o problem psychofizyczny, aż do swoistej wersji cielesno-biologicznego panpsychizmu.
Książka poświęcona jest poszukiwaniom piątego działu filozofii prawa, który – obok ontologii prawa, epistemologii prawa, logiki i etyki prawniczej – uzupełnia jej przestrzenie badawcze analogicznie do filozofii ogólnej. Okazuje się bowiem, że estetyczne aspekty prawa mogą mieć praktyczne znaczenie we wszystkich jego pięciu fenomenach, czyli: tworzeniu, obowiązywaniu, przestrzeganiu, stosowaniu i wykładni. Co więcej, estetyka prawa wpływa także na kształtowanie świadomości prawnej i postaw wobec prawa. Całość wywodu została uporządkowana tak, że wyróżniono zewnętrzne i wewnętrzne ujęcia estetyki prawa oraz zreferowano zagadnienie prawa jako narzędzia estetyzacji. To wszystko poparte jest wieloma przykładami zaczerpniętymi ze świata kultury i sztuki.
„Przygotowywana przez wiele lat książka Kamila Zeidlera stanie się wkrótce wydarzeniem naukowym w skali interdyscyplinarnej, nie tylko w Polsce. Jej doniosłe walory wynikają z szerokich horyzontów badawczych autora, jego ogromnej erudycji w zakresie filozofii prawa, estetyki czy dziejów sztuki europejskiej. Zdumiała mnie obfitość i jakość ilustracji skutecznie dopełniających rozważania autora”.
z recenzji prof. Juliusza A. Chrościckiego
„Książka pozwala czytelnikowi nie tylko dowiedzieć się bardzo wiele o relacji prawa do rozmaitych wymiarów kultury i sztuki, lecz przede wszystkim stwarza rzadką okazję, aby towarzyszyć autorowi w przecieraniu nowych, fascynujących ścieżek filozofii prawa”.
z recenzji prof. Tomasza Pietrzykowskiego
Monografia pt. Nurty etyki. Od starożytności do nowożytności jest podręcznikiem pisanym z myślą o dydaktyce. Każdy podręcznik jest jakąś autorską propozycją prezentacji stanowisk i wyeksponowania określonych problemów. Zadaniem tego opracowania jest wprowadzenie czytelnika w zagadnienia etyczne osadzone w określonych modelach filozoficznych. To pierwszy krok na drodze poznania filozoficznych podstaw etyki i dlatego jest on tak ważny. Autor starał się z powodzeniem zadanie to zrealizować, posługując się jasnym językiem i jasnym komentarzem. Z tych powodów omawiany podręcznik może się stać pouczającą lekturą dla wszystkich zainteresowanych etyką. Etyka i jej dziedzictwo są zawsze osadzone w tradycyjnie rozumianych kulturach, wzorcach postępowania, w tabelach wartości i obowiązujących normach. I to one stają się dzisiaj przedmiotem polemik, krytyki czy apologii, wymagają zatem bardzo wnikliwego przemyślenia w sferze publicznej, w czym może pomóc lektura tego podręcznika.
Dr hab. Ewa Podrez, prof. UKSW
Niniejsza książka stanowi pierwsze w polskiej i zagranicznej literaturze naukowej kompleksowe studium, które za cel stawia sobie przedstawienie koncepcji dekadencji moralnej społeczeństwa rzymskiego późnego cesarstwa ukazanej w Res Gestae Ammiana Marcellina, jednego z najważniejszych historyków świata starożytnego, żyjącego w IV w. n.e. Ammian, opisując w swym dziele długi okres historii Rzymu, zdiagnozował jednocześnie głęboki kryzys moralności współczesnych. Książka przynosi całościowy i wielostronny ogląd koncepcji Ammiana, którą Autorka przedstawia w świetle założeń jego systemu etyczno-historiozoficznego oraz w konfrontacji z bogatym źródłowym materiałem porównawczym. Opiera się przy tym na świetnej znajomości i analizie zarówno tekstu Res Gestae, jak i obszernej literatury naukowej, a swe ustalenia cały czas odnosi do kompetentnie zarysowanego obrazu tradycji moralistycznej kilku wieków rozwoju historiografii rzymskiej.
Dr Anna Mleczek jest filologiem klasycznym, wykładowcą języka łacińskiego w Jagiellońskim Centrum Językowym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracę dydaktyczną łączy z działalnością naukową, skupiając swoje zainteresowania badawcze głównie na historiografii rzymskiej okresu cesarstwa i republiki. Rezultatem pracy naukowej są artykuły opublikowane w czasopismach filologicznych, m.in. Ekskursy historyczne w dziełach Salustiusza, „Nowy Filomata” 2002, 6(3), czy The Counterfeit and Fake Emperor – Procopius in the „Res Gestae” of Ammianus Marcellinus, „Classica Cracoviensia” 2015, 18
Każdy w Polsce zna tę postać. Stary szlachcic. Gruby i śmieszny. Na wpół ślepy, z bielmem przesłaniającym jedno oko. Dziwak na pewno i wielki oryginał. Otoczony jednak – choć porusza się niezgrabnie – szacunkiem rycerzy, wśród których zajmuje pozycję Mędrca. Pan Zagłoba.
Kto spojrzy uważniej, zobaczy w tej Sienkiewiczowskiej figurze cień innej wielkiej postaci. Tamten także był gruby i śmieszny. I także otaczał go szacunek ateńskich rycerzy, nad którymi górował dowcipem, myślowym wigorem i przewrotnym konceptem. Sokrates – bo o nim tu mowa – potwierdził, że zasługuje na szacunek towarzyszy, wybierając honorową śmierć zamiast publicznego upokorzenia. Arystoteles uznał go dlatego za megalopsychosa, wielkiego ducha. Tutaj Sienkiewiczowi zadrżało pióro. Uznał najwyraźniej, że śmierć wesołego Zagłoby będzie zbyt ponurym końcem opowieści, pogrążając czytelnika w rozpaczy, zamiast przynosić pocieszenie. Nie ulega jednak wątpliwości, że konstruując postać Zagłoby, sięgnął do schematu Platońskich dialogów.
To pocieszenie – tak rozumiem jego zamysł – polega nie tylko na przypomnieniu o dawnej wielkości (co, zauważmy na marginesie, nie musi być wcale budujące), lecz także na pokazaniu, że Rzeczpospolita była piękna. I że jest to piękno nadal żywe, silne, fascynujące, a zatem wciąż jeszcze – choć tyle czasu minęło już od jej upadku – związane z jakąś rzeczywistością. Wedle Greków i Rzymian, a w takim porządku należy czytać Trylogię, piękno nie sprowadza się do czystej formy lub subiektywnego wrażenia, lecz jest jednym z imion istnienia, wyrazem samej natury.
Pytanie, co to za rzeczywistość i dlaczego Sienkiewicz jest dalej pisarzem żywym, a jego literackie figury znakomicie sobie radzą w środowisku ultranowoczesnej popkultury, prowadzi nas do pytań filozoficznych. Historię Polski można czytać w trybie filozoficznym. I w ten sam sposób można czytać nasze mity i baśnie narodowe: odsłaniając pytania w nich złożone, przez nie dyktowane, w nich rozwiązywane. Mity i baśnie są bowiem – jest to antropologiczna oczywistość – formą świadomego albo półświadomego myślenia.
U podstaw I Rzeczpospolitej złożone było starożytne pytanie, jak stworzyć państwo zgodne z naturą? Takie państwo, wiemy to od Arystotelesa, powinno służyć dobru wspólnemu, zabezpieczając wolność obywateli. W osobliwym porządku Rzeczpospolitej, będącej pomieszaniem monarchii i republiki, można zobaczyć próbę połączenia zalet różnych ustrojów, które Stagiryta rozważa w Polityce: żaden z nich, czytamy, nie jest bezwzględnie doskonały, lecz w różnych okolicznościach może okazać swą siłę lub słabość. Niekiedy dobrze jest, gdy rządzi jeden; czasem lepiej, żeby rządziło wielu; w innym z kolei przypadku powinni rządzić wszyscy. Rzeczywistość jest w ruchu. Wyroki losu są zmienne. Polityczna hybryda wydaje się dlatego najlepszą odpowiedzią na wielokształtność samej natury.
Siła tej odpowiedzi do dzisiaj jest odczuwalna. Trzymajmy się Sienkiewicza. Sarmaci byli wolnymi ludźmi. A wolni ludzie są piękni. Panowie polscy zostali w naszej zbiorowej pamięci i wyobraźni jako persony wyraziste, figury oryginalne, osoby samoistne. Każdy chciałby mieć takiego przyjaciela jak Zagłoba.
Tutaj rodzi się jednak wątpliwość, która ma znowu sens filozoficzny: Rzeczpospolita upadła. Jej upadek miał różne przyczyny, z których na plan pierwszy wysuwają się powody militarne i polityczne; poza nimi istnieje jednak taki wymiar tego upadku, który każe zobaczyć w nim katastrofę ontologiczną: nagłą zmianę porządku życia, skokowe przekształcenie się rzeczywistości, w którym istnienie zmienia swoją postać. Rzeczpospolita upadła w konfrontacji z państwami, z których jedno – Prusy – było oparte na nowej formie ludzkiej, a dwa pozostałe tę formę mniej lub bardziej skutecznie imitowały. Prusacy inaczej rozumieli wolność: polegała ona dla nich na przestrzeganiu prawa i wypełnianiu obowiązków; inaczej rozumieli wspólnotę: jako poddaną dyscyplinie homogeniczną zbiorowość, regulowaną przez przepisy, instrukcje i rozkazy.
W ten sposób początkowa trudność, znana Arystotelesowi – natura jest w ruchu – zostaje spotęgowana o nowy, katastroficzny wymiar: natura może wyjść ze swojej formy. Podstawowe słowa mogą stracić sens, a reguły życia całkowicie się zmienić. Najgłębszym powodem upadku Rzeczpospolitej było powstanie w jej sąsiedztwie państw biurokratycznych i społeczeństw dyscyplinarnych.
Tę przemianę rozumiano zwykle w porządku nowoczesnym jako nieuchronny postęp natury ludzkiej, która zmierza od form niższych do wyższych, od barbarzyństwa ku cywilizacji. Rzeczpospolita, mówią Nowocześni, upadła, ponieważ była zacofana. Ta perspektywa jednak – zauważmy – także jest ruchoma: nowoczesność się kończy, dochodzi do swoich granic i wychodzi ze swojej formy. Dzisiaj nowoczesna jest postnowoczesność. I w tej nowej perspektywie powinniśmy widzieć upadek Rzeczpospolitej i pierwszą próbę jej obrony: konfederację barską.
Ta historia wygląda zadziwiająco współcześnie. Rosjanie rozpętują w Polsce wojną hybrydową, podając się za obrońców pokoju i tolerancji. Polska odpowiedź na ich agresję ma z kolei – żeby użyć współczesnego słowa – charakter ruchu tożsamościowego, próbującego skupić wspólnotę nie wokół interesów ekonomicznych, lecz wokół kwestii ostatecznych i katolickiej eschatologii. Najciekawsza jednak jest misja przedstawiciela konfederatów w Paryżu, Michała Wielhorskiego, który nawiązuje kontakt z Rousseau i szuka u niego filozoficznego wsparcia. Dwie rozprawy Wielhorskiego, nigdy dotąd nie wydane, znajdzie czytelnik w tym tomie. Chciałbym widzieć w Wielhorskim ucznia pana Zagłoby, rozmyślającego o paradoksach ludzkiej natury i marzącego o Rzeczpospolitej będącej stowarzyszeniem sejmików, na których – jak w greckim polis – spotykają się ludzie wolni.
Wawrzyniec Rymkiewicz
Redaktor Naczelny
Czy filozofia wyszła z jaskini? To pytanie nasuwa się w kontekście lektury tzw. metafory jaskini Platona. Łatwo bowiem sobie wyobrazić, że człowiek wszedł do jaskini z własnej woli; bądź szukając wygodnego „mieszkania”, gotowego „domu”; bądź ze strachu przed otaczającym go światem. Nie możemy też wykluczyć, że to ciekawość „światła” zwyciężyła strach, a nie odwrotnie, i wyprowadziła człowieka na powrót z jaskini do „świata zewnętrznego”, tak jak niepokój intelektualny wyprowadza kajdaniarza z jaskini, czyniąc go filozofem. Czy Platońska metafora jest więc echem doświadczeń człowieka pierwotnego, który zdobył się na odwagę opuszczenia jaskini, tak jak czyni to Platoński filozof? A może jest ona literackim żartem Platona, który sięgnął do przygód Odyseusza w jaskini Polifema, chcąc przedstawić filozofa jako sprytnego i odważnego niczym Odys.
A może Platon inspirował się kultami misteryjnymi, w ramach których inicjowany napotykał w ciemnościach światło, wskazujące mu drogę do nowego życia. W tym sensie filozofowanie i podążanie za światłem słonecznym byłoby wyborem nowej drogi życia dla wtajemniczonych w filozofię? A może metafora jaskini jest daleką reminiscencją biblijnej przypowieści o Danielu zamkniętym w jaskini z lwami, ocalonym przez swoją wiarę, a z jaskini może wyjść (stać się filozofem), tylko ten, kto „wierzy” w słuszność wybranej przez siebie drogi? A może wreszcie chodzi po prostu o to, że ta i inne metafory Platona zawładnęły myśleniem filozoficznym, czy też myśleniem jako takim, zniewalając ludzkość owym „jaskiniowym” sposobem myślenia, z którego ludzie nie zdołają się już wyzwolić?
Monografia Tadeusza Kononiuka jest studium z zakresu etyki normatywnej podsumowującym jego wieloletnie badania dotyczące etyki dziennikarskiej. Jest solidnym dziełem naukowym, podejmującym niezwykle ważną problematykę etycznego wymiaru dziennikarstwa.
Autor wskazuje, że rzetelne dziennikarstwo i rzetelność w dziennikarstwie stanowią podstawowe wartości zawodu określające nie tylko tożsamość dziennikarzy, lecz także dające im moc i unikalną pozycję w społeczeństwie, dzięki której zdobywają zaufanie obywateli. Eksploracja tego tematu wymagała od Autora pogłębionej wiedzy medioznawczej dotyczącej zagadnień nauki o moralności, filozofii i socjologii, znajomości prawa prasowego i autorskiego oraz metodyki dziennikarskiej, a także ogromnej wrażliwości i empatii, połączonych z rzetelnością badawczą, jasnością i stanowczością sądów.
Wszystkim tym wyzwaniom Autor sprostał, prezentując swoje rozważania w sposób oryginalny, logiczny i precyzyjny, dzięki czemu książka powinna spotkać się z zainteresowaniem przede wszystkim dziennikarzy, ale także medioznawców, politologów, etyków, filozofów i prawników.
Z recenzji prof. dr. hab. Janusza W. Adamowskiego
Monografia Filozofia nauczania wspiera się na dwóch autorskich paradygmatach: pierwszy ujmuje teorię biokultury człowieka, drugi – związany z pierwszym – ujmuje nauczanie jako kształtowanie umysłu.
Paradygmat biokultury człowieka jest oparty na dwóch tezach: (1) jeżeli człowiek posiada główne cechy naczelnych, to nie wynika z tego, że człowiek jest identyczny z naczelnymi; człowiek przekracza swoją zwierzęcość dzięki socjokulturowemu kształtowaniu osobowości oraz umysłu lingwistycznego, empirycznego, racjonalnego i egzystencjalnego, (2) jeżeli wszelkie procesy socjokulturowego kształtowania są możliwe jedynie w obrębie neurobiologicznie rozwijających się predyspozycji (pierwotnie mających status genetycznych struktur wrodzonych), to nie ma ludzkiej struktury uzależnionej jedynie od kształtowania kulturowego.
Paradygmat edukacji jest oparty na dwóch tezach: (1) jeżeli nie ma ludzkiej struktury w obrębie umysłu i osobowości, która byłaby całkowicie przekazywana w procesie edukacji, to efektywna edukacja jest możliwa na gruncie rozeznanych i rozwijających się predyspozycji umysłowych i osobowościowych, wyprowadzonych z rozwijających się schematów wrodzonych, (2) każdy strukturalny błąd popełniony na początku szkolnej edukacji jest dziedziczony i zwielokrotniony w dalszym procesie; z trudem da się go umniejszyć, lecz nie usunąć.
Książka przenosząca syntezę zachodniej psychologii i buddyjskiej praktyki uważności
na zupełnie nowy poziom. To pragmatyczny przewodnik prowadzący do emocjonalnej
wolności. Połączenie mądrości duchowej i psychologicznego wglądu. W oparciu o wieloletnią intensywną medytację i do świadczenie uzyskane podczas praktyki psychoterapeutycznej, autorka przy gotowała poradnik istotny dla każdego człowieka, który chce uwolnić się od cierpienia lub pomagać w tym innym ludziom. Książka jest zaproszeniem, by wykorzystać sztukę uważności do przemiany emocji i osiągnięcia dobrego samopoczucia, uczy, jak posługiwać się umysłem, by okiełznać emocje. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak zmienić swoje emocjonalne nawyki, ta książka jest dla Ciebie…
Prezentowane w niniejszej antologii teksty są przykładem zjawisk zachodzących w twórczości Żydów w Łodzi początku XX w. Stanowi ona swoiste odbicie przemian społecznych i kulturowych, trendów, fascynacji i lęków cechujących młode żydowskie pokolenie zamieszkujące nowoczesną metropolię przemysłową. Jej ramy czasowe wyznaczone są przełomami wieków dwóch religii: początek to niezwykle istotny dla Łodzi rok 1905, a zarazem przełom XIX i XX w. w rachubie gregoriańskiej. Zakończenie to 1 tiszri 5700 (14 września 1939 r.), początek nowego stulecia kalendarza hebrajskiego. Ten właśnie czas, pomiędzy Rewolucją 1905 r., a Zagładą, był okresem intensywnego rozwoju żydowskiej twórczości literackiej oraz życia społecznego. Jego wyrazem są setki publikacji książkowych, gazety codzienne oraz niezwykle liczne czasopisma literackie – efemerydy, których ukazało się jedynie kilka numerów w niskim nakładzie. Wybór dokonany z tak bogatego materiału źródłowego, na który składają się teksty należące do innego kręgu religijno-kulturalnego, publikowane ponadto w różnych językach, musiał opierać się na specyficznej kategoryzacji. Zazwyczaj stosowana klasyfikacja nie za bardzo się do tego nadawała, stwarzając zagrożenie zafałszowania obrazu wynikające z zastosowania pojęć oraz kategorii funkcjonujących co prawda w kulturze i historii żydowskiej, jednak niekoniecznie rozumianych tak samo. Przyjęte kryteria doboru i podziału tekstów są więc, poza jednym, oparte na czterech pojęciach żydowskich, co umożliwia lepsze zrozumienie fenomenu kulturowego łódzkiego społeczeństwa żydowskiego w tym okresie.
Ze Wstępu
Niniejsze wydanie Analektów jest dopiero drugim przekładem naukowym sporządzonym przez polskich sinologów, a pierwszym wyposażonym w rozległy i nowoczesny aparat krytyczny uwzględniający współczesny stan badań. Opracowanie ma na celu przybliżenie i szczegółowe objaśnienie myśli Konfucjusza czytelnikom o różnym stopniu znajomości kultury chińskiej. Tłumaczenie z języka chińskiego klasycznego wraz z chińskim tekstem uzupełnia obszerna analiza naukowa przedstawiająca koncepcję moralności zawartą w Analektach Konfucjusza. Przy interpretowaniu kluczowych zagadnień Autorka wzięła pod uwagę także specyficzne cechy myślenia filozoficznego, takie jak holizm, oraz charakterystyczne dla Chińczyków rozumienie self jako osoby w relacji.
Analekta to nie tylko prezentacja najwcześniejszej konfucjańskiej refleksji moralnej, ale także opis dawnego chińskiego świata, społeczeństwa oraz panujących w nim relacji. Anegdotyczna formuła tekstu pozwala na poznanie Konfucjusza i jego uczniów jako zwykłych ludzi, co jest niewątpliwą zaletą nie tyle dla specjalistów zajmujących się chińską etyką, ile dla zwykłego czytelnika.
******
Confucius: The Analects
A translation of the Analects of Confucius from classical Chinese, including the Chinese text, supplemented with an extensive scholarly analysis presenting the Confucian concept of morality. The publication contains a description of the ancient Chinese world, its society, and the relations ruling within in.
Autorka prezentuje podstawy systematycznej koncepcji myśli mających treść, czyli reprezentacji umysłowych. Wykorzystuje przy tym przykłady z praktyki naukowej kognitywistów: psychologów, neuronaukowców, specjalistów od sztucznej inteligencji czy filozofów umysłu. Uzasadnia przyjęte rozstrzygnięcia teoretyczne, posługując się listą wymagań wobec koncepcji reprezentacji umysłowych – najważniejsza jest tu, jej zdaniem, możliwość stwierdzenia, że dana reprezentacja jest błędna, oraz ustalenia, na czym ten błąd polega. Ponieważ żadna z dotychczas zaproponowanych koncepcji nie spełnia tego wymogu w sposób zadowalający, autorka broni własnej koherencyjnej koncepcji błędności reprezentacji.
Czym są myśli?
Dzięki czemu mogą mieć treść?
Co to znaczy, że odpowiadają rzeczywistości?
Na te fundamentalne pytania próbują szukać odpowiedzi filozofowie umysłu, a od niedawna także kognitywiści – przedstawiciele interdyscyplinarnej grupy dyscyplin naukowych badających procesy poznawcze.
Autorka dokonuje systematycznego przeglądu dotychczasowych koncepcji reprezentacji umysłowych pod kątem przedstawionych wymagań oraz praktyki kognitywistycznej, zatem publikacja może też posłużyć jako podręcznik dla osób zainteresowanych współczesną filozofią umysłu i kognitywistyką.
******
I err, therefore I think. What is misrepresentation?
The publication is concerned with the issue of thought content, interpreted in contemporary studies as mental representation. The author focuses on describing the content of false or inaccurate thoughts, i.e. on misrepresentation, and proposes her own coherence-based model of representational error. The monograph also includes a survey of other contemporary theories of mental representations. Keywords Cognitive studies, mental representations, misrepresentation, teleosemantics
ODKRYJ NAJLEPSZĄ WERSJĘ SIEBIE
Zanim zaczniesz czytać tę książkę, zadaj sobie na jedno pytanie:
O CZYM MARZYSZ? BYĆ SZCZĘŚLIWYM, TU I TERAZ – odpowiedziałaby większość ludzi.
Ale jak to osiągnąć? Jak sprawić, żeby życie było lepsze? Jak wykorzystać do tego czas, miejsce i własne możliwości? Z jakimi mitami zderzamy się przy myśleniu o swoim rozwoju? Czy naprawdę o jego istocie stanowią sukcesy? I dlaczego warto zdecydować się na bardzo dłuższą przerwę w pracy zawodowej?
Czy autentyczny rozwój osobisty jest w ogóle faktem czy jakimś mirażem? Czy jest zastrzeżony tylko dla ludzi wybitnych, czy dostępny nam wszystkim? Może to, co uważamy za rozwój, wcale nim nie jest. Być może dokonuje się on w miejscach i czasie, w których się tego najmniej spodziewamy.
(fragment)
Wojciech Mroczyński, szczęśliwy mąż i ojciec, który przez wiele lat współzarządzał jedną z najdynamiczniej rozwijających się firm restauracyjnych na świecie (odpowiedzialną m.in. za marki Starbucks, KFC czy Pizza Hut), dzieli się swoim przepisem na dobre życie i szczęście.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?