Czy zastanawialiście się kiedyś, co kryje się za maską profesjonalnego spokoju Waszego lekarza? Dr Danielle Ofri, lekarka ze słynnego szpitala Bellevue w Nowym Jorku, przerywa milczenie i łamiąc odwieczne tabu, zabiera nas w podróż do świata, w którym strach, wstyd i poczucie straty są tak samo obecne jak medyczne procedury, zabiegi i leki.W świecie medycyny panuje mit, że dobry lekarz to lekarz pozbawiony emocji. Wmawia się nam, że uczucia są wrogiem kompetencji i zaciemniają osąd. Prawda wygląda jednak zupełnie inaczej. Emocje są linią basową, która gra w tle każdej decyzji medycznej, wpływając na diagnozy i proces leczenia znacznie silniej, niż mamy odwagę i chcielibyśmy przyznać.O czym jest ta książka?To nie jest kolejna książka o lekarskich zaleceniach. To brutalnie szczery reportaż na temat najbardziejludzkiej stronie medycyny. Relacja z ukrytej, ale najważniejszej linii walki o nasze zdrowie: toczonej przez każdego lekarza z własnymi emocjami. Dr Danielle Ofri, opierając się na wieloletnim doświadczeniu w pracy w najstarszym szpitalu publicznym w USA, w bezkompromisowy sposób odkrywa to, co zazwyczaj zostaje za zamkniętymi drzwiami dyżurki lekarskiej. Realia są amerykańskie, ale historia pozostaje uniwersalna, jak ponadnarodowe są emocje takie same bez względu na wszelkie różnice między ludźmi: lekarzami i pacjentami pod każdą szerokością geograficzną.Autorka przeplata wiedzę naukową z poruszającymi historiami pacjentów, takimi jak np.:Julia imigrantka z Gwatemali walcząca o przeszczep serca, której historia pokazuje, jak system i biurokracja ścierają się z siłą ludzkiej determinacji.Pan Edwards pacjent, którego paniczny lęk przed igłami doprowadził do tragedii, a którego samotna śmierć stała się lekcją o wadze relacji lekarz-pacjent.Mercedes młoda kobieta, której tajemnicza śmierć wstrząsnęła Autorką i podważyła jej wiarę w potęgę wiedzy medycznej.Czego dowiesz się z tej książki?Ta lektura zmieni Twoje spojrzenie na każdą przyszłą wizytę u lekarza. Dzięki niej zrozumiesz:Dlaczego lekarze boją się popełnienia błędów:Przeczytasz o paraliżującym wstydzie, który towarzyszy pomyłkom medycznym, i o tym, jak sama Autorka omal nie doprowadziła do śmierci pacjenta przez złą decyzję dotyczącą insuliny.Gdzie znika empatia:Dowiesz się, dlaczego studenci medycyny, na początku studiów pełni ideałów tracą wrażliwość w zderzeniu z systemem i ukrytym programem nauczania.Jak smutek wpływa na leczenie:Zobaczysz, jak nieprzepracowana żałoba po stracie pacjentów prowadzi do wypalenia zawodowego i medycyny defensywnej.Czym jest czarny humor w szpitalu:Zrozumiesz, dlaczego lekarze i personel medyczny używają slangu i żartów (często szokujących dla osób z zewnątrz) jako mechanizmu obronnego przed traumą.Dlaczego warto przeczytać tę książkę?W dobie zaawansowanych technologii zapominamy, że medycyna to przede wszystkim spotkanie dwóch osób. Danielle Ofri udowadnia, że umiejętność rozpoznawania emocji - zarówno własnych, jak i pacjenta - jest kluczowym narzędziem diagnostycznym.Dr Danielle Ofri nie tylko diagnozuje pacjentów, ale w mistrzowski sposób diagnozuje samą medycynę, przypominając, że pod stetoskopem zawsze bije ludzkie serce.To pozycja obowiązkowa dla fanów literatury faktu, reportaży medycznych, esejów oraz wszystkich, którzy chcą zrozumieć, co dzieje się w gabinecie lekarskim, gdy drzwi zostają zamknięte.
AntropolodzyJedna z najgłośniejszych powieści 2024 roku. Swoją ulubioną lekturą nazwali ją między innymi Barack Obama i Marina Abramović: Afroamerykanin i emigrantka, którzy w wielokulturowym świecie osiągnęli wszystko, a teraz być może przyglądają się jego agonii.Manu i Asya mieszkają w dużym zachodnioeuropejskim mieście. Przybyli tu z odległych krajów na studia i już zostali. On pracuje dla organizacji non-profit, ona jest dokumentalistką. Nie muszą martwić się o byt, mają znajomych i czas na przyjemności, a jednak doskwiera im poczucie, że życie ich omija. Tam, skąd pochodzą, nie czują się już u siebie, a rytuały miasta, które wybrali, nie są ich rytuałami. Chcieliby kupić własne mieszkanie, ale nie potrafią podjąć decyzji jakie. Może loft w pofabrycznej dzielnicy, większy metraż na peryferiach albo przytulny kąt w mieszczańskiej kamienicy dałyby im przyszłość, jakiej pragną?Wykształceni i samoświadomi, oscylując między kulturami i możliwościami, dysponują krytycznym aparatem, który każe im się dystansować nie tylko do realiów innych, lecz również swoich własnych. Nie będąc ani tu, ani tam, są przekonani, że w globalnej rzeczywistości korzenie czy rodzina to kategorie archaiczne, a jednak zaczyna im doskwierać brak ugruntowania i wspólnoty.Ayegl Sava napisała niewielkich rozmiarów wielką powieść o trudach budowania tożsamości w świecie, w którym oddziałują na nas sprzeczne dyskursy i wykluczające się wartości. Ale to także poruszająca książka o decydującym momencie każdej biografii, gdy niepostrzeżenie przychodzi czas, by porzucić tymczasowość i dokonać wyboru. Niekiedy okazuje się, że wystarczy po prostu wżyć się w życie, które mamy.Kolejna poruszająca i piękna książka Aysegl Sava - to pisarka, która po prostu "wie". Sava zna nadzieję. Sava zna rozpacz. Sava zna radość, znużenie, śmiech i ciekawość. "Antropolodzy" to lektura podnosząca na duchu.Bryan Washington"Antropolodzy" to historia o miłości, młodości i o tym najgłębszym, a zarazem najbardziej ulotnym temacie - szczęściu. To pełna subtelności, mądrości i dowcipu powieść. Aysegl Sava należy do grona moich ulubionych pisarek.Katie Kitamura
Zbiór felietonów Leopolda Tyrmanda o Warszawie. Teksty te nigdy dotąd nie były wydane w formie książkowej. Autor drukował je głównie w „Stolicy”, ale także w „Tygodniku Powszechnym”. Leopold Tyrmand powrócił po wojnie do Polski – głównie z miłości do Warszawy. I właśnie ta miłość, z którą się bynajmniej nie krył, jest osnową wszystkich jego tekstów na temat naszej stolicy, takiej jaką była w latach 1946–1953. Okazuje się jednak, że wiele z jego obserwacji aktualnych jest do dziś. Przywołując słowa Autora: ...wszystko, dziejące się poza Warszawą, było niedobre, nudne, niewłaściwe i pozbawione wdzięku. Tak samo wszystko, dziejące się w Warszawie, jest dobre, interesujące, właściwe i pełne czaru i uroku. Przykład – proszę bardzo: gdy w Łodzi pada deszcz w Wielkanocne święta, jest to tylko i wyłącznie winą Łodzi, bo tylko w takim mieście może w Wielkanoc padać deszcz. Gdy natomiast Warszawa ma nad sobą złą pogodę w każde święta, można, a nawet należy to wybaczyć. Bowiem winna jest pogoda, a nie miasto. Na pewno. A zresztą w Warszawie, na Wielkanoc musi być ładnie... Powyższy opis pochodzi od wydawcy
Owszem, istnieje duch państwa, który przewyższa sumę duchów jego obywateli, podobnie jak istnieje esprit de corps czy międzyludzka solidarność. Nie zmienia to jednak faktu, że duch państwowy zwykle pozostaje w tyle za tym, co najlepsze w jednostkach. Wystarczy przypomnieć, że to państwa zesłały Dostojewskiego na Syberię, postawiły Flauberta przed sądem, zamknęły Wildea, wygnały Marksa, a Roberta Mayera uznały za szaleńca. A to tylko przykład ich stosunku do własnych obywateli o wiele gorszy bywa stosunek państw do siebie nawzajem.Zasady moralne, oczywiste w kontaktach między ludźmi by nie kłamać, nie łamać umów, nie pożądać cudzej własności, nie zabijać nie obowiązują w relacjach międzypaństwowych. Tam panuje jedno prawo: własna korzyść, osiągana przemocą, podstępem lub presją gospodarczą. Każde państwo jawi się innym jako naturalny wróg, swoim zaś obywatelom jako ucieleśnienie honoru i moralności. Nic więc dziwnego, że państwa traktują się nawzajem z wrogością i wyniosłością, usztywnione w obronie suwerenności często w sposób, który uchodzi za brak smaku i dobrych obyczajów. Kultura państwa nie wynika po prostu z kultury jego mieszkańców, lecz zależy głównie od struktury społecznej i warunków, jakie państwo tworzy. Nie polega na tym, że państwo samo produkuje wartości duchowe, ale na tym, że tworzy instytucje, które pozwalają ludziom tworzyć kulturę i umożliwiają jej wpływ na społeczeństwo. To właściwie wszystko, co państwo może zrobić w tej dziedzinie nie musi być silnym organizmem, który sam broni bądź wspiera ducha.
Żyjemy w matriksie, liczni budzący się w naszych czasach ludzie już to zauważają. Wiedzą, że nasze ciała tu, na planecie Ziemi, są zmanipulowane, podobnie jak nasze uczucia, myśli, psychika. Ci, którzy się budzą, stopniowo od tej manipulacji się uwalniają - od zniewolenia matriksem, a ubierają się w bezinteresowną boską miłość. Matriks sięga również do astrala, czyli tzw. czyśćca, gdzie dusze po śmierci ciał są zniewalane, sądzone i zmuszane do powrotu do materii (tzw. reinkarnacja). Tylko te, które mają wysoką świadomość duchową i prawdziwe pragnienie zjednoczenia ze źródłem, stwórcą, są zdolne siebie i inne od matriksa ratować; wprowadzać w stan prawdziwego nieba, Ducha Świętego, pełni miłości i światłości, gdzie nie ma już cierpienia, ciemności, niedoskonałości, za to jest wolność, jedność, zbawienie, życie wieczne. Ufajcie swemu prawdziwemu boskiemu ja, a nie ślepym przewodnikom. Nie dajcie się wpędzić w poczucie winy, bo jeśli sobie na to pozwolicie, będziecie straceni za życia i po śmierci. Ufajcie źródłu, stwórcy, bo z nim mamy się wszyscy zjednoczyć. Niech czyste pragnienie nas prowadzi oraz bezinteresowna miłość w uczuciu, myśli, słowie i czynie. Oto my, istoty boskie, pełnia miłości. Życzę nam prawdziwej odwagi! A materia - czy uwolni się od śmierci ciał i matriksowych zniewoleń? Być może, jest na to nadzieja.
Twórczość Paula Celana jest efektem potężnej traumy oraz próbą osadzenia się w systemie jej destrukcyjnego działania. Stąd bierze się również myślenie o charakterze wpływu, jaki Celan wywarł na tych, którzy przyszli po nim. Oddziaływanie poety na późniejszych twórców związane jest z traumatyzującą siłą przekazu jego wierszy. Jest w pisarstwie autora Maku i pamięci coś hipnotyzującego i zagarniającego, jakiś krystaliczny odłamek, który tkwi głęboko w podskórnym doświadczeniu literatury drugiego (i trzeciego) pokolenia, a działanie owego odłamka jest symptomatyczne i odczuwalne []. Można powiedzieć: Celan to ciało obce literatury po Zagładzie, które wniknęło głęboko w tkankę tekstową i pozornie się z nią zrosło. Wystarczy jednak naruszyć to miejsce i okaże się, że w istocie chodzi o obszar wciąż bolesny i niezasklepiony. []
Miłość, uzdrawiająca chorą Rzecz Pospolitą, jest miłością kosmiczną. Rzeczpospolita okazuje się zaś mikrokosmosem, którym dla tradycji platońsko-arystotelejskiej była zarówno wspólnota polityczna, jak i dusza człowieka. Jest więc jako wspólnota pierwsza miejscem, w którym może i powinno zachodzić odwzorowanie ładu natury, osiągane poprzez dążenie do jego pierwszej zasady, czyli dobra.Odmienność Rzeczypospolitej od Zachodu Europy objawiła się z całą mocą w wieku XVII; wtedy też dobiegł końca proces rozpadu ładu organicznego, w którego miejsce pojawił się system westfalski i tworzące go suwerenne państwa terytorialne. Rzeczpospolita szlachecka nigdy nie była jego częścią. Zwyciężyła w niej wiara, że nadrzędnym celem nie jest samozachowanie, ale zapewnienie wolności, koniecznej do dyskusji o tym, co sprawiedliwe do praktyki skierowanej na dobro.Szlachecka wspólnota powstała przeciw historii. Ustanowiła wielką tradycję oporu, czyli walki z tyranią, którą podtrzymywały powstania wszystkich kolejnych stuleci. ***Jakub Wolak (1995) filozof, adiunkt w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Redaktor kwartalnika Kronos, sekretarz redakcji Archiwum Historii Filozofii i Myśli Społecznej. Współautor edycji Oblicza utrapionej i cierpiącej Rzeczy Pospolitej Jana Dymitra Solikowskiego (Warszawa 2025), tłumacz Miejsc Etrusków D.H. Lawrencea (Warszawa 2023).
Dwa eseje autobiograficzne składające się na ten tom: Mężczyźni, którzy do mnie mówią oraz Dwa kufry i garnek to zaproszenie w prywatny wszechświat Anandy Devi wybitnej pisarki maurytyjskiej, autorki wstrząsających i pięknych opowieści (m. in. znane polskim czytelnikom: Zielone sari, Ewa ze swych zgliszcz). W tych intymnych i wolnych od wszelkich tabu tekstach Devi przygląda się sobie jako kobiecie osadzonej w pewnym układzie rodzinnym i społecznym, z jego rozmaitymi rolami, nakazami i zakazami. Równolegle mówi też o sobie jako artystce słowa: wskazuje źródła i konteksty swej twórczości, wymienia literackie fascynacje i inspiracje, snuje refleksje nad rolą pisarza we współczesnym świecie. Wszystko to składa się na wyjątkowy opis tworzonego konsekwentnie i suwerennie projektu życiopisania.
W tej książce opowiadam o kilku postaciach (m.in. Borgesie, Blecherze, Carson, Caravaggiu, Iwaszkiewiczu, Jesenskiej, Kafce, Perecu czy Weil), które za pośrednictwem sztuki próbowały albo zniknąć, albo zacząć wszystko od początku. Tym, co interesuje mnie najbardziej, jest powrót do stanu możności, w którym zwykłerzeczy okazują się wystarczające, a ich (nie)zwykłość wymyka się sądom i opiera wszelkim wyrokom. Grzegorz Jankowicz (ur. 1978) filozof literatury, eseista, redaktor, wydawca, krytyk i tłumacz. Od 2024 r. dyrektor Instytutu Książki. Autor kilku tomów eseistycznych, m.in. Blizny (2019), Życie w kuli. Parmigianino, Ashbery i sztuka przemiany (2020), Pojedynek wokół pustki (2024).
Tytus Chałubiński mieszkał przy ul. Chałubińskiego, ale przy zbiegu tej ulicy z ul. Zamoyskiego i oficjalny adres tej parceli przypisany jest do ul. Zamoyskiego. Władysław Zamoyski mieszkał w Kuźnicach, przez pewien czas w dzisiejszej Księżówce przy al. Przewodników Tatrzańskich, która przedtem nazywała się Daszyńskiego, jeszcze przedtem Mościckiego. Mościcki mieszkał w Kościelisku. Opodal Księżówki jest willa Fortunka, stojąca przy ul. Karłowicza i Karłowicz tam rzeczywiście mieszkał, ale Fortunka ma oficjalny adres przy sąsiednich Bulwarach Słowackiego. Słowacki nigdy w Zakopanem nie był, ale Sienkiewicz chciał, by sprowadzone do Polski prochy wieszcza spoczęły w Tatrach. Sienkiewicz maw Zakopanem swoją ulicę i nawet kiedyś niedaleko niej mieszkał, tyle że teraz to miejsce należy do ul. Gimnazjalnej. Nie ma tam teraz żadnego gimnazjum, ale było, a teraz jest przy Słonecznej. Słońce było w Zakopanem w zeszły piątek. Ma w Zakopanem ulicę również Kasprowicz, który nawet mieszkał przy ul. Kasprowicza, ale w Poroninie. Przy dzisiejszej ul. Kasprowicza w Zakopanem mieszkał Piłsudski, który nigdy nie mieszkał przy ul. Piłsudskiego, ale przez jakiś czas obok, przy Krupówkach. Stanisław Witkiewicz mieszkał przez chwilę w okolicach ul.Witkiewicza - przy dzisiejszej ul. Curzydły (który mieszkał przy Krupówkach),ale głównie mieszkał przy ul. Tetmajera. Przy której jest muzeum Makuszyńskiego.Obok jest ul. Makuszyńskiego, przy której mieszka prof. Andrzej Parczewski, który jeszcze nie ma w Zakopanem swojej ulicy. Ale jeśli będzie miał, to z pewnością trochę obok. Nawet ulica Kościelna nie jest bynajmniej tą, przy której jest kościół, bo kościół jest też trochę obok.
To osiemdziesiąt błysków myślowej energii. Taki jak głosi podtytuł Przewodnik niekonwencjonalny z fragmentami tekstów Ewy Lipskiej oraz fotokolażami Danuty Węgiel. Przewodnik poprzez poezję i biografię Ewy Lipskiej, najwybitniejszej współczesnej polskiej poetki. Wszystko ujęte w osiemdziesiąt cytatów-złotych myśli z jej tekstów i wypowiedzi. A w sumie: jeden portret migotliwy, ironiczny, pełen czułości. Ta książka to zaproszenie do świata Ewy Lipskiej poetki, która od pół wieku uczy nas, że poezja nie jest schronieniem przed rzeczywistością, lecz jej najczulszym zwierciadłem. Autor prowadzi czytelnika przez krakowskie początki, przez epokę PRL-u, salon literacki współczesności i rozmowy, w których człowiek i sztuczna inteligencja spierają się o sens człowieczeństwa. To przewodnik pełen humoru, ciepła i nieoczywistych olśnień polifoniczny dialog z poetką, której głos potrafi rozbroić śmiechem i poruszyć jednym szeptem. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda poezja w XXI wieku, gdy wciąż bije osiemdziesięcioma uderzeniami serca sięgnij po ten tytuł. Witold Bereś autor kilkudziesięciu książek, producent filmowy i telewizyjny, redaktor naczelny magazynu Kraków i Świat. Kocha kochać. Lubi błędy. Nie lubi fundamentalistów i szpinaku. Otrzymał kilka odznaczeń, z których najważniejsze to uśmiechy bliskich i najbliższych. Ewa Lipska poetka, felietonistka, autorka tekstów piosenek. Kocha ironię. Lubi ciszę i kawę. Nie lubi banału i nadmiaru słów. Otrzymała wiele nagród, ale najważniejsza to wciąż ciekawość świata.
Książka prezentuje artykuły i eseje o tematyce społeczno-historyczno-politycznej będące reakcją na sytuację i wydarzenia w Polsce lat 2024-2025. Jest obrazem polskiej rzeczywistości tych lat, przenikliwą analizą najistotniejszych punktów zapalnych, z uwypukleniem problemów związanych z sytuacją wojenną na Ukrainie i obecnością obywateli Ukrainy w polskiej przestrzeni społecznej i politycznej.
Ireneusz Kania (1940–2023) – jeden z najwybitniejszych intelektualistów powojennej Polski – pozostawił olbrzymi dorobek, na który składają się ponad 120 książek przetłumaczonych z 16 języków, przekłady publikowane w czasopismach i pracach zbiorowych, a także tomy esejów, komentarzy i wywiadów. Niniejsza monografia jest pierwszą próbą całościowego ujęcia twórczych dokonań Ireneusza Kani jako tłumacza i polihistora. Ukazuje go jako znawcę kabały, buddyzmu i hinduizmu, myśliciela żywo zainteresowanego współczesną nauką, pasjonata muzyki, wreszcie – jako człowieka w niebanalny sposób oddziałującego na tych, którzy się z nim zetknęli. Autorzy tej publikacji reprezentują różne obszary wiedzy: przekładoznawstwo, antropologię, filozofię, teologię, muzykologię czy wreszcie – filologię. Niemal wszyscy mieli szczęście poznać Ireneusza Kanię, należeć do grona jego rozmówców i przyjaciół. Dlatego książka jest zarówno wspomnieniem, jak i nawiązaniem do rozważań, jakie podejmował on w swoich pismach. Prezentowane teksty nie tylko stanowią świetne wprowadzenie w wiedzę dotyczącą szeroko pojętych dokonań Ireneusza Kani, lecz także same w sobie są intrygującą intelektualną wędrówką po krajobrazie znaczeń wspólnych dla niego i autorów tej książki. Wszystkie sytuują się bardzo wysoko na skali szeroko pojętych kulturoznawczych dociekań. Z RECENZJI PROF. DR. HAB. ŁUKASZA TRZCIŃSKIEGO Joanna Zach – kieruje Ośrodkiem Badań nad Twórczością Czesława Miłosza na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się poezją szeroko rozumianego modernizmu. Autorka (między innymi) książek poświęconych twórczości Cypriana Norwida i Czesława Miłosza: Monolog różnogłosy. O dramatach współczesnych Cypriana Norwida (1993), Miłosz i poetyka wyznania (2002), Biologia i teodycea. Homo poeticus Czesława Miłosza (2017). Członkini Rady Programowej Międzynarodowego Festiwalu Literackiego im. Czesława Miłosza w Krakowie, kapituły nagrody literackiej Heaney-Miłosz Residency oraz Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius.
Napisana w 1906 roku niewielka książka była pomyślana jako wprowadzenie do japońskiej estetyki i sztuki życia dla zachodnich czytelników. Japoński autor opowiada o historii i znaczeniu picia herbaty w społeczeństwach Wschodu, rozwijając przy tym wątki dotyczące filozofii, religii i estetyki. Szczególne miejsce poświęca japońskiej ceremonii herbaty, podkreślając jej wpływ na tamtejsze architekturę, sztukę i życie codzienne. Wyrafinowany styl i prostota tej książki zdają się wprost nawiązywać do estetyki, o której opowiada Okakura.
Słynny esej z 1933 roku poświęcony japońskiej estetyce, tłumaczony na wiele języków, studiowany na wydziałach architektury i historii sztuki na całym świecie. Japoński pisarz próbuje zdefiniować w nim podstawy japońskiej estetyki, odwołując się do kategorii cienia jako metafory wieloznaczności, ulotności i przemijalności. Wychodząc od spostrzeżeń dotyczących budowy japońskiego domu czy kształtu przedmiotów codziennego użytku, Tanizaki zastanawia się nad tym, co charakteryzuje japońską estetykę, i jak wyraża się w niej stosunek do egzystencji. Książka poprzedzona wstępem Henryka Lipszyca.
Drugie wydanie „Rodzajów przestrzeni” Georgesa Pereca zawiera niepublikowane fragmenty i materiały z odnalezionych zapisków pisarza, które nie zostały umieszczone przez niego w książce. Materiały opracował i posłowiem opatrzył Jean-Luc Joly. Pisarstwo Georgesa Pereca zasilają dwa potężne impulsy. Z jednej strony zdziwienie, tradycyjnie identyfikowane jako źródło filozoficznego namysłu, ale dla autora Przestrzeni stanowiące naturalną postawę wobec świata, a mówiąc precyzyjnie – wobec każdej drobiny istnienia, która jest tylko o tyle, o ile wydobywa ją z nicości dociekliwe pytanie. Z drugiej zaś strony pragnienie, na dodatek potrójne: trwałości, obecności i pełni. Jeśli żadne z miejsc nie jest nam dane na zawsze, jeśli żadne z nich nie może być dla nas wieczystym punktem odniesienia, jeżeli rzeczy i ludzie gubią się i odchodzą, to jedyną nadzieją są słowa: widmowe szkatułki, w których przechowujemy kawałki zgruzowanego świata, niewyraźne ślady jego obecności, fantomy wypełniające pustkę. Perec niestrudzenie notuje, każdego dnia z tą samą determinacją tworzy rejestr istnienia, włączając do niego osoby, miejsca, przedmioty i zdarzenia. Żyje wyłącznie dlatego, że pisze. Grzegorz Jankowicz
Książka Zofii Król wzięła się z tęsknoty. Tęsknoty za pewnym miejscem, ale i za samym doświadczaniem przestrzeni. To wielowątkowa opowieść o tym, w jaki sposób nawiązujemy relację z trójwymiarem, oswajamy go, a potem przekładamy te doznania na język literatury, malarstwa, filozofii. Autorka przygląda się tekstom, mapom i obrazom, śledzi wędrówki współczesnych artystek, zamyśla się nad kondycją marzącej o wejściu w widok podmiotki. Jednocześnie sama podróżuje w czasie i przestrzeni, przenosząc się płynnie z pagórków południowej Anglii końca XVIII wieku, gdzie przypatruje się pewnej poziomce, na zalane słońcem XV-wieczne burgundzkie uliczki, z dzikich stoków Garganów – na dziewiąte piętro pewnego warszawskiego wieżowca i na szczyt prowansalskiej Góry świętej Wiktorii, skąd roztacza się niezwykły widok. Przewodniczkami w tej podróży są pisarki i pisarze – Wordsworthowie, Haupt, Białoszewski, Miłobędzka, Lebda, malarze – van Eyck, Cézanne, Hockney, filozofowie – Merleau-Ponty czy Berleant, oraz ktoś jeszcze – pomarańczowy ludzik Google Maps. Autorka odsłania również złożoność wirtualnych i zapośredniczonych form doświadczania przestrzeni, odwołuje się przy tym do prac artystów, którzy wykorzystują ich potencjał. Ta oryginalna – erudycyjna, a przy tym napisana z lekkością – książka przychodzi do nas w momencie, kiedy zwykłe czynności, takie jak gapienie się za okno, a nie w ekran telefonu, czy bezinteresowne włóczęgi zyskują status czegoś zupełnie wyjątkowego. Unikając utartych ścieżek i ustalonych schematów myślenia o przestrzeni, autorka proponuje nam własną, osobną o niej opowieść, zachęcając zarazem do uważności i doznawania wszystkimi zmysłami.
Błoński – Flaszen – Kijowski – Puzyna Wielka czwórka, która na zawsze odmieniła oblicze polskiej krytyki. Esej o najwybitniejszych uczniach Kazimierza Wyki, którzy na jego seminarium wypracowali własny, niepodrabialny model lektury, stając się filarami tzw. krakowskiej szkoły krytyki literackiej. Portret „szkoły krytyki” to rodzaj biografii poczwórnej, w której ważniejsze od samych naukowych osiągnięć głównych bohaterów stają się kulisy ich życia i warunki, w jakich tworzyli swoje dzieła i formowali krytyczne postulaty.
W roku 1982 Haruki Murakami sprzedał jazzowy bar i poświęcił się pisaniu, a chcąc utrzymać się w formie, zaczął biegać. Po roku treningów przebiegł samodzielnie z Aten do Maratonu. Od tamtej pory zaliczył dziesiątki maratonów i kilka triatlonów, piszą między wyczynami kilkanaście cieszących się ogromnym uznaniem książek. W O czym mówię rozważa wpływ biegania na swoje życie i przede wszystkim na pisarstwo.Książka ta jest po części rejestrem treningów, dziennikiem intymnym, pamiętnikiem z podróży, a po części wspomnieniami. Obejmuje czteromiesięczny okres przygotowań do Maratonu Nowojorskiego z roku 2005. Świat Murakamiego oglądany przez soczewkę biegania jest na zmianę zabawny i otrzeźwiający, radosny i filozoficznie zadumany, ale nade wszystko odkrywczy - zarówno dla tych, którzy biegają i nie czytają książek, jak i dla tych, którzy czytają i nie biegają.
Rok 1984Partia pragnie władzy wyłącznie dla samej władzy.Winston Smith jest członkiem Zewnętrznej Partii. Pracuje w Ministerstwie Prawdy. Musi uważać, gdyż dopuszcza się myślozbrodni. W państwie, w którym najmniejsze objawy nielojalności dusi się z całą brutalnością, bycie podejrzanym w jakiejkolwiek sprawie jest śmiertelnie niebezpieczne. Tymczasem Smith pozwala sobie na coraz więcej. Wątpi w nieomylność Partii. Zaczyna pisać dziennik. Zakochuje się. Powoli, lękliwie, nieśmiało, ale nieustępliwie podąża zakazaną ścieżką dalej, ku straszliwemu przeznaczeniu...Oto wyjątkowa książka wybitna, wielopoziomowa powieść. Tylko pozornie mówi o czymś, co nie ma prawa się wydarzyć: o bezwzględnym totalitaryzmie, całkowitym podporządkowaniu i nieustannej inwigilacji. O niszczeniu człowieczeństwa. O deptaniu godności człowieka poddawanego praniu mózgu, indoktrynacji, a nieraz również wyszukanym torturom. Przedstawia świat pełnej kontroli i kompletnego zakłamania. W tym antyświecie dopuszczalne jest tylko posłuszeństwo. Nie istnieje wolność słowa, nie ma nawet wolności myśli.Człowiek jest nieskończenie podatny na formowanie.Każdy Czytelnik odbierze tę antyutopię inaczej i każdy dojdzie do innych wniosków. Jest to dzieło pełne niejednoznaczności i niedopowiedzeń, niełatwe w lekturze i wymagające przemyśleń. Mimo upływu lat aktualne. Wciąż bowiem obserwujemy odradzające się reżimy, coraz bardziej wyrafinowaną inwigilację, władzę sprawowaną tylko dla władzy i jeszcze drapieżniej zagarnianą wolność. Rok 1984 zmusza do refleksji, ale jej nie ułatwia; to przerażająca powieść, którą trzeba przeczytać - nim zostanie ostatecznie zakazana przez Wielkiego Brata.Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?