W tej strefie proponujemy bardzo szeroką ofertę z dziedziny psychologii oraz dziedzin powiązanych: astronomii i astrofizyki, ekologii, filozofii, kultury, podróżnictwa, religii, socjologii, sztuki. Szczególnie polecamy z tej kategorii bestseller pt. Księga Urantii. Księga Urantii podaje jasną i zwięzłą integracją nauki, filozofii i religii. Ci, którzy ją czytali i zgłębiali, wierzą, że Księga Urantii może wnieść bardzo wiele wartości do religijnej i filozoficznej myśli ludzi tego świata.
Książka jest rodzajem kroniki, jaką rolę odgrywa religia w czasie pandemii 2020 roku.
Rozprzestrzenianie się wszelkich epidemii zawsze polegało na ograniczaniu międzyludzkich kontaktów, rezygnacji ze zbiorowych wydarzeń i przestrzeganiu podstawowych zasad higieny. Część katolickiej hierarchii reagowała, choć na ogół z niechęcią i ze zwlekaniem, apelami o wspólne bezpieczeństwo, ale było też wiele przykładów o braku wspólnej odpowiedzialności.
Warto pamiętać o faktach, nawet jeśli deprecjonują one czyjąś postawę, aby pokazać, jak wyglądała rzeczywistość. Aby historia Polski nie była pełna jedynie religijnej heroiczności i składała się głównie z heroicznej walki Kościoła o wspólne dobro polskości. Aby rola Kościoła nie sprowadzała się jedynie do bohaterskich czynów katolickiej hierarchii i ponoć niezastąpionego w walce o ojczyznę polskiego kleru.
Ze wstępu do książki
Ukazanie się edycji typicznej Katechizmu Kościoła Katolickiego w języku łacińskim pozwoliło edycjom narodowym na ostateczne przejrzenie i uzgodnienie tekstu z tym wydaniem. Dzięki temu także nowe wydanie Katechizmu Kościoła Katolickiego w języku polskim zostało dostosowane do wydania łacińskiego. Mamy nadzieję, że to nowe wydanie jeszcze bardziej ułatwi rozumienie treści depozytu wiary zawartych w Katechizmie.Katechizm Kościoła Katolickiego - pierwszy po Katechizmie Soboru Trydenckiego (1566) jednolity i autorytatywny wykład prawd wiary i moralności. Opracowany po Soborze Watykańskim II Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawia wiernie i w sposób uporządkowany nauczanie Pisma Świętego, Tradycji i Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, a także duchowe dziedzictwo Ojców i Świętych Kościoła. Treść ujęta w nowy sposób odpowiada na pytania naszej epoki. Katechizm nie jest dokumentem magisterium Kościoła w tym samym sensie co np. encyklika czy konstytucja apostolska - zawiera bowiem prawdy już gdzie indziej podane i wyjaśnione, ale zawarte w nim treści posiadają zasadniczo status obowiązującej doktryny - zwłaszcza, że Katechizm Kościoła Katolickiego jest zatwierdzony przez Stolicę Apostolską, a w swym pełnym wydaniu zawiera szczegółowe przypisy powołujące się na tekst Pisma Świętego lub nauczanie Tradycji Kościoła.
'But, you may say, we asked you to speak about women and fiction - what has that got to do with a room of one's own?'
A Room of One's Own grew out of a lecture that Virginia Woolf had been invited to give at Girton College, Cambridge in 1928 and became a landmark work of feminist thought.
Covering everything from why a woman must have money and a room of her own if she is to write, to authors such as Jane Austen, Aphra Behn and the Brontë sisters, and the tragic story of Shakespeare's fictional sister Judith, it remains a passionate assertion for female creativity and independence in a world dominated by men.
'Fierce, energetic, humorous' Hermione Lee
Słownik ze swadą i humorem przybliża urodę i odrębność językową Śląska. Zabawnie brzmiące w uszach Goroli śląskie słowa obrazują dowcipne ilustracje. Książka otwiera wyobraźnię i ułatwia dialog z niezwykle barwną społecznością Hanysów. Przygotowany z myślą o czytelnikach wrażliwych na polską kulturę, którym w sercach grają nuty "małych ojczyzn" i jak przyznaje sama autorka, z pochodzenia Ślązaczka, napisany przede wszystkim dla kamratów.
Słownik "Ślónsko godka dla Hanysów i Goroli" powstał z tęsknoty. Z tęsknoty za klimatami dzieciństwa, za światem, którego już nie ma, za smakiem babcinego kołocza z posypką i zapachem hodowanych przez dziadka róż, za podsłuchanymi przypadkiem rozmowami babcinych sąsiadek, toczących się przy kuchennym stole, który był sercem domu, za snutymi przez dziadkowych kamratów od skata przerażającymi opowieściami o pracy pod ziemią.
Ze Wstępu autorki
Słownik nie tylko rejestruje bogatą i już trochę zanikającą tradycję językową, ilustruje i opowiada również o ciekawych obyczajach Hanysów. Obyczajach, które swoje źródło mają często w górniczej tradycji. Dzięki niemu poznajemy słowa używane w różnych okolicznościach, bo treść ułożono tematycznie: Familio; Miana; Żywobycie; Niymoc i zdrowie; Klamory; Hausfrau, królowo chałpy; Boroki, brzidoki i gupileloki; Gody i inksze fajery; Fachmany i geszefciarze.
Na stronach słownika rysuje się obraz społeczeństwa zżytego, niezwykle gościnnego, kultywującego życie rodzinne i tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie. My Gorole możemy im tego tylko pozazdrościć. Możemy też spróbować zabawy językowej na styku kultur.
Gorol; Gorolka; Gorole to nie-Ślązak; nie-Ślązaczka; nie-Ślązacy (nie mylić z gorole = górale, i to właśnie małą);
Hanys; Hanyska; Hanysy to Ślązak; Ślązaczka; Ślązacy (według osób spoza Śląska).
kamrat; kamratka - kolega; koleżanka.
Bóg naszym Ojcem. Podręcznik dla I klasy szkoły podstawowej stanowi część serii podręczników pt. Z Bogiem przez życie przygotowanych przez grono specjalistów w zakresie katechetyki, związanych ze środowiskiem akademickim Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. W jednostkach lekcyjnych wykorzystano wiele metod i materiałów, które dynamizują przebieg katechezy i angażują uczniów. Kolorowe ilustracje, logiczna i przejrzysta struktura lekcji sprawią, że treści w nich prezentowane będą szybko i skutecznie przyswajane przez dzieci.
W publikacji przedstawiono historyczną kolekcję odlewów gipsowych, które były częścią Gabinetu Historii Sztuki oraz Gabinetu Archeologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zaprezentowano też katalog dzieł oraz wskazano ich miejsce w powstawaniu i rozwoju historii sztuki jako samodzielnej dyscypliny naukowej w Polsce. Książka „przypomina” tym samym Czytelnikowi o tym niezwykle ważnym w dziejach naszej nauki zbiorze ? do jego ukształtowania przyczynił się Karol Lanckoroński, jeden z największych mecenasów sztuki przełomu XIX i XX wieku.
W ramach opracowania wykonano specjalistyczne badania konserwatorskie, technologiczne i techniczne, dzięki czemu można było zaproponować nowatorskie metody ratowania odlewów gipsowych. Oddawana do rąk Czytelników książka jest wynikiem projektu badawczego Zapomniane dziedzictwo: zbiór odlewów gipsowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rekonstrukcja kolekcji, opracowanie, katalog, konserwacja, sfinansowanego przez Narodowy Program Rozwoju Humanistyki.
„Wyjątkowość krakowskiej kolekcji historycznych odlewów polega przede wszystkim na istotnej roli (…), jaką odegrały one w kontekście powstawania i rozwoju historii sztuki jako samodzielnej dyscypliny naukowej w Polsce (…). Ta perspektywa badawcza, podkreślająca przede wszystkim ten aspekt powstawania i kształtowana kolekcji, została przyjęta jako podstawowa (…). Należy bowiem pamiętać, że sposoby prezentowania i reprodukcji dzieł sztuki w sposób integralny były związane z dziejami historii sztuki jako dziedziny naukowej. Wraz z rozwojem badań nad sztuką obserwować możemy dyskusję nad problemem odwzorowania graficznego, wpływu fotografii, »mechanicznej« protezy oglądu, jakim był pokaz slajdów, czy wreszcie – w czasach współczesnych – nad reprezentacją cyfrową, stanowiącą główny problemem teoretyczny”.
(fragment książki)
Problematyka utrudnionej prokreacji znalazła się jak dotąd w obszarze zainteresowań niezbyt licznej grupy badaczy, toteż podjęcie tego tematu oraz sposób jego zgłębienia w recenzowanwj monografii należy ocenić jako społecznie ważne i wartościowe poznawczo. (...) badania nad doświadczanym przez wiele kobiet niepowodzeniem prokreacyjnym stanowią znaczący przyczynek do naszej wiedzy na temat rodzicielstwa, a sposób wykorzystania zastosowanej w projekcie metody badawczej jest godny uwagi zwolenników jakościowych strategii badawczych w naukach społecznych.- dr hab. Anna Gaweł, prof. UJ
Prawie pięćdziesięcioletni pobyt w Danii spowodował, że Włodzimierz Herman zapuścił głęboko korzenie w kulturze skandynawskiej, stając się swoistym pomostem między literaturą polską i duńską.Autor książki tłumaczy zarówno z, jak i na język duński. Wydobywa z zapomnienia starych duńskich autorów, czym wpisuje się trwale do historii literatury obu krajów, zwłaszcza, że Herman nie zerwał więzi z krajem swojego urodzenia i artystycznego startu. To godne odnotowania, co uwzględniły w obu krajach czynniki odpowiedzialne za wymianę kulturalną (). Cieszymy się, że w osobie Włodzimierza Hermana znaleźliśmy niezwykle kompetentną osobę, która wnosi wkład w poszerzanie horyzontów polskiej i duńskiej humanistyki na wielu polach: literatury, teatrologii i filozofii, głównie za sprawą przekładów oraz opracowań scenicznych sztuk i dzieł choćby Szymona Anskiego, Srena Kierkegaarda czy Ludviga Holberga.() dla mnie najdawniejszym wspomnieniem z dalekiego ukraińskiego dzieciństwa jest księga bajek Andersena (). Andersen sprawił, że kochałem Danię, zanim ją jeszcze poznałem () Jarosław Iwaszkiewicz.Nie, ja takiego uczucia nie doznałem. Mój świat baśniowy roztaczał się z wierzchołków wysokich drzew syberyjskich, na które wspinaliśmy się jako chłopcy, by wykradać ptakom jajka z gniazd. Wówczas i długo jeszcze później ani o Danii, ani o Andersenie nie słyszałem. Odkryłem go dopiero jako dojrzały człowiek. Czytałem go w oryginale, po duńsku, tłumacząc się sobie samemu dorosłemu mężczyźnie że ten genialny pisarz tworzył swoje baśnie tylko pozornie dla dzieci. Parafrazując Iwaszkiewicza i wyrażając się nieco górnolotnie, mogę powiedzieć: poznałem i pokochałem Danię zanim poznałem i pokochałem baśnie Hansa Christiana Andersena Włodzimierz Herman.Duńska Fundacja Velux (The Velux Foundation) dofinansowała wydanie publikacji, w ramach wspierania aktywności osób starszych, tworzących zdaniem autora i oceną wydawcy dzieła ważne i pożyteczne.
Niniejsza praca jest próbą przedstawienia dziejów lwowskich badań nad Metafizyką Arystotelesa. Nasze rozważania odnoszą się bezpośrednio do tego, co działo się podczas Seminarium Arystotelesowskiego Romana Witolda Ingardena na Uniwersytecie Jana Kazimierza w roku akademickim 1937/1938.Wspomniane seminarium było niewątpliwie kontynuacją, wprowadzanego i realizowanego z sukcesem przez Kazimierza Twardowskiego, procesu dydaktycznego we lwowskiej filozofii. Jego podstawę stanowiły zajęcia z szeroko pojętej historii filozofii. Wśród nich znalazło się miejsce dla filozofii starożytnej, a w szczególny sposób zapisały się wykłady Profesora z filozofii Arystotelesa. ()Ingarden, wczesną wiosną 1937 roku, zdecydował się spełnić marzenia Twardowskiego. Zapowiedział społeczności filozoficznej Lwowa, że w roku akademickim 1937/1938 otwiera na próbę własne seminarium wyższe arystotelesowskie. Ingarden wiedział, że tylko dobre wiadomości i inicjatywy, płynące ze środowiska akademickiego, będą jeszcze w stanie utrzymać Twardowskiego przy życiu. Pamiętał doskonale, jak wiele przyjemności przyniosła mu praca i wydanie inauguracyjnych numerów Studia Philosophica i Biblioteczki Filozoficznej. Widział, jak Twardowski angażował się w sprawy wydawnicze, zapominając na moment o własnej chorobie.
Thomas S. Kuhn (1922–1996), w XX wieku bodaj najbardziej wpływowy ze współczesnych amerykańskich historyków i teoretyków nauki, swoim głównym dziełem "Struktura rewolucji naukowych" (1962, 1969) ugruntował „ponowoczesny” obraz nauki jako takiej, a nawet wszelkich formacji intelektualnych. W zupełnie niepozytywistycznym duchu opisał nie tyle jej liniowy rozwój, ile „skokowe” przemiany. Nauka, mocno osadzona przez Kuhna w społeczno-kulturowym kontekście, staje się instytucją o własnej strategii. Jeśli prosty logiczny pozytywizm Koła Wiedeńskiego lat trzydziestych XX wieku próbował ustalić kryteria weryfikacji twierdzeń naukowych, a później Karl R. Popper – kryteria falsyfikacji, to Kuhn przyjął znacznie szerszą perspektywę. Nie widział w postępie nauki stopniowego dochodzenia do prawdy, lecz odchodzenie od „nieprawdy”, od teorii nieadekwatnych. Strategia nauk polega na adaptacji do wybuchających co pewien czas naukowych rewolucji zmieniających zupełnie obraz świata. Stary „paradygmat” jest porzucany, nowy obrasta w zorientowaną na niego „naukę normalną”. Ten mało pocieszający dla pozytywisty obraz nieciągłości znajduje jednak oczywiste potwierdzenie w historii. Zarazem „nauki normalne” jakoś się ze sobą z biegiem wieków dogadują, pracując od rewolucji do rewolucji. Teoria Kuhna zrobiła światową karierę. Dziś, komplikując prostą opowieść z podręczników poszczególnych dyscyplin, nadal zachowuje świeżość i należy do intelektualnego kanonu współczesności.
Franz Kafka kinomanem? W rzeczy samej. Autor Procesu był namiętnym bywalcem praskich kin to od opisu sceny filmowej zaczynają się jego Dzienniki. W filmach Kafka szukał przede wszystkim rozrywki. Być może dlatego przez kilka dekad badacze literatury lekceważyli wpływ, jaki na życie i twórczość praskiego pisarza wywierały wczesne dzieła X muzy, mimo że już w latach dwudziestych XX wieku zwracał na to uwagę Max Brod, a nieco później Walter Benjamin i Theodor W. Adorno.Kafka idzie do kina jest pierwszą książką omawiającą związki autora Procesu z kinematografią. Książką ciekawą tym bardziej, że napisaną przez aktora i reżysera. Zischler pisze świetnym stylem, z intelektualną elegancją przeprowadza drobiazgowe badania źródłowe, opierając się na pozostawionych przez Kafkę świadectwach autobiograficznych.Eseista krok po kroku analizuje kinowe fascynacje praskiego twórcy. Dokumentuje filmy, które widział Kafka, sceny, jakie przykuwały jego uwagę, aktorów, którzy zapadli mu w pamięć. Często przywołuje obrazy dziś już zapomniane. Gromadzi zdjęcia, programy kinowe, plakaty reklamowe, artykuły prasowe i recenzje. To opowieść nie tylko o Kafce, ale też o pionierskim okresie sztuki filmowej.
Barwna mozaika starożytnego chrześcijaństwaApokryfy otwierają przed nami świat wyobrażeń zwykłych chrześcijan, ich próby zrozumienia i wyrażenia trudnych nauk teologicznych w prostych obrazach. To także zapis starań uczynienia postaci Jezusa bliższą.ks. prof. Marek StarowieyskiKiedy przybyli do pewnej jaskini i chcieli w niej odpocząć, Maryja zeszła z osiołka i siadła, trzymając na kolanach Jezusa. Była tam Maryja, a z nią również trzech chłopców [sług] i jedna dziewczyna, którzy towarzyszyli im w drodze. Nagle z groty wyszło wiele smoków, na których widok dzieci zaczęły krzyczeć ze strachu. Wtedy Pan, który nie skończył jeszcze dwu lat, zsunąwszy się z kolan matki, stanął przed smokami, one zaś oddały Mu hołd i odeszły. I wtedy spełniło się to, co zostało powiedziane przez proroka psalmistę: ""Chwalcie Pana z ziemi, smoki i wszystkie głębiny morskie"".Fragment Ewangelii Pseudo-MateuszaApokryfy Nowego Testamentu to owoc ponad trzydziestu lat pracy ks. prof. Marka Starowieyskiego i jego współpracowników. Jest to najobszerniejszy wybór apokryfów dostępny w języku polskim. W każdym tomie, poza przekładami i poprzedzającymi je wprowadzeniami, czytelnik znajdzie również dokładną bibliografię oraz szczegółowe przypisy sygnalizujące cytaty lub nawiązania do Ksiąg Świętych, co niejednokrotnie jest kluczem do pełnego zrozumienia apokryfu.
Barwna mozaika starożytnego chrześcijaństwaApokryfy otwierają przed nami świat wyobrażeń zwykłych chrześcijan, ich próby zrozumienia i wyrażenia trudnych nauk teologicznych w prostych obrazach. To także zapis starań uczynienia postaci Jezusa bliższą.ks. prof. Marek StarowieyskiWszedł więc Jezus, i [na Jego wejście] wygięły się szczyty znaków, które trzymali chorążowie, i oddały cześć Jezusowi. Gdy Żydzi zobaczyli, jak szczyty znaków zgięły się i oddały cześć Jezusowi, głośno zawołali przeciw chorążym. Na to Piłat rzekł do Żydów: ""Czy nie dziwicie się, że szczyty znaków zgięły się same z siebie i oddały cześć Jezusowi, lecz krzyczycie na chorążych, jakby oni sami zgięli znaki i oddali [Mu] cześć?"" Mówią Żydzi do Piłata: ""My widzieliśmy, jak chorążowie schylili znaki i oddali cześć Jezusowi"". Piłat zawołał do chorążych i rzekł do nich: ""Dlaczego to uczyniliście?"" Oni rzekli do Piłata: ""My jesteśmy poganami, sługami świątyni, jakże więc moglibyśmy oddawać Mu cześć. My trzymaliśmy znaki, a one się zgięły i oddały [Mu] cześć"".Fragment Ewangelii NikodemaApokryfy Nowego Testamentu to owoc ponad trzydziestu lat pracy ks. prof. Marka Starowieyskiego i jego współpracowników. Jest to najobszerniejszy wybór apokryfów dostępny w języku polskim. W każdym tomie, poza przekładami i poprzedzającymi je wprowadzeniami, czytelnik znajdzie również dokładną bibliografię oraz szczegółowe przypisy sygnalizujące cytaty lub nawiązania do Ksiąg Świętych, co niejednokrotnie jest kluczem do pełnego zrozumienia apokryfu.
Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby Dante miał profil w mediach społecznościowych? I nie tylko on - także Boccaccio, Emily Dickinson, Agatha Christie, Franz Kafka czy Allen Ginsberg. No i nasi nobliści - Szymborska, Tokarczuk (ups, autorka Biegunów akurat ma swój profil), Sienkiewicz?!
Bookface. Księga twarzy pisarzy Tomasza Brody jest spełnieniem fantazji o pisarskim, całkowicie współczesnym dialogu - wyobraźmy sobie, że największe sławy literatury publikują posty: zwierzają się z problemów, udzielają porad kolegom po fachu, licytują się o to, czyja wielkość jest większa. Na Bookface pisarze mogą wszystko - odsłaniać słabości, świntuszyć, prowokować. I pozwolić sobie na złośliwość. Może w tym gronie znajdzie się nawet niejeden hejter czy hejterka, choć lepiej trzymać się wersji, że literatura łagodzi obyczaje!Forma wpisów jest skrótowa, jak to w mediach społecznościowych. Ale dzieje się tu sporo - Dante zaprasza na ekstremalną jazdę po piekielnych kręgach, markiz de Sade proponuje ranking największych perwersji w historii literatury, Dickens uprawia lewactwo przy aplauzie Żiżka, a Dostojewski jęczy, że nie chce dłużej być ponurakiem.
Są i pisarki - Agatha Christie szuka sposobu na zbrodnię doskonałą, drzewa. Literatura miesza się tu z życiem, życie przeplata z literaturą. I nic się nie marnuje - na Bookface widać jasno, że egotyzm, nerwice, depresja są dla pisarstwa najlepszym paliwem. Taka jest specyfika mediów społecznościowych, które są przecież ekstraktem problemów starych jak świat - rywalizacja, gorycz porażki, apetyt na zaszczyty („Ile można czekać na tego cholernego Nobla?” - wścieka się na Bookface Phillip Roth) dokuczały pisarzom od zawsze. No i towarzyszyła im intensywność doznań, bez której nie byłoby dobrej literatury.
Tomasz Broda, rysownik, ilustrator, pedagog, wykładowca wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jego lalki i maski z przedmiotów codziennego użytku można było oglądać w autorskim programie „Zrób sobie gębę” w TVP i w niemieckiej wersji „Ulicy Sezamkowej”.
Barwna mozaika starożytnego chrześcijaństwaApokryfy otwierają przed nami świat wyobrażeń zwykłych chrześcijan, ich próby zrozumienia i wyrażenia trudnych nauk teologicznych w prostych obrazach. To także zapis starań uczynienia postaci Jezusa bliższą.Ks. prof. Marek StarowieyskiGdy te wydarzenia dzięki Apostołom dokonały się w Babilonie, zdarzyło się, że dwie bardzo dzikie tygrysice zamknięte w pojedynczych klatkach, uciekły uwolnione przypadkowo i pożerały wszystko, cokolwiek spotkały na drodze. Cały lud przerażony tym wydarzeniem zbiegł się do Apostołów. A oni wezwawszy imienia Pana nakazali im, aby poszły za nimi do domu, gdzie przebywali, i pozostały tam przez trzy dni. Wtedy Apostołowie, zwoławszy cały lud, rzekli: ""Słuchajcie wszyscy, synowie ludzcy, () rozważcie przykład tych dzikich bestii, które wprawdzie nie są łagodne, ale usłyszawszy imię Pana Jezusa Chrystusa, przemieniły się w jagnięta. Ludzie natomiast są tak uparci, że nie chcą zrozumieć, że nie są bogami bałwany zrobione ze złota lub srebra () Zapominacie jednak o Bogu, który was stworzył.Fragment Męczeństwa św. Szymona i JudyApokryfy Nowego Testamentu to owoc ponad trzydziestu lat pracy ks. prof. Marka Starowieyskiego i jego współpracowników. Jest to najobszerniejszy wybór apokryfów dostępny w języku polskim. W każdym tomie, poza przekładami i poprzedzającymi je wprowadzeniami, czytelnik znajdzie również dokładną bibliografię oraz szczegółowe przypisy sygnalizujące cytaty lub nawiązania do Ksiąg Świętych, co niejednokrotnie jest kluczem do pełnego zrozumienia apokryfu.
Barwna mozaika starożytnego chrześcijaństwaApokryfy otwierają przed nami świat wyobrażeń zwykłych chrześcijan, ich próby zrozumienia i wyrażenia trudnych nauk teologicznych w prostych obrazach. To także zapis starań uczynienia postaci Jezusa bliższą.Ks. prof. Marek StarowieyskiGdy Juda wszedł do miasta w Indiach wraz z kupcem Habbanem, ten ostatni udał się, by pozdrowić Gudnafara, króla Indii. Powiadomił go o niewolniku, którego mu przyprowadził. Na to król bardzo się ucieszył i nakazał, by Juda pojawił się przed jego obliczem. I rzekł król: ""Jaki zawód umiesz wykonywać?"" Juda mu odpowiedział: ""Jestem cieślą, niewolnikiem cieśli i architektem"". On rzekł do niego: ""Co umiesz robić?"" Juda mu odpowiedział; ""Z drzewa nauczyłem się robić jarzma, pługi, ościenie, wiosła dla statków i barek i maszty do statków, natomiast z ciosanego kamienia - nagrobki, świątynie i pałace dla królów"". Król rzekł do Judy: ""Świetnie, takiego właśnie rzemieślnika poszukuję"". Król rzekł do niego: ""Zbudujesz mi pałac"". Juda rzekł do niego: ""Zbuduję i wykończę, bo właśnie po to tu przybyłem, aby dokonać dzieło budowniczego i cieśli"".Fragment Dziejów Apostoła Judy TomaszaApokryfy Nowego Testamentu to owoc ponad trzydziestu lat pracy ks. prof. Marka Starowieyskiego i jego współpracowników. Jest to najobszerniejszy wybór apokryfów dostępny w języku polskim. W każdym tomie, poza przekładami i poprzedzającymi je wprowadzeniami, czytelnik znajdzie również dokładną bibliografię oraz szczegółowe przypisy sygnalizujące cytaty lub nawiązania do Ksiąg Świętych, co niejednokrotnie jest kluczem do pełnego zrozumienia apokryfu.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?