() bohaterowie tej książki nie mieszczą się w ściśle określonej wizji lewicowości czy socjalizmu. Byli ludźmi lewicy rzecznikami socjalizmu, bo sami przypisywali sobie takie intuicje ideowe, nierzadko syntetyzując własną lewicowość z postępowością, demokratyzmem czy też radykalizmem. Nie inaczej jest z chrześcijaństwem. Nie tyle był to dla nich system religijny, styl myślenia religijnego, ile źródło motywacji (). Tworząc programy, wizje, wysuwając mniej lub bardziej konkretne dezyderaty (polityczne, społeczne, ekonomiczne) czerpali pełnymi garściami z Ewangelii, nauczania Chrystusa i Apostołów. Bliższa im była wizja chrześcijaństwa pierwotnego, niezinstytucjonalizowanego, w ich przekonaniu czystego i nieskażonego naturalną słabością człowieka (także duchownych). Zwłaszcza w epoce romantyzmu synteza religii z myślą polityczną była sprzężeniem naturalnym, a chrześcijańska motywacja dążeń socjalistycznych była niemal powszechna ()Ze wstępu
Bohaterów tej książki dzieliło wiele: czasy i miejsce, w których formułowali swoje programy, metody działania, intuicje ideowe, zainteresowania i wykształcenie, odmienna umysłowość, pogląd na charakter walki politycznej i społecznej, postawy światopoglądowe, stałość w poglądach i ich ewolucja (...). Dzieliło ich również doświadczenie i droga życiowa (...). Ideowe dziedzictwo tej formacji intelektualnej dojrzewało i ewoluowało, przeradzając się w różne konteksty polityczne, zdeterminowane klęskami kolejnych powstań i zrywów narodowowyzwoleńczych, wieloletnim emigracyjnym tułactwem, zsyłkami, represjami zaborców, czasami brakiem perspektyw na wybicie się na niepodległość, innym razem gorliwą wiarą w jej rychłe odzyskanie. (…) choć reprezentowali oni dwa pokolenia Polski porozbiorowej, inny typ umysłowości i wrażliwości, łączyła ich negacja istniejących stosunków społecznych i politycznych, sprzeciw wobec niesprawiedliwości, dysproporcji społecznych i powszechnej biedy, chęć zmiany relacji międzyludzkich w imię zasad etyki chrześcijańskiej, miłości bliźniego, ewangelicznego braterstwa (różnie pojmowanego), równości i wolności. Łączyła ich również gorliwa wiara w Boga i przekonanie, że w niedalekiej przyszłości ziści się ich marzenie o wolniej, demokratycznej i sprawiedliwej Polsce. Te składniki czyniły z odrębnych jednostek wspólnotę — odrębną formację intelektualną chrześcijańskiej, demokratycznej i postępowej lewicy.
Ze Wstępu
Zaprezentowana w książce T. Sikorskiego formacja intelektualna, choć dostrzeżona w II Rzeczypospolitej, w okresie PRL została potraktowana według marksistowskiego ?klucza?. I jeśli nawet przypominano takie postacie, jak ks. Piotr Ściegienny, Edward Dembowski, Ludwik Królikowski, Henryk Kamieński, to dydaktyczna (także naukowa) nowomowa, ograniczała pole w zakresie rzetelnej analizy ich poglądów. Dopiero w latach 70. XX w., w chwili narodzin demokratycznej opozycji, poglądy formacji radykalnej lewicy chrześcijańskiej stały się inspiracją dla takich ugrupowań jak Komitet Obrony Robotników, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Konfederacja Polski Niepodległej czy Ruch Młodej Polski. Językiem sprawiedliwości społecznej, braterstwa, ewangelicznej miłości bliźniego posługiwał się ks. Jerzy Popiełuszko, a bezpośrednie zapożyczenia z nauki ewangelicznej znalazły się w oficjalnych dokumentach i publicystyce ?Solidarności?. Jest swoistym paradoksem, że po 1989 r. o lewicy chrześcijańskiej niemal zupełnie zapomniano, także w badaniach naukowych.Z Recenzji prof. dr. hab. Adama Wątora
Książka przedstawia postać Władysława Biegańskiego, wybitnego lekarza częstochowskiego, zarazem humanisty. Przybliża nam jego dorobek lekarski, mogący inspirować także współczesnych. Napisana jest językiem zachęcającym do wnikliwej lektury. Tę monografię naukową, opartą na solidnej bazie źródłowej, warto polecić nie tylko lekarzom, ale i tym czytelnikom, którym bliskie jest holistyczne postrzeganie natury człowieka i otoczenia, w którym on żyje.""Dr hab. n. med. Łukasz Czyżewski, WUM""Książka pozwala poznać osobę i dzieło wybitnego lekarza, społecznika oraz propagatora logiki i etyki lekarskiej Władysława Biegańskiego. Odsłania główne obszary pracy tego praktyka i teoretyka medycyny. Przeprowadzone w pracy analizy pozwalają zrozumieć, że dzieło i dokonania Biegańskiego rodziły się z potrzeby udoskonalenia pracy zawodowej lekarzy. Jego zdaniem bowiem, by móc skutecznie leczyć i przewidywać skutki swych działań, lekarze powinni poszukiwać pełnej prawdy o człowieku i jego zdrowiu.""Dr hab. Paweł Skrzydlewski, prof. nadzw. PWSZ Chełm""Książka ukazuje wszechstronny charakter działalności Władysława Biegańskiego jako lekarza, społecznika i intelektualisty. To nie tylko wielce uzdolniony lekarz, ale i działacz społeczny, a także człowiek przejawiający zainteresowania filozoficzne. Autorom książki udało się w pełni ukazać bogactwo dorobku jednego z największych autorytetów lekarskich przełomu XIX i XX wieku, a także ukazać znaczenie holistycznego podejścia do człowieka w zawodzie lekarza.""Dr hab. Mieczysław Ryba, prof. nadzw. KUL
Książka w doskonały sposób przybliża myśl jednego z najwybitniejszych tomistów i ojca odrodzenia dominikańskiego w Polsce (...). Analiza naukowych rozważań teologiczno–moralnych poświęconych łasce Bożej, modlitwie, a przede wszystkim kapłaństwu, przeprowadzona przez Autora tej monumentalnej pracy, łączy w sobie ważny przekaz z pasjonującym wykładem, który przenosi czytelnika w realia historyczne pierwszej połowy XX wieku, ale niesie mu również refleksję aktualną w czasach współczesnego kryzysu postmodernistycznego...
Z recenzji dr. hab. Dariusza Magiera (UPH Siedlce)
...to nie tylko rekonstrukcja teologicznych poglądów o. Jacka Woronieckiego i wynikających z nich praktycznych wskazówek, dzięki którym ludzie wierzący mogą doskonalić swoje życie. Autor pokazuje też, jak trudno jest zachować harmonię między przyrodzonym i nadprzyrodzonym wymiarem ludzkiego życia oraz jak pomocnym narzędziem zachowania tej harmonii była (i jest nadal) myśl Woronieckiego.
Z recenzji dr. hab. Roberta T. Ptaszka (KUL)
Tematyka zarazem antropologiczna i teologiczna pozwala na wyeksponowanie wielkiej kompetencji Woronieckiego jako myśliciela świadomego współczesnych dokonań nauk szczegółowych („człowiek”) i tradycyjnej teologii („religia”). To niezwykle cenne zestawienie, inspirujące dla współczesnych, którzy rzadko dysponują podobnymi podwójnymi kompetencjami — wiedzą o człowieku i wiedzą o religii.
Z recenzji dr. hab. Krzysztofa A. Wojcieszka (Pedagogium)
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Spis treści
Wprowadzenie
Rozdział I Teologiczno–moralne rozważania J. Woronieckiego o cnotach wlanych
Cnoty teologalne i ich udział w doskonaleniu się moralnym człowieka
Miłość
Wiara
Nadzieja
Rozdział II J. Woroniecki o łasce Bożej
Rola łaski Bożej w doskonaleniu się moralnym człowieka. Łaski uczynkowe i habitualne
Miłosierdzie Boże jako źródło łask dla człowieka
Ludzkie uczynki miłosierdzia jako odpowiedź na miłosierdzie Boże
Rozdział III Modlitwa w nauce J. Woronieckiego
Modlitwa jako źródło doskonałości chrześcijańskiej
Modlitwa myślna
Kontemplacja chrześcijańska
Modlitwa i kontemplacja a życie doczesne chrześcijanina
Pacierz i codzienny rachunek sumienia
Chrystus uczy nas modlitwy
Rozdział IV Kapłaństwo w życiu Kościoła katolickiego według nauki J. Woronieckiego
Wychowanie kandydatów do stanu kapłańskiego
Znaczenie modlitwy kleryka i kapłana
Formacja duchowa i kształtowanie charakterów przyszłych kapłanów
Rola ojca duchownego w seminarium
Przygotowanie intelektualne przyszłych kapłanów
Teologia fundamentalna i moralna w seminarium duchownym
Nauka umiejętności spowiadania
Woroniecki wobec kazuistyki w nauczaniu teologii moralnej i w praktyce spowiedniczej
Nauka społeczna Kościoła i socjologia w seminarium duchownym
Studium Pisma św. w seminarium duchownym
Nauczanie historii Kościoła katolickiego oraz lektura pism Ojców Kościoła i prawa kanonicznego
Nauczanie liturgiki i wychowanie liturgiczne
Dogmatyka katolicka
Misjologia w seminarium
Rola kapłana w życiu Kościoła katolickiego
Umiejętność głoszenia kazań przez kapłanów
Zaangażowanie społeczne kapłanów
Zakończenie
Bibliografia
Indeks osobowy
Summary
...ewolucja zachodząca w Niemczech burzyła wartości podstawowe. Dlatego też w latach międzywojennych pojawiło się przekonanie, iż kraj ten wychodzi z Europy. Obok tendencji do zreformowania chrześcijaństwa zgodnie z potrzebami nacjonalizmu niemieckiego, tj. przystosowania go do wyidealizowanego germańskiego ducha, w początku XX wieku pojawiają się ruchy o charakterze neopogańskim, głoszące potrzebę oparcia się o domniemane wartości germańskiej kultury przedchrześcijańskiej — kultury bezwzględnych wojowników, dla których pojęcia współczucia, litości, pokory, grzechu czy potrzeby zadośćuczynienia za popełnione winy były czymś niezrozumiałym i obcym.
Z Wprowadzenia
O ile na Zachodzie krytyka religii miała charakter racjonalistycznego obalania przesądów w celu ofiarowania człowiekowi pełnej swobody myślenia i kierowania sobą, o tyle Niemcy nie poprzestawali nigdy na tej negatywnej krytyce, jakkolwiek chętnie brali w niej udział, o czym świadczy chociażby Feuerbach i Strauss, ale starali się zawsze na miejsce Boga obalonego stawić bogów nowych. Czując wszakże na wpół świadomie niewystarczalność filozofii w tym względzie, usiłowali ją wesprzeć odwołaniem się do jakiejkolwiek tradycji religijnej, byleby nią nie była tradycja własnej religii chrześcijańskiej.
Bogdan Suchodolski, Dusza niemiecka w świetle filozofii
Nie do nas należy zastanawianie się nad ogółem przyczyn, które właśnie narzędziu mistycyzmu niemieckiego, tzn. partii narodowosocjalistycznej, umożliwiły dojście do władzy. Rozważając jednak tę specjalną mistykę germańską, obok której istnieją jeszcze w Niemczech i inne, nie możemy nie podkreślić z całym naciskiem, że partia była tylko politycznym wyrazem tej, nie waham się powiedzieć, potwornej Weltanschauung głęboko w przeszłości zakorzenionej.
Leon Halban, Mistyczne podstawy narodowego socjalizmu
Książka stanowi źródłową analizę podstawowych tematów metafizyki św. Tomasza: istnienia, istoty, natury, transcendentaliów, istnienia i istoty Boga, struktury człowieka. Wiodącym tematem książki jest akt istnienia (esse), który naświetlany jest w perspektywie historycznej (na tle dziejów filozofii bytu) oraz w poszczególnych tekstach Akwinaty, przede wszystkim zaś w traktacie O bycie i istocie (De ente et essentia). Autor starannie omawia historyczne źródła tej problematyki w tekstach Tomasza (Arystoteles, Boecjusz, neoplatonicy), a przede wszystkim jego dyskusję z ujęciami Awicenny. Prof. Artur Andrzejuk głosi w książce tezę, że akt istnienia jest pierwszym, najważniejszym zapoczątkowującym byt jego pryncypium, które stanowi wewnętrzny składnik każdego bytu, urealniający i aktualizujący jego istotę (zawartość treściową, czyli to czym jest). Jest to teza charakteryzująca tzw. tomizm konsekwentny, sformułowany i nauczany przez prof. Mieczysława Gogacza, któremu książka jest dedykowana. W końcowych partach rozważań podjęto temat deformacji nauczania Tomasza, dokonanych zaraz po jego śmierci i pogłębianych przez wieki niezrozumienia głównych tez jego filozofii oraz żmudnego przywracania prawdziwego oblicza tej myśli przez tomistów XIX i XX wieku.
Prof. Ryba's book is a study of early years of John Paul II Catholic University of Lublin (KUL), created in 1918, in the year when the reborn Polish Commonwealth was back on the map of Europe after 123 years of the invaders' rule. Key actors and events of those early days are shown here against the backdrop of the universal struggle: the fight for the future shape of human culture which, in this case, was directly linked with the struggles for the soul of the Polish nation and the preservation of its culture in 1920s and 30s. This book gives a profound insight into the ideas and mindsets of the founders and early faculty of KUL. Author's considerations are focused on the spirit that lies at the foundations of this university and forms the base of its identity. Arguably, this approach reveals not only a local, Polish and Lublin-based, set of ideas but also speaks volumes of the spirit of Polishness, unveiling a well-established, and enduring way in which Poles (and Polish Catholics in particular) perceive matters of culture, civilization, and their future. Już 100 lat temu w Polsce widziano zagrożenie prądami modernizmu, już wtedy stawiano diagnozy o powierzchowności katolicyzmu wśród polskiej inteligencji, która miała być elitą społeczeństwa. I to wtedy zapadła decyzja o konieczności wykształcenia polskiej inteligencji katolickiej, która dałaby odpór laickim poglądom. Ksiądz Idzi Radziszewski, pomysłodawca i założyciel KUL-u, wybitny tomista, który swój doktorat napisał po łacinie na Uniwersytecie w Louvain, zrealizował projekt erygowania katolickiej uczelni nie bez przeciwności, zwłaszcza finansowych, ale dziś możemy obchodzić 100-lecie istnienia tej uczelni, której absolwentami jest wiele znaczących osobistości, m.in. Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński.
Nie wierzę w duchy, ale bardzo się ich boję - powiedziała kiedyś markiza Du Defand.Tematyką tej książki są duchy i różnego rodzaju zjawiska paranormalne występujące na dawnych polskich Kresach Wschodnich. Wszystkie przytaczane tu opowieści i relacje są udokumentowane w dawnych przekazach ustnych i pisemnych, zanotowane w pamiętnikach i wspomnieniach. Są tu także przedstawione różnego rodzaju motywy pojawiające się w podaniach i legendach związanych z nawiedzonymi miejscami, tajemniczymi osobami i dziwnymi zjawiskami.Terytorium, jakiego dotyczy ta książka, jest dość rozległe i obejmuje obszar, na którym dawniej rozciągała się Rzeczpospolita Obojga Narodów, to jest od morza do morza, czyli od Połągi i Rygi na północy do Akermanu i Odessy na południu, a także od Bugu aż po Berezynę na wschodzie.Niezwykła książka o niezwykłych zjawiskach i do tego w niezwykły sposób podkreślająca polskość dawnych Kresów. Autorka w swej prawie detektywistycznej pracy wyśledziła ogromną wręcz ilość podań i przekazów o zjawiskach paranormalnych, anomalnych, niewytłumaczalnych. Ta benedyktyńska praca połączona ze znakomitą erudycją dała efekt piorunujący - ze zwykłego, wydawałoby się ""spisu"" duchów, zjaw, widziadeł, wiedźm i in., wyłania się tak naprawdę kraina umiłowana, ukochana, nasycona tęsknotą za tym, co minęło i nie wróci. Polskość tych terenów, o których pisze Łukawska, jest nie do podważenia, powiązanie z literaturą i historią tylko wzmagają tęsknotę...
Człowiekowi współczesnemu trudno znaleźć punkt oparcia. Żyje w świecie, który odbiera jako ciągle zmieniający się. Nie może jednak zidentyfikować kierunku tych zmian, nie wie, gdzie i do czego one prowadzą. Każdy dzień bywa dla niego niespodzianką, równie nieoczekiwaną, co niechcianą. Bez jego udziału, jego sukces może przerodzić się w klęskę. Za każdym rogiem spodziewa się nieszczęścia: utraty pracy, choroby, zdrady najbliższych, wreszcie wojny światowej, która straszą go media i której się boi jako politycznego sposobu rozwiązywania błahych nawet sporów między ludźmi. Człowiek współczesny jest samotny, skazany tylko na siebie, nie może nikomu zaufać, bywa, że nie ma z kim porozmawiać, nie potrafi już mówić w sposób zrozumiały dla innych, nie potrafi opowiedzieć o sobie, nie potrafi wysłuchać innych, nie ma czasu, nie ma miejsca, nie ma pieniędzy, nie ma nadziei, nie ma Boga... Czy stan ten można zmienić, czy można sobie z tym poradzić? Jak?... Zanim trafimy w ręce psychologów i psychiatrów, którzy spróbują nam wyprać mózg lub nafaszerować chemią farmaceutyczną, sięgnijmy po mądrość starożytnych. Nie tylko bowiem w naszych czasach dominuje chaos. Właściwie był on zawsze, lecz jego uporządkowanie zależy od nas samych. Trzeba tylko wiedzieć, jak tego dokonać...
Podstawową zaletą książki Mażewskiego jest krytyczne spojrzenie na „Solidarność”, przy równoczesnym uznaniu jej roli jako katalizatora przyspieszającego zmiany ustrojowe zachodzące w PRL. Autorowi udało się dość precyzyjnie odtworzyć przebieg sporu toczonego przez dwa główne nurty (radykalny i umiarkowany), jakie powstały w kierownictwie „Solidarności”, a także wyjaśnić powody słabnięcia poparcia społecznego dla związku, widocznego zwłaszcza w drugiej połowie 1981 r., co z kolei częściowo wyjaśnia przyczyny niewielkiej skali strajków i protestów przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Bardzo interesująco Mażewski przedstawił też zmiany w przepisach prawnych, regulujących zasady działalności gospodarczej, wskazujące na stopniową liberalizację systemu ekonomicznego PRL. Szkoda, że „Solidarność” nie dostrzegała tych zmian, forsując konieczność demokratyzacji ustroju (z opinii wydawniczej prof. dr. hab. Antoniego Dudka).
„WYKLUCZENI”. Ludzie marginesu w kinematografii światowej
ZBIÓR STUDIÓW POD REDAKCJĄ MACIEJA KOWALSKIEGO i TOMASZA SIKORSKIEGO
To drugi tom z cyklu Film. Historia i konteksty. Tytułowi „wykluczeni” to ludzie marginesu politycznego (ideologicznego), społecznego i ekonomicznego: „szpiedzy”, „mordercy”, chuligani, dzieci z „enklaw biedy” (miejskich gett), „ludzie bez głosu i reprezentacji”, przegrani, wydziedziczeni, zdegradowani, sponiewierani przez los, stygmatyzowani, mentalnie zdyskredytowani, zbędni i przeklęci. Jednym słowem, wszyscy niechciani („obcy”), obecni tak w zachodnich, stabilnych demokracjach, jak i w systemach totalitarnych. Ale to także ludzie żyjący „na krawędzi”, stąd dysponujący szerszą perspektywą spojrzenia na rzeczywistość ich otaczającą, jak tego chce Robert Ezra Park. Bardziej racjonalni i niezależni w ocenach i poglądach. Paradoksalnie człowiek marginesu jest zawsze „bardziej cywilizowanym”.
W tomie tym znajdziemy teksty:
- Jolanta Mysiakowska–Muszyńska (Warszawa), „Szpiedzy”, „współpracownicy gestapo”, „mordercy” — wizerunek oskarżonych w procesach politycznych w świetle Polskiej Kroniki Filmowej (1945–1953);
- Tomasz Sikorski (Szczecin), Problem chuligaństwa w „czarnej serii” polskiego dokumentu (1955–1959);
- Waldemar Potkański (Szczecin), Wykluczeni bohaterowie pierwszej rewolucji proletariackiej z 1905 r. na kanwie filmu Tomasza Wiszniewskiego „Kanalia” z 1990 r.;
- Piotr Kurpiewski (Gdańsk), „Jesteś ludzkim ścierwem” — wykluczenie polityczne i społeczne w filmach historycznych Wojciecha Smarzowskiego;
- Piotr Wiertelak (Ostrów Wielkopolski), Między Olimpem a padołem. Studium psychologiczne Jana Himilsbacha;
- Joanna Dobrowolska (Warszawa), „Byli ludzie” wszystkich krajów. Adaptacje filmowe Na dnie Maksyma Gorkiego;
- Gabriel Piotr Urban (Lublin), Dwa spojrzenia na świat marginesu społecznego w pierwszych latach Związku Sowieckiego — Czarcie Koło (1926) a Wykolejeni (1926);
- Iwona Kolasińska–Pasterczyk (Kraków), Za „murami samotności”. Markiz de Sade — wykluczony więzień idei wolności (filmowe portrety więźnia monarchii, rewolucji i republiki;
- Maciej Kowalski (Szczecin), Figura błazna w filmie Luchina Viscontiego Śmierć w Wenecji;
- Renata Gałaj–Dempniak (Szczecin), Trauma dzieciństwa w kinematografii chińskiej;
- Michał Pozorski (Szczecin), Zjawisko dyskryminacji społecznej w japońskim kinie w XX wieku.
Cykl wydawniczy pod wspólnym tytułem: Film. historia i konteksty, otwarty na różne dyscypliny spokrewnione nie tylko z filmoznawstwem, historią kina, ale też na socjologię kultury, antropologię kulturową, historię idei, politologię oraz samą historię, zainaugurowaliśmy w 2016 r. tomem zatytułowanym Romantyka rewolucji. Rekonesans filmowy. Będziemy w nim podejmowali rozmaite problemy, umieszczając film w różnych kontekstach: politycznym, społecznym, kulturowym, artystycznym (także znaczeniowym). Naszemu cyklicznemu przedsięwzięciu, planowanemu na kilka następnych lat, patronują wybitni filmoznawcy, m.in. prof. Monika Talarczyk–Gubała, prof. Łukasz Plesnar, prof. Tomasz Kłys i prof. Wojciech Otto.
Kolejny tom już w 2018 roku...
O kryzysie kultury europejskiej, a nawet o jej nieuchronnym zmierzchu i ostatecznym końcu mówi się otwarcie od ponad wieku. Mówią przede wszystkim ci, którzy dzieje kultury ujmują biologicznie, opisując je narodzinami, rozwojem i wreszcie śmiercią. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że jedną z podstaw kultury europejskiej jest chrześcijaństwo. Ono zaś wykracza daleko poza Europę zarówno w sensie geograficznym, jak i kulturowym. Warto też pamiętać, że o obecnym stanie europejskiej kultury w znacznym stopniu zdecydował zapoczątkowany przez myślicieli epoki oświecenia systemowy projekt budowy społeczeństwa z pominięciem chrześcijaństwa i jego dokonań.Narastająca odtego czasu niechęć sporej części Europejczyków wobec własnej, chrześcijańskiej kultury to zjawisko trudne do zrozumienia, zwłaszcza że trwa ono nadal mimo coraz wyraźniej widocznych dziś w Europie objawów kryzysu. Wszelako jako chrześcijanie jednego możemy być pewni - zmierzch Europy nie musi i nie będzie oznaczać końca kultury chrześcijańskiej, choć może oznaczać koniec Europy, którą znamy... Przede wszystkim warto jednak razem z autorem przyjrzeć się bliżej tak zjawiskom pogłębiającym kryzys, jak i próbom ratowania Europy, przywracania jej zdrowej kultury, bo bez niej Europa jest i pozostanie tylko przestrzenią geograficzną podatną na zagospodarowanie przez obcych...
Aretologia to nauka o cnotach intelektualnych i moralnych. Nam, laikom, cnota czy życie cnotliwe kojarzy się prawie wyłącznie ze sferą seksu. Tymczasem cnotą jest nie tylko wstrzemięźliwość seksualna, ale także np. męstwo, roztropność czy umiarkowanie. A czym jest męstwo lub roztropność w życiu codziennym – o tym właśnie jest ta książka. Pojęcia dzisiaj zupełnie niemodne, zapomniane czy wręcz wyśmiewane w świecie, w którym najważniejszą „wartością” jest dobra zabawa, coś, co jest „very funny” lub „very exciting”. Dzisiaj panuje powszechny indywidualizm, który jest skrajnie różny od chrześcijańskiego personalizmu, choć wydaje się, że pojęcia są zbieżne. To jednak złudzenie. To właśnie dzisiaj, w tzw. postmodernizmie, w którym panuje totalny permisywizm i relatywizm moralny, nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na schizofrenię, chorobę afektywną dwubiegunową, autyzm, anoreksję, bulimię i wiele innych chorób psychicznych. Mnożą się jak króliki salony wróżbiarskie, horoskop w gazecie to norma, wróż czy wróżka w telewizji może nam przepowiedzieć przyszłość ze szklanego ekranu (niektórzy może pamiętają jeszcze słynnego Kaszpirowskiego). A wystarczy powrót do starych, tradycyjnych wartości, do życia w zgodzie z Panem Bogiem i własnym sumieniem. Ale choć to wydaje się takie proste, to dlaczego tego nie robimy?
Książka Lecha Mażewskiego ""Wiele hałasu o nic? Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego w latach 2015-2016 w perspektywie rozważań modelowych"" jest zakończona supozycjami autora na temat dalszego przebiegu tego konfliktu już w 2017, z udziałem Sądu Najwyższego. Książka jest napisana językiem dostępnym nie tylko dla fachowców, tj. prawników i politologów, przypomina dzieje TK i sądownictwa konstytucyjnego w PRL i III RP, analizuje, obiektywnie prezentuje i omawia przyczyny sporu między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, reprezentowaną przez TK.Autor omawia tezy formułowane przez analizujących przebieg tego konfliktu, jak i stawia własne. Jego zdaniem, choć do konfliktu nie musiało dojść, choć - z drugiej strony - mógł on rozpocząć się od zakwestionowania legalności wyboru nie tylko dwóch, ale całej piątki sędziów TK, bo zależało to w zasadzie od daty zwołania pierwszego posiedzenia nowego Sejmu przez nowego prezydenta, to nie jest sporem tylko o tę kwestię, ani konfliktem personalnym między b. prezesem TK Rzeplińskim a prezesem PiS J. Kaczyńskim, ale ma znaczenie fundamentalne dla charakteru ustrojowego Rzeczypospolitej, dla instytucjonalnych rozstrzygnięć w kwestii równowagi między władzami: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Uważa też, że - póki co - konflikt ten wydaje się nierozstrzygnięty, albo też należy go widzieć jako ""wiele hałasu o nic"", bo trudno za rozstrzygnięcie o postulowanym przez niego charakterze ustrojowym uznać zmiany personalne, których dokonano w łonie TK.
Od co najmniej stu lat nie słowo, jak w czasach wypraw krzyżowych, wojen nowożytnych, czy wielkich podbojów antycznych, odkrywania świata przez Greków, a potem konkwistadorów, a taśma filmowa – obraz – „ruchome malarstwo”, kształtują wyobraźnię kolejnych pokoleń. Kino odzwierciedla w blasku magicznego ekranu nasz stosunek do świata, siłą masowej widowni uczy, bawi, kształtuje postawy i wartości. Kino budzi lęki, wyraża nadzieje, przygnębia, ale i raduje, przekazuje wiedzę, informacje na temat świata, ludzi, utrwala schematy myślowe, uzasadnia problemy, które widać było wokół, ale też pozwolą na zapis wielkich momentów dziejowych. Każdy rodzaj kina składał określony hołd imponderabiliom, był budowany w określonych realiach i atmosferze – „ducha czasów”. Najpierw w pierwszej połowie XX wieku współistniejąc choćby z budową totalitarnych systemów politycznych, a potem z rewolucjami całego dwubiegunowego świata. W jaki sposób zmieniała się pozycja filmu, jego wartości i ranga w pełnoprawnym badaniu? Marc Ferro, zasłużony historyk znad Sekwany wskazywał już na wyraźny dystans w tej sprawie środowisk badawczych w opozycji do innych nośników ciągłości przekazu kulturowego oraz informacyjnego. Stawiał pytanie, w jakim stopniu film kształtuje obraz historii, w jaki sposób ją schematyzuje? Wskazywał kłopot przyszłości historyka i funkcji tegoż, jako demiurga (podobnie jak artysta) posiadającego wpływ na spojrzenie dziejowe, co otwiera pole refleksji na temat dużego znaczenia kina w aspekcie historycznym.
Na te wszystkie refleksy będziemy się starali odpowiedzieć w planowanym cyklu wydawniczym pod wspólnym tytułem: Film: historia i konteksty. Będziemy się chcieli otworzyć na różne dyscypliny spokrewnione, nie tylko z filmoznawstwem, historią kina, ale też socjologią kultury, antropologią kulturową, historią idei, politologią oraz samą historią. Będziemy podejmowali problemy różnorakie, umieszczające film w różnych kontekstach: politycznych, społecznych, kulturowych, artystycznych (także znaczeniowych). Serię otwiera monografia pt. Romantyka rewolucji. Rekonesans filmowy. Naszym celem było przede wszystkim ukazanie „portretów rewolucji” w kinie światowym, w różnych ujęciach i kontekstach. Naszemu cyklicznemu przedsięwzięciu, planowanemu na kilka następnych lat patronują wybitni filmoznawcy, m.in. prof. Monika Talarczyk – Gubała, prof. Łukasz Plesnar, prof. Tomasz Kłys i prof. Wojciech Otto.
Spis treści:
Wstęp
1. Maciej Kowalski (Szczecin), „Wokół rewolucji”. Wizerunek kobiety w polskim kinie fabularnym (1930–1939).
2.Zarys kontekstu problemowego
3. Waldemar Potkański (Szczecin), Obrazy pierwszej rewolucji rosyjskiej (z 1905 r.) w polskim filmie
4. Łukasz A. Plesnar (Kraków), God Bless America: amerykańskie fabularne filmy propagandowe z okresu II wojny światowej
5. Urszula Kurcewicz (Warszawa), Miasto jako bohater sztuki socrealistycznej na przykładzie polskiej kinematografii przełomu lat 40. i 50. XX wieku.
6. Tomasz Sikorski (Szczecin), „Bez dostatecznych kwalifikacji ideologicznych, artystycznych i organizacyjnych”. Natalia Brzozowska — ofiara socrealizmu
7. Piotr Kurpiewski (Gdańsk), Jarosław Dąbrowski Bohdana
Poręby jako przykład neosocrealizmu filmowego
8. Magdalena Podsiadło (Kraków), Proletariuszki, funkcjonariuszki i komunistki — kobiety i rewolucja w kinie Środkowej Europy
9. Maciej Białous (Białystok), Ludowy rewolucjonista. Filmowe przedstawienia Janosika
10. Gabriel Piotr Urban (Lublin), Mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej a obraz Rewaza Czcheidze pt. Ojciec Żołnierza [1964]
11. Kamil Minkner (Opole), Film jako środek walki politycznej na przykładzie argentyńskiego „Trzeciego Kina” w latach 60. i 70. XX wieku
12. J arosław Chodak (Lublin), Jak dokonać rewolucji niezbrojnej? Film dokumentalny w promocji zmiany społeczno–politycznej na przełomie XX i XXI w.
13. Noty o autorach
14. Skorowidz osób.
Powieść-idylla, nagrodzona Rosyjskim Bookerem Dziesięciolecia, jest nostalgicznym wspomnieniem prawdziwej Rosji sprzed rewolucji bolszewickiej, która zniszczyła kraj wraz z jego dorobkiem kulturalnym, naukowym i duchowym. Autor, za pośrednictwem narratora w trzeciej osobie, który czasami płynnie przechodzi w narrację w pierwszej osobie, przywołuje życie rosyjskiej inteligencji i arystokracji, nazywanej w książce „białą kością”. Rodzina Czudakowów (w książce Sawwinów-Strieomouchowów) należała do tzw. spec przesiedleńców z połowy XX wieku, mieszkających w małym miasteczku w Kazachstanie – Czebaczyńsku (dzisiejszy Szczczuczyńsk). Książka jest opowieścią o pięknie życia z zgodzie z naturą, o radzeniu sobie w ekstremalnych warunkach zesłania, a jednocześnie o sile ludzkiego ducha i serca. Jak pisał autor:
"Były to czasy, kiedy wcześniej czy później każdy mógł trafić do łagru lub na zesłanie. Toczyły się więc ożywione dyskusje, kto najlepiej znosi taką poniewierkę. Bratanek hrabiego Stenboka–Fermora, mający za sobą dziesięć lat łagru o zaostrzonym rygorze nad Bałchaszem, uważał, że jedynie »biała kość«. Wydawać by się mogło, że pospólstwo (był drugim człowiekiem, używającym tego terminu) nawykło do ciężkiej pracy — a jednak nie. Miesiąc, dwa w łagrze — i już z takiego nieszczęśnika robi się dochodiaga ! A nasz brat — mówił — jakoś tam wytrzymuje. Od razu można też rozpoznać: kto z kadetów, kto z floty czy nawet spośród prawników. Widać to, według Stenboka, po zachowaniu. Zgodnie z jego teorią wychodziło jeszcze na to, że ci szlachetnie urodzeni nawet mniej cierpieli: bogate życie wewnętrzne skłaniało ich do rozmyślań, mieli też co powspominać. A biedny chłop czy robotnik, no cóż? Oprócz swej wioski lub warsztatu nigdy niczego nie widział. To samo partyjniak, choćby i wysoko postawiony, zaledwie łyknął trochę lepszego życia, a już dostał się za kraty…".
Drugi wybór tekstów Adolfa Nowaczyńskiego został tak skonstruowany, aby zawierał możliwe najciekawsze artykuły autora „Małpiego zwierciadła”, pochodzące z lat 1926-1933, czyli z okresu nazywanego przez niego erą sanacji. Z racji nieprzejednanego stosunku Nowaczyńskiego do piłsudczyków, są to często teksty szydercze, emocjonalnie naładowane.
W 1934 r. o Nowaczyńskim pisali m.in.:
Stanisław Cat–Mackiewicz: „Jeden z najruchliwszych i najwybitniejszych dziennikarzy Europy”.
Adam Grzymała–Siedlecki: „Jest w jego pisaniu jakaś niezbadana tajemnica, więcej: jakaś magia stylu. Wszystko jedno, ile wierszy ma jego artykuł, jego studium, zawsze ma się wrażenie, że się je przeczytało zawarte w jednym jedynym zdaniu”.
Władysław Tarnawski: „W pismach codziennych czyta się artykuły Nowaczyńskiego jednym tchem. Autor bowiem nie należy, dziś przynajmniej, do pisarzy wielomównych, daje myśli skondensowane. Czasem za dwoma słowami, ujętymi w nawias, kryją się całe horyzonty. To mistrz aluzji i skojarzeń”.
Jan Emil Skiwski: „W każdym felietonie Nowaczyńskiego obserwuję coś, co nazwałbym budowaniem nawałnicy. Pisarz rozgrzewa się w miarę pisania; rośnie góra skojarzeń, zalewa nas jak olbrzymia fala morska, unosi w górę i osadza na piasku. Wracać nie ma do czego, ale bujnięcie było dobre”.
W świetle dokumentów, wysprzątanych przez generałową Kiszczakową spod łóżka zmarłego męża, dotąd pozostających „w dyspozycji naczelnego dowództwa”, aż strach pomyśleć, co mogło być celem „pokojowej rewolucji »Solidarności«”, więc na wszelki wypadek lepiej jej nie kończyć...
Zakończmy ją więc, jak poprzednie pokojowe rewolucje — zmianą mord przy korycie, zmianą stosunków własnościowych we wszystkich tych centrach, które zależą od decyzji politycznej. Ponieważ zaś takich miejsc jest w naszym politycznym kapitalizmie coraz więcej, śmiało możemy powiedzieć, że od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy dawnych „właścicieli” stanie się „własnością”.
Taka rewolucja zadowoli prawie wszystkich, nawet właścicieli zmienionych we własność, a jak nie, to im „się przetłumaczy” i zrozumieją, co jest dla nich dobre. Prawdziwa rewolucja, która zmieniałaby metasystem, lub choćby go nieznacznie korygowała, nie jest możliwa bez zezwolenia Standard & Poor’s...
Póki co zatem, zadowalajmy się taką rewolucją, jaka jest możliwa, cieszmy się choć delikatnym pogwałceniem jedynej, prawdziwej zasady konstytucji III
RP, którą nasz Autor ujawnia w słowach: „Wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych”. I czytajmy Michalkiewicza, bo jest on jednym z nielicznych w Polsce autorów, dzięki którym odnajdujemy się czasami głupsi, niż nam się wydawało, ale i możemy stać się mądrzejsi, niż nam by się zamarzyło…
Lektura najnowszej książki Michalkiewicza może porazić bezwzględnym obnażeniem mechanizmów rządzących polską polityką, gospodarką i życiem publicznym. Michalkiewicz konsekwentnie i logicznie udowadnia swoją tezę, że Polska jest areną rozgrywek służb specjalnych, czyli razwiedki, z różnych krajów: od Rosji (przedtem ZSRR), przez Niemcy, Izrael, aż do USA. W zależności od sytuacji politycznej na świecie, Polska przechodzi „z rąk do rąk” różnych służb. Rodzima razwiedka, kiedyś wiernie służąca Związkowi Sowieckiemu, po układach okrągłego stołu ochoczo przewerbowała się do agentury amerykańskiej. Przy czym, jak zauważa autor, nieważne jest, komu się służy, najważniejsze jest „pełne koryto”. I właśnie tym różni się Polska od tzw. „państw poważnych” (jak np. USA, Rosja, Niemcy), że „polskie” służby nie dbają o swoje państwo, jak to ma miejsce w przypadku ww. Wrażliwsi czytelnicy mogą się poczuć przerażeni opisami, jak to np. razwiedka sterowała m.in. nominacjami na stanowisko prezesa NBP, jak obalano rząd Jana Olszewskiego, jak powoływano Unię Wolności, a potem Platformę Obywatelską, jak ogłaszano wszem i wobec, że nie ma alternatywy dla tzw. „Planu Balcerowicza”, a alternatywa była, i to niejedna, ale dzięki temu nie dopuszczono do powstania w Polsce silnej klasy średniej, itd., itp…
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?