KATEGORIE [rozwiń]

Wydawnictwo Prokop

Okładka książki Zaginiona księga Enki. Wspomnienia i proroctwa pozaziemskiego boga

33,00 zł 30,90 zł


Około 445 000 lat temu astronauci z innej planety przybyli na Ziemię w poszukiwaniu złota. Po zwodowaniu na jednym z ziemskich oceanów dobrnęli do brzegu i założyli Eridu, „dom w dalekich stronach". Z czasem ta pierwsza osada stała się punktem wyjścia szeroko zakrojonej ekspansji - w pełni dopracowanej misji „Ziemia", mającej centrum dowodzenia, port kosmiczny, eksploatującej bogactwa naturalne, a nawet dysponującej stacją przesiadkową na Marsie.  Odczuwając brak siły roboczej, astronauci użyli metod inżynierii genetycznej, aby stworzyć prymitywnych robotników - Homo sapiens. Katastrofalny potop, który przetoczył się przez Ziemię, sprawił, że trzeba było zaczynać wszystko od początku; astronauci stali się bogami, przekazującymi ludziom cywilizację i wpajającymi im kult bóstw. Potem, około czterech tysięcy lat temu wszystko, co osiągnięto, przepadło w katastrofie nuklearnej spowodowanej w trakcie wojen przez rywalizujących ze sobą przybyszy. To, co zdarzyło się na Ziemi, a szczególnie wydarzenia z historii ludzkości zebrał Zecharia Sitchin w swej serii Kroniki Ziemi, czerpiąc z Biblii, tabliczek glinianych i odkryć archeologicznych. Ale co poprzedziło ziemskie wypadki, co wydarzyło się na Nibiru, macierzystej planecie astronautów, że postanowili przedsięwziąć podróże kosmiczne? Czy była to potrzeba zdobycia złota, czy zamysł stworzenia człowieka? Jakie uczucia, wątki rywalizacji, wierzenia, zasady moralne (lub ich brak) motywowały głównych aktorów tej kosmicznej i niebiańskiej epopei? Co powodowało narastające napięcie w stosunkach na Nibiru i na Ziemi, jakie zadrażnienia powstawały między starymi a młodymi, między tymi, którzy przybyli z Nibiru, a tymi, którzy urodzili się na Ziemi? I do jakiego stopnia to, co się działo, zdeterminowane było przeznaczeniem? Przeznaczeniem, którego wyroki, zapisane w rejestrze przeszłości, stanowią klucz do przyszłości. Czy nie poczytalibyśmy tego za szczęśliwy traf, gdyby jeden z głównych aktorów, naoczny świadek, ktoś, kto potrafił rozróżniać między ciosami ślepego losu a wyrokami przeznaczenia, zapisał dla potomności: jak, gdzie, kiedy i dlaczego wydarzyło się to wszystko - gdyby utrwalił rzeczy pierwsze, a kto wie, czy nie ostatnie? Niektórzy to zrobili - wśród nich był też ich przywódca, który dowodził pierwszą grupą astronautów! Tak uczeni, jak teolodzy uznają teraz, że biblijne opowieści o stworzeniu, o Adamie i Ewie, ogrodzie Eden, potopie, wieży Babel oparte są na tekstach zapisanych tysiące lat temu w Mezopotamii, głównie przez Sumerów. Sumerowie z kolei wyraźnie twierdzili, że czerpali swą wiedzę o zdarzeniach z przeszłości - częstokroć z czasów sprzed początków cywilizacji, a nawet poprzedzających powstanie człowieka - z pism Anunnaki, „tych, którzy z nieba zstąpili na Ziemię" - „bogów" starożytności. W rezultacie dokonywanych na przestrzeni półtora wieku odkryć archeologicznych w ruinach starożytnych cywilizacji, szczególnie na Bliskim Wschodzie, znaleziono ogromną liczbę takich dawnych tekstów; znaleziska odsłoniły też zakres brakujących dzieł - tak zwanych zaginionych ksiąg - które są albo wymieniane w odnalezionych tekstach, albo skatalogowane w królewskich lub świątynnych bibliotekach, stąd wiadomo, że takie dzieła powstały. Czasem „tajemnice bogów" były częściowo ujawniane w eposach, jak Epos o Gilgameszu, który odsłania debatę bogów prowadzącą do decyzji wygubienia ludzkości w potopie, lub też tekst zatytułowany Atra Hasis, który przypomina bunt Anunnaki harujących w kopalniach złota, co doprowadziło do stworzenia prymitywnych robotników - śmiertelników. Zdarzało się, że sami przywódcy astronautów byli autorami pism: niekiedy dyktowali tekst wybranemu skrybie, jak w przypadku Eposu Erra, w którym jeden z dwóch bogów odpowiedzialnych za spowodowanie katastrofy nuklearnej stara się przerzucić winę na swego przeciwnika; niekiedy zaś sami bogowie przyjmowali rolę skryby, jak w okolicznościach dotyczących Księgi sekretów Thota (egipskiego boga nauki), którą ów bóg ukrył w podziemnej komnacie.
Okładka książki Zmierzch bogów

30,00 zł 24,74 zł


Powrót istot pozaziemskich. Rok 2012 i co potem „Zmierzch bogów to moja dwudziesta piąta książka popularnonaukowa. Czy materiał się nie wyczerpał? Czy nie da się uniknąć powtórzeń? Z jednej strony tak, z drugiej jednak ilość materiału stale się zwiększa. Uprawiana przeze mnie dziedzina robi się z dnia na dzień coraz bardziej paląca. Zajmuje się nią coraz więcej naukowców. Bo myśl, że tysiące lat temu na Ziemi były istoty pozaziemskie jest nader aktualna... …dotyka ona poza tym najróżniejszych dziedzin nauki. Odnosi się do prehistorii, archeologii, językoznawstwa, etnologii, ewolucji, genetyki, filozofii, astronomii, astrofizyki, egzobiologii, podróży kosmicznych i w wielkiej mierze do teologii. A powtórzenia? Istotnie są nie do uniknięcia. Na przykład w książce Podróż na Kiribati na dwunastu stronach wypowiedziałem się na temat zagadkowego kompleksu zrujnowanych budowli Puma Punku na Wyżynie Boliwijskiej. Teraz znów będę zajmować się tą sprawą. Dlaczego? W przeszłości zajmowałem się Puma Punku jak dziennikarz. Opowiadałem o tym miejscu i przedstawiałem zdjęcia, nie zagłębiając się w problematykę. Teraz chciałbym udokumentować to, o czym pisali pierwsi podróżnicy, którzy przed czterystu laty stanęli w tym zagadkowym miejscu. Chciałbym udokumentować, co przed ponad stu laty odkryli archeolodzy, i zademonstrować, jak wiele przez wieki zniszczono. Rozmyślnie. Ale udowodnię też, że Puma Punku nie zostało zbudowane przez lud epoki kamienia. W grudniu 2012 roku bogowie po długiej podróży mają wrócić na Ziemię. Tak przynajmniej można stwierdzić na podstawie zdumiewającego kalendarza oraz przekazów Majów. Badałem tę sprawę dokładniej niż kiedykolwiek przedtem. Tak zwani bogowie – istoty pozaziemskie – powrócą. A nas czeka „szok po przybyciu bogów”. Czyż ludzie rozsądni nie wiedzą, że ze względu na olbrzymie odległości międzygwiazdowe podróże kosmiczne są i będą niemożliwe? Że istoty pozaziemskie nigdy nie będą podobne do ludzi? Rozbiję ten przesąd. A Państwu życzę pasjonującej lektury” – Erich von Däniken.
Okładka książki Dwunasta Planeta. Księga pierwsza kronik Ziemi

33,00 zł 30,90 zł


Dwunasta Planeta. Księga pierwsza kronik Ziemi Badania Sumeru i najstarszych kultur Bliskiego Wschodu skłoniły autora do wysunięcia hipotezy, że powstanie człowieka byłoby niemożliwe bez interwencji istot wyższych. "Bogowie starożytności" nie tylko istnieją: to właśnie oni wyprowadzili ludzi ze stanu dzikości. . Paradoksem historii jest fakt, że im bardziej oddalamy się w czasie od zamierzchłych epok, tym więcej o nich wiemy. Dwieście lat temu, gdy Europa odkrywała Egipt, nikt nie przypuszczał, że przed tą najstarszą, jak sądzono, cywilizacją istniała kultura wyższa, wszechstronniejsza: kultura Sumeru, którego instytucje społeczne okazały się duchowo znacznie bliższe Europie niż kultura Egiptu. Do niedawna sądzono, że Homo sapiens wyszedł z laboratorium ewolucji 40 000 lat temu. Dziś wiemy, że co najmniej 250 000 lat przed nami żyli na Ziemi ludzie wyglądający jak my. Ich pojawienie się po dziś dzień spowija mgła tajemnicy. Wieloletnie studia genialnego amerykańskiego orientalisty zaowocowały pasjonującą choć kontrowersyjną książką. Badania cywilizacji Sumeru i wszechstronna analiza zabytków piśmiennictwa najstarszych kultur Bliskiego Wschodu skłoniły autora do wysunięcia śmiałej hipotezy, że powstanie i rozwój człowieka byłyby niemożliwe bez interwencji istot wyższych. Bogowie starożytności, przez jahwistycznych kompilatorów a później chrześcijańskich redaktorów Biblii skazani na niebyt, nie tylko istnieją: to właśnie oni umożliwili ludziom wyjście ze stanu dzikości. Dwunasta Planeta może drażnić osoby wyznające tradycyjny pogląd, że we Wszechświecie prócz Stwórcy istnieje tylko człowiek. Książka ta zgorszy również wyznawców darwinizmu, teorii pokutującej w szkołach i encyklopediach. Dwunasta planeta Układu Słonecznego, Marduk, co 3600 lat zbliża się do Ziemi, przelatując między Marsem a Jowiszem, „badając ukrytą wiedzę [...], widząc wszystkie sfery Wszechświata". Bo Marduk: „Ponad wodami zakreślił orbitę; Gdzie światło i ciemność się łączą. Tam są najdalsze jego granice". Czy więc co 3600 lat możemy oczekiwać wizyt biblijnych Nefilim, „ludzi ognistych rakiet", naszych prawdziwych stwórców i twórców ziemskiej cywilizacji?
Okładka książki Przesłania i znaki z kosmosu

39,90 zł 35,91 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Praca "Przesłania i znaki z Kosmosu", czyli "sześć najlepszych książek w jednej", zawiera zrewidowaną i zaktualizowaną treść wydanych przed laty najsłynniejszych bestsellerów szwajcarskiego badacza tajemnic przeszłości Ericha von Dänikena, których rewelacje zostały w ostatnich latach niezbicie potwierdzone przez odkrycia naukowe.
Opakowanie Badacz bogów Erich von Däniken i jego świat

24,50 zł 18,01 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Czy Däniken jest współczesnym Schliemannem poszukującym swojej Troi, czy szarlatanem mamiącym bliźnich, że reprezentuje jakąś ideę? Wśród sprzecznych opinii na temat pisarza autor przedstawia go z życzliwym obiektywizmem, nie pozbawionym poczucia humoru, przytacza relacje członków Ancient Astronaut Society ze wspólnych wypraw badawczych, dyskusji i biesiad. Warto przeczytać, żeby wyrobić sobie własne zdanie na temat tej kontrowersyjnej postaci.
Okładka książki Imperium Obcych

25,00 zł 18,37 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

W poszukiwaniu dowodów na istnienie cywilizacji pozaziemskich w Układzie Słonecznym autor przytacza relacje, niekiedy przerażające, o spotkaniach ludzi z nieznanymi pojazdami latającymi i obcymi istotami, opisywanymi najczęściej jako drobne, szare postaci z wielkimi głowami, istotami działającymi bezdusznie i z zimną krwią. Tajne służby i najtajniejsze laboratoria wielkich mocarstw mają na ten temat więcej informacji, lecz nie chcą ich ujawnić, co prowadzi do przypuszczenia, że wykorzystują w jakiś sposób spotkania III i IV stopnia.
Okładka książki SATELITY BOGÓW w zamkniętych strefach Chin

19,50 zł 12,90 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Sensacyjne odkrycia dokonane przez autorów w regionach Chin, gdzie cudzoziemcy od lat nie mieli wstępu, potwierdziły prawdziwość niesamowitych opowieści o istnieniu plemienia karłowatych istot . Są to podobno potomkowie rozbitków, którzy uszli z życiem z katastrofy statku kosmicznego, która wydarzyła się 12000 lat temu na pustyni Gobi. Książka jest też okazją do przedstawienia innych dziwnych odkryć dokonanych w Państwie Środka.
Okładka książki Bogowie-astronauci

21,00 zł 15,43 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Walter Langbein porządkuje informacje o fantastycznej przeszłości ludzkości, pochodzące z mitów, baśni i religii, śledzi obcych bogów-astronautów od pierwszego pojawienia się ich na świecie aż do ostatniego rozstania. Autor twierdzi, że istoty pozaziemskie stworzyły człowieka poprzez manipulacje genetyczne na dnie morza. Powołuje się też na zdumiewającą wiedzę naszych przodków o istotach z Kosmosu. Proponuje dwie nowe teorie pochodzenia istot pozaziemskich: albo przybyły one z innego wymiaru, albo pochodzą z jakiejś planety Układu Słonecznego. W swej fascynującej książce Langbein przedstawił informacje, świadczące o tym, że nasza przeszłość jest dużo bardziej fantastyczna niż nam się dotąd zdawało. Coraz prawdopodobniejsza wydaje się teza, że człowieka stworzyły istoty pozaziemskie. Możemy też podziwiać wiedzę naszych przodków o pradawnych przybyszach z Kosmosu. Wiadomo o maszynach bojowych „bogów", o ich medycynie, statkach kosmicznych, budowlach. Autor proponuje dwie nowe teorie dotyczące istot pozaziemskich: albo pochodzą one z innego wymiaru, albo z planety Układu Słonecznego, która zmieniła się w olbrzymi statek kosmiczny i teraz z szaleńczą prędkością przemierza niezgłębione otchłanie Wszechświata...Spis Treści Wstęp I. Poszlaki i dowody archeologiczne 1. Niewiarygodne 2. Dziwne ślady przeszłości - wskazówki na temat bogów--astronautów 3. Podróże w przeszłość II. Historia bogów-astronautów 4. O Homo sapiens i jego przodkach 5. Jak przybywali „bogowie"... 6. „Bogowie" przybywają po raz pierwszy 7. Gdzie Bóg stworzył Adama? 8. Tajemnicza Wyspa Wielkanocna 9. Epos o Gilgameszu albo kość niezgody (walka bogów?) 10. Maszyny bojowe bogów? 11. Uwagi u medycynie bogów-astronautów 12. Uwagi o architekturze bogów-astronautów 13. Uwagi o broni bogów-astronautów 14. O upadku rodzaju ludzkiego 15. Uwagi o pojazdach kosmicznych bogów-astronautów 16. Z powrotem do gwiazd III. Fakty, tezy, teorie, poszlaki i spekulacje 17. Wczoraj, dziś, jutro 18. Rozmowy z naukowcami 19. Metody przeciwników 20. Skąd przybyli bogowie-astronauci? 21. Jakie właściwości fizyczne powinien mieć czterowymiarowy statek kosmiczny? 22. Bogowie i olbrzymi w starożytności
Okładka książki Było zupełnie inaczej

19,00 zł 13,96 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Zadziwiające osiągnięcia techniczne prehistorii, pojazdy powietrzne opisywane m.in. w biblijnej Księdze Ezechiela przypisywano dotąd tylko bogom, którzy przybyli nimi na Ziemię. Autor - naukowiec, inżynier i wynalazca - twierdzi, że te wszystkie urządzenia były wytworami rąk ludzkich. Opisuje budowę i działanie starożytnych sterowców na ogrzane powietrze i pracę przedwiecznych maszyn parowych, które Biblia opisuje jako cheruby. Przedmowa Techniką prehistorii zainteresowałem się w 1960 roku. Firma, w której byłem wtedy zatrudniony, Siemens AG, wysłała mnie do USA. Miałem tam nawiązać kontakty z przedsiębiorstwami amerykańskimi i zdobyć informacje na temat mało znanej jeszcze wtedy w Niemczech energii atomowej. W zamian należało zaoferować amerykańskim partnerom nowoczesne niemieckie know-how. W 1955 roku zaprojektowałem zupełnie nowy rodzaj silników elektrycznych. Silniki te ważyły zaledwie połowę tego, co stosowane w USA. Moje silniki zostały zresztą później uznane za obowiązujący wzór i rozpowszechniły się odtąd na całym świecie. W trakcie podróży nocowałem często w hotelach w małych miasteczkach w głębi kraju. Na nocnym stoliku leżały tam zwykle różne wydania Biblii. Jedno z nich różniło się zdecydowanie od pozostałych. Było bogato ilustrowane i napisane językiem bardzo przystępnym. Podczas lektury zatrzymałem się przy końcu trzeciego rozdziału Genesis — jest tam mowa o tym, że na straży ogrodu w Edenie Bóg postawił cheruby z płomienistym mieczem wirującym. Ale tłumacz, członek jakiejś nieznanej u nas sekty, zastąpił w swoim przekładzie mistyczne słowo „cheruby" słowem „engines" (ang. maszyny). Jak do tego doszedł? W komentarzu do niemieckiego Ujednoliconego Tłumaczenia Pisma Świętego możemy przeczytać: „W prehistorycznych opowieściach wielu ludów dostępu do zakazanych miejsc strzegły nadludzkie istoty i ogień". Cheruby pojawiają się również w innych fragmentach Starego Testamentu. Księga Ezechiela przedstawia szczegóły niemalże techniczne. Istotnymi cechami cherubów są para, dym, ogień, hałas, machające ramiona i skrzydła przypominające ptasie, czyli ornitoskrzydła. Z tej właśnie przyczyny amerykański tłumacz Biblii uznał, że cherub to na pewno „engine", jakiś rodzaj maszyny cieplnej, parowej bez komentarza zastąpił niezrozumiałe dla nas pojęcie „cherub" współczesną „maszyną". Zadałem sobie pytanie, czy w ten sposób wolno przybliżać niezrozumiałe pojęcia biblijne? Ale zetknięcie z „maszyną parową" w kuriozalnym nieco przekładzie Biblii stało się dla mnie momentem przełomowym. Zacząłem interesować się prehistoryczną techniką. Zbierałem wszelkie publikacje na ten temat. Niektóre nie bardzo przypadły mi do gustu. Zawierały za wiele fantazji. Czy do wyjaśnienia odkrytych świadectw inteligentnej techniki prehistorii trzeba przywoływać na pomoc nierealne pojazdy kosmiczne pozaziemskich „bogów"? Czy nie jest możliwe, że wysoko rozwinięta technika, która później zanikła, była kiedyś stosowana na Ziemi przez ludzi? W 1980 roku, po trzydziestoletniej pracy w charakterze doradcy naukowego, zakończyłem karierę zawodową w Siemens AG. W jej trakcie zgłosiłem pod własnym nazwiskiem około 120 patentów. Teraz miałem wreszcie dość czasu na przejrzenie i ocenę zgromadzonego materiału na temat techniki prehistorii. Pierwsze próby opublikowania mojej pracy z początkiem lat osiemdziesiątych nie wywołały wielkiego odzewu. Ale nagle, w maju 1990 roku, z Wydawnictwa Herbig dostałem list z pytaniem, czy nie napisałbym książki o „archeologii techniki". Wyraziłem zgodę. Miałem mnóstwo materiałów na ten temat. Właśnie tak powstała ta książka. Wolfgang YolkrodtSpis treści 1. Dlaczego tak mało wiemy o prehistorycznej technice 2. Gdzie można znaleść dowody istnienia prehistorycznej techniki 3. Czy arka Noego była parowcem? 4. Sterowiec pana Jahwego 5. Stacja paliwowa przed świątynią króla Salomona 6. Od Ezechiela do starożytnych Indii 7. Gdzie jest Chavin de Huantar? 8. Tajemnica steli Raimondiego 9. Archeologia techniki jako nauka 10. Działanie maszyn parowych - cherubów 11. Pierwsze zastosowanie cherubów do transportu kamieni 12. Epoka bogów 13. Amerykę odkryto 2400 lat przed Kolumbem 14. Wtajemniczeni 15. Co dalej? 16. Posłowie
Okładka książki Ezechiel koronny świadek

22,00 zł 16,17 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Austriacki inżynier zainteresował się biblijną księgą Ezechiela ze względu na techniczną niemal precyzję widzenia "świątyni pańskiej", którą prorokowi ukazał "mąż jakby ze spiżu". W rezultacie szczegółowej analizy i porównania najważniejszych przekładów Starego Testamentu powstała rekonstrukcja świątyni. Autor dysponował staranną wiedzą fachową, miał dużą praktykę oraz zainteresowanie granicami naszego poznania. Dzięki temu jego hipoteza mogła być sprawdzona w praktyce. Niezwykła rzeczowość pisarza wnosi istotny wkład w naszą wiedzę o osiągnięciach techniki nieznanego pochodzenia. Słowo wstępne Niezależnie od stosunku do książek Ericha von Danikena bezsprzeczny jest ich sukces dla rozpropagowania zagadnienia: Czy Ziemię odwiedzili przybysze z odległych planet, czy w prehistorii i starożytności człowiek stworzył wysokie kultury, których nie znamy? Jeśli argumenty za czy przeciw mamy brać poważnie, to nie mogą się one opierać na ogólnikach, bezpodstawnych twierdzeniach, ale na fachowych i wnikliwych szczegółowych pracach. Niniejsza książka jako jedyna ze znanych mi analiz, dotyczących rekonstrukcji świątyni, spełnia te warunki. Jest to wynik rzetelnej pracy nad dokonywanym krok po kroku, z zastosowaniem ciągłych porównań i kontroli, logicznym odtworzeniem przybytku. Autor książki miał wszelkie niezbędne po temu przesłanki: dysponował potrzebną wiedzą fachową, miał dużą praktykę oraz owe nieuchwytne i cenne cechy: zainteresowanie granicami naszej wiedzy i pragnienie jej przeobrażenia w wiedzę praktyczną. Efekty tej pracy są nader interesujące i mają ogromne znaczenie. Jest oczywiste, że są fascynujące i dla mnie. Zgadzają się bowiem całkowicie z dokonaną przeze mnie ponad dziesięć lat temu rekonstrukcją statku kosmicznego, także opisanego przez Ezechiela. Najistotniejsza jest tu zgodność dwóch prac, prowadzonych niezależnie od siebie na różnych płaszczyznach. Innymi słowy: zgodność ta nie jest przypadkowa. Badania przedstawione w dalszej części tej książki wykażą, że „świątynia" była zapewne wielkim kompleksem, gdzie lądowały pojazdy kosmiczne i gdzie dokonywano ich przeglądów technicznych. Niezwykła rzeczowość, z jaką prowadzono badania, sprawiła, że książka ta stanowi istotny wkład w naszą wiedzę o osiągnięciach najdawniejszej techniki nieznanego pochodzenia. Josef F. Blumrich, Colorado, w kwietniu 1985 roku
Okładka książki Inni Spotkania z pozaziemską inteligencją

19,00 zł 13,96 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Relacje ze spotkań z przedstawicielami obcych cywilizacji z Kosmosu - współczesne i dawne, znane z historii, legend czy baśni - zostały zestawione przez autora z miarodajnymi opiniami na ten temat najpoważniejszych badaczy UFO. Wstęp Przypadek stulecia Manhattan, Nowy Jork. Jest 30 października 1989 roku. W mieszkaniu na dwunastym piętrze wysokościowca u boku męża śpi spokojnie Linda Cortile. W pokoju naprzeciw śpią ich-dwaj synowie. Koło trzeciej nad ranem zaczyna się dziać coś dziwnego. Linda budzi się nagle, ale nie może nawet drgnąć. Jest jak porażona. Z przerażeniem patrzy, jak trzy szare istoty z wielkimi głowami, o czarnych skośnych oczach, wchodzą do jej pokoju. Mąż leży bez ruchu. Panią Cortile przeszywa lęk o dzieci. Co z nimi będzie, co z nią będzie? Dotyk istot sprawia, że kobieta zaczyna lewitować. Przez chwilę unosi się nad łóżkiem tak, jak spała — skulona, w pozycji embriona. Potem razem z milczącymi istotami wylatuje na dwór, przez zamknięte okno. Błękitne światło zalewa cztery, jakże odmienne postacie: kobietę 1 szare skrzaty z innego świata. Wznoszą się ku świetlistej tarczy wiszącej nad domem. Cała czwórka wlatuje do środka. Później Linda przypomni sobie, jak przez mgłę, co zaszło: leży na jakimś stole. Dookoła osobliwe przyrządy. Ostre światło. Dziwne istoty. Ani śladu współczucia, żadnych emocji. Coś wwierca się jej w nos. W glowie wybuch bólu. A potem znów jest w domu. Leży w łóżku, otwiera oczy. Szarpie męża, ale on się nie rusza. A dzieci, co z dziećmi? Linda Cortile biegnie do pokoju synów. Nieruchomi leżą w łóżkach bez czucia. Pani Cortile jest przerażona. Nie żyją?...
Okładka książki Jego królestwo było nie z tego świata

26,00 zł 19,11 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Kim był Jezus? Jak brzmi jego prawdziwe imię? Gdzie się urodził? Kiedy? Dlaczego Kościół katolicki ustalił, żeby Boże Narodzenie obchodzić akurat 25 grudnia, w dniu, który wcale nie jest rocznicą narodzin Chrystusa, a Wielkanoc w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca? Książka przynosi nierzadko kontrowersyjne odpowiedzi na te i inne drażliwe pytania. Wstęp Książka ta przedstawia rzeczy zdumiewające - na pierwszy rzut oka prawie absurdalne. Ale zaraz zobaczymy, że za tym wszystkim kryje się inteligencja pozaziemska, która chce nam coś przekazać. Zrozumiemy, że nasze wyobrażenia o świecie są ograniczone i że wciąż jesteśmy konfrontowani ze zjawiskami, których nie rozumiemy - a nawet często ich nie widzimy. Od dziesiątków lat próbujemy nawiązać kontakt z przedstawicielami inteligencji pozaziemskich, z „braćmi w Kosmosie". Staramy się zapewne w ten właśnie sposób odnaleźć własną tożsamość we Wszechświecie oraz swoje początki, a więc i swojego stwórcę. Nasłuchujemy. Może obce inteligencje przekażą nam z otchłani Kosmosu jakieś informacje, jakieś sygnały. Kosmicznych „przesłań", dotąd odkrytych, nie możemy uznać za sztuczne. Ze względu na ogromne odległości i skromne środki, jakimi dysponujemy, komunikacja kosmiczna wydaje się niemożliwa - ale być może nie zrozumieliśmy po prostu we właściwy sposób sygnałów, które napływały dotąd do nas z Wszechświata. Być może, nie wiedząc o tym, już od dawna sterują nami „niebiańskie siły". Religie twierdzą, że Stwórca jest wszechobecny. Przed końcem świata powróci, przedtem jednak ukażą się „znaki", świadczące, że trzeba się przygotować na jego nadejście. Jezus Chrystus także przyrzekł, że jego powrót poprzedzą znaki. Mają to być znaki niebieskie - każdy człowiek powinien być gotów, Chrystus bowiem nadejdzie niespodzianie, nieoczekiwanie. Zauważenie jednak tych znaków będzie wymagać uwagi -szczególnie, jeśli będą to znaki na niebie. Ostatnio takie znaki chyba się właśnie pojawiły. W 1981 roku Jowisz i Saturn znów stworzyły niespotykany układ planet, zwany przez naukowców Gwiazdą Betlejemską. Coraz częściej zdarzają się objawienia maryjne wywierające ogromne wrażenie. Teolodzy tłumaczą, że przed pojawieniem się Jezusa zawsze pokazywała się Matka Boska. W 1987 roku na niebie zaświeciła nowa gwiazda - kosmiczny spektakl, jakiego świat nie widział od stuleci.
Okładka książki Kosmiczne rytuały ludów pierwotnych

32,00 zł 23,82 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Boskie znaki. Kulty zmarłych. Gwiezdne mity  To była sztuka naszych przodków, to była sztuka naszych praojców. Nasi pierwsi przodkowie, oni zstąpili z Kosmosu, nasi praojcowie z czasów po drugiej stronie pamięci. oni zstąpili z gwiazd. Te pradawne wersy, wypowiedziane przez animistycznego szamana, zapisał holenderski misjonarz i badacz dr Hank van der Veen około 1960 roku podczas pradawnego święta marok, odprawianego przez Toradżów z Celebes. Zapalnik prehistorycznej bomby zaczął działać. Bo to, co dotąd przekazywano ustnie ze stulecia na stulecie, z pokolenia na pokolenie, weszło do świata współczesnej techniki, lotów kosmicznych, z powrotem do gwiazd, z których niegdyś przybyli przodkowie Toradżów. Dziś wyspa Celebes nazywa się Sulawesi i należy do Indonezji, największego archipelagu Ziemi, obejmującego łańcuch wysp, ciągnący się wzdłuż równika na przestrzeni ponad 5000 kilometrów. Pięć tysięcy kilometrów równa się odległości od Hiszpaniii do Iranu. Wędrówki ludów między wyspami, trwające wiele tysiącleci, zaowocowały barwną paletą kultur, jakiej nie ma nigdzie indziej na naszej planecie. Mieszkańcy Indonezji żyją w świecie ogromnych kontrastów. Między dzielnicami banków a dzielnicami nędzy dzieci oglądają filmy kung-fu albo amerykańskie kryminały i wysłuchują najnowszych komunikatów o wynikach bundesligi. Tuż obok szaman odprawia święte obrządki, a parę wysepek dalej 13 sierpnia 1995 roku odkryto zupełnie nieznane plemię kanibali, żyjące w epoce kamienia i "mieszkające nago na drzewach". W Indonezji żyje dziś około 350 grup etnicznych - każda ma własny język, własną kulturę i własną religię. Sulawesi leży na północ od Bali, na wschód od Borneo i na zachód od Nowej Gwinei. Wyobrażamy sobie zwykle, że wyspy są okrągłe bądź owalne. Ale Sulawesi zupenie nie pasuje do takich wyobrażeń. Przypomina ośmiornicę, która rozpościera ramiona po Oceanie Spokojnym. Niczym pająk czyha, zawieszona w niewidzialnej sieci, albo unosi się na grzebieniach fal piękna jak orchidea. Jej wybrzeże jest tak poszarpane, że portugalscy odkrywcy długo uważali ją za archipelag.
Okładka książki Podróże w mityczną przeszłość

33,00 zł 25,23 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Księga druga Wypraw Śladami Kronik Ziemi Drugi tom Wypraw śladami Kronik Ziemi obfituje od początku w wydarzenia, z których najdramatyczniejszy jest zamach na autora we wnętrzu Wielkiej Piramidy. Opisywane w Kronikach Ziemi zagadkowe zjawiska i sekrety historii naszej cywilizacji, obiekty znajdujące się na ziemi, pod ziemią i na dnie zbiorników wodnych, tajemniczo znikające eksponaty muzealne, nijak nie pasujące do naukowych teorii. Relacjonowane, szkicowane i fotografowane przez naocznych świadków - eksploratorów towarzyszących Sitchinowi ukazują się w zupełnie nowym świetle. Jest to zarazem podróż do miejsc, zwiedzanych zwykle przez normalnych turystów bardzo pobieżnie, Sitchinowi udaje się jednak dotrzeć tam, gdzie nikt nie zagląda - czy to w Egipcie, czy w Anglii, w Watykanie, czy na Malcie. Jego zainteresowaniem cieszy się zarówno koło zamachowe, znalezione w 1936 roku w północnej Sakkarze - zaraz na południe od Gizy, w grobowcu następcy tronu, Sabu, syna króla Anedżiba z I dynastii, liczące co najmniej 5100 lat, jak i zwłoki człowieka sprzed 4000 lat znalezione w idealnym stanie wraz z kompletnym wyposażeniem myśliwskim w alpejskim lodowcu. Fascynujące zestawienia różnych fenomenów cywilizacji zaskakują i bulwersują zwłaszcza naukowców starej daty, zastygłych w stereotypowym myśleniu.  Spis treści 1. fałszerstwo w wielkiej piramidzie 2. zagadkowe wnęki, tajemniczy piasek 3. tajemna komora 4. fatalny dzień 5. OOP w muzeum kairskim 6. kamienne zagadki 7. alpejski „człowiek lodu" 8. wejrzenie w historię 9. watykańskie spotkania 10. obserwatorzy gwiazd i mapy nieba 11. antykithira: komputer, który prześcignął czas 12. nazca: miejsce odlotu bogów 13. postscriptum: proroctwa powrotu
Okładka książki Powrót z tamtego świata

26,00 zł 19,11 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Któż z nas nie powiedział choć raz: "Gdybym urodził się na nowo, to..." - i nieważne, czy mówił to bez zastanowienia, czy świadomie. Bo w głębi naszego jestestwa tkwi niejasne przeczucie, że to życie, trwające zwykle nieco ponad siedemdziesiąt lat, to nie wszystko. Przychodzimy na ten świat, nasze najwcześniejsze doświadczenia są najczęściej bolesne, potem chodzimy do szkoły, zdobywamy wiedzę, uczymy się zawodu - żeby zgnić w grobie. Tylko po to? Coś jednak nam mówi, że to niemożliwe. Nasze szare komórki zaczynają pracować. Psycholodzy nazywają taki proces myśleniem refleksyjnym. No, bo czy z chwilą nadejścia śmierci rzeczywiście wszystko się kończy, życie człowieka ustaje? A może jednak za tą granicą coś jest. Ludzie, przywróceni życiu ze śmierci klinicznej, opowiadają, że po pokonaniu tunelu, prowadzącego ku światłu, spotykali swoich zmarłych bliskich. Dziś, dzięki hipnozie, na przykład w trakcie regresji, udaje się bardzo często poznać wcześniejsze wcielenia badanego człowieka, sięgające nawet tysięcy lat w przeszłość... Wstęp Kim jesteś ty, kim jestem ja ? Któż z nas nie powiedział choć raz: „Gdybym urodził się na nowo, to..." - i nieważne, czy mówił to bez zastanowienia, czy świadomie. Bo w głębi naszego jestestwa tkwi jakieś niejasne przeczucie - niekiedy zaś niezłomne przekonanie - że to życie, trwające zwykle nieco ponad siedemdziesiąt lat, to nie wszystko. Przychodzimy na ten świat, nasze najwcześniejsze doświadczenia są najczęściej bolesne, potem chodzimy do szkoły, uczymy się zawodu, przez całe życie zdobywamy wiedzę - żeby w końcu zgnić w grobie. Tylko po to? Coś jednak nam mówi, że to niemożliwe. Nasze szare komórki zaczynają pracować. Psycholodzy nazywają taki proces myśleniem refleksyjnym. Medycynie współczesnej udało się wyrwać temu siedlisku myśli -mózgowi - parę tajemnic. Dzięki tragicznej daninie krwi, powodowanej przez wojny i wypadki drogowe, chirurdzy i neurolodzy mogli prowadzić gruntowne studia nad funkcjami mózgu. Literatura medyczna opisuje dokładnie różne uszkodzenia tego narządu i ich wpływ na układ zmysłowy i motoryczny organizmu ludzkiego.
Okładka książki Siejba i Kosmos

21,00 zł 15,43 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Odkrycia archeologiczne w Ekwadorze i Peru ukazują wysoki stopień rozwoju cywilizacji, której dziełem są wytwory architektury, ukryte 240 m pod ziemią, rzeźby i precyzyjnie wykonane przedmioty, bajeczne, złote arcydzieła sztuki i techniki. Autor zadaje dziecinne z pozoru pytania: jak to się stało, że u dzikich Indian znajdujemy takie skarby? Skąd wzięły się w Chinach odkryte niedawno obiekty? Skąd w przekazach ustnych i piśmiennych, rzeźbach i malowidłach najstarszych ziemskich kultur znalazły się tak rozwinięte wątki kosmologiczne, sprowadzające się z grubsza do wspólnego mianownika, że kiedyś na Ziemi przybywały istoty przybyłe z otchłani Kosmosu?   Fragment książki I. Złoto bogów Według mnie jest to najbardziej niewiarygodna i nieprawdopodobna historia naszego stulecia. Byłaby to historia science fiction, gdybym sam wszystkiego nie widział i nie sfotografował. To, co ujrzałem, nie było snem ani fantazją, to była prawda. Pod kontynentem południowoamerykańskim znajduje się zbudowany kiedyś i przez kogoś ogromny system tuneli, ciągnący się tysiące kilometrów pod ziemią. W Peru i Ekwadorze zbadano i zmierzono już wieleset kilometrów tuneli. To jednak dopiero skromny początek, a świat na razie nic o tym nie wie. 21 lipca 1969 roku Argentyńczyk Juan Moricz w obecności wielu świadków sporządził u notariusza dr. Gustavo Falconiego w Guayaąuil akt notarialny, stwierdzający, że jest on uznanym wobec państwa Ekwador oraz potomności odkrywcą systemu tuneli. Dokument sporządzono w języku hiszpańskim, zleciłem więc jego przekład tłumaczowi, pracownikowi ONZ, aby już na wstępie relacji o moich niewiarygodnych przeżyciach przytoczyć fragmenty tego świadectwa: „Juan Moricz, obywatel argentyński przez osiedlenie, urodzony na Węgrzech, nr paszportu: 4 361 689 [...]. We wschodnim regionie prowincji Morona-Santiago, w granicach Republiki Ekwadoru, odkryłem cenne przedmioty o ogromnym znaczeniu kulturowym i historycznym. Są to przede wszystkim metalowe tablice, zawierające zapewne historyczne przekazy dotyczące zaginionej cywilizacji, o której dotąd nikt nie wiedział ani nie miał dowodów na jej istnienie. Przedmioty te znajdują się obecnie w różnych jaskiniach i są bardzo zróżnicowane. Odkrycie to zawdzięczam szczęśliwemu zbiegowi okoliczności [...]. Prowadziłem badania naukowe folkloru, etnologii i języka plemion ekwadorskich [...]. Znalazłem następujące przedmioty: 1. wykonane z kamienia i metalu różnej wielkości, w różnych barwach; 2. metalowe tablice z wygrawerowanymi na nich znakami i napisami. Jest to prawdziwa metalowa biblioteka, zawierająca przypuszczalnie opis historii ludzkości oraz historię pochodzenia rodzaju ludzkiego na Ziemi oraz informacje o unicestwionej cywilizacji. Fakt odkrycia przeze mnie metalowych tablic, pokrytych znakami pisma, oraz innych przedmiotów czyni mnie na podstawie art. 665 kodeksu prawa cywilnego ich prawnym właścicielem. Ponieważ, moim zdaniem, mamy tu do czynienia z przedmiotami bezcennymi dla kultury, które nie zostały odnalezione na mojej ziemi, stosuje się do nich przepisy art. 666, zgodnie z którym odkryty przeze mnie majątek przechodzi na moją własność, ale będzie nadzorowany przez państwo. Zwracam się z prośbą do Pana, Wielce Szanowny Panie Prezydencie Republiki, o powołanie komisji naukowej, która zajęłaby się sprawdzeniem mojego oświadczenia i nadzorem nad znaleziskiem [...]. Komisji tej przedstawię dane, dotyczące położenia geograficznego jaskiń i lokalizacji wejścia do nich oraz pokażę znalezione przeze mnie dotychczas przedmioty [...]". W trakcie badań, w których wydatnie pomagali mu peruwiańscy Indianie, pośrednicząc zarazem w nawiązywaniu kontaktów z podstępnymi współplemieńcami, Moricz natrafił w czerwcu 1965 roku na podziemne korytarze. Kierowany właściwą sobie ostrożnością i sceptycyzmem, jak na naukowca przystało, nie informował o swoim odkryciu przez trzy lata. Dopiero zbadanie wielokilometrowych sztolni i znalezienie niezwykłych przedmiotów w jaskiniach skłoniło go wiosną 1968 roku do zwrócenia się z prośbą o audiencję u prezydenta Yelasco Ibarry. Ale prezydent kraju, w którym prawie wszyscy jego poprzednicy zostali obaleni przed upływem kadencji na skutek zamieszek, nie znalazł czasu dla jakiegoś odludka, zgłaszającego niezwykłe odkrycie. Pałacowa świta bardzo miło przyjęła osobliwego archeologa i po długim oczekiwaniu zapewniła, że pan prezydent będzie mógł przyjąć go za parę miesięcy. Moriczowi wyznaczono audiencję dopiero na 1969 rok. Zawiedziony, zaszył się w swoim podziemnym labiryncie. Spotkałem Juana Moricza 4 marca 1972 roku. Przez dwa dni jego adwokat, dr Matheus Pena z Guayaąuil, próbował znaleźć Moricza, telefonując i telegrafując we wszystkie możliwe miejsca. Zająłem jego kancelarię, zaopatrzony obficie w lekturę. Muszę przyznać, że byłem nieco zdenerwowany, bo według obiegowej opinii Moricz był człowiekiem nieufnym, szczególnie wobec ludzi pióra. W końcu poszukiwany otrzymał jeden z telegramów, zadzwonił do kancelarii i wtedy okazało się, że zna moje książki! - Z tym panem chętnie porozmawiam! - oznajmił. W nocy 4 marca stanął przede mną mocno opalony, żylasty czter-dziestoparoletni siwy mężczyzna. Moricz należy do ludzi, których trzeba zajmować rozmową, bo inaczej milczą. Zasypałem go lawiną pytań i to go rozbawiło. Powoli zaczął opowiadać o „swoich" jaskiniach, rzeczowo i bardzo plastycznie. - Ależ to niemożliwe! - zawołałem po wysłuchaniu tych rewelacji. - To jednak prawda - potwierdził adwokat Pena. - Jest właśnie tak. Wszystko widziałem na własne oczy. Niebawem Moricz, Franz Seiner (mój towarzysz podróży) i ja ruszyliśmy w drogę terenową toyotą. W trakcie dwudziestoczterogodzinnej podróży zmienialiśmy się za kierownicą. Przed zejściem do jaskiń udaliśmy się na zasłużony wypoczynek. Poranek zapowiadał kolejny gorący dzień. Rozpoczęła się nasza wspólna przygoda, największa przygoda mojego życia.   Siejba i Kosmos Spis treści I. Złoto bogów 5 Akt notarialny Juana Moricza - W jaskiniach pod Ekwadorem - Sale jak schrony przeciwlotnicze, 240 m pod ziemią - Promieniowanie niewiadomego pochodzenia - Osobliwy ogród zoologiczny - Metalowa biblioteka - Pierwsze pisma ludzkości? - Amulet z epoki mezolitycznej - Płyta kamienna z dinozaurem - Pierwsza kopuła wszechczasów - Pod ochroną dzikich Indian - Pierwsza relacja o złocie ojca Crespiego z Cuenca - Złote figurki opowiadają - Węże, symbole podróży kosmicznych? - Błędne interpretacje naukowe - Czy piramidy miały tych samych konstruktorów? - Nauka koryguje błąd: Inkowie znali pismo - Trzy złote modele samolotów - Złota kula z Cuenca i jej matryca w Stambule - Zwariowany system liczbowy Inków - Złote arcydzieło z bombą -- Co myśli o złotych przedmiotach pewien naukowiec: największa sensacja od czasów odkrycia Troi! - Dlaczego w Ekwadorze nie prowadzi się badań - Sensacyjne odkrycie w Peru w 1971 roku: jaskinie z wielotonowymi drzwiami - Czego nie znalazł Pizarro? - Jaskinie: miejsce zamieszkania praprzodków ludzkości oraz skarbce pełne złota - Pytania! II. Bitwa bogów 38 Wojny we Wszechświecie - Zawarte w tekstach wzmianki o bitwach bogów - Pokonani uciekają statkiem kosmicznym - Docelowe miejsce ucieczki: Błękitna Planeta - Na ilu gwiazdach istnieją inteligentne formy życia? - Gdzie powstało życie po raz pierwszy? - Przypuszczenie lorda Kelvina - Czy obce inteligencje są takie same jak Homo sapiens! - Czy obcy kosmonauci dysponowali bardziej nowoczesną techniką niż obecna? - Techniczne planowanie przy budowie systemu tuneli - Istnieje tylko jeden mit o stworzeniu - Amerykańscy naukowcy liczą się z istnieniem cywilizacji pozaziemskiej - Gadanina o „religii zastępczej" III. Także w Chinach są ślady bogów 53 W poszukiwaniu protokołów z Bajan Kara Ula - Człowiek pekiński żył przed 400 000 lat - Brak świadectw chińskiej prehistorii? - P'an Ku, budowniczy Universum - Jin ijang, dwoiste siły - Przebiegła bogini Chih Nui - Czy jadeitowe płyty zrobiono na podstawie wzoru z Bajan Kara Ula? - Uskrzydlone istoty podobne do babilońskich - Starzec Jiian-Shih Tien-Wang - Łowcy głów Pajwanowie i ich rzeźby - System tuneli nad jeziorem Tungting - Kto zastrzelił bizona w epoce neolitycznej? IV. Temuen — wyspa zwana Nań Madol 68 Kto zbudował Nań Madol? - Gra w bierki bazaltowymi blokami - Prehistoryczny system tuneli - Platynowe trumny? - Niesamowite umiejętności smoka-czarodzieja - W poszukiwaniu wyspy bez możliwości powrotu - Jak powstała Nowa Zelandia - Jednoosobowe aparaty latające - Polinezyjskie legendy - Jak błądzą badania mitów - Co znaleziono w pewnej geodzie - Dlaczego biedni Polinezyjczycy są tak bogaci? - Sakao, LSD południowego Pacyfiku V. Na tropie Indian 91 Brazylia, kraj skrajności - Tajemnica Setę Cidades - I znów przypuszczenia - „Międzynarodowe" rysunki naskalne - Biały Niedźwiedź potrafi czytać symbole - Legenda o Czerwonym Mieście Na Południu - Biała kobieta, która skryła się w dżungli - Jak odnaleźli Ziemię przodkowie Indian Hopi - Indianie Kayapo jako astronauci - Legenda o niebiańskim Bep-Kororotim VI. Rarytasy, osobliwości i spekulacje 107 Trepanacje czaszki 2000 lat prz. Chr. - Dla ludzkości: chirurgia mózgu i loty kosmiczne - Biotechnika przyszłości - Skonstruowano cyborga! - Wielkie skoki techniki kosmicznej - Przesłanie na pokładzie sondy Pioneer 10 - Co mówi dr Frank Drakę - Szybciej od światła - Mojżesz używał broni laserowej - Silnik strumieniowy na Wyspie Wielkanocnej? - Istoty z antenami, w skafandrach kosmicznych i w maskach gazowych - Żelazny Człowiek z Kottenforst koło Bonn - Blok wykonany ze stali niklowo-węglowej w Salzburgu - But, który ma 15 milionów lat - Klątwa faraonów - Promienie Roentgena odkrywają przedmioty techniczne przy mumiach egipskich - Obserwatorium Księżyca wybudowane w epoce kamiennej - Skąd pochodzi banan? - Urowie mający czarną krew - Czy ludzie epoki kamiennej znali pismo? - Bogowie Pszczół - Życie jest starsze niż Ziemia - Kursy dokształcające dla ludzi epoki kamiennej - Czy Hindusi przed 3000 lat startowali w Kosmos? - Podwodne osiedla koło wysp Bahama - Masowe wymordowanie zwierząt w czasach prehistorycznych - Jaskinie w Kanheri - Spekulacje - Ezechiel znał pojazd kosmiczny! - Rozmowa z Josefem F. Blumrichem - Moje marzenie VII. Cos, czyli Siejba i Kosmos 134 Bibliografia 143
Okładka książki Syndrom Sfinksa

26,00 zł 19,11 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Książka przedstawia kolejne dowody na to, że Homo sapiens jest dziełem przybyszów z Kosmosu, którzy w zamierzchłej przeszłości eksperymentowali na ziemskim materiale genetycznym, kreując przy tym najdziewniejsze hybrydy. Wyd. Prokop, U stóp Piramidy Cheopsa wykute w skale spoczywa najbardziej chyba zagadkowe dzieło rąk ludzkich -Sfinks. Przez wieki upatrywano w Sfinksie tylko mityczną istotę, ale już z końcem XVIII wieku lekarz Karl Gus-tav Carus, przyjaciel Goethego,, wysunął przypuszczenie, że Sfinks jest pozostałością i świadectwem „pradawnej, zapomnianej nauki". Jakiej nauki? Sfinks jest wprawdzie największym tego typu dziełem na świecie, ale nie unikatem. W starożytnym Egipcie uwieczniono w skałach tysiące takich wizerunków. Prastare posągi tych istot podziwiać można w muzeum archeologicznym w Bagdadzie. Jest tam też figurka sfinksa-kobiety o drobnych piersiach, z wielką głową na delikatnej szyi. Wejście do babilońskiej świątyni bogini Isztar zdobiły niegdyś posągi takich istot...
Okładka książki Tajne operacje Powiązania wojska z UFO

26,00 zł 19,62 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Książka opisuje utajnione badania armii amerykańskiej (przeprowadzane bez zgody, a nierzadko bez świadomości badanych), od których do niedawna rząd USA się odżegnywał. Sprawa nabrała innego charakteru, kiedy zainteresował się nią prezydent Bill Clinton, nie została jednak jeszcze do końca wyjaśniona. Organizacje sprzeciwiające się eksperymentom mind control proszą o przekazywanie wszelkich aktualnych informacji na ten temat. Adresy na końcu książki. Książka ta może kojarzyć się z serialem „Z archiwum X", ale w przeciwieństwie do odkryć Muldera i Scully zdarzenia i fakty, które opisuje, nie są fikcją. Fenomen ufonautów jest dla większości ludzi tematem trudnym do zaakceptowania. Niedorzecznością jest wierzyć, że miało się styczność z ufonautami lub obserwowało UFO, gdy czynniki oficjalne twierdzą, że coś takiego nie istnieje. Co więc robić, kiedy widzi się istoty wyglądające na ufonautów, a obok ludzi w mundurach armii amerykańskiej? Rząd USA zaprzecza takim rewelacjom. Zaprzecza też istnieniu żywych istot pozaziemskich. Relacje porwanych Amerykanów, mówiące o współpracy ufonautów i personelu wojskowego, nadają zjawisku uprowadzeń niepokojący wydźwięk. To zaś skłania uprowadzonych do zadania sobie kilku pytań: Czy porywają nas ufonauci? A może robi to nasz rząd? Niewykluczone że oba twierdzenia są prawdą - taki przynajmniej wniosek nasuwa się nieodparcie po lekturze Tajnych operacji.
Okładka książki UFO - Bliskie spotkania

23,50 zł 17,73 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Ślady pozostawione przez niezidentyfikowane obiekty latające. Klasyfikacja UFO. Ślady fizyczne. Bliskie spotkania 4. Stopnia. Ciemne strony UFO. UFO a radary. Fotoanaliza zdjęć UFO. Nowe informacje w sprawie Roswell. „Byłem, jak każdy, sceptyczny wobec UFO. Moje wykształcenie i zawód skłaniają mnie do żądania dowodu, potwierdzającego istnienie UFO. Nie przedstawiono żadnego, jedynie nagłówki w rodzaju: „Byłam molestowana seksualnie przez Marsjanina" w czasopismach ilustrowanych, które można znaleźć w kącikach z prasą w supermarketach. Istnieje jednak niezbity dowód, rozwiewający wszelkie wątpliwości. Zanim wyszedł on na s'wiatło dzienne, wierzyłem Siłom Powietrznym USA, CIA i innym agencjom rządowym, twierdzącym, że UFO to mit. Przyjąłbym chyba raz na zawsze te wyjaśnienia za dobrą monetę, gdyby nie uchwalono ustawy o wolności informacji (Freedom of Information Act - FOIA). Kongres USA ustanowił to prawo w poczuciu, że rząd zbyt wiele faktów ukrywał przed kontrolą opinii publicznej. To przekonanie było z pewnością uzasadnione. Dzięki FOIA wiemy obecnie, że UFO istnieje i że widzieli je bardzo wpływowi ludzie". Howard E. Goldfluss, urzędujący sędzia Sądu Najwyższego Stanu Nowy Jork, czerwiec 1987 r.
Okładka książki Z Głębin Wszechświata

25,00 zł 18,37 zł


Fundamentalna praca ukazująca we wszechstronny sposób nieznaną do niedawna dziedzinę wiedzy nazwaną przez jej twórców paleoastronautyką. Książka udowadnia hipotezę, że nasza planeta od początków swojego istnienia mogła być wielokrotnie, a od czasu pojawienia się człowieka przynajmniej raz, odwiedzana przez przedstawicieli cywilizacji pozaziemskich. Najnowsze badania naukowe potwierdzają to coraz dobitniej. Idea paleoastronautyki dyskutowana jest mniej więcej od piętnastu lat. Jest to pogląd, zgodnie z którym nasza planeta od początku swojej historii była wielokrotnie odwiedzana przez przedstawicieli cywilizacji pozaziemskich. Myśl ta, upowszechniona przez Ericha von Danikena, stała się przedmiotem spekulacji wielu autorów na całym świecie. Czy jednak teoria ta odznacza się prawdopodobieństwem, które przekraczałoby ramy czystej abstrakcji? Czy jest możliwe sprawdzenie jej za pomocą metod naukowych i wydanie o niej opinii pozytywnej bądź negatywnej? Książka, którą mają Państwo przed sobą, udowadnia, że paleoastronautyka to coś więcej. Po ponad piętnastu latach poszukiwań i badań można jednoznacznie stwierdzić, że hipoteza kosmicznych odwiedzin jest w stanie oprzeć się krytyce.

Promocje

Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka