Książka ta jest czymś w rodzaju, une sorte, marańskiego midrasza do słynnej circonfession Derridy, w którym ten wyznaje, że jest czymś w rodzaju, une sorte, marana francuskiego katolicyzmu: Wyznałem sobie pewnego dnia w Toledo że jestem czymś w rodzaju marana francuskiej kultury katolickiej [une sorte de marrane de la culture catholique franaise]; że mam swoje chrześcijańskie ciało, odziedziczone w mniej lub bardziej pokrętny sposób po SA (Świętym Augustynie), condiebar eius sale [zaprawione jego solą]; że jestem jednym z tych maranów, którzy nie przyznają się do bycia Żydami nawet w najgłębszym sekrecie serca [dans le secret de leur coeur] nie po to jednak, by się w ten sposób uwiarygodnić w swym maranizmie po obu stronach prywatno-publicznej barykady, ale zwłaszcza z tego powodu, że wszystko podają w wątpienie, nigdy nie chodzą do spowiedzi i nigdy nie rezygnują z Oświecenia, bez względu na koszty; i są zawsze gotowi, by spłonąć, prawie-spłonąć, kiedy zdarza im się pisać pod pręgierzem tego straszliwego prawa, które stawia ich wobec niemożliwości bycia twarzą w twarz.
Symbol roku to ??? (bet/szin/hei), co oznacza, że Rosz Haszana przypada w poniedziałek (drugi dzień tygodnia), miesiące cheszwan i kislew mają po 30 dni (szlemim pełne), a pierwszy dzień Pesach przypada w czwartek (piąty dzień tygodnia). Rok ma 355 dni i 50 Szabatów. Jest to siódmy rok w dziewiętnastoletnim cyklu księżycowym i piętnasty rok w dwudziestoośmioletnim cyklu słonecznym. W kalendarzu podano czas rozpoczęcia i zakończenia Szabatów, świąt i postów dla pięciu miast Warszawy, Krakowa, Łodzi, Wrocławia oraz Rzymu, według programu Kaluach. Czas zapalania świec przed Szabatem i świętami 18 minut przed zachodem słońca. W święta podano czas rozpoczęcia pierwszego dnia świątecznego, zakończenia pierwszego dnia świątecznego (co oznacza jednocześnie nastanie drugiego dnia) oraz czas zakończenia drugiego dnia świątecznego. Uwzględniono zmianę czasu na letni (czas przestawiany jest w ostatnią niedzielę października oraz w ostatnią niedzielę marca). W erew Pesach podano czas do kiedy dozwolone jest spożywanie chamecu oraz czas do kiedy wolno chamec posiadać.
Spostrzeżenia rabina Baumola na temat filozofii stojącej za żydowskimi świętami, jak również szczegóły żydowskiego prawa (Halachy), opisane w tej książce, mogą okazać się pomocne w umacnianiu żydowskiej tożsamości (zarówno tej indywidualnej, jak i zbiorowej) oraz stanowić praktyczny drogowskaz praktykowania, w tym niegdyś kwitnącym wyznaniowo, a obecnie powracającym do życia kraju. Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski Mój drogi przyjaciel, rabin Avi Baumol, stworzył ważną książkę o istocie i znaczeniu kalendarza żydowskiego, o którym wiemy, że jest pierwszym przykazaniem danym narodowi żydowskiemu. Rabin Baumol podjął się opublikowania tego dzieła Halachy w języku polskim, aby Żydzi ze wszystkich polskich środowisk mogli pogłębić wiedzę na temat żydowskich świąt. Księżyc w nowiu odgrywa kluczową rolę w określaniu przebiegu roku żydowskiego, ponieważ symbolizuje świeżość i nowość konkretnego miesiąca oraz podkreśla umiejętność Żydów do przeżywania każdego dnia z wigorem i determinacją. Jednocześnie niezłomność Słońca uczy nas, jak ważna jest stabilność i wytrwałość w służbie Bogu. Niech Bóg błogosławi owoce twojej pracy, Rabinie. Eliezer Gurary, rabin Chabad, Kraków Rabin Baumol od wielu lat szerzy wśród polskiej społeczności wiedzę o świętach i tradycji żydowskiej, stąd jestem przekonana, że ta książka w znacznym stopniu przyczyni się do jeszcze lepszego zrozumienia piękna i majestatu kalendarza żydowskiego. Jako osobę ocalałą z Holokaustu okresu, który podczas II wojny światowej wywrócił naszą ludzką rzeczywistość do góry nogami szczególnie interesuje mnie żydowska idea ciągłości i znaczenia czasu, a publikacja ta trafnie odnosi się do tych uniwersalnych wartości. Zofia Radzikowska
Chcecie bajki? Oto bajka... Dawno, dawno temu za górami, za lasami i za siedmioma morzami żył sobie pewien Prezes. Wzrostu był miernego, ale ducha ogromnego. I Prezes ów na jednym z wielu spotkań ze swymi poddanymi, w swym zwykłym krasomówczym ferworze i zarazem w wielkim etycznym wzmożeniu, wypowiedział był te niezwykłe, wiele znaczące, choć bynajmniej nie jednoznaczne, słowa: - Nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe białe. I od tego momentu ta skrzydlata fraza załopotała na partyjnych sztandarach i zaczęła obowiązywać jako pewnik, a zarazem wspólny mianownik, w Krakowie i Pcimiu, Łomży i Zamościu, Kielcach i Radomiu oraz ogólnie między Bugiem i Odrą, Wisłą i Nysą (Łużycką).
W dziewięciu rozdziałach praca omawia powstanie i ekspansję chasydyzmu, jego formy instytucjonalne (dynastie, dwory, domy modlitwy), XX-wieczną emigrację do Nowego Świata, kryzys dwóch wojen światowych i Holocaust, a wreszcie odrodzenie po 1945 roku. 74 wielkoformatowe i pełnokolorowe mapy oraz towarzyszący im tekst, 99 ilustracji, wykresy i tabele prezentują w atrakcyjnej wizualnie, łatwej do zrozumienia formie wymiar przestrzenny, fizyczny i wizualny mistycznego ruchu chasydów. Co więcej, atlas pokazuje znaczące zależności między przestrzennością i duchowością ruchu: chasydyzm jest uwarunkowany swymi cechami geograficznymi nie tylko w organizacji społecznej, ale także w życiu duchowym, typie przywództwa religijnego czy artykulacji kulturowej. Atlas dowodzi, że możliwe jest ukazanie tych zależności za pomocą map. Atlas poszerza rozumienie chasydyzmu na trzy ważne sposoby. Po pierwsze, spogląda nie tylko na chasydzkich przywódców, ale przede wszystkim na tysiące ich wyznawców mieszkających daleko od swych religijnych centrów. Po drugie, bada chasydyzm w jego historycznej całości od początku w XVIII wieku do dziś. Po trzecie, odpowiadając na wyzwania humanistyki cyfrowej, wykorzystuje ogromny zbiór jakościowych, ale przede wszystkim ilościowych danych o zróżnicowanym pochodzeniu, w tym obszernych baz danych opracowanych narzędziami cyfrowymi (Geographic Information Systems). A przede wszystkim - atlas jest atrakcyjną wizualnie i fascynującą intelektualnie lekturą.
Powieść Getto Park przedstawia budowę parku rozrywki, w którym odwiedzający mogliby zanurzyć się w rzeczywistości getta przy wykorzystaniu najbardziej zaawansowanych technologii cyfrowych. Fikcja w dużej mierze inspirowana jest współczesnym polskim kontekstem społeczno-politycznym. Oferuje francuskie spojrzenie na prowadzoną w Polsce politykę historyczną i konflikty toczące się wokół pamięci i historii.
Getto Park wskazuje również na pilną potrzebę zastanowienia się nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji, gier wideo i interaktywnej muzeografii oferowanej młodzieży i dzieciom w pedagogice pamięci. Tym, co rozwija się w tych praktykach, poza stosunkiem do historii, jest bowiem zdolność oddzielania w dzisiejszym świecie debaty od ideologii, faktów od fake newsów.
Noemi Wigdorowicz-Makower (ur. w 1912 w Warszawie, zm. w 2015 w Sztokholmie) - polska lekarz stomatolog, żydowskiego pochodzenia, wieloletnia pracownik naukowy Akademii Medycznej we Wrocławiu. Ukończyła Wydział Lekarski Uniwersytetu Warszawskiego.W 1940 r. przesiedlona do getta, gdzie pracowała w gabinecie dentystycznym oraz w ambulatorium gminnym. W getcie poznała męża Henryka Makowera.Po ucieczce z getta oboje ukrywali się w Miłosnej pod Warszawą. Podobnie jak maż w 1944 r. wstąpiła jako ochotnik do Ludowego Wojska Polskiego.Od 1946 r. pracował w Klinice Stomatologii Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie zdobywała poszczególne tytuły naukowe, a w 1977 r. otrzymała tytuł profesora nadzwyczajnego.Henryk Makower (ur. w 1904 r. w Kaliszu, zm. w 1964 we Wrocławiu) - polski lekarz i badacz żydowskiego pochodzenia, profesor mikrobiologii Akademii Medycznej we Wrocławiu. Studiował biologię na Uniwersytecie Wileńskim, następnie medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po ukończeniu studiów, do wybuchu wojny pracował w Łodzi jako lekarz internista.W 1940 r. został przesiedlony do getta warszawskiego, gdzie był ordynatorem oddziału zakaźnego w Szpitalu Dziecięcym; brał udział w zwalczaniu tyfusu. W 1942 r. wziął ślub z Noemi Wigdorowicz.24 stycznia 1943 nieudanie próbowali wraz żoną wydostać się z getta, ale trzy dni później przejechali z grupą placówkarzy na stronę aryjską. Początkowo małżonkowie przebywali w mieszkaniu rodziny Paluchów, następnie przez 18 miesięcy ukrywali się w Miłosnej pod Warszawą, gdzie opieką otaczali ich przyjaciele i doktor Emil Paluch. W 1944 wstąpił jako ochotnik do Wojska Polskiego w Lublinie.Po wojnie objął stanowisko adiunkta w Zakładzie Mikrobiologii Uniwersytetu Wrocławskiego.Był stypendystą Fundacji Rockefellera; w ramach stypendium w Stanach Zjednoczonych prowadził badania wirusologiczne. Zorganizował pracownię wirusologiczną przy Zakładzie Mikrobiologii Lekarskiej. Pracował jako profesor Zakładu Wirusologii Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej we Wrocławiu. W pracy zawodowej zajmował się wirusologią, epidemiologią i etiologią chorób wirusowych w szczególności grypy.
ŻalinŻalin to metafora życiawszystko tu prowizoryczneniby zamknięte a otwarteniby okrzepłea ulotnematerialnea bezcielesnemakieta niedokończonych iluzjijeśli różeto bez rumieńcówkomin bez dymuchata bez ludziludzie bez uśmiechuokna bez szybtylko Chrystus w koślawej kapliczceprzywiązany przez parafiandrutem do krzyżacierpi jak trzebapo ludzku
Dopo la diaspora del gruppo etnico, la lirica lemka ha espresso con toni ineditamente forti, oltre che autentici e variegati, l'assoluto e incondizionato attaccamento alla terra delle origini, l'amata Łemkowyna per le carte geografiche Łemkowszczyzna. essa al contempo universale, partecipe di tutto quanto sia umano: di ogni cosa possa commuovere individui di qualsiasi nazionalit e lingua. La sublimazione del rimando al fatto storico e ai suoi risvolti pi intimi e particolari messa in atto dagli autori compiuta a decantare i principi morali a fondamento del riscatto del male di ogni tempo: il rispetto per il prossimo, l'amore per il creato, il senso del sacro.Nasce da qui la decisione di consegnare al lettore questa parte del repertorio poetico lemko, in un'antologia volta a farne approdare in Italia i primi saggi. Di questo patrimonio letterario monito a favore di un comportamento etico salvifico per l'umanit e dell'intera comunit lemka costituita oggi da alcune migliaia di individui, si intende contrastare l'oblio trasmettendone i valori pi caratteristici ben oltre i confini geografici originari e invogliando ad una loro pi approfondita conoscenza.Fanno da contrappunto ai brani scatti paesaggistici nonch dettagli architettonici, elementi del folclore e momenti di vita quotidiana immortalati dalla penetrante e ricettiva sensibilit di Simona Ottolenghi e Roberto Gabriele nella terra patria di Nikifor ed Andy Warhol.Silvia Bruni (dalla Postfazione)
Dziś w Rocie widzi się przede wszystkim piewcę wielkiej epoki cesarsko-królewskiej Monarchii. Widzi się konstruktora jej wielkiego mitu. To oczywiste nie tylko najbardziej znany Marsz Radetzky'ego, ale tysiące innych utrwalonych słów pisarza świadczą o pozytywnych emocjach, które budziła w nim monarchia.Ale czy w oczach pisarza ten świat podwójnej monarchii doprawdy był tak idylliczny, tak sielankowy?No niezbyt. Raczej, ku naszemu zaskoczeniu, chciałoby się nucić Ale to już było. Bo jakże tamten świat w gruncie rzeczy przypomina nasz dzisiejszy, ten znany nam dokładnie.Więc najpierw uchodźcy, uchodźcy ze wchodu. Zwykle Żydzi uciekający przed pogromami, ale i wraz z nimi mnóstwo innych nacji. I przemytnicy tego ludzkiego towaru, całe wielkie kompanie, firmy specjalizujące się w przerzucie nieszczęśników ze wschodu przez Europę środkową do Brazylii, Kanady czy Stanów Zjednoczonych.I jest potężny antysemityzm (genialna scena w pociągu, gdy dziennikarz żydowskiego pochodzenia agresywnie zaczepiany przez współpasażerów udaje, że nie zna żadnych żydowskich słówek, że jest tylko z Wrocławia, że nigdy przenigdy Izraelitą nie był).I do tego jest świat najzwyczajniejszego szowinizmu solidnie wymieszanego z ksenofobią i nacjonalizmem, gdzie wielkie kawiarnie mają szyby oklejone absurdalnymi patriotycznymi i dbałymi o czystość języka napisami, jak na przykład: Nie mów adieu, lecz do zobaczenia!.I jest walka kobiet o ich prawa społeczne i polityczne, choćby te najprostsze, jak prawo do godnej pracy. I wielka chęć obyczajowego wyzwolenia się spod presji konserwatywnego patriarchatu.I jest bieda wielkomiejska. I jest bieda prowincjonalna.I są śliskie postacie, biorące każdy zakręt polityczny z mistrzostwem narciarza mijającego tyczki slalomu.I jest kobieta i jest mężczyzna z ich odwiecznymi gierkami. Kiedy ona chce być doceniona, to jednak chce też kogoś podziwiać. A on rozwija skrzydła, licząc na to, że ona to dostrzeże.Raj?Ale cóż w tym wszystkim miałoby być rajskiego, cóż niezwykłego?Witold Bereś, Miłość i rewolucja
Na przestrzeni dwudziestu lat moje życie było związane z Tłomackiem 13. Z tego powodu pozwalam sobie pisać o siedzibie Żydowskiego Związku Literatów i Dziennikarzy. Przeżyłem tam wiele radości i niemało goryczy. Bywało, że wściekałem się na Budę, ale teraz nie biorę tego pod uwagę. Teraz pragnę tylko jednego: wywołać z niebytu osoby, które przewinęły się przez Tłomackie 13. [] Przelanie wspomnień na papier wymaga mocnego skupienia. Silnej koncentracji umysłu. Trzeba wywołać z głębi pamięci postacie, osoby i środowiska, w którym te osoby się obracały. Należy też mocno wytężyć słuch, żeby wyłowić głosy tych osób. Kiedy to czynię, ciarki przechodzą mi po plecach. Rwą się myśli. Nie ma ich. Nie ma już tych ludzi, nie ma tych domów, nie ma ulic. Spoglądam w przeszłość przez dziury rozdartej duszy. Ale muszę przecież coś wypatrzyć, coś zobaczyć, bo pragnę coś opowiedzieć.Zusman Segałowicz
Teksty zebrane w tej książeczce zostały nie tyle napisane, co wykrzyczane z rozpaczy, gniewu i bezsilności. Są owocem bardziej reakcji fizjologicznej niż operacji intelektualnej. Nie angażując się bezpośrednio w politykę, tylko w ten sposób mogłem wyrazić swój bunt i niezgodę, na to, co dzieje się w naszym kraju.Próbowałem w nich powiedzieć, co czuję, opisać skalę zniszczeń, wyrazić ból i niedowierzanie, że z cieszącego się wolnością, podziwianego za swe osiągnięcia kraju mogliśmy w ciągu kilku zaledwie lat stać się zapyziałą dyktaturą i pośmiewiskiem Europy. Niech teksty te będą zapisem toczącej nas choroby. Oby mogły też być lekarstwem aplikowanym jako odtrutka.Jerzy Illg
Frymografia jest wielowątkowym esejem o postrzeganiu świata i osobistym przeżywaniu fotografii. Korzystając z pretekstu, jakim są zdjęcia, autor opisuje subiektywną relację z rzeczywistością za pośrednictwem aparatu. Kieruje obiektyw na rzeczy duże i małe. Na miejsca i na człowieka. Także na siebie. Prawdziwym bohaterem książki jest życie.W swej ascetycznej prozie Bogdan Frymorgen przenosi nas w czasie i przestrzeni, żongluje historią i współczesnością, opowiada o rytuale przejścia z fotografii amatorskiej do dojrzałej. Frymografia śledzi powstawanie stylu i towarzyszy zdjęciom w ich wielorakich odsłonach. W kilkudziesięciu skromnie ilustrowanych opowieściach wyłania się obraz fotografa pełniącego misję. Frymorgen służy fotografii tak sam siebie określa.Jest dziennikarzem z wieloletnim stażem, londyńskim korespondentem radia RMF FM. Ma na swoim koncie kilka wystaw i albumów. Zajmuje się też nadzorem projektów fotograficznych i literackich. Ojciec i mąż, od niedawna dziadek, ciekawy świata podróżnik. Wszystkie te aspekty znajdują odzwierciedlenie w tekstach. Zdjęcia i proza Frymorgena uniwersalizują człowieka. Opisują jego kondycję w różnych kontekstach. Miejsce akcji nigdy nie jest wyłącznie miejscem. Czas przestaje być linearny. Fotograf tylko pozornie fotografuje. W rzeczywistości porządkuje świat na swoich zasadach.Aparat to młotek, a zdjęcie to gwóźdź podkreśla Frymorgen, stroniąc od fetyszyzowania technicznego aspektu współczesnej fotografii. Unika stereotypów w tej książce nie znajdziecie wiele informacji o sprzęcie. Autor wprowadza natomiast pojęcia kadru pierwotnego i pre-wizualizacji które pomagają mu w uzyskaniu twórczej konsekwencji. Fotografia jest też dla Frymorgena formą terapii. To narzędzie do godzenia się lub rozliczania z przeszłością. To także kryształowa kula, o czym dowiadujemy się często dopiero po latach.Frymografia opowiada również o szukaniu kontaktu z przeszłością: to Lanckorona widziana oczami prababki czy Chorwacja rozliczana z wojennych grzechów surowym obiektywem dziennikarza. To Londyn miasto Frymorgena które sam nazywa potworem i tak je fotografuje. Plac w Marrakeszu staje się dla niego partią szachów, a mazurska wioska opowieścią o nieuchronnych zmianach. Frymorgen, zabiera nas także dosłownie w podróż dookoła świata, choć robi to przewrotnie. Różnicuje swój styl poetycka proza opowiadań przeplata się z reportażowym spojrzeniem. W tle zawsze jest obraz zawsze inny tętniący muzyką, ogłuszający pustką czy ociekający terrorem.Frymorgen umiejętnie dobiera słowa. Podobnie jak w swojej fotografii, także w pisarstwie wyznaje zasadę: mniej to więcej. W końcu rozlicza się sam ze sobą, pisząc o kosztach, jakie z uwagi na jego pasję poniosła cała rodzina. To szczera i odważna proza, w której dużo jest światła i cienia.
Zawsze w takich chwilach człowiek liczy na to, że ktoś pomoże mu podjąć trudną decyzję. Patrzyliśmy bezradnie na Senę. Choć zazwyczaj dostawała szału w przychodni - nie lubiła wizyt u weterynarza - tym razem spokojnie leżała na metalowym stole. ""Daj nam jakiś znak. Powiedz, że to słuszne, co zamierzamy zrobić"" - szeptała do ucha Seny żona, wciągając w siebie cały jej zapach. Głaskaliśmy ją po głowie. Chwilami nasze dłonie spotykały się w przelotnym uścisku, choć oczy unikały spojrzenia. Wiedzieliśmy, że pomoc znikąd nie nadejdzie. Decyzja należała do nas.[fragment książki]
Napisz o tym powiedział mąż, który formalnie wcale nie jest moim mężem.Ja?A dlaczego nie? Wszyscy teraz piszą.Jeśli wszyscy piszą, to kto czytaNapisz, to się przekonasz.***Nic nie zapowiadało zmiany pogody: pierzaste chmury trwały w bezruchu jak gęsto ubita śmietana, a poznańskie koziołki nie kręciły się wkoło na znak, że wiatr zadmie za chwilę niczym pastuch w dudy. A jednak właśnie tego dnia przemarzłam do szpiku kości, a może raczej przemarzła moja głowa, niechroniona niczym poza własnymi, przystrzyżonymi na pazia, piórami.Z pierwszym podmuchem wiatru przypomniałam sobie o czapce, spoczywającej leniwie na tylnym siedzeniu samochodu, od którego dzieliło mnie pół godziny drogi piechotą.[fragment książki]
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?