Książka wpisuje się w prowadzone na świecie działania naukowe, których celem jest kompleksowe ujęcie metodyki oceniania stanu konstrukcji zabytkowych z wykorzystaniem monitoringu, uwzględniające również kryteria bezpieczeństwa ich użytkowników. Jej podstawą jest bogaty zbiór danych doświadczalnych, które udało się autorowi zebrać w czasie wieloletniej pracy z obiektami zabytkowymi i prowadzonych na nich dogłębnych ekspertyz. Przekaz treści i forma prezentacji problemów w książce są przystępne. Monografia z uwagi na wyjątkowe walory praktyczne może spotkać się z dużym zainteresowaniem zarówno projektantów-konstruktorów, administratorów obiektów historycznych, operatorów systemów pozyskiwania danych, jak i środowiska akademickiego.
Książka Bartosza Jastrzębskiego traktuje o tym sekretnym i dziwnym pograniczu, na którym rozumowe, spekulatywne rozważania dotyczące Boga i spraw Boskich są zmuszone zatrzymać się przed tajemnicą Nieskończonego i Wiekuistego. Co się wtedy dzieje? Racjonalny dyskurs truchleje i sam siebie zaczyna pojmować jako słomę beznadziejną i marność – tak jak stało się to w ostatnich miesiącach życia Akwinaty. Teologia zaś powraca do swych najstarszych i najgłębszych źródeł wyrazu – do liryki: pieśni, hymnu, ody, kantyku, psalmu jako jedynych adekwatnych środków ekspresji nie tylko pobożności, ale też ważkich treści teologicznych. Tak było na początku: to w pieśniach rodziła się teologia, dużo wcześniej niż stała się nauką racjonalną, poddaną ścisłym, logicznym rygorom. Ale to nie koniec, to nie wszystko – w którymś momencie w Boskiej ciszy zamilknąć musi także pieśń, przeradzając się w czystą, bezpojęciową tęsknotę za ostatecznym spoczynkiem w Bogu. Albowiem w Duchu Nieskończonego pieśń staje się otchłanną ciszą odpocznienia. Tak mówi Bóg z głębi swej Wieczności – przemawia brzmiącą kosmicznie, choć niesłyszalną i niepojętą dla zmysłów Ciszą, która dla duchów nastrojonych na świętość jest najpiękniejszą Harmonią i Jego Słowem, gaszącymi palące pragnienie Wiekuistego Światła – a przecież nic prócz niego nie jest w stanie przynieść nam prawdziwego spokoju, za którym w głębi jestestwa nieustannie wzdychamy. O tych obszarach i sekretnych pograniczach opowiada książka Bartosza Jastrzębskiego.
W powieści tej niemiecka autorka wraca do czasów swojej młodości, którą przeżyła w narodowosocjalistycznych Niemczech. Tak jak miliony niemieckich dzieci została poddana szczególnej indoktrynacji – była kształcona i wychowywana w duchu nazizmu. Już w szkole podstawowej zwerbowano ją do Związku Niemieckich Dziewcząt (BDM), który wchodził w skład Hitlerjugend. „Chciałam być przede wszystkim wierna – pisze – ponieważ wierność uważana była za najwyższą zasadę ideologii nazistowskiej. Natomiast samodzielne myślenie, do którego miałam niezmiennie skłonności, uznane zostały za przejaw »egoistycznego indywidualizmu« i jako takie należało je odrzucić”. Po przegranej Niemiec w wojnie przeżyła klęskę osobistą. „To było straszne – wspomina – zewsząd słyszeliśmy o przerażających zbrodniach nazistów. Czy moja wiara i moje totalne oddanie się sprawie mogły rzeczywiście doprowadzić do aż tak straszliwych konsekwencji, czyż nie było jedynie czynieniem dobra?”. Renate Finckh uporała się z narodowosocjalistyczną przeszłością i niechlubną działalnością w BDM dzięki powrotowi wiary katolickiej. Od 1979 r. wygłosiła w Niemczech, Francji i Szwajcarii niezliczone odczyty, w czasie których dzieliła się ze słuchaczami swoimi wspomnieniami z młodości, ukazując bezwzględne wykorzystanie młodzieży rygorystycznie indoktrynowanej ideami faszystowskimi. Jako autorka książek często spotyka się też z młodym pokoleniem i współpracuje ze szkołami. Wyraża w ten sposób troskę o wychowanie młodzieży i przestrzega, by nie dopuścić do nienawiści i nowej wojny. Z Renate Finckh jako świadkiem historii przeprowadzono rozmowę, którą można odsłuchać, wchodząc na portal Zeitzeugenportal Fundacji Haus der Geschichte der Bundesrepublik Deutschland.
Wiesenstein to opowieść o ostatnich miesiącach życia Gerharta Hauptmanna (1862–1946), niemieckiego dramaturga i prozaika, laureata Nagrody Nobla z 1912 roku. Akcja powieści zaczyna się w Dreźnie, zaraz po straszliwym bombardowaniu miasta przez aliantów 13–14 lutego 1945 roku. Pisarz wraz z żoną Margarete po pobycie w sanatorium wracają na Dolny Śląsk, do Jagniątkowa. Pociąg jedzie przez tereny zniszczone przez pożary. Na zachód, w przeciwnym kierunku, ciągną rzesze uciekinierów, głodnych i obdartych, Armia Czerwona jest coraz bliżej. Zrozpaczeni, zrezygnowani, czujący strach przed własnym ludem, ale szaleńczo wierzący w zwycięstwo i ufni w swoje przywileje państwo Hauptmannowie w towarzystwie sekretarki i masażysty z Wehrmachtu wracają do swojej willi Wiesenstein. Czy Łąkowy Kamień okaże się bezpiecznym schronieniem pośród zawieruchy wojny? Czy w tych okrutnych czasach będzie wciąż przystanią ducha, miejscem, gdzie pisarz zdoła pracować nad swoim nowym dziełem? Tak o książce pisze jej autor, Hans Pleschinski: „Ukazanie się powieści Wiesenstein po polsku to dla mnie powód do szczególnej radości. Książka ma za zadanie przybliżyć zainteresowanym Czytelniczkom i Czytelnikom życie i niezwykle bogatą spuściznę literacką Gerharta Hauptmanna, a w szczególności dramatyczne wydarzenia towarzyszące okresowi od wiosny 1945 do śmierci pisarza w 1946 roku w karkonoskiej willi Wiesenstein (Łąkowy Kamień). Ci, którzy mają okazję zapoznać się z twórczością Gerharta Hauptmanna, wkraczają w fascynujący świat wyobraźni jednego z najwybitniejszych pisarzy końca XIX i pierwszej połowy XX wieku, człowieka, który dokonał prawdziwej rewolucji w teatrze. Głęboko humanistyczną ideą, jaka mu przyświecała, było dopuszczenie do głosu ludzi cierpiących i potrzebujących. Dzięki Hauptmannowi na europejskich scenach zagościł dramat socjalny. (…) Doceniając głęboko zakorzenione w twórczości śląskiego dramaturga wartości takie, jak dobro i humanizm, nie sposób przemilczeć jego trudno zrozumiałych zachowań w obliczu światowych konfliktów. W 1914 roku 52-letni Hauptmann — jak wielu wówczas na Starym Kontynencie — wyraźnie opowiedział się po stronie nacjonalizmu, a w wieku 71 lat, po dojściu Hitlera do władzy, nie wyemigrował z Niemiec. Pozostał w kraju, dając pretekst licznym wysoko postawionym nazistom do kreowania go na bohatera narodowego. Inni reżimowi dygnitarze, między innymi Joseph Goebbels, nienawidzili i prześladowali Hauptmanna za jego niezłomny indywidualizm. Moja powieść próbuje ukazać te sprzeczności. (…) Moją intencją było opisanie nie tylko krzywd, jakich doznała w 1945 roku niemiecka ludność cywilna, ale także niedoli Polaków, którzy po latach ciężkich prześladowań, zmuszeni do opuszczenia swoich domów za Bugiem w pełnych smutku i cierpień okolicznościach, tu właśnie znaleźli swoją nową ojczyznę. Chciałem opisać ludzi jako ofiary dyktatorów. Szczególnie ważna jest więc dla mnie jedna ze scen powieści, w której dwaj chłopcy, Niemiec i Polak, wspólnie bawią się i grają w piłkę. Jest ona dla mnie symbolicznym spojrzeniem w lepszą, wspólną przyszłość obu naszych narodów. W jednym z ostatnich rozdziałów książki, kiedy stary świat leży w gruzach, bohaterowie powieści podczas wspólnej kolacji marzą o wspólnej, zjednoczonej ideą pokoju Europie. To także moje przesłanie do Czytelników, moich europejskich współobywateli”.
Poematy Środki przeciw jadom i Odtrutki Nikandra z Kolofonu (II w. p.n.e.), razem z Fajnomenami Aratosa z Soloj tworzą trio zachowanych w całości greckich eposów dydaktycznych powstałych w epoce hellenistycznej (III-I w. p.n.e.). Eksperymentalne w formie i zaskakujące treścią dzieła Nikandra zawierają informacje na temat skutków zwierzęcych toksyn oraz trucizn, a także przepisy na remedia. Ponadto autor urozmaica cały wywód licznymi mitologicznymi i paradoksograficznymi dygresjami, nawiązują do roli Heleny Trojańskiej w powstawaniu nowego gatunku żmii, fatalnego skutkach dla ludzi i zwierząt zapachu, jaki wydziela bazyliszek, lub międzygatunkowej namiętności mureny i węży. Liczne odniesienia do Theriaka i Aleksifarmaka w greckiej oraz rzymskiej literaturze starożytnej potwierdzają ich literacką i naukową wartość.
Tematem bogato ilustrowanej monografii jest twórczość znanego wrocławskiego artysty plastyka Jerzego Werszlera. Jerzy Werszler, utożsamiający się przede wszystkim z rysunkiem, w przestrzeni publicznej miast Dolnego Śląska pozostawił ślad w postaci setek zrealizowanych w końcu ubiegłego wieku neonów. W książce pokazano i opisano jego dorobek twórczy, poczynając od prac ceramicznych, realizowanych przez autora jeszcze podczas studiów w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu, poprzez projekty neonów, a kończąc na ilustracjach tworzonych na papierze tuszem. Ostatni zestaw prac, który prezentowany był odbiorcom jedynie na wystawach autorskich, został podsumowany tekstem Marii Tyws Na linii Ziemia – Kosmos. Całą twórczość Rafała Werszlera podsumował w swojej recenzji prof. Michał Jędrzejewski. Oto fragment tego tekstu: Autor neonów jako artysta wypowiadał się też poprzez rysunek. Rysunek świecił światłem odbitym od neonów, a neony światłem emitowanym przez rysunki. Rysunek dla Werszlera był poligonem doświadczeń formalnych, źródłem pomysłów, a obecnie jest dialogiem z czasem i przestrzenią. Raz przybiera formy wypowiedzi abstrakcyjnej, innym razem podróżuje wśród mgławic i innych zakamarków kosmosu. Potem niespodzianie rejestruje wspomnienia pejzaży, łączy wątki realne ze światem wierzeń i doznań metafizycznych, zagłębia się w zagadkowe struktury rozedrganych faktur lub zaskakuje realizmem szczegółów.
Przewodnik po Wiedniu nasycony silnie osobistymi przemyśleniami. Jego autor, Jarosław Orłowski, w Wiedniu mieszka od 1989 roku, od 2009 roku, po ukończeniu studiów przewodnickich, oprowadza turystów po całej Austrii. Książka ta nie jest pełnym historycznym opisem miasta, nie oddaje wszystkich jego barw, kształtów i odcieni. Została pomyślana raczej jako spojrzenie na dzieje i kulturę Wiednia, a nade wszystko na chrześcijaństwo silnie łączące Austrię z Polską. Autor czyni to na przykładzie postaci kilkorga świętych, którzy w obu krajach otaczani są kultem i odbierają należną im cześć.
Książka poetycka, którą Czytelnik trzyma w rękach, jest zaproszeniem do namysłu nad ucztą istnienia. Uczta jest składkowa, a gości niejedno łączy, lecz także niejedno dzieli. To od uczestnika zależy, czy będzie karmił się plotkami, czy sam uraczy innych garścią komunałów, sycąc własną dumę i rozkoszując się jawną aprobatą ze strony kilku zaproszonych. A może jednak będzie przysłuchiwał się niepopularnej dyskusji, dostrzeże strzęp prawdy i odważy się ją przełknąć? Co kryje się za tytułowym określeniem „osoba (nie)ludzka”? Czytelnik niewątpliwie pomyśli o psie, z którym człowieka łączą więzi wyjątkowe. Dzięki tym więziom dyskusja o istocie zwierzęcości może wykraczać poza kręgi uniwersyteckie i być refleksją towarzyszącą nam na co dzień. Codzienność bywa też pożywką dla poezji, która tutaj ustosunkowuje się do spadkobierców doktryny kartezjańskiej w sposób jednoznaczny. Autorka wedle własnego sumienia wskazuje na niegodziwość świata, pozostawiając Czytelnikowi decyzję, czy wziąć tę niegodziwość w nawias. Osoba (nie)ludzka pojawi się pośród serwowanych dań, ale również rozpoznamy ją w niektórych postaciach zasiadających przy stole – tych zaproszonych oraz tych niezaproszonych. Jest to możliwe nie tylko za sprawą urządzenia świata, lecz także języka, który rodzi wiersze.
Kontynuacja opowieści o czasach świetności i schyłku księstwa świdnicko-jaworskiego, rozpoczętej w tomie Jaworowi ludzie. Rzecz o czasach Bolka II świdnickiego (2018). Tym razem losy bohaterów powieści przeplatają się z historią panowania na Śląsku żony Bolka II – księżnej Agnieszki, która po śmierci męża w 1368 roku otrzymała księstwo jako oprawę wdowią. Drugą istotną postacią powieści jest Nickel von Bolcze z zamku Cisy – niezłomny i szlachetny rycerz. W tekstach dyplomatycznych nazywano go gubernatorem lub namiestnikiem księżnej Agnieszki, która często bywała w jego zamku, gdzie sygnowano istotne dokumenty. Najnowsze badania archeologiczne prowadzone w Cisach pozwalają nawet przypuszczać, że księżna Agnieszka mieszkała tam na stałe.
Antologia Na ulicach wyobrażeń / Auf den Straßen des Imaginären zawiera wybrane utwory 17 współczesnych polskich poetów. Jej celem jest przybliżenie czytelnikowi bogactwa polskiej liryki ostatnich 50 lat i ukazanie indywidualności prezentowanych w niej twórców. Atrybutem poezji zawartej w tym tomie jest niewątpliwie jej różnorodność tematyczna, treściowa, formalna i stylistyczna. Utwory zostały wybrane z myślą o czytelnikach niemieckojęzycznych, zainteresowanych polską poezją współczesną. Tom adresowany jest jednak także do polskich czytelników ceniących poezję i jej przekłady. Zawarte w zbiorze niepublikowane dotychczas utwory poetyckie stanowią niewątpliwą wartość dla koneserów polskiego rynku książki.
Teksty zebrane Jana Stanisława Witkiewicza publikowane w prasie mniej więcej ćwierć wieku wcześniej, w których autor omawia premierowe wydarzenia operowe i baletowe z lat dziewięćdziesiątych czy też sytuację instytucji kultury w tamtym czasie. Dominuje w nich recenzencka bezkompromisowość nakazująca zamiast łatwych pochlebstw głosić rzeczy niemiłe i niepopularne, wytykać błędy i słabości. Nie ma w tym malkontenctwa, bo jeśli artysta zasługuje na uznanie, jeśli wzbudza podziw, autor nie wstydzi się dać temu wyraz. Warto je przypomnieć dziś, gdy krytyka muzyczna, a i teatralna czy filmowa także, niemal zaginęła, gdy zamiast niej media zdominowały teksty promocyjne i kryptoreklamowe, gdy o spektaklach czy filmach dziennikarze mówią lub piszą często, zanim je obejrzą i takie samotne poruszanie się po sztuce recenzenta stało się czymś rzadko spotykanym.
Antologia obejmująca przekłady wybranych baśni salonowych powstałych we Francji w ostatnim dziesięcioleciu wieku XVII i w XVIII wieku. Baśń Pani d’Aulnoy – wyjątkowo – przytoczona została w osiemnastowiecznym tłumaczeniu Józefa Raczyńskiego. Większość stanowią krótkie baśnie czarodziejskie. Znalazły się w tomie dwa fragmenty ze zbiorów baśni wschodnich i orientalizowanych, zbyt obszernych, by przedstawić je w całości, oraz dwie stosunkowo krótkie baśnie frywolne, które na ogół przybierały postać opowieści zbliżonych rozmiarami do niewielkich utworów powieściowych. Nie znajdzie tu czytelnik utworów Perraulta, Fénelona i Pani Leprince de Beaumont, gdyż były one w całości lub w części publikowane po polsku.
Magdalena Stawowy–Żegalska urodziła się w 1961 r. w Mikołowie. W latach 80. debiutowała w czasopiśmie „Odra”. Publikowała swoje wiersze z „Życiu Literackim”, „Arkadii”, „B1” (piśmie literacko–artystycznym wychodzącym w Niemczech). Pisała także o malarstwie polskim w RFN do „Sztuki”. Wydała tomiki poezji „Owadowy sad” (2010), „Sama z sobą” (2014, „Zostawmy po sobie pełne jeziora” (2018).
Seria Poznajmy się powstała z myślą o dzieciach w wieku 6-10 lat. Jej celem jest przybliżenie młodym czytelnikom niezwykłego świata emocji, ułatwienie zrozumienia go i wskazanie sposobów rozwiązywania trudnych sytuacji.
Metodologia jako sztuka wyjścia - Martyna Pryszmont - opis książki: Martyna Pryszmont - doktor nauk humanistycznych, andra-gog, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, zatrudniona w Zakładzie Edukacji Dorosłych i Studiów Kulturowych, prowadzi Pracownię Metodologii Badań nad Edukacją w Instytucie Pedagogiki Uniwersytetu Wrocławskiego. Członkini ATA i TSBJ. Jej zamiłowanie do wizuałności znajduje odzwierciedlenie zarówno w aktywności naukowej, jak i dydaktycznej. Zainteresowania naukowe obejmują: metodologię badań nad edukacją, badania jakościowe - w tym podejścia: auto/biograficzne, posługujące się sztuką, auto/etnografię performatywną oraz strategie badawcze z użyciem fotografii i filmu; andragogikę i edukację dorosłych; macierzyństwo. Autorka publikacji naukowych poświęconych m.in. metodologii badań nad edukacją, macierzyństwu, edukacji dorosłych oraz ukrytemu programowi. Mama Idy i Astrid. Monografia Metodologia jako sztuka wyjścia jest jedną z najbardziej wartościowych publikacji andragogicznych ostatnich lat. Autorka kompetentnie i trafnie rekonstruuje procesy uczenia się kobiet z doświadczania macierzyństwa. Okazało się to możliwe dzięki zastosowaniu nowatorskiej metodologii integrującej jakościowe procedury badawcze z różnymi formami sztuki. Proponowane w książce rozwiązania wskazują nowe możliwości w zakresie badania trudnych do empirycznej eksploracji zjawisk życia społecznego. Nie wątpię, że będzie ona ważną i metodologicznie instruktywną lekturą dla przedstawicieli różnych dyscyplin nauk społecznych. prof. dr hab. Mieczysław Małewski Autorka postarała się stworzyć opracowanie oparte na krytycznej retrospekcji i autorefleksji nad własną praktyką badawczą z intencją podjęcia prób typologiza-cji czy generalizacji zarówno w zakresie metodologicznym (innowacyjne badania jakościowe), jak i merytorycznym (studia nad macierzyństwem), a nade wszystko wykazania wieloaspektowych powiązań między tymi kluczowymi wymiarami, co przyczyniło się do powstania dzieła wyjątkowego poznawczo i dydaktycznie. Monografia dr M. Pryszmont może być bowiem źródłem cennej, nowej wiedzy na temat macierzyństwa z pedagogicznego/andragogicznego punktu widzenia oraz kopalnią inspiracji i pomysłów innowacyjnych rozwiązań metodologicznych i metodycznych przy projektowaniu i realizowaniu badań nad tym fenomenem w perspektywie mono-dyscyplinarnej, subdyscyplinarnej i interdyscyplinarnej. prof. dr hab. Dariusz Kubinowski
Fotografię wynaleziono w 1839 r. Już kilka lat później w 1843 r. pojawili się na Śląsku pierwsi zawodowi fotografowie pracujący metodą dagerotypii i przemieszczający się od miejscowości do miejscowości w poszukiwaniu klientów. Po przyjeździe do miasta informowali o swoim przybyciu, zamieszczając ogłoszenie w lokalnej prasie albo rozprowadzając ulotki. Pierwsze stałe atelier fotograficzne na Śląsku powstało w Jeleniej Górze w 1858 r., wkrótce potem pojawiły się następne: w Kamiennej Górze, Lwówku Śląskim, Lubaniu, Mirsku i jeszcze dwa zakłady w Jeleniej Górze... Książka zawiera biogramy zawodowych fotografów z terenów powiatów zgorzeleckiego, lubańskiego, lwóweckiego, jeleniogórskiego i kamiennogórskiego. Przedmiotem zainteresowania były zarówno osoby pracujące na tym obszarze, jak też z niego pochodzące i działające na innych terenach, a także reklamujące się w jeleniogórskiej prasie.
Autorzy starali się opisać historię i dzień dzisiejszy otmuchowskich zabytków. Nie tylko tych bardzo znanych, takich jak zamek i kościół parafialny, lecz także tych budzących dotąd mniejsze zainteresowanie, np. poczty, rzeźni czy gazowni. Praca jest oparta na literaturze naukowej i źródłach zgromadzonych w archiwach państwowych i kościelnych. Adresowana jest zarówno do specjalistów, jak i miłośników regionu, dlatego oprócz aparatu naukowego zawiera tłumaczenia inskrypcji, różne ciekawostki i biogramy ludzi związanych z miejskimi zabytkami.
To opowieść o braku zasad, o wstydliwych tajemnicach, zawiści i nienawiści, o odpustowej, bogoojczyźnianej mentalności, zabobonach i niechęci do obcych i wszystkiego, co nowe. Rzecz dzieje się w małej wiosce na Podlasiu, którą autor traktuje jak kroplę wody pod mikroskopem. Pojawia się tam diabeł, postać ironiczno-mistyczna, z wielkim przyrodzeniem. I dopiero ten pokaźnych rozmiarów szczegół porusza omszałą wyobraźnię wiejskiej społeczności. Nikt nie pyta, dlaczego się pojawił, tylko co może uczynić miejscowym kobietom diabelskim żądłem. Finał nie napawa optymizmem, ale nie może być happy endu pośród ludzi, którzy potrafią wybaczać wyłącznie sobie.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?