Myć się czy się nie myć? Historycznie biorąc, odpowiedź wcale nie jest oczywista. Przez długie wieki nie chodziło o kąpiel, lecz o czystość ? odpowiednio pojętą. Ta książka zasłużonego francuskiego historyka życia codziennego Georges?a Vigarella (ur. 1941) rozważa poczucie i normy ?czystości? na tle procesu cywilizacyjnego od średniowiecza do dziś. Człowiek ?czysty? nie zawsze oznaczał człowieka umytego. Powszechnie znane a bardzo nam niemiłe przygody woni, by nie rzec odoru cielesnego w minionych stuleciach (zebrane tu przykłady co wrażliwsi czytelnicy zapewne ominą) mają przyczyny w dominującym w danej epoce pojmowaniu ciała, zdrowia i środowiska. Na przykład długi okres w epoce nowożytnej obaw przed szkodliwością wody brał się z poglądów (i przesądów) ówczesnych nauk. Autor pokazuje ewolucję rozumienia czystości także w kontekście zmian relacji między ciałem a ?publicznością?. Wystarczy sobie uświadomić wysoko urodzone ciało najpierw publicznie strojone i pielęgnowane, a potem stopniowo wycofywane w intymność i zamykane w łazience. O wszystkim tym Vigarello pisze jak zwykle frapująco w tej książce bogatej w faktografię i nader użytecznej, bo pokazującej na żywym procesie abstrakcyjną tezę o historycznej zmienności sensu pojęć.
Carl Schmitt (1888?1985), niemiecki filozof prawa i polityki, należy do grupy dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych intelektualistów tyleż inspirujących, co kontrowersyjnych i trudnych do jednoznacznego zakwalifikowania, takich jak Nietzsche, Weber, Simmel, Heidegger, Canetti czy Nozick. Schmitt zaczynał jako dadaista, by po latach kariery teoretyka prawa w republice weimarskiej i po epizodzie nazistowskim 1933?1936 stać się myślicielem, który do dziś wywiera wpływ na światowe koncepcje polityczne. Wypracował fundamentalną ideę polityczności, którą przeciwstawiał się konstytucyjnemu i prawnemu formalizmowi. Kto w państwie ma prawo zawiesić prawo i na jakiej podstawie? Inaczej mówiąc, kto (co) jest suwerenem? Tym pytaniem o prawomocność stanu wyjątkowego Schmitt eksponuje suwerena głębszego niż formalnie ukonstytuowane państwo: jedność polityczną opartą na nieustannych wyborach politycznych jednostek. Przed państwem jako konstytucyjno-prawną formą istnieje państwo jako działający podmiot. Na koncepcję tego podmiotu, uważa autor, wywarła wpływ tradycja teologiczna, skąd ?teologia polityczna?. O tych wszystkich kwestiach traktuje niniejszy wybór obejmujący kilka podstawowych tekstów Schmitta z lat 1923?1932.
Michael Coogan, znany w świecie amerykański biblista, w najnowszej (2010), sensacyjnej książce rozważa kwestie seksu w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie. Schematyczna, by nie rzec bezmyślna lektura tekstów biblijnych często nie pozwala dostrzec w nich pewnych osobliwych, a nawet szokujących rzeczy. Do tej deformacji przyczyniają się też „oszustwa” uładzonego przekładu. Coogan na nowo odczytuje Biblię zarówno co do jej społeczno-kulturowego sensu, jak i czysto filologicznie. Sięgając do niezrozumiałych czasem w literalnym znaczeniu wersetów, warto zajrzeć najpierw do książki Coogana, by dowiedzieć się, że „poznać” oznaczało po hebrajsku także „uprawiać seks”, „stopy” to synonim genitaliów, Sodoma wcale nie zgrzeszyła sodomią, lecz złą „polityką społeczną”, a Jahwe był (jednak) płci męskiej i miał żonę. Księga Ezechiela szokuje pornograficznym językiem, a seks jest obecny w całej Biblii. Jednocześnie odpowiedź na pytanie o jej stosunek do homoseksualizmu, stosunków pozamałżeńskich i w ogóle „wartości rodzinnych” nie jest łatwa. Zadanie, jakiego Coogan się podjął, polega właśnie na wydobyciu tego, co Biblia „naprawdę” (filologicznie, faktualnie) mówi. Dopiero wtedy bowiem będzie się można na nią zasadnie powołać w kwestiach obchodzących dzisiejszego człowieka.
Jain Gately, brytyjski historyk kultury, a także powieściopisarz, w sposób rozległy jak jeszcze nikt dotąd opisał nader ważną rzecz w ludzkiej kulturze: picie napojów alkoholowych. Imponujący zamysł autora ? historia raczenia się trunkami od Sumerów po Bridget Jones i singielki ? przybrał w tym tomie postać niezwykłej opowieści pełnej swady i humoru. Alkohol pito w zamierzchłych czasach z powodów rytualnych, obyczajowych lub po prostu po to, żeby się upić. Kultura picia (lub jej brak) pozwala różnicować cywilizacje według stopnia dzikości, powagi i umiaru. Historię tego, jak i co pito, Gately ukazuje w ścisłym związku z charakterem odnośnej epoki, jest to więc dla czytelnika także krótka historia dziejów powszechnych. Zapewnia mu kompendium wiedzy, swoisty klucz do zrozumienia poszczególnych epok, ich mentalności, priorytetów i fobii. Niebłahy bowiem dla badacza Egiptu faraonów będzie fakt, że budowniczowie piramid otrzymywali przydział kilku litrów piwa dziennie, co by oznaczało, że pracowali na wpół pijani. Miłośnikom westernów przyda się informacja, że Indianie byli jedyną kulturą nieznającą alkoholu i stąd może tak destrukcyjny wpływ ognistej wody. Warto też wiedzieć, że do czasów Mahometa niejeden Arab pił jak szewc. Gately wydobył z zakamarków historii pozorne osobliwości, które jednak kiedyś były ważne i wywarły większy wpływ na dzieje człowieka, niż zwykliśmy przypuszczać.
Książki o samobójstwie są czymś szczególnym, ?kultowym?, jeśli opowiadają o własnych doświadczeniach autora jak ?Podnieść na siebie rękę? Jeana Améry?ego czy ?Bóg Bestia? Alvareza. Al(fred) Alvarez (ur. 1929), angielski poeta i krytyk literacki, autor wielu książek non-fiction, swoje studium samobójstwa z 1972 roku zaczyna od słynnego (zamierzonego lub nie) samobójstwa Sylvii Plath (1963), którą znał jako redaktor ?Observera?. Jej historię rozbudowuje w rozważania nad miejscem samobójstwa lub raczej jego możliwości w świecie twórców literatury. Apokaliptyczny ?Bóg Bestia? karmiący się krwią towarzyszy zdaniem Alvareza naszym czasom. Mnogość samobójstw wśród pisarzy i poetów skłania do poszukiwań odpowiedzi na egzystencjalne pytania w twórczości tych, którzy odebrali sobie życie od romantyków przez Plath po Hemingwaya. Sam Alvarez też ?eksperymentował? ze śmiercią, o czym szczegółowo powiadamia czytelnika w tym eseju należącym do kanonu pisarstwa traktującego o tych, którzy próbują ?podnieść na siebie rękę? i dają temu literacki wyraz.
Georges Bataille (1897–1962), francuski pisarz i filozof, uchodził za „metafizyka zła”, który fascynował się śmiercią, cierpieniem i ofiarami z ludzi, ale przez większość życia był bibliotekarzem. Również „Historia erotyzmu” (należąca do ineditów z lat 1950–1951) nie jest dziełem skandalizującym, lecz esejem o „ekonomii” w specyficznym, szerokim sensie tego pojęcia nadanym mu przez Bataille’a. Na historię erotyzmu składają się próby „transgresji”, przekraczania ustanawianych zakazów. Książka Bataille’a jest w zasadzie właśnie esejem historycznym, choć także „fenomenologią erotyczną”. Wydaliny, czystość, nagość, przedmiot pożądania, małżeństwo znajdują tu pełne pasji i świeżości analizy. Trzeba bowiem mimo wszystko pamiętać, że bibliotekarz po pracy zwykł był odwiedzać paryskie zamtuzy.
?Ulica jednokierunkowa? (1928), jedyny czysto literacki utwór Waltera Benjamina (1892?1940), ma postać ?montażu? z krótkich, oryginalnych, często enigmatycznych felietoników, sentencji i aforyzmów skupionych wokół życia nowoczesnej metropolii, zza którego prześwieca głębsze doświadczenie filozoficzne. Benjamina, zapoznanego za życia i przedwcześnie zmarłego, zalicza się dziś do najwybitniejszych pisarzy i intelektualistów XX wieku. Berlińczyk z asymilowanej zamożnej rodziny żydowskiej, w 1933 roku wyjechał do Francji, a zagrożony aresztowaniem podczas próby wydostania się z niej, popełnił w 1940 roku samobójstwo. Za życia ukazało się zaledwie kilka jego książek, a monumentalna, niedokończona księga ?Pasaże? ? dopiero w 1982 roku. Jego styl znany dziś głównie z ?Berlińskiego dzieciństwa na przełomie wieków? (za życia fragmenty w czasopismach, potem 1987, 2000) ukształtował się właśnie w ?Ulicy??, która stanowi intelektualne zwierciadło złotych lat dwudziestych, a fascynację nowoczesnością podbudowuje zapomnianym doświadczeniem kosmosu. To niewielkie objętościowo dzieło Benjamina należy do najsłynniejszych utworów niemieckiego pisarstwa w XX wieku.
Robert Graves (1895-1985) był poetą z przekonania, powieściopisarzem dla zarobku i badaczem tradycji z namiętności. "Biała Bogini" (1948, wydanie rozszerzone: 1961) powstała między dwoma najbardziej znanymi u nas dziełami tego angielskiego twórcy: powieścią "Ja, Klaudiusz" (1934) i "Mitami greckimi"(1955). Graves wysuwa kontrowersyjne hipotezy, które nadają jego dziełu wprost sensacyjny charakter. Czytelnik wraz z autorem tropi ślady domniemanej tytułowej bogini w obrzędach i mitach starożytnej Irlandii i Brytanii. Te kruchy tradycji zawierają, zdaniem Gravesa, przekaz o pradawnym powszechnym kulcie tego bóstwa: bogini o wielu imionach, swoistej prototypowej religii. "Biała Bogini" to dzisiaj dzieło "kultowe", które niezależnie od kontrowersyjnej tezy jest prawdziwą kopalnią wiedzy o mitologii różnych kultur i o historii religii.
W O wierze Slavoj Zizek, znany w świecie słoweński filozof uprawiający krytykę kultury z pozycji psychoanalitycznych, podejmuje kwestię wiary, głównie chrześcijańskiej, w dzisiejszym świecie.
Zizek, choć zdeklarowany materialista (dialektyczny) i ateista walczący, podchodzi do sprawy wiary z całą powagą. Niejako w imię chrześcijaństwa odrzuca z jednej strony inwazję spirytualizmu New Age, a z drugiej schematyzm chrześcijańskiej teologii. W wierze atrakcyjna jest moc zmieniania (wewnętrznego) świata - nie w sensie samorealizacji, lecz nowego początku, możliwości rozpoczęcia od punktu zerowego. Jako naturalna skłonność ludzkiego umysłu wiara jest bardziej fundamentalna niż ateizm, o który trzeba dopiero walczyć. Jej akt przerywa etykę - jak akt seksualny rozmowę - i wprowadza inny porządek. Ten potencjał wiary Zizek analizuje z bardzo szerokiej, wprost ekstrawaganckiej perspektywy, włączając do niej cyberprzestrzeń, film i literaturę, Lenina, Żydów i buddyzm. Paradoksalność wszakże stanowi samo jądro wiary.
Jest to książka o religii, a ściślej przeciw religii (chrześcijańskiej) i o (pocieszającej) możliwości samobójstwa. Hasło "Bóg umarł" jest dla Ciorana eufemizmem i w rzeczywistości oznacza: umarła religia, zwłaszcza chrześcijańska, choć zachodzi podejrzenie demiurgicznej manipulacji już u początku świata.
?O haszyszu? to niepowtarzalna dokumentacja narkotycznych doświadczeń Waltera Benja-mina (1892?1940) uzupełniona jego tekstami literackimi oraz rysunkami i skomentowana przez lekarzy. Benjamin, urodzony w Berlinie wybitny intelektualista niemiecki z asymilowanej rodziny żydowskiej, na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych przeprowadzał z grupą przyjaciół eksperymenty z haszyszem i meskaliną. Interesowało go postrzeganie świata w stanie narkotycznego odurzenia, a spisane obserwacje wykorzystywał w swoich utworach literackich. Mimo ?naukowego? zamysłu uderza w protokołach odkrywcza poezja, oryginalna postać rzeczywistości zmuszająca do namysłu nad zasadnością naszego ?trzeźwego? jej widzenia. Już więc sama lektura tego materiału wprawia czytelnika w stan niejakiego odurzenia, a typowy obraz realności zaczyna budzić wątpliwość. Ten intelektualno-poznawczy charakter eksperymentów Benjamina odróżnia go od tradycyjnych użytkowników haszyszu, stanowiąc istotny przyczynek do XX-wiecznych badań nad świadomością i jej ?poszerzaniem?.
Nieufność do słów, kultury i Boga każe autorowi marzyć o przedsłownym "raju otępienia", o świecie "radosnego osłupienia". Są to więc tyleż sylogizmy goryczy, zgorzknienia, co zachwytu. Nie służą do wywodzenia, lecz do zestawiania jak w przesłankach sylogizmu, bo zdaniem autora filozof nie ma dyskutować świata, lecz go wyrażać.
Zbiór mitów, rytuałów oraz symboli związanych z zawodami górnika, hutnika i kowala widzianych oczami historyka religii, system ideowy i techniki alchemii są głównym tematem części drugiej.
Muttavali, czyli "sznur pereł", to wybór najbardziej reprezentatywnych fragmentów kanonu Therawady - najstarszej znanej nam tradycji buddyjskiej z nurtu Hinajany. Kanon ten, spisywany w języku palijskim (pokrewnym sanskrytowi) od III w p.n.e., został tu przedstawiony w formie dwujęzycznej (w transkrypcji łacińskiej), a przekład opatrzono obszernym komentarzem. Tym samym tom sięga do źródeł buddyzmu poprzedzających nowszą tradycję Mahajany, która obejmuje na przykład zen czy buddyzm tybetański. Publikacje dotyczące tego kanonu są zarówno w Polsce, jak i na świecie znacznie rzadsze niż prace o bardziej popularnym na Zachodzie nurcie Mahajany. Całość składa się z krótkich, za to licznych tekstów ułożonych w porządku tematycznym nauczyciel-nauka-wspólnota.
Teksty wybrał, przełożył i skomentował z ogromną erudycją i starannością Ireneusz Kania, znakomity i zasłużony tłumacz, znawca wielu literatur i języków, od kilkudziesięciu lat popularyzujący kulturę krajów buddyjskich.
Kolejny tom chińskiej klasyki w przekładzie słynnego niemieckiego sinologa Richarda Wilhelma (1873-1930) zyskuje polską wersję. Jego przekład na niemiecki niniejszego dzieła powstał w latach 1914-1915 i stanowił element rozległego projektu translatorskiego, który obejmował tłumaczenia niektórych dzieł konfucjańskiego pięcioksięgu i inne klasyczne teksty (nakładem Wydawnictwa Aletheia m.in. I-cing, Taoteking, Prawdziwa Księga Tryskającego Praźródła, Baśnie chińskie). Rozmowy szkolne ukazały się drukiem już po śmierci tłumacza. Są to rozmowy "szkolne", ponieważ toczą się zwykle między nauczycielem Konfucjuszem (tu: mistrzem Kungiem) a jego uczniami. Ich źródłem mają być zapiski uczniów, jakkolwiek tradycja konfucjańska redagowała je w ciągu stuleci, prawdopodobnie od VI wieku p.n.e. do III wieku n.e. Konfucjusz dyskutuje z uczniami, a także z władcami, udziela odpowiedzi w sprawach zasad współżycia międzyludzkiego, rządzenia państwem, tradycji i moralności. Wszystkim kieruje idea tao (drogi, sensu), nie są to więc zwykłe rozmowy o praktycznej mądrości życiowej. W odróżnieniu od podobnego dzieła: Lun Yu, Konfucjusz. Rozmowy (Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2017), które ma charakter raczej aforystyczny, Rozmowy szkolne zawierają całe bogactwo opowieści, historii, anegdot i rozbudowanych dialogów, bezcennych jako źródło wiedzy o mentalności i życiu starożytnych Chin.
"Podstawowe problemy fenomenologii" to ważne dzieło Martina Heideggera (1889-1976), najwybitniejszego bodaj współczesnego niemieckiego filozofa (m.in. "Kant a problem metafizyki", "Bycie i czas", "W drodze do języka"). Było zamierzone jako kontynuacja jego klasycznej rozprawy "Bycie i czas", opublikowanej w 1927 roku. "Podstawowe problemy" pochodzą z tego samego okresu i stanowią też w pewnym sensie "powtórzenie" tamtej tematyki w przystępniejszej formie wykładu wygłoszonego w semestrze letnim w Marburgu. Jest to lektura niezbędna dla czytelnika zgłębiającego zwarte, czasem wprost lakoniczne wywody Bycia i czasu. Autor kontynuuje tu budowę ontologii fundamentalnej jako podstawy wszelkiego badania filozoficznego, a zwłaszcza badań prowadzonych przez tradycyjną fenomenologię. Nieustannie podkreśla, jak głosi już sam tytuł wykładu, problemowy charakter filozofii i potrzebę rygorystycznego badania. Nie ma tu nic z tego, co dekadę później znajdą u Heideggera francuscy egzystencjaliści z ich specyficznym pojmowaniem egzystencji jako dziedziny absurdu i heroicznej wolności. Jego metafizyka (ontologia) jest w zamierzeniu na wskroś naukowa, choć nie w sensie którejś z nauk szczegółowych. "Podstawowe problemy" wraz z późniejszym dorobkiem tego filozofia skłaniają do namysłu nad miejscem refleksji filozoficznej w horyzoncie pracy ludzkiego rozumu. W tym sensie to jedna z kanonicznych książek dających świadectwo prawdziwej historii współczesnej myśli.
Philippe Aries (1914–1984), jeden z najwybitniejszych w XX wieku francuskich mediewistów, był „odkrywcą dziecka” jako tematu badań historycznych. Niniejsza książka, opublikowana w 1960 roku, stanowi właśnie pionierskie dzieło w tej dziedzinie, kanon, do którego nadal odwołują się zarówno historycy, jak i socjologowie. Dzieciństwo bowiem, jak wynika z badań autora, nie jest „naturalną” formą biologiczną, lecz konstrukcją społeczną dość niedawnego pochodzenia. Średniowiecze nie znało jeszcze dzieciństwa ani wieku młodzieńczego, bo życie rodzinne we współczesnym sensie – oparte na intymności i uczuciach – pojawiło się dopiero w późniejszych stuleciach. Tę tyleż słynną, co radykalną i kontrowersyjną tezę autor uzasadnia na fascynującym materiale historycznym i ikonograficznym. „Odkrycie” dziecka miało istotne konsekwencje cywilizacyjne: lawinowy rozwój edukacji. Lektura książki jest przy tym pouczająca i pocieszająca, gdyż okazuje się, że to, co dziś uważamy za przejawy dawnego prymitywizmu – brak więzi uczuciowej z dzieckiem i swoisty „kolektywizm” życia rodzinnego – nie musi wynikać z ułomności ludzkiej natury, lecz ma swoją historię, my zaś żyjemy w szczęśliwych czasach odzyskanego – lub pozyskanego – dzieciństwa.
John Barton (ur. 1948), anglikański biblista z Oksfordu, podsumował w niniejszej książce długie lata swoich badań nad Biblią, przedstawiając fascynującą opowieść o historii kształtowania się tej Księgi, jaką dziś znamy, o jej recepcji i interpretacji. Oparł się w tym na dwóch założeniach: Po pierwsze, nie ma jednoznacznej relacji między Biblią a zasadami wiary przyjmowanymi przez oparte na niej religie. Nie sposób wyczytać z niej ich konkretnego kształtu, a na dodatek biblijne ekwiwokacje sprawiają im kłopot. Zarazem, wbrew przyjętemu mniemaniu, ani chrześcijaństwo, ani judaizm nie skupiają się w swojej praktyce na Piśmie jako jedynej, świętej księdze. Nie jest ono „konstytucją” dla żadnej z religii, lecz raczej opowieścią założycielską. Po drugie, Biblia nie powstała jednorazowo jako zamknięta całość, lecz ewoluowała, a jej kanon jest wynikiem historycznych negocjacji. Ewolucja Biblii hebrajskiej (Starego Testamentu w nazewnictwie chrześcijańskim) trwała mniej więcej od VIII do II wieku p.n.e. Również kanon Nowego Testamentu kształtował się długo, a odrzucenie apokryfów nie wynika jednoznacznie z ich treści. Kościół akceptował naturalnie tworzący się konsens w tej mierze, przy czym na początku nie było uzgodnionego tekstu. Wszystko to Barton opisuje i komentuje na podstawie najnowszych badań historycznych i filologicznych. Odkrycie ostatnich stuleci – że Biblia ma historię – znajduje przekonujące potwierdzenie.
Wybitny francuski historyk Georges Minois (ur. 1946) zasłynął wieloma monografiami, które zgłębiają zjawiska z pogranicza życia duchowo-umysłowego i codzienności, takie jak samotność, praktyki religijne i zdrowotne, melancholia czy depresja, a w niniejszym tomie śmiech, tj. różne formy wesołego życia. Ich ukazana tu historia od starożytności do dziś jest dwuwątkowa. Z jednej strony, autor śledzi historię świąt, karnawałów, różnych odmian zbiorowej zabawy ludności, a z drugiej, zmienny z biegiem dziejów stosunek władz, zwłaszcza kościelnych, do śmiechu i wesołości. Rzecz nie była oczywista i na przykład starożytni uważali śmiech za boski, wyraz najwyższej wolności bogów, ale we wczesnych wiekach chrześcijaństwa uchodził on za domenę diabelską. Jednocześnie średniowiecze pełne było rubasznego śmiechu jako wytchnienia od rygorów doktryny. Jest jeszcze trzeci wątek, niejako filozoficzny, historii śmiechu. To forma reakcji na świat: sceptyczny śmiech Demokryta, kyniczny Diogenesa, satyra, zwłaszcza polityczna, wreszcie czasy najnowsze z dominacją ironii. Dzieło Minois jest tyleż historią co prawdziwą encyklopedią zjawisk społecznych skupionych wokół śmiechu i drwiny. Jak zwykle u tego autora zdumiewają przywoływane przez niego, mało znane fakty z historii, którym towarzyszy zniuansowana kulturowa interpretacja. Na szczęście dla nas historia śmiechu ma szczęśliwy finał i dziś śmiejemy się bez wyrzutów sumienia, nawet jeśli krytycy epoki głoszą, że śmiech dzisiejszych kultur maskuje utratę sensu.
Główny niemiecki filozof-diagnosta czasów współczesnych Peter Sloterdijk (ur. 1947) rozważa w tym tomie najnowszych tekstów zróżnicowaną tematykę skupioną wokół pytania o koniec historii. Pytanie nie brzmi jednak, jak u Fukuyamy, czy jest nadzieja na koniec historii pojętej jako walka o optymalny kształt życia, lecz czy jest nadzieja, że końca historii nie będzie – czy „statek kosmiczny Ziemia”, którego istnienie odkrył XX wiek, przetrwa wbrew instynktom samozagłady rozpowszechnionym wśród załogi. Tą próbą „krytyki ekstremistycznego rozumu”, jak głosi tytuł głównego eseju tego tomu, Sloterdijk nawiązuje do swojego słynnego traktatu z wczesnej fazy twórczości Krytyka cynicznego rozumu (1983). Znany z takich m.in. publikacji, jak Gorliwość Boga, W cieniu góry Synaj czy Stres a wolność, podejmuje z wysokiej, filozoficznej perspektywy podstawowe kwestie dzisiejszego monogeizmu. Choć trudno wskazać konkretne procesy definiujące XX wiek, jego niewątpliwym odkryciem jest ów monogeizm – świadomość, że Gea, Ziemia, jest jedna i jako taka wymaga poszanowania i ochrony. Filozoficzne problemy globalizacji (od „globusa”, nie od „globalności”) w epoce człowieka – antropocenie – autor rozważa w różnych kontekstach historycznych, od Odyseusza przez Boccaccia, Kolumba po Heideggera i Derridę, od literatury przez ekonomię, geografię, ekologię po prawo konstytucyjne. Sloterdijk, nazywany „alchemikiem ducha”, zapewnia w tym tomie czytelnikowi duchowy destylat najwyższej mocy.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?