Umiłowanie rodzinnego, stołecznego miasta przebija z wielu wspomnień. Szczególnie widoczne jest u Leona Babińskiego, uczonego, dyplomaty, varsavianisty, który pozostawił trzy tomy wspomnień. W tomie, I w pełni poświęconym Warszawie, z pietyzmem, podbudowanym fenomenalną pamięcią, odtworzył centrum miasta z początków XX wieku, z pewnymi odniesieniami do czasów międzywojennych. Opisał kolejne kamienice i pałace oraz ich mieszkańców. Przybliżył czytelnikowi znane i mniej znane rody warszawskie, ich pochodzenie, koligacje, wykształcenie, zainteresowania kulturalne, majątek.
To dziecko zostało skrzywdzone zanim się urodziło, a tak bardzo pragnęło kochać i być kochane…
Mamusiu, czy jestem brzydka? – zapytała ośmioletnia Flip, jak tylko trafiła do domu Casey Watson, zawsze gotowej pomóc każdemu dziecku. Nawet takiemu, któremu nikt już nie chce dać szansy…
Dziewczynka pytała o to niemal każdą kobietę, którą spotkała. I każdą nazywała mamusią. Bo chciała mieć matkę. Jej własna była alkoholiczką i właśnie z tego powodu dziecko urodziło się z FAS – alkoholowym syndromem płodowym. Flip wiedziała, że różni się od innych dzieci. Była straszliwie zaniedbana i bardzo pragnęła, żeby ktoś ją kochał.
Casey Watson ze swoją rodziną otoczyli dziewczynkę serdecznością i ciepłem. Ale wtedy – w jej życiu znowu pojawiła się biologiczna matka...
CASEY WATSON to mistrzyni biografii skrzywdzonych dzieci. Prowadzi dom zastępczy dla dzieci z największymi problemami psychologicznymi i wychowawczymi. Ratuje dzieci, z którymi nikt już nie mógł sobie poradzić, narażając spokój, zdrowie i życie swoje i swojej rodziny. Jej książki trzymają w napięciu niczym mocne kryminały, są drastyczne i przejmujące, ale pełne ciepła, dobra i miłości. I zawsze niosą nadzieję. W Wielkiej Brytanii wszystkie są przez wiele miesięcy w Top 10 list bestsellerów.
Katalog zawiera wspomnieniowy tekst Marii Anny Potockiej o Marianie Eilem, eseje Justyny Jaworskiej i Agnieszki Sachar dotyczące jego najsłynniejszego dzieła – „Przekroju”, wywiady z Mieczysławem Czumą i Wojciechem Plewińskim oraz kalendarium napisane przez Tomasza Potkaja. Druga część publikacji przybliża różne dziedziny, w których Eile twórczo się realizował – jako malarz, redaktor i fotograf. Oprócz reprodukcji obrazów, pocztówek i zdjęć, prezentowanych na wystawie, znajdziemy w niej przedruki publikowanych w „Przekroju” tekstów i projekty rubryki Franciszek i inni, które powstały na potrzeby „Szpilek”. Katalog uzupełniają fotografie Wojciecha Plewińskiego i rysunki Adama Macedońskiego – twórców związanych z „Przekrojem”.
Publikacja w języku polskim i angielskim.
Książka wydana w związku z wystawą: Marian Eile Artysta i redaktor
Kuratorzy: Maria Anna Potocka, Agnieszka Sachar
Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK
29.10.2020–21.3.2021
Najlepszy moment jest zawsze teraz
Kilian Jornet doprowadził swoje ciało do granic wytrzymałości, doznał wielu kontuzji, a każdy kolejny jego wyczyn to balansowanie na granicy życia i śmierci. Dwa razy w ciągu tygodnia wbiegł na Mount Everest bez butli tlenowej. Na swoim koncie ma też rekordy w biegu na Mount Blanc, Denali czy Aconcaguę.
W skyrunningu Kilian osiągnął prawie wszystko. Z pozorną lekkością dokonał tego, co wydawało się niemożliwe. Ale nic nie jest dziełem przypadku: od dzieciństwa trenował ciało i umysł, by być doskonale przygotowanym zarówno na sukces, jak i porażkę.
W intymnej i szczerej do bólu książce Kilian Jornet dzieli się doświadczeniem, zaraża pasją i pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Historia jego życia inspiruje i zachęca do spełniania marzeń, nawet jeśli wydają się one nierealne, a przede wszystkim pokazuje, co znaczy miłość do gór.
Moje usta powiedziały „kocham cię”, choć tak naprawdę chciały wymówić „przepraszam”. Wyrzucałem z siebie kolejne słowa, próbując się usprawiedliwić: „Nie przejmuj się”, „Będę na siebie uważał”… Wiedziałem jednak, że nie mam żadnej wymówki, która zabrzmiałaby dla niej rozsądnie. Rozpoczynałem przygodę, która mogła zakończyć się moją śmiercią na najwyższym ziemskim szczycie.
Najnowsza książka Artura Marino to powrót do czasów dzieciństwa opowieść o poniemieckiej kamienicy przy ul. Legnickiej 51 we Wrocławiu, w której się wychował, oraz jej lokatorach. Historie - czasem smutne, czasem wesołe, sentymentalne i zabawne zarazem - ukazują świat dawno miniony, a jednak na swój sposób bliski.Fragment książki:Ludzie, którzy mieszkali w domu przy Legnickiej 51, byli szczególni. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że to dom socjalny, żyła w nim niezwykła mieszanka. Niektórzy mieszkali tu od zawsze, czyli od pierwszych powojennych lat. Innych kierowało tu miasto i były to raczej przypadki patologiczne. Tak więc na Legnicką trafiali głównie życiowi nieudacznicy, pijacy i dziwacy. Bywali też oczywiście całkiem zwyczajni i normalni, ale to nie oni najbardziej zapadli mi w pamięć. (...) Urodziłem się i wychowałem w tym domu, i dla mnie był to jedyny świat, jaki znałem. Świat barwny i malowniczy. Świat ludzkich historii i charakterów, czasami tragiczny, czasami żałosny, ale często też śmieszny. To będzie historia ludzi mieszkających w kamienicy przy Legnickiej 51. Bez nich nie byłoby tej opowieści.
Darowując książkę Babciu, opowiedz o sobie, dajesz swojej Babci więcej niż pięknie wydaną, ładnie oprawioną, nienapisaną jeszcze historię. Dajesz jej poczucie, że jest dla Ciebie ważna. Dzięki odpowiedziom na proste i wnikliwe, zawarte w dzienniku pytania dajesz babci możliwość spisania losów, wspomnień i przelania uczuć co sprawi, że dotąd puste strony dziennika staną się dla niej podarunkiem bardzo osobistym, a dla Ciebie i całej rodziny będą stanowić bezcenną pamiątkę. Pomocą dla babci w spisywaniu jej dziejów są zawarte w książce inspirujące, krótkie teksty dotyczące obyczajów, kuchni, kultury, mody itd. z czasów jej młodości.Elma van Vliet uświadomiwszy sobie, że jej matka jest ciężko chora, wymyśliła książkę dla mamy, zbiór pytań, które pomogłyby jej dowiedzieć się, kim naprawdę jest jej najbliższa osoba. Chciała się dowiedzieć, jaka była jako dziewczyna, poznać jej wspomnienia z dzieciństwa, jakie marzenia miała w wieku 18 lat, w kim najpierw się zakochała, jak się czuła w związku z narodzinami swojego dziecka ...Inspirowana starą holenderską tradycją spersonalizowanych wspomnień, następnie powstały książki: dla babci, taty, dziadka.Pięknie zaprojektowane notesy dają możliwość zapisania odpowiedzi na pytania, na których postawienie może być kiedyś za późno.Elma van Vliet zdecydowała się rozwinąć pomysł w serię książek. Pierwsza z nich została opublikowana w 2004 r., a dziś już miliony osób na całym świecie piszą własne historie. Zapisują wspomnienia, udostępniają je i zachowują na przyszłość.Książki z tej serii są uniwersalne i ponadczasowe. Stworzyły nową markę. Tylko w Niemczech, Danii i Holandii sprzedano ponad 3 miliony egzemplarzy. Prawa do wydań zostały zakupione również przez Włochy, Hiszpanię, Węgry, Norwegię, Finlandię, Brazylię, USA. Seria Opowiedz o sobie stała się międzynarodowym bestsellerem.Dla przyszłych pokoleń cenne będzie nie to, co posiadamy, lecz świadectwo, kim byliśmy i opowieść, jak żyliśmy. Tym, co należy uwiecznić, są rodzinne historie.Ellen Goodman
Największy lęk, ale i fascynację, rodzi to, co nieznane dlatego wiosenny atak epidemii i związane z nim zamknięcie było doświadczeniem tak dojmującym. Na szczęście obostrzenia i zakazy nie obejmowały jednej ważnej dla człowieka czynności pisania.Ogłoszony przez Instytut Literatury konkurs na dzienniki pandemiczne przyniósł 260 nadesłanych tekstów. W niniejszym tomie prezentowane są fragmenty 24 wyróżnionych przez jury prac. Strategie pisarskie autorów różnią się tak, jak różniły się ich sposoby radzenia sobie z nową sytuacją: od wiwisekcji języka, jakim o epidemii mówimy, przez reportażową ewidencję zdarzeń, po autoterapeutyczne wyznania. Utrata pracy, trudne relacje rodzinne, rozstania i powroty, osobliwości zdalnego nauczania, radość z obecności rybików cukrowych i wyimaginowanych przyjaciół, bzy, który nigdy nie pachniały tak intensywnie, szukanie odpowiedzi w literaturze i zwykłe próby utrzymania się na powierzchni falującej groźnie rzeczywistości intymne historie i słowne fotografie pisane w bólu, z wściekłością, czasem rezygnacją, ale i z humorem i nadzieją.I być może rację mają ci, którzy twierdzą, że aby w pełni zrozumieć pandemię, musimy poczekać ispojrzeć na nią z dystansu. Ale jeśli ktoś będzie chciał kiedyś wniknąć w stan naszego ducha z czasów pierwszego zamknięcia, będzie musiał sięgnąć do bezpośrednich zapisów z tamtych dni takich jak ta.
Marcin Kula - historyk, z wykształcenia także socjolog. Emerytowany profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Obecnie wykłada w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, gdzie jednak, szczęśliwie dla polskiego teatru, nie uczy ani aktorstwa, ani reżyserii, ani lalkarstwa. Niedawno został członkiem-korespondentem PAU.Urodził się w 1943 r. Warszawie. Nie był to najlepszy moment i miejsce do przychodzenia na świat, ale nie miał w tej sprawie nic do powiedzenia. Dorastał w rodzinie humanistów, z czasem profesorów Uniwersytetu Warszawskiego. Od dłuższego czasu na nieuniknione pytanie Czy jest pan synem..., mógł jednak odpowiadać: Tak, ale jestem też ojcem... zaś od kilkunastu lat może odpowiedzieć Tak, ale jestem też dziadkiem....Maturę uzyskał w 1960 r. w Liceum im. Joachima Lelewela w Warszawie. Studiował na Uniwersytecie Warszawskim. Szkoła i studia miały oczywiście mnóstwo wad swoich czasów, ale nie jest prawdą, jakoby kształciły wykształciuchów (jak niedawno nazwano absolwentów z tego okresu).Doktoryzował się i habilitował w Instytucie Historii PAN w latach 1968 i 1976. Tytuł profesorski uzyskał w 1985 r. Wypromował 11 licencjatów, 149 magistrów oraz 22 doktorów. Może zbyt wielu jak na panujące zwyczaje, ale jest dumny ze swoich uczennic i uczniów, także takich, którzy pozostawali z nim tylko w niesformalizowanym kontakcie.Badawczo pracował nad historią Ameryki Łacińskiej, najnowszą historii Polski, migracjami i mniejszościami narodowymi, rolą myślenia o historii, socjologią historyczną. Mając tak rozstrzelone zainteresowania, nie przejmując się granicami dyscyplin i dużo pisząc, uchybił zapewne funkcjonującemu wzorowi osobowemu historyka.Nie chce nauki robionej z metra i ocenianej na punkty. Nie popiera ani ograniczania się do standardu Stół ma cztery nogi, jak powiedział Pierre Bourdieu, ani głoszenia dumy z historii narodowej, czy podejścia do dziejów w roli prokuratora. Ta książka jest swego rodzaju wizytówką. Autor przedstawia w niej swoją drogę zawodową. Czasem dopisuje komentarz do prac, które opublikował. Pisze o sobie, ale jednocześnie o historiografii i jej społecznych funkcjach.
Podróże z Herodotem są wśród prac Ryszarda Kapuścińskiego tekstem wyjątkowym. Autor wraca wspomnieniami do swoich pierwszych zagranicznych wypraw reporterskich w latach 50. i 60. XX wieku, a wątek ten przeplata rozważaniami - o charakterze historycznym, społecznym i antropologicznym - wywołanymi lekturą Dziejów Herodota, których tom towarzyszył mu w podróżach już od 1956 r.Co zafascynowało polskiego reportera w dziele żyjącego 2500 lat wcześniej Greka z Halikarnasu, ,,ojca historii"", co ich obu połączyło? Ciekawość świata, chęć poznania - i zrozumienia! - innych społeczeństw, ludów, kultur, a również poczucie ,,zawodowej"" wspólnoty, gdyż Herodot to zdaniem Ryszarda Kapuścińskiego ,,rasowy reporter: wędruje, patrzy, rozmawia, słucha, żeby później zanotować to, czego dowiedział się i zobaczył, lub żeby po prostu rzecz zapamiętać"".
Najbardziej wstrząsająca opowieść o życiu w Korei PółnocnejMasaji Ishikawa mieszka w Japonii, ale jako pół-Koreańczyk jest obywatelem drugiej kategorii. Gdy ma 13 lat, jego ojciec daje się skusić obietnicom rządu Korei Północnej. Na miejscu czeka ich edukacja, praca, wysoka pozycja społeczna, dobrobyt. Wraz z rodzicami i trzema siostrami Masaji wyjeżdża do nowej ojczyzny. Jest rok 1960.Kolejne lata okażą się brutalne, pełne bólu i cierpienia. Rodzinie Ishikawy będzie towarzyszyło ubóstwo, głód i ciągła doktrynacja komunistycznego reżimu. Staną się przedstawicielami najniższej kasty społecznej. Władze zabronią im myśleć, ale nie zdołają zabronić im kochać. W tym nieludzkim świecie rodzinne więzi będą jedynym, co pozwoli im przetrwać. Do czasu.Po 36 latach Ishikawa decyduje się na samotną ucieczkę. Wstrzymuje oddech i wchodzi do okrytej ciemnościami rzeki, której drugi brzeg obiecuje ocalenie.Światowy bestseller
Fascynująca relacja z tego, co dzieje się na sali operacyjnej. Oparta na faktach, świetna książka o tematyce medycznej.Istnieją dwa sposoby na otwarcie głowy dziecka: elegancki i na szybko. Ja zazwyczaj golę włosy, nacinam skórę skalpelem a potem wypalam sobie drogę do kości za pomocą elektrycznego żegadła. Jest to powolna, precyzyjna metoda, która niemal nie pozostawia blizny, ale zajmuje dość dużo czasu. Czasu, którego - jak przypomina mi ciągły sygnał alarmu na monitorze pracy serca - nie mam.W swojej pasjonującej i chwilami rozdzierającej serce książce, Jayamohan opisuje wzloty i upadki pracy na sali operacyjnej. Neurochirurg opowiada o tym, jak znajduje w sobie siłę do dalszej pracy. Chociaż los nie raz rzuca go na kolana, zawsze podnosi się po porażce i stawia czoła kolejnemu wyzwaniu.""Neurochirurg"" jest żywym, pasjonującym opisem pracy i życia Jayamohana. To potret człowieka zdeterminowanego, by ocalić tak wiele istnień, jak tylko to możliwe.
Jeszcze nie pracowałam na rzecz budowy kościoła, jeszcze miałam wolne, ale wiedziałam, że niebawem się to skończy i nie będzie łatwo. Czułam, że będę harować, nie tylko pracować. Widziałam warunki, jakie były w kraju. Do czego dopuściła nasza władza swymi rozporządzeniami. No tak, a nasz ""wielki brat? ""Nasz wielki brat nie zasypiał gruszek w popiele, oj nie. Musiał mieć baczenie na nas, musiał wszystko wiedzieć, co, gdzie i jak. Dlatego mordowano, internowano i zakazywano. Ale my się nie damy, my nie pozwolimy, aby tak było, mieliśmy już dosyć. Najpierw było niedowierzanie, potem przerażenie, w końcu zaczął się czas kombinowania. Tak, kombinowania. Byliśmy do tego zmuszeni. Pamiętam, jak pojechałam z Arturem do większego miasta samochodem. Ale pech chciał, że zapomniałam dowodu osobistego, nie byłam przyzwyczajona do ciągłego jego noszenia (tu akurat się buntowałam), i wtedy na rogatkach miasta milicja mnie skontrolowała. I co zrobili ci panowie w niebieskich mundurach? Aresztowali mnie. Pewnie od razu wydałam im się podejrzana. A wtedy akurat szukali jednego z Solidarności. Czy ja jestem do niego podobna? Myślę, że nie. Na naszym terenie Solidarność była bardzo żywa. A przecież ten człowiek był kimś ważnym i był z Solidarności. A my masowo wstępowaliśmy w jej szeregi. Po wprowadzeniu stanu wojennego większość zakładów ogłosiła znowu strajk. A co zrobiła nasza władza? Brutalnie pacyfikowała kopalnie, a my oczywiście zeszliśmy do podziemia. Wiedzieliśmy, że w związku ze śmiercią demonstrantów w naszym mieście pojawił się prokurator wojskowy i zaczęło się systematyczne zacieranie śladów zbrodni. A i tak śledztwo wtedy umorzono, oczywiście później je wznowiono. I w takich warunkach mam pomagać w budowie kościoła? Zadawałam sobie to pytanie codziennie i nijak nie znalazłam odpowiedzi. Ale na przekór wszystkiemu musiałam spróbować i spróbowałam.
Czesław Gawarecki błyskotliwie, czasem nostalgicznie, a czasem z humorem opowiada o przedwojennej pracy rentgenologa. Opowiada o pracy w czasach, gdy uważano, że naświetlania są dobre na wszystko, gdy ludzie musieli decydować, co jest ważniejsze: człowiek czy krowa, gdy kobiety oddawały się za kromkę chleba, a później pozostawione same sobie rodziły zimą w rowie.
W książce znajdują się informacje o tym, jakie choroby chłopi leczyli moczem i kałem, w jaki sposób leczono raka, jak przebiegała rentgenoterapia, jak sprawdzano, czy rak jest samcem, czy samicą, a także jakie wizytówki zostawiały dzieci w czasie badania.
Warto przenieść się w odległe czasy dwudziestolecia międzywojennego i odkrywać wraz z autorem sekrety ludzkiego ciała.
Przychodzi dorosła córka z matką chorą na raka. Kiedy za pacjentką zamknęły się drzwi do sali do napromieniowań, córka zwraca się z ugrzecznieniem:
– Panie doktorze, ja wiem, że matka ma raka, ale pragnęłabym dowiedzieć się, czy to samiec, czy samica?
– Niby kto? Matka czy rak?
– Pan doktór tylko żartuje, aby nie powiedzieć prawdy. Ja przecież wiem, że samca to można zabić promieniami, ale jak samica, to nic nie poradzi, bo rozsiewa swoje małe po całym organizmie człowieka i nim zdążyłoby się pozabijać mnożące się małe, zabiłoby się i człowieka (fragment).
Zofia Karaś w porywający i pełen humoru sposób opisuje swoje zmagania z praktyki lekarskiej prowadzonej na początku XX wieku. Przenosi nas do świata pełnego zabobonów, chorób wenerycznych, zabójczych zastrzyków, a także biedy i zbierającej bogate żniwo śmierci.
Z książki dowiemy się m.in., czym było oberwanie i jak należało je leczyć, jakie były najczęściej wykorzystywane metody przerywania ciąży, a także jak chłopi stosowali czopki.
Historia medycyny polskiej od kuchni. Wciągająca, czasem zabawna, czasem przyprawiająca o ciarki na plecach. Warto przekonać się, jak wyglądało lecznictwo polskie w dwudziestoleciu międzywojennym.
Pani S. ma brzuch ściśnięty brudną szmatą. To musi być. Żeby się nie „otrzęsła” albo nie „oberwała”. Mozoli się długo z węzełkami szmaty. Rozwiązała. Spod szmaty wyskoczyła na mnie duża pchła. Właścicielka pchły siada na stopniu pod krzesłem ginekologicznym.
– Tu do góry mam wyjść – krzyczy – o rety! I tu nogi położyć! Żebym była wiedziała, to bym nigdy nie przyszła.
Wyjaśniam jej, że macicy przez gardło badać nie umiem i układam ją na krześle przemocą, bo broni się jak lew. W tej walce otrzymuję kilka kopniaków. Widzę, że jeszcze naiwna i nieuświadomiona. Matka sześciorga dzieci (fragment).
Dwie legendarne osobowości XX wieku i ostatnie dwadzieścia lat ich intensywnej korespondencji.
Pasjonująca opowieść o polskiej kulturze i współczesnej historii z plejadą barwnych postaci.
Korespondencja Herlinga-Grudzińskiego i Jerzego Giedroycia, zawarta w trzecim, ostatnim tomie listów, dotyczy najważniejszych wydarzeń z historii świata, Europy, ale przede wszystkim Polski. Czytelnik znajdzie tu między innymi komentarze dotyczące wyboru papieża Polaka, rodzenia się Solidarności, stanu wojennego i zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki, upadku komunizmu, wreszcie opis pierwszych lat transformacji ustrojowej, kiedy światopoglądowe różnice ostatecznie doprowadziły do zerwania wieloletniej i wydawało się niezniszczalnej przyjaźni. W jej dramatycznym zakończeniu możemy uczestniczyć niemal na żywo na kartach ostatnich listów, tak jak wcześniej śledzimy narodziny, kształtowanie się i zacieśnianie tej niezwykłej więzi.
Listy były dla Herlinga-Grudzińskiego i Giedroycia ważnym rytuałem – pisali do siebie kilka razy w miesiącu, a gdy w ich życie wtargnęła technologia w postaci faksu, przekazywali sobie czasem informacje kilkanaście razy w ciągu jednego dnia.
Ta wymiana wiadomości i myśli stała się ważną częścią ich życia; poruszali nie tylko sprawy zawodowe, ale i prywatne, dzielili się radościami i kłopotami rodzinnymi, omawiali bieżące wydarzenia, emocjonująco spierali się w kwestiach światopoglądowych. Gdy jeden w swych wywodach zapędzał się zbyt daleko, drugi hamował i studził zapał, świetnie się uzupełniali. Pisali do siebie dużo i szczerze.
Autorzy nie stronią od krytycznych uwag na temat swoich koleżanek i kolegów po piórze ani od towarzyskich opowiastek. W listach pojawiają się postacie ze sceny politycznej i z kręgu kultury, między innymi: Witold Gombrowicz, Zbigniew Herbert, Marek Hłasko, Jarosław Kaczyński, Aleksander Kwaśniewski, Adam Michnik, Sławomir Mrożek, Agnieszka Osiecka, Jerzy Turowicz, Lech Wałęsa i wiele, wiele innych…
Korespondencja Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Jerzego Giedroycia w ramach krytycznego wydania Dzieł zebranych Herlinga-Grudzińskiego pod redakcją Włodzimierza Boleckiego obejmuje trzy wolumeny, dotychczas ukazały się:
wolumen pierwszy obejmujący lata 1944–1966
wolumen drugi obejmujący lata 1967–1975
Niniejsza książka stanowi swoistą spowiedź człowieka, który postanowił stawić czoła swojemu nałogowi.Prostymi słowami, pozbawionymi zbędnych ozdobników, opisał co czuł na każdym etapie ku zdrowieniu. W ciągu roku przeszedł on niezwykłą metamorfozę, zmienił sposób postrzegania świata i siebie, na nowo odkrywając swoje pasje i nowe zainteresowania. Są one źródłem jego siły do walki, którą cały czas toczy. Walki o trzeźwość. Ciała, serca i umysłu.
Pięć małżeństw. Dwójka dzieci. Miliony na koncieJak córka bankiera z małego miasta zdobyła fortunę i została księżniczką?Wyrwała się z prowincjonalnego miasteczka, zdobyła uznanie amerykańskiej socjety i została księżniczką ratującą holenderską rodzinę królewską przed wyginięciem. Brzmi jak bajka albo scenariusz komedii romantycznej?A jednak takie było życie Allene Tew.Kobiety, która mieszkając w Stanach Zjednoczonych, uzyskała książęcy tytuł, a dzięki kolejnym małżeństwom zdobywała niezależność w świecie zdominowanym przez mężczyzn.Historia o Kopciuszku nie zawsze musi być bajką. Podobnie jak życie u boku księcia. A pieniądze, chociaż szczęścia nie dają, mogą być przepustką do wolności i życia na własnych zasadach.***"Historia córki bankiera z małego miasteczka, która pięć razy stanęła na ślubnym kobiercu: a to z hazardzistą, a to z maklerem, aż wreszcie z członkiem rodziny królewskiej. To lekka i wdzięcznie napisana biografia, która płynie przez stulecia i wystawia rachunek amerykańskiemu snowi."Hilary Mantel
Chcesz poznać Wenantego Katarzyńca takim, jakim znali go jego krewni, sąsiedzi, zakonnicy, żyjący z nim na co dzień? Ta książka daje taką możliwość. Są w niej relacje aż 52 osób, które znały go osobiście. Ten zbiór pisemnych wspomnień czekał blisko 70 lat w krakowskim archiwum franciszkanów, by w końcu stać się dostępnym dla wszystkich.O. Wenanty Katarzyniec (1889-1921) franciszkanin, wychowawca młodych zakonników, kaznodzieja, spowiednik, po śmierci znany jako skuteczny orędownik u Boga. O świętości Wenantego przekonany był jego przyjaciel, św. Maksymilian Maria Kolbe. To on jako pierwszy zachęcał do podjęcia starań o jego beatyfikację.Jan Dobraczyński, urzeczony postacią o. Wenantego, napisał przejmujące słowa: Ojciec Katarzyniec tak zniknął sam w swym dziele, że nawet porządnej jego fotografii nie ma w zgromadzeniu. Ale im mniej go widać, tym więcej go czuć. Święci wpadają w wodę jak kamień, by wystąpić z niej skałą.
Pierwsza po wielu latach biografia Gustawa Holoubka. Dlaczego teraz? Bo ciągle żyje w naszej pamięci. Bo był i nadal jest kimś więcej niż wspaniałym aktorem. Bo teraz – bardziej niż kiedykolwiek – ważna jest jego niezłomna postawa etyczna. Zofia Turowska, biografka m.in. Agnieszki Osieckiej, Janusza Majewskiego i Zofii Nasierowskiej, odkrywa nieznane fakty z życia Gustawa Holoubka, analizuje postawy i losy środowiska, a także określone działania Holoubka w kontekście osobistym i politycznym. Zyskała dostęp do rodzinnych dokumentów i archiwum, które nie są dla nikogo dostępne. Porusza wiele ważnych i nieznanych historii i faktów – dotychczas nieomawianych. Gustaw. Opowieść o Holoubku to znaczące sceny z jego życia, to Gustaw na tle historii, we wspomnieniach rodziny, przyjaciół i kolegów, bardziej codzienny niż pomnikowy: mąż, ojciec, dziadek, mądry, uroczy człowiek, zwyczajnie nadzwyczajny przyjaciel, niezwyczajny kibic, kompan do brydża, pokera, niezwykły opowiadacz dykteryjek. Dżentelmen o magnetycznym głosie i uwodzicielskim spojrzeniu. Człowiek mądrego słowa, riposty, dowcipu. Inteligent. Kreował życie, jakiego pragnie. Patrzył do przodu, nie za siebie. To, o czym myślał, pisał, mówił, jest w tej książce najważniejsze i ciągle aktualne. Ma się wrażenie, że Holoubek wcale nie odszedł... Zofia Turowska – absolwentka wydziału dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka sagi rodziny Onyszkiewiczów „Gniazdo”; współautorka kultowego reportażu – dokumentu o wydarzeniach w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku, o łódzkiej Szkole Filmowej Filmówka oraz o Zespole Filmowym TOR, biograficznej opowieści Beaty Tyszkiewicz Nie wszystko na sprzedaż, a także biografii Osiecka. Nikomu nie żal pięknych kobiet. Dla Marginesów napisała opowieść o Zofii Nasierowskiej Fotobiografia, biografię Janusza Majewskiego Film – kobieta jego życia, a także otoczyła literacką opieką książkę Magdaleny Zawadzkiej Gustaw i ja.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?