Autor książki przypadkowo trafił do batalionu motocyklowego dywizji SS Das Reich. Przeszedł twardą szkołę życia, nim stał się pełnoprawnym żołnierzem. Nie ukrywał własnych słabości i kłopotów związanych z trudnym charakterem dowódców. Choć dyplomatycznie unikał wypowiadania się na temat sytuacji politycznej III Rzeszy, to od początku okazywał, że służba w SS była dla niego jedynie wypełnieniem obowiązku odbycia służby wojskowej, a nie realizacją jakieś obłąkanej idei. Po prostu służba w SS była łatwiejsza niż w Wehrmachcie. Starał się być realistą i nie pociągało go bezsensowne bohaterstwo. Wojna jednak weryfikowała wszelkie koncepcje życiowe i czasami walcząc o życie, trzeba było dokonywać nadludzkich wysiłków. Nie ukrywał, że wojna w Rosji od początku budziła obawy w nim i jego kolegach. Nie zastanawiali się, czy walczą u słuszną sprawę - nie mieli na to czasu. Po prostu chcieli przeżyć. Chociaż wmawiano im, że walczyli o Wielkie Niemcy, bardziej bali się o własną skórę. To opowieść o chłopcach, którzy chcąc przetrwać na wojnie, musieli stać się mężczyznami. Dzięki niej poznamy wielu oficerów, którzy potem okazali się świetnymi dowódcami, takich jak Klingenberg i Tychsen. To nie byli bohaterowie z naszej bajki, ale znali się na swojej robocie.
Gdy nadzieja zmieniła się w żałobę, a żałobę przyćmił strach. Mieszkaliśmy w kamienicy przy Żurawiej 28, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie.Tego dnia z mamą drylowałyśmy wiśnie, a tata jak zwykle z kanapką w kieszeni poszedł do pracy. Nigdy już z niej nie wrócił.Ten letni sierpniowy dzień stał się początkiem apokalipsy, która przetoczyła się nad naszymi głowami. My, zwykli cywile, zapłaciliśmy za nią najwyższą cenę. Nikt nas nie pytał o zdanie. Nikt nas nie uprzedził. Niespodziewanie znaleźliśmy się w wirze historii, który pochłonął setki tysięcy niewinnych, bezbronnych ludzi.I choć przetrwałam, doświadczając piekła obozu Auschwitz, nie miałam do kogo i do czego wracać.Moje życie zakończyło się 1 sierpnia 1944 roku.
To opowieści zawierające wspomnienia będące zapisem zauroczeń i fascynacji górami, przygodą i różnorodnością szeroko otwartego górskiego świata. Przedstawienie emocji, wrażeń i doświadczeń z wyjazdów i wypraw będących źródłem radości, spełnienia i satysfakcji, rozbudzających apetyt na podjęcie kolejnych wyzwań. Apetytu, którego nie jest w stanie osłabić upływający czas i "menu" serwowane przez zmieniający się wokół świat. Przywracają wiarę, że wciąż istnieje przestrzeń, by cieszyć się prawdziwą przygodą i niepokornością górskiej natury.Nie znajdziecie tu porad, wskazówek czy wyznaczników, jak i gdzie warto podróżować, za to inspirację do sprawdzania, co jest przed Wami, daleko, dalej albo po prostu za zakrętem.Jeżeli lubicie tak podróżować, to ta książka jest dla Was."W górach zalegał już cień, tylko wierzchołki jaśniały pomarańczową poświatą zachodu, a na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy. Zrobiło się zimno i bardzo cicho, tylko momentami słychać było pogwizdywanie świstaków ostrzegających się wzajemnie, że ktoś nieproszony obok zagościł. Staraliśmy się tę ciszę zachować, krzątając się przy juwlu, gotując herbatę, wrzucając coś na ząb i szykując się do spania."Janka Dąbrowska. Podróżniczka, alpinistka, obieżyświat. Zaliczana do pokolenia "Lojantów lat 70". Wielokrotna uczestniczka wypraw do Hindukuszu Afgańskiego oraz Nepalu, a także w Alpy Francuskie, Alpy Szwajcarskie, Dolomity i Kaukaz. W latach 2005-2015 wraz ze swoim kolegą ze wspinaczek alpejskich Leszkiem Cichym wzięła udział w podróżach po Afryce (Kilimandżaro), Ameryce Płd. (Aconcagua, Chachani, Kanion Colca), Nowej Zelandii (Tongariro, Ruapehu, Ngauruhoe), Australii (Góra Kościuszki, Ulum) oraz Madagaskarze.Od najmłodszych lat wykazująca pęd ku wolności i nieograniczonej przestrzeni, objawiający się ku utrapieniu rodziców częstymi ucieczkami na bosaka z przydomowego ogródka. Wciąż lubi ,uciekać", mówiąc, że radość odnajduje w swobodzie wyboru drogi oraz doświadczaniu "nowego". Bez względu na skalę.
Spowiedź Opiekuna w sposób przewrotny, dla niektórych być może kontrowersyjny, lecz zawsze szczery do bólu, opowiada o meandrach pracy polskiego opiekuna (byłego dziennikarza) seniorów w Niemczech. Te prawdziwe historie są jednak tylko tłem, na kanwie którego autor dzieli się swoimi doświadczeniami i refleksjami z własnych, życiowych wzlotów i upadków, sukcesów i porażek, które wynikały z akceptacji lub odrzucenia jedynej pewnej rzeczy w życiu Zmiany, zarówno tej zaplanowanej, jak i niespodziewanej. To książka dla osób o otwartych sercach i umysłach.
Kultowa powieść Cormaca McCarthy'ego. Nagroda Pulitzera. Ponad milion sprzedanych egzemplarzy.Ostatnie chwile naszej planety. Ostatni ludzie - krwiożercze bestie. Ostatnie ślady naszej cywilizacji - puszka coca-coli i strzępy starych gazet. Piekło apokalipsy spełnionej w uhonorowanej Nagrodą Pulitzera powieści Cormaca McCarthy'ego. Tę książkę czyta się ze ściśniętym gardłem i pełnym przerażenia zachwytemW przyszłości, która może zdarzyć się jutro lub za tysiąc lat, nastąpił straszliwy kataklizm, który zniszczył naszą cywilizację i większość życia na Ziemi. Wszędzie zgliszcza i ciemność. Kamienie pękają od mrozu. Ani jednego ptaka, ani jednego zwierzęcia, gdzieniegdzie tylko bandy zdziczałych kanibali. Na tle martwego pejzażu dwie ruchome figurki - to ojciec i syn przemierzają zniszczoną planetę. Przed nimi pełna niebezpieczeństw droga w nieznane, wokół nich - świat umarłej nadziei, rozpaczy, strachu, a w nich - wciąż tląca się miłośćOpowieść o skazanej na tragiczny koniec wędrówce, podana zaskakująco pięknym językiem, w najbardziej ponurych momentach osiągającym lotność poezji - jakby cmentarne ballady Nicka Cave'a czy Toma Waitsa przepisać na oszczędną, chirurgiczną prozę. "Droga" to czarna jak węgiel elegia o tym kolorowym raju, w którym żyjemy, nie zdając sobie sprawy z naszego szczęścia. Niewiele znam książek tak silnie grających na emocjach.Jacek Dukaj
1980 rok. Na pustkowiu tuż przy granicy z Meksykiem pewien myśliwy znajduje dwa miliony dolarów. Niedawno w trakcie transakcji narkotykowej doszło tu do krwawej strzelaniny. Llewelyn przywłaszcza sobie gotówkę, marząc o rozpoczęciu nowego życia. Ale jego tropem podąża psychopatyczny mordercaFilmową adaptację powieści w reżyserii Ethana i Joela Coenów (2007) nagrodzono aż 4 Oskarami.
Juliusz Henryk Braun (1904-1990) był wybitnym prawnikiem i ekonomistą, organizatorem i teoretykiem życia gospodarczego oraz uczonym. Był harcerzem i krajoznawcą - gorącym patriotą, ochotnikiem w I i II wojnie światowej - aktywnym działaczem podziemia niepodległościowego, współtwórcą organizacji "Unia" - wychowawcą i nauczycielem kilku pokoleń, opiekunem i dobroczyńcą licznej rodziny. Więziony był trzykrotnie przez Niemców. Przesiedział pięć lat w stalinowskim więzieniu. Odcisnął trwałe ślady w środowiskach i miejscach, przez które prowadziła droga jego życia: w Tarnowie, Krakowie, Sosnowcu, Częstochowie, Kielcach oraz w stworzonym przez siebie leśnym osiedlu Milechowy w Górach Świętokrzyskich. O tym wszystkim opowiada ta książka, napisana przez jego syna Kazimierza Brauna.
"Dziennik zarazy" stanowi zapis porządkujący odpowiedź na skomplikowane pytanie, które obecnie zadaje sobie każdy - "jak to się stało?". Jak to się stało, że nauka abdykowała? Jak to się stało, że politycy okazali się środowiskiem nie mogącym się powstrzymać przed ciągotami autorytarnymi? W końcu - jak to się stało, że społeczeństwo się temu poddało? Każdy sobie musi odpowiedzieć na te pytania, a "Dziennik zarazy" pozwala Czytelnikowi zobaczyć swój udział i swoje losy w tym procesie końca świata, jaki znaliśmy. O autorze: Jerzy Karwelis od pierwszych dni koronawirusa w Polsce prowadził blog poświęcony pandemii. Codziennie publikował jeden wpis z kalendarza kowidowej rzeczywistości. W dniu publikacji książki wpisów było już ponad 1100. Ponieważ hasłem "Dziennika zarazy" jest - "zaraza nie jedno ma imię" - książka stanowi wybór wpisów z bloga, które odzwierciedlają całe spektrum wielowątkowej przemiany świata, którą zainicjował lub co najmniej przyspieszył COVID-19. Zapiski stanowią odzwierciedlenie zmian we wszystkich aspektach kształtowania się "nowej normalności": zdrowia publicznego, obyczajów, polityki, gospodarki, zmian społecznych, a przede wszystkim szerokiej przemiany naszej optyki na pandemię: od początkowego zawierzenia autorytetom, po pierwsze wątpliwości, aż do upadku podstawowych filarów oficjalnej narracji pandemicznej.
Im jesteśmy starsi, tym coraz częściej powracamy myślami do dni wczesnej młodości. Szczególnie do lat dzieciństwa i miejsca urodzenia. Chcemy poznać prawdę o naszych pradziadkach, dziadkach i pozostałej rodzinie, lecz nie zawsze nam się to udaje, bo czynimy to za późno. Osoby, które dysponowały wiedzą, bo odeszły z tego świata. Dokumenty, zdjęcia i inne pamiątki zostały zagubione lub zniszczone. W ostateczności zdani jesteśmy na siebie i na to, co nam pozostało w skromnej pamięci. Jesteśmy zawiedzeni, że nie posiadamy tej wiedzy i nie pomyśleliśmy o tym wtedy, kiedy był na to czas. Ja również, gdy przystąpiłem do pisania "Wspomnień z tamtych lat", popełniłem ten błąd. Mogę liczyć na własną pamięć oraz pamiątki i zbiory, które ocalały i służą mi do zamierzonych celów. Osoby, które mogły mi coś opowiedzieć, już nie żyją. Moim zamierzeniem i obowiązkiem do spełnienia jest opisać losy mojej rodziny, a zwłaszcza ukochanej Mamy. Biorę to za punkt honoru. Zdaję sobie z tego sprawę, że nie jest to proste i łatwe. Lecz to, co się stało i co przeżyli rodzice oraz my, dzieci, powinno być uwiecznione i opisane ku przestrodze obecnych i następnych pokoleń.Taty nie pamiętam, miałem zaledwie roczek, gdy został zabrany przez NKWD i rozstrzelany w Ostaszkowie. Mama została zesłana z czwórką małych dzieci na sześć lat katorgi na stepach Sybiru. Pracowała bardzo ciężko od rana do późnego wieczora w polu przy różnych pracach za przysłowiowy kawałek chleba. Taka była zapłata. Ludzie z przemęczenia i głodu oraz z powodu panujących chorób wymierali całymi rodzinami. Nie było lekarstw ani żadnej pomocy medycznej. Zapewne wiara, modlitwa i chęć przeżycia trzymały w nadziei na lepsze jutro. To, że przeżyliśmy i powróciliśmy do kraju w komplecie, jest zasługą mojej ukochanej Mamy. Była dobrym człowiekiem, wspaniałą Mamą i wierną żoną. Nigdy nie wyszła powtórnie za mąż, mimo że miała wielu adoratorów. Czekała cały czas z nadzieją i wytęsknieniem na powrót Taty. Czyniła poszukiwania przez PCK oraz inne instytucje, lecz bezskutecznie. Odeszła z tego świata w przekonaniu, że mąż żyje.Prawda okazała się inna i bardziej okrutna. Nigdy już stamtąd nie powrócił. To co mogłem dla niej uczynić po śmierci, to pobraną i poświęconą ziemię z Miednoje, miejsca zbrodni dokonanej na Tacie, złożyłem na grobie i dokonałem symbolicznego pochówku i napisu na płycie nagrobnej. Wspomnienia dedykuję moim rodzicom, a szczególnie mojej Mamie i innym Matkom, które spotkał podobny los.
Every cell in my body is filled with the code of generations of trauma, of death, of birth, of migration, of history that I cannot understand. . . . I want to have words for what my bones know.
By the age of thirty, Stephanie Foo was successful on paper: she had her dream job as an award-winning radio producer at This American Life and a loving boyfriend. But behind her office door, she was having panic attacks and sobbing at her desk every morning. After years of questioning what was wrong with herself, she was diagnosed with complex PTSD – a condition that occurs when trauma happens continuously, over the course of years.
Both of Foo’s parents abandoned her when she was a teenager, after years of physical and verbal abuse and neglect. She thought she’d moved on, but her new diagnosis illuminated the way her past continued to threaten her health, relationships, and career. She found limited resources to help her, so Foo set out to heal herself, and to map her experiences onto the scarce literature about C-PTSD.
In this deeply personal and thoroughly researched account, Foo interviews scientists and psychologists and tries a variety of innovative therapies. She returns to her hometown in California to investigate the effects of immigrant trauma on the community, and she uncovers family secrets in the country of her birth, Malaysia, to learn how trauma can be inherited through generations. Ultimately, she discovers that you don’t move on from trauma – but you can learn to move with it.
Powerful, enlightening and hopeful, What My Bones Know is a brave narrative that reckons with the hold of the past over the present, the mind over the body – and examines one woman’s ability to reclaim agency from her trauma.
Uwielbiane i wyczekiwane przez słuchaczy Radia Wnet cotygodniowe Kroniki paryskie redaktora Piotra Witta wracają do Państwa ponownie w formie książki z osobiście wybranymi przez Autora najciekawszymi jego zdaniem kronikami, które określa mianem „powieści w odcinkach”. We Wstępie do Kronik paryskich drugich Autor pisze:
Doświadczyliśmy w ostatnich czasach – my – mieszkańcy naszej nudnej gałki – gwałtu niewidzianego od lat. Zmuszono nas do przyjmowania preparatów o niesprawdzonych skutkach, pod karą wyłączenia z życia społecznego i ograniczenia wolności; lekarzom po raz pierwszy w historii nakazano złamanie przysięgi Hipokratesa i zabroniono leczenia. Do łoża chorej Europy zamiast medycyny powołano politykę. Terapia okazała się bardziej szkodliwa w skutkach od choroby. Efekty poznajemy dopiero dzisiaj, dzień po dniu. Akcja afery covidowej nie znalazła jeszcze swojego epilogu i los głównych bohaterów dramatu nie jest na razie przesądzony.(…)
Powracając do początku licznych afer naszego świata możemy, jak Herkules Poirot w epilogu powieści, w obecności wszystkich dramatis personae prześledzić ponownie krok po kroku kolejne wydarzenia i odkryć coś, co wcześniej umknęło naszej uwagi i co rzuca nowe światło na zagadkowe z pozoru katastrofy.
Żyjemy wśród tajemnic. Niejasne są zamiary prezydenta Putina wobec Ukrainy, nie bardzo klarowne stosunki europejsko-amerykańskie i amerykańsko-chińskie..., niewiadoma przyszłość energetyczna ludzkości, a to tylko niektóre z wielkich zagadek naszego świata. Pośrodku tej niejasności stoimy my – Polacy wystawieni na ciężkie próby. Dlaczego nas to spotyka?
PIOTR WITT
Historyk sztuki, eseista, pisarz, publicysta. Od początku lat 80. ubiegłego wieku mieszka w Paryżu. W Polsce prowadził dział sztuki dawnej w czasopiśmie „Sztuka” (1974–1981). Opublikował kilkadziesiąt esejów o sztuce XVII-XX w. Komentator polityczny Radia Wolna Europa od lat 80. do końca istnienia rozgłośni. Autor Vierge de Czestochowa en tant qu’une idée politique (Matka Boska Częstochowska jako idea polityczna, 1989), Hôtel de Monaco – Ambassade de Pologne (2005), Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie (2010, 2015 – z przedmową Rafała Blechacza), Komu przeszkadza Polska (Prohibita, 2021). Współpracownik Radia Wnet, gdzie komentuje bieżące wydarzenia. Autor comiesięcznych felietonów w „Kurierze Wnet”.
Mieszkający u schyłku życia na Teneryfie autor wspomina swą młodość. Siadając przed komputerem, postanawia spisać najistotniejsze obrazy z tamtych lat mające wpływ na jego życie. Odwiedziny jego najlepszego przyjaciela z tego okresu jeszcze bardziej utwierdzają go w tym przedsięwzięciu.Autor we wspomnieniach skupia się głównie na grupowym wyjeździe pociągiem z Krakowa do Sofii przez Związek Radziecki i Rumunię w 1979 roku jako wydarzeniu, które zaważyło na jego dalszych losach.Odkrywa też przed czytelnikiem okoliczności swego tajemniczego zniknięcia z Polski po stanie wojennym, kulisy życia zawodowego w Niemczech oraz tło odwiedzin kraju po długiej nieobecności aż do osiedlenia się na Teneryfie.Wspomina również epizody z życia trzech małżeństw w pewien sposób ze sobą powiązanych.
Jan Górski - urodzony 13 listopada 1940 roku w Żarowie na Kujawach. Ukończył Technikum Papiernicze we Włocławku. W połowie 1958 roku zamieszkał w Szczecinie, dwa lata później w Policach.Przez 48 lat pracował w Fabryce Papieru w Szczecinie. Od 17 lat na emeryturze. Ostatnie cztery lata - życie w samotności. Zainteresowania to sport i działka.Treść książki oparta jest na faktach. To kronika wielkiej miłości, a jednocześnie różnych problemów i walki o wspólne życie z ukochaną. Młode lata, inne czasy, trudne chwile, ale zarazem najpiękniejsze, bo dotyczą młodości, pragnień i miłości. "Sobie przeznaczeni"to najpierw sen, a później sześćdziesięcioletnia rzeczywistość. Nie było łatwo, bo wszystko zaczynaliśmy od zera. Zrozumienie i wytrwałość, ale przede wszystkim miłość prowadziły nas przez życie. Pokonywaliśmy je razem jako mąż i żona. W książce przedstawiłem, co jest w życiu najważniejsze, co znaczą rozmowy i rodzina. Zachęcam państwa do przeczytania i zarazem porównań swojej młodości, życia małżeńskiego i rodzinnego do tych wszystkich naszych chwil opisanych w tej kronice.
Trzymająca w napięciu relacja z walk na froncie wschodnim spisana przez będących tam niemieckich dowódców.Wojna w Związku Radzieckim Der Russland Krieg była pod każdym względem tak trudna i brutalna, że w porównaniu z nią zbladły wszelkie wcześniejsze niemieckie doświadczenia. Pewien grenadier pancerny, który walczył na Zachodzie i w Rosji, wspominał: Na Zachodzie wojna była tą samą starą, honorową grą. Nikt nie wychodził z siebie, żeby postępować bezwzględnie, a walki często przerywano o piątej po południu. Na Wschodzie Rosjanie usiłowali cię zabić przez cały czas.Zawarte w tej książce cztery bezcenne, szczegółowe raporty z frontu wschodniego zostały spisane osobiście przez niemieckich dowódców na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku w ramach amerykańskiego programu dokumentowania strategii i taktyki stosowanej przez Niemców podczas II wojny światowej. Wszyscy autorzy byli uczestnikami walk, które opisywali, i szczerze przyznali, że wysłani do Związku Radzieckiego żołnierze nigdy nie zostali odpowiednio przeszkoleni ani wyposażeni tak, aby mogli stawić czoła tamtejszej przyrodzie i żywiołowi ludzkiemu. Ta książka odsłania prawdę o tamtych wydarzeniach.W książce zamieszczono następujące raporty:Radzieckie metody walki podczas II wojny światowej gen. E. Rausa,Wpływ klimatu na walki w europejskiej części Związku Radzieckiego gen. E. Rausa,Wojna na Dalekiej Północy gen. W. Erfurtha,Walki w radzieckich lasach i na bagnach gen. H. von Greiffenberga.
Autor portretuje osoby, które miały wpływ na jego życie, opisuje relacje łączące go z nimi oraz sytuacje z nimi związane, często dramatyczne, jak śmierć syna, miłosne rozterki, stosunek do rodziców czy dylematy moralne. Prezentuje również zdarzenia, które miały decydujący wpływ na jego światopogląd. Wnioski z tego płynące są ponadczasowe, czasami odkrywcze, a przede wszystkim dające nadzieję.
Opowieści przytaczane w Słowniku wojny można było usłyszeć na lwowskim dworcu, przez który w pierwsze tygodnie i miesiące wojny przetaczały się ze wschodu na zachód potoki setek tysięcy uchodźców, wymęczonych ale spragnionych rozmowy. Podobnie było w tymczasowych przytułkach, najzwyczajniej na ulicy, koło kiosków z kawą – wszędzie ludzie opowiadali. Czasem zaczynali mówić sami, czasem trzeba było ich delikatnie zagaić, zadać kilka prostych pytań. Wtedy opowieści zaczynały płynąć jak fala, którą trudno było zatrzymać.
Ostap Sływynsk
Pierwsze wydanie bez skreśleń i cenzury.Przedwojenna Warszawa okiem młodego warszawskiego cwaniaka.Stanisław Grzesiuk z właściwym sobie humorem i swadą portretuje przedmieścia stolicy z ich obyczajami, tradycją i swoistym kodeksem honorowym, sięgając przy tym po słownictwo i specyficzną gwarę warszawskiej ulicy.Wydanie książki zostało wstrzymane na kilka miesięcy przez cenzurę. Wreszcie w lipcu 1959 roku książka trafiła do księgarń i podobnie jak "Pięć lat kacetu" natychmiast zniknęła z półek. Czytelnicy i recenzenci apelowali do autora i wydawnictwa z prośbą o dodruki. A książka stała się na całe dekady lekturą obowiązkową chłopaków z warszawskich podwórek.Po latach tekst porównano z rękopisem i przywrócono fragmenty usunięte przez cenzurę oraz wydawcę przy pierwszej publikacji.Wydanie zawiera fragmenty najważniejszych recenzji.Stanisław Grzesiuk (1918-1963) - pisarz, pieśniarz zwany bardem Czerniakowa. Urodził się w Małkowie koło Chełma. Od drugiego roku życia mieszkał w Warszawie, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. W czasie okupacji został aresztowany i wysłany na roboty przymusowe do Niemiec, następnie do obozów koncentracyjnych. W lipcu 1945 roku wrócił do kraju. Leczył się na gruźlicę płuc, która była konsekwencją pobytu w obozie. Autor autobiograficznej trylogii "Boso, ale w ostrogach", "Pięć lat kacetu", "Na marginesie życia". Pochowany został na cmentarzu wojskowym na Powązkach. Obok Stefana Wiecheckiego zaliczany jest do grona najbardziej zasłużonych twórców kultury warszawskiej ulicy.
Pierwsze wydanie bez skreśleń i cenzury.Wspomnienia z obozów koncentracyjnych Dachau, Mauthausen i Gusen.Stanisław Grzesiuk z właściwym sobie humorem, szczerością i bezpośredniością portretuje nazistowską machinę pracy i śmierci. I próbuje opowiedzieć o cenie człowieczeństwa w miejscu, które z niego odzierało.W maju 1958 roku książka trafiła do księgarń i natychmiast zniknęła z półek. W bibliotekach czekało się w kolejce nawet rok. Czytelnicy pisali do autora z prośbą o interwencję. O książce dyskutowali szeroko byli więźniowie, a Grzesiukowi wytoczono proces o zniesławienie, który zakończył się ugodą.Po latach tekst porównano z rękopisem i przywrócono wszystkie fragmenty usunięte przez cenzurę i wydawcę przy pierwszej publikacji.Wydanie zawiera fragmenty najważniejszych recenzji oraz wypowiedzi samego autora o książce.Od czasów Borowskiego nie mieliśmy w literaturze tak pasjonującego dokumentu z obozów koncentracyjnych. "Pięć lat kacetu" nie ma przy tym ambicji artystycznych: jest zimną, przenikliwą, piekielnie dokładną relacją człowieka, który dzięki swemu sprytowi i szansie jednej na milion przetrwał piekło."Życie Warszawy", 29 VI 1958 r.Stanisław Grzesiuk (1918-1963) - pisarz, pieśniarz, zwany bardem Czerniakowa. Urodzony w Małkowie koło Chełma. Od drugiego roku życia mieszkał w Warszawie, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. W trakcie okupacji aresztowany i wysłany na roboty przymusowe do Niemiec, następnie do obozów koncentracyjnych. W lipcu 1945 roku wrócił do kraju; leczył się na gruźlicę płuc, która była konsekwencją pobytu w obozie. Autor autobiograficznej trylogii "Boso, ale w ostrogach", "Pięć lat kacetu", "Na marginesie życia". Pochowany na cmentarzu wojskowym na Powązkach. Obok Stefana Wiecheckiego zaliczany do grona najbardziej zasłużonych twórców kultury warszawskiej ulicy.
Niepowtarzalna książka stanowiąca zapis drogi, którą przeszła autorka, aby przy wykorzystaniu swojej znajomości języka japońskiego i kultury przeniknąć do owianego tajemnicą, hermetycznego świata japońskich ogrodników. Autorka na stałe mieszkająca w Japonii w przystępny sposób i z niezwykłą wrażliwością opowiada o tym, czego nauczyła się od poznanych w niej ludzi i jak zmieniło się dzięki temu jej życie. Książka jest tytułowym kolażem, ponieważ nie daje się zamknąć w jednym gatunku literackim. Wpisuje się w ramy publikacji popularnonaukowej, nosi znamiona reportażu, zawiera autoryzowane wywiady z mistrzami japońskiej sztuki ogrodniczej, a jednocześnie napisana jest w pierwszej osobie i opisuje doświadczenia oraz refleksje autorki, co nadaje jej nieco cech pamiętnika.
Teresa Banach-Król urodziła się 17.03.1955 roku w niewielkiej małopolskiej Banicy. Tam spędziła dzieciństwo i młodość. W latach 70. XX wieku przeniosła się wraz z liczną rodziną na drugi koniec Polski - wszyscy osiedlili się w różnych miejscowościach nieopodal Szczecina. Przez ponad trzydzieści lat pracowała w administracji Nadleśnictwa Kliniska. Teraz jest już na emeryturze. Jej wielką pasją zawsze było czytanie książek. Marzyła też o napisaniu własnej. Tak powstał "Leśny tryptyk" zawierający wspomnienia z jej życia. Na wydanie czeka jeszcze kilka bajek dla dzieci. Obecnie autorka pisze powieść obyczajową, której akcja rozgrywa się w znanych jej leśnych klimatach. Najważniejsze są dla niej rodzina i miłość do lasu. Jej życiowe motto brzmi: "Nie wystarczy marzyć, marzenia trzeba urzeczywistniać".
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?