Polacy w Apulii to poruszająca opowieść o obecności 2 Korpusu Polskiego na południu Włoch w latach 1944-1946. Choć pobyt Polaków trwał niespełna trzy lata, pozostawił w pamięci Apulijczyków trwały ślad. Żołnierze, sami doświadczeni deportacją, głodem i wojną, potrafili zrozumieć trudną sytuację materialną cywilów włoskich i nieść im pomoc. Książka zawiera wspomnienia weteranów i świadków tamtych wydarzeń, a także ich potomków, odsłania nieco zapomnianą historię przyjaźni, solidarności i człowieczeństwa.
ŁĄCZYŁA ICH MIŁOŚĆ CZY WSPÓLNA TAJEMNICA?
On tylko jej oświadczył się dwa razy. Ona tylko jemu poświęciła osobny zeszyt zapisków. Z wyjazdu do Kazimierza nad Wisłą przywieźli niezwykłe fotografie, na których patrzą na siebie z zachwytem, a zarazem pozostają skryci i osobni. Buntownik i poetka, proletariacki książę i roztaczająca urok panna Czaczkes. Marzyli o miłości absolutnej, ale kochali zbyt pośpiesznie. I niszczyli to, co mogło ich ocalić.
Tylko czy ten romans naprawdę się wydarzył?
*
Odarta z romantycznych klisz opowieść o rozpalającej wyobraźnię literackiej love story dwojga artystów, którzy wyprzedzili swoje czasy – w sztuce oraz miłości.
To także pełna pasji rozmowa pary literaturoznawców: Karoliny Felberg, autorki biografii totalnej Agnieszki Osieckiej „Osiecka. Rodzi się ptak”, edytorki jej młodzieńczych dzienników i tekstów, oraz Radosława Młynarczyka – biografa Marka Hłaski i odkrywcy jego niepublikowanych utworów. Badacze dociekliwie konfrontują własne ustalenia i kłócą się o swoich bohaterów. Podczas fascynującego śledztwa próbują ustalić, co naprawdę wydarzyło się między parą artystów, którzy szybko zaczęli się gubić w mitach na własny temat. Aby odsłonić fakty, autorzy sięgają do nieznanych dokumentów, osobistych zapisków obojga pisarzy oraz ich wspólnych prób literackich. Jednocześnie rysują ciekawy obraz epoki – przełomu lat 50. i 60. – czasu pełnego sprzeczności, w którym przyszło żyć ich bohaterom.
Dlaczego Agnieszka i Marek tak bardzo potrzebowali siebie nawzajem? I czemu prawda okazuje się znacznie bardziej fascynująca niż legenda?
*
Autorzy skrupulatnie rozplątują pogmatwane losy Osieckiej i Hłaski, są ciekawi swoich odkryć, nie bawią się w sentymenty. Są nowocześni. To opowieść o ludziach żyjących w wiecznym niepokoju, którym udaje się przez chwilkę dotrzeć „na koniec świata”.
Paulina Reiter, „Wysokie Obcasy”
Perypetie związku Marka i Agnieszki czyta się z wypiekami na twarzy. Tyle tu zwrotów akcji, tyle pasji, tyle rzeczy ostatecznych. Dzięki swoim biografom mają szansę pozostać dla nas prawdziwi – czyli na zawsze teraźniejsi.
Karolina Sulej, reporterka i kulturoznawczyni
*
Karolina Felberg, ur. 1981, historyczka literatury, wybitna krytyczka literacka i publicystka oraz doktorka nauk humanistycznych. Wieloletnia współpracowniczka Fundacji Okularnicy. Jedna z największych znawczyń twórczości Agnieszki Osieckiej, edytorka jej „Dzienników”. W 2024 roku wydała pierwszą część biografii totalnej poetki pod tytułem „Osiecka. Rodzi się ptak”. Obecnie pracuje nad jej drugim tomem.
Radosław Młynarczyk, ur. 1990, literaturoznawca, edytor, redaktor. Odkrywca niepublikowanych utworów Marka Hłaski: „Wilk”, „Najlepsze lata naszego życia”, „Diabły w deszczu”, „Prozy rozproszone”, autor biografii „Hłasko. Proletariacki książę”. Uczestniczył w pracach nad adaptacjami tekstów pisarza dla Teatru Polskiego Radia: „Wilk”, „Wilk. Już za późno na wszystko” i „Diabły w deszczu”.
Wojskowa Służba Informacyjna po brutalnej weryfikacji i rozwiązaniu miała odejść w zapomnienie Większość służących w niej oficerów wyrzucono, a tych, którzy zostali w nowej Służbie Kontrwywiadu Wojskowego zaczęto traktować z nieufnością i z dystansem. Jednak wojna w Iraku i Afganistanie wymusiła na nowych władzach skorzystanie z umiejętności żołnierzy byłej WSI, których do tej pory mieli za bandytów i zdrajców. Stanęli oni przed wyborem: albo wyjazd na wojnę, albo wilczy bilet i wyrzucenie z armii, jednym z nich jest pułkownik Radosław Sztylc. W Zawieszonych ponownie spotkamy dobrze już znanych bohaterów, jak komandora Jędrzeja Sobolewskiego, chorążego Jacka Rusinka, czy piękną agentkę CIA Beverley Karter. Na drodze Radka pojawią się też kolejne osoby, czy będą to wrogowie? Radża znowu będzie musiał walczyć o życie i to nie tylko na wojnie w Afganistanie, ale i we własnym kraju. Będą za nim podążać bezwzględni zabójcy z GRU oraz płatni zdrajcy z polskich elit politycznych i Wojska Polskiego. Kto przeżyje? Kto zginie? Kto okaże się kretem? A kto nieoczekiwanym sprzymierzeńcem? Czy Sztylc, nie mając nic, będzie miał wystarczająco dużo, by dokonać zemsty na zdrajcach i płatnych zabójcach z Rosji?
W Polsce władzę przejmuje nowa prawicowa partia. Bierze na celownik Wojskowe Służby Informacyjne, a ich żołnierzy traktuje jak bandytów. WSI idą do kosza, a wraz z nimi ludzie, którzy dotąd wiernie służyli swojemu krajowi. Z taką rzeczywistością i zupełnie nowymi wrogami musi zmierzyć się pułkownik Radosław Sztylc. W Weryfikacji spotkamy bohaterów znanych z Hajlajfu: komandora Sobolewskiego, Czarnego czy Beverley. Sztylc znowu musi walczyć o życie. Po piętach depczą mu: bezwzględny zabójca z przeszłością w KGB, Białorusini i zdrajcy z własnej firmy. Kto poluje na oficerów WSI? Droga do odpowiedzi jest długa i zaprowadzi nas na Kaukaz, do Gruzji stojącej na progu wojny z Rosją. Kto przeżyje? Kto zginie? Kto okaże się kretem? Odpowiedź da nam Weryfikacja!
Tajemnice PRL-owskich służb to bardzo chodliwy towar. Łakomy kąsek dla światowych agentur. Dla nich każdy brud się przyda. Do szantażu, do werbunku, do eliminacji. Wątki homoseksualne, korupcyjne kwity, haki wszystko znajdzie kupca. A Polska to doskonały rynek takich papierów. Radosław Sztylc młody oficer Wojska Polskiego trafia w sam środek międzynarodowej afery szpiegowsko-kryminalnej. Aby rozwikłać krwawą zagadkę, musi przyjąć propozycję nie do odrzucenia. Zostaje oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych. Zmierzy się nie tylko ze sprytnym i bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem po obu stronach Oceanu Atlantyckiego. Najgroźniejsze niebezpieczeństwo grozi mu ze strony własnych służb. Do tego dochodzi walka z rutyną, trepami i wojskowym betonem. Bo jak mówią bardziej doświadczeni oficerowie - nie ma lekko w przemyśle ciężkim. Kto wyjdzie z tej walki zwycięsko? Pierwszy z nich to ukrywający swoją tożsamość były Oficer WSI i Służby Kontrwywiadu Wojskowego - Kafir. O swojej służbie w Afganistanie opowiedział w debiutanckiej powieści Kontakt, wydanej w 2018 r. Książka okazała się bestsellerem i ściągnęła na niego kłopoty. Na przełomie kwietnia i maja 2019 r., do jego mieszkania zastukali z nakazem przeszukania funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej, a on sam stał się celem śledztwa pod zarzutem ujawnienia informacji niejawnych.
Marek Edelman opowiadał Zagładę wielokrotnie, na najróżniejsze sposoby, przy różnych okazjach, w różnych konfiguracjach, przed mniejszą lub większą widownią, ale w żadnej swojej opowieści nie tylko sam nie kreował się na bohatera, ale też nie zgadzał się, by obsadzano go w tej roli. Patos, egzaltacja, martyrologia, kombatanctwo to wszystko było mu obce. Jego narracja była z założenia antyheroiczna. *** Nie wątpię, że Marek nie wiem, czy i na ile świadomie starał się nadać jakiś kształt i formę swojemu doświadczeniu Zagłady, próbował skonstruować coś w rodzaju narracyjnej ramy. Pod koniec życia jego obsesją stała się opowieść o miłości i chwilach szczęścia, jakie można było przeżyć nawet w piekle, jakim było getto w czasie Wielkiej Akcji i powstania. Joanna Szczęsna, Narracje Marka Edelmana
Poetka i książę. Kikimora i redaktor. Panienka i mędrzec. Pulsująca zmysłowością, pełna kokieterii, skrząca błyskotliwą żarliwością i narastającą namiętnością wymiana słów, myśli i niedopowiedzeń. Przez lata relacja Agnieszki Osieckiej i Jerzego Giedroycia była przedmiotem spekulacji, plotek i śmiałych interpretacji. Otaczająca ich aura tajemnicy sprzyjała namnażaniu mitów, często bardziej mówiących o potrzebie dopowiadania historii niż o jej rzeczywistym przebiegu. Niniejszy tom po raz pierwszy oddaje do rąk czytelników korespondencję tej niezwykłej pary, odsłaniając relację znacznie bardziej złożoną, wielowymiarową i niejednoznaczną, niż można by przypuszczać. To zapis wieloletniej rozmowy prowadzonej ponad granicami politycznymi i geograficznymi, dialogu dwojga wybitnych osobowości, które łączyły wzajemna ekscytacja, ciekawość świata, obopólny szacunek oraz potrzeba intelektualnej wymiany. Poznajemy odpowiedzi na pytania, które przez dekady pozostawały bez jasnych odpowiedzi. Osiecka i Giedroyc sami opowiadają o swojej relacji – czasem niezręcznie, uroczo niezgrabnie, bardzo ostrożnie, ale z pewnością prawdziwie. Agnieszka Osiecka (1936-1997) – poetka, autorka tekstów piosenek, pisarka, reżyserka teatralna i telewizyjna, dziennikarka. Od 1954 roku związana była ze Studenckim Teatrem Satyryków (STS), gdzie zadebiutowała jako autorka tekstów piosenek. Prowadziła w Polskim Radiu Radiowe Studio Piosenki, które wydało ponad 500 piosenek i pozwoliło na wypromowanie wielu wielkich gwiazd polskiej estrady. Od 1994 roku była związana z Teatrem Atelier w Sopocie, dla którego napisała swoje ostatnie sztuki i songi. Pośmiertnie została odznaczona przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Jerzy Giedroyc (1906-2000) – wydawca, publicysta, działacz emigracyjny, założyciel Instytutu Literackiego i redaktor miesięcznika „Kultura” oraz kwartalnika „Zeszyty Historyczne”. Jego podparyska posiadłość w Maisons-Laffitte przez dziesięciolecia pełniła funkcję najważniejszego zagranicznego ośrodka polonijnego. W PRL informacje na temat Jerzego Giedroycia podlegały cenzurze, jego nazwisko znajdowało się na liście osób z całkowitym zakazem publikacji, a teksty ukazujące się w „Kulturze” podlegały regularnemu ostracyzmowi na łamach rodzimej prasy społeczno-kulturalnej.
30 września nakładem RASP ukaże się książka ROK RAKA. Moja onkohistoria. Podróż bez planu, mapy i przewodnika Miałam 45 lat. Byłam w świetnej formie. Zdrowa, aktywna, szczęśliwa, przekonana, że nowotwór dotyczy innych. A potem usłyszałam diagnozę: rak piersi. Ta książka jest zapisem roku, który zmienił wszystko. Roku pełnego strachu, niepewności i pytań bez odpowiedzi. Pokazuje drogę od pierwszego szoku, przez leczenie i zwątpienie, aż po odzyskiwanie poczucia sprawczości i wiary w przyszłość. To opowieść o chorobie, ale jeszcze bardziej o życiu. O zwykłych dniach, które nagle stają się bezcenne. O ludziach, którzy dają siłę. O odwadze, która pojawia się wtedy, gdy wydaje się, że już jej nie mamy. Napisałam tę książkę dla siebie sprzed diagnozy. I dla Ciebie – jeśli potrzebujesz odrobiny wsparcia, zrozumienia i nadziei. Wierzę, że dzięki niej ktoś poczuje się mniej samotny, mniej zagubiony i po prostu mniej przestraszony. „Rok raka” Aleksandry Wysockiej to intymny zapis onkodrogi, który wymyka się ramom literatury faktu i porywa stylem niczym wciągająca powieść. Wysocka odczarowuje dotychczasowy sposób opowiadania o chorobie nowotworowej, oddając w ręce czytelników książkę, jakiej brakowało na polskim rynku: literacki debiut o znakomitej narracji, z wyrazistym językiem i mocnym głosem autorki, podejmującym niezwykle ważny społecznie temat. O autorce: Aleksandra Wysocka – rocznik 1979, z wykształcenia socjolożka, z zamiłowania podróżniczka, z zawodu wiceprezeska Fundacji K.I.D.S. Klub Innowatorów Dziecięcych Szpitali. Ma na swoim koncie kilka gościnnych tekstów dla tygodnika Polityka. Mieszka w Warszawie z mężem, dwójką dzieci i dwoma kotami, ale gdy tylko może rusza ku słońcu, zwykle bez planu. Lubi las, czarny humor i białe wino i ma niepokojącą skłonność do kupowania biletów lotniczych. Wraz z mężem hobbystycznie prowadziła blog podróżniczy 8 stóp, który otrzymał nominację do „Travelerów” w kategorii „Blog roku”. Z rodzinnej onkohistorii i własnego raka piersi „ulepiła” książkę, jaką sama chciałaby przeczytać po usłyszeniu diagnozy.
Seria JERZY GIEDROIC I... to wspólne przedsięwzięcie Stowarzyszenia Instytut Literacki i Kultura oraz Uniwersytetu Łódzkiego. Publikacje mają udostępniać i przybliżać historię oraz dorobek Instytutu Literackiego w Paryżu. Czytelnikom oddajemy indywidualne i zbiorowe monografie naukowe; naukowe edycje archiwaliów i korespondencji z zasobów Archiwum Instytutu Literackiego oraz problemowe antologie tekstów z „Kultury” i „Zeszytów Historycznych”, a także reedycje wybranych książek publikowanych w ramach Biblioteki „Kultury”.
Wydanie nowej antologii tekstów „Kultury” wydaje się nakazem chwili, zwłaszcza że wykuwane na jej łamach idee coraz częściej w przestrzeni publicznej ukazywane są w krzywym zwierciadle lub wręcz dezawuowane. Obrona ich zaś nierzadko polega na mnożeniu frazesów, gdyż zdobyty ongiś materiał dowodowy dawno ulotnił się z pamięci. Zarówno poszukujący prawdy, jak i pragnący jedynie wyrobić sobie własną opinię na sporne kwestie muszą mieć możliwość sięgnięcia bezpośrednio do źródeł, dzięki którym poznają główne elementy linii „Kultury”, przytoczone na ich uzasadnienie argumenty, wreszcie sposoby ich artykułowania. Nie da się przewidzieć, co jeszcze może wyniknąć z tej lektury. Pozostanie po niej jedynie wspomnienie lekcji poglądowej z zakresu politycznej retoryki? Skutkować będzie sięgnięciem po następne tomy traktujące o sprawach roztrząsanych w środowisku skupionym wokół Jerzego Giedroycia? Skłoni do namysłu nad kondycją współczesnej Rzeczypospolitej? Da asumpt do podjęcia działań na rzecz jej poprawy? Wszystkie scenariusze są możliwe. „Duch tchnie, kędy chce...”
dr hab. Sławomir M. Nowinowski, prof. UŁ
„Kultura” pragnie przypomnieć czytelnikom polskim, którzy wybrawszy emigrację polityczną znaleźli się poza granicami kraju ojczystego, że krąg kulturalny, w którym żyją, nie jest kręgiem wymarłym.
„Kultura” pragnie dotrzeć do czytelników polskich w kraju i wzmóc w nich wiarę, że wartości, które są im bliskie, nie zawaliły się jeszcze pod obuchem nagiej siły.
„Kultura” chce szukać w świecie cywilizacji zachodniej tej „woli życia”, bez której Europejczyk umrze tak jak umarły niegdyś kierownicze warstwy dawnych Imperiów.
[Artykuł wstępny], „Kultura” 1947, nr 1, s. 1
Dziennik z łódzkiego getta Szlomy Franka to jedno z ważnych zapisanych w jidysz świadectw życia w zamkniętej dzielnicy Łodzi w czasach Zagłady. Jego autor – przedwojenny dziennikarz, pisarz i jeden z nielicznych ocalałych mieszkańców getta – prowadził w jidysz zapiski, które ukrył przed deportacją z getta, a po wojnie częściowo odzyskał. Prezentowany w tej publikacji przekład, pierwsze tłumaczenie dziennika Franka na język obcy, pozwala polskiemu czytelnikowi poznać ten głos świadka epoki.
Frank zapisuje codzienność getta widzianą z bliska: głód, choroby, strach, śmierć, ale też życie ulicy, społeczne nastroje, pogłoski, przemówienia, prywatne dramaty i rozpad więzi międzyludzkich. Jego notatki nie tworzą pełnego obrazu – są raczej, jak piszą autorki wprowadzenia, subiektywnym zapisem chwili, próbą uchwycenia świata rozpadającego się na oczach autora.
Obecne wydanie ma znaczenie szczególne również dlatego, że przypomina tekst obrosły pytaniami i kontrowersjami. Redaktorki pokazują, że między maszynopisem utrwalającym ocalałe notatki Franka z getta i sporządzonym tuż po ich odnalezieniu a późniejszymi o ponad dekadę książkowymi edycjami tych notatek występują istotne różnice: skróty, przesunięcia i usunięcia fragmentów. Dziennik z łódzkiego getta jest nie tylko przejmującym świadectwem Zagłady, lecz także ważnym dokumentem pamięci – tekstem, który każe pytać o los świadectw, o redakcję doświadczenia i o granice prawdy autobiograficznej.
Czy da się opowiedzieć o Polsce ostatniego stulecia za pomocą losów jednego budynku? Tak, jeśli ta opowieść dotyczy takich domów, jak warszawska kamienica przy Litewskiej 10.Ukończona na krótko przed II wojną światową, stanie się kolejno: luksusowym "domem dochodowym", mieszkaniem dla pracowników Kripo i SS z pobliskiej Alei Szucha, siedzibą Ministerstwa Ziem Odzyskanych, a następnie domem Komitetu Centralnego, w którym partia osiedli dawnych działaczy Komunistycznej Partii Polski, pracowników redakcji i resortów. Za sprawą ich dzieci, "dom słowa i władzy" stanie się też domem solidarnościowej opozycji, w którym ulotki przechowuje się w podwórkowym śmietniku. Po 1989 roku pod tym samym dachem sąsiadować będą ze sobą prywatni właściciele i lokatorzy mieszkań komunalnych, a siedzibę rosyjskiej agencji TASS od Polskiej Sekcji BBC będzie dzielić zaledwie piętro.Beata Chomątowska stara się uchwycić specyfikę miejsca, które skupia w sobie niczym w soczewce wielką i małą historię. Bo Dom warszawski to przede wszystkim opowieść o jego mieszkańcach i tej szczególnej sąsiedzkiej więzi, która łączy ludzi dzielących latami wspólną przestrzeń. Nie bez powodu patronuje jej Georges Perec i jego Życie instrukcja obsługi.Za reporterskim tematem można objechać świat. Ale bywa, że temat czeka tuż za ścianą. Pierwszym tropem była wzmianka o "wdowie po Świerczewskim", sąsiadce z półpiętra. Potem wizyta u kolejnej wdowy, gdzie wisiał portret innego mężczyzny w mundurze. Nazwisko generała Moczara na liście lokatorów obok rodzin działaczy i działaczek Komunistycznej Partii Polski, którym Marzec 1968 roku zakończył kariery lub zmusił do emigracji - Mrożek by tego nie wymyślił. A przecież snuł się tu i cień Gomułki, urzędującego w Ministerstwie Ziem Odzyskanych, mieszczącym się kiedyś właśnie w tym budynku. W oficynie mogłam wciąż spotkać rodziny byłych pracowników resortu, a także właścicieli przedwojennego "domu dochodowego", jakim była ta kamienica, nim zajęli ją lokatorzy z Kripo i SS. Zaczęłam szperać w archiwach, nastawiłam uszu.Autorka
Opowiem wam PRL to książka oparta na osobistych wspomnieniach i anegdotach z czasów schyłku Polski Ludowej i początku przemian ustrojowych. Autor pokazuje rzeczywistość widzianą oczami dziecka, a później dorastającego młodego człowieka, odkrywającego nowe znaczenia znanych miejsc i wydarzeń. To podróż w czasie, pełna kontrastów, nostalgii i refleksji nad zmieniającą się Polską.
Wspomnienia Wojciecha Kossaka (1856–1942) to barwna, tętniąca życiem opowieść jednego z najsłynniejszych polskich malarzy – piewcy oręża i koni, bon vivanta, miłośnika życia i pięknych kobiet. Spisane u szczytu sławy, olśniewają żywą narracją, celnymi portretami epoki i niewymuszonym humorem. Artysta wprowadza czytelnika do rodzinnej Kossakówki, na monachijskie i paryskie pracownie, na cesarski dwór w Berlinie i pola bitewnych panoram. Z anegdotą na ustach opowiada o wielkich tego świata, o barwnym życiu towarzyskim i kulisach malarskiego rzemiosła.Tom otwiera wstęp Luby Ristujcziny, kreślący pełną biografię Kossaka – od artystycznej dynastii i triumfów, przez berlińską karierę i wojaże do Ameryki, aż po zmierzch życia w okupowanym Krakowie. To niezbędne dopełnienie barwnej autonarracji, ukazujące malarza takim, jakim był naprawdę.
NIE KAŻDY UPADEK KOŃCZY SIĘ ŚMIERCIĄ.NIEKTÓRE TRWAJĄ LATAMI — W CELACH,W CIĄGACH ALKOHOLOWYCH,W KRYTYCZNYM GŁODZIE, W ŚWIECIE,W KTÓRYM CZŁOWIEK POWOLIPRZESTAJE BYĆ SOBĄ.„Rękopis zza krat” to brutalnie szczere świadectwo człowieka, który wszedł w życie od najciemniejszej strony. Więzienie, podkultura, przemoc, strach, uzależnienie, wstyd i samotność. Michał Dębek nie opisuje tego z dystansu obserwatora, on tam był. Przeżył to. Nosił w sobie. A potem usiadł z długopisem nad zeszytem i zaczął pisać, żeby nie zwariować od chaosu we własnej głowie.Ta książka nie usprawiedliwia. Nie wybiela. Nie prosi o litość. Jest spowiedzią człowieka, który wie, jak wygląda dno i ile kosztuje powrót. To opowieść o winie, karze, uzależnieniu i resocjalizacji, ale przede wszystkim o tym, że największe więzienie człowiek może nosić w sobie.
Nie byłam bohaterką. Byłam kobietą, która po prostu nie chciała przestać żyć Autorka opowiada o swoim życiu po diagnozie guza piersi. Pisze o codziennych chemioterapiach, radioterapii, remisji, przerzutach, a także o przyjaźniach zawieranych na oddziale onkologicznym. Mimo trudnej tematyki zachowuje niezwykłe poczucie humoru, posługuje się trafnymi i zabawnymi porównaniami oraz lekkim, przyjemnym językiem. Podczas lektury przeżywamy prawdziwą karuzelę emocji od śmiechu po łzy. Ale lektura przede wszystkim skłaniałam się do refleksji. Bohaterka i narratorka tej opowieści nie poddała się, odnalazła siłę tam, gdzie niejeden z nas stracił by nadzieję. Książka mówi o tym, jak ważna w życiu jest wdzięczności i jej okazywanie, przypomina o tym, co jest naprawdę ważne. Warto żyć dla siebie, spełniać marzenia i czerpać z życia pełnymi garściami. Jak piszę Autorka Bo życie wcale nie jest po to, aby przeżyć je poprawnie. Magdalena Baran, ur. 1979 w Brzegu. Nie pisze książki, tylko zostawia ślady po własnym życiu, tak prawdziwe, że bolą, i tak absurdalne, że śmieszą. Jej opowieść nie jest o chorobie, ale o tym, jak nawet w piekle można się upierać, że kawa smakuje lepiej z uśmiechem. To nie manifest. To zapis istnienia dla synów, dla bliskich, dla każdego, kto choć raz czuł, że życie jest zbyt kruche, by udawać kogoś innego.
Szanowny Czytelniku, byłem innym człowiekiem, kiedy przeżywałem te doświadczenia, innym, kiedy pisałem tę książkę. Dziś, kiedy piszę te słowa, jestem jeszcze kimś innym, chociaż wciąż nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, kim jestem. Przeżycia, które opisałem w tej książce, są moją spowiedzią. Czymś, czym chciałem się podzielić i czymś, od czego chciałem się uwolnić. To, czego doświadczyłem i co pamiętam, jest głębokim uciskiem na moje życie. Wciąż noszę w sobie ból, którego nie potrafię z siebie wypuścić. Opowiadam najbardziej bolesne historie tak często, że stały się fundamentem mojej tożsamości. Z perspektywy czasu czuję, że jest jednak dużo więcej do opowiedzenia niż to, co zostało napisane. Doświadczenia, które opisuję, otworzyły mi oczy na pozycję człowieka w świecie. Pozwoliły mi szerzej widzieć świat, ludzi, którzy nim rządzą i siły, które rządzą ludźmi. Zrozumiałem, jak silny i jednocześnie jak bezsilny może być człowiek. Ta książka jest ostrzeżeniem przed tym, do czego jesteśmy zdolni. Jak łatwo negatywne emocje potrafią zamienić się w realne niebezpieczeństwa. Jak szybko budzi się nienawiść, rośnie obojętność, a popularność zyskuje pogarda. Życzę nam, byśmy się obudzili. Żeby nasze myśli i decyzje były świadome. To, co rodzi się w głowie, staje się podstawą naszego funkcjonowania. To, jak żyjemy, w co wierzymy, kogo popieramy to stwarzamy. Jeśli ktoś zapytałby mnie dziś, co jest w życiu najważniejsze, odpowiedziałbym, że jest to połączenie z drugim człowiekiem. Na świecie jest wszystko, czego potrzebujemy. Szanujmy to, szanujmy siebie i szanujmy drugiego człowieka. A jeśli przyjdzie gorszy czas pamiętajmy, że miłość jest naszym jedynym ratunkiem. Miłość, Światło, Pokój, Odwaga Bernard Offen
Ursula Waage urodziła się w 1928 roku w Breslau. W czasie oblężenia miasta, od stycznia 1945 roku, prowadziła zapiski, w których rejestrowała zarówno ważne wydarzenia, jak i scenki z życia codziennego. Początkowo wraz z matką i siostrą mieszkała w pobliżu Wachtplatz (pl. Solidarności), a potem m.in. na Zimpel (Sępolno). Zapiski odzwierciedlają nastroje ludności cywilnej w oblężonym mieście. Po kapitulacji twierdzy i przejęciu władzy przez Polaków autorka kontynuowała swoje notatki aż do deportacji w 1947 roku. Obecnie Ursula Waage mieszka w Lipsku.
Są historie, które zaczynają się w dzieciństwie, ale nigdy naprawdę się nie kończą… Śliczna trzylatka wesoło podskakuje, trzymając babcię za rękę. Dla niej to tylko kolejny, zwykły spacer. Starsza kobieta jest przekonana, że pod adresem wskazanym przez Jugendamt dziewczynka będzie jedynie zbadana i wrócą razem do domu. Mimo trwającej wojny nie podejrzewa, że za chwilę zostaną brutalnie rozdzielone, a ślad po Basi zaginie na długie lata. Ośrodek Lebensborn w Połczynie-Zdroju rozpoczął funkcjonowanie w 1938 roku. Od 1942 roku do Połczyna kierowano polskie dzieci przeznaczone do germanizacji. Jednym z nich była przywieziona z Litzmannstadt (tak Niemcy nazwali Łódź) Barbara Paciorkiewicz. Wyrwana ze swojego życia trafiła do nowej niemieckiej rodziny i od tego momentu jako Bärbel Rossmann zamieszkała w Lemgo. To doświadczenie stało się początkiem historii, która nie skończyła się wraz z wojną. Dzięki staraniom Polskiego Czerwonego Krzyża Bärbel wróciła do Polski, gdzie na nowo musiała zmienić się w Basię… Czy była szczęśliwa? W swojej książce autorka wraca do miejsc, ludzi i wydarzeń zapisanych w pamięci dziecka, później młodej dziewczyny, a wreszcie dojrzałej kobiety. Jej opowieść jest niezwykle osobista, jednak nie wszystko da się wyrazić słowami. Liczne skany oryginalnych dokumentów, listy i zdjęcia zamieszczone w książce są świadectwem opisanych przejmujących wydarzeń. Barbara Paciorkiewicz (ur. 1938) została wywieziona do Niemiec podczas II wojny światowej przez nazistowską organizację Lebensborn. W latach 1942–1948 przebywała w niemieckiej rodzinie zastępczej w Lemgo. Dzięki staraniom Polskiego Czerwonego Krzyża wróciła do Polski. Dorastała w Łodzi, gdzie pierwszą pracę podjęła jako plastyczka w Teatrze Lalek Pinokio. Od końca lat 50. utrzymywała stały kontakt z niemiecką rodziną w Lemgo. W latach 1994–2006 była prezesem Zrzeszenia Dzieci Polskich Germanizowanych przez Reżim Hitlerowski. Z jej inicjatywy przy ul. Piotrkowskiej 113 w Łodzi odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą dzieciom, którym zabrano tożsamość i porwano do Niemiec w celu „zasilenia rasy aryjskiej”. Nieustannie działa jako świadek historii, przypominając o losie dzieci poddanych germanizacji w czasie II wojny światowej.
Oddajemy do rąk Czytelnika dzieło niezwykłe, skreślone z bólem i we łzach, ale napisane z wiarą, nadzieją i miłością, które przebijają ze wszystkich jego kart. Literatura pamiętnikarska ma w naszym kraju długą tradycję, naznaczoną cierpieniem jednostek, rodzin czy całych grup społecznych, wśród których poczesna rola przypada zesłańcom syberyjskim podczas II wojny światowej. Hekatomba wywiezionych uwieczniona została w wielu utworach. Niniejsze zapiski są szczegółowym i mozolnym świadectwem rzeczywistości oglądanej praktycznie dzień po dniu, sporządzonym w zeszytach, na luźnych kartkach, a nawet na kawałkach tapety, opisującym okrutną rzeczywistość, jakiej Autor doświadczył w sowieckiej niewoli. To opis wydarzeń od chwili rozpoczęcia wojny, przez wywózkę do Rosji Sowieckiej, surowe życie w tajdze i dramatyczną podróż do Uzbekistanu, aż do wstąpienia do armii Andersa. Książka opracowana skrupulatnie przez dr. Bartłomieja Czech-Kosińskiego przenosi nas w odległy zarówno pod względem geograficznym, jak i mentalnym świat, ukazuje fascynujący punkt widzenia Polaka zagubionego w meandrach historii.
W batalionach karnych Armii Czerwonej człowiek miał tylko dwa wyjścia: zginąć albo zostać rannym. 22 lipca 1942 roku Józef Stalin wydał rozkaz nr 227, znany pod hasłem „Ani kroku w tył”. Dokument ten zakazywał odwrotu z pola bitwy pod groźbą rozstrzelania. W takich realiach walczyli żołnierze batalionów karnych – jednej z najbardziej tragicznych formacji w armii radzieckiej. Oddziały te tworzyli zarówno niesłusznie skazani żołnierze, jak i pospolici przestępcy. Za nimi podążały oddziały zaporowe, których zadaniem było powstrzymywanie odwrotu – nawet za cenę natychmiastowej egzekucji tych, którzy próbowali opuścić linię frontu. Artiom Drabkin zebrał relacje ludzi skazanych na służbę w batalionach karnych Armii Czerwonej. Świadectwa jego rozmówców odsłaniają brutalną rzeczywistość tej służby. Dla wielu jedyną drogą „odkupienia win” była śmierć albo odniesienie ran na polu walki – przelanie krwi za ojczyznę. Te poruszające i niezwykle realistyczne relacje żołnierzy rzucanych na pierwszą linię frontu odsłaniają bezwzględność i determinację radzieckiej machiny wojennej. Skazanym pozostawała jedynie desperacka walka o przetrwanie i świadomość, że dopóki nie zostaną ranni, nie mogą liczyć na żadne wybawienie.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?