Książka „Warszawskie dzieci ’44” pozwala spojrzeć z zupełnie nowej perspektywy na udział najmłodszych mieszkańców miasta w Powstaniu Warszawskim. To nie opowieść o bohaterskich walkach małych żołnierzy ani dyskusja o tym, czy wolno było im dać broń do ręki albo wysłać z butelką zapalającą na barykady. Po raz pierwszy ukazuje, jak dzieci uczyły się żyć w zupełnie nowej dla nich powstańczej rzeczywistości. Jak szybko musiały dorosnąć, by „wielka przygoda” nie zakończyła się śmiercią. Jak radziły sobie z przerażeniem, bólem, cierpieniem oraz koszmarnymi doświadczeniami, których były uczestnikami bądź świadkami. A także jak z traumą wyniesioną z powstańczej Warszawy musiały zmagać się do końca życia. Skłania do refleksji, jak doświadczenie Powstania Warszawskiego było przekazywane kolejnym pokoleniom. Spojrzenie na to wydarzenie oczami dziecka, poznanie jego emocji i dramatów odsłania prawdę o walce pozbawionej heroizmu oraz cenie, którą przyszło za nią zapłacić, by móc żyć dalej. O tym wszystkim dowiemy się, poznając wspomnienia m.in.: Beaty Tyszkiewicz, Krystyny Zachwatowicz-Wajdy, Magdaleny Zawadzkiej, Jarosława Abramowa-Newerlego, Jacka Fedorowicza, Krzysztofa Zanussiego, syna komendanta Armii Krajowej – Adama Komorowskiego, i syna „warszawskiej Niobe” – Mścisława Lurie. Agnieszka Cubała – pasjonatka historii Powstania Warszawskiego. Swoją przygodę z tym tematem rozpoczęła od napisania książki „Ku wolności… Międzynarodowe, polityczne i psychologiczno-socjologiczne aspekty Powstania Warszawskiego”. W Muzeum Powstania Warszawskiego koordynowała prace nad realizacją scenariusza ekspozycji stałej. Opracowała hasła autorskie do „Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powstania Warszawskiego”. Konsultowała dwa rozdziały polskiej edycji książki Normana Daviesa „Powstanie ’44”. Wydała publikacje: „Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i… Warszawa. Życie codzienne powstańczej Warszawy”, „Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944. Sen o wolności a dramatyczne realia”, ”Igrzyska życia i śmierci. Sportowcy w Powstaniu Warszawskim”, „Miłość ’44” oraz „Kobiety ’44”. Otrzymała nagrodę Klio i odznakę Zasłużony dla Warszawy.
Kilka lat temu Bogdan Frymorgen opublikował album fotograficzny o Lanckoronie. Teraz ubrał ją w słowa. Nie jest to jednak przewodnik ani esej historyczny. Autor zaprasza czytelników do bardzo intymnej przestrzeni, w której czas i życie mieszają się w równych proporcjach. Frymorgen kieruje mikroskop swojej prozy także na siebie i na rodzinną historię związaną z Lanckoroną. Jak to zazwyczaj bywa w przypadku twórczości autora, rzeczy pozornie oczywiste nabierają nowego znaczenia. W ten sposób tytułowa bohaterka książki staje się pretekstem do szerszych rozważań na temat zjawisk, które w swojej bliskości mogą stać się odległe. Zawsze jednak pozostają uniwersalne jak miłość i przyjaźń. Lanckorona to apoteoza miejsca na Ziemi i mikroskopijna oda do człowieczeństwa.
Jaka była i jest moja Litwa? A dokładniej mówiąc: moje Litwy, gdyż jawiła się ona w moim życiu w różnych jego okresach i w zmieniających się z czasem przebraniach i odsłonach. Poprzez wielorakie, powikłane związki literatury z rzeczywistością; tego, co wyobrażone z tym, co zobaczone i dotknięte; świata przetworzonego w fikcję, nierzadko poddanemu rytmowi poetyckiej składni, a z drugiej strony realnych faktów i konkretnych postaci; dokumentów historycznych, odsyłających ten kraj w zamgloną przeszłość, a także dotkliwej, raniącej aktualności, która wdzierała się i nieustannie wdziera z ekranów telewizora, z mediów społecznościowych, z gazet, z zasłyszanych wieści. Przejechałem Litwę wielokrotnie, wzdłuż i wszerz, zaglądając nawet do jej mniej znanych zakątków. Zwiedziłem jej zabytki, przeczytałem o niej dużo i sporo napisałem. Znalazłem również w tym kraju wielu oddanych przyjaciół. A jednak w tych wędrówkach imaginacyjnych i rzeczywistych najważniejsze pozostały dla mnie szlaki wyznaczone przez kilka lektur. Pewnie zbiegiem okoliczności owe wtajemniczenia w Litwę odbywały się u mnie wpierw poprzez opowieści inicjacyjne wygnańców, przywołujących pamięcią swoje dzieciństwo i młodość, które osnuwa rzednąca z upływem czasu mgła nostalgii. Poprzez Pana Tadeusza, Dziurę w niebie i Dolinę Issy. Przy czym niezależnie od przygód poznawczych głównych bohaterów równie ważną rolę odgrywało dla mnie społeczno-kulturowe tło, na którym się pojawili.
Seria Owidiusz. Dzieła Wszystkie, tom 3Heroidy Owidiusza cieszą się od stuleci dużym zainteresowaniem - ze strony badaczy i ze strony czytelników. Dzięki bowiem nagromadzeniu w zbiorze listów napisanych przez nieszczęsne kobiety cierpienia i bólu poeta daje nam paletę uczuć o wysokiej temperaturze, co budzi naszą empatię i zaintrygowanie. Poza tym tak skondensowana tematyka kobieca, bardzo szczególna sytuacja nadawczo-odbiorcza oraz silny element intertekstualny pozwalają widzieć te utwory jako bardzo interesujące pod względem komunikacyjnym i przy tym wielowarstwowe w odbiorze zarówno przez czytelnika po prostu lubiącego czytać poezję, jak i tego, który szuka w tekście asocjacji i nawiązań wszelkiego rodzaju, bo w tym Nazon jest prawdziwym mistrzem. Oddając do rąk Czytelników drugie wydanie Heroid, z przekształconym wstępem oraz delikatnie skorygowanymi tłumaczeniami, mamy nadzieję, że "łzawe pieśni" wyśpiewane przez Owidiuszowe bohaterki wzruszą i zachwycą kolejnych odbiorców tak, jak czynią to od wielu pokoleń.
"Moje miasto Łódź, tam wszystko się zaczęło" - mówi Leon Weintraub w cyklu rozmów z Magdą Jaros. Wychowywał się w czynszowej kamienicy przy ul. Kamiennej, tej samej, którą po latach rozsławiła w swojej piosence Osiecka. W 1939 roku miał pójść do gimnazjum, tymczasem musiał pożegnać się ze światem, jaki znał do tej pory i wraz z matką i siostrami przenieść się na ul. Jakuba w centrum getta. Praca, głód, percepcja ograniczona do znajdywania sposobów na przetrwanie, coraz mniej sił, aż wreszcie wywózka i gehenna obozowa. Czy można nadrobić stracony czas? Czy po takich doznaniach można znaleźć sobie miejsce wśród ludzi? "Wybaczenie, czy też usprawiedliwienie tych przekraczających ludzką wyobraźnię zbrodni nie jest dla mnie możliwe - przyznaje Leon Weintraub. - Pozostaje więc słowo POJEDNANIE. Oznacza ono zaprzestanie wysuwania wzajemnych zarzutów i zakończenie nakręcania spirali wrogości i zła. Tylko ten stan pozwala wspólnie tworzyć przyszłość".
Nawet w ciemności można dostrzec światło. Trzeba tylko uwierzyć, że tam jest. Ona nie ma już siły. Opieka nad chorą, tracącą kontakt z rzeczywistością matką oraz próby pogodzenia pracy z życiem osobistym odbierają jej resztki energii. Przez to ma wrażenie, że z każdym dniem coraz bardziej zatraca siebie. Gdy w jej domu pojawia się nowa opiekunka, wydaje się, że los wreszcie się do niej uśmiechnął. Jednak cicha, oddana Barbara okazuje się wręcz zbyt idealna... a to wzbudza niepokój. Pozornie przywróconą równowagę burzy dodatkowo powrót dawnego partnera. Córka schorowanej kobiety nieoczekiwanie zaczyna balansować między potrzebą bliskości a lękiem przed kolejnym zranieniem. Czy zdoła zaufać sobie na tyle, by wyrwać się z kręgu strachu i zacząć żyć dla siebie? Anna Makos w swojej książce snuje poruszającą opowieść o odpowiedzialności, trudnych wyborach i granicach psychicznej wytrzymałości. To historia o kobiecej sile oraz intuicji, która nigdy nie milknie nawet jeśli bardzo staramy się zagłuszyć jej głos.
Wszystko jest OK- historia kobiety, która przeżyła poronienie, dwa porody i aborcjęMIĘDZY NADZIEJĄ A STRATĄO poronieniu i aborcji już było. O żałobie, traumie i przemocy położniczej też. Ale nigdy tak osobiście. Nigdy kobieta, która doświadczyła każdego z tych przeżyć, nie zdecydowała się opowiedzieć o nich z własnej perspektywy obejmującej tak trudne momenty w ciele jednej osoby. Magdalena Matraszek przeżyła poronienie, dwa porody i aborcję. I potrzebowała lat, by otrząsnąć się z szoku i traumy szpitalnego odczłowieczenia. Dziś jest w pełni pogodzona z tym, że nie na wszystkie wydarzenia w naszym życiu mamy wpływ. "Ale mamy wpływ na to, jak na nie zareagujemy, co z nimi zrobimy i co im pozwolimy zrobić ze sobą" - pisze. Bo nie zawsze wszystko jest OK.Nie mieści mi się w głowie, że w ogóle dotyczy mnie ten temat. Jak to? Ja, kobieta po poronieniu, tak zaciekle walcząca o donoszenie dwóch ciąż, tak bardzo pragnąca zostać matką i taka szczęśliwa, że ma dwoje zdrowych dzieci, myślę o aborcji? Już samo to słowo wywołuje we mnie negatywne konotacje. Wymawiam je ciszej, jakby było zakazane. Czuję skurcz w żołądku, strach i wstyd, gdy tylko pomyślę o aborcji. - fragment książkiWłaśnie takie książki mogą być częścią zmiany, której potrzebuje polskie społeczeństwo. - Natalia Broniarczyk - aktywistka, współzałożycielka Aborcyjnego Dream TeamuMagdalena Matraszek(1981) - z wykształcenia romanistka, z zawodu koordynatorka projektów marketingowych w branży wydawniczej. Prywatnie mama dwóch nastolatków. Kocha Francję, jej kulturę i kuchnię. I oczywiście książki.
Dzięki wyjazdom Polaków na Zachód zaprzyjaźniłem się między innymi z Józefem Opalskim, który przyjechał z Krakowa do Neapolu, żeby uczyć polskiego na tutejszym uniwersytecie, i miał odwagę się ze mną spotkać.
Hédi Fried (1924–2022) jako młoda Żydówka z Rumunii ocalała z Zagłady. Po wojnie trafiła do Szwecji i została psycholożką. Przez ponad 30 lat spotykała się z młodzieżą i dzieliła swoimi doświadczeniami. W tej książce zbiera pytania młodych ludzi i swoje szczere, poruszające odpowiedzi na temat Holokaustu, strachu, siły przetrwania i przebaczenia. Pokazuje, jak ważne jest zadawanie trudnych pytań, by okrucieństwa historii się nie powtórzyły. To inspirująca lekcja odwagi, odpowiedzialności i konieczności pamiętania, która pokazuje, że każdy z nas ma wybór, by przeciwstawić się złu. „Moje spotkania w szkołach składają się z trzech części, najważniejsza jest ostatnia. Zaczynam od opowieści o ówczesnych ludziach, warunkach ich życia i sytuacjach, które doprowadziły do Zagłady. Dalej opowieść dotyczy moich doświadczeń. Na koniec zostawiam czas na pytania. Zawsze podkreślam, że nie ma głupich pytań, ani zakazanych, ale na niektóre nie ma odpowiedzi. Na przykład nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie: «Dlaczego Zagłada się wydarzyła?». Tym ważniejsze są pytania, które jej dotyczą”.– Hédi Fried
Nicolas Sarkozy został skazany na pięć lat pozbawienia wolności w sprawie finansowania jego kampanii prezydenckiej przez libijskiego dyktatora Mu'ammara al-Kaddafiego. Osadzono go w paryskim więzieniu La Sant 21 października 2025 roku. 10 listopada został zwolniony, ale pozostaje pod rygorystycznym nadzorem sądowym aż do apelacji planowanej na 16 marca 2026 roku. To bezprecedensowa sytuacja w Europie: proces karny zakończony wyrokiem skazującym dla byłego przywódcy państwa.Dziennik więźniato zapis doświadczenia izolacji, a także obserwacje dotyczące więziennego życia i jego wpływu na jednostkę. Sarkozy od początku procesu twierdzi, że jest niewinny, a jego aresztowanie i skazanie motywowane było nienawiścią. W swoim dzienniku-eseju analizuje także bieżącą sytuację polityczną kraju, stan debaty medialnej oraz kondycję wymiaru sprawiedliwości. We FrancjiDziennik więźniaukazał się 10 grudnia 2025 roku i od razu stał się bestsellerem, wywołując żywą dyskusję o praworządności, bezstronności sądów i przyszłości politycznej kraju.
To unikalny, autorski zbiór anegdotycznych, pełnych dowcipu opowiadań o potyczkach i przygodach instruktorów wspinaczki z 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej na przestrzeni czterdziestu lat.
Z kart tej niezwykłej książki wychylają się odważni, zadziorni i czerpiący pełnymi garściami życie młodzi ludzie, którzy doskonale wiedzieli, jak się bawić w trudnej powojennej rzeczywistości, tworząc przy tym niemal nieznany rozdział historii polskiego alpinizmu.
Jest to książka o czasie, co nie płynie, ale ciecze, o zapachu dymu z ogniska, o herosach uśpionych słodkim głosem nimf, gdzie alpinistyczne credo nie dać się ubić niknie w oddaleniu. Przy dźwięku gitar brzmią pieśni kojące dusze, złamane serca i opowieści hen, z dalekich lądów i obcych mórz o gęsi, co się utopiła i o tym, jak Jano znalazł na Hali Gąsienicowej dwustulitrową beczkę spirytusu skażonego eterem.
To historia o alpinistach, ale nie o tym, jak założono obóz drugi, a potem trzeci – takich jest wiele.
Ta jest zupełnie inna…
Wiktor Szłapacki
Geraldine Brooks w intymnej i poruszającej opowieści dzieli się historią nagłej śmierci swojego męża, Tony'ego Horwitza, dziennikarza również nagrodzonego Pulitzerem. Po jego niespodziewanym odejściu w 2019 roku Brooks zmaga się nie tylko z bólem straty, ale też z biurokratycznymi obowiązkami, które nie pozwalają jej w pełni przeżyć żałoby.Dopiero kilka lat później, kiedy wyruszy samotnie na odległą wyspę u wybrzeży Tasmanii, uda jej się w ciszy i odosobnieniu spojrzeć na życie, śmierć i pamięć.Książka splata wspomnienia ich wspólnego życia - od początków znajomości na Uniwersytecie Columbia, przez lata pracy korespondentów zagranicznych, po spokojne dni w nadmorskim domu - z refleksją nad rytuałami żałoby i próbą odnalezienia własnej drogi do ukojenia.Dni pamięci to szczera, pełna empatii i subtelnej literackiej obserwacji historia miłości, straty i siły samotności.
Beata Lot-Wójcikowska z domu Motyl - urodzona 1.01.1966 r. w Tarnowskich Górach. W przeszłości mistrzyni narzekania i użalania się nad sobą, uwikłana w nałóg alkoholowy - przez samą siebie nazywana czarną owcą. Dziś, dzięki odwadze w powstawaniu z upadków, hojnie nagradzana przez życie radością i miłością. Wyznaje zasadę: "Życie daje kopniaki, by podbić do lotu, a nie zostawić siniaki".
Niektóre historie same proszą, by je opowiedzieć"Krótka historia miłosna" to zapis życia ocalałego w pamięci - osobisty, szczery i głęboko poruszający.Autor prowadzi czytelnika od dzieciństwa w Warszawie, przez przesiedlenie na wieś tuż przed powstaniem, aż po lata dorastania w małym pomorskim miasteczku. To właśnie tam - w realiach stalinowskiego PRL-u - przeżył pierwsze miłości i rozczarowania, a także zetknął się z brutalną codziennością.Wspomnienia Jerzego układają się w obraz życia na styku historii - tej wielkiej i tej prywatnej. To książka o przemijaniu, niechcianych miejscach, stających się niepostrzeżenie najważniejszymi w naszym życiu, oraz uczuciach, które - choć ulotne - pozostają w pamięci na zawsze.
Książka Krystyny Żywulskiej jest wstrząsającym świadectwem, przedstawiającym dzień po dniu pełne udręczenia życie w obozie zagłady. Mimo upływu lat, zapotrzebowanie czytelników na relację spisaną przez naocznego świadka i ofiarę holokaustu, jest wciąż ogromne. Autorka przeżyła miesiące głodu w warszawskim getcie, a następnie od roku 1943 pobyt kolejno w obozach Auschwitz i Birkenau aż po ucieczkę z marszu śmierci: w czasie likwidacji obozu. Pozostawiona przez nią osobę zajmującą się literaturą zawodowo relacja, jest nie tylko pierwszym (1946), ale i jednym z najbardziej przemawiających do wyobraźni świadectw czasu komór gazowych. Specjaliści Muzeum Oświęcimskiego dopomogli w przygotowaniu wielu przydatnych wyjaśnień, które pomagają lepiej zrozumieć funkcjonowanie obozu zagłady. Niniejsze, najnowsze wydanie książki jest pierwszym wolnym od cięć PRL-owskiej cenzury, a co więcej czytelnik znajdzie tam informacje o treści cenzorskich poprawek oryginału. Wydanie wzbogaca 45 zdjęć - pozyskanych z archiwów Muzeum Auschwitz-Birkenau, muzeum holokaustu Yad Vashem w Jerozolimie oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego - dokumentujących proces grabieży, udręczenia i zagłady, dokonywany przez nazistowską machinę na więźniach obozu. Jednocześnie z wydaniem w języku polskim, książka ukazuje się po angielsku, niemiecku, rosyjsku i francusku.
Autor jest już doskonale znany czytelnikom dzięki książce Na skraju Imperium i inne wspomnienia, która od lat nieprzerwanie cieszy się dużym zainteresowaniem i bardzo dobrą opinią wśród odbiorców.Mieczysław Jałowiecki pozostawił jednak po sobie również inne teksty wspomnieniowe, a także obszerny materiał ikonograficzny. Tomik Gaudeamus. Szkice z lat minionych - zilustrowany autentycznymi rysunkami i akwarelami autora - zawiera wspomnienia dotyczące lat 1895-1901, gdy Mieczysław Jałowiecki studiował na Politechnice Ryskiej, w Imperium Rosyjskim.Na książkę składa się 27 wspomnień o wydarzeniach i sprawach związanych ze studiami autora oraz z jego wakacjami spędzanymi w rodzinnym majątku Syłgudyszki na Wileńszczyźnie. Jako czytelnicy Jałowieckiego mamy okazję przyjrzeć się bujnemu życiu polskich studentów w Rydze, którzy nie tylko oddawali się nauce, ale i uczestniczyli w miejscowych wydarzeniach towarzyskich (tu na uwagę zasługuje zwłaszcza piękne wspomnienie balu), stawali w szranki pojedynków (menzura - raczej słabo znana w polskiej literaturze), na różne sposoby rywalizowali ze studentami innych narodowości, głównie z Rosjanami. W czasie studiów autor należał do korporacji Arkonia, jednej z najstarszych polskich korporacji studenckich. Dzięki wspomnieniom Jałowieckiego możemy zapoznać się z funkcjonowaniem tego typu organizacji i przyjrzeć się obyczajom korporantów. Jako uzupełnienie wspomnień akademickich w książce pojawiają się też epizody dotyczące wakacji na Wileńszczyźnie (przygody na polowaniach) oraz służby wojskowej autora w rosyjskim pułku kawalerii pod Petersburgiem.
Początkowo myślałem o nadaniu tym wspomnieniom tytułu Marzenia o życiu nudnym, bo faktycznie nie lubię przygód i niespodzianek (pod tym względem mam naturę naszego labradorka Wezyra). Ale ostatecznie uznałem, że taki tytuł jest zbyt mało informatywny.Podtytuł Wspomnienia wybrane ma swoje uzasadnienie. Opuszczam mianowicie niektóre fragmenty Dzienników, jeśli wydaje mi się, że jest na razie za wcześnie, żeby je publikować. Te wspomnienia nie mają być wylewaniem pretensji przed Czytelnikiem (choć w kilku miejscach trochę mi się ulało, ale to może i dobrze, żeby nie sprawiać wrażenia przesadnej cukierkowatości nie, nie wszystko w moim życiu było samą słodyczą, ale na razie pozostańmy przy rzeczach miłych z drobnym dodatkiem dziegciu; nie chcę sobie mącić przyjemności wspominania złymi myślami). Fragmenty opuszczone oznaczam wielokropkiem w nawiasie kwadratowym: []; niektóre fragmenty pomijam też bez specjalnego oznaczania (np. gdy opuszczony jest zapis całego dnia, tak że pozostałaby sama data i wielokropek). Zdarza się również, że chcę opowiedzieć jakąś historię, ale nie chcę wyjawić niektórych nazwisk; wówczas w ich miejsce wpisuję ogólną informację w nawiasie kwadratowym, typu wtedy podszedł do mnie [pewien kolega] i powiedział albo zamiast nazwiska piszę: [XY]. O pewnych osobach tu nie wspominam przez czysty przypadek, ale o innych nie piszę zupełnie celowo (i lepiej dla nich, że nie piszę). Pełną wersję swoich Dzienników zachowuję jednak w archiwum domowym (to jest taka moja Tajna Historia, którą oddam do dyspozycji swoim synom), może na przyszłość się przyda, kto to wie. W archiwum (papierowym i komputerowym) pozostaje również korespondencja z rozmaitymi osobami. Niektóre listy muszą jeszcze zdecydowanie poczekać na swój czas. Z wprowadzenia do wspomnień
Fotografia z 1902 roku, na niej kamienica. I jej mieszkańcy, którzy niebawem znikną z pamięci. Dziadek wiedział tylko, że jego ojciec kupił kamienicę od Żyda, który potem wyjechał do Berlina. Nawet nazwisko poprzednich właścicieli domu nie zachowało się w rodzinnej pamięci. Gdy więc Michał Kuźmiński odkupił od niemieckiego antykwariusza starą fotografię rynku Golubia w ówczesnych Prusach Zachodnich, a widoczni na niej ludzie jakby na moment wrócili do życia wiedział już, że nie może przestać szukać. Z metryk, ksiąg wieczystych, archiwaliów i map, z odkrytych wspomnień i świadectw, odtworzył losy Israela Isacsohna i jego rodziny.To mikrohistoria na tle epoki o kupcu, który w XIX wieku budował w miasteczku swoją pozycję; o jego dzieciach, które przeżyły I wojnę światową i hiperinflację; o wnukach, które dosięgnęła Zagłada; i o odysei ocalałych. O oglądanej przez pryzmat maleńkiego Golubia i metropolitalnego Berlina katastrofie tamtego świata. I o poszukiwaniu jego okruchów.
Stojąc w łazience przed lustrem, napisałem na nim:"Kim jestem?"Mój syn dopisał poniżej:"Ja jestem ja!"Mojżesz spotkał Jahwe i zapytał Go:"Kto Ty jesteś?"Jahwe odpowiedział:"Jestem, który jestem" (Ex 3,14)Poruszająca opowieść o poszukiwaniu siebie w cieniu traumy i bolesnych wspomnień, które odciskają piętno na naszej świadomości. Autor dzieli się osobistymi przeżyciami oraz historiami trzech pacjentów, z którymi pracował nad poznaniem źródła ich niepowodzeń. Wnikliwe spojrzenie na psychologiczne mechanizmy, które tworzą tożsamość, pomaga odnaleźć drogę do uzdrowienia, samopoznania i akceptacji. Dla wszystkich, którzy noszą w sobie ciężar z dziecięcych lat i chcą pójść nową drogą bez strachu czy niepokoju.Kazimierz Kairos-Szarkowicz - ur. 1952 w Kętrzynie w rodzinie wypędzonych z Kresów Wschodnich. Po ukończeniu seminarium oraz studiów na KUL i Akademii Katolickiej w Warszawie współpracował z Polskim Towarzystwem Psychologicznym. Był pierwszym po wojnie kapelanem Szpitala Psychiatrycznego w Olsztynie. Od 40 lat mieszka w Niemczech, gdzie rozwinął kwalifikacje i pracował jako psychoterapeuta indywidualny oraz grupowy.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?