Napisałam tę książkę w ciągu paru miesięcy po śmieci ojca. Ma rytm braku i rozpaczy. Nie pisałam autoterapeutycznie, ale tym bardziej nie po to, by przerobić doświadczenie w literaturę. Pisałam, bo nie mogłam robić nic innego. Oczywiście, wykonywałam codzienne czynności i ich niezbędność stała się jednym ze składników narracji: dorośli rozpaczają po wykonaniu obowiązków. Pocieszałam się obrazem taty, który zatelefonowałby do mnie zaraz po lekturze. To straszne pocieszenie, ponieważ miałby pochwalić mnie za opis swojej własnej śmierci. Inga Iwasiów
Ludzie i góry... Pierwszą wersję tej książki Aleksander Lwow, jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów i alpinistów, napisał dwadzieścia lat temu. Z czasem stała się ona klasykiem gatunku. Pisał ją nie dla kolegów wspinaczy i alpinistów, pisał dla ""miłośników gór"" - tych, co najpewniej nigdy nie spędzą nocy w namiocie szarpanym przez mroźny wiatr ani nie będą szturmować himalajskich olbrzymów. Pisał dla zwykłych ludzi, którzy kochają góry i podziwiają zdobywających je ""wojowników"". Zwyciężyć znaczy przeżyć... to przede wszystkim książka o ludziach gór. Snując swą wysokogórską opowieść, Aleksander Lwow do minimum ogranicza opisy karawan, zakładania baz, budowania obozów wysokościowych i rozwieszania poręczówek. Pisze o przyjaciołach, znajomych i partnerach, wspomina najsławniejszych alpinistów i himalaistów - jakże często już nieżyjących. Na kartach jego książki ludzie ci ożywają, wspinają się lub bawią. Aktualne wydanie książki wzbogacone zostało o opisy zdarzeń ze świata ludzi gór z ostatnich dwudziestu lat i o komentarze do wielu z nich. Nie mylą mi się tylko twarze. Twarze ludzi, z którymi się wspinałem, z którymi harcowałem w górach i schroniskach lub choćby w tychże górach i schroniskach się spotykałem, a którzy tym różnią się ode mnie, że albo już w górach zostali na zawsze, bo mieli mniej szczęścia niż ja, albo z różnych, najbardziej prozaicznych przyczyn (choroba, wypadek, samobójstwo), przedwcześnie odeszli z tego świata. To jest książka o nich.
Nad NarwiąW małym domku nad brzegami cichej czasem, innym zaś razem niespokojnej rzeki, zapomniany przez mieszkańców, stoi Wiluś. Wiluś jest zdobioną szafką z czasów cesarza Wilhelma -- stąd nazwa. Odsunięty w kąt, skrywa rodzinne papiery: zdjęcia, notatki, dokumenty. Pamiątki po ludziach, którzy byli, żyli, a teraz już ich nie ma. Jednak Wiluś wiernie przechowuje w swym wnętrzu świadectwo istnienia. Sięga po nie Katarzyna Droga, by spełnić dawne marzenie: opisać historię swojej rodziny i urodę Podlasia...Wszystko zaczyna się od pamiętnika Janki, dziewczyny zaledwie pięć lat młodszej od odzyskanej, niepodległej Polski. Janka rodzi się i mieszka w niewielkiej wiosce Stokowo nad Narwią. Wiedziona potrzebą zachowania dla przyszłych pokoleń wiedzy o tym, co było, spisuje losy swych bliskich od początku dwudziestego wieku. Cała opowieść o pokoleniach osnuta jest wokół jej osoby, bo życie Janki upływa w najbardziej burzliwym okresie naszych najnowszych dziejów. Czas wojny i to, co po niej, mocno odbił się na losach rodziny, raz na zawsze odmieniając stabilny dotąd świat.Pokolenia to książka o pewnej polskiej rodzinie i jej historii w dwudziestym wieku. Równocześnie jest to opowieść o wielu rodzinach. Niejeden Czytelnik znajdzie tu bowiem ślady własnych przodków. W końcu wielu z nas wywodzi się z takich maleńkich wiosek przycupniętych nad spokojnymi wodami przyjaznych rzek...Katarzyna Droga - absolwentka Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, urodziła się na Podlasiu, w Zambrowie, w roku 1965. Jej przodkowie pochodzą z małej wsi nad Narwią i tu, w podlaskich miejscowościach, upłynęło jej dzieciństwo. Po ukończeniu studiów pracowała jako nauczycielka języka polskiego, potem jako dziennikarz i redaktor w prasie edukacyjnej i kobiecej, była także wydawcą czasopism młodzieżowych. Obecnie jest redaktor naczelną magazynu ,,SENS. Rozwój zdrowie piękno"" Wydawnictwa Zwierciadło. Mieszka z rodziną w Warszawie, ma dwa psy, wielki sentyment do Pragi Południe i Krakowskiego Przedmieścia, które są jej codziennością, ale w każdej wolnej chwili powraca do rodzinnego domu nad Narwią.
Kacper Godycki-Ćwirko był człowiekiem, który marzył i który umiał swoje marzenia spełnić. Była w jego marzeniach pasja i odwaga, a w nim samym – siła, która pozwoliła je zrealizować. Ruszył w świat prosto zza biurka korporacji, po zaledwie 9 dniach przygotowań, by uczynić swoje życie szczęśliwszym i lepszym. Dotarł do najdalszych zakątków świata, korzystając z możliwych dostępnych środków transportu. Odwiedził cztery kontynenty oraz szesnaście krajów (USA, Meksyk, Peru, Brazylia, Argentyna, Urugwaj, Chile, Boliwia, Wyspy Wielkanocne, Polinezja Francuska, Nowa Zelandia, Australia i RPA). Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata to książka, która pokazuje, że marzenia są po to, żeby je spełniać. I że każdy z nas może wyruszyć w drogę ku swoim pragnieniom. Kacper Godycki-Ćwirko - manager. Podróżnik. Zmarł w roku 2012 podczas podróży po Afryce. Jest niesamowita siła w ludziach, którzy mają odwagę o czymś zamarzyć, a później mają odwagę to marzenie spełnić. Mają pasję. Działają. Zmieniają swoje życie. Ruszają w podróż i wracają bogatsi, lepsi, szczęśliwsi. Kacper ruszył w świat prosto zza biurka korporacji, w drogę liczoną ludźmi, smakami i przygodami, nie kilometrami. „Bo największą pasją powinno być życie.” Ta książka jest jak wirus , którym każdy chciałby się zarazić. Anita Werner
Od rojącego się od niebezpieczeństw tropikalnego lasu, przez gang dzieci ulicy, strzelaniny i bomby w kolumbijskim mieście bezprawia, po gotowanie przysmaków dla księcia Kentu i miłość, jaką wreszcie znalazła w Anglii... Oto historia Mariny Chapman, która dziś mieszkaw Yorkshire, ma męża i jest matką dwóch dorosłych córek. Jej autobiografia Dziewczynka bez imienia zaraz po publikacji weszła w Wielkiej Brytanii na najważniejsze listy bestsellerów. Przez sześć tygodni pozostawała w Top 5 ,,Sunday Timesa"" i ,,The Telegraph"". Była numerem 1 Amazonu. ,,The Mail on Sunday"" publikował książkę w odcinkach.
Książka napisana przez kucharza Jakuba Kuronia (syna Macieja Kuronia) to zbiór anegdot i opowieści na temat członków jego rodziny i źródeł inspiracji kulinarnych Kuroniów. Autor pisze o przekazywanej z pokolenia na pokolenie tradycji kulinarnej, która ukształtowała pokolenia Kuroniów i Liszkiewiczów, a którą sam jako kucharz odnajduje w gotowaniu. Każdemu rozdziałowi towarzyszy dwanaście przepisów – sześć skojarzonych z bohaterem lub bohaterami danego rozdziału i sześć proponowanych przez Jakuba Kuronia alternatywnych wersji tych dań. Charakter potraw oddaje w dużym stopniu charakter samych postaci. Wszystko to sprawia, że nie jest to typowa książka kucharska.
Marginesy owych stronic - w tym wypadku konkretnych stronic zapisanych ręką Pessoi - Piotr Kaliński pokrywa linorytami, dając nam do zrozumienia, że pisać można także obrazem, a pojęcie notatki odnosi się nie tylko do słowa, ale też do form wizualnych. Przepisuje - podobnie jak kopiści - kawałki istniejącego tekstu i dodaje do nich coś w rodzaju iluminacji lub ilustracji. Ale z założenia powiela wyłącznie fragmenty, pojedyncze sentencje. Przypomina w tym nieco Borgesowskiego Pierre'a Menarda, który z niemal trzech (przepisanych słowo w słowo) rozdziałów Cervantesowskiego ,,Don Kichota"" tworzy ,,własną"" powieść. Jak powiada Borges, Menard wzbogacił sztukę lektury o niezwykle inspirującą technikę zamierzonego anachronizmu i błędnej atrybucji, dzięki którym dawne teksty możemy czytać tak, jakby były nam współczesne, przenosić je w nowe konteksty, ożywiać je i poddawać się ich przemożnemu wpływowi.
Listy, które Eric-Emmanuel Schmitt pisze do Mozarta, to właściwie quasi-autobiografia pisarza - zapis jego młodzieńczych fascynacji oraz intelektualnych i artystycznych wyborów. To opowieść o muzyce, miłości, rozczarowaniach, ale też chwilach olśnień, radości i sukcesach. Być może najbardziej osobista z książek Schmitta, który odsłania w niej nieco ze swojej prywatności i dzieli się z czytelnikami swoją ulubioną muzyką.
Do książki dołączona jest płyta z wybranymi przez autora fragmentami utworów Mozarta, fragmentami, które odegrały ważną rolę w życiu Schmitta.
Ta reporterska książka ma uzdrawiającą siłę starej baśni. Gretel, mama autora, utalentowanego filmowca Davida Sievekinga, wskutek alzheimera traci pamięć, a w końcu też swą bujną, niepowtarzalną osobowość. Razem z synem i resztą rodziny uczymy się widzieć jej chorobę nie jako przekleństwo czy degradację, lecz wielką przemianę. Jako jedną z tajemniczych przygód ciała i ducha. Paradoksalnie bowiem Gretel odarta z indywidualnych, „ziemskich” cech staje się kimś więcej – prototypem, figurą człowieka. Gdy już przestaje komunikować się ze światem, może przez nią przemówić życie w swej najczystszej, najgłębszej postaci. Co mówi ono ustami swego medium? Godzi się tylko na miłość i odpowiada na nią radością, zachwytem, przyjemnością. Bezwzględnie odrzuca wszelki przymus i działania motywowane poczuciem obowiązku czy winy. Zaskakuje pełnymi przewrotnej mądrości i humoru przebłyskami. Towarzyszenie tej nowej Gretel odmienia i uzdrawia – i jej bliskich, i nas, czytelników. Książce towarzyszy film o tym samym tytule, zwycięzca 10. PLANETE+ DOC FILM FESTIVAL.
Po bestsellerowym "Najbardziej lubił wtorki" – książce o codziennym życiu papieża Jana Pawła II, arcybiskup Mieczysław Mokrzycki opowiada Brygidzie Grysiak o tym, co działo się w papieskich apartamentach, kiedy nie było w nich gości, a przy stole zasiadali sami domownicy. Dwa ważne momenty w roku: Boże Narodzenie i Wielkanoc, były czasem, kiedy w Watykanie pojawiał się mały kawałek Polski – z jej świątecznymi zwyczajami, śpiewami, opowieściami. Ta książka to opowieść o tym, jak Jan Paweł II przygotowywał się do tych dni. Czy odwiedzał go św. Mikołaj? Jakie potrawy pojawiały się na świątecznym stole? Obok opowieści lekkich, anegdotycznych, pojawiają się też sprawy poważne. Świadkowie ostatniego Wielkiego Tygodnia Jana Pawła II w przejmujący sposób opowiadają o tym, co działo się w papieskich apartamentach w ostatnim tygodniu życia Papieża. Wstrząsające relacje o bólu, cierpieniu, ale przede wszystkim o wielkiej cierpliwości, z jaką Jan Paweł II podchodził do tego, co działo się w tym czasie wokół niego, w zupełnie nowym świetle pokazuje czas, który dla wszystkich wierzących był szczególny. Swoim życiem napisał najpiękniejszą encyklikę – mówi abp Mokrzycki. Żadna inna encyklika nie przyprowadziła do Boga tylu ludzi.
Wychodząc za mąż po trzech miesiącach znajomości, nie kalkulowałam, jak będzie wyglądało nasze życie, skąd weźmiemy pieniądze i gdzie zamieszkamy. Miłość i młodość skłaniały nas do ryzyka. Nigdy nie wyobrażałam sobie życia poza Sopotem. Mój mąż miał być nauczycielem, a ja od zawsze chciałam zajmować się historią. Szybko przekonałam się jednak, że życie lubi zaskakiwać. Wzięliśmy ślub na studiach i choć minęło tyle lat, nadal jesteśmy razem. Pamiętam, jak biegałam z brzuchem na manifestacje, stałam w kolejkach do pustych sklepów, robiłam dzieciom rosół na kości ze schabu, jak woziliśmy z Donkiem stoczniowcom arbuzy. Polityka zawsze była pasją mojego męża, a z pasją nie da się konkurować. Kiedy pojawił się Michał, potem Kasia, dwa największe szczęścia w moim życiu, a ja zorientowałam się, że całymi dniami siedzę w domu, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i żyć tak, jak chcę. Bez dopasowywania się, bez poświęcania, bez życia w cieniu. Zbudowałam sobie własny świat. Na Parkowej zaczęłam życie po raz drugi. Nauczyłam się walczyć o swoje małżeństwo, rodzinę i przyjaźnie. Życie z moim mężem często przypomina ostry rajd z przeszkodami, ale ja zachowuję w tym wszystkim własną przestrzeń. Teraz mam swój świat i - tak między nami - nie zamierzam z niego rezygnować.
W 1922 roku Agata Christie wyruszyła z mężem w podróż, której celem było zebranie materiałów do Wystawy Imperium Brytyjskiego. W ciągu dziesięciu miesięcy odwiedzili m.in. Afrykę Południową, Australię, Nową Zelandię, Hawaje i Kanadę. W trakcie wyprawy pisarka korespondowała z matką. Z tych nigdy wcześniej niepublikowanych listów wyłania się obraz świata sprzed niemal wieku. Dzięki niezwykłym fotografiom autorstwa samej Christie ożywają miejsca i ludzie, a pocztówki, wycinki prasowe i pamiątki zbierane podczas wojaży przenoszą czytelników w odległe zakątki. Książka - zredagowana i opatrzona wstępem przez wnuka Agaty Christie Mathew Pricharda - odkrywa zupełnie nowe, śmiałe oblicze Christie, a liczne odwołania do biografii królowej kryminału pomagają zrozumieć tło powieści, z których zasłynęła.
Słowa ze słuchawki długo jeszcze dudniły w uszach młodej sekretarki: ?Zabiłam go?. Mówiła księżniczka. Gdy przyjechała policja, ciało narzeczonego księżniczki Zofii Zyty wciąż leżało w sypialni. Księżniczka brała kąpiel. Zrozpaczona, doprowadzona na skraj załamania kobieta czy bezwzględna morderczyni? Broniła swojego honoru czy zabiła dla pieniędzy? Śledztwo i proces toczyły się w równym stopniu w salach sądowych i na łamach bulwarówek.
Inspektorowi Niedzielskiemu nie trzeba było wiele, by zorientować się, że w sprawie rzekomego porwania małej Zosi coś nie gra. Wiedział też, że to może być jego życiowa szansa. Na takich sprawach robi się policyjne kariery. Zainteresowanie mediów było gwarantowane. Ale czy morderczynią dziecka mogła być jego własna matka? I dlaczego miałaby zabić swoją dwunastoletnią córkę?
Morderczynie, oszustki, dzieciobójczynie, szantażystki, burdelmamy i przywódczynie gangów. Bezradne i doprowadzone do rozpaczy ofiary czy po prostu brutalne i złe zbrodniarki? Historie zebrane w tej książce opowiadają o kobietach, które nie chciały ulec losowi, nawet jeśli oznaczało to wejście na drogę przemocy i okrucieństwa.
Kamil Janicki, autor bestsellerowych "Pierwszych dam II Rzeczpospolitej", odsłania przed czytelnikami nieznane fakty. Choć życie elit było pełne przepychu i elegancji, to międzywojenna Polska miała i inne oblicze. Szczególnie kobieca droga do życiowego sukcesu i niezależności usłana była przeszkodami. Takiej książki o II Rzeczpospolitej jeszcze nie było!
Bardzo ciekawe listy autora do tłumacza i do kolegi po piórze – dywagacje na temat tłumaczonych utworów, niuansów znaczeniowych, interpretacji, będę znakomitym dopowiedzeniem lektury dzieł Lema.
Michael Kandel (ur. 1941) – doktor slawistyki, tłumacz literatury polskiej na j. angielski, pisarz science fiction. Najbardziej znany z tłumaczeń utworów Stanisława Lema. Tłumaczył też opowiadania Jacka Dukaja i Marka Huberata oraz Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego.
CHWAŁA, FORTUNA I ROZCZAROWANIA
Listy pisane przez Stanisława Lema do jego amerykańskiego tłumacza, Michaela Kandla w okresie od 13 stycznia 1972 do 15 stycznia 1987 stanowią zapewne najobszerniejszy blok korespondencji, jaki wyszedł spod pióra pisarza. Od początku 1972 roku do połowy 1980 pisywał do swego najwybitniejszego – jak podkreślał – tłumacza i może również interpretatora regularnie co kilka lub kilkanaście dni, omawiał strategie swego wchodzenia na amerykański rynek wydawniczy, narzekał na tamtejszych wydawców, krytyków i czytelników, przyzwyczajonych do najgorszego autoramentu produkcji szeregowych pisarzy science fiction, komentował wydarzenia polityczne, a przede wszystkim zaznajamiał swego korespondenta z najważniejszymi rysami swego pisarstwa, kreśląc przed nim jednocześnie coś w rodzaju generalnej strategii swej obecności w literaturze i kulturze, a także pośród odbiorców. W połowie roku 1980 wehikuł tej gorącej i nieustannie podtrzymywanej wymiany myśli wykoleił się niespodzianie, gdyż tłumacz Lema postanowił sam spróbować sił jako pisarz i przysłał mu kolejno kilka obszernych fragmentów swojej powieści The Sleeping Beauty. Kandel musiał się obawiać tej konfrontacji, bo ugiął się dopiero po kilku latach zwodzenia swego preceptora, któremu donosił, że pisze, ale wytrwale uchylał się przed jego namowami, aby mu pokazać wyniki tych prób. Kiedy wreszcie maszynopis trafił do Lema, ten dokonał nader krytycznego rozbioru powieści i choć zastrzegał się, że robi to dla dobra młodszego kolegi, stosunki ich najwyraźniej popsuły się i odtąd obaj drastycznie ograniczyli korespondencję, przez następne sześć i pół roku wymieniając ledwie kilka listów. Potem i ta wymiana aż do śmierci pisarza ustała.
Jerzy Jarzębski
Kiedy wysłał trzy utwory na Konkurs Młodych organizowany przez Związek Kompozytorów Polskich, zdobył wszystkie trzy nagrody. Jest jednym z najważniejszych kompozytorów XX wieku. Całe życie poświęcił muzyce, ale, jak twierdzi, jego największą miłością są... drzewa. Krzysztof Penderecki z okazji swoich 80. urodzin obdarowuje czytelników wyjątkowym prezentem: autobiografią, w której ukazuje się od bardziej prywatnej strony, dotychczas pozostającej w ukryciu. Oczywiście ci, którzy chcieliby prześledzić muzyczną drogę mistrza, również nie będą zawiedzeni, jednak ta książka to przede wszystkim Krzysztof Penderecki pośród rodziny, przyjaciół, w Lusławicach, wśród drzew i dźwięków. Jego babcia była Ormianką, a dziadek Niemcem. Ojciec i dziadek fascynowali się grecką literaturą i kulturą, dlatego Penderecki przyznaje się do wychowania w tradycji śródziemnomorskiej. Autor wspomina młodość: studia, przyjaźnie, pierwsze sukcesy, początek drogi do międzynarodowej sławy. Książka zawiera też odpowiedzi na wiele pytań, które odkryją, jaki jest Krzysztof Penderecki dla bliskich i przyjaciół, uczniów i kolegów, co myśli o swoim życiu i drodze, jaką przebył, komu zawdzięcza sukces, co najbardziej w życiu ceni, jak i kiedy wypoczywa, czy lubi spotkania z ludźmi, a kiedy potrzebuje samotności.
Książka uważana za jedno z najważniejszych i najmądrzejszych w ostatnich latach spojrzeń na kontestację z perspektywy brytyjskiej, uzyskująca bardzo wysokie noty w najpoważniejszych pismach literackich po obu stronach Atlantyku. To osobiste, ale zdystansowane, realistyczne, bezpruderyjne i refleksyjne, choć pozbawione taniej nostalgiczności wspomnienia Jenny Diski z najważniejszej dla kontrkultury dekady, którą spędziła w Londynie, obracając się w kręgu „Swinging London”. Wedle jej własnych słów, „żałowałam wtedy, że rozpadli się bitnicy, kupowałam ciuchy, chodziłam do kina, zrezygnowałam z wyścigu szczurów, ćpałam, czytałam, brałam udział w demonstracjach ulicznych, leżałam w wariatkowie, uprawiałam seks i uczyłam w szkole, wiodłam więc życie niemal typowe dla kogoś, kto dorastał w latach sześćdziesiątych”. Diski wiele pisze również o różnicach w stosunku do kontestacji pomiędzy Anglią i USA, o modzie, narkotykach, komunach i rewolucji seksualnej: „[…] Seks był dla nas równie naturalny jak sen, i chyba z tego powodu zostałam kilkakrotnie zgwałcona przez facetów, którzy pakowali mi się do łóżka i nie rozumieli, kiedy mówiłam nie.” Wiele miejsca poświęca też ówczesnemu systemowi kształcenia i niezwykle popularnej w latach sześćdziesiątych antypsychiatrii, gdyż poniekąd właśnie dzięki urzeczeniu nią została w końcu nauczycielką: „Szalony bohater zostawał nauczycielem, szamanem, guru, mówił wszystkimi językami świata”.
Diski niebanalnie i z humorem analizuje także w The Sixties socjologiczne oraz filozoficzne podobieństwa i różnice między dekadą lat sześćdziesiątych a latami osiemdziesiątymi i konserwatywną współczesnością, zajmując się w tym kontekście między innymi problemem tożsamości i miejscem „ja” w obu systemach. Ale największą zaletą wspomnień Diski jest chyba ich chłodna, trzeźwa ocena kontestacji – mniej tu sentymentalizmu niż w większości stereotypowych memuarów z tamtych czasów, a więcej rzeczowości; zapewne dlatego jej wnioski są zarówno kontrowersyjne, jak i wyważone. Zdaniem autorki wiele ideałów z tamtych lat utorowało w końcu drogę własnym politycznym antytezom, a nowy prawicowy radykalizm, który ogarnął Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone w latach osiemdziesiątych i wciąż ma się dobrze, nie tylko zresztą tam, wynika w prostej linii z błędów, popełnionych przez wyznawców kontrkultury, którym liberalizm mylił się często z libertarianizmem, a wolność z anarchią. Według autorki kontestacja przywiązywała większą wagę do złudzeń niż do autentycznej rewolucji – ale o The Sixties można powiedzieć, że to obraz kontrkultury „bez złudzeń”.
Choć książka Diski mówi poważnie o poważnych problemach społecznych i ideologicznych i jako taka niewątpliwie nadaje się na przykład jako tekst źródłowy do analiz akademickich czy publicystycznych, jest ona od początku do końca przede wszystkim dziełem dobrej pisarki, czyli dobrą, mięsistą i wartościową poznawczo literaturą – a miejscami, zwłaszcza tam, gdzie autorka mówi o sobie i drwi z własnej ówczesnej naiwności intelektualnej, bywa autentycznie i nieodparcie śmieszna.
Autoportret z Lisiczką` to labiryntowy dialog między Martą Fox a Martą Lisiczką, którego motywem przewodnim kreacja autorska. Zbliżanie się fikcji i rzeczywistości. Jest jak kolaż, składa się z różnych elementów ujętych w ramy subtelnej kompozycji. Każdy jest niezbędny, każdy na właściwym miejscu. Rozdział o Zofii Chądzyńskiej sąsiaduje z pisaniem o spotkaniach autorskich. Refleksje na temat poglądów Oriany Fallaci z rozmową z wnukiem. Opowiadanie z wierszem. Książka skłania do poszukiwań literackich. Do odkrycia na nowo fam, nadziei i kronopiów, labiryntu Borgesa i radości bycia Czytelnikiem.
Gdy był chłopcem po prostu lubił grać w piłkę. Dziś jest kapitanem reprezentacji Niemiec oraz Bayernu Monachium. Swoimi porywającymi występami Philipp Lahm doprowadził Niemcy na podium podczas mistrzostw świata w 2010 roku, a jego niezawodna i inteligentna gra sprawiła, że na stałe zapisał się w historii światowego futbolu. Piłkarz opowiada o tym, jak z chłopca biegającego po szkolnym boisku stał się wielką gwiazdą. Opisuje niezapomniane chwile niemieckiej piłki nożnej, a także pozwala zajrzeć za kulisy Bundesligi, Ligi Mistrzów oraz największych turniejów piłkarskich. Po raz pierwszy zdradza pikantne szczegóły dotyczące jego życia osobistego i mówi o wydarzeniach, na skutek których musiał zmienić mieszkanie. Wyjaśnia, dlaczego w Bayernie polegli Jürgen Klinsmann, Felix Magath oraz Louis van Gaal.Poza nieznanymi faktami i wątkami sensacyjnymi Drobna różnica to również rzetelna i uczciwa autobiografia, a także źródło odpowiedzi na wiele kluczowych pytań. Co tak naprawdę wydarzyło się w ostatnich latach w reprezentacji Niemiec i czemu mistrzostwa Europy w 2004 roku okazały się totalną klapą? Kto był prawdziwym liderem, kiedy kadrę prowadził Jürgen Klinsmann? Dlaczego piłkarze w trakcie spotkania z Anglią na mistrzostwach świata w 2010 roku musieli się śmiać?Dzięki tej książce fani uzyskają możliwość spojrzenia na futbol z zaskakującej perspektywy, a pozostali czytelnicy otrzymają kompleksowe wprowadzenie do najpopularniejszej dyscypliny świata.
Człowiek wyjątkowy. Heros. Niezwykła osoba. Kilian Jornet jest aktualnym mistrzem świata w skyrunningu, jednej z najtrudniejszych dyscyplin sportowych na świecie. Wszedł i zszedł z Kilimandżaro szybciej niż ktokolwiek inny. Wymazał wszystkie światowe rekordy w każdym z wyzwań, jakie sobie postawił: Ultra-Trail du Mont-Blanc, Transpirenaica, wyprawa dookoła jeziora Tahoe... Biec albo umrzeć to dziennik zwycięzcy, filozofia życia i doskonała lekcja dla każdego z nas.
O KSIĄŻCE:
Ta książka opowiada o dwóch latach życia w najważniejszej na świecie szkole biznesu, określanej przez jej adeptów jako „kuźnia kapitalizmu”. Dziennikarz Phillip Delves Broughton – narrator – postanawia porzucić dotychczasową karierę dziennikarza newsowego, poszerzyć swoje horyzonty i zyskać wiedzę o funkcjonowaniu biznesu. Przyjeżdża na studia MBA do Harvard Business School, gdzie codziennie od rana do nocy rozwiązuje skomplikowane case studies z zakresu finansów, rachunkowości, marketingu itd. Szybko spostrzega jednak, że to co jest na Harvardzie najważniejsze, niekoniecznie dzieje się w lekcyjnych salach. Brougton zanurza się głęboko w relacje z innymi studentami, żeby w pełni chłonąć atmosferę miejsca, z którego najlepiej na świecie widać kapitalizm. Co odkrywa?
AUTOR:
Philip Delves Broughton jest publicystą ekonomicznym i pisarzem. Publikuje m.in. w Financial Times, Wall Street Journal oraz Spectatorze. Przez 10 lat był dziennikarzem newsowym. Pracował między innymi jako nowojorski korespondent dziennika Daily Telegraph oraz szef biura tej gazety w Paryżu. W 2004 roku rzucił pracę i wyjechał na studia menedżerskie do Harvard Business School (wcześniej, w Wielkiej Brytanii ukończył studia w Oxfordzie). Obecnie większość czasu poświęca na pisanie książek. Oprócz „Szkoły Liderów” (tytuł oryg. „Ahead of the Curve”, 2009) napisał również bardzo dobrze oceniany poradnik o sprzedaży – „The art of the sale: Learning from the masters about business” (2012) oraz trzy powieści o bankowcach, w tym dwa thrillery: „Dead bankers” oraz „Ghosts” . Jest żonaty, ma dwóch synów i psa. Jego bieżące teksty można znaleźć na stronie: www.philipdelvesbroughton.com.
RECENZJA:
Najważniejsze, co oprócz wiedzy zostaje w człowieku po Harvard Business School, to szacunek dla poglądów innych i wiara we własne możliwości. Autor książki wielokrotnie zwraca uwagę, jak cenna jest możliwość studiowania z ludźmi pochodzącymi z różnych krajów i środowisk, reprezentującymi rozmaite zawody. Różnorodność Harvardu jest jego siłą – gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, to nie moglibyśmy się od siebie wzajemnie uczyć.
Andrzej Klesyk, Prezes Zarządu PZU SA, fragment przedmowy do wydania polskiego
Książka jest częścią serii BIZNES HORYZONTY
SERIA BIZNES HORYZONTY
Seria prezentująca światowej klasy biznesową literaturę faktu, która profesjonalnie, porywająco i ciekawie opisuje mechanizmy rządzące gospodarką.
PARTNER WYDANIA: PZU SA
PATRON MEDIALNY: WYBORCZA.BIZ
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?