Kiedy nasz najmłodszy syn obejrzał ,,Gwiezdne wojny"" dwunasty albo trzynasty raz z rzędu, spytałem go: Dlaczego oglądasz je tak często? A on mi na to: Z tego samego powodu, dla którego ty przez całe życie czytasz w kółko Stary Testament. Znalazł się w świecie nowego mitu.""Kultowa już ,,Potęga mitu"" jest zapisem rozmów Josepha Campbella z dziennikarzem Billem Moyersem, zainspirowanych przez Jacqueline Kennedy Onassis, ówczesną redaktorkę wydawnictwa Doubleday. Rancza, na którym spotykali się autorzy, użyczył im sam George Lucas.Joseph Campbell - wybitny antropolog i religioznawca - porównuje mity różnych kultur, w których poruszane są wielkie tematy ludzkości: życie, zdolność do ofiary, miłość, bohaterstwo, pragnienie wieczności... Jednocześnie podkreśla, że mitologia odgrywa w życiu współczesnego zachodniego człowieka niewielką rolę, co powoduje, że nie potrafi on żyć w zgodzie ze społeczeństwem, naturą i przede wszystkim z samym sobą.Campbell twierdzi, że mitologia Zachodu opiera się na światopoglądzie z pierwszego tysiąclecia przed naszą erą, który nie zgadza się ze współczesnym wyobrażeniem o wszechświecie. Dodaje też, że długo będziemy musieli czekać na nową mitologię, bo wszystko zmienia się zbyt szybko, żeby można było to zmitologizować. Campbell wierzy jednak, że nowa mitologia powstanie. Ale czy wspólna mitologia mieszkańców całej planety jest możliwa?
Przeciw Bogom"" to zapis niezwykłej przygody intelektualnej, która zaprowadziła ludzkość od przesądów i zabobonów, wróżek i jasnowidzów do skomplikowanych narzędzi zarządzania ryzykiem. To niezwykły esej, który pokazuje rolę ryzyka w ewolucji społeczeństw, bogata i fascynująca opowieść o greckich myślicielach, arabskich matematykach, żeglarzach, naukowcach, hazardzistach i filozofach, światowej sławy umysłach i pasjonatach - amatorach. Ryzyko jest dziś nieodłącznym elementem życia. Kiedy inwestorzy kupują akcje, chirurdzy operują, inżynierowie projektują mosty, przedsiębiorcy zakładają nowe firmy, astronauci penetrują Kosmos, a politycy kandydują w wyborach, codziennie podejmują ryzyko. ""Przeciw Bogom"" to historia prawdziwa i aktualna, którą czyta się jak dobrą powieść.
"Ketchum nie bierze jeńców. To najbardziej bezkompromisowy autor grozy jakiego czytałem.
Łukasz Orbitowski, autor ?Nadchodzi?
Być może, gdyby Jennifer i Tim wiedzieli, że kilka piw i dobry skręt nie wystarczą ich kumplowi, by w pełni cieszyć się latem, nigdy nie pojechaliby na kemping nad zbiornikiem Turnera. Ray Pye śmiertelnie poważnie traktuje wszystko, co robi. Nawet zabawę...
Cztery kule dla brunetki. Ramię, twarz, szyja, oko. Dwie dla rudej.
Nigdy nie został skazany.
Cztery lata później detektywa Schillinga nadal prześladują wspomnienia ofiar. I nie ma zamiaru spocząć, póki ich zabójca nadal żyje. Jennifer i Tim myślą, że najgorsze mają już za sobą. Nawet nie wiedzą, jak bardzo się mylą.
Ray Pay jest mistrzem ceremonii. Zabawa dopiero się zaczyna...
"Straceni" to najdojrzalsza powieść Jacka Ketchuma, igrająca z przyzwyczajeniami czytelnika. Kunszt amerykańskiego autora obnaża banalność zła, trywializację zbrodni dokonującą się w zbiorowej świadomości. Wstrząsająca analiza umysłu szaleńca eksploruje rejony niedostępne wcześniej literaturze. Brutalna, emocjonująca książka, która łapie odbiorcę za gardło, nie pozwalając wyzwolić się z żelaznego uchwytu prozy mistrza suspensu.
Wspaniałe widowisko napięcia i grozy. Najlepsza powieść Ketchuma, obok "Dziewczyny z sąsiedztwa".
Mariusz Juszczyk, Horror Online
Poznaj Włochy od najsmaczniejszej strony!
Udaj się w kulinarną podróż po Toskanii, a szlak podróży niech wyznaczają Ci kubki smakowe. Odkryj najlepsze włoskie restauracje w pachnącej bazylią i winem Toskanii. Oprócz kulinarnej podróży na deser zaserwujemy Ci ponad 100 przepisów, dzięki którym będziesz mogła urządzić toskańską fiestę w swojej własnej kuchni.
Wyrusz z Beth Elon w kulinarną przygodę przeplataną licznymi opowieściami, anegdotami oraz przepisami z jednego z czarujących i najpiękniejszych zakątków na Ziemi!
Czy powszechnie lubiani William, Kate i ich dziecko uratują monarchię? Czy tron po Elżbiecie II przejmie jej syn Karol, zwany złośliwie Karolem III Ostatnim, czy ukochany wnuczek królowej? Czy poddani nadal zechcą płacić 62 pensy rocznie za przyjemność oglądania tej jedynej w swoim rodzaju ""opery mydlanej""? Królowa Wiktoria i jej mąż Albert pasjonowali się... seksem. Siedmioro dzieci i służba mogli wpaść do pokoju w najmniej odpowiednim momencie. Stąd ich małżeńskie łoże połączył z drzwiami najnowszy gadżet ? elektryczny zamek automatyczny. Sekrety Wiktorii to drobiazg w porównaniu z tajemnicami jej syna, Edwarda VII. Przysparzał on swemu ojcu Albertowi, matce królowej i oczywiście żonie Aleksandrze niekończących się zgryzot. Często ulegał szaleństwu hazardu i podobno zdołał zaliczyć w swym życiu z półtora tysiąca kochanek (statystyki to niepewne i być może niepełne). Windsorowie śmiali się z prowincjonalnego, austriackiego akcentu Hitlera. Jak przystało na typowych londyńczyków, doskonale mówili po... niemiecku. ""Nie możesz być królem z takimi uszami!"", tłumaczył młodemu Karolowi jego kuzyn i mentor lord Louis Mountbatten. Słynny brytyjski fotograf Norman Parkinson przypinał mu je taśmą do szyi i dopiero wtedy rozpoczynał sesję. Elżbieta II nie wysłała Karola na operację, by zlikwidować ""płetwy Windsorów"". Ten kompleks zawsze towarzyszył Karolowi. Elżbieta bardzo ponoć lubi cyniczną formułę: ""Nieważne, czy członkowie rodziny królewskiej dopuszczają się grzechów, jedyny prawdziwy grzech to dać się złapać"". Tej umiejętności zabrakło wielu Windsorom.
Siedmioletnia Jenna stoi w otoczeniu dorosłych. Dwaj przedstawiciele kościoła scjentologicznego ubrani w błyszczące mundury, wręczają jej umowę. Za chwilę dziewczynka podpisze, podobnie jak inni mali członkowie, kontrakt z organizacją na miliard lat! Ofiaruje sekcie swoje życie.
Jenna Miscavige Hill jest bratanicą samego przywódcy scjentologów. Jako jego krewna znalazła się w centrum najważniejszych dla sekty wydarzeń i poznała jej wstydliwe tajemnice. Kiedy uświadomiła sobie, że jest ofiarą manipulacji, podjęła dramatyczną próbę wyzwolenia się spod wpływu religijnej organizacji.
Spisane po latach przejmujące wspomnienia dziewczyny odkrywają największe sekrety scjentologów.
Członkami kościoła scjentologicznego od lat pozostają wielkie gwiazdy Hollywood: Tom Cruise, Will Smith, John Travolta, Kirsty Alley i wiele innych. Dzięki ich wsparciu sekta wciąż zyskuje nowych wyznawców. Dlatego Jenna wypowiedziała scjentologom wojnę. Postanowiła opowiedzieć o koszmarze, który przeszła, by uchronić innych przed niebezpieczeństwem, jakie niesie z sobą iluzoryczne szczęście w pseudoreligijnej wspólnocie.
?Pojechane Podróże 2? ? to kontynuacja cyklu książkowego dokumentującego wydarzenia związane z Festiwalem Podróżników Trzy Żywioły. To świetne czytadło, które spodoba się każdemu, kto ceni sobie niebanalne, podróżnicze opowieści z dala od utartych szlaków.
Film w reżyserii Sofii Coppoli w kinach już od 21 czerwca!Za serią najbardziej cynicznych włamań we współczesnej historii Hollywoodu stoi grupa rozrywkowych nastolatków, określających się mianem Bling Ring. W ciągu zaledwie roku okradli największe sławy ,,młodego Holywoodu"" - Paris Hilton, Lindsay Lohan, Orlando Blooma i innych. Zniknęły głównie ubrania, biżuteria, torebki... o łącznej wartości ponad 3 milionów dolarów. Wyrachowane, zafascynowane życiem i wyglądem celebrytów nastolatki, korzystając z Facebooka, Google Maps i TMS śledziły każdy krok swoich przyszłych ofiar, planując zbrodnię doskonałą. Kiedy pierwsze doniesienia o włamaniach pojawiły się w mediach, świat zaczął zadawać sobie pytanie - jak to możliwe, że nasza obsesja na punkcie celebrytów i ich życia osiągnęła aż tak karykaturalne rozmiary?Bling Ring zaryzykowali wiele tylko dlatego, że każdy skradziony T-shirt czy zegarek sprawiał, że byli bliżej hollywoodzkiego snu. Motywowały ich nie tylko pieniądze, główną siłę napędową tych działań stanowiła potrzeba sławy, chociaż chwilowej. Za wszelką cenę.Nancy Jo Sales jest reporterką, która od ponad szesnastu lat zajmuje się badaniem zachowań nastolatków. Jest jedyną dziennikarką, której udało się dotrzeć do członków grupy i przeprowadzić z nimi wywiady, opublikowane później w ,,Vanity Fair"".
Jeśli znajdą się osoby, których nie przekona sugestywny sposób, w jaki Foer opisuje okropieństwa przemysłowej hodowli zwierząt i oskarża odpowiedzialnych za nią ludzi, to znaczy, że są nieczułe albo głuche na głos rozsądku. Albo i jedno, i drugie.
J.M. Coetzee
Dzięki tej książce zostałam wegańską aktywistką.
Natalie Portman
Najlepsi dziennikarze (Michael Pollan, Eric Schlosser) i aktywiści praw zwierząt (Peter Singer, Temple Grandin) – a także Jezus, Gandhi, Pitagoras, Arystoteles, John Locke i Immanuel Kant – zmagali się z pytaniem o to, czy zabijanie zwierząt na mięso jest etyczne. Dzięki tej niezwykle dociekliwej książce Foer dołącza do nich. […] Zjadanie zwierząt jednak nie nawołuje do przejścia na wegetarianizm. Ta książka to apel o świadomość i odpowiedzialność.
Susan Salter Reynolds, „Los Angeles Times”
Zjadanie zwierząt jest wyjątkowe, ponieważ wegetarianin Foer pozwala farmerom i aktywistom mówić we własnym imieniu. Do zjadaczy mięsa odnosi się z dużą empatią, a jego poczucie humoru słodzi gorzką rzeczywistość.
O, „The Ophra Magazine”
Zjadanie zwierząt to porządna dziennikarska robota z literackim nerwem.
Jessica Roy, „Salon”
Foer przekonuje, że ludzi określają ich wyrzeczenia. Wegetarianizm wymaga rezygnacji z przyjemności prawdziwych i niezastępowalnych niczym innym. Autor ma na tyle dużo odwagi, że nie wstydzi się wymagać tego poświęcenia od swoich czytelników.
Elizabeth Kolbert, „The New Yorker”
To, że za każdym razem, gdy jem befsztyk, zastanawiam się nad tym, czy nie jestem hipokrytą, to wielki sukces autora. W książce pisze: „Musimy odnaleźć miejsce na mięso w debacie publicznej, tak samo jak znaleźliśmy je na naszych talerzach”. Po lekturze tej książki, trudno się z nim nie zgodzić.
Geoff Nicholson, „San Francisco Chronicle”
Wybrany fragment książki
Przyjaciele i wrogowie
Psy i ryby nie mają ze sobą nic wspólnego. Psy mają coś wspólnego z kotami, z dziećmi, z policją. Śpią, jedzą i jeżdżą na wakacje razem z nami, wozimy je do lekarza, cieszymy się, kiedy są wesołe, i płaczemy po ich śmierci. Ryby kojarzą się bardziej z akwarium, z sosem tatarskim, z pałeczkami i w ogóle tak naprawdę nikogo nie obchodzą. Dzieli je od nas woda i cisza.
Psy i ryby nie mogą się bardziej różnić. „Ryba" to tak naprawdę 31 tysięcy gatunków, których nazwy nie funkcjonują w potocznym języku. „Pies" natomiast jest bardzo konkretny. Jeden gatunek, imiona własne. Należę do tych 95 procent właścicieli psów, którzy rozmawiają ze swoimi psami, właściwie może nawet do tych 87 procent, którzy wierzą, że psy rozmawiają z nimi22. Ciężko jednak wyobrazić sobie, jak ryby postrzegają świat, nie wspominając już o próbach wejścia w interakcję z nimi. Ryby reagują na zmiany ciśnienia wody i potrafią odnaleźć się w środowisku dzięki wydzielinom innych organizmów, rejestrują dźwięki dochodzące z odległości 25 kilometrów23. Psy są tu i teraz - wchodzą ubłoconymi łapami na dywan i chrapią pod stołem. Ryby żyją jakby w innym wymiarze
- milczące, obojętne, o martwych, nieruchomych oczach. Bóg stworzył je innego dnia niż resztę zwierząt i myśli się o nich jak o jednym z pierwszych przystanków na drodze ewolucji człowieka.
Kiedyś tuńczyk - którego wybrałem na przedstawiciela rybiego świata, jako że Amerykanie jedzą go najczęściej
- był poławiany głównie przez wędkarzy i rybaków prowadzących małe, rodzinne firmy. Złapany na haczyk wykrwawiał się na śmierć albo tonął (ryby toną, kiedy ich ruchy są krępowane), a następnie wciągano go na łódź. Duże ryby (np. miecznik, marlin] często nie umierają od razu, ale męczą się nawet przez kilka dni z haczykiem wbitym w podniebienie. Czasem potrzeba było kilku mężczyzn, by wydostać z wody największe okazy24. Używano (i wciąż się używa) do tego też specjalnych, przypominających bosak narzędzi nazywanych osękami wędkarskimi. Wbicie osęki w bok, ogon lub nawet oko ryby to krwawa, ale skuteczna metoda na wciągnięcie jej na pokład. Podobno grzbiet to optymalne miejsce do wbicia osęki. Chociaż według poradnika opublikowanego przez Komitet ds. Rybołówstwa ONZ najlepiej celować w głowę25.
Dawniej rybacy po zlokalizowaniu ławicy tuńczyków łapali za wędki, żyłki i osęki26. Dziś tuńczyków nie łowi się już w ten sposób. Stosuje się nowoczesne metody: połów za pomocą sznurów haczykowych i okrężnic. Kiedy zacząłem dociekać, co się dzieje z rybami, zanim trafią na nasze talerze, moją uwagę zwróciły szczególnie te dwie techniki połowu tuńczyków. Opiszę je dokładniej w dalszej części książki. Najpierw napiszę o czymś innym.
W internecie jest pełno krótkich filmików z połowów. Jacyś kolesie wyciągają z wody nieszczęsnego marlina albo makrelę i są z siebie zadowoleni, zupełnie jakby właśnie uratowali czyjeś życie czy coś podobnego. W tle leci kiepski rockowy kawałek. Zamiast kolesiów zdarzają się też odziane w skąpe bikini dziewczyny albo dzieci podbierające ryby osękami. Pomijałem cały ten dziwaczny rytu-alizm i przewijałem każdy z filmików, próbując uchwycić moment, w którym narzędzie zostało już rzucone, ale nie wbiło się jeszcze w stworzenie...
To oczywiste, że żaden z czytelników tej książki nie zniósłby widoku psa z hakiem wbitym w pysk. Czy ryby nie zasługują na nasze moralne względy, czy może też uprzywilejowana pozycja psów wynika z naszej bezmyślności? Czy długą i bolesną agonię stworzenia uznaje się za okrucieństwo zależnie od gatunku, do jakiego to stworzenie należy?
Czy zażyłość łącząca nas ze zwierzętami domowymi powinna kierować naszym myśleniem o jedzeniu zwierząt w ogóle? Jak bardzo odległe od naszej codzienności są ryby (lub krowy, świnie, kurczaki)? Czy ten dystans jest przepaścią, szczeliną i czy w ogóle ma on tutaj jakieś znaczenie? A gdyby któregoś dnia silniejsze i bardziej od nas inteligentne formy życia nadały nam taki status, jaki my nadajemy rybom, jak byśmy im wytłumaczyli, że zjadanie nas jest niewłaściwe?
Życie miliardów zwierząt i dobrostan skomplikowanych ekosystemów zależy od odpowiedzi na te pytania. Takie ogólne rozważania mogą wydawać się odległe. Najbardziej martwi nas przecież to, co nas bezpośrednio dotyczy, o całej reszcie z łatwością zapominamy. Mamy też skłonność do sugerowania się tym, co robią inni, szczególnie jeśli chodzi o jedzenie. Etyczny aspekt jedzenia jest tak złożony, bo nasze wybory zależą nie tylko od kubków smakowych, ale też od gustu, od indywidualnych przekonań i uwarunkowań społecznych. Zorientowana na definiowanie siebie poprzez wybory kultura zachodnia stwarza stosunkowo dobre warunki dla jednostek, które wybrały niestandardową dietę. Paradoksalnie jednak to ci wyluzowani wszystkożercy, którzy twierdzą: „wszystko mi jedno, jem wszystko", mogą zostać uznani za bardziej wrażliwych społecznie niż ci starający się jeść tak, by społeczeństwu nie szkodzić. Wśród wielu czynników warunkujących nasze wybory żywieniowe rozum (ani świadomość) nie gra wielkiej roli.
Z jakiegoś powodu doszło do polaryzacji poglądów na temat jedzenia zwierząt. Albo nie jesz ich wcale, albo się nad tym nie zastanawiasz. Albo jesteś aktywistą, albo gardzisz aktywistami. Przyjmowanie takich skrajnych postaw (lub silna niechęć do zajmowania stanowiska] wskazuje na to, że sprawa jest jednak poważna. To, czy i jak jemy zwierzęta, porusza w nas jakieś delikatne struny. Sprawa mięsa należy do naszej przeszłości i teraźniejszości, pojawia się w Księdze Rodzaju i w ustawach związanych z prawem rolnym. Ma swoje miejsce w rozważaniach filozoficznych i w przynoszącym ponad 140 miliardów dolarów przemyśle, którego działalność zajmuje jedną trzecią powierzchni Ziemi28, kształtuje ekosystemy oceaniczne29 i przyczynia się do zmiany klimatu. Wciąż jednak skupiamy się na skrajnościach zamiast skoncentrować się na realiach. Moja babcia powiedziała, że nie zjadłaby wieprzowiny nawet w obliczu głodowej śmierci. Kontekst jej opowieści faktycznie był ekstremalny. Dziś jednak większość ludzi stosuje model „wszystko albo nic" w odniesieniu do codziennych wyborów żywieniowych. Ale tego sposobu myślenia nie zaakceptowalibyśmy w rozważaniach etycznych o innych sferach życia. (Wyobraźcie sobie wybór pomiędzy mówieniem zawsze całej prawdy a ciągłym kłamaniem). Prawie za każdym razem, gdy wspominałem, że jestem wegetarianinem, w odpowiedzi słyszałem, że jestem niekonsekwentny. (Właściwie mój wegetarianizm emocjonował innych bardziej niż mnie samego).
Potrzebujemy lepszego języka do mówienia o jedzeniu zwierząt. Musimy odnaleźć miejsce na mięso w debacie publicznej, tak samo jak znaleźliśmy je na naszych talerzach. Nie chodzi tu o jakieś zbiorowe porozumienie. Niezależnie od siły naszych przeczuć odnośnie do tego, co jest dobre dla nas samych, lub nawet tego, co jest dobre dla wszystkich, zakładamy, że nasze stanowisko koliduje z innymi. Jak sobie z tym poradzić? Unikać konfrontacji czy sformułować jej zasady na nowo?
"Tam, gdzie byłam" to - jak stwierdza sama Autorka - "przewodnik po życiu osobistym i związanym z nim tak nierozłącznie życiem zawodowym". Czyli Elżbieta Dzikowska zabiera nas w podróż. Nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. Najpierw prowadzi nas do miejsc, w których spędziła dzieciństwo, zapoznaje ze swoją rodziną. Dzieli się z nami bolesnymi przeżyciami z czasów wojny. Opowiada o swojej młodzieńczej „działalności konspiracyjnej” i o tym, jak znalazła się na sinologii zamiast na wymarzonej historii sztuki. I o tym, jak to się stało, że specjalistka od Chin przez wiele, wiele lat prowadziła w podróżniczym piśmie „Kontynenty” dział Ameryki Łacińskiej… I jeszcze o tym, jak poznała Tony’ego Halika, który później został jej mężem.
A potem zabiera nas po prostu na kolejne wyprawy do odległych krajów.
"Mnie zawsze interesowało, a także i dzisiaj interesuje przede wszystkim poznanie" - wyjaśnia. Poznanie nie tylko ciekawych miejsc, ale i ludzi. Jeździć po świecie z prezydentem Meksyku? A dlaczego nie?! Poszukiwać na Haiti w towarzystwie polskiego konsula potomków walczących tam w czasach napoleońskich Polaków? Świetny pomysł. Odwiedzić meksykańskiego czy kubańskiego malarza w jego pracowni? Jasne! A potem dzielić się wrażeniami i przeżyciami z innymi: z czytelnikami, słuchaczami i widzami. Więc Autorka podróżowała. Sama i z Tonym Halikiem. Jako dziennikarka „Kontynentów” i jako nieformalny operator filmowy swojego męża. Przywozili z tych wypraw materiały, które potem prezentowali widzom w programach z cyklu "Pieprz i wanilia".
Któż ze starszego pokolenia nie pamięta, jak raz w tygodniu zasiadało się przed telewizorem i chłonęło opowieści tej niezwykłej pary podróżników o nieznanym, niedostępnym świecie. O Indianach w amazońskiej dżungli, o procesjach Wielkiego Tygodnia w Meksyku, o uzdrawianiu za pomocą żywego węża, o produkcji cygar na Kubie, o czarownikach i znachorach, o wanilii i grzybach halucynogennych… Zawsze towarzyszył im film. Teraz tamte opowieści wracają. Na kartach tej książki. Tyle że ilustrowane już nie filmami, a zdjęciami.
A więc wspomnienia, sentymenty, ale również trochę aktualnych informacji dla tych, którzy zechcą obejrzeć opisywane miejsca na własne oczy. I jeszcze jedno: to dopiero początek tej wspólnej podróży. Ten tom jest bowiem poświęcony tylko Meksykowi, Ameryce Środkowej i częściowo Karaibom. W inne rejony świata wyruszymy dzięki następnym książkom z cyklu "Tam, gdzie byłam".
Steffen Möller, były gastarbeiter i rolnik w serialu M jak Miłość, powraca po latach do Niemiec, gdzie robi błyskotliwą karierę jako konsultant emigracyjny. Podczas kilkuset występów kabaretowych wskazuje swoim rodakom, jak dotrzeć cało do Polski i odnaleźć się wśród tubylców. Pociąg do Polski, absolutny bestseller w Niemczech, to humorystyczny zapis podróży EuroCity z Berlina do Warszawy. Po drodze nasz doradca wylicza niebezpieczeństwa, które czyhają w Polsce na zagranicznych turystów, przygotowuje na szoki kulturowe w postaci notorycznego zdrabniania imion czy osobliwego negative thinking, roztrząsa konflikty polsko-niemieckich małżeństw. Dlaczego Niemiec zgłasza każdą usterkę, podczas gdy Polak mija ją obojętnie Czy to prawda, że Niemcy nie piją bawarki Co jest polskim sportem narodowym: piłka nożna czy grzybobranie Podczas sześciogodzinnej podróży czytelnik odkrywa (na nowo) polskie krajobrazy, słucha zapowiedzi osobliwego konduktora PKP i próbuje zdobyć serce tajemniczej blondynki, która wsiadła do pociągu w Poznaniu
Japonia to raj dla smakoszy. Japończycy zadają sobie nadzwyczaj dużo trudu i ponoszą spore koszty, by jeść najlepszą i absolutnie najdziwaczniejszą żywność, jaką tylko można sobie wyobrazić. Ich unikatowa kuchnia, niestroniąca od takich dań, jak choćby pączki z nadzieniem z ośmiornicy, wielorybie lody czy sashimi z kurczaka, jest niedoceniana w Europie, gdzie jedynym jej symbolem pozostaje sushi.
Michael Booth postanawia więc wyruszyć na podbój Kraju Kwitnących Wiśni, by sprawdzić, gdzie bije kulinarny puls współczesnej Japonii, poznać przepisy, w jakie wtajemniczono nielicznych mieszkańców Zachodu, i dzięki temu odsłonić oblicze tego fascynującego kraju.
W towarzystwie niesfornych dzieci i wyrozumiałej żony podróżuje ? korzystając m.in. z superszybkiego pociągu pocisku Shinkansen ? od wysuniętej najdalej na północ, ogromnej wyspy Hokkaido przez tętniące życiem metropolie, jak Tokio i Osaka, po leżącą na uboczu, różniącą się od reszty kraju Okinawę. Po drodze dowiaduje się, skąd biorą siłę zawodnicy sumo, odkrywa sekret nadzwyczajnej długowieczności Japończyków, robi masaż najdroższym krowom świata i poi je piwem, zdradza, jak polubić surową rybę i jak powinno smakować perfekcyjne sushi, a ponadto je obiad w najlepszej restauracji w kraju w towarzystwie mistrza tamtejszej kuchni i przekonuje się, jakie korzyści może przynieść tradycyjna japońska dieta.
Z rzeczy mniej przyjemnych ? niszczy ogrody Kioto, jest świadkiem masowej rzezi fugu, ma uraz po spotkaniu z gigantycznymi krabami, lekkomyślnie podejmuje się pokazu gotowania dla pań z socjety Kioto, który okazuje się katastrofą, a najsłynniejszym gwiazdom japońskiej telewizji zadaje nieopacznie pytanie: ?Kim wy jesteście??.
Co Japończycy wiedzą o jedzeniu? Okazuje się, że być może więcej niż ktokolwiek na świecie?
Michael Booth ? dziennikarz i autor książek podróżniczo-kulinarnych, m.in. Jedz, módl się, jedz (PWN, 2012). Regularnie pisuje do licznych brytyjskich i zagranicznych czasopism, takich jak: ?Independent on Sunday?, ?Condé Nast Traveller?, ?Monocle? czy ?Time Out?. Sushi i cała reszta otrzymała Nagrodę im. Kate Whiteman od brytyjskiego Związku Pisarzy Kulinarnych (Guild of Food Writers) dla najlepszej publikacji o jedzeniu i podróżach w 2010 r.
W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania autor, wieloletni korespondent National Public Radio w Stanach Zjednoczonych, odwiedza kraje zaliczane do 10 najszczęśliwszych miejsc świata: Holandię, Katar, Mołdawię, Tajlandię, Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Indie, Bhutan, Szwajcarię i Islandię. W trakcie swojej światowej wyprawy w poszukiwaniu szczęścia Weiner czerpie z mądrości filozofów, pisarzy oraz innych podróżników - ich odkrycia i przenikliwość służą mu jako mapa drogowa na trasie. Reportaże z jego pobytu w poszczególnych krajach są napisane z niezwykłym poczuciem humoru, a ironia i łagodna zgryźliwość dominujące w opowieściach Weinera sprzyjają celnym obserwacjom i trafnym charakterystykom. Wyobraź sobie Don Kichota z czarnym poczuciem humoru i apetytem na haszysz, a zaczniesz rozumieć Erica Weinera, współczesnego rycerza, na tej szalonej, smutnej, mądrej i inteligentnej wyprawie przez cztery kontynenty. Nie zepsuję nikomu zabawy, zdradzając, czy odniesie sukces, ale powiem tylko, że szczęściem jest możliwość czytania tak zabawnej książki jak ta. Tony Horwitz, autor książki Błękitne przestrzenie. Wyprawa śladami kapitana Cooka Bieguny to książki o podróżach i poznawaniu świata. Relacje z wypraw do najbardziej niebezpiecznych i zapomnianych terytoriów na kuli ziemskiej i fascynujące historie z miejsc pozornie dobrze znanych. Opowieści o ludziach i ich losach, zaskakujące przemyślenia na tematy kulturowe i obyczajowe, a także poruszające przygody. Bieguny to próba spojrzenia na świat oczyma wytrawnych podróżników, dziennikarzy i korespondentów. Poważnie i humorystycznie. Na tle historycznym i z przymrużeniem oka.
W grudniu 2009 roku Karen Duve pod wpływem impulsu oraz dydaktycznych pogadanek nowej współlokatorki podjęła przedwczesne postanowienie noworoczne. Zdecydowała się przeprowadzić na sobie wyjątkowy eksperyment dietetyczno-etyczny. Przez dziesięć miesięcy miała zamiar sprawdzić, jak na organizm, środowisko i gospodarkę wpływają radykalne zmiany żywieniowe. Czy to prawda, że mięso truje? Może człowiek nie powinien pić mleka? Czemu kurczak w supermarkecie kosztuje jedno euro, a warzywa są jak z obrazka? Na pierwszy ogień idzie dieta ekologiczna, potem wegetariańska, wegańska, a w końcu frutariańska. Karen Duve musi nauczyć się uważnie czytać etykiety, bierze udział w akcji uwalniania kur z przemysłowej fermy i czyta tony specjalistycznej literatury. Ktoś mógłby pomyśleć, że w ten sposób łatwo popaść w neoficki zapał i szybko zmienić się w „zielonego fanatyka”, ale Duve opisuje swoją przygodę z humorem i dystansem. Jeść przyzwoicie to książka o ideologii, która kryje się za jedzeniem, ale przede wszystkim o tym, że warto się zmieniać, dbać o środowisko i myśleć krytycznie.
Zaglądam do knajp, księgarń, sklepów, na bazary, do świątyń i siadam na wszystkich ławkach. [...] Jestem potwornie ciekawy, każde nowe miejsce wzbudza we mnie niepowstrzymaną chęć przemierzania go ? wydaje mi się, że w ten sposób poczuję choć przez moment ducha, to coś, o czym Rzymianie mówili, że jest małym geniuszem niewidzialnym, unoszącym się czasem w powietrzu i mającym niezbadany związek z miejscem i umarłymi, którzy tam zostali pochowani.
Życie jest w Tomi, tylko w Tomi, w szarym Tomi, nigdzie indziej. Cała reszta to choroby, majaczenia, iluzje, ułudy, bakcyle dziwnych rojeń umysłu, gorączka egzotyczna, wirus, który wyfrunął nagle z otwartych stron zakurzonej książki, przeniósł się na ubraniu z dalekich krajów. [...] Tomi jest za oknem, szare i spowite w mgły. Mgły rodzą się na okolicznych polach, z ciepłej jeszcze ziemi, której dotyka chłód. Miłość między nami jest niemożliwa, wszystko pozostałe tak.
Stolicą świata jest Tomi.
Tomasz Różycki
Casey Watson jak Cathy Glass opowiada najtragiczniejsze historie dzieciństwa swoich podopiecznych
Bestseller przez wiele tygodni w Wielkiej Brytanii
Porażająca i szokująca historia rodzeństwa pozbawionego przez znęcających się nad nimi rodziców dzieciństwa? i człowieczeństwa
Dziewięcioletni Ashton i sześcioletnia Olivia są potwornie brudni, zawszeni i przerażeni. Nie potrafią jeść nożem i widelcem, myć się, ubierać, korzystać z toalety. Swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają tam, gdzie akurat się znajdują. Nie wiedzą, co jest dobre, a co złe. Zachowują się nie jak dzieci, lecz jak dzikie zwierzątka. A ich ciała są usiane ranami i bliznami...
Lecz jeszcze bardziej przeraźliwe są spustoszenia, jakie poczyniono w ich psychice.
Od chwili, kiedy odebrane rodzicom rodzeństwo przekracza próg domu Watsonów, Casey wie, że czeka ją niezwykle trudne zadanie. Nie przeczuwa jednak, jak straszną prawdę pozna wkrótce. I jak okrutną krzywdę kryje przeszłość tych dwojga dzieci w ich rodzinnym domu?
Druga, po „Głosach spoza chóru”, część rozmów odsłaniających kulisy pontyfikatu Jana Pawła II
Nowe, szokujące szczegóły trzech spraw, którymi żył świat. Zaskakujące informacje dotyczące zamachu na papieża Polaka, prania mafijnych pieniędzy w bankach Watykanu, zabójstwa Roberta Calviego i zniknięcia córki funkcjonariusza Prefektury Domu Papieskiego, Emanueli Orlandi.
Rozmówcy Agnieszki Zakrzewicz przerywają zmowę milczenia i ujawniają szczegóły śledztw i politykę finansową Watykanu. Czy naszą wolność zawdzięczamy włoskiej mafii? Czy papież odnowił oblicze tej ziemi finansując „Solidarność” z pieniędzy Cosa Nostry?
Victoria wraz z mężem, Joe, przyjmują posady nauczycieli w prywatnej szkole angielskiej w Bahrajnie. Pełni obwa, ale też spragnieni poznania nowej kultury, opuszczają spokojne El Hoyo w Andaluzji i udaja się na roczny kontrakt na Bliski Wschód. Co zastaną na miejscu?
W Bahrajnie czeka na nich ich urocza szkoła z piekła rodem. Uczniowie są podwożeni przez szoferów w ferrari i mercedesach, a grono nauczycielskie to zbieranina wszelkiego rodzaju ekscentryków, rewelacyjnie sportretowanych przez autorkę. Niektórzy z nich jak mocno stuknięty nauczyciel Teorii Wiedzy, Brent, lowelasowaty matematyk, Barry czy Tercet Pulchnych Gracji na długo pozostaną w naszej pamięci.
A gdyby i tego było mało, Victoria i Joe szybko znajdą się w oku cyklonu. Bo kto by się spodziewał, że wyjeżdżając do spokojnego, bogatego Bahrajnu, znajdą się w samym środku Arabskiej Wiosny Ludów, która ogarnie świat arabski.
W tej książce znajdziemy wszystko, co lubimy: wyraziste charaktery, wartką akcję, doskonały opis świata arabskiego, genialne poczucie humoru autorki i wreszcie – smakowitą kuchnię Bliskiego Wschodu.
Ludzie tracą przeciętnie czterdzieści dni w roku, ponieważ o czymś zapominają. To samo dotyczyło kiedyś Joshuy Foera. Jednak po roku ćwiczenia pamięci udało mu się wziąć udział w mistrzostwach USA w zapamiętywaniu. Co ważniejsze, odkrył on prosta prawdę, której zwykle nie pamiętamy - jesteśmy sumą naszych wspomnień.
Bronisław Wildstein - pisarz, dziennikarz, publicysta Do Rzeczy. Redaktor naczelny Telewizji Republika.Ukończył polonistykę na UJ w Krakowie. W latach siedemdziesiątych działał w opozycji antykomunistycznej. Współtwórca i autor prasy podziemnej. Współzałożyciel Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie (1977). W 1980 r. uczestniczył w zakładaniu Solidarności i NZS-u w Krakowie. Stan wojenny zastał go na Zachodzie. Był współzałożycielem i (w latach 1982-87) red. nacz. wydawanego w Paryżu miesięcznika Kontakt. Publikował w prasie emigracyjnej, był paryskim korespondentem RWE w latach 1987-90. Z początkiem roku 90 wrócił do Polski, gdzie pełnił funkcje m.in.: dyr. Radia Kraków, sek. red. Życia Warszawy, zastępcy red. nacz. Życia, prezesa TVP publicysty Rzeczpospolitej i tygodnika Wprost oraz wielu innych periodyków. Prowadził audycje w radio i telewizji. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał m.in. nagrodę dziennikarską Dariusza Fikusa. Żyjemy w świecie przebierańców i odwróconych pojęć. To, co deklarowane jest oficjalnie jako oczywistość, oczywiste wcale nie jest. Dominująca ideologia występuje w szatkach wolności, pluralizmu i dialogu, a stanowi zaprzeczenie tych idei narzuca nam dyktat politycznej poprawności, cenzuruje język i odbiera możliwość wyboru.Zgodnie z nią odwróceniu ulec mają zasadnicze postawy cywilizacyjne. Seks ma stać się rzeczą publiczną, a religia prywatną.Idea demokracji doprowadzona została do absurdu i funkcjonuje jako fetysz, czego przejawem jest próba przeniesienia jej zasad do rodziny, szkoły czy kultury. Jednocześnie we właściwej dla niej sferze politycznej coraz bardziej przekształca się w formalny rytuał, który skrywa zupełnie niedemokratyczne praktyki.I o tym opowiadam w swojej książce. Przyglądam się w niej praktyce III RP, w której kondensują się te zjawiska. Większość tekstów zebranych w tym tomie opublikowałem już wcześniej, ale zebrane budują nowy kontekst i stanowią integralną całość.Zapraszam do przygody intelektualnej nie tylko tych, którzy się ze mną zgadzają, proponuję tak rzadką dziś debatę również inaczej myślącym. Sądzę, że moja książka jest do niej dobrym punktem wyjścia.Bronisław Wildstein
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?