Od zarania dziejów przekazywano w opowieściach z pokolenia na pokolenie historie różnych plemion, poszczególnych gromad, a zwłaszcza konkretnych bohaterów-herosów i zdarzeń uznawanych za nadnaturalne wraz z istotami obdarzonymi niezwykłymi mocami, dzięki którym mogły wpływać na losy świata i ludzi. Te ustne opowieści, w których prawdziwe wydarzenia mieszały się z legendami lub baśniami, w dawnej Japonii przybrały fizyczną postać na początku VIII wieku n.e. w formie Kojiki, czyli Księgi dawnych wydarzeń. Dzieło to do dziś uchodzi za najstarszy zabytek literatury i języka starojapońskiego, a badaczom znane jest również z licznych trudności ortograficzno-lekcyjnych oraz interpretacyjnych. Blisko czterdzieści lat od ukazania się (w PIW-ie, w serii Bibliotheca Mundi) pierwszego i jedynego polskiego przekładu dokonanego przez prof. Wiesława Kotańskiego, oddajemy w ręce czytelników wznowienie w zupełnie nowej postaci. Celem tej reedycji jest przeprofilowanie ściśle akademickiego charakteru pierwszego wydania do postaci bardziej przystępnej, która ułatwi współczesnemu odbiorcy, bez ściśle japonistycznego przygotowania, płynną i owocną lekturę pięknego zabytku coraz popularniejszej w Polsce literatury japońskiej.
Z Wprowadzenia autora:Pobieżne przyjrzenie się życiu wszystkich narodów wykaże nam gwałtowny wzrost potęgi tłumów. Fakt ten, dobry czy zły, musimy uznać. Wszelkie przeciwko niemu kierowane oskarżenia są pustymi frazesemi. Być może, wystąpienie na widownię tłumów będzie jedną z ostatnich faz cywilizacji Zachodu, zapowiedzią powrotu do pierwotnej anarchii, która poprzedza każde kiełkowanie nowych form społecznych. Ale czy istnieją środki, by temu zapobiec? Nie od dziś tłum przyjął na siebie rolę jawnego burzyciela przestarzałych cywilizacji. Historia uczy nas, że zawsze wtedy, kiedy siły moralne, na których opiera się dane społeczeństwo, traciły swą życiodajną moc, tłumy nieświadome i brutalne, słusznie nazwane barbarzyńcami, przyśpieszały dogorywanie wyczerpanej cywilizacji. Faktem jest, że cywilizację tworzyły i rozwijały w minionych okresach dziejów zawsze tylko drobne grupy arystokracji intelektualnej, nigdy zaś tłumy. Moc tłumów jest tylko niszcząca. Ich rządy były zawsze okresem rozstroju. Istnienie cywilizacji domaga się określonych, stałych praw, dyscypliny, zastąpienia instynktów rozumem, myślenia o przyszłości, pewnego stopnia kultury, czyli takich właśnie warunków, na jakie tłum zdany na siebie nigdy się nie zdobędzie. Swą bowiem potęgą wyłącznie niszczycielską działa on jak bakterie przyspieszające rozkład osłabionych organizmów lub trupów. Tłumy są zawsze tą siłą, która rozsypuje zmurszałą budowlę cywilizacji. Wtedy spełniają swą rolę, a siła polegająca na ilości jest wówczas ideą przewodnią historii. Czyż nasza cywilizacja nie potrafi ujść podobnego losu? Można się tego lękać, ale nie wiemy tego jeszcze. Tak czy inaczej, musimy przygotować się na rządy tłumów, skoro bez najmniejszego zastanawiania się usuwano wszystkie przeszkody, które mogły nie dopuścić do władzy tłumu.
Związek wolności z odpowiedzialnością był i jest przedmiotem wyczerpujących analiz etyków i filozofów prawa. Rzadziej bierze się pod uwagę podstawowy – jak mi się wydaje – związek denotacji słowa „wolność” z denotacjami słowa „prawda”. Związek ten przybiera różną postać w zależności od tego: po pierwsze, o jaki sens słowa „prawda” chodzi, po drugie, jaka jest natura owej relacji. O jednym powiązaniu, na które zwrócili uwagę stoicy była już mowa. Podstawową wolnością człowieka w myśl tej koncepcji jest wolność od fałszu w znaczeniu błędu, a zatem możność trafnego rozpoznawania i akceptowania prawdy w znaczeniu prawdziwego o rzeczy sądu. W tym rozumieniu wolność jest warunkiem poznania. Poznanie zaś odsłaniające rzeczywisty stan rzeczy czyli prawdę w znaczeniu ontologicznym jest dobrem istoty rozumnej a w konsekwencji wolność jako warunek nabiera wartości instrumentalnej środka osiągania naczelnej wartości, jaką jest prawda. Ale wolności ludzkiej towarzyszyć też może fałsz jako świadome naruszanie wartości prawdy, fałsz w sensie kłamstwa narzucanego człowiekowi przez innych, w szczególności przez wroga, przez nieodpowiedzialną władzę, przez propagandę polityczną itp. Wolność od fałszu w tym rozumieniu i równoczesna możność demaskowania go i głoszenia prawdy jest podstawą moralności społecznej.
Nie ma społecznej moralności bez prawdy w sensie negacji kłamstwa obliczonego na ujarzmienie ludzi przez uniemożliwienie im wydawania prawdziwych sądów o sytuacji ich społecznego bytu. Zakłamanie życia społecznego wyrażające się między innymi w używaniu słów bez pokrycia lub w dowolnym zmienianiu ich znaczeń celem wprowadzenia w błąd, a tym samym ogłupianiu ludzi, narusza podstawową wolność człowieka jako istoty rozumnej.
(Izydora Dąmbska, Gdy myślę o słowie „wolność” – fragment)
Książka Marii Krzysztofa Byrskiego – wybitnego znawcy Indii, byłego ambasadora RP w tym kraju, wieloletniego wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu im. Jawaharlala Nehru w Delhi – przedstawia tłumaczenie i autorską interpretację wybranych hymnów Rygwedy, najstarszego zabytku hinduizmu. Wskazuje na nieoczywiste zbieżności między myślą hinduistyczną a chrześcijańską i odświeżający potencjał, jaki dla chrześcijaństwa może mieć zawarta w Rygwedzie koncepcja stwórczej ofiary.
Śruti, or the Ancient Indian Heard Word On the Deeds of the Creative Reason
The book, penned by Maria Krzysztof Byrski – an eminent authority on India, Poland’s former Ambassador to the country, and a long-standing lecturer at the University of Warsaw and Jawaharlal Nehru University in Delhi – offers a Polish translation and original exegesis of chosen hymns of the Rigveda, the oldest text of the Hinduist tradition. The author points out non-obvious affinities between the Hinduist and Christian thoughts and a refreshing potential availed to Christianity by the Rigvedic notion of creative sacrifice.
Przyjęcie tego straszliwego ograniczenia – mieć Świętego jakby na wyciągnięcie ręki, lecz jednocześnie musieć zachować dystans – wymaga wiary-zaufania, na którą Ewa się nie zdobyła. Lecz czy brzemię winy ona sama ma dźwigać? Pomyślmy bowiem… jeśli stworzenie mocą własnej natury skierowane jest ku Bogu, to czy nie możemy powiedzieć, że Bóg jest „współwinny” upadku Ewy? Że Jego powinnością było przewidzieć, że będzie ono biegło ku Niemu jakby na oślep i w szale? Czy to możliwe, by „nie widział”, jaką miłość wzbudza i jaką dążność ku Sobie? Jako Bóg zakryty (por. Iz 45, 15) chroni stworzenie przed swą mocą, lecz jako Deus revelatus nie chroni stworzenia przed swym pięknem. Cóż ostatecznie jest niepojętego w geście Ewy pragnącej stopić się z Bogiem? Przecież przypomina ona Oblubienicę z Pieśni nad Pieśniami, niczym w gorączce biegającą po mieście (jak Ewa, po terenie ogrodzonym), w poszukiwaniu swego Ukochanego. Co więcej, Ewa istotnie jest Oblubienicą: ukochaną Boga („była dobra”), ostatnim stopniem gradualnego procesu kreacji, a więc zwieńczeniem dzieła stworzenia, nieupadłą, płodną, całą piękną.
Cywilizacja bizantyńska, wyrosła na gruncie kultury hellenistycznej, wykształciła uniwersalistyczny model sztuki, zespalając w jedną całość trzy elementy: liturgię, wykreśloną z matematyczną precyzją, a pojmowaną w sensie kosmologiczno-symbolicznym strukturę architektoniczną kościoła krzyżowo-kopułowego, i neoplatońsko-chrześcijańską metafizyką świętych wizerunków wypełniających to wnętrze. W ten sposób model artystyczny stał się jednocześnie formułą filozoficznej koncepcji bytu.
Pytania o to, skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy, zadaje sobie człowiek od zarania. Niezmiennie przerastają one jego możliwości poznawcze, więc sprzeczne odpowiedzi napawają jednych radością, u innych budzą strach. Od dumy i lęku daleka jeszcze droga do megalomanii czy obsesji i depresji, ale jednostki i narody z niezwykłą łatwością, wręcz lekkomyślnością, na nią wkraczają, najczęściej w urojonym przekonaniu o potrzebie obrony. Zmierzają ku przepaści, niepomne, że na jej krawędzi będą igraszką Historii. A ona, choć sama figlarka, nie lubi, gdy z niej żartują, i odpowiada niszczycielską potęgą swoich wichrów, sprowokowanych przecież przez nas. Kultura zachodnia poza historią nie istnieje. Kryzys myślenia historycznego jest zarazem kryzysem naszej cywilizacji. Nie zapomnieliśmy o przeszłości. Jesteśmy nią owładnięci. Odchodzimy jednak od historii krytycznej, zastępując ją pamięcią, by nie rzec - pamiętliwością. Teksty dotyczące bojów o przeszłość na pograniczu pamięci i historii, stereotypów jednostkowych, mitów i obsesji narodowych stanowią trzon tej książki. Jan M. Piskorski - profesor studiów porównawczych na Uniwersytecie Szczecińskim, historyk, eseista, bywa też tłumaczem i pisuje opowiadania. Laureat nagrody Berlińsko-Brandenburskiej Akademii Nauk za całokształt twórczości. Za książkę Wygnańcy. Przesiedlenia i uchodźcy w dwudziestowiecznej Europie (PIW 2010) otrzymał nagrodę ministra nauki i szkolnictwa wyższego oraz nominację do nagrody "Polityki" za najlepszą książkę historyczną roku i nagrody literackiej "Srebrny Kałamarz". Jest laureatem Zachodniopomorskiego Nobla - nagrody przyznawanej wybitnym ludziom nauki. W ostatnich latach wydał w Bellonie trzy tomy prac wybranych: Polska - Niemcy. Blaski i cienie tysiącletniego sąsiedztwa (2017), Pomeranika (2020), Gorzka sól historii. Migracje i transformacje (2021) i wespół z fotografikiem Timmem Sttzem publikację Spacer między słowem a obrazem w szczecińskiej Książnicy Pomorskiej (2023).
Konkretnie. Precyzyjnie. Przekonująco Retoryka to sztuka budowania artystycznej, perswazyjnej wypowiedzi, a także wiedza o właściwej komunikacji między autorem treści i jej odbiorcami. W starożytności uważana była za jeden z filarów kultury. W średniowieczu nauczano jej w szkołach. Aż do XIX wieku uważano za niezbędny element wykształcenia. Rola retoryki w naszych czasach wcale nie zmalała. Przeciwnie - zdolność do precyzyjnego i efektywnego wyrażania swoich myśli w rozmowach, sztuka słuchania i kreowania odpowiadającej naszym intencjom korespondencji mogą zdecydować (i często decydują) o przewadze osoby sprawnie posługującej się słowem nad osobami, którym przychodzi to z trudem. Niektórzy z nas mają pod tym względem łatwiej - po prostu rodzą się retorami. Tych jest zdecydowanie mniej i jeśli nie należysz do ich grona, to nic straconego. Sztuki retoryki można się nauczyć, poznając jej zasady i trenując je w praktyce. Jeżeli: boisz się, że źle wypadniesz, mówiąc... cokolwiek chcesz, by traktowano Cię jak eksperta podczas rozmowy, a zdarzało się inaczej zależy Ci na dobrym wrażeniu, tylko nie wiesz, jak je wywołać c hcesz odpisać tak, jak według Ciebie należy, ale obawiasz się, że odbiorca się obrazi wbrew Twoim intencjom... ...to ta książka jest dla Ciebie. Retoryka jest dla Ciebie. Zaczynamy?
Tom zawiera wiele cennych prac, które łączy nie tylko umiejętność wnikliwego obserwowania fenomenu ludowości z różnych punktów widzenia i z różnych perspektyw, ale także potrzeba opisania przejawów specyficznej obecności dziedzictwa ludowego w języku, kulturze, literaturze, sztuce plastycznej, muzyce. Ludowość, ciągle będąca źródłem inspiracji o sporym potencjale, jest również chętnie wykorzystywana jako narzędzie perswazji i manipulacji. Może to prowadzić do jej nadużywania (zwłaszcza propagandowego), dlatego warto zastanowić się nad współczesnym rozumieniem i funkcjonowaniem tego, co z ludowością obecnie kojarzymy. Publikacja ma dużą wartość dokumen-tacyjną. Polecam ją czytelnikom zainteresowanym kulturą ludową i jej rolą w kształtowaniu tożsamości narodowej. dr hab. Marzena Marczewska, prof. UJKUniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach Wiele z działań mających na celu emancypację warstw ludowych skupia się na co najmniej symbolicznym przełamaniu tradycyjnych struktur władzy służących podporządkowaniu określonych grup. Ludowość ma jednak również inne aspekty, związane nie tylko z przemocą i dominacją, lecz z całą gamą codziennych zachowań. Ujawnia się ona w różnego typu tekstach, w tym tekstach kultury, w systemie języka czy danych przyjęzykowych. Pozwalają one na zrekonstruowanie obrazu świata ludu, różnych punktów widzenia, które przyjmowali i przyjmują członkowie klas ludowych, ale także tych punktów widzenia, z których lud postrzegali inni. W niniejszym tomie zgromadziliśmy artykuły, których autorzy podjęli się sprawdzenia, jak ludowość ujawnia się m.in. w języku, kulturze, literaturze, sztuce czy muzyce. Oczywiście, jest to jedynie wycinek z bogactwa możliwości analitycznych, mamy jednak nadzieję, że zawarte w tej publikacji spostrzeżenia staną się przyczynkiem do dalszej owocnej dyskusji nad tytułową tematyką. Ze Wstępu
Kolejna książka autora Społeczeństwa zmęczenia!Kapitalizm zawłaszcza narracje. Nie jest jednak w stanie przeobrazić społeczeństwa informacyjnego z powrotem we wspólnotę opowieści. Obwieszczany dziś powszechnie kryzys narracji ma już długą historię, śledzi ją na kartach tego eseju Byung-Chul Han, kontynuując swoją refleksję na temat społeczeństwa informacji znaną ze zbioru Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje.Za pomocą narzędzi storytellingu kapitalizm zawłaszcza sztukę opowiadania. Podporządkowuje ją konsumpcji. Storytelling to produkcja opowieści w lekkostrawnej formie. Za jego sprawą produkty otrzymują wymiar emocjonalny. Obiecują wyjątkowe przeżycia. W ten sposób kupujemy, sprzedajemy i konsumujemy narratywy i emocje. Stories sell. Storytelling to storyselling. (fragment książki)
Monografia Żydowskie korzenie szaty chrzcielnej, alby, cingulum i kolorów liturgicznych jest pierwszą w Polsce publikacją traktującą szczegółowo o zależnościach pomiędzy podstawowymi szatami chrześcijańskimi, jak szata chrzcielna, alba i cingulum, a szatami i przedmiotami żydowskimi, jak np. tal(l)it z cicit, t(e)fil(l)in, efod, pektorał, kitel czy szarawary kapłańskie. Badaniu poddano w niej również wpływ znaczenia kolorów w judaizmie na ich symbolikę obecną w chrześcijaństwie. Autorka nie unika tematu korelacji kulturowych wynikających choćby z cywilizacji rzymskiej, współczesnego judaizmu czy codziennego życia świeckiego. Nowością tej publikacji jest zakres badania, który obejmuje oba czasy istniejące w liturgii, czyli zarówno chronos (czas upływający), jak i kairos (czas zbawienia). Dzięki temu zestawieniu autorka odkrywa nie tylko powiązania chrześcijańsko-żydowskie (lub ich brak) zawarte w historii rozwoju szat i kolorów liturgicznych oraz w ich symbolicznym rozumieniu, ale również odnajduje ich anamnetyczny charakter. Patrycja M. Hurlak, ur. w 1979 roku w Świdnicy na Dolnym Śląsku. Z zawodu aktorka i prezenterka telewizyjna (m.in. Klan, Blondynka, Na Wspólnej, Pierwsza miłość, program TVP2 Ukryte skarby). Absolwentka szkół warszawskich: Akademii Katolickiej (2023), Wyższej Szkoły Promocji (2005), Szkoły Aktorów Filmowych WORKSHOP (2001), Studium Show-Biznesu przy Instytucie Promocji (1999). Członek Stowarzyszenia Liturgistów Polskich. Autorka książek: Nawrócona wiedźma, Kosmiczna celebracja, serii Zakochani są wśród nas i O ważnych Rzeczach. Prowadzi własną stronę internetową www.patrycjahurlak.pl i kanał na YouTubie.
Spisane dzieje ludzkości sięgają zaledwie pięciu tysięcy lat wstecz, a historia tego, co dopiero przed nami, może objąć jeszcze całe milenia… albo zakończyć się jutro. Od wyborów dokonanych przez nas zależy, czy nasze wnuki będą żyć w szczęściu i dobrobycie, a zasoby naszej planety nie wyczerpią się u kresu ich życia.
William MacAskill, oksfordzki filozof, którego myśl zawarta w niniejszej książce jest inspiracją dla najbardziej wpływowych osób na świecie, zapoznaje czytelników z longtermizmem – koncepcją, zgodnie z którą priorytetem moralnym naszych czasów powinno być działanie na rzecz jak najlepszej przyszłości ludzi.
Jednak jeśli chcemy, aby nasza cywilizacja przetrwała, nie wystarczy, że będziemy pracować nad cofnięciem zmian klimatycznych czy powstrzymaniem kolejnej pandemii. Wyzwania, jakie stoją przed nami, to także przygotowanie przyszłych pokoleń do życia na planecie, na której będzie królować inteligencja sztuczna, a nie biologiczna, koroną stworzenia zaś będą byty cyfrowe, a nie ludzie. Musimy mieć pewność, że nasza cywilizacja podniesie się po każdym upadku i zadbać o jej technologiczny i moralny rozwój, a w tym celu być gotowi na każde poświęcenie.
To Bóg stworzył seksualność, a zatem jest ona dobra, bo Bóg jest dobry. Erotyczny wymiar miłości, nie jest złem ani ciężarem, który należałoby tolerować, ale darem upiększającym spotkanie małżonków. Właściwe jego wykorzystanie ukazuje wielkość człowieczego serca, daje szczęście, wiąże się z dążeniem do pełni miłości.Niniejsza książka to próba ukazania ludzkiej seksualności z perspektywy kobiecej i męskiej, medycznej i psychologicznej, teoretycznej i praktycznej, teologicznej i świeckiej.To próba opowiedzenia o niej w ludzki, piękny i niebanalny sposób, w przystępnej dla każdego formie.
Podczas wojny zrozumiał ten czas tu i teraz jako taki, od którego nie można uciec, bo czuje, że za nim jest kraj, którego nie można opuścić. Mógłby wyjechać za granicę, tam, gdzie bezpiecznie, ale w jego wyobraźni ten wyjazd zamienia się w katastrofę na skalę planetarną. I celowo pozostaje w tej niewygodnej rzeczywistości, która nie może mu zaoferować nic poza niebezpieczeństwem i śmiercią. To jego świadomy wybór."Najpierw były spadki napięcia, światło migotało, a potem w końcu zgasło i od razu przestał działać internet. Ola natychmiast zadzwoniła do Jurija, Iryny Władysławiwny i Oleny Igoriwny: taka sama sytuacja jest w Połtawie, Charkowie i Chorostkowie. Juliczka, Iroczka i Anniczka przeklinały, ale wykazały gotowość do walki z wrogiem aż do końca"Wojna na Ukrainie oczami zwykłych ludzi!
Książkę Borowskiego czyta się "jednym tchem" nie tylko dlatego, że zawiera całą mnogość rozmaitych anegdot, niekiedy bardzo zabawnych, i udatnie buduje sylwetkę charakterologiczną filozofa, ale i - a może nawet przede wszystkim - dlatego, że czytamy przekład kongenialny zarówno co do struktury tekstu, jak i co do jego sensu. Przedsięwzięcie nie było proste, Borowski bowiem, być może zainfekowany stylem Kanta, częstokroć buduje labiryntowe zdania podrzędnie złożone, w których łatwo się zagubić. W polskim przekładzie te zdania nie irytują ani nie utrudniają lektury, lecz łagodnie i zrozumiale płyną wartkim nurtem, konsekwentnie w siebie przechodząc. Dodatkowym urokiem lektury jest subtelna archaizacja tekstu, dokonana z ogromnym wyczuciem dawniejszej polszczyzny. Tłumaczom należą się tutaj owacje na stojąco!Tę biografię koniecznie należy czytać wraz ze wstępem tłumaczy. Oczywiście jest on napisany polszczyzną współczesną. Odznacza się, tak samo jak przekład, świetnym stylem i sporym polotem, zawiera nieocenione informacje o samym Borowskim, o innych biografach Kanta, a także okraszone smakowitym poczuciem humoru komentarze do celnie wybranych z tekstu Borowskiego niekonsekwencji w prezentacji postaci.Często można się spotkać z opinią, że na dobrą sprawę Kant nie ma żadnej biografii poza dziejami swego myślenia i że napisanie zajmującej biografii filozofa z Królewca jest po prostu niemożliwe. Takie zdanie podziela na przykład Otfried Hffe, autor znanej również w Polsce pracy o filozofii Kanta. Zadaje temu kłam książka Borowskiego, która - o czym warto napomknąć - została w sporej części poprawiona, uzupełniona i ostatecznie zaakceptowana przez samego Kanta.Ludwig Ernst Borowski (1740-1831) - duchowny protestancki (luteranin), późniejszy biskup i arcybiskup Kościoła luterańskiego - nie był wprawdzie profesjonalnym filozofem, ale znał Kanta i pozostawał z nim w bliskiej zażyłości przez pięćdziesiąt lat, a niewykluczone, że nawet nieco dłużej. Był zatem bez wątpienia predysponowany do napisania wartościowej i wiarygodnej biografii przyjaciela.Z recenzji dr. hab. Janusza MizeryLudwig Ernst Borowski(1740-1831) - luterański pastor, przyjaciel Immanuela Kanta, autor jego pierwszej biografii, pełnił szereg wysokich funkcji w Pruskim kościele.
Celem autorki jest przedstawienie kultury zaangażowanej oraz przywrócenie do dyskursu naukowego kategorii kultury obywatelskiej. Przy rekonstrukcji pojęcia kultury politycznej autorka trafnie sięga po określenie ukute przez Gabriela Almonda i Sidneya Verbę. Są to do dziś najbardziej znane ujęcia, wskazujące nie tylko na kulturę polityczną, ale także na wagę społecznego zaangażowania. Podobnie, na co skazuje autorka, dzieje się w przypadku pojęć takich jak rola obywatelska Edmunda Wnuka-Lipińskiego, wspólnota obywatelska Roberta Putnama oraz cnoty obywatelskie Willa Kymlicki. Ich analiza pokazuje, jak istotna jest aktywność samych obywateli dla żywotności demokracji. To właśnie powrót do perspektywy kulturowej, ale także powiązanie jej z zaangażowaniem obywatelskim sprawiają, że argumentacja przedstawiona w pracy jest istotna i odpowiada na wyzwania związane ze współczesnym wycofywaniem się obywateli, rosnącą agresją polityczną, ale także otwartym negowaniem systemu demokratycznego przez coraz więcej państw na świecie. Autorka wraca do kategorii kultury obywatelskiej w kontekście słabnącej globalnie demokracji oraz rosnących w siłę ruchów populistycznych i nacjonalistycznych. Książka odpowiada więc na rosnące obawy związane z odchodzeniem od demokracji, na co wskazuje także indeks demokracji: The Global Democracy Index | UNESCO. Z recenzji dr hab. Agnieszki Nogal, prof. UW
Książka jest aktualna i bardzo potrzebna. Nie trzeba tego aż nadto argumentować! Wystarczy, że wspomnimy, że św. Hildegarda została ogłoszona przez papieża Benedykta XVI zaszczytnym tytułem Doktora Kościoła, a dokonało się to w 2012 roku. Tytuł ten otrzymują ci święci, którzy wyróżniają się w swych pismach prawowiernością i wybitną wiedzą teologiczną. Chodzi zatem o wskazanie prawdziwie mistrzowskiej nauki życia opartej na Objawieniu, przez którą każdy człowiek może zbliżyć się do Boga []. Drugi argument dotyczy popularyzacji pism św. Hildegardy. Ich kompetentne przetłumaczenie, zinterpretowanie i zaprezentowanie to wyraźny wkład w polską kulturę współczesną, która o tyle staje się humanistyczną w całej swej okazałości, o ile czerpie z wyjątkowo twórczego dziedzictwa średniowiecznej tradycji filozoficzno-teologicznej, tak wspaniale obfitującej w genialną myśl, solidną metodę i logiczny wykład czasów klasycznych. Z recenzji dr. hab. Bogusława Drożdżaprof. Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu
Tekst Księgi reguł przedstawia siedem zasad, którymi niczym kluczami można otwierać tajemnice Pisma Świętego, jak pisał Augustyn, naśladując słownictwo samego Tykoniusza (). Te reguły zaproponowane przez teologa podzielonego Kościoła opisują sytuację afrykańskiego chrześcijaństwa w taki sposób, by ówczesny stan rzeczy nie przekreślił tego, co w Kościele jest najważniejsze: Kościół to przede wszystkim ciało Jezusa Chrystusa. Dlatego tajemnicy tego ciała poświęcone są trzy reguły: I. Pan i Jego ciało, II. Dwojakie ciało Pana oraz VII. Diabeł i jego ciało. Pozostałe reguły bardziej wiążą się z samą interpretacją tekstu biblijnego: III. Obietnice i prawo, IV. Rodzaj i gatunek, V. Czasy, VI. Rekapitulacja.Księga reguł wyrosła z osobistej praktyki egzegetycznej autora i tej praktyce służyła. Tykoniusz był bowiem metodycznie działającym badaczem tekstu. Wiemy o tym, gdyż praktycznym wykorzystaniem przez Tykoniusza Księgi reguł jest jego Komentarz do Apokalipsy. Dla każdej z reguł można znaleźć w nim ilustrację.(fragment Wstępu tłumaczki)
Książka zawiera epicko-liryczne rozważania na temat:
Co robić, a czego unikać, by osiągnąć w życiu szczęście.
Co przynosi obfitość i spełnienie.
Jakie postawy ludzkie pozwolą nam rozkwitać.
Jak żyć w świecie pełnym sprzeczności.
Pozwala także odnaleźć spójną koncepcję rzeczywistości.
Ukazuje relacje człowieka ze Źródłem.
„Ścieżki spełnionego życia. Współczesność a starożytna mądrość duchowa”, to czwarta książka z cyklu „Droga Ciszy”.
Staram się iść przez życie pewnym krokiem,
zachowując jednocześnie rozwagę,
codziennie utrzymywać świadomy oddech i Ciszę,
bo nic nie jest od tego ważniejsze –
oprócz Radości.
Ciągle powtarzam Bogu:
Dziękuje,
a On odpowiada:
Bądź dla siebie wyrozumiały.
Ryszard Klein
Ten traktat należy do klasyki filozofii politycznej i do pierwszych nowożytnych wypowiedzi w dyskusji o umowie społecznej. Powstał w latach czterdziestych XVII wieku, a więc w czasach dla angielskiego autora Thomasa Hobbesa (1588-1679) burzliwych politycznie. Jako rojalista, pisał on go na emigracji w Paryżu, ponieważ w Anglii toczyła się wówczas wojna domowa, monarchia upadła, na dwie dekady nastała republika, a król został stracony w 1649 roku, dwa lata przed ukazaniem się "Lewiatana" (1651). To polityczne tło jest pewnym memento dla książki, może nieco ironicznym, ponieważ optuje ona za dokładnie przeciwnym porządkiem rzeczy: za władzą suwerena, najlepiej monarchy, powołanego drogą umowy ludzi zagrożonych "wojną wszystkich ze wszystkimi", czyli walką o byt jednego człowieka-wilka z innym. Wojną, dodajmy, permanentnie pozycyjną, ponieważ każdy człowiek jest zdaniem Hobbesa na tyle silny, by pokonać innego samodzielnie lub w zawieranych sojuszach. Samoograniczenie indywidualnej wolności na rzecz suwerena kończy tę wojnę - najskuteczniej w monarchii, najmniej skutecznie w demokracji i przy jakimkolwiek podziale władz. Do tych rozważań pod prąd późniejszej, dominującej narracji Hobbes dołącza w swoim dziele krytykę instytucji Kościoła (zarówno katolickiego, jak i innych) oraz klasycznej filozofii, co zaowocowało nie tylko zakazem publikacji "Lewiatana" w Anglii (1668), lecz także potępieniem, już pośmiertnym (1683) przez Uniwersytet Oksfordzki.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?